Dodaj do ulubionych

Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem?

IP: 195.150.94.* 23.03.06, 21:49
Witam - niedawno razem z zona na stale przeprowadzilismy sie do Krakowa i
planujemy kupno mieszkania na stale (na razie wynajmujemy).

Co radzicie zrobic? Powiedzmy ze dysponujemy kwota rzedu 350.000zl i mamy do
wyboru albo kupic mieszkanie 3-pokojowe na wysokiem pietrze w nowym budynku,
czy wybudowac dom pod Krakowem, gdzie w cenie zmiesci sie (mamy nadzieje) dom
oraz dzialka. No i teraz zady i walety obu inwestycji:

Mieszkanie:
Zalety:
1. blisko centrum - wlasciwie pomijalne miesieczne koszty dojazdow do pracy
2. brak koniecznosci oplat za ogrzewanie w zime (mam na mysli gaz i jego
koszty)
3. rewelacyjne widoki z okna i przestrzen, ktorej nikt 1e. blok z wieloma
mieszkaniami
2. brak garazu i mozliwosci podlubania przy samochodzie (a to lubie)

Dom:
Zalety:
1. wieksza powierzchnia
2. wlasny garaz i ogrodek - trawa, plot, kilka krzewow i drzewek - jak w
prawdziwym ogrodku
Wady:
1. bardzo duze koszty dojazdow do pracy - trzeba liczyc wlasciwie 15 lat
dowozu dzieci do przedszkola, szkoly
2. koniecnzosc posiadania dwoch sprawnych samochodow - zona i ja (rozne
godziny pracy)
3. niebezpieczenstwo zostawienia domu przy wyjezdzie na wczasy
4. koszty zwiazane z ogrzewaniem domu i inne

O ile dom mozna sobie z ogrodkiem jakis wyobrazic gdzies w okolicach
Wieliczki, o tyle mieszkanie byloby gdzies w centrum (jak wspomnialem okolice
Kapelanki).

I co byscie zrobili na naszym miejscu? Kupili dom czy mieszkanie, a jesli
jedno lub drugie u jakiego developera? Nie znamy tutejszego rynku developerow
i nie mamy zadnego wsparcia oraz informacji dotyczacych developerow.
Obserwuj wątek
    • Gość: verte Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 22:23
      Kapelanka to nie centrum :-),takie teksty to mogą deweloperzy podawać
      najwyżej w ogłoszeniach,niedługo rozszerzą centrum na ruczaj.Cóż jak
      masz doświadczenie w budowaniu to polecam dom,budowanie może być drogą
      przez męke.Dom można zbudować do zamieszkania nawet za 1500 zł.za metr
      + działka i przyłącza.Nie musi to być Wieliczka,są ładniejsze okolice
      na płn.czy płn-zach.gdzie ceny za ar nie przekraczają 10000 zł.Jednym
      słowem:budować.
      • Gość: Zuraw Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: 195.150.94.* 23.03.06, 22:52
        OK - napisales/as tak, ze zrozumialem o co ci chodzi, ale podkreslam, ze my nie
        jestesmy z Krakowa i totalnie nie znamy tutejszego rynku. Dlatego - jesli
        mozna - poprosilbym o wymienienie tych ladniejszych okolic obok Wieliczki,
        ewentualnie podanie linkow do developerow budujacych domy lub szregowce.
        Dzieki!
    • Gość: kr Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.ghnet.pl 23.03.06, 23:50
      Na Twoim miejscu decydując się na dom POWAŻNIE zastanowiłbym się nad kwestią:
      kupić od developera czy budować samemu. Od wiosny zeszłego roku szukaliśmy domu
      na obrzeżach Krakowa - też interesowało nas południe. Przeglądaliśmy oferty.
      Jest tego nawet trochę, ale generalnie: małe działki (nawet <1a) i ceny za stan
      developerski raczej wysokie. Przy tym o ile np. w mieszkaniu stan developerski
      oznacza już zamontowane grzejniki i piec CO, to w ofercie domów masz tylko
      instalację - czyli już tu musisz się liczyć z dodatkowym wydatkiem przynajmniej
      15-20tys.
      Ostatecznie udało nam się znaleźć dom w stanie surowym otwartym budowany przez
      prywatną osobę dla siebie. Dom (szeregówka) 150m2 od developera na małej działce
      ciężko było kupić za mniej niż 350tys. - cały czas mam na myśli Kraków. Nasz na
      działce 12a będzie miał 300m2 i do zamieszkania zamknie się kwotą około 450tys.
      Jeżeli kupisz od kogoś kto buduje "na sprzedaż" możesz spodziewać się szajsu -
      oglądaliśmy takie domy w trakcie budowy np. na Jugowicach: nie dało się znaleźć
      całej, nieuszkodzonej cegły, a każda sterczała z muru w inną stronę (trzeba
      byłoby dac bardzo gruby tynk żeby to przykryć).
      I dobra rada - odpuść sobie pośrednictwa. Mniej czasu i nerwów stracisz jeżdżąc
      i pytając choćby po sklepach. Przeważnie wiedzą kto i co ma do sprzedania.
    • Gość: Jasiu Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.eranet.pl 24.03.06, 12:15
      :-) Za taka sume to mozesz kupic dwupoziomowe mieszkanie. Wiem, ze takie
      projekty w Wieliczce i Niepolomicach ma Providentia Invest.
      Chyba rowniez z dommi... Warto sprobowac.
      Maja dobra strone www.providentia.com.pl
      • Gość: Zuraw Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.06, 12:37
        Niestety mieszkanie dwupoziomowe jest ostatnia rzecza jaka bysmy chcieli kupic -
        niby powierzchnia duza, ale rozkladajac to na dwa poziomy oraz koniecznosc
        wylaczenia z tego schodow wizualnie mieszkanie robi sie bardzo male. Ogladalem
        kilka takich mieszkan i jakos mi nie bardzo podchodza...
        • Gość: Janek Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 10:58
          Tam w Wielice jednak nie zle wygladaja! Zawsze mzna sprawdzic. Ale oni chyba
          tez proponuja domki w Niepolomicach.
    • Gość: stirlitz Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.cl.ad / 193.108.34.* 24.03.06, 14:20
      Mieszkanie. Szczegolnie w Krakowie.
      Dom nie raz wyjdzie Ci bokiem.
    • Gość: emem74 Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.06, 14:56
      zobacz na dominium.pl tam sa oferty mieszkań i domów.
      A Kapelanka to jest centrum (do Rynku 3 km, chyba, że dla kogoś centrum to
      obrys Plant).
      Też zastanawiałem się nad domem i mieszkaniem i ze względu na dzieci (szkoła,
      przedszkole) wybrałem mieszkanie. Na dom przyjdzie czas.
    • Gość: annieoki Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: 82.160.38.* 24.03.06, 22:55
      Jeżeli myślisz o zakupie jako o inwestycji - kup mieszkanie.

      Jeżeli myślisz o zakupie jako o miejscu swojego zamieszkania przez długie lata
      i wychowywaniu dzieci - zdecydowanie bardziej polecam dom poza Krakowem (ale
      nie za daleko!) Nawet nieduża działka i niezbyt skomplikowany projekt domu
      gwarantują ogródek i garaż (coś dla Ciebie), a zdecydowanie spokojniej żyje się
      poza wielkim miastem. I zdecydowanie lepiej wychowuje się dzieci. Wiem, bo sama
      wychowałam się poza miastem i za nic bym tego nie zamieniła na mieszkanie w
      bloku.
    • Gość: stirlitz Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 01:46
      chyba nie ma dzis juz czegos takiego jak miejsce na dlugie lata. zanim zakonczy
      sie zabawa z budowaniem itede wszystko sie zdazy zmienic. i moze sie okazac ze
      kolega zostanie udupiony z domem. i dzieci rowniez.
      ja wychowywalem sie w miescie. teraz mieszkam poza. i mysle dokladnie
      odwrotnie - mieszkanie.
      • Gość: annieoki Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 15:05
        A ja - żeby nie było - mieszkałam przez ponad rok w bloku w Krakowie i nie
        byłam tym zachwycona. Owszem, jest to jedyne właściwie rozwiązanie dla kogoś
        bez rodziny, dla kogo utrzymanie domu wiąże się ze zbyt wysokimi kosztami, a
        niewielkie mieszkanie jest idealne pod względem wysokości czynszu.

        Jeśli jednak będę mieć kiedyś rodzinę, nie zostanę w mieście. Może to zależy od
        miejsca, ale tam, gdzie ja się wychowałam (północne obrzeża Krakowa) dzieci nie
        mają dużych możliwości kontaktu z niewłaściwym towarzystwem. I napewno dlatego
        ja i moje rodzeństwo wyszliśmy na ludzi. Mieszkając w mieście i biorąc pod
        uwagę naszą ówczasną nie najlepszą sytuację materialną uważam, że w mieście
        mielibyśmy dużo mniejsze szanse. A jeśli zapracowanych rodziców całymi dniami
        nie ma w domu... odpowiedź pozostawiam Wam.
    • morfinka_12 15 sprzedanych z 70 więc wybór nadal duży jest 27.03.06, 12:02

      • morfinka_12 pomyliłem wątki 27.03.06, 12:04

    • Gość: anonim Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.kolornet.pl / *.kolornet.pl 27.03.06, 20:45
      za 350 000 można kupić dom w krakowie z działką, jak pracujecie gdzieś w
      śródmieściu szukajcie tam lub krowodrza nawet w hucie
      • Gość: brat szwagra do anonima IP: *.fbx.proxad.net 27.03.06, 20:50
        a po polsku?
        • Gość: anonim Re: do anonima IP: *.kolornet.pl / *.kolornet.pl 28.03.06, 14:26
          שׂאַגּקּﭏ
          • Gość: brat szwagra Re: do anonima IP: *.fbx.proxad.net 28.03.06, 15:01
            teraz to rozumiem
            od razu tak trzeba bylo
      • Gość: Szukajacy Do Anonima IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 27.03.06, 23:06
        pierdy merdy za 350 000 to można dom wybudować, ale bez działki,] za dobrą
        działkę pod Krakowek to trzeba spokojnie ze 100 000 wywalić a w Krakowie to
        kilka razy więcej.
      • Gość: kr Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.ghnet.pl 27.03.06, 23:38
        Też tak uważaliśmy, do czasu aż zaczęliśmy oglądać te oferty za 350tys PLN - bo
        zakładam że o PLN rozmawiamy. Teoretycznie oczywiście masz rację - można kupić.

        Teoretycznie.
        • Gość: Ja Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.eranet.pl 28.03.06, 11:01
          Praktycznie tez, ale ... trzeba mocno szukac. Nowa osiedla Zubr w
          Niepolomicach, ale cen nie znam. Developer chyba jakis Providenti czy cos
          takiego.
          • Gość: Szukajacy Ale Niepołomice to nie Kraków IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 28.03.06, 11:29
            Trzeba jechać jakieś 20km, a działke można już kupić za 50000 więc w 350000
            powinno się wyrobić.
    • Gość: krakuska Tylko dom!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 09:28
      Gości, mieszkam w domu na obrzeżach Krakowa. Przeprowadziłam się spod Wawelu.
      Clesko centrum było atutem, ale do czasu:
      1. Problem z zaparkowaniem - 4 czy 5 rundek dookoła bloku, aby znaleźć w końcu
      miejsce
      2. Głosno, brudno i smrodliwie
      3. Wysokie koszty ogrzewania. TAK!!! za 44-metrowe mieszkanie płaciłam 100 zł
      miesięcznie ryczałtem przez 12 miesięcy. Posezonie (czyli za rok w lipcu_ zwrot
      80-100 zł.
      4. ciągłe użeranie się ze spółdzielną, chociaz była prawdopodobnie to jedna z
      lepszych.
      5. Wysokie czynsze na znudzone panienki
      Reraz mieszkam w domku (szeregówka 150 m kw.)

      1. Cisza spokój
      2. NIe mam samochodu, bo dojazd jest przyzwoity do miasta: jedę 30-35 minut
      3. Na osiedlu jest b. dobra szkoła podstawowa. Do gimnazjum i liceum synowie
      dojezdżaja sami (dojazd jw.)
      4. Za ogrzewanie wody, gotowanie (codzienne 2-daniowy obiad), mycie (starszy
      syn :wodnik" - seans 60 minut pod prysznicem) i ogrzewanie płacę w sezonie
      około 300 zł. Podczas ogromnych mrozów tej zimy - około 400
      Płacę tylko w sezonie. Wyliczylismy z mężem, że teraz za gaz za cały rok
      płacimy niewiele więcej niz za gaz i ogrzewania w 44-metrowym mieszkaniu.
      Pozdrawiam

      • zbigniew74 Dom - Mieszkanie 10.05.06, 09:47
        Pozwól, że podyskutuję z Twoimi argumentami:)

        Gość portalu: krakuska napisał(a):

        > 1. Problem z zaparkowaniem - 4 czy 5 rundek dookoła bloku, aby znaleźć w
        końcu
        > miejsce

        Teraz kupuje się mieszkanie z podziemnym parkingiem, wjeżdżasz na dół i luz.

        > 2. Głosno, brudno i smrodliwie

        Pod Wawelem pewnie tak, ale nowe bloki są czyste, ciche (zależy od okolicy). A
        zresztą pewnie koło Twojej szeregówki też są mieszkania więc okolice mają taką
        samą.

        > 3. Wysokie koszty ogrzewania. TAK!!! za 44-metrowe mieszkanie płaciłam 100 zł
        > miesięcznie ryczałtem przez 12 miesięcy. Posezonie (czyli za rok w lipcu_
        zwrot
        >
        > 80-100 zł.

        To różne bywa jak za 60m2 płacę w sezoenie od 20 - 120.

        > 4. ciągłe użeranie się ze spółdzielną, chociaz była prawdopodobnie to jedna z
        > lepszych.

        Teraz są wspołnoty mieszkaniowe.

        > 5. Wysokie czynsze na znudzone panienki.

        Nie rozmumiem:)

        Co do szeregówek to dla mnie to bardziej mieszkanie kilkupoziomowe niż dom.
        Sąsiedzi z dwóch stron, ogródek najczęsciej wielkości dużego pokoju.

        Czemu nie kupiliście/zbudowaliście domu wolnostojącego?
      • machanys Re: Tylko dom!! 10.05.06, 13:15
        w jakim miejscu masz ten domek krakusko ?
      • Gość: stirlitz Re: Tylko dom!! IP: 208.53.131.* 10.05.06, 17:01
        Tez pozwole sobie przylaczyc do dyskusji! Tym bardziej, ze argumenty
        kolezanki \'krakuski\' maja nieco znamion typowego przekonywania siebie samego, z
        zagluszaniem zdrowego rozsadku - bez obrazy, ale tak mysle, postaram sie
        rozwinac to dalej.

        Ponizej bedzie polemika. Ale najpierw:

        chyba tak naprawde w tej dyskusji chodzi o cos innego. Argumenty racjonalne sa
        latwe do zbicia. Chodzi raczej o to ze zwolennicy domu uwazaja ze dom im daje
        _wolnosc_ i wola poza miastem niz w miescie. OK, to ma sens.
        Natomiast ja ich nie rozumiem , i mozliwe ze spora grupa osob mysli podobnie.
        Sek w tym ze nikt tego glosno nie mowi, za to wielu krzyczy ze \'tylko dom\', nie
        rozumiem dlaczego; moze dlatego ze przekonuja sami siebie :( bo widza ze to nie
        takie proste.

        Po pierwsze ta wolnosc jest bardzo _droga_ . Ten koszt dla wiekszosci jest zbyt
        wysoki i zaczynaja sie rozne glupie oszczednosci, glownie na ogrzewaniu i
        wykonczeniu.

        Po drugie, dla mnie wolnosc to co innego. Bardziej wolny i niezalezny czuje sie
        w mieszkaniu w miescie, dom naklada zbyt duzo obowiazkow i kosztow ktorych ja
        _nie_chce_. Mam ciekawsze rzeczy do robienia w zyciu niz zabawa w
        budowlanca/ciecia/ogrodnika/stroza (moze po 60ce zmienie zdanie hehe). Mi sie w
        mieszkaniu zyje latwiej, luzniej i weselej. Place za to innymi ograniczeniami
        ale w sumie tak mi lepiej.

        Po trzecie, mowi sie ze dom to lepsza inwestycja i zachowa w czasie wieksza
        wartosc. To niekoniecznie prawda. Bywa roznie; pomijam problem latwosci
        sprzedazy

        Po czwarte, mowimy o Krakowie; tu zycie jest w centrum a nie gdzies tam na
        zielonej trawie; poza tym czy jest piekniejsze miejsce ?

        Ale uwaga: zeby moc tak gadac to rzeczone mieszkanie musi spelniac pewne
        warunki, nie moze to byc jakas nora w slumsach. Ale zwroccie uwage ze autor
        watku dysponuje 350kPLN, za to mozna kupic niezly apartament.

        A teraz polemika z argumentami:

        Koszty.
        W ogolnym przypadku to nieprawda, nie jest tak wspaniale jak piszesz. Jesli
        macie tak niskie koszty ogrzewania to macie wyjatkowe szczescie - Cytuje: \"za
        gaz za cały rok płacimy niewiele więcej niz za gaz i ogrzewania w 44-metrowym
        mieszkaniu\" - taka sytuacja to wielka rzadkosc. Zazwyczaj koszty ogrzewania
        domu to 1.5-2.5 raza wiecej niz koszty dla mieszkania.
        Oczywiscie metraz domu jest zwykle duzo wiekszy niz mieszkania, ale oznacza to
        tez duzo wieksze koszty, poza tym straty ciepla tez wtedy moga rosnac (okna
        tarasy itp); metraz sam sie nie utrzyma.
        MOze tanie ogrzewanie macie dzieki temu ze to szeregowka i dobrze izolowana.
        Ale zaozwyczaj koszty sa bardzo wysokie; dlateg w wiekszosci domow moich
        znajomych w zimie jest zimno; a na dodatek slysze rozne bzdury typu \'a bo mi
        wystarcza jak w salonie jest 16 stopni\'. Tere-fere.

        Komunikacja
        \'nie mam samochodu bo mi dojazd zajmuje 35 min\'. Eetam. A ile zajmuje dojazd
        wieczorem,w nocy,w weekend? Najczesciej nie ma go wogole. I nam to moze malo
        przeszkadzac (no chyba ze dzialamy ruchliwie), ale dla naszych dzieci
        szczegolnie w wieku licealnym+ to jest koszmar.

        Pracochlonnosc
        Rzeczy o ktorych w miescie sie nie snilo; odsniezanie/grabienie/koszenie/male
        remonty potrafia skutecznie utrudnic zycie. Wielu ludzi mowi ze oni to lubia
        wiec jest super - ale z czasem to zbrzydnie, a nei zniknie. I to ma byc
        frajda ? Ja osobiscie szybko sie znudzilem.

        KOszt wejscia
        Pomijam sensownosc twierdzen typu \'za 350k to mozna kupic dom w Krakowie\'. Ale
        nawet jesli sie da, w Krakowie a nie w Zabierzowie czy Proszowicach, to zwykle
        jest to stan podstawowy bez ogrodzen/ogrodow/kominkow/itp. Doprowadzenie tego
        do stanu ktory cieszy oko to nastepne 50k-100k. A ta dodatkowa stowa to nie
        jest drobiazg.
        • Gość: ret Re: Tylko dom!! IP: *.gemini.net.pl 18.03.18, 15:39
          Nie ma w Twoim tekście żadnych argumentów, które byłyby prawdziwe. Widać, że na siłę bronisz podjętej przez siebie decyzji o mieszkaniu w mieście. Dlatego na pytanie, czy w mieszkaniu w mieście, czy w domu pod Krakowem, powinny odpowiadać osoby, które przynajmniej kilka lat mieszkały tu i tu (z rodziną, nie samotnie).
          A więc:
          Piszesz: „zwolennicy domu uważają, że dom im daje wolność” i że przekonują sami siebie. Widać, że nie wiesz, co to prawdziwa wolność mieszkania „u siebie”, a nie w komunie z sąsiadami. Ja wyrosłem z akademickich czasów studenckich i towarzystwo zza ściany już mi nie jest potrzebne, a wręcz przeciwnie (debil sąsiad właśnie od 3 godzin w niedzielę wbija gwoździe w ścianę między naszymi salonami).
          Piszesz o tym, że mieszkanie na wsi jest drogie. Nie jest droższe od mieszkania w dużym mieszkaniu w Krakowie. Ale ok, niech będzie, że jest droższe od mieszkania w 40-50-metrowych klitkach. Co w tym jednak złego? 120-150-metrowa powierzchnia zawsze będzie droższa od 40-50 metrów. Nie każdego na to stać? Taka kolej losów. Zamożniejsi będą się wynosić poza miasto, biedniejsi zostaną w slumsach w mieście. Lepsze warunki kosztują. A na ogrzewaniu i wykończeniu ludzie oszczędzają tak samo w mieście, jeśli nie mają zbyt dużo pieniędzy (czytaj większość).
          Zresztą jeżeli masz pieniądze, dom nie nakłada na Ciebie żadnych obowiązków. Do koszenia trawnika najmujesz firmę. Do prac budowalnych miejscowego fachowca. A tak poza tym, to znacznej części facetów dłubanie przy domu sprawia przyjemność. To też kwestia ambicji i poczucia, że się coś w życiu umie zrobić (nie bez powodu mówi się, że facet powinien spłodzić syna, wybudować dom i zasadzić drzewo – to pierwsze to często kwestia losowa, reszta zależy od faceta). Poza tym w mieście też coś czasem trzeba naprawić i wyremontować. Jeśli dla faceta prace przydomowe to przykry obowiązek, to jak rozwiązuje te problemy w mieście? Podklejenie płytki glazurowej, która odpadła na balkonie, wymiana fug w łazience, pomalowanie ściany. Co to za facet, który do wszystkich takich rzeczy wzywa fachowca?
          Dalej piszesz, że „życie jest w centrum a nie gdzieś tam na zielonej trawie” i o Krakowie: „czy jest piękniejsze miejsce?”. Kraków jest brzydki. Nie ma w tym mieście nic ładnego poza Rynkiem i kilkoma innymi małymi miejscami. Wszyscy, którzy decydują się na mieszkanie w Krakowie, mówią, że to dlatego, że chcą mieć blisko na Rynek na piwo ze znajomymi. Jak często te wypady na miasto później robią? Ja nie częściej niż dwa razy w roku (jedziemy zawsze samochodem, pomimo bliskiej odległości do Rynku – taksówki drogie, czekanie na przystankach na autobus nocny niebezpieczne i nieprzyjemne). Częściej jeździliśmy na Rynek mieszkając na wsi.
          Poza kilkoma miejscami Kraków jest brzydki (obdrapane kamienice, bez ładu i składu pobudowane bloki i biurowce, wszędobylskie billboardy). Pomijając fakt, że spacery w tym mieście nie są możliwe ze względu smog. To miasto jest brzydkie, śmierdzące i trujące. To miejsce jest po prostu niezdrowe do mieszkania (myślcie o dzieciach!!!).
          Dalej piszesz, że mieszkanie jest lepsze zaznaczając, że nie może to być jakaś nora w slumsach. Przy czym większość mieszkań w Krakowie to nory w slumsach… Piszesz, że dysponując 350 k PLN można kupić apartament. To nieprawda. W tej cenie można kupić 60-metrową norę. Upychając w niej 4-osobową rodzinę, tworzysz klatkę z przestrzenią mniejszą niż mają zwierzęta w zoo.
          Nauczcie się ludzie wreszcie, że 50-60 metrów, to żaden apartament. O apartamencie można mówić od 120-150 metrów i więcej powierzchni. Wszystko inne to slumsy.
          Co do kosztów, o których piszesz: Twoim zdaniem koszty ogrzewania domu to 1.5-2.5 razy więcej niż koszty dla mieszkania. Znam osobę, która za ogrzanie przeciętnej wielkości mieszkania płaci 4000-5000 zł miesięcznie. Znam rodziny, które za ogrzanie 150-160 m² domu płacą 400-500 zł. Kwestia zastosowanych rozwiązań, mądrych decyzji i chęci!
          Pytasz, ile zajmuje dojazd na wieś wieczorem, w nocy, w weekend? Zawsze krócej niż w dzień. To tak samo jak z poruszaniem się po Krakowie. A swoją drogą zawsze tak jest, że mieszkańcy wsi mają w niektóre części Krakowa bliżej niż Krakusy z przeciwnej strony miasta (ale nad ich dojazdami nikt nie płacze). Piszesz, że nie ma transportu w nocy. Tak, nie ma i w niczym to nie przeszkadza. Do miasta jeździsz na nocne imprezy bardzo rzadko, bo i po co? A od znajomych z wioski wracasz pieszo podziwiając po drodze gwiazdy.
        • Gość: ret Re: Tylko dom!! IP: *.gemini.net.pl 18.03.18, 15:40
          Dalej piszesz, że dojazd ze wsi dla dzieci to koszmar. Zrozum, że dzieci ze wsi nie maja potrzeby jeździć do miasta. Po co? Wdychać smog? Pooglądać korki? Pochodzić po galerii handlowej? Wierz mi, na wsi są ciekawsze i zdrowsze zajęcia. Są też żłobki, przedszkola, lekarze i szkoły. Oczywiście raz na jakiś czas zabiera się dziecko na krakowski Rynek, kopiec Kościuszki, do zoo, ogrodu zoologicznego itp. Choćby po to, by znało miasto, w pobliżu którego mieszka. Ale to z dziećmi taka sama wyprawa spod miasta, jak z miasta. Wsadzasz w samochód, podjeżdżasz i już. Czasem szybciej i sprawniej ze wsi niż z drugiego końca Krakowa.
          Dobrze, że piszesz o nastolatkach, bo sam w tym wieku mieszkałem na wsi. Pomijając fakt, że przynajmniej miałem swój pokój, do którego mogłem zaprosić kolegę czy koleżankę (znajomi z Krakowa nie mieli tego szczęścia, bo 8-10-metrowe pokoje dzielili z rodzeństwem), nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek z nas w tym wieku tęsknił za Krakowem. Umawialiśmy się w lesie, paliliśmy ogniska, robiliśmy domówki, chodziliśmy na spacery, uprawialiśmy sporty zimowe… Jedyny okres, w którym lubiłem imprezować w Krakowie, to okres studiów. I to w moim odczuciu jedyny dobry czas na mieszkanie w tym mieście.. Chęci na imprezy zniknęły jednak wraz z zakończeniem okresu studenckiego. Później przyszła dojrzałość i potrzeba prawdziwej wolności, nie iluzorycznej.
          Co do „odśnieżania/grabienia/koszenia/małych remontów”… Małe remonty, jak pisałam, są też w mieście. Wielu ludzi faktycznie też to wszystko lubi. Zawsze to lepiej pograbić liście na świeżym powietrzu niż siedzieć w tym czasie w klitce w bloku (przy okazji dzieci się zahartują biegając pod okiem rodzica).
          Poza tym ja nie lubię sprzątać, ale z chęcią poświęciłabym na to więcej czasu, gdybym miała większy metraż. Tak samo jest z domem na wsi. Wkładasz trochę pracy, żeby mieć pewne dobra. To jak samochód – daje Ci wiele wygód, ale też musisz mu poświęcić czas, energię i pieniądze (mycie, odkurzanie, naprawy itp.). Pomijając fakt, że znów nie musisz grabić liści sam – możesz nająć do tego pracownika. Albo nie musisz grabić wcale – to Twój ogród, trawa może rosnąć naturalnie między drzewami. A dbanie o roślinność na balkonie swoją drogą też zajmuje kupę czasu. Chyba, że Tobie balkon służy do przechowywania śmieci, starych mebli lub zabawek dziecięcych, jak w większości krakowskich „apartamentów”.
          Napisałeś, że do kosztu zakupu domu (350 k), trzeba dołożyć 50-100 k na wykończenie… A tej dodatkowej stówy nie trzeba wydać na wykończenie mieszkania? Popytaj ile ludzi kasy upychają w te klitki. Efekt żaden, bo klitka, to klitka. I powierzchni nawet największymi pieniędzmi nie zmienisz, ale ludzie myślą, że jak coś nazwą aneks kuchenny z salonem i wstawią tam meblościankę z Ikei za 20 tysięcy zł, to będą mieli dwa luksusowe pomieszczenia. A w rzeczywistości mają kuchnię z wstawioną sofą i TV na często 15-20 m², co z luksusem nie ma nic wspólnego, ale tego chyba tłumaczyć nie muszę.
          W domach ludzie często mają salony wielkości 40-50 m² z oddzielną kuchnią i wyjściem na ogród. To robi różnicę. I żadne gadanie temu nie zaprzeczy.
          Zresztą niech zakup/budowa domu będą droższe. Za lepsze warunki, większy metraż, brak sąsiadów, się płaci. Dlatego wieś jest dla tych, którzy mają jakieś mniejsze lub większe pieniądze. Kto ich nie ma, zawsze będzie tłumaczył, że woli mieszkać w mieście. I nikt mu nie wytłumaczy, że lepiej mieć 150 m² niż 40-60 m². Nikt mu nie wytłumaczy, że lepiej mieć 10-20-arowy ogród niż 1,5-2-metrowy balkon z sąsiadami z boku. I nikt mu nie wytłumaczy, że lepiej mieć widok na las czy łąkę, niż blok czy ruchliwą drogę pod oknami. Człowiek mieszkający w mieście zawsze będzie szedł w zaparte, że na wsi jest źle. Dlaczego? Bo musiałby się przyznać, że inni mają lepiej niż on. Bo musiałby przyznać, że kiedyś wybrał łatwiej (gotowe mieszkanie od dewelopera pewnie kusiło), ale decyzja nie była lepsza (sam ją też podjąłem…). Bo musiałby przyznać, że należy do tej biedniejszych, którzy kiszą się w blokach, zamiast wygrzewać się w słonku na własnej łące, jeść jabłka z własnego sadu i słuchać śpiewu ptaków. A wieczorem zaprosić znajomych na grilla, śpiewać i tańczyć do nocy nie myśląc o tym, że komuś za ścianą przeszkadzasz. Tak życie na wsi jest piękne. I warto na nie zapracować.
          Na koniec: poddajesz w wątpliwość, czy dom to lepsza inwestycja niż mieszkanie. Ja kupiłem mieszkanie, ale po porównaniu, zamierzam zrobić odwrotnie: z mieszkania inwestycję, a z przyszłego, mam nadzieję, domu miejsce do życia. Zresztą co do inwestycji zasady są dokładnie te same w przypadku domu co w przypadku mieszkania: liczy się lokalizacja, rozkład, powierzchnia. Z tą różnicą, że jeśli dobrze wybierzesz dom, z dala od sąsiadów, w ładnym otoczeniu, na dużej działce, wybudujesz do tego własny basen i plac zabaw dla dzieci, nie będziesz chciał go sprzedawać.
      • Gość: stirlitz Re: Tylko dom!! - przeciez mowimy o Krakowie IP: 208.53.131.* 10.05.06, 17:06
        poza tym jest jeszcze jeden szkopul:
        mowimy o Krakowie, a zycie w Krakowie jest nieporownywalne z innymi miastami;
        tutaj az szkoda mieszkac poza miastem
        • Gość: Gucio Re: Tylko dom!! - przeciez mowimy o Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 06:53
          pokrecilo cie developerku
          jak maja dzieci to po smierdzacym Rynku beda latac
    • Gość: Arturo32 Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.noc.fibertech.net.pl 13.02.18, 16:12
      Ja bym na Twoim miejscu kupił dom właśnie pod Krakowem, bo nie ma to jak na wsi. Sam niedawno podjałem właśnie taka decyzje i nie zaluje. Kupiłem sobie dom od dewelopera, nieduży, na niewielkim osiedlu panorama biskupice się nazwa i szczerze, to już do miasta bym się nie wrócił.
    • Gość: rejeksandra Re: Mieszkanie w Krakowie czy dom pod Krakowem? IP: *.dynamic.mm.pl 16.03.18, 10:32
      Jutro zaczynają się targi mieszkaniowe w Krakowie. Hala EXPO, Galicyjska 9, Hala Dunaj, start godz. 10 rano :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka