gph
24.01.03, 10:52
reżyser tego spektaklu, w którym codziennie i bez przerwy bierzmy udział.
Zwany czasmi TYM CO WSZYSTKIM KRĘCI, czasami inaczej. Żyło by się pewno z
mniejszym polotem, bardziej czarno biało, ale za to zakończenia bardziej
byłyby przewidywalne a i happy - endy zdarzały by się częściej, a nawet z
reguły.
Niestety wszystko wskazuje na to, że na razie mamy reżysera z Europy. Moralne
niepokoje, tragizm, niedomówienia, długie ujęcia, czasem nuda. Zakończenie
niepewne do samego końca, często nieprzyjemne i pozostawiające niesmak.
może jednak szkoda, ze Bóg nie jest Amerykaninem...