Dodaj do ulubionych

'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzieci

09.08.02, 11:07
Pozornie jedno z drugim nie ma zbyt wiele wspolnego, ale pozory myla.
Przyjechalem wczoraj do Krakowa, by spotkac sie z grupa znajomych.
Zawedrowalismy m.in. do klubu "Pod Jemiola" na Florianskiej. Bywalismy tam
wielokrotnie, atmosfera bywa przyjemna, ceny w granicach rozsadku, wiec bedac
w poblizu zdecydowalismy sie wlasnie na to miejsce.
Bylismy tam z nasza dwuletnia corka. Poniewaz prowadzimy raczej wieczorny
tryb zycia, dziecko standardowo chodzi spac dosc pozno i uznajemy, ze nie ma
sensu klasc jej na sile i walczyc o sen. Jesli wiec czasami zdarza sie nam
jakis wypad, dziecko po prostu zabieramy ze soba - jak czasami pojdzie spac
nieco pozniej niz zwykle, w koncu tez sie nic nie stanie. Do tej pory zawsze
tak robilismy i wszystkie strony zdawaly sie byc zadowolone.
Do wczoraj. Wczoraj bowiem, ok. godz. 23.30 podszedl do nas barman rzeczonej
knajpy i bezceremonialnie mnie wyprosil, poniewaz nie podobalo mu sie, ze o
tej porze "dobrze sie bawie", podczas gdy dziecko powinno spac. Uscislam -
nie byla to absolutnie zadna "impreza", ale po prostu normalne spotkanie w
gronie znajomych. Na moja odpowiedz, ze przepraszam, ale to ja decyduje o tym
jak wychowuje moje dziecko uslyszalem, ze on mnie wyprasza, bo nie moze tego
wytrzymac (?).
Zasadniczo mial racje - dzieci o tej porze powinny spac, czy sie im to
podoba, czy nie. To chyba jednak nie jest powod, aby traktowac mnie jak
nieodpowiedzialnego szczeniaka. Uwazam sie za zrownowazonego, spokojnego
czlowieka. Tymczasem poczulem sie potraktowany jak najgorszy zul.

Ciekaw jestem Waszych opinii na ten temat.
Obserwuj wątek
    • Gość: peteen Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 11:26
      pytanie: czy gdyby wpadła policja lubo straż miejska, to miałby barman
      nieprzyjemności... słaby jestem w prawie, ale: jeśli tak - to ratował swój
      tyłek, jeśli nie - to mam w dupie wrażliwość tego pana i biesiaduję dalej,
      zwłaszcza, że dziecko nie kima pod stołem, nie pije z nami i nie wydziera się w
      niebogłosy
      wiesz, za młodu, jak ktoś wykazywał sie pewną ociężałością umysłową,
      nazywalismy go jemiołą, nie bez racji, jak się okazuje, nie bez racji...
      peteen prorodzinny
      • drgin Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 11:37
        A w GB miałbyś przechlapane przebywając z małolatem po 23 w knajpie. Byłaby
        sprawa o odbranie praw rodzicielskich. Tam nawet jak powierzchnia mieszkaniowa
        jest nieodpowiednia dla dziecka w pokoju to jest niezgodne z prawem i grozi j.w.
        • Gość: azra Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.broker.com.pl / 172.16.0.* 11.08.02, 23:52
          W GB ciezko znalezc jakas knajpe czynna po 23, jesli nie jest to dyskoteka. Do
          23 kupuje sie ostatnie piwko i sie ma kolo pol godziny na wypicie go do konca..
          o 23.25 zwykle gasza czesc swiatel, "delikatnie" przypominajac ze trzeba juz
          isc..
    • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 09.08.02, 11:39
      Nie byłbym nadmiernie surowy wobec tego pana barmana. Nie wiem w jakiej formie
      złożył swoje oświadczenie, ale przynajmniej dał dowód, że nie tylko forsa mu w
      głowie. Nie ma przepisu o której godzinie dzieci ma nie być w knajpie i chyba
      nie musiał się niczego obawiać. Może to taki tatuś z powołaniem;)) Gdyby Cię
      znał, to może nie postąpiłby tak bezceremonialnie, ale "to są prości
      luuudzie":))) Pojdę osobiście sobie go oglądnąć[tzn.obejrzeć]
      • waldzios Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 11:41
        W niektórych knajpach na drzwiach jest napis: wstęp od 21 lat.
        • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.08.02, 11:56
          tak, tafiłem na taką, jak w liceum byłem. Wchodzimy sobie w dziesięc osób
          siadamy, rozmawiamy, chcemy czegoś się napić, a tu niepodzianka: barman
          dostojnie odmawia. I wcale nie było z tego powodu nieprzyjemności, bo był
          napis. Poczuliśmy sie jak ostatnie szczeniaki, ale z pokorą się dostosowaliśmy.
          Dobrze jak są jasne reguły. Nie wiem czy "Pod Jemiołą" jest rzeczony napis, ale
          jeśli tak, to mario nie powinien był się do tej knajpy z dzieckiem w ogóle
          dostać.
        • mario Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 11:59
          > W niektórych knajpach na drzwiach jest napis: wstęp od 21 lat.

          Ale w tej konkretnej takiego nie zauwazylem. Zreszta, gdyby byl i gdyby barman
          zwrocil mi wage, ze nie powinno sie tu wchodzic z dziecmi, zrozumialbym i nie
          podejmowal dyskusji. Nie chce tez oceniac barmana (mimo, ze on wlasnie to
          zrobil w stosunku do mnie), mowie tylko o tym, w jaki sposob zostalem
          potraktowany: protekcjonalnie, z dobitnym i wyjatkowo niegrzecznym "wypraszam
          cie" i zastrzezeniem, ze jemu sie moja postawa nie podoba. O to wlasnie biega.
          Nie wiem, czy ma swoja rodzine, wygladal na sporo mlodszego ode mnie, nie w tym
          rzecz. Wiem natomiast, ze kimkolwiek by nie byl i jakimikolwiek zasadami by sie
          nie kierowal - nie smie w ten sposob narzucac mi sposobu bycia i wychowania
          mojego dziecka. Doceniam jego wrazliwosc w tym, wydawaloby sie, zupelnie
          znieczulonym na wszystko swiecie, ale pakowanie sie z buciorami w czyjes zycie
          to juz chyba przegiecie w druga strone. Ubolewam, ze przy tej okazji utwierdzam
          sie niestety w przekonaniu, ze nasz kraj jest arena walki skrajnosci: od
          totalnego skurwysynstwa i zlodziejstwa - po dewotow swietszych od Papieza. Tym
          wiekszy moj szacunek dla zwyczajnych, normalnych, szarych ludzi.
          • waldzios Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 12:12
            mario napisał:

            mowie tylko o tym, w jaki sposob zostalem
            > potraktowany: protekcjonalnie, z dobitnym i wyjatkowo niegrzecznym "wypraszam
            > cie" i zastrzezeniem, ze jemu sie moja postawa nie podoba. O to wlasnie
            biega.

            Myślałem, że biega ci o to, że barman wtrącał się w Twój sposób wychowania
            dziecka?
            Jeśli zaś chodzi o formę (np. zwracanie się do Ciebie na ty oraz komentowanie
            Twojej postawy) to masz rację, zwłaszcza, że o ile zrozumiałem, jak wchodziłeś
            do knajpy zastrzeżeń nie miał (mógł na wejściu powiedzieć, że już po
            Wieczorynce i zasugerować wyjście)
            Pzdr
    • kriss.forum Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzie 09.08.02, 11:55
      mario napisał:

      > Pozornie jedno z drugim nie ma zbyt wiele wspolnego, ale pozory myla.
      > Przyjechalem wczoraj do Krakowa, by spotkac sie z grupa znajomych.
      > Zawedrowalismy m.in. do klubu "Pod Jemiola" na Florianskiej. Bywalismy tam
      > wielokrotnie, atmosfera bywa przyjemna, ceny w granicach rozsadku, wiec bedac
      > w poblizu zdecydowalismy sie wlasnie na to miejsce.
      > Bylismy tam z nasza dwuletnia corka. Poniewaz prowadzimy raczej wieczorny
      > tryb zycia, dziecko standardowo chodzi spac dosc pozno i uznajemy, ze nie ma
      > sensu klasc jej na sile i walczyc o sen. Jesli wiec czasami zdarza sie nam
      > jakis wypad, dziecko po prostu zabieramy ze soba - jak czasami pojdzie spac
      > nieco pozniej niz zwykle, w koncu tez sie nic nie stanie. Do tej pory zawsze
      > tak robilismy i wszystkie strony zdawaly sie byc zadowolone.
      > Do wczoraj. Wczoraj bowiem, ok. godz. 23.30 podszedl do nas barman rzeczonej
      > knajpy i bezceremonialnie mnie wyprosil, poniewaz nie podobalo mu sie, ze o
      > tej porze "dobrze sie bawie", podczas gdy dziecko powinno spac. Uscislam -
      > nie byla to absolutnie zadna "impreza", ale po prostu normalne spotkanie w
      > gronie znajomych. Na moja odpowiedz, ze przepraszam, ale to ja decyduje o tym
      > jak wychowuje moje dziecko uslyszalem, ze on mnie wyprasza, bo nie moze tego
      > wytrzymac (?).
      > Zasadniczo mial racje - dzieci o tej porze powinny spac, czy sie im to
      > podoba, czy nie. To chyba jednak nie jest powod, aby traktowac mnie jak
      > nieodpowiedzialnego szczeniaka. Uwazam sie za zrownowazonego, spokojnego
      > czlowieka. Tymczasem poczulem sie potraktowany jak najgorszy zul.
      >
      > Ciekaw jestem Waszych opinii na ten temat.

      Niech żałuje, tylko on na tym stracił (nie zarobił), będzie miał trochę gorszą
      opinię.
      Owszem, nie jego interes, ale go rozumiem. Głupotą jest tak późnym wieczorem
      zabierać dziecko, nieważne czy do zadymionej knajpy czy do eleganckiej
      restauracji. Nie wiem, czy bym zrobił to samo co on, ale na pewno byłbym
      zdumiony. Czy dla DOBRA dziecka nie warto zrezygnować z imprez (może to
      staroświecko brzmi, ale cóż) lub zatrudnić niańki albo koleżanki, żeby się
      przez 3-4 godziny opiekowała dzieckiem? Niedużo koztuje. Knajpa to ostatnie
      miejsce, gdzie poszedłbym z dzieckiem.
      Niestety, nie dorośliście do bycia rodzicami :(

      --
      Kriss.
      • kriss.forum Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 12:02
        kriss.forum napisał:

        > Niestety, nie dorośliście do bycia rodzicami :(

        Zapomniałem dodać "chyba".

        --
        Kriss.
        • mario Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 12:13
          Mam wrazenie, ze niezbyt dokladnie przeczytales moj post. Po pierwsze
          napisalem "przyjechalem do Krakowa", a to oznacza, ze niestety na miejscu nie
          dysponuje nianka, czy opiekunka, ktora moglaby sie zajac dzieckiem. Po drugie:
          wyraznie powiedzialem, ze nie byla to "impreza", ale po prostu spotkanie ze
          znajomymi, rownie dobrze moglismy siedziec na Plantach, ale wybralismy po
          prostu lokal. Po trzecie: odpowiem Ci podobnie jak owemu barmanowi: to ja
          decyduje jak wychowywac moje dziecko. I wcale nie uwazam za bardziej
          wychowawcze zamykanie dziecka w czterech scianach z nianka, lalkami i, nie daj
          Boze, z telewizorem. Spotkanie nowych ludzi, nawet jesli sa to nasi znajomi a
          nie inne dzieci, zawsze jest dla niej przezyciem, bo ona po prostu chlonie
          swiat.
          Na pewno nie jestem "podrecznikowym" rodzicem. Ale wybacz, nie do Ciebie nalezy
          ocena, czy doroslem do tego, by nim w ogole byc, czy nie. Mamy okreslony styl
          zycia, ktory narzuca nam praca, sytuacja i wiele innych czynnikow. Rzadko
          widuje moje dziecko, wiec chocby z tego powodu uwazam, ze warto, by dzielic z
          nim kazda mozliwa chwile.
          • kriss.forum Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 15:05
            mario napisał:

            > Po trzecie: odpowiem Ci podobnie jak owemu barmanowi: to ja
            > decyduje jak wychowywac moje dziecko.

            Wiesz, to jest forum i mogę pisać to, co uważam za stosowne. Nie mówię Ci jak
            masz wychowywać swoje dziecko, napisałem co o tym myślę. Wchodząc na to forum
            zgodziłeś się na odpowiedzi. Również te negatywne. Napisałeś na końcu
            postu "Napiszcie co o tym myślicie" - czyli mogą się wypowiadać tylko ci,
            którzy podzielają Twoje zdanie? Zaiste ciekawe.

            > Spotkanie nowych ludzi, nawet jesli sa to nasi znajomi a
            > nie inne dzieci, zawsze jest dla niej przezyciem, bo ona po prostu chlonie
            > swiat.

            Śmiech :-) Jak to dobrze, że tatuś tak dba o rozwijanie się swojego dziecka,
            poszerzanie horyzontów i poznawanie ludzi... szkoda, że na siłę (mała wolałaby
            zostać w domu) i o takiej porze... Cóż, na naukę nigdy nie za późno...

            > Na pewno nie jestem "podrecznikowym" rodzicem. Ale wybacz, nie do Ciebie
            > nalezy ocena, czy doroslem do tego, by nim w ogole byc, czy nie.

            Jasne, że nie jesteś, bo nie ma kogoś takiego. A jeśli chodzi o drugie zdanie -
            patrz punkt pierwszy.

            > Rzadko widuje moje dziecko, wiec chocby z tego powodu uwazam, ze warto, by
            > dzielic z nim kazda mozliwa chwile.

            Nie będę tej wypowiedzi komentował, szkoda słów.

            --
            Kriss.
            • mario Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 15:47
              kriss.forum napisał:

              > Wiesz, to jest forum i mogę pisać to, co uważam za stosowne. Nie mówię Ci jak
              > masz wychowywać swoje dziecko, napisałem co o tym myślę. Wchodząc na to forum
              > zgodziłeś się na odpowiedzi. Również te negatywne. Napisałeś na końcu
              > postu "Napiszcie co o tym myślicie" - czyli mogą się wypowiadać tylko ci,
              > którzy podzielają Twoje zdanie? Zaiste ciekawe.

              A czy napisalem: "ocencie mnie"? Miedzy tym, co myslisz o opisanej przeze mnie
              sytuacji, a ocena tego czy jestem dobrym czy zlym ojcem jest chyba jakas
              roznica?

              > Jak to dobrze, że tatuś tak dba o rozwijanie się swojego dziecka,
              > poszerzanie horyzontów i poznawanie ludzi... szkoda, że na siłę (mała
              wolałaby zostać w domu) i o takiej porze... Cóż, na naukę nigdy nie za późno...

              moze wiesz, co jeszcze by wolala?

              > > Rzadko widuje moje dziecko, wiec chocby z tego powodu uwazam, ze warto, by
              > > dzielic z nim kazda mozliwa chwile.
              >
              > Nie będę tej wypowiedzi komentował, szkoda słów.

              No widzisz - wlasnie zachowales sie dokladnie, jak rzeczony barman - oceniles
              sprawe nic o niej nie wiedzac. Bo na przyklad nie wiesz, ze mieszkamy obecnie w
              roznych miastach, a spotkanie w Krakowie bylo niejako "w pol drogi", ze nie
              mogla zostac w domu, bo tam go po prostu nie ma itd. Nie wiesz po prostu nic.
              Ale wiesz na przyklad, ze mala wolalaby zostac w domu, wiesz, o ktorej godzinie
              wolalaby isc spac itd...
              Coz, jak widac sa ludzie, ktorzy wszystko wiedza lepiej.
              O tym problemie wlasnie pisalem: malo kto potrafi powiedziec co mysli o
              problemie, natomiast bardzo latwo wyglaszamy sady i opinie o innych.
              Zaslaniajac sie wolnoscia wypowiedzi z niezwykla latwoscia zonglujemy wyrokami
              na innych ludzi.
              I tak oto nie mowiac ani slowa o tym kim jestem, dowiedzialem sie z cala
              jasnoscia jaki jestem.
              Zalosne.

              pozdrawiam
              • kriss.forum Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 16:04
                mario napisał:

                > A czy napisalem: "ocencie mnie"? Miedzy tym, co myslisz o opisanej przeze
                mnie
                > sytuacji, a ocena tego czy jestem dobrym czy zlym ojcem jest chyba jakas
                > roznica?

                Napisałem, że barman postąpił głupio a potem dorzuciłem jeszcze swoje 3 grosze.

                > moze wiesz, co jeszcze by wolala?

                Nie, ale takich rzeczy domyśla się każdy co najmniej średniointeligentny
                człowiek.

                > > > Rzadko widuje moje dziecko, wiec chocby z tego powodu uwazam, ze wart
                > o, by
                > > > dzielic z nim kazda mozliwa chwile.
                > >
                > > Nie będę tej wypowiedzi komentował, szkoda słów.
                >
                > No widzisz - wlasnie zachowales sie dokladnie, jak rzeczony barman - oceniles
                > sprawe nic o niej nie wiedzac. Bo na przyklad nie wiesz, ze mieszkamy obecnie
                w
                >
                > roznych miastach, a spotkanie w Krakowie bylo niejako "w pol drogi", ze nie
                > mogla zostac w domu, bo tam go po prostu nie ma itd.
                > Coz, jak widac sa ludzie, ktorzy wszystko wiedza lepiej.
                > O tym problemie wlasnie pisalem: malo kto potrafi powiedziec co mysli o
                > problemie, natomiast bardzo latwo wyglaszamy sady i opinie o innych.

                Nie zrozumiałeś mnie. Nie napisałem, że jesteś złym ojcem, tylko że ja bym
                postąpił inaczej. Nie powiedziałem nic o Tobie, tylko o Twoim, wg mnie
                nienajlepszym, postępowaniu. A o problemie już napisałem to, co miałem napisać.
              • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.08.02, 16:05
                Powinieneś mario, w tej sytuacji, zacząć od ustanowienia regulaminu wątku tzn.
                np. czy wolno Cię oceniać czy nie. Chciałeś poznać opinię, to ja poznałeś i nie
                ma sie co obrażać. Pewnie chciałeś, żebyśmy gremialnie skrytykowali tego
                barmana, a tu dyskusja zeszła na Ciebie.To jest wymiana pogladów, a nie sąd
                kapturowy, w każdej chwili możesz wyłączyć komputer i żyć jak dotąd żyłeś.
                Możesz jednak coś zmienić, może ktoś dał Ci materiał do przemyśleń? Zawsze
                możesz się nie zgodzić, coś wyjaśnic. Ja mogę Cie ocenić tylko na podstawie
                tego, co napisałeś, nikt nie jest jasnowidzem; nie ma się co unosic.

                P.S. A tak, swoja drogą, jestem ciekaw jak wyglądała ta rozmowa z barmanem.
                Sądząc z twojego usposobienia, nie pozostałeś dłużny.
                • mario Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 17:45
                  Powiem tak: nie byloby sprawy i watku gdybym sie tam w ogole nie znalazl, wiec
                  patrzac od tej strony to pewnie sam sobie jestem winien. I ok. Szanuje zdanie
                  wszystkich, ktorzy tak wlasnie twierdza. I nie obrazam sie, bo to dziecinne.
                  Kazdy ma swoj sposob patrzenia na swiat i absolutnie nie zamierzam nikomu ani
                  narzucac swojego, ani w zaden inny sposob mowic jak myslec. Mam jednak,
                  podobnie jak kazdy z Was, prawo do obrony swoich racji. Powtorze jednak to, co
                  juz pisalem w innym miejscu: rozpoczynajac ten watek napisalem, ze jestem
                  ciekaw Waszych opinii na ten temat. Na temat sytuacji: jak byscie sie poczuli,
                  znajdujac sie w podobnej? Nie chce oceniac barmana, wnikac w to jakim jest
                  czlowiekiem. I przyznaje, nie oczekiwalem informacji o tym jakim jestem ojcem,
                  skoro zabieram dwuletnie dziecko do knajpy wieczorem, choc zapewne Wasze
                  wypowiedzi dadza mi do myslenia, zanim wybiore sie gdzies nastepnym razem
                  (pewnie umowie sie ze znajomymi w jakims aquaparku czy innej piaskownicy ;)).

                  Jednak spojrz:
                  Piszesz: "To jest wymiana pogladów, a nie sąd kapturowy..." I slusznie. Jednak
                  pare zdan nizej napisales: "Sądząc z twojego usposobienia, nie pozostałeś
                  dłużny". Oceniles mnie i moje usposobienie na podstawie tych kilku wypowiedzi,
                  jakie tu napisalem. Oceniles blednie.

                  Staram sie kierowac w zyciu zdrowym rozsadkiem i prostymi zasadami. Kisiel
                  powiedzial kiedys "polemika z glupota nobilituje ja bez potrzeby". W sytuacji,
                  w jakiej sie znalazlem postanowilem wlasnie nie polemizowac. Jesli ktos sobie
                  nie zyczy mojej obecnosci, nie zamierzam sie narzucac. Poczulem sie po prostu
                  zazenowany faktem, ze ktos nie respektuje mojego prawa do decydowania o moim
                  losie. Zazenowany tym, ze ktos moze mnie bezceremonialnie wyprosic z lokalu,
                  poniewaz ja postepuje niezgodnie z jego zasadami.
                  Odpuscilem wiec sobie prozne dyskusje i po prostu wyszlismy z knajpy.
                  Poniewaz jednak nie lubie udawac, ze mnie to nie rusza - zadalem pytanie co
                  myslicie o calej sprawie. Nie po to, by kogos osadzac. Moze po to, zeby ktos w
                  przyszlosci nie musial czuc takiego upokorzenia.
                  • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 09.08.02, 18:07
                    O.K. moje P.S. było niepotrzebne;) Zawsze staram się zachowac dystans, bo
                    język jest na tyle wieloznaczny, że pozwala na wiele interpretacji. Żadne
                    emotikony nie pomogą i nieporozumienie gotowe. Przy tym, na tym forum znamy się
                    tylko z tego, co sami napisaliśmy, często w przypływie emocji, pod wpływem
                    złego nastroju, chwili itd. Jeżeli jest się zbyt wrażliwym, łatwo sie do kogos
                    niepotrzebnie zrazić. Moja internetowa zasada to: zachować dystans. Dlatego nie
                    lubię łatwych ocen, wolę "propozycje ocen" czyli np: "a może jestes taki a
                    taki, może to robisz źle" Więcej wtedy miejsca na dyskusję. Nie warto sie
                    denerwować, serio.
                    Pozdrawiam.
                    • mario Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 18:16
                      Czy ja naprawde wygladam na zdenerwowanego? ;))
                      Spokojnie, zapewniam, ze nie :)

                      No dobrze, moze dosc o tym, bo odbiegamy od problemu, ktory nadal zywo mnie
                      interesuje.
                      Stawiam pytanie inaczej, jednoznacznie: co byscie poczuli i jak zachowalibyscie
                      sie w sytuacji, ktora Wam opisalem?

                      pozdr.
                      • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.08.02, 18:23
                        Podstawowe pytanie: zapłaciłeś? Ja bym spokojnie opuścił lokal, ale bym nie
                        zapłacił. To jego(?) knajpa i może sobie zarządzac jak chce, ale moje
                        pieniądze.
                        • mario Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 18:33
                          maja cwany patent, ze trzeba placic przy zamawianiu ;)
                          sok, ktory wypilem byl jego (? ;)), wiec za niego zaplacilem. Co prawda uwazam,
                          ze marza czesciowo przynajmniej powinna pokrywac atmosfere miejsca, a ta
                          zostala lekko zepsuta, ale uznalem, ze te pare groszy nie byly warte ani
                          jednego slowa, ktore musialbym w tej sprawie zamienic ;))
                        • kathy38 Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 19:14
                          Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                          > Podstawowe pytanie: zapłaciłeś? Ja bym spokojnie opuścił lokal, ale bym nie
                          > zapłacił.

                          W tym momencie Gatsby nie rozumiem Cię - dlaczego byś nie zapłacił? Zjadłeś,
                          wypiłeś a byś nie zapłacił? Dlatego, że facet zwrócił Ci uwagę?
                          • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.08.02, 21:35
                            No chwileczkę, jak facet psuje mi cały wieczór i namawia do opuszczenia lokalu,
                            bo chyba nie do wystawienia dziecka za drzwi?? Ja chodzę do knajpy, żeby się
                            odprężyć, a nie użerać z barmanem. Podobnie, jak dostane ciepłe piwo, to żądam
                            zamiany na zimne albo wychodzę.
    • Gość: ryża Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.lublin.mm.pl 09.08.02, 13:47
      całkowicie zgadzam się z Mario- zachowanie barmana było nie do przyjęcia!
      Nie wiem dlaczego w Polsce dziecko traktuje sie jako bezmózgie stworzenie co
      tylko je i śpi.
      Z jednej strony dziecko w pubie jest bardzo niemile widziane, z drugiej strony
      nikogo nie gorszą hordy dzieciaków bez opieki biegających pod blokami.
      W cywilizowanych krajachpołudnia gdzie zdarzyło mi sie mieszkać , dzieci w
      knajpie to widok normalny . Natomiast nigdzie nie wałęsaja sie jak u nas bez
      opieki,m z kluczem na szyi ( ma widok na plac zabaw- taką dzicz i chamstwo jak
      uprawiaja te dzieci trudno w pubie znaleźć , o właśnie słyszę okrzyk
      dzieciątka " ty psi chuju!!", ciekawe gdzie jest mamusia?)- siedzą w domu z ou-
      pair , chodza na basen albo do biblioteki.
      Jeżeli dziecko jest pod opieką, nie zdradza objawów zmęczenia sięgających
      zenitu, nie śpi pod stołem to co komu do tego, że siedzi w knajpie z rodzicami?
    • kathy38 Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 09.08.02, 14:02
      Kochani, był kiedyś na forum wątek dzieci w Krakowie niemile widziane lub cos w
      tym stylu. Tam się właśnie wypowiadałam jak nieprzychylnie patrzy się na małe
      dzieci w knajpach, że powinny one widzieć też coś więcej poza placem zabaw,
      uczestniczyć w życiu rodziców, w ich spotkaniach ze znajomymi. Ale w sytuacji,
      która Ty opisujesz być może barman reagując tak a nie inaczej zobaczył coś
      innego niż Ty, może widział że córka jest już zmęczona, znudzona. Popatrzył na
      sytuację obiektywnie. Może spotkanie trwało za długo?
      • Gość: ax Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: 5.2.1R1D* / 10.5.18.* 09.08.02, 19:24
        Jesli nie bylo tam glosno i lokal byl dla niepalacych, to byloby ok. siedziec
        tam z dzieckiem do 8, a moze nawet 9-tej (byl to w koncu wyjazd). Barman
        powinien byl zwrocic uwage w sposob mily i taktowny, to ze go nerwy poniosly
        bylo przejawem braku profesjonalizmu (ale moze tez bym tak zareagowal na jego
        miejscu).
        • Gość: bh2 Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: 213.249.157.* 09.08.02, 19:34
          Bylem kiedys z zona i nasza,wtedy chyba dwuletnia coreczka,wlasnie Pod
          Jemiola.Bylo tam jeszcze jedno male dziecko.Nikt nam nie zwracal uwagi.Dobrze
          po 22 wyszlismy spokojnie.Byc moze to jakis nowy barman.Dawno tam nie
          bylem.Ktoryz to byl,heu.
    • Gość: Zbigniew A co na to Twoja córka??? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 21:50
      Akurat mam syna w tym wieku i w restauracji wytrzymuje jakąś godzinę siedząc na
      krześle. Potem już się nudzi i zaczyna chodzić po całej restauracji.
      A co z Twoją córką myślisz że się świetnie bawiła w Waszym towarzystwie?
      A sala była dla palących? Podejrzewam że nie miała innego wyjścia chociaż
      pewnie wolałaby się znaleźć w łóżku obok taty i mamy:)))
      • mlodybatiuk Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 10.08.02, 00:20
        Przede wszystkim barman najprawdopodobniej nie był właścicielem, więc nie
        bardzo miał prawo wypraszać cię z nie swojej knajpy! Poza tym w pełni cię
        popieram gdyż jestem tu absolutnie liberalny. Jest wyłącznie twoją sprawą w
        jaki sposób wychowujesz swoje dzieci i wszystkim innym nic do tego. Jeśli masz
        ochotę siedzieć z dzieckiem w knajpie, to proszę bardzo. I nic jakiemuś
        barmanowi do tego. Żyjemy chyba w wolnym kraju, a poza tym nie robisz przecież
        nic złego. Jeśli inni uważają, że to nie miejsce dla dziecka, niech nie
        przychodzą tam ze swoimi dziećmi. Pozdrawiam serdecznie i w ramach
        solidarniości zobowiązuje się już więcej nie chodzić do tego siedliska
        nietolerancji!!!
        • zaholec Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 11.08.02, 15:58

          > Przede wszystkim barman najprawdopodobniej nie był właścicielem, więc nie
          > bardzo miał prawo wypraszać cię z nie swojej knajpy!

          często barman pełni rolę "lokalnego stróża prawa" i jego obowiązkiem jest
          egzekwowanie pewnych zasad i regół ustalonych przez właściciela lokalu.
          ( to tylko na marginesie dysputy)
        • Gość: szary Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 14:29
          tyko dwie rzeczy (nie chce mi się wchodzić w szczegóły):
          1. Barman ma prawo wyprosić z lokalu kogo chce a jak się kom uś nie podoba to
          niech się odwoła do instancji wyższej tzn. właściciela
          2. Jeżeli wychowanie dziecka jest tylko i wyłącznie sprawą rodzica to jak
          pięknie dziękuje. Zlikwidujemy sądy rodzinne i policje i niech wszystkie dzieci
          krzyczą "ty psi chuju" - jak to ktoś wcześniej napisał albo pozują pedofilom.
          ZASTRZEŻENIE: PKT 2 NIE ODNOSI SIĘ DO SPRAWCY TEGO WĄTKU !!!! NIE CHCĘ NIKOGO
          OBRAZIĆ I WYWOŁAĆ NOWEJ DYSKUSJI to tylko takie może zbyt drastyczne porównaie

          WSZYSTKIE DZIECI NASZE SĄ :-)
      • bh2 Re: A co na to Twoja córka??? 10.08.02, 11:16
        Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

        > Akurat mam syna w tym wieku i w restauracji wytrzymuje jakąś godzinę siedząc
        na
        >
        > krześle. Potem już się nudzi i zaczyna chodzić po całej restauracji.
        > A co z Twoją córką myślisz że się świetnie bawiła w Waszym towarzystwie?
        > A sala była dla palących? Podejrzewam że nie miała innego wyjścia chociaż
        > pewnie wolałaby się znaleźć w łóżku obok taty i mamy:)))
        Corka jest bardzo wesolym dzieckiem i lubi przebywac miedzy ludzmi (tak nam sie
        przynajmniej wydaje).Siedzielismy na polu wiec nie bylo problemu z dymem.
        • Gość: Czepialska Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.tkb.pl / *.euro-net.pl 10.08.02, 16:13
          bh2 napisał:

          > Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
          >
          > > Akurat mam syna w tym wieku i w restauracji wytrzymuje jakąś godzinę siedz
          > ąc
          > na
          > >
          > > krześle. Potem już się nudzi i zaczyna chodzić po całej restauracji.
          > > A co z Twoją córką myślisz że się świetnie bawiła w Waszym towarzystwie?
          > > A sala była dla palących? Podejrzewam że nie miała innego wyjścia chociaż
          > > pewnie wolałaby się znaleźć w łóżku obok taty i mamy:)))
          > Corka jest bardzo wesolym dzieckiem i lubi przebywac miedzy ludzmi (tak nam
          sie
          >
          > przynajmniej wydaje).Siedzielismy na polu wiec nie bylo problemu z dymem.

          Siedzieliscie NA POLU????????????????
          A skad ono sie wzielo w srodku miasta?
          Pozdrowienia dla synka - moje dzieci nie wytrzymywaly w restauracjach nawet
          pol godziny.
          • Gość: bh2 Re: A co na to Twoja córka??? IP: 213.249.157.* 10.08.02, 16:16
            Faktycznie sie czepiasz.
            • kathy38 Re: A co na to Twoja córka??? 10.08.02, 16:20
              ... i się zdradzasz, że w Krakowie nie mieszkasz!
          • bluetab70 Re: A co na to Twoja córka??? 10.08.02, 16:21
            oj, czepiasz się, czepiasz. W Krakowie wychodzi się NA POLE w sensie "na
            zewnątrz budynku"
            poczytaj sobie w temacie o krakowskich powiedzeniach.
            pzdr.
            • Gość: Gatsby Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 10.08.02, 16:23
              Pewnie Warszwianka prowokatorka...My mamy Dulską a oni
              Czepialska;)) ,
              • Gość: Nieczepialska Sz.P: IP: *.tkb.pl / *.euro-net.pl 10.08.02, 16:29
                Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                > Pewnie Warszwianka prowokatorka...My mamy Dulską a oni
                > Czepialska;)) ,
        • Gość: Zbigniew Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 10.08.02, 18:15
          bh2 napisał:

          > Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
          >
          > > Akurat mam syna w tym wieku i w restauracji wytrzymuje jakąś godzinę siedz
          > ąc
          > na
          > >
          > > krześle. Potem już się nudzi i zaczyna chodzić po całej restauracji.
          > > A co z Twoją córką myślisz że się świetnie bawiła w Waszym towarzystwie?
          > > A sala była dla palących? Podejrzewam że nie miała innego wyjścia chociaż
          > > pewnie wolałaby się znaleźć w łóżku obok taty i mamy:)))
          > Corka jest bardzo wesolym dzieckiem i lubi przebywac miedzy ludzmi (tak nam
          sie
          >
          > przynajmniej wydaje).Siedzielismy na polu wiec nie bylo problemu z dymem.

          To Ty Mario?:)
          Naprawdę Twoja córka wytrzymuje siedząc tak długo?
          • Gość: Czepialska Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.tkb.pl / *.euro-net.pl 10.08.02, 21:07
            Kathy38, bluetab, bh2, Gatsby:

            Sluchajcie:
            Nie czepiam sie!
            Wyrazenie "na pole" wrecz uwielbiam!!!
            Glownie dlatego, ze posluguje sie nim pewien bliski mi mieszkaniec Krakowa,
            czlowiek chyba bez zadnych wad - dobry i madry.
            Zeby nieco zamaskowac moje przesadne uwielbienie i niezdrowa adoracje
            w stosunku do jego osoby, MUSZE co jakis czas lekko dokuczyc mu z tym polem.
            I tak jakos weszlo mi w krew.

            Wole nie cytowac, jakie regionalizmy funkcjonuja w moim miescie, zreszta
            napisanie nic nie da, trzeba uslyszec ten ton.

            Warszawianka to bywam od czasu do czasu, jak podjade 200 kilometrow.

            Pozdrawiam goraco wszystkich Krakusow, tych, co na polu i bywalcow kawiarni.
            Z malymi dziecmi i bez.
            I wszystkie Dulskie - tez czasem bywam w tym klubie.




















































































            • peteen Re: A co na to Twoja córka??? 10.08.02, 23:44
              dulska mieszkała we lwowie, a nie u nas...
              • Gość: Gatsby Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.chello.pl / *.chello.pl 11.08.02, 00:05
                peteen napisał:

                > dulska mieszkała we lwowie, a nie u nas...

                Zgadza się. Zmylił mnie ten spacer Felicjana dookoła stołu "na kopiec
                Kościuszki" Chyba były dwie wersje spaceru: krakowska na kopiec i lwowska..nie
                pomnę dokąd...
                • Gość: Gatsby Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.chello.pl / *.chello.pl 11.08.02, 12:59
                  Widziałem to w "Teatrze Starym" i była wersja krakowska z kopcem Kościuszki,
                  ale możliwe, że to była zmiana na potrzeby teatru.
                  • Gość: peteen Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 13:06
                    słońce ty moje, pokaż no mnie, starcowi zniedołężniałemu, gdzie w tekście
                    zapolskiej pada słowo "kościuszki" ?... "na kopiec", to i owszem, ale dlaczego
                    wszyscy myślą, że kościuszki ? we lwowie tyż się kopiec znajdywa...
                    a tak poza wszystkim, to obrywamy za tę dulską już dziesiątki lat, a niesłusznie
                    :c)
                    • Gość: Gatsby Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 11.08.02, 13:16
                      Faktycznie, ale tak to bywa jak sobie człowiek coś głupiego za młodu do głowy
                      wbije i jeszcze go wszyscy w tym utwierdzają...Już nie będę lał wody na młyn
                      warszawskim i innym prowokatorom;))
                      • Gość: tomCrac wcale, bo nie :) IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 16:57
                        > Faktycznie, ale tak to bywa jak sobie człowiek coś głupiego za młodu do głowy
                        > wbije i jeszcze go wszyscy w tym utwierdzają...Już nie będę lał wody na młyn
                        > warszawskim i innym prowokatorom;))

                        Moja korepetytorka z jednego z najlepszych krakowskich liceow stwierdzila, ze do konca nie jest wyjasnione, gdzie tak naprawde mieszkala 'Dulska'. Najprawdopodobniej Zapolska pisala najpierw o Krakowie, a nastepnie przeredagowala czesc tekstu (nie pamietam dokladnie, ale bycmoze istnialy nawet dwa rozniace sie rekopisy...)
          • mario Re: A co na to Twoja córka??? 12.08.02, 09:43
            > To Ty Mario?:)

            Ja to ja ;) Nie sciemniam z roznymi nickami ;)

            > Naprawdę Twoja córka wytrzymuje siedząc tak długo?

            Zaraz,zaraz... A kto powiedzial, ze bylismy tam dlugo? Wychodzac moi znajomi
            zostawili w polowie tylko wypite piwo (delikatnie mowiac zrobilo sie
            niesmacznie ;)) Spedzilismy tam moze ze 20 - 30 minut, wiec nawet o znudzeniu
            dziecka trudno chyba mowic, nie zdazyla jeszcze "zaliczyc" wszystkich
            kolan "wojkow" i "ciotek" ;))

            pozdr.
            • mario Re: A co na to Twoja córka??? 12.08.02, 09:46
              "wujkow" oczywiscie...
              hmmm...

              KAWY!!!
              ;)
              • m.in Re: A co na to Twoja córka??? 12.08.02, 10:48
                a jemiole nie ma przypadkiem napisu "wstęp od 21 lat?"
                • mario Re: A co na to Twoja córka??? 12.08.02, 11:17
                  > a jemiole nie ma przypadkiem napisu "wstęp od 21 lat?"

                  Juz gdzies pisalem, ze takowego nie zauwazylem. Jesli jest, to powinien byc w
                  takim miejscu, zeby kazdy wchodzacy go zauwazyl bez uzycia swieczki, latarki,
                  kaganka, badz np. zegarka z indiglo ;) Jesli jest a ja go nie widzialem, to
                  barman powinien mi zwrocic uwage juz przy wejsciu, ze obowiazuje tu taki
                  przepis.
                  To jedno. Inna rzecz to fakt, ze nie jestem pewien jak taki napis
                  zinterpretowac. Tak na logike i zdrowy rozsadek to tego typu ograniczenia sa po
                  to, zeby po knajpach nie szwendaly sie rozpuszczone pietnastolatki, szukajace
                  okazji, zeby zakosztowac tzw. "zycia". O ile mnie tez pamiec nie myli, pierwsze
                  takie ograniczenia stosowano i egzekwowano przede wszystkim w dzien, po
                  masowych interwencjach nauczycieli i wychowawcow, ze dzieciarnia zamiast w
                  szkole przesiaduje w knajpach. Niewazne zreszta.
                  Miejsca takie jak "Pod Jemiola" to nie dyskoteki, kluby nocne ani inne
                  przybytki rozpusty ;) Przychodzi sie tam po prostu po to, zeby napic sie piwa i
                  posiedziec w milym towarzystwie (przynajmniej tak "z definicji" ;)) Nie jestem
                  pewien jak bym sie zachowal, gdybym wchodzac tam zobaczyl taki napis. W koncu
                  dziecko bylo pod opieka rodzicow (i nie zamawialo piwa ;))
        • Gość: acur Re: A co na to Twoja córka??? IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 12.08.02, 20:22
          bh2 napisał:

          > Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
          >
          > > Akurat mam syna w tym wieku i w restauracji wytrzymuje jakąś godzinę siedz
          > ąc
          > na
          > >
          > > krześle. Potem już się nudzi i zaczyna chodzić po całej restauracji.
          > > A co z Twoją córką myślisz że się świetnie bawiła w Waszym towarzystwie?
          > > A sala była dla palących? Podejrzewam że nie miała innego wyjścia chociaż
          > > pewnie wolałaby się znaleźć w łóżku obok taty i mamy:)))
          > Corka jest bardzo wesolym dzieckiem i lubi przebywac miedzy ludzmi (tak nam
          sie
          >
          > przynajmniej wydaje).Siedzielismy na polu wiec nie bylo problemu z dymem.


          jeśli bh2 to mario, to coś kręci skoro był na polu to musi z Krakowa jest, ale
          to szczegół, ja tylko tak... w kwestii formalnej...

          • mario Re: A co na to Twoja córka??? 13.08.02, 10:06
            Gość portalu: acur napisał(a):

            > jeśli bh2 to mario, to coś kręci skoro był na polu to musi z Krakowa jest,
            ale to szczegół, ja tylko tak... w kwestii formalnej...

            Jak w kwestii formalnej to prosze: Ja to ja a bh2 to bh2. Nawet jesli czasem
            gadam do siebie, to na forum mi sie raczej nie zdarza ;) Nie czuje wiec
            potrzeby, by logowac sie jako ktos inny i sobie odpowiadac, tym bardziej, ze
            dyskusja jakos sie toczy i nie wymaga "wspomagania" ;)
            Proponuje dokladniej czytac posty i panowac nad tym co sie cytuje. Powoli juz
            sam sie gubie kto co powiedzial, jak jedna cala wypowiedz jest po kilkakroc
            powtorzona.
            A co do "pola"? Choc niestety nie pochodze z Krakowa, to mimo
            wszystko "krakowszczyzna" jest w moim domu silnie zakorzeniona. W tej czesci
            podbeskidzia, ktora kiedys nalezala do woj. krakowskiego w dalszym ciagu
            wychodzi sie "na pole", choc jedynym kryterium, ktore spelnia warunek bycia
            polem jest to, ze jest za drzwiami ;)

          • bh2 Re: A co na to Twoja córka??? 13.08.02, 10:52
            Nie rozumiem,dlaczego mialbym byc kims innym.
    • Gość: kontra-mario Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: 213.134.142.* 13.08.02, 10:29
      Nie masz chłopie ani odrobiny racji. Twoje postępowanie nie wskazuje na to aby
      rzeczywiście zależało Ci na dobru Twojego dziecka. Ze wszystkich względów:
      zdrowotnych, społecznych, wychowawczych - Towja córka o godz. 23 powinna spać a
      nie być z rodzicami w knajpie. Nie szukaj więc w internecie sprzymierzeńców bo
      ich nie powinienieś znaleźć. Jedyna pochwała należy się barmanowi, który
      odważył się stanąć w słusznej sprawie.
      Następnym razem idąc do kanjpy zostaw dziecko w domu pod czyjąś opieką. I Ty
      będziesz się dobrze bawił i Twoja córka będzie w miejscu dla siebie odpowiednim.
      • Gość: ryża małpa Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.lublin.mm.pl 13.08.02, 11:35
        Przykro mi ale pieprzysz....
        • Gość: mama Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.pbk.pl / 10.0.126.* 02.09.02, 15:24
          kontra-mario ciekawa jestem czy masz własne dzieci?
          a temat gdzie nie popatrzeć jest zywy. Jak nasze społeczeństwo traktuje dzieci
          i je wychowuje? Ile mamy restauracji, knajp (barów, ogródków, lokali), hoteli,
          ośrodków wypoczynkowych ktore ciesza się gdy dzieci sa ich goscmi, potrafią im
          zorganizować czas i stworzyć dogodne warunki np. do siedzenia w trakcie
          jedzenia, czy zabawy w trakcie gdy rodzice wydaja pieniądze w restauracji?
          Mysle ze budujace jest to ktos napisał: w europie zachodniej nie ma takich
          problemów i wszyscy są nastwieni na najmlodsza czesc spoleczenstwa.
          Wniosek - juz pewnie słyszany "Kochamy dzieci ale własne" nie te które są
          naszymi goscmi.
          mysle ze rozsondne stanowiska zajeli tylko Ci którzy maja własne dzieci.

          pozdrawiam tych których wychowanie dzieci jest codziennością
          • m.in Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 02.09.02, 15:44
            jemioła to nie restauracja, 23 to nie pora na wycieczki z dziecmi po pubach.
            zbyt liberalne wychowanie dzieci owocuje dresami
            - a potem sie rozczula jeden z drugim, jacy to bandyci rosną i szyją kolegów na
            Rynku i co by takim zrobił jakby dorwał w swoje ręce...
            • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 02.09.02, 15:59
              jak mawia mój ojcic: na dzieci powinni dawać licencje, jak na broń...
            • Gość: mama Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.pbk.pl / 10.0.126.* 02.09.02, 16:23
              m.in to twoja sprawa jak wychowujesz dzieci ale tylko swoje, pamiętaj!!!!
              na całe szczescie!!!!
              • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / *.chello.pl 02.09.02, 16:31
                Gość portalu: mama napisał(a):

                > m.in to twoja sprawa jak wychowujesz dzieci ale tylko swoje, pamiętaj!!!!
                > na całe szczescie!!!!

                nie tylko jego, bo jak twoje dziecię wyrośnie na "dresa" i da mu w łeb, to guz
                będzie jego...
                P.S. nie bądź taką histeryczką!!!!!!!!!!!!!!!
            • mikolaj7 Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 02.09.02, 16:57
              m.in napisał:

              > jemioła to nie restauracja, 23 to nie pora na wycieczki z dziecmi po pubach.
              > zbyt liberalne wychowanie dzieci owocuje dresami
              > - a potem sie rozczula jeden z drugim, jacy to bandyci rosną i szyją kolegów na
              >
              > Rynku i co by takim zrobił jakby dorwał w swoje ręce...

              czy to aluzja do moich postow? ja nic nie napisalem, co bym
              zrobil, pewnie nic, wolalbym, zeby problemem sie
              zainteresowala straz miejska lub policja
          • Gość: goga Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: 5.2.1R1D* / *.gt.saix.net 02.09.02, 16:08
            Jestem mama i zdecydowanie popieram opinie contra-mario.
            Po pierwsze po co meczyc dziecko w dodatku 2-letnie, barman cie wyprosil o
            23.30 a jak dlugo chciales z tym dzieckiem tam siedziec. Po drugie zdarzylo mi
            sie siedziec w resteuracji okolo 22.00, obok nas dosc duza grupka z malym okolo
            4 lat, dziecko przez caly czas krzyczalo,biegalo,popychalo... Nie nie mam nic
            przeciwko dzieciom, ale to co jest fajne dla rodzicow nie zawsze jest dobre dla
            dzieci. Ja przyszlam do tej resteuracji zeby spokojne zjesc cos a nie sluchac
            wrzaskow malca gdy to mam na co dzien.
            • Gość: mama Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.pbk.pl / 10.0.126.* 02.09.02, 16:25
              tak "kochamy tylko swoje", potwierdza się
              • mikolaj7 Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 02.09.02, 16:53
                Gość portalu: mama napisał(a):

                > tak "kochamy tylko swoje", potwierdza się

                nie badz taka bezkrytyczna wobec dzieci, granicza to juz z
                klamstwem
            • Gość: Zbigniew Do goga IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 17:44
              Gość portalu: goga napisał(a):

              > Jestem mama i zdecydowanie popieram opinie contra-mario.
              > Po pierwsze po co meczyc dziecko w dodatku 2-letnie, barman cie wyprosil o
              > 23.30 a jak dlugo chciales z tym dzieckiem tam siedziec. Po drugie zdarzylo
              mi
              > sie siedziec w resteuracji okolo 22.00, obok nas dosc duza grupka z malym
              okolo
              >
              > 4 lat, dziecko przez caly czas krzyczalo,biegalo,popychalo... Nie nie mam nic
              > przeciwko dzieciom, ale to co jest fajne dla rodzicow nie zawsze jest dobre
              dla
              >
              > dzieci. Ja przyszlam do tej resteuracji zeby spokojne zjesc cos a nie sluchac
              > wrzaskow malca gdy to mam na co dzien.


              A co robił Twój malec gdy Ty siedziałaś w restauracji?
    • haszkejk Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 02.09.02, 22:59
      szacunek dl acibie mario i zarazem wyrazy wspolczucia:

      1. wiekszy wyraz wspolczucia

      z powodu niektorych odpowiedzi na twoj post.
      ludzie w Polsce wiedza jak powinines zyc, ubierac sie, wychowywac soje dzieci i
      co jesc. jak przeczytalam teksty w stylu: "twoja coreczka wolalby byc w lozku
      kolo mamy i taty" to chcialo mi sie wyc.

      wszyscy wszystko wiedza, wiedza, co twoje dziecko lubi, jak lubi spedzac czas i
      ze lubi lezec w lozku kolo mamy i taty.
      dziecko, jak dorosly, kazdy lubi co innego. jak ja bylam dzieckiem to
      nienawidzilam chodzic spac wczesniej niz o polnocy i nie lubilam wcale zabaw
      lalkami i tulenia sie w lozeczku do mamusi.
      kiedy moglam wyjsc i pobyc w towrzystwie doroslych traktowalam to jak swieto i
      bylam bardzo szczesliwa. wiem to , bo czesciwo pamietam ogolne odczucia jaki
      emi towarzyszyly, a czesciwo z opowiesci.

      tym bardziej, ze jak sam pisales, to bylo okazja do pobycia z dzieckiem.

      ale znajda sie stroze "dobrego wychowania", ktorzy wiedza lepiej. ludzie!!!
      zal mi was, lubicie wtykac nos w nie swoje sprawy. post amria byl prosba o
      ocene sytuacji jaka miala miejsce w jemiole, a nie o to zebyscie mowili
      czlowiekowi jak ma wychowywac corke.

      i teksty w stylu: to jest forum, mam prawo sie wypowiedziec, sa smiesznie. bo
      mozna sie wypowiedzic, ale nie mowic komus co wolaloby jego dziecko i oceniac
      czy dorosl czy nie.
      moze to ty autorze tego stwierdzenia nie dorosles do tego, zeby uzywac
      klawiatury.

      2. mniejszy powod wspolczucia

      barman w jemiole.
      no jakis burak. w sumie jemiola jest spoko i barmani tez sa spoko. musial byc
      jakis dziwny.
      tym bardziej, ze w krakowie, szczegolnie w knajpach takich jak jemiola, dym,
      dawniej kuturalny itp. jest dluga tradycja przychodzenia z dziecmi, kotami,
      psami i z czym tylko chcecie.

      nie raz widzialam w jemiole mnostwo malych dzieci, ktore bawily sie w najlepsze.

      nie przejmuj sie niczym. czlowiek ze wsi wyjdze, ale wies z czlowieka nigdy :-)
      • Gość: goga Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: 5.2.1R1D* / *.gt.saix.net 02.09.02, 23:19
        Ciekawy czy te dzieci bawily sie o 23.30 i pewnie tak do rana. Zastanawiam sie
        ilu z was ktorzy balowalibyscie z dziecmi a moze i nawet noworodkami ma swoje
        wlasne. A do mamy- rodzicem byc to wielka odpowiedzialnosc, czasem trzeba z
        czegos zrezygnowac. Chce zobaczyc te wasze pociechy za klka lat ktore bedziecie
        wychowywac bez zadnych regul, wpajania normalnych zasad. Ale to jest tylko moja
        opinia do ktorej mam swiete prawo jak i wy do wychowywania swoich dzieci jak
        wam sie podoba. PA.
        • haszkejk Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 01:08
          rozumiem, ze na tym forum sa sami pedagodzy i psycholodzy dzieciecy, gdyz
          wypowiadacie sie w sposob, ktory wskazuje, ze wiecie kiedy powinny chodzic spac
          dzieci i w jakim towarzystwie powinny przebywac.

          ja wam nie mowie, jak macie wychowywac dzieci. jak dla mnie mozecie je klasc
          spac o 17 i ubierac w lecie w czapki z wielkimi pomponami. to sa wasze dzieci i
          wy odpowiadacie za ich zdrowie i samopoczucie.

          chce tez, zebyscie nie mowili innym jak powinni je wychowywac.

          piszesz, ciekawe jak beda wygladaly te dzieci. pokaz mi wiec gdzie jest
          napisane, ze dzieci nie powinny z rodzicami chodzic do restauracji czy pubow i
          ze powinny chodzic spac o 19 bez wyjatkow.

          to jest zalosne.



          • Gość: Gatsby Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 03.09.02, 01:25
            zapytaj dowolnego psychologa... ja mogę tylko powiedziec, że dzieci nie rodzą
            się nocnymi markami i niezależnie od upodobań rodziców, siedzenie do póżna jest
            dla nich szkodliwe (obiektywnie szkodliwe). oczywiście, zaraz powiesz, że to
            TWOJE dziecko...wobec tego dodam, że dziecko nie jest rzeczą i nie możesz z nim
            robić co ci się podoba. zastanawiałeś się kiedyś skąd na świecie tylu
            zwichrowanych psychicznie ludzi? (depresje, nerwice i inne) właśnie dlatego, że
            są tacy rodzice jak Ty - ci co wiedzą lepiej, niż lekarze, psycholodzy; ci, co
            mają bardzo rozwinięte poczucie własności swojego dziecka i nie przyjmują
            zadnych - nawe najrozsądniejszych - rad...
            • mikolaj7 Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 09:39
              Gość portalu: Gatsby napisał(a):

              > zapytaj dowolnego psychologa... ja mogę tylko powiedziec, że dzieci nie rodzą
              > się nocnymi markami i niezależnie od upodobań rodziców, siedzenie do póżna
              jest
              >
              > dla nich szkodliwe (obiektywnie szkodliwe). oczywiście, zaraz powiesz, że to
              > TWOJE dziecko...wobec tego dodam, że dziecko nie jest rzeczą i nie możesz z
              nim
              >
              > robić co ci się podoba. zastanawiałeś się kiedyś skąd na świecie tylu
              > zwichrowanych psychicznie ludzi? (depresje, nerwice i inne) właśnie dlatego,
              że
              >
              > są tacy rodzice jak Ty - ci co wiedzą lepiej, niż lekarze, psycholodzy; ci,
              co
              > mają bardzo rozwinięte poczucie własności swojego dziecka i nie przyjmują
              > zadnych - nawe najrozsądniejszych - rad...

              Gatsby, czy Ty masz dzieci?
              • Gość: tomCrac Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 10:11
                > Gatsby, czy Ty masz dzieci?

                Czy trzeba miec zegarek Patek Philippe, zeby dobrze odczytywac czas?
              • Gość: Gatsby Re: do Mikołaja7 IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 03.09.02, 12:31
                mikolaj7 napisał:

                > Gatsby, czy Ty masz dzieci?
                wiesz , nie wiem czy to akurat jest takie istotne...nie jest to zbyt cięzka
                robota, czeka się 9 miesiecy i jest. chyba mi nie powiesz, że po narodzinach
                potomka, na rodziców spływa jakaś szczególna łaska boska i nagle wiedzą
                wszystko lepiej, niż inni. oczywiście, pojawia się jakieś doświadczenie w
                opiece nad dzieckiem, ale tak całkiem, to chyba się człowiek nie zmienia?
                jak ktoś głupi przed, to, z duża dozą prawdopodobieństwa, i po...i ta głupota
                przechodzi czesto na dziecko -niestety.

                tak, dołożyłeś mi, nie mam dziecka, a śmiem się wypowiadać! ale wiesz ja już
                wiem jak kiedyś chciałbym wychować swoje dziecko i umiejętność zmiany pieluchy
                nie jest tu chyba najważniejsza. liczy się raczej to, co rodzic sobą
                reprezentuje pod wzgędem moralnym czy intelektualnym - cała reszta jest dość
                prosta do opanowania.

                aha, mam jednak nadzieję, ze trochę sie liczysz z opinią psychologów czy
                lekarzy. bo jak nie, to współczuję Twojemu dziecku "najlepiej wiedzącego"
                tatusia...trochę pokory.

                pozdrawiam.
                • mikolaj7 Re: do Mikołaja7 03.09.02, 13:34
                  Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                  > mikolaj7 napisał:
                  >
                  > > Gatsby, czy Ty masz dzieci?
                  > wiesz , nie wiem czy to akurat jest takie istotne...nie jest to zbyt cięzka
                  > robota, czeka się 9 miesiecy i jest. chyba mi nie powiesz, że po narodzinach
                  > potomka, na rodziców spływa jakaś szczególna łaska boska i nagle wiedzą
                  > wszystko lepiej, niż inni. oczywiście, pojawia się jakieś doświadczenie w
                  > opiece nad dzieckiem, ale tak całkiem, to chyba się człowiek nie zmienia?
                  > jak ktoś głupi przed, to, z duża dozą prawdopodobieństwa, i po...i ta głupota
                  > przechodzi czesto na dziecko -niestety.
                  >
                  > tak, dołożyłeś mi, nie mam dziecka, a śmiem się wypowiadać! ale wiesz ja już
                  > wiem jak kiedyś chciałbym wychować swoje dziecko i umiejętność zmiany pieluchy
                  > nie jest tu chyba najważniejsza. liczy się raczej to, co rodzic sobą
                  > reprezentuje pod wzgędem moralnym czy intelektualnym - cała reszta jest dość
                  > prosta do opanowania.
                  >
                  > aha, mam jednak nadzieję, ze trochę sie liczysz z opinią psychologów czy
                  > lekarzy. bo jak nie, to współczuję Twojemu dziecku "najlepiej wiedzącego"
                  > tatusia...trochę pokory.

                  ja nie mam dziecka.

                  nie czuje sie tu ekspertem, ale ciesze sie, ze pojawila sie
                  haszkejk, moje zdanie (nie poparte doswiadczeniem)
                  pokrywa sie z jej w pelni
            • haszkejk Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 13:37
              a ty pytales/as psychologa??? jelsi nie to koniecznie spytaj. fakt, ze dziecko
              pojdzie od czasu do czasu pozniej spac,a jest traktowane powaznie i kochane
              przez rodzicow moze byc dla niego bardziej korzystne niz kladzenie na sile o
              19 i ciaganie do zoo czy cyrku,gdzie dziecko obserwuje meczenie zwierzat, co
              jest n apewno bardziej wstrzasajace niz siedzenie w knajpie z rodzicami, gdzie
              dziecko poznaje, ze ludzie moga sie przyjaznic i dobrze baiwc, a nie tylko
              przebierac w glupie stronie i ciagnac slonia za trabe.
      • Gość: Zbigniew Do haszkejk !!! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 00:10
        A Twoje dzieci ile mają lat i do której siedzą z Tobą w restauacji?
        • haszkejk Re: DO ZBIGNIEWA !!! 03.09.02, 01:16
          a co cie to czlowieku obchodzi. pisalam wlasnie o takim beznadziejnym
          zachowaniu.
          prawo do swobodnej wypowiedzi ci, ktorzy napadli na maria , interpretuja jako
          prawo do sowbodnego jebania czlowieka z dolu do gory lub wtykania nosa w nie
          swoje sprawy, co ty powyzej uczyniles.
          • Gość: Zbigniew Re: DO ZBIGNIEWA !!! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 18:33
            haszkejk napisała:

            > a co cie to czlowieku obchodzi. pisalam wlasnie o takim beznadziejnym
            > zachowaniu.
            > prawo do swobodnej wypowiedzi ci, ktorzy napadli na maria , interpretuja jako
            > prawo do sowbodnego jebania czlowieka z dolu do gory lub wtykania nosa w nie
            > swoje sprawy, co ty powyzej uczyniles.

            Naprawdę chciało Ci się założyć skrzynkę na gazecie, żeby użyć słowa "jebać".
            Nikogo nie napadłem spytałem się tylko czy masz dzieci, nie chcesz nie
            odpowiadaj, ale "jebać" nie musisz.

            Ps. I nie krzycz tak wzrok mam dobry.
            • haszkejk Re: DO ZBIGNIEWA !!! 03.09.02, 18:52
              tak, mama na co dzien nie pozwala mi uzywac brzydkich slow, dlatego jak wszyscy
              w domu ida spac, zakradam sie do komputera i uzywam slowa "jebac" :-)

              to nie jest brzydkie slowo, tak sie mowi i tak mowie na co dzien , mowi
              sie "zjebac kogos z gory na dol"
              nie widze powodu dl aktorego mam nie napisac tego, to jest forum, a nie pegaz
              • Gość: Zbigniew Re: DO ZBIGNIEWA !!! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 18:55
                haszkejk napisała:

                > tak, mama na co dzien nie pozwala mi uzywac brzydkich slow, dlatego jak
                wszyscy
                >
                > w domu ida spac, zakradam sie do komputera i uzywam slowa "jebac" :-)
                >
                > to nie jest brzydkie slowo, tak sie mowi i tak mowie na co dzien , mowi
                > sie "zjebac kogos z gory na dol"
                > nie widze powodu dl aktorego mam nie napisac tego, to jest forum, a nie pegaz

                No to wszystko tłumnaczy:)
      • zaholec Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 07:02
        > tym bardziej, ze jak sam pisales, to bylo okazja do pobycia z dzieckiem.


        Ja tam nie wiem, jak moi rodzice chcieli być ze mną to szliśmy do parku, do
        Zoo, do ogrodu botanicznego, do ogródka jordanowskiego i w inne takie miejsca.
        Na pewno nie chodzili ze mną do knajpy........ Barman miał rację, mógł tego
        widoku nie znosić i ... przestał go znosić. Ja targanie dzieci po knajpach
        uważam za karygodne (dym, hałas) i nie jestem wstanie przyjąć
        argumentacji "poniewieranego moralnie" rodzica, że on to dla dobra dziecka.
        • haszkejk Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 13:50
          ju zo tym pisalam kilk apostow wyzej, ale napisze jeszcze raz, co bys
          zrozumial, ze to do ciebie.

          rodzice z toba chodzili do zoo, okej, ja zaluje , ze rodzice zabierali mnie do
          zoo, bo to bylo okropne. patrzenie jak piekne zwierzeta mecza sie w zasranych
          klatkach wcale nie jest "moralnie chwalebne".
          chcesz pokazac dziecku, ze ludzie sa tak okrutni, zeby trzymac slonia w zimie w
          malym pawiloniku.
          naprawde ja wolalabym moje dziecko zabrac do knajpy.

          nie namiawiam cie do niczego, chce tylko, zebys pojal, ze mozna roznie spojrzec
          na pewne sprawy
    • Gość: cargo Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.man.bialystok.pl 03.09.02, 08:06
      Gatsby, kontra-mario, goga, haszkejk, zaholec - LUBIĘ WAS!!
    • swing Nie dajmy się zwariować... 03.09.02, 10:23
    • Gość: tomCrac Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 10:28
      > dziecko standardowo chodzi spac dosc pozno i uznajemy, ze nie ma
      > sensu klasc jej na sile i walczyc o sen

      Chyba bede musial Ciebie zdziwic i powiem, ze jednak taki sens istnieje i skutkuje on prawidlowym rozwojem psycho-fizycznym dziecka. Twojego dziecka nie widzialem, wiec moze jest ono juz rozwiniete na tyle, ze lubi bawic sie z doroslymi o 23:30, przepraszam za moja uwage..

      > jak czasami pojdzie spac nieco pozniej niz zwykle, w koncu tez sie nic nie
      > stanie

      Zastanawiam sie co u Ciebie znaczy "nieco pozniej" skoro juz napisales, ze chodzi spac pozno. Pewnie, ze nic sie nie stanie, a coz mialoby sie stac??

      > poniewaz nie podobalo mu sie, ze o tej porze "dobrze sie bawie", podczas gdy > dziecko powinno spac.

      Mozesz opisac DOKLADNIE co o 23:30 robilo Twoje dziecko? Biegalo, skakalo, gryzlo, pilo, a moze juz przysypialo zmeczone w swoim foteliku..?

      Hmmmm napisales, ze przyjechales do Krakowa spotkac sie z dzieckiem... ojcem jeszcze nie jestem, ale wydaje mi sie ze jezeli nie widzialem sie dlugo z dzieckiem to raczej nie umawiam sie tego samego dnia ze znajomymi.

      > Uwazam sie za zrownowazonego, spokojnego czlowieka. Tymczasem poczulem sie
      > potraktowany jak najgorszy zul.

      moze przezyjesz dzieki temu Katharsis... bardzo Ci tego zycze

    • swing Nie dajmy się zwariować... 03.09.02, 13:32
      (poprzedni post wysłałam przypadkiem i dlatego był taki...lakoniczny,
      potem szefowa mi przypominała, że skończyła się już wakacyjna sielanka ;)


      - Wychowanie - to wyznaczenie przez rodziców pewnych zasad, reguł, które
      wynikają bezpośrednio z wartości, jakie są dla nich istotne.
      Skoro różni nas hierarchia wartości, to trudno się dziwić, że mamy różne
      podejście do spraw wychowania dzieci.
      - Przesadą jest jednak mówić o stylu wychowania, podczas, gdy opisywana przez
      mario sytuacja była wyjątkowa. Jeśli rodzina ma ustalony codzienny tryb dnia,
      to incydent polegający na nie zjedzeniu kolacji lub nie położeniu się spać o
      określonej porze nie jest prawdą o sposobie wychowywania dziecka.
      - W aspekcie higieny małolata, to zgadzam się, że systematyczne życie nocne
      może się dla niego okazać zgubne w skutkach, ale jeden zarwany wieczór (podczas
      gdy dziecko nie musi rano wstawać do pracy) - bez przesady, nie odsądzałabym
      rodzica od czci i wiary. Swoją drogą uważam, że gorsze są przypadki, maluchów,
      które mają ściśle przestrzegany rozkład dnia, ustalony co do dziesięciu minut.
      Jakiekolwiek zaburzenie codziennego rytmu jest prawdziwą tragedią, bo dzieci, a
      czasem sami rodzice, nie umieją elastycznie dostosować się do zmian. Z takimi
      dziećmi nie da się pospać dłużej w sobotę, jeździć autobusem, jeśli zawsze
      jeżdżą autem i nie można ich zostawić z opiekunką, kiedy rodzice idą na imprezę.
      - Osobiście nie wybierałabym się do pubu z dzieckiem. Dlaczego? Z tego samego
      powodu, dla którego nie chodzę do restauracji z psem (proszę się nie oburzać -
      zdaję sobie sprawę, że to nie to samo, to tylko przykład). Jestem zbyt wygodna,
      idąc do knajpy albo na spotkanie z przyjaciółmi, mam ochotę odpocząć i
      zrelaksować się. Muszę jednak przyznać, że zdarzyło się, że pies towarzyszył
      nam, kiedy awaryjnie jedliśmy z lucki'm pizzę na Brackiej, przy stoliku
      wystawionym przed wejściem. Ludzie zwracali uwagę na psa i trochę go
      zaczepiali, ale on sam był aniołem - przynajmniej przez pierwszych czterdzieści
      minut, także zdążyliśmy zjeść zanim zaczął koncert pisków i pojękiwań. Tak czy
      inaczej byliśmy zadowoleni, że _nikt_nas_nie_wypraszał_ i
      _dla_nikogo_nie_był_to problem.

      (przerwa na kawę i... ależ się rozgadałam ;)
      • 013y Re: Nie dajmy się zwariować... 03.09.02, 14:40
        Jeżeli to był tylko incydent to mogę zrozumieć. Ale jest inny aspekt bywania
        dzieci w knajpach. Wyjście wieczorem w miasto jest po to, aby bez skrępowania
        pić, palić i głośno mówić (w domu przeszkadzam takim zachowaniem w porze
        nocnej). Przy dziecku ani zapalić (ogródki nie chronią przed dymem - unosi się
        nad nimi "smog papierosowy" ), ani wypić - dziecko patrzy i nabiera
        przekonania, że nie ma zabawy bez alkoholu , obojętnie czy to pół litra czy pół
        piwa. Krótko mówiąc - dzieci i dorośli mają inne potrzeby i inne rozrywki . I
        nie są to te same rozrywki, nie powinny przynajmniej nimi być . Są parki
        rozrywki przystosowane dla dzieci czy całych rodzin.Mówiąc wprost - wychowanie
        bezstresowe -tak - ale nie moim kosztem . Towarzystwo dzieci i dorosłych nie
        może się wspólnie dobrze bawić. W knajpie oczywiście.
    • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 14:28
      no ja sie nie dziwie, ze z badan wynika iz znaczacy procent mimo ze umie czytac
      to jednak nie rozumie tego co czyta. ten watek jest dowodem. mam wrazenie ze
      jego inicjator chcial sie podzielic z forumowiczami spostrzezeniem na temat
      tego ze ludzie potrafia byc chamscy i bez obciachu pouczac innych. ale niewielu
      tutaj to zauwazylo bo od wyrazenia 'szacunek dla innych ludzi' latwiej im
      zrozumiec i zapamietac inne: 'dziecko po 23.30'. (z mysla o tych braciach
      mniejszych w rozgarnieciu, umieszczam w nawiasach bewne podpowiedzi)


      tymczasem rzeczywisty problem jest smutny: w polsce rzadzi ciec (w tym wypadku
      barman ale to bywa ochroniarz w sklepie, parkingowy itp) ktoremu wydaje sie ze
      ma wladze bo to on pilnuje kluczy do salonow. 'a zasady bhp sa takie ze jak sie
      wchodzi to sie puka', prawda?
      (trudne slowa kluczowe do zapamietania: otwartosc, szacunek, kultura osobista)


      w tym durnym kraju polozonym na wysychajacych ostatnio mokradlach ludziom nie
      moze sie w glowach zmiescic ze ktos ma inne poglady, inny system wartosci.
      wszyscy maja miec wasy, nosic kreszowe dresy i chodzic w butach z plecionka do
      kosciola co niedziela. mario okazal sie nieprzystosowany do realiow tej nizinno
      bagiennej subkultury, tutaj trzeba jobami odpowiadac. tak robil carski
      policjant, tak robil pruski policjant, tak robil przedwojenny stojkowy.
      (trudne slowa kluczowe do zapamietania: polski kociol, zascianek, higiena
      osobista, oswiecenia, cywilizacja)

      z drugiej strony nie jest to tylko pasywna ciasnota umyslowa: jak widac wielu
      wspolziomkow ma mentalnosc ORMOwca - spolecznie popilnowac, zeby sie gawiedz
      nie zachowywala inaczej niz sobie tego zyczymy.

      (trudne slowa kluczowe do zapamietania: kolchoz, sarmatyzm)

      a oto ranking smutnych dowodow na to ze znow przydalyby sie szczotki ryzowe do
      szorowania tych niemytych dusz made in poland:

      na pozycji 4:
      >Niestety, nie dorośliście do bycia rodzicami :([kriss.forum]

      oto sugestia ze autor dorosl i wie. a do jakiego ty kriss.forum wzrostu w ten
      sposob dorosles. powiec to ja maluczki podskocze, zeby cie powiedziec co czego
      ty nie dorosles.

      (trudne slowa kluczowe do zapamietania: cytat: "debil nie wie ze jest debil, a
      madry to wie". kazik staszewski).

      na pozycji 3.
      >Wiesz, to jest forum i mogę pisać to, co uważam za stosowne [kriss.forum ]

      nie ma znaczenia czy uzywasz internetu czy wychodzisz na ulice i glosno mowisz.
      ta wypowiedz ma taki sens: wiesz to jest moja geba i mam prawo mowic glupoty.
      tak masz prawo, z tym ze dzentelmeni jednak przestrzegaja zasady iz duren to
      nie jest bohater do nasladowania:):)

      (trudne slowa kluczowe do zapamietania: kultura, obycie edukacja)


      na pozycji 2

      >jemioła to nie restauracja, 23 to nie pora na wycieczki z dziecmi po pubach.
      > zbyt liberalne wychowanie dzieci owocuje dresami [m.in]


      w europie zachodniej i w usa dresy dresy z paskami nosza przewaznie:
      a. ludzie uprawiajacy zdrowy tryb zycia (trudne slowa kluczowe do zapamietania:
      jogging, zdrowa zywnosc etc)
      b. mlodziez zorientowana alternatywnie, czyli uprawiajaca umyslowo zdrowy tryb
      zycia (trudne slowa kluczowe do zapamietania: antykorporacjonizm,
      antytotalitaryzm, swobody obywatelskie). jesli o takie dresy chodzilo autorowi
      to mial racje. i niech tak sie stanie, jak najszybciej.
      :):):):):)
      (trudne slowa kluczowe do zapamietania: podroze, ksztalcenie, przyslowia)


      na pozycji 1 [puchar przechodni i uscisk dloni]
      >Barman ma prawo wyprosić z lokalu kogo chce a jak się kom uś nie podoba to
      >niech się odwoła do instancji wyższej tzn. właściciela

      otoz otwierajac miejsce dostepne dla wszystkich ani barman ani wlasciciel nie
      moze ustalac zasad ktore nie bylyby w zgodzie z regulami nadrzednymi takimi jak
      prawo czy konstytucja.

      jesli barman ma prawo wyprosic z lokalu kogo chce, to oznacza ze ma prawo
      wyprosic np: homoseksualistow bo mu do atmosfery nie pasuja. albo zydow, bo mu
      sie pejsy nie podobaja. a moze nigeryjczykow, bo nie widzi co czaruch robi w
      ciemnosci? to jest wlasnie pojecie wolnosci po polsku: jestem wolny i moge
      wyrzucic/ponizyc/krytykowac kogo chce. a z leppera sie smiejece.

      (trudne slowa kluczowe do zapamietania: prawa obywatelskie)

      jak sie czyta takie rzeczy to na mysl przychodzi taki stary kawalek zespolu tzn
      xenna pt. guma....
      • m.in Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 14:35
        oczywiście nullandvoid umie czytac,
        szkoda, ze nie umie pisac
        krócej, ale podobno ludzie z misja do spełnienia maja problemy z syntezami.
        a głos swing (w skrócie: i dżuma zła i cholera - sorry moja droga:))
        jakoś umknął uwadze


        barman z jemioły ma u mnie flaszkę :)
        tylko który to
        • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:04
          m.in napisał:

          > oczywiście nullandvoid umie czytac,
          > szkoda, ze nie umie pisac
          > krócej, ale podobno ludzie z misja do spełnienia maja problemy z syntezami.


          jak w starym kawale: zabulgotalo, blysnelo i maszynka wyplula maly bilecik: a
          wy bijecie murzynow.
          coz z tego ze piszesz krotko skoro nawet piszesz nie na temat? na bloku na
          przeciw mojego okna kots napisal huj (bardzo krotko, nawet ze zbednego 'c'
          zrezygnowal) czy to znaczy ze on jest z nas wszystkich najmadrzejszy???
          • m.in Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:09
            a moze ty piszesz nie na temat?
            zresztą: EOT
        • swing Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:11
          m.in napisał:

          > podobno ludzie z misja do spełnienia maja problemy z syntezami.
          > a głos swing (w skrócie: i dżuma zła i cholera - sorry moja droga:))
          > jakoś umknął uwadze

          ja i bez misji mam problem z syntezami :)
          a co do uwagi - łatwo ją przyciągnąć - nawet rozgadanym - skandalistom
          (abstrahując od prezentowanego stanowiska, szkoda, że obszerność wypowiedzi
          nie idzie w parze z poziomem jej formy)
          • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:17
            swing napisała:


            > ja i bez misji mam problem z syntezami :)

            widac powyzej



            > (abstrahując od prezentowanego stanowiska, szkoda, że obszerność wypowiedzi
            > nie idzie w parze z poziomem jej formy)

            no i znowu klania sie dowcip o murzynie (czyli abstrahujac od prezentowanego
            stanowiska - to po co w ogole piszesz skoro tak nerwowo abstrahujesz:))
            rozumem ze dla niektorych szczyt formy to wlasne reformy. no coz pozwol ze sie
            nie schyle....
            • swing Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 16:31
              > > ja i bez misji mam problem z syntezami :)

              > widac powyzej

              to była autoironiczna samokrytyka, ale rozumiem, że nie zabawna, skoro
              potraktowałeś ją tak śmiertelnie poważnie

              > > (abstrahując od prezentowanego stanowiska, szkoda, że obszerność wypowiedzi
              > > nie idzie w parze z poziomem jej formy)

              > no i znowu klania sie dowcip o murzynie (czyli abstrahujac od prezentowanego
              > stanowiska - to po co w ogole piszesz skoro tak nerwowo abstrahujesz:))

              powyższym sformułowaniem sugeruję, że nie zgadzam z prezentowaną opinią, a - co
              istotniejsze - jej formę, zupełnie bez emocji, oceniam jako niezbyt
              wysublimowaną


              > rozumem ze dla niektorych szczyt formy to wlasne reformy. no coz pozwol ze
              > sie nie schyle....

              a to zdaje się twój szczyt, gratuluję
              • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 16:54
                >
                > jej formę, zupełnie bez emocji, oceniam jako niezbyt
                > wysublimowaną
                >

                ach to jest zupelnie nowy watek!

                o gustach bedziemy rozmawiac i meandrach form epistemologicznych w dobie
                internetu. zatem jakie formy rozmowca (lub rozmowczyni - nie znam plci
                interlokutora abstrahujacego tak namietnie moja forme, ze az leci pierze).
                zapytuje z gleboka ciekawoscia o przyklady, zebym mogl forme nieco wysublimowac
                i dogodzic gustom. jestem elastyczny jak gumka w tych wymienionych przeze mnie
                reformach. slucham?
                • swing Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 17:00
                  nullandvoid napisał:


                  > jestem elastyczny jak gumka w tych wymienionych przeze mnie
                  > reformach.

                  ale to rzeczywiście zupełnie inny wątek...


                  • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 17:05
                    alez mowmy o formach, o stylach. konwersujmy. prosze o przepisy na bon moty, o
                    ulubione chwyty paraboliczne. sublimuj mne sublimuj, abstrahowania nie zaluj:)
      • peteen Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 14:41
        skoro kraj ten zapyziały, to może spojrzymy na bogate usa: tam, za podobne
        zachowanie, rodzice mogliby miec nawet ograniczone prawa rodzicielskie,
        podobnie jak za bicie dzieci i parę innych, jakże naturalnych dla nas, bagienno-
        nizinnych polaków, rzeczy...
        strasznieś ostry, brachu ( chyba żeś owym barmanem ;c) )
        słowa trudne do zapamiętania: tolerancja, humor, czasem nawet patriotyzm...
        • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:01
          peteen napisał:

          > skoro kraj ten zapyziały, to może spojrzymy na bogate usa: tam, za podobne
          > zachowanie, rodzice mogliby miec nawet ograniczone prawa rodzicielskie,
          > podobnie jak za bicie dzieci i parę innych, jakże naturalnych dla nas,
          bagienno
          > -
          > nizinnych polaków, rzeczy...
          > strasznieś ostry, brachu ( chyba żeś owym barmanem ;c) )
          > słowa trudne do zapamiętania: tolerancja, humor, czasem nawet patriotyzm...
        • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:14
          peteen napisał:

          > skoro kraj ten zapyziały, to może spojrzymy na bogate usa:

          i tutaj znow jak w tym starym kawale o biciu murzynow


          > strasznieś ostry, brachu ( chyba żeś owym barmanem ;c) )

          no wlasnie po to zeby nikt nie pomylil moich mogladow z nie-moimi byly slowa
          kluczowe (widac za malo wiec pisze: nie nie jestem tym barmanem)

          > słowa trudne do zapamiętania: tolerancja, humor, czasem nawet patriotyzm...

          tolerancja tak, ale nie dla braku tolerancji, braku szacunku, braku kultury
          humor zawsze
          patriotyzm - a co to jest? jesli to jest obowiazek identyfikowania sie z
          wypowiedziami burackimi tylko dlatego ze ich autorzy mowia w domu tym samym
          jezykiem co ja to ja jednak podziekuje. niestety, zbyt wielkie roznice w kodzie
          kulturowym
          • Gość: Gatsby Re: null and void czyli - po naszemu - nieważne IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 03.09.02, 15:33
            very fitting...;)
            • nullandvoid Re: null and void czyli - po naszemu - nieważne 03.09.02, 15:42
              Gość portalu: Gatsby napisał(a):

              > very fitting...;)

              rozszyfrowales mnie i podsumowales. jested doprawdy wielki (gatsby). twoje
              argumenty sa tak mocne i logiczne ze chyba zmienie zdanie co do istoty tematu
          • peteen Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:33
            a juz myslałem, że w poprzednim po,ście osiągnąłeś absolutny szczyt wyrażania
            maksimum treści przy minimum środków...
            szkoda...
            aha, nie zgadzam się - oczywiście - z twoim ostrym ( ZA ostrym ! ) podejściem
            do sprawy, ani argumentacją, czyżby wolność rzeczywiście nie miała granic ?...
            • m.in Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:41
              peteen napisał:
              czyżby wolność rzeczywiście nie miała granic ?...

              nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji - jak mozna było wyczytać
              - nie ma wolności dla wrogów wolnosci
              etc etc
              • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 16:04
                wyjasniam:

                trzeba chamstwo, glupote i brak szacunku dla innych pokazywac palcem. po to
                zebys i ty mogl miec inne poglady niz ja i nie zgadzc sie ze mna swobodnie.
                inaczej byc moze ktoregos dnia ktos wyrzuci cie z jakiejs knajpy, np. dlatego
                nie bedzie mogl zniesc tego ze kobieta z ktora przyjdziesz nie bedzie zaslaniac
                twarzy. tak jest np. w wielce poboznych, kultywujacym tradycje iranie, gdzie
                tez wszyscy nosza wasy i bacznie pilnuja zeby inni nie odstawali od normy
              • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 16:15
                m.in napisał:

                > peteen napisał:
                > czyżby wolność rzeczywiście nie miała granic ?...
                >
                owszem ma i to juz komunal: ta granica jest wolnosc innych. ten komunal odnosi
                sie rowniez do barmana z jemioly: jego wolnosc wypowiedzi konczyla sie na mert
                od stolika mario (uwaga to jest metafora!)

                a,cha! tylko prosze mi tutaj nie zglaszac typowo sarmackiego wkladu w rozwoj
                mysli filozoficznej a sprowadzajacego sie do zdania: jego odmiennosc
                przeszkadza mi swobodnie glosic ze ziemia jest plaska!

                • Gość: peteen Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 16:20
                  to ja to chromolę...
                  jesli jestem właścicielem knajpy, lub jego przedłużeniem ( barmanem ), to moim
                  zdaniem mogę decydować, czy w moim lokalu siedzi nieletnie dziecko po 23:00,
                  jesli sie to innym nie podoba, niechaj zmienią lokal
                  oczywiście mogę do tego wywalić kartke jak byk na drzwiach: wstęp tylko dla
                  osób pełnoletnich
                  nie mam natomiast prawa oceniać sposobów cudzego wychowania dzieci ( choć
                  własne zdanie powinienem mieć )...
                  • nullandvoid Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 16:48
                    peteen napisał(a):

                    > to ja to chromolę...

                    to nie zmienia faktow:

                    1. wywalac kogo chcesz mozesz ze swojego prywatnego domu, a i to z zachowaniem
                    zasad.

                    2. knajpa jest miejscem publicznym i dyskryminowanie kogokolwiek, 'bo ja tu
                    rzadze' jest niedopuszczalne. powtarzam: a jesli ktos cie zobaczy i powie: ja
                    to chromole - ryży (zalozmy ze jestes rudy) nie bedzie tutaj siedzial?

                    3. jesli wlasciciel zyczy sobie prowadzic uslugi wedlug pewnych regul (o ile
                    nie stoja one w sprzecznosci z prawem) to powinien klienta poinformowac o tym
                    na poczatku, np. wywieszajac informacje. to sie nazywa umowa handlowa: ty wiesz
                    na jakich zasadach bedzie usluga i zgadzasz sie na nie a w zamian za usluge
                    placisz. nie wazne czy kupujesz samochod w salonie czy piwo w knajpie. na
                    miejscu maria powiedzialbym barmanowi zeby zwyczajnie spieprzal i wrocil z
                    mamą, o ile nie nauczyla go manier - albo z policjantem o ile uwaza ze
                    naruszam prawo.

                    no i to na tyle, jesli chodzi o podstawy demokracji (ponoc mamy ja w polsce i
                    bardzo lubimy, szkoda ze nie zastanawiamy sie jak dziala).


                    jesli jestem właścicielem knajpy, lub jego przedłużeniem ( barmanem )

                    ten barman widac dokladnie zachowal sie jak przedluzenie wlasciciela, takie
                    przedluzenie w encyklopedii zdrowia nazywa sie penis, albo jakos tak
      • haszkejk Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi 03.09.02, 15:28
        nullandvoid - dla mnie jestes wielki
        do swing: uwazam, ze jego formie niczego nie brakuje, wrecz przeciwnie, jest o
        wiele bardziej blyskotliwa niz poziomn wiekszosci wypowiedzi w tym watku, a i
        dowcipu nie brakuje.
        • Gość: Hygret Re: 'Goscinne' krakowskie knajpy i wychowanie dzi IP: *.chello.pl / *.chello.pl 03.10.02, 22:40
          :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka