Dodaj do ulubionych

pamiętajcie o ogrodach

17.06.02, 23:07
Tu kryje się wielka tajemnica. Dla was, nie ma w świecie poważniejszego
zagadnienia niż to, czy gdzieś - nie wiadomo gdzie - baranek, którego nie
znacie, zjadł różę czy nie...

Popatrzcie w niebo. Zapytajcie: "Czy baranek zjadł różę? Tak czy nie?" I
zobaczycie, jak cały świat zmieni się dla was.

A żaden dorosły nie zrozumie nigdy, jak wielkie to ma znaczenie!

Obserwuj wątek
        • b-612 Re: pamiętajcie o ogrodach 17.06.02, 23:51
          Spowiadaj się nie z miłości jaką obdarowujesz innych, ani nie z ciepła którym
          promieniujesz wszędzie. Spowiadaj się nie z piękna jakiego doznajesz w swoich
          zmysłach i duszy. Nie spowiadaj się z tego, co jest twoim zagwarantowanym
          przeznaczeniem.
          Spowiadaj się raczej z tego czego ci nie starcza, więc: z braku miłości,
          nietolerancji, nieumiejętności bycia dla innych, z gniewu w jaki wpadasz jeśli
          coś nie idzie po twojej myśli, z tego, że nie umiesz czynić dobra, że nie
          potrafisz zrozumieć innych, ani ich wysłuchać. Spowiadaj się z tego, że nie
          pomagasz w potrzebie bliźnim, że łatwo potępiasz a szczególnie tych, którym w
          życiu się nie powiodło: pijaków, narkomanów, rozpustników, którym uciekła
          miłość z duszy – z tego właśnie się spowiadaj gorąco.
          • b-612 Re: pamiętajcie o ogrodach 17.06.02, 23:57
            Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem:
            ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.
            Wtedy Bóg rzekł: "Niechaj się stanie światłość!" I stała się światłość. Bóg
            widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg
            światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek -
            dzień pierwszy.
    • b-612 Re: pamiętajcie o ogrodach 18.06.02, 00:13
      Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym
      miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i
      znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary,
      tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym
      rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości
      bym nie miał, nic mi to nie pomoże. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość
      nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się
      bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie
      cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi,
      wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Tak
      więc trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
    • b-612 Re: pamiętajcie o ogrodach 18.06.02, 00:17
      Trzeba było żyć w dwudziestym wieku, by nam uświadomiono, że miłość, która
      przez wieki była natchnieniem artystów i poetów, przedmiotem westchnień i
      wspomnień, to tylko działanie odpowiednich hormonów.
      Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go porywa, że
      gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, ze go zalewa - niby powódź -
      substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą.
      Dzieje się tak pod wpływem spojrzenia wybranki, gestu, a nawet wyobrażenia
      sobie, że oto stoi przed nami przedmiot westchnień. To ta substancja może
      wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, czyli
      najzupełniej fizyczne, objawy zakochania. Miłość przypomina stres, ponieważ
      wywołuje podobne reakcje chemiczne. Nie jest to jednak stres niszczący, ale
      pozytywny bodziec, dzięki któremu oczy błyszczą, cera się wygładza, a umysł
      wyostrza. W takich momentach przybywa nam sił witalnych i jesteśmy skłonni góry
      przenosić. Wszystko nam się udaje, wszystkiego się chce. Na świat patrzymy
      przez różowe okulary, nie tylko na obiekt westchnień.
      Takie stany opisują poeci.
      Naukowcy stwierdzili jednak, że euforia, która ogarnia zakochanych jest
      skutkiem przepływających przez ich organizmy takich substancji, jak dopamina
      czy norephetamina. Są to podobno "cioteczne siostrzyczki" amfetaminy.
      • Gość: mysza Re: pamiętajcie o ogrodach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 01:03
        b-612 napisał(a):

        > Trzeba było żyć w dwudziestym wieku, by nam uświadomiono, że miłość, która
        > przez wieki była natchnieniem artystów i poetów, przedmiotem westchnień i
        > wspomnień, to tylko działanie odpowiednich hormonów.
        > Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go porywa, że
        > gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, ze go zalewa - niby powódź -
        > substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą.
        > Dzieje się tak pod wpływem spojrzenia wybranki, gestu, a nawet wyobrażenia
        > sobie, że oto stoi przed nami przedmiot westchnień. To ta substancja może
        > wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, czyli
        > najzupełniej fizyczne, objawy zakochania. Miłość przypomina stres, ponieważ
        > wywołuje podobne reakcje chemiczne. Nie jest to jednak stres niszczący, ale
        > pozytywny bodziec, dzięki któremu oczy błyszczą, cera się wygładza, a umysł
        > wyostrza. W takich momentach przybywa nam sił witalnych i jesteśmy skłonni góry
        >
        > przenosić. Wszystko nam się udaje, wszystkiego się chce. Na świat patrzymy
        > przez różowe okulary, nie tylko na obiekt westchnień.
        > Takie stany opisują poeci.
        > Naukowcy stwierdzili jednak, że euforia, która ogarnia zakochanych jest
        > skutkiem przepływających przez ich organizmy takich substancji, jak dopamina
        > czy norephetamina. Są to podobno "cioteczne siostrzyczki" amfetaminy.

        pomimo wszystko sa jeszcze ludzie gotowi zakochac sie w rozy :)
      • Gość: peteen Re: pamiętajcie o ogrodach IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 09:01
        jest taki wiek, w którym przechodzi sie ten stan nawiedzenia, póki się nie
        zakorzeni, jest niegroźny, ale jeśli przejdzie w egzaltację...
        w tym konkretnym przypadku groźba juz wystąpiła ( znowu nas oskarżą o
        ksenofobię, tępienie nowych etc. etc. )
        mimo wszystko, nasza nowa mała planetko, witaj i się trzymaj !
        teraz czekamy na mniej uduchowiony wątek
        :)))
        • b-612 Re: pamiętajcie o ogrodach 18.06.02, 10:01
          Gość portalu: peteen napisał(a):

          jest taki wiek, w którym przechodzi sie ten stan nawiedzenia, póki się nie
          zakorzeni, jest niegroźny, ale jeśli przejdzie w egzaltację...
          w tym konkretnym przypadku groźba juz wystąpiła ( znowu nas oskarżą o
          ksenofobię, tępienie nowych etc. etc. )
          mimo wszystko, nasza nowa mała planetko, witaj i się trzymaj !
          teraz czekamy na mniej uduchowiony wątek
          > :)))
          egzaltacja (fr. exaltation ‘wychwalanie, ożywienie’) przesadne demonstrowanie
          uczuć, nieadekwatne do poziomu emocjonalnego sytuacji, oraz nadmierne lub pełne
          zaangażowania i zachwytu wyrażanie myśli.

          Ksenofobia (z greckiego ksenos – obcy, phobos – strach), wrogość, niechęć w
          stosunku do obcych. Wiąże się z nacjonalizmem, trudną sytuacją społeczno-
          gospodarczą lub zamierzoną polityką państwa, które dążąc do zyskania poparcia dla
          planów agresji, rozbudza takie nastroje. Przejawia się we wrogich zachowaniach
          wobec mniejszości narodowych, cudzoziemców lub narodów sąsiednich.

          Czy parę cytatów z klasyki jest egzaltacją?
          Mam nadzieję, że zrozymiałeś ciąg tych cytatów a zwłaszcza ten ostatni,
          podejrzewam,że nie starczyło Ci cierpliwości na ich analizę i zrozumienie.




            • b-612 Re: pamiętajcie o ogrodach 18.06.02, 14:38
              Wszystko się analizuje:
              SEMANTYKA [gr.]:

              w wąskim znaczeniu — dział semiotyki, nauka o znaczeniowej stronie języka;
              przedmiotem jej badań jest stosunek wyrażeń językowych do przedmiotów i
              zjawisk, o których za pomocą tych wyrażeń można mówić;


              Mówiąc lub pisząc, używamy wielu słów, których znaczenia w pełni sobie nie
              uświadamiamy. Używamy ich jednak z przeświadczeniem, że to, co werbalizujemy,
              jest dla wszystkich zrozumiałe; wierzymy, iż ktoś doskonale zna ich znaczenie.

              Paradoksalność języka polega właśnie na tym, że chociaż istnieją jego dosyć
              wyraźne kryteria syntaktyczne, to nie ma jednoznacznych kryteriów
              semantycznych. Nie może w związku z tym istnieć jakiś autorytet, który wyznacza
              jedno znaczenie dla jednego słowa oraz narzuca jego rozumienie. Oczywiście nie
              kwestionuję tym samym zasług np. profesora Miodka i innych lingwistycznych
              ekspertów w osiąganiu intersubiektywnego postępu w dookreślaniu znaczenia słów,
              mam tylko wątpliwości, czy zawsze ekspercki logos poprzedza pospolity etos.


Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka