Bezrobotni absolwenci

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 13:35
Chciałbym rozpocząć nowy wątek, nie wchodząc w personalne pretensje do
kogokolwiek.

Moim zdaniem nadal tak jest, że absolwenci niektórych kierunków studiów (a
może nawet dotyczy to większości kierunków) uważają, że skoro się przez tyle
lat mozolnie i wytrwale uczyli to pracę powinni dostać w wymarzonym zawodzie
i tyle. Na przykład lekarze uważają że po tak ciężkich studiach powinni
pracować w szpitalu i zarabiać dużo, nauczyciele chcą pracować w szkole a jak
nie ma pracy to wina społeczeństwa itd....

Nie mogą zrozumieć, że pracy takiej jak chcą nie ma dla wszystkich !!!
I zaczynają się narzekania, że to wina wszystkich tylko nie ich.
Teraz już tak jest że ja ktoś skończył studia medyczne niekoniecznie będzie
lekarzem, a po prawniczych prawnikiem a po architekturze będzie pracował w
biurze projektowym.

Pozdrawiam i zapraszam do poważnej dyskusji:))
    • gph Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 13:44
      myślę, że jak ktoś bardzo chce pracować w "wymarzonym zawodzie" to prędzej, czy
      później będzie. Mam wrażenie, że najgorzej mają Ci, którzy ciągle jeszcze żyją
      wspomnieniami boomu lat 90 -tych (masz dyplom, to wskakuj, będziesz nam robił
      marketing... kończyłes nieruchomości?? nie ma sprawy, dasz sobie radę,
      wszystkiego się nauczysz)
      pokolenie lat 70-tych - w dużej mierze sfrustrowane, bo pamięta trochę komunę,
      pamięta złote lata po przemianie ustrojowej a teraz kompletnie nie potrafi się
      odnaleźć (nie generalizuję, bo sam do niego należę, ale dużo takich ludzi się
      spotyka) młodsi juz tego nie mają. nie pamiętają komuny, nie maja kompleksów i
      zachamowań w stosunku do wolnego rynku, a nade wszystko nie oczekują (czy tez
      mają mniejsze oczekiwania) że ktoś im tę pracę DA! Przyszłośc należy do tych,
      co teraz mają po 20-22 lata. generacja '70 ma problem.
      • viking73 Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:04
        gph napisał:

        > myślę, że jak ktoś bardzo chce pracować w "wymarzonym zawodzie" to prędzej,
        czy później będzie.

        A ja wcale nie mam takiej pewności. Kompetentnie mogę wypowiedzieć się o
        ludziach po moim kierunku (filologia szwedzka) i stwierdzam, że "w zawodzie"
        pracuje tylko jedna osoba, która...pisze doktorat. Po prostu popytu na
        filologów szwedzkich brak i nawet nie ma znaczenia czy ktoś był bardzo dobry
        czy tylko przeciętny. Ale studiować było warto, bo studia rozwojowe i wbrew
        pozorom dają możliwość pracy w bardzo dziwnych, ale ciekawych miejscach (np.
        Gazeta w Krakowie, Radio Kraków Małopolska, Polski Słownik Biograficzny,
        Deutsche Bank 24).
        • wodnik74 Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:09
          viking73 napisał:

          > gph napisał:
          >
          > > myślę, że jak ktoś bardzo chce pracować w "wymarzonym zawodzie" to prędzej
          > ,
          > czy później będzie.
          >
          > A ja wcale nie mam takiej pewności. Kompetentnie mogę wypowiedzieć się o
          > ludziach po moim kierunku (filologia szwedzka) i stwierdzam, że "w zawodzie"
          > pracuje tylko jedna osoba, która...pisze doktorat. Po prostu popytu na
          > filologów szwedzkich brak i nawet nie ma znaczenia czy ktoś był bardzo dobry
          > czy tylko przeciętny. Ale studiować było warto, bo studia rozwojowe i wbrew
          > pozorom dają możliwość pracy w bardzo dziwnych, ale ciekawych miejscach (np.
          > Gazeta w Krakowie, Radio Kraków Małopolska, Polski Słownik Biograficzny,
          > Deutsche Bank 24).

          Bardzo mi się podoba ten rozrzut. :))
        • gph Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:27
          viking73 napisał:

          >Kompetentnie mogę wypowiedzieć się o
          > ludziach po moim kierunku (filologia szwedzka) i stwierdzam, że "w zawodzie"
          > pracuje tylko jedna osoba, która...pisze doktorat. Po prostu popytu na
          > filologów szwedzkich brak i nawet nie ma znaczenia czy ktoś był bardzo dobry
          > czy tylko przeciętny. Ale studiować było warto, bo studia rozwojowe i wbrew
          > pozorom dają możliwość pracy w bardzo dziwnych, ale ciekawych miejscach (np.
          > Gazeta w Krakowie, Radio Kraków Małopolska, Polski Słownik Biograficzny,
          > Deutsche Bank 24).
          z mojego (dosyć pobieżnego) oglądu ludzi po filologiach to większość z nich
          odchodzi do prac w firmach, gdzie liczy się ich znajomość języka (im bardziej
          niszowy, tym lepszy..) czasem jeszcze dorobią jakieś zarządzanie, czy marketing
          i się kręci.. z drugiej strony znam kilku, którzy przy tym wszystkim nie
          stracili z oczu tego czegoś i tłumaczą... szwedzka filologia... spędziłęm swego
          czasu rok w szecjii. ale tylko trochę przeklinać się nauczyłem..
          • viking73 Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:30
            gph napisał:

            > znam kilku, którzy przy tym wszystkim nie stracili z oczu tego czegoś i
            tłumaczą.


            Na kieszonkowe wystarczy:-)
            • gph Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:39
              viking73 napisał:

              > Na kieszonkowe wystarczy:-)
              nie dla wszystkich jest to podstawowe źródło utrzymania..:)
              • wodnik74 Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:42
                gph napisał:

                > viking73 napisał:
                >
                > > Na kieszonkowe wystarczy:-)
                > nie dla wszystkich jest to podstawowe źródło utrzymania..:)

                a ja się właśnie zastanawiam, czy gdybym zaczęła tłumaczyć na własny rachunek
                to bym wyżyła czy nie? (tylko mam bardziej popularny język) ... I nie mogę
                sobie odpowiedzieć na to pytanie ...
                • viking73 Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:50
                  Z popularnych języków to może i jest więcej zleceń, ale i konkurencja większa.
                  No i nie wiem czy masz uprawnienia tłumacza przysięgłego. Bo jeśli chodzi o
                  szwedzki to 90% zleceń to są uwierzytelnienia. Tłumaczeń zwykłych się trafi
                  może kilka na rok. Ale może z angielskiego albo niemieckiego to inaczej
                  wygląda. Choć też nie sądzę, zeby tylko z tego można było wyżyć. Ale jako
                  dochody dodatkowe - bardzo przyjemne źródło.
                • gph Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 14:51
                  wodnik74 napisała:

                  > a ja się właśnie zastanawiam, czy gdybym zaczęła tłumaczyć na własny rachunek
                  > to bym wyżyła czy nie? (tylko mam bardziej popularny język) ... I nie mogę
                  > sobie odpowiedzieć na to pytanie ...
                  znam takich co zyja z najpopularniejszego języka, kompletnie na swój rachunek..
                  różnie bywa.
    • wodnik74 Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiście 17.10.02, 13:53
      Jak wszystko, ta sprawa ma też dwie strony medalu. Moje doświadczenia z
      zatrudnianymi absolwentami są jak najbardziej fatalne - to ludzie, którzy
      kompletnie nie mają szacunku dla pracy i względnego profesjonalizmu (nie mówiąc
      już o szacunku dla starszych :))), za to mają dużo roszczeń. Nie wiem czy to
      wynika z czasów, w których żyjemy czy z ich wieku i braku doświadczenia po
      prostu, ale ogólnie rzecz biorąc zniechęca do absolwentów.
      A druga strona - no cóż trzeba zrozumeć stres i nerwowość związane z szukaniem
      pierwszej pracy ... :)))
      • viking73 Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiści 17.10.02, 14:24
        wodnik74 napisała:

        > A druga strona - no cóż trzeba zrozumeć stres i nerwowość związane z
        szukaniem pierwszej pracy ... :)))

        Oj trzeba, trzeba. Kto nie przeżył, ten nie wie.

        • forward Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiści 17.10.02, 15:01
          Sam nie wiem co napisać, zresztą zaraz zaczną się komentarze. To nie jest tak
          że moje pokolenie tych urodzonych w lat 70-tych nie chce pracować i wcale tak
          dobrze nie pamiętamy komuny, jedyne co widziałem i co przypominam sobie to ZOMO
          jadące na HiL w 87 r. Ktoś coś wspominał o boomie na rynku pracy z lat 1994-
          98r. było coś takiego ale przecież to już się nie powtórzy.
          A i postawa roszczeniowa, myślę że chyba trudno przywyknąć do myśli, że po
          studiach trzeba wziąść ofertę przeznaczoną dla absolwenta liceum zawodowego, bo
          nic lepszego może nie trafić się w przyszłości.


          Forward

          • viking73 Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiści 17.10.02, 15:06
            forward napisał:

            > A i postawa roszczeniowa, myślę że chyba trudno przywyknąć do myśli, że po
            > studiach trzeba wziąść ofertę przeznaczoną dla absolwenta liceum zawodowego,
            bo nic lepszego może nie trafić się w przyszłości.

            Przywyknąć trudno, ale co zrobić - taka rzeczywistość.
            Pzdr mgr Viking
            (były bezrobotny absolwent, były listonosz i były sprzedawca gotowanej
            kukurydzy)
            >
            >

            >
          • m.in Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiści 17.10.02, 15:09
            forward napisał:

            > ale przecież to już się nie powtórzy.

            niby dlaczego nie? dokładnie tak samo to nie, ale troche sie gospodarka rozkreci

            > wziąść ofertę przeznaczoną dla absolwenta liceum zawodowego,

            W Z I Ą Ś Ć???
            lepiej bierz co jest i duzo czytaj

            łatwiej zmienic prace niż znaleźć
            • Gość: Zbigniew Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiści IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 15:18
              m.in napisał:

              > forward napisał:
              >
              > > ale przecież to już się nie powtórzy.
              >
              > niby dlaczego nie? dokładnie tak samo to nie, ale troche sie gospodarka
              rozkrec
              > i
              >
              > > wziąść ofertę przeznaczoną dla absolwenta liceum zawodowego,
              >
              > W Z I Ą Ś Ć???
              > lepiej bierz co jest i duzo czytaj

              Złośliwiec !!!!:)))
            • m.in aha 17.10.02, 15:19
              a propos tego wielkiego boom na pracowników z lat '90
              jeden z moich kolegów z roku (humanista, jak najbardziej) jest strażakiem
              a inny piosenkarzem :)))
            • forward Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiści 17.10.02, 16:45
              Wiem, wiem strzeliłem byka wziąć, bo to od brać jak sam zresztą napisałeś.
              Dzięki.







              Forward
          • pleple Re: Bezrobotni absolwenci - na poważnie oczywiści 17.10.02, 16:01
            forward napisał:
            > A i postawa roszczeniowa, myślę że chyba trudno przywyknąć do myśli, że po
            > studiach trzeba wziąść ofertę przeznaczoną dla absolwenta liceum zawodowego,
            bo> > nic lepszego może nie trafić się w przyszłości.



            no mnie z dwoma fakultetami nie chcieli przyjąc do sprzedawania w sklepie :(
            o mało co nie zostałam nauczycielką ale sie zgłosił ktoś z doświadczeniem..uff
            dzięki Bogu!:)) w koncu mnie przyjeli do pryw.firmy handl. na "osobe od
            wszystkiego" /ha ha zapomnijmy o moich studiach kierunkowych/ za pieniądze
            które wystarczały na opłacenie mieszkania i co nieco do jedzenia :)) ,
            pracowałam po 10-12 godzin dziennie /bo ja taka porzadna bylam i obowiązkowa a
            pracy huk!/ , wieczorami i weekendy robiłam trzecie studia , a na urlop
            jeździłam dorobić w Niemczech zbieraniem jabłek :)) - i tak przez ponad dwa
            lata, szkoda mówić -mój cień był bardzo szczupły :))) . No ale dobrą opinie i
            doświadczenie sobie wyrobiłam i teraz jestem już "niezastąpiona" i "fachowiec"
            i pieniądze całkiem przyzwoite .
            wszystko jeszcze przed tobą :))))

    • zaholec Re: Bezrobotni absolwenci 17.10.02, 20:10
      Witam serdecznie Zbigniewie oraz szacowne gremium dysputantów,
      prawda, jak zwykle, ma różne oblicza... Ja również sądzę, że brak miejsc pracy
      nie jest winą społeczeństwa. Często spotykam się z postawą ; przecież nie po to
      tyle lat się brało nauki by teraz robić coś innego. Takie są realia
      dzisiejszego rynku pracy, wymusza on na nas ogromną elastyczność, umiejętność
      dostosowania się.
      Czasami zastanawiam się, przekorny z natury jestem, czy te narzekania
      nie pochodzą od osób o słabszych umiejętnościach, a odwrotnie proporcjonalnych
      oczekiwaniach i ambicyjkach. Troszkę w myśl zasady; krowa, która dużo ryczy
      mleka wiele nie daje...

      Regułą jest, że osoby energiczne, zaradne i o dużej wartości zawodowej
      nie mają zbyt wiele kłopotów z pracą. Nie twierdzę, że w ogóle ich nie mają !!
      Twierdzenie, że pokolenie rocznika 70-tego jest nieprzystosowane jest,
      oględnie mówiąc, nieprzyzwoitym uogólnieniem. Jestem przedstawicielem tegoż
      pokolenia, nie czuję frustracji; wręcz przeciwnie. Doświadczenia komuny (słabe-
      nie czarujmy się), późniejszego boom'u i powolnego rozkładu gospodarki mnie
      osobiście dały impuls do zwiększenia wysiłków, zintensyfikowania pracy nad
      sobą. Właśnie te doświadczenia nauczyły mnie jak z siebie stworzyć dobry towar,
      a nie mając 20-22 lat nie mam już idealnego opakowania......... Oglądając różne
      sceny, rozmawiając z wieloma młodszymi ode mnie mam wrażenie, że to właśnie
      młodzi ludzie są sfrustrowani. Nie posiadają dobrze wykształconej umiejętności
      wykorzystywania stresu do automotywacji do walki o samych siebie. To smutne, bo
      to najczęściej wartosciowe osoby o ogromnym potencjale. Niestety czasami
      poddają się łatwości narzekania, szukania dziury w całym. Może trzeba im "kopa"
      lub wstrząśnięcia?? Nie wiem, nie jestem psychologiem społecznym.
      Wodnik74 przedstawia, niestety, częstą prawdę. Ogromna większość
      młodych, absolwentów reprezentuje postawę roszczeniową. To prawda; brak Im
      doświadczenia, pokory, szacunku dla pracy. Wymagania sa duże, często ogromne, a
      za nimi nie idzie nic wielkiego. Ja rozumiem, że życie nie jest tanie,
      potrzebne są środki na życie, mieszkanie, jedzenie, zabawę, ale nie mogą one
      pochodzić z kieszeni pracodawcy. Trzeba na nie zapracować. Ja teraz pracuję na
      stanowisku "nieszeregowym" ale do takiej pozycji na rynku pracy dochodziłem
      przez kilka lat. Pracuję już kilka ładnych lat w jednej branży i w niej
      wypracowywałem sobie pozycję. Teraz zaczynam (!!) "odcinać kupony" z tytułu
      ciężkiej wcześniejszej pracy. Takie nasze życie, trzeba najpierw pracować , a
      potem żądać zapłaty.
      Podoba mi się głos vikinga73; jest bardzo ważny. Nie możemy popadać w,
      swego rodzaju, paranoję; studiując medycynę muszę być lekarzem, pracować w
      szpitalu lub mieć własną praktykę. Może inaczej wykorzystać swoją wiedzę? Może
      poszukać rozwiązań mniej konwencjonalnych? Czasami zastosowanie naszej wiedzy
      może nas samych zaskoczyć....

      Uff, nieprzyzwyczajony jestem do długich wypowiedzi pisanych....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja