Gość: H56
IP: 195.150.112.*
30.07.06, 09:05
w Głosie Szczecińskim napisano :
" Szanowna Pani Dyrektor "
Nie życzę sobie, aby w gazetach pisano o mnie inaczej niż Pani Dyrektor lub
Pani Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego - upomina nas w liście Iwona Osmańska,
szefowa tegoż urzędu. - A o moich pracownikach nie urzędnicy tylko pracownicy
USC - dodaje kierowniczka USC.
Szanujmy się
Pani Osmańskiej nie spodobał się sposób, w jaki została przedstawiona w
artykule "Skrzywdzili ją los i urzędniczka". Dziennikarka pisząc o jej osobie
użyła słów "szefowa USC", "kierowniczka USC" oraz "urzędniczka". Iwona
Osmańska poczuła się dotknięta. Zarzuciła nam brak szacunku. Co na to
eksperci?
Roman Weczer, specjalista od protokołu dyplomatycznego i etykiety, nie
podziela zdania urażonej pani.
- Media drukowane mają ten zwyczaj, że nazwy pełnionych przez urzędników
funkcji piszą z małej litery. Taka jest norma i nie oznacza to braku
szacunku! W tym przypadku mamy do czynienia z ewidentną nadwrażliwością
kierowniczki - mówi.
Suchej nitki na czynionych przez panią Osmańską uwagach nie pozostawia
Krystyna Mokrosińska, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
- Jeżeli pani dyrektor życzy sobie wzajemnej życzliwości w kontaktach z
mediami, sama powinna zacząć pismo od "Szanowni Państwo Dziennikarze,
proponuję abyśmy - mówi Mokrosińska. - Słowo "urzędniczka" jest jak
najbardziej na miejscu. Pani ta, dopóki sprawuje funkcje, pracuje w służbie
społecznej i urzędniczką pozostanie.
Epidemia kulturalna
Jerzy Pobocha, psychiatra, twierdzi, że za kierowniczką USC przemawia
potrzeba dowartościowania.
- Są ludzie, którzy wymagają aktów poddańczych. Ci, którzy znają swoją
wartość, wyrażają ją w sposób dyskretny. Obserwując zachowania osób z
politycznego świecznika, choćby aferę po artykule "Tageszeitung", możemy
zacząć mówić o nowym rodzaju epidemii savoir vivre. Ekstremia się szerzy! -
uważa psychiatra.
Słownik nam zabrania
Językoznawcy nie mieli złudzeń, że należy sprzeciwić się wymaganiom
dyrektorki USC. I to nie z powodu stosunków międzyludzkich, a ortograficznych
reguł.
Dr hab. Ewa Kołodziejek językoznawca z Instytutu Polonistyki i
Kulturoznawstwa Uniwersytetu Szczecińskiego, zastosowanie wielkiej litery w
tym przypadku uznaje za...
- Wykroczenie .Przeciwko normie ortograficznej. Teksty publicystyczne
pozwalają na nadużycia ortograficzne. Jeżeli nawet będziemy pisali o
prezydencie Polski, mamy prawo napisać słowo "prezydent" małą literą.
Poprawna jest także wykorzystana w tekście żeńska forma "kierowniczka"
zamiast "kierownik" - stwierdza.
- Ludzie obrażają się już za wszystko - kwituje "problem" wybitny
językoznawca prof. Jerzy Bralczyk.
Szefowa = szwowi na spódnicy
Iwona Osmańska wyraziła swoje stanowisko w liście do redakcji. Mimo wszystko
postanowiliśmy zapytać ją raz jeszcze, czy aby jej pretensje nie są nazbyt
chimeryczne. Okazuje się, że nie!
- Niegrzecznie było nazwać mnie szefową. Uważam że ton tego wyrazu jest
obraźliwy. Szef to nitka w sukience, a nie określenie dla piastowanego przeze
mnie stanowiska - mówi.
- Natomiast wyraz "urzędniczka" budzi agresję. Źle się ludziom kojarzy. Wolę
go unikać - dodaje Pani Dyrektor Urzędu Stanu Cywilnego mgr Iwona Anna
Osmańska.
Joanna Skrzyniarz, 29 lipca 2006