Dodaj do ulubionych

Lustracja w uzdrowisku

IP: *.logonet.com.pl 10.05.06, 23:38
Gratuluje odwagi,
lepiej zeby najpierw ujawnione zostaly nazwiska UBkow
ujawnienie powinno skutkowac spoleczna izolacja tych osob i nie dopuszczenie
do stanowisk publicznych, w szkole, w mediach, a ksiedza niech ocenia bracia
kaplani i zwierzchnicy
Obserwuj wątek
    • Gość: tutu Brawa dla p. Ryby! To odważny, dzielny człowiek! IP: *.crowley.pl 10.05.06, 23:56
      To żywa legenda walki z komuną. Przez wiele miesięcy, ukrywając się, wodził za
      nos całą nowosądecką bezpiekę. To wspaniałe, że nadal, mimo wieku, p. Ryba dąży
      do sprawiedliwości i nie boi się mówić prawdy!
      Chwała bohaterom! Hańba kapusiom!
      • nowak30 Re: Brawa dla p. Ryby! dzielny człowiek 11.05.06, 13:58
        Trzęsienie ziemi !!!!!.
        Jeżeli Jurek W. nie wystąpił jeszcze o uznanie za pokrzywdzonego (a w Nowym
        Sączu
        można było złożyc wniosek na miejscu i mieć pomoc w jego wypełnieniu)
        --To dużo mówi.
        Jurek W i Jan B bardzo blisko z sobą wpółpracowali ,obaj byli i są
        dosyć kontrowersyjni i po r.90 ich znaczenie słabło-coraz mniej działaczy
        ich uznawało.
        -mimo to mam nadzieję że złożą odpowiednie wnioski czy pozwy i okażą się
        niewinnymi.(czy jetem zbyt naiwny??)
    • aisug Re: Lustracja w uzdrowisku 11.05.06, 08:53
      główna zasada rewolucji moralnej wśród czerwono-rózowych:
      po zdobyciu władzy tworzymy także opozycję, którą dla uwiarygodnienia
      łagodnie i umiarkowanie prześladujemy. Potem w tejże opozycji tworzymy kolejną,
      tym razem dobrze utajnioną opozycję, już całości na etatach naszych służb...W
      końcu, gdy zaczynamy się sypać, to dokonujemy przewrotu wykorzystując tłumy
      uczciwych a naiwnych obywateli, i tak to wszystko przewracamy żeby skorzystać
      jak najwięcej i cieszyć się z udanego przewrotu.

      • nowak30 ===Lustracja==== 11.05.06, 14:16
        aisug napisał:

        > główna zasada rewolucji moralnej wśród czerwono-rózowych:
        > po zdobyciu władzy tworzymy także opozycję, którą dla uwiarygodnienia
        > łagodnie i umiarkowanie prześladujemy. Potem w tejże opozycji tworzymy
        kolejną,
        >
        > tym razem dobrze utajnioną opozycję, już całości na etatach naszych służb...W
        > końcu, gdy zaczynamy się sypać, to dokonujemy przewrotu wykorzystując tłumy
        > uczciwych a naiwnych obywateli, i tak to wszystko przewracamy żeby skorzystać
        > jak najwięcej i cieszyć się z udanego przewrotu.
        >____________+++++++++++++++_______________
        Nie paplaj jak nie potafisz odrobinę pomyśleć .
        Znam tych ludzi .
        Duży problem takrze dla tych co do wczoraj "im "wierzyli i gotowi byli dac
        im wszystko bedąc wdzięcznymi (??kapusiom /dorobkiewiczom/sprzedawczykom).
        ====powiedz jeszcze że ofiary "ich " kapowania prosiły o to (opwiastka
        niby Judasza).!!!??????!!!!
    • Gość: jakobin skąd prywatny trybunał sprawidliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 10:36
      Warto sprawdzić czy znów ktoś nie został wpuszczony w maliny kiedy podano mu,
      że ci odnotowani w rejestrach bezpieki to tylko agentura.
      W lawinie rezolucji, oświadczeń, stanowisk zakopiańskich przedstawicieli
      samorządowej władzy, w poszukiwaniu kozła ofiarnego zapomniano, że inicjatorem
      ujawnienia agentury z czasów PRL na Podhalu jest viceburmistrz Zakopanego -
      Krzysztof Owczarek. To nie w Tygodniku Podhalańskim tylko w Dzienniku Polskim
      wykopano dołek lustracji, do którego 16 lutego bż.r. wpadł ksiądz. Stało się
      to w odpowiedzi na zainspirowaną przez viceburmistrza Zakopanego publikację
      na łamach Dziennika Polskiego, podpisaną przez red. Annę Szopińską, która
      nieposiadając statusu pokrzywdzonego, a więc samowolnie, zredagowała listę nie
      oprawców, nie funkcjonariuszy SB, tylko ich ofiar.
      W PRL-u była bezpieka, byli bohaterowie i zdrajcy. Oprawcy i ofiary.
      Rozkazodawcy i wykonawcy rozkazów. Także tacy, którzy z bezpieką kolaborowali:
      z własnej woli, zmuszeni szantażem czy zastraszeniem, albo z oportunizmu.
      Było też wielu nieświadomych tego, że ich rozmowy są wykorzystywane przez
      esbeków jako donosy. Była też cała reszta, statystycznie przeważająca. Dzisiaj
      bicie pomówieniami i insynuacjami na oślep to zacieranie różnic między nimi, to
      zamach na narodową pamięć i tożsamość.
      Czapki z głów przed pokrzywdzonymi, także tymi kiedyś zatrudnionymi w
      Nowotarskich Zakładach Przemysłu Skórzanego ”Podhale” w których pracował
      viceburmistrz. Ale można się zastanawiać, czy aby dowieść czyjeś bohaterskości
      i szlachetności i uznać je, trzeba wpierw pokazywać zdradę i upadek ludzi, tak
      jak to zrobiła red.A.Szopińska publikując „Podhalańską listę tajnych
      współpracowników” w Dzienniku Polskim z 6 stycznia bż.roku, powieloną 14.I.06
      na stronie internetowej urzędu Miasta Nowego Targu i poszerzoną w Dz.P 11
      lutego bż.r., w artykule „ Rachunek sumienia po ćwierć wieku ...jako i my
      odpuszczamy” ( także powielonym na stronie www.nowytarg.pl/)?
      Wymienione publikacje, zawierające zestawienie wpierw 26 nazwisk (5 z nich już
      nie żyje), a potem 42 nazwiska, nie mogą być odpowiedzialnie traktowane z kilku
      powodów. Po pierwsze, na tych poskrybcyjnych listach red. A.Szopińska zarzuca
      kolaborację z bezpieką nie podając żadnych dowodów takiej współpracy (brak
      analogii do list z Huty „Sędzimira” lub z UJ: B.Niemiec, J.Rokity).
      Uniemożliwiając tym samym zweryfikowanie oraz ustalenie kto z jej listy na
      kogo rzeczywiście donosił. Może przyczyną tego jest to, że jednego z
      pokrzywdzonych (cytowany przez nią rozmówca z NZPS), ostrzegano w krakowskim
      IPN aby w gazetach nazwisk jeszcze nie zestawiać bo brakuje kompletności badań
      teczek? Po drugie, dziennikarka nie wyjaśniła, ilu na jej liście może być
      fikcyjnych a ilu rzeczywistych donosicieli. Na pierwszy rzut oka wątpliwości
      nasuwają się przy nazwiskach spoza NZPS-u. Czy i jak mogły te osoby
      rzeczywiście donosić na zatrudnionych w NZPS”Podhale” pokrzywdzonych, skoro
      były, jak pisze dziennikarka, poza ich kręgiem zawodowym i towarzyskim oraz
      miejscem ich pracy, co wynika danych personalnych ujawnionych w jej liście? I
      po trzecie, dlaczego zestawiając listę dziennikarka nie rozmawiała z
      kimkolwiek na niej zamieszczonym?
      Bywa, że dziennikarz nie dociera do bezwzględnej prawdy bo nie zawsze jest to
      możliwe. Usprawiedliwić go jednak może tylko obostrzona staranność w zbieraniu
      materiałów. Po lekturze tekstów zainspirowanych przez viceburmistrza
      K.Owczarka widać, że tej staranności red. Szopińskiej zabrakło bo na łamach
      Dziennika Polskiego o żadnej próbie skonfrontowania zebranych informacji z
      rzeczywistością nawet nie próbowano wspomnieć ( np. tak jak to zrobił
      red.J.Jurecki w Tygodniku Podhalańskim). Redakcja Dziennika Polskiego nie chce
      też opublikować żadnego sprostowania, które ( jak się dowiedziałam w
      Krakowie) przesłały do niej co najmniej 3 osoby, pomówione przez red.
      Szopińską. Po prawdzie, jedno z nich opublikowała 18 lutego bż.roku Gazeta
      Krakowska, w którym pomówiony przez red. Szopińską, wzywał tych rzekomo
      przez niego poszkodowanych do podania, do publicznej wiadomości, posiadanych
      na to dowodów. Ale to wezwanie zostało przemilczane i nawet red.Szopińska nie
      podała ani dowodów, ani przeprosin.

      Dużo spotyka się w mediach komentarzy, po tym co napisano w Tygodniku
      Podhalańskim, w sprawie księdza i TW Ewa. Ale niema żadnego w sprawie
      linczu, na tych 3 osobach świeckich, wykonanym przez Dziennik Polski.
      Niestety, w swoich obu tekstach tam opublikowanych i zawierających listę
      tajnych współpracowników SB, red. Szopińska nie opisywała i nie analizowała
      sprawy. Dlaczego zabrakło jej chęci dotarcia do prawdy o przeszłości?
      Zamieściła ( insynuacje, donosiki, zawiści – a wszystko pod płaszczykiem
      patriotyczno-religijnym) same tylko oceny i komentarze, bez żadnych
      argumentów, co jest wielką porażką dziennikarstwa, będącego przecież sztuką
      przedstawiania faktów.

      Nie jestem sumieniem kolaborantów, ani nie mam zamiaru nim być. Faktyczni
      konfidenci dobrze wiedzą dlaczego donosili. Ale do czego się mają
      przyznawać te 3 osoby z listy red.Szopińskiej, które nie mogą zrozumieć
      dlaczego znaleźli się na niej, skoro nigdy na nikogo nie donosiły, ani
      niepodejmowały żadnych działań aby komuś zaszkodzić? Kogo mają przepraszać
      i za co dawać zadośćuczynienie? Red. Szopińskiej nic nie grozi za takie
      bezszczelne, prowokacyjne wrzucenie ich do jednego worka oznaczonego:
      podhalańska lista konfidentów SB. A oni, zmuszeni są teraz do odpowiadania
      na pytanie adresowane nie do nich: „Dlaczego znaleźli się na tej liście?”.
      Kto i kiedy jednoznacznie oczyści i zwróci im dobre imię?
      Zarzut kolaborowania z SB, nawet najbardziej absurdalny, to śmierć cywilna.
      Wiele lat musi zostać poświęcone na udowadnianie, że się nie jest wielbłądem
      a wokół tak oczernionych tworzy się gęsta atmosfera podejrzliwości.
      Zwłaszcza jeśli mieszkają w niewielkiej społeczności, takiej jak Podhale.

      Z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego wiadomo, że o uznaniu kogoś za
      współpracownika tajnych służb nie mogą decydować same tylko zapisy ewidencyjne
      sporządzone przez te służby. Potrzebne są do tego jakieś rzeczywiście podjęte
      działania, które można stwierdzić i ocenić w postępowaniu procesowym. Opisywane
      są przecież przypadki wpisywania przez funkcjonariuszy SB do swoich wykazów
      konfidentów pozorowanych, aby się czymś wykazać, jak choćby w przypadku
      wspomnianego księdza. Nie wiadomo czy red. Szopińska bezkrytycznie powiela
      zapisy bezpieki, fabrykowane w minionym okresie, które są materiałami
      operacyjnymi a nie dowodami procesowymi, obiektywnie stwierdzającymi fakty?
      Potrzebne są narzędzia badawcze i metodologia aby z nich skorzystać w sposób
      służący prawdzie. Czy dziennikarka nimi dysponowała lub czy ktoś takie
      profesjonalne badania w IPN dla niej wykonywał?

      Lustracja powinna być, żeby doprowadzić do tego, aby pokrzywdzeni poznali kto
      ich prześladował, ci dla których jest to ważne, mogli poznawać także odpowiedzi
      na pytanie: „Kto na mnie donosił?”, a ludzie którzy donosili mogli się do tego
      publicznie przyznawać. Ale lustracja nie może być dzika/chora bo wtedy
      wszystkie osoby które nie były namierzone przez tajne służby (przeważająca
      statystycznie większość) mogą stać się podejrzanymi, jedynie z braku
      posiadania zaświadczenia z IPN. Przy zablokowanym dostępie do teczek w IPN, jak
      wióry przy rąbaniu drewna, rozrzucane są nazwiska ( np. A.Przewoźnika), które
      odnotowała kiedyś bezpieka. Podobno bezpieka odnotowała ponad 1 milion osób a
      dotychczas IPN zbadał teczki dotyczące 20 000 osób. Certyfikaty IPN są
      odzwierciedleniem ewidencji bezpieki, ale czy świadectwem dotarcia do prawdy?
      Tego
      • Gość: jakobin napuszczone lustrowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 10:41


        Lustracja powinna być, żeby doprowadzić do tego, aby pokrzywdzeni poznali kto
        ich prześladował, ci dla których jest to ważne, mogli poznawać także odpowiedzi
        na pytanie: „Kto na mnie donosił?”, a ludzie którzy donosili mogli się do tego
        publicznie przyznawać. Ale lustracja nie może być dzika/chora bo wtedy
        wszystkie osoby które nie były namierzone przez tajne służby (przeważająca
        statystycznie większość) mogą stać się podejrzanymi, jedynie z braku
        posiadania zaświadczenia z IPN. Przy zablokowanym dostępie do teczek w IPN, jak
        wióry przy rąbaniu drewna, rozrzucane są nazwiska ( np. A.Przewoźnika), które
        odnotowała kiedyś bezpieka. Podobno bezpieka odnotowała ponad 1 milion osób a
        dotychczas IPN zbadał teczki dotyczące 20 000 osób. Certyfikaty IPN są
        odzwierciedleniem ewidencji bezpieki, ale czy świadectwem dotarcia do prawdy?
        Tego nie wiemy bo zjawisko „mydlenia oczu naczalstwu” było istotą
        totalitarnego systemu a jego brak, musiałby być specyficzną cechę bezpieki,
        będącej tego systemu gwarantem. Po latach jakie upłynęły od likwidacji
        bezpieki, dzika lustracja wierzy, że bezpieka nie oszukiwała i nie
        dezinformowała, a sfabrykowane przez nią raporty to wiarygodne, jednoznaczne
        dowody. Niepotrzebne jest więc ich konfrontowanie ze źródłami historycznymi i
        weryfikacja z rzeczywistością. Gdyby stosować takie samo (dzikie/chore)
        podejście dzisiaj np. do ewidencji Policji, to za przestępców możnaby
        absurdalnie uważać wszystkich przez nią odnotowanych?
        Red. Szopińska odwrotnie niż red.Jurecki, kierując oskarżenia w stronę osób
        szykanowanych kiedyś przez komunistyczne władze, pomija problem
        odpowiedzialności tych, którzy budowali nieludzki system przemocy i kłamstwa
        oraz byli tego systemu istotnymi funkcjonariuszami. Chce aby to ci stawiani
        przez nią pod pręgierzem, udawadniali opinii publicznej swoją niewinność.
        Ale jak? W hipnozie czy na wariografie? A może na torturach?

        Co może usprawiedliwić praktyki, w której poszczególne osoby usiłują występować
        w roli prywatnego trybunału sprawiedliwości, publikując własne wersje list
        współpracowników SB? Czyżby chodziło im o podsycanie ognia pod kotłem ze smołą,
        do którego jedni zwolennicy pierwszej "S" - o statusie pokrzywdzonego -
        wrzucają drugich, tych bez zaświadczeń IPN? Jak to się stało, że pokrzywdzony
        red. Jurecki z Tygodnika Podhalańskiego czy senat Uniwersytetu Jagiellońskiego
        nie są, a red. A.Szopińska jest uprawomocniona do sądu, potajemnego
        wyrokowania bez świadków i bez obrony? Komu i czemu służyć ma jej lista,
        zawierającą szczegółowe dane personalne, nielicująca z rzetelnością
        dziennikarską i naruszająca art. 31 pkt 2.1 Konstytucji RP ("Każdy jest
        obowiązany szanować wolności i prawa innych.”)? Może pośmiewisku byłej „siły
        przewodniej narodu”, której gęby (kryptonimów) bezpieka kiedyś nie dorabiała.

        Ks. Robert Nęcek, rzecznik archidiecezji krakowskiej uważa, że : „(...)Ta
        sytuacja ma już tak duży stopień zacietrzewienia, że lękam się, czy tu chodzi o
        prawdę. Groźne jest to, że mówienie o tak trudnych sprawach odbywa się za
        pomocą mediów. Brakuje w tym wszystkim przebaczenia. Przypominam, że Sługa Boży
        Jan Paweł II przebaczył Ali Agcy.” Każdy autor listy - mówił dalej ks.
        Nęcek : „... bierze na siebie odpowiedzialność za krzywdę, jaką można
        wyrządzić przy tej okazji. Zapominamy o całej otoczce werbowania agentów.
        Przecież ci ludzie byli też ofiarami systemu. Lustracyjne zabawy są tragiczne,
        bo to zabawy konkretnymi ludźmi i ich życiem. A gdzie dowody, gdzie podpisane
        kwity? Złożoność sytuacji nie pozwala na szybki i prosty osąd."- koniec cytatu.

        Od kiedy to cel -lustracja - uświęca środki, takie dzikie/chore, do tego
        celu prowadzące? Na to pytanie odpowiedź znajdujemy w wypowiedzi Wł.A.
        Serczyka (Dz.P. z dnia 27 stycznia br.): „(...) Tak naprawdę gorsi będą tylko
        ci, którzy takie sprawy wyciągnęli. Posiadanie „kwitów na kogoś” nie
        nobilituje ich posiadacza, natomiast ich ujawnienie - dyskwalifikuje, chyba że
        rzeczywiście mamy do czynienia z profesjonalistą kierującym się chęcią dotarcia
        do prawdy o przeszłości, nie zaś z zamiarem pochwalenia się własną
        bezwględnością (przy czym prawdziwy jest tylko ten pierwszy powód).” - koniec
        cytatu.
    • Gość: nawiedzony IPN powiela zapisy bezpieki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 13:24
      Trzeba chyba być oszołomem aby wszystkich namierzonych przez bezpiekę uznawać
      za agentów.
      Przecież dzisiaj nikt z ukaranych słusznie lub niesłusznie przez Policję, nawet
      nie pomyśli sobie o tym, że wszyscy odnotowani na Policji to sami przestępcy.
      To co podaje IPN to tylko ewidencja bezpieki.
      Dlatego ludzie nie dajcie się manipulować!
      • Gość: tutu łżesz jak pies IP: *.crowley.pl 11.05.06, 18:11
        > To co podaje IPN to tylko ewidencja bezpieki.

        Piszesz kłamstwa. To nie żadna ewidencja a udokumentowane przypadki bycia
        kapusiem bezpieki.
        • Gość: gość Wszystko można było sfabrykować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 18:42
          Dlaczego niemożna tych dowodów poznać?
          • ar.co Re: Wszystko można było sfabrykować 12.05.06, 10:30
            Choćby dlatego, że IPN jest zbiorowiskiem dość specyficznych "historyków",
            którym np. stwierdzenie, że Hitler i Bormann nie żyją zajęło rok. Gdyby chcieli
            udawadniać każde ze swoich stwierdzeń, mieliby zaoewnione zajęcie na najbliże
            kilkaset lat.
    • Gość: wypuszczony Chleba a raczej pracy brakuje a nie igrzysk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 13:39
      Co może usprawiedliwić praktyki, w której poszczególne osoby usiłują występować
      w roli prywatnego trybunału sprawiedliwości, publikując własne wersje list
      współpracowników SB? Czyżby chodziło im o podsycanie ognia pod kotłem ze smołą,
      do którego jedni zwolennicy pierwszej "S" - o statusie pokrzywdzonego -
      wrzucają drugich, tych bez zaświadczeń IPN? Komu i czemu służyć ma lista,
      zawierającą szczegółowe dane personalne, nielicująca z rzetelnością
      dziennikarską i naruszająca art. 31 pkt 2.1 Konstytucji RP ("Każdy jest
      obowiązany szanować wolności i prawa innych.”)? Może pośmiewisku byłej „siły
      przewodniej narodu”, której gęby (kryptonimów) bezpieka kiedyś nie dorabiała.
      • nowak30 Re: Chleba a racz...=Ujawniać agentów. 11.05.06, 14:09
        Gość portalu: wypuszczony napisał(a):

        > Co może usprawiedliwić praktyki, w której poszczególne osoby usiłują
        występować
        >
        > w roli prywatnego trybunału sprawiedliwości, publikując własne wersje list
        > współpracowników SB? Czyżby chodziło im o podsycanie ognia pod kotłem ze
        smołą,
        >
        > do którego jedni zwolennicy pierwszej "S" - o statusie pokrzywdzonego -
        > wrzucają drugich, tych bez zaświadczeń IPN? Komu i czemu służyć ma lista,
        > zawierającą szczegółowe dane personalne, nielicująca z rzetelnością
        > dziennikarską i naruszająca art. 31 pkt 2.1 Konstytucji RP ("Każdy jest
        > obowiązany szanować wolności i prawa innych.”)? Może pośmiewisku byłej &#
        > 8222;siły
        > przewodniej narodu”, której gęby (kryptonimów) bezpieka kiedyś nie dorabi
        > ała.
        ==========================================================
        należy ujawniać -zwłaszcza jeżeli osoba taka przez kilkanaście lat obnosiła
        sie ze swoim "Bohaterstwem " i żądała wszekich możliwych "Hołdów "i "honorów"
        jako męczennik .(a tak w cyt. przypadku)
        • Gość: wybrany Kapturowa lustracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 16:40
          Narazie mamy lustrację kapturową bo IPN wybiórczo serwuje nazwiska. Dlaczego
          nie chce się ujawnić całego rejestru bezpieki w internecie i upowszechnić
          dostępu do teczek?
          • Gość: tutu Pod iloma jeszcze nickami wystąpisz pajacu? IP: *.crowley.pl 11.05.06, 18:14
            Wpisujesz te esbeckie brednie ukrywając się pod kilkoma nickami. Co chcesz
            osiągnąć?
          • Gość: aski Czyżby w pzpr nie było agentów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 09:04
            Bo ta lustracja wskazuje na księży i bezpartyjnych, a na listach
            współpracowników SB nie wymieniani są ani sekretarze, ani działacze pzpr-u?
    • ar.co Re: Lustracja w uzdrowisku 12.05.06, 10:25
      "W mojej teczce z IPN też pojawia się TW "Roman". Jeśli czuje się niewinny, to
      niech wystąpi o status pokrzywdzonego do IPN. Zobaczymy, czy dostanie".
      Jednym słowem: ja cię opluję, a ty się myj. Zobaczymy, czy ci się uda.
      O to chodziło, panie dr hab. Kurtyka? Taka jest pana pamięć narodowa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka