xyz_xyz_xyz
10.03.06, 10:38
Matka Hitlera umarła na raka. Lekarz nie zdołał jej ocalić. Dla Hitlera powód
był jasny: bo to Żyd był.
Hitler był niespełnionym artystą. Dwa razy zdawał do Wiedeńskiej akademii
sztuk pięknych i tyleż razy oblał. Zdawał też do szkoły architektury, ale
ponieważ nie miał dyplomu szkoły średniej, nie został przyjęty. Hitler uznał
więc, że jego genialne prace musiał odrzucić jakiś żydowski profesor. (Hitler
miał wielkie mniemanie o swym talencie i potem, już jako Fuhrer zwykł był
obdarowywać swymi dziełami tych, którzy na to zasłuzyli)
Hitler był generalnie ofermą życiową, również nie umiał współżyć z ludźmi na
normalnych zasadach. Wybuch I wojny był dla niego wybawieniem od wszystkich
klęsk. I rzeczywiście, żołnierzem był dzielnym, dostał nawet kilka medali.
Gdy jednak leżał w szpitalu lecząc oczy po ataku gazem chlorowym, wojna się
skończyła. Hitler wpadł w głęboką depresję, uważał, że to Żydzi zadali
Niemcom zdradziecki cios w plecy, że to przez nich Niemcy pomimo swych
predyspozycji nie wygrali.
Ojciec Hitlera był nieślubnym dzieckiem służki przy Żydowskiej rodzinie.
Świadomość ta była dla Hitlera poniżająca (podobnie jak fakt, że ojciec tłukł
go niemiłosiernie).
A wszystkiemu winni byli Żydzi. Gdyby nie oni, nigdy by nie doszło do II
wojny. To oczywiste chyba, nie?
ira initium insaniae