preslaw
22.08.05, 08:44
Fenomen Krakowa
Tygodnik "Wprost", Nr 1186 (28 sierpnia 2005)
Ekspres wyruszający o 9.05 z Warszawy do Krakowa w piątek przed długim
weekendem pełen jest Japończyków i Włochów, którzy nawzajem robią sobie
zdjęcia. Ekspresy z Warszawy do Krakowa (i z powrotem), które ruszają niemal
co godzinę i w niecałe trzy godziny przemierzają 300 km malowniczej drogi,
przybliżyły do siebie byłą i obecną stolicę Polski. Mieszkańcy Warszawy
potrafią się wyrwać na weekend, by zabawić się w Krakowie, mieszkańcy Krakowa
potrafią dojeżdżać do pracy w stolicy.
Kraków otworzył się na świat, a podstawowym środkiem lokomocji stają się
tanie linie lotnicze, które pompują przez lotnisko w Balicach coraz większą
ciżbę zachodnich turystów.
Bronisław Wildstein
Zaradni mieszkańcy rozwiązują ten problem, wynajmując przyjezdnym swoje
mieszkania i przerabiając fragmenty domów na apartamenty. Tak jak USA
najbardziej kojarzą się z Nowym Jorkiem, Australia z Sydney, a Brazylia z Rio
de Janeiro, tak Polska z Krakowem. Największe biura turystyczne w Niemczech,
Skandynawii, Ameryce i Japonii reklamują Kraków jako jedną ze swych
sztandarowych propozycji. Także Polacy cenią Kraków najwyżej. Z
przeprowadzonego na zlecenie "Wprost" badania Pentora wynika, że 52,5 proc. z
nas uważa to miasto za najpiękniejsze w Polsce. Na drugą w rankingu Warszawę
głos oddało zaledwie 12,3 proc. badanych. Według danych Małopolskiej
Organizacji Turystycznej, Kraków w 2003 r. odwiedziło 5,5 mln turystów, w
2004 r. - 6,4 mln. W tym roku ta liczba może sięgnąć nawet 8 mln.
Przynajmniej 100 tys. turystów spodziewanych jest już w najbliższą sobotę -
na wielkim święcie Krakowa, ingresie arcybiskupa Stanisława Dziwisza.
Stolica historii
Uroda miasta jest oczywista dla każdego. Średniowieczny plan Krakowa w
obrębie bulwarów, zwanych tu Plantami, oraz w dużej mierze zachowana z tego
okresu zabudowa, muszą robić wrażenie. - Mało kto jednak zastanawia się nad
tym, że średniowieczni twórcy miasta planowali je niezwykle świadomie, w
ogromnym stopniu uwzględniając estetyczne i symboliczne walory - mówi prof.
Jacek Woźniakowski, historyk sztuki, pierwszy prezydent Krakowa wybrany po
upadku komunizmu. Niezwykłe perspektywy, którymi możemy się cieszyć w
Krakowie, nie są w żadnym sensie dziełem przypadku. Zdumiewające jest także
to, że jeden z największych rynków europejskich, na którym bez problemu
mieści się ponad 100 tys. ludzi, tworzony był w XIII wieku dla miasta, w
którym mieszkało mniej niż 10 tys. mieszkańców.
"Do katedry wawelskiej nie da się wejść bez drżenia" - mawiał Jan Paweł II.
Wpisane jest w nią kilkaset lat historii formowania się Polski i całego
regionu. - Gdybyśmy tylko wsłuchali się w to, co mówią nam tutejsze miejsca -
wzdycha ks. prof. Grzegorz Ryś, historyk, dyrektor archiwum kapitulnego. Oto
wcale nie tak znana kaplica Świętokrzyska ze ścianami pokrytymi zamówionymi
przez Kazimierza Jagiellończyka freskami prawosławnych mistrzów, pośrodku
której stoi rzeźba Wita Stwosza, artysty importowanego do Krakowa z
Norymbergi. - Czy coś bardziej może ukazywać jedność "oddychającej dwoma
płucami" kultury europejskiej, której ośrodkiem była Polska Jagiellonów? -
pyta retorycznie Ryś.
Stolica dobrego smaku
We współczesnym Krakowie (tak jak w Pradze) lokale rozrywkowe odgrywają rolę
z pewnością nie mniejszą niż zabytki. Absolwent filozofii Uniwersytetu
Jagiellońskiego, znany restaurator krakowski (właściciel Chimery) Artur
Wroński twierdzi, że gastronomiczne zaangażowanie było bezpośrednim
przedłużeniem jego opozycyjnej antypeerelowskiej działalności. - Wolność
kulinarna była z pewnością istotnym rodzajem wolności, o który walczyliśmy
wówczas. I to w tej sferze możemy odnotować niekwestionowane sukcesy - mówi.
Eksplozja knajp, kawiarń, restauracji, pubów i klubów nastąpiła bezpośrednio
po upadku komunizmu. Okazało się, że akurat w Krakowie, a zwłaszcza w obrębie
Plant, nieruchomości nominalnie nadal pozostawały własnością prywatną.
Właściciele wzięli się do ich remontu i adaptacji. Najbardziej oczywiste
stało się wykorzystanie ich jako lokali rozrywkowych. Zasypane dotychczas i
nieużywane podziemia oraz zamienione w śmietniki podwórka odsłoniły swój
oryginalny, często sięgający średniowiecza kształt i stały się wymarzonymi
pomieszczeniami na wszelkiego typu knajpki. Krążą liczne legendy na temat ich
liczby. Specjalista od nocnego życia Krakowa Tadeusz Płatek twierdzi, że -
nie licząc restauracji - wszelkiego typu klubów w obrębie Plant jest ponad
190. To w Krakowie narodził się polski clubbing.
Dobre i stylowe jedzenie stało się marką Krakowa. Najbardziej żywa w mieście
(nie tylko w sferze kulinarnej) jest ciągle galicyjska tradycja CK Austrii.
Głównym jej wyznacznikiem są doskonale współistniejące z sobą opozycje:
liberalizm i arystokratyczna ceremonialność, profesorskie zadęcie i
cyganeryjny luz, a wszystko zanurzone w wielokulturowości wielonarodowego
imperium, która odbijała zróżnicowanie ówczesnej Europy.
Pełny tekst w najnowszym 1186 numerze tygodnika "Wprost", w sprzedaży od
poniedziałku 22 sierpnia.