triumph
23.11.02, 21:55
zastanawiam sie czy jest to normalne, by musleć ciagle o tym czy BYŁA jest
szczęśliwa,czy myśli o tym że to ja żyje z "jej"facetem.Czy zrobilam coś
złego że pokochałam zajętego?nawet mi się zrymowało.Jednak naprawdę to nie
jest mi do śmiechu,trace energię na rozmyślanie czy ona mnie nie nawidzi,czy
mi zazdrości..a może wiecie jak poradzić sobie z niepewnością?Jak odróżnić
zazdrość... jej od mojej?