orka
24.01.03, 11:23
W sklepiku mięsnym na placu przy Stawach jest taki sklepik drobiowy w któym
personel bezczelnie kradnie. Jesli kupuje się jakąś drogą wędlinę pokrojoną w
plasterki, panie które kroją ją w najciemniejszym miejscu w sklepie, gdzie
klient nie widzi procederu, dorzucają do stosika pięknie pokrojonej drogiej
szynki, do srodka między plasterki kilka plasterków "odpadków" z innych
tanich wędlin. Zdarzyło mi się to osobiście 3 razy, wiec wnioskuję, że
proceder jest powszechny. Gdy kolejny raz natychmiast po rzuceniu
zapakowanego stosika plasterków,odpakowałam folię i znalazłam
mnóstwo "obcych" skrawków innych wędlin zwróciłam pani uwagę i usłyszałam,
ze "widocznie miałam zanieczyszczoną krajalnicę". Oczywiście plasterki
zostały wyjęte, paczka jeszcze raz zważona, cena zmniejszona o 3 PLN.
Oczywiście bezsensowne jest donoszenie o tym procederze włascicielowi sklepu,
bo przecież to on sam nakazał tak robić, żeby zmniejszyc ubytki.
Kiedyś było jakieś ciało ptz "zwiazek konsumentów", gdzie ewentualnie można
by na nich naskarzyć. Teraz zdaje się tego nie ma i nic nie można zrobić, tym
bardziej, że sklepik prywatny. No może nie całkiem nic! Mogę Was przestrzec
drodzy forumowicze, przed malutkim sklepem specjalizującym się w drobiu i
wędlinach na placu na Stawach. chyba, że macie inny pomysł?