24.08.06, 16:45
Uważam się za załużonego konsumenta endziorowych kotletów (zaczynałem jeszcze
w latach 90-tych). Boleję jednak nad jego obecną postawą. Odnoszę wrażenie,
że gość znajduje przyjemność w tym, że jest kolejka na pół godziny stania, że
specjalnie wolno obsługuje i syci się długim oczekiwaniem klienta. Od roku
jadałem u Endziora sporadycznie, od kilku miesięcy nie jedam w ogóle, bo
doprowadza mnie do szału. Mi się coś stało w głowę, czy Endziorowi ?
Obserwuj wątek
    • pierre_dolnne Re: Endzior 24.08.06, 16:56
      Kazimierz to jest powolne i wyluzowane miejsce na tym łez padole.Jak się
      spieszysz to Mc Donaldów w Kraku jest dostatek...Ja przyjąłem technikę slowly.W
      Piersióweczce I Fajeczce kupuję cuś siadam na ławeczce u Endziora, spożywam
      misternie wymnięszany koktajl a najdroższą sadowię w kolejce do Endziora.:)
      • romantramp Re: Endzior 24.08.06, 18:39
        nie chodzi o czas, ja się godzę, że długo, bo Endzior miał zawsze taką
        technikę, tylko dawniej nie był sławny i było mniej klientów,
        ale jakoś wydaje mi się, że on SPECJALNIE tak robi, że lubi jak ludzie stoją. I
        to mnie martwi...
      • Gość: kotleciara Re: Endzior IP: *.devs.futuro.pl 24.08.06, 18:55
        nie chodzi tylko o czas - choć czasem i o niego chodzi - nie każdy może sie
        luzowac przez póltorej godziny w porze obiadowej :( - a raczej o
        podejście "Endziora" do klienta. on nie tylko syci się tym , że klient stoi
        pół godziny w kolejce (ha! żeby tylko pół), chodzi o to, że klient stoi pół
        godziny będąc juz przy samym okienku....a wówczas Endzior celebruje podanie
        kotleta w sposób iście barokowym - wydaje osobno każdy sztuciec, każdą
        serwetke, a juz nie daj boże gdy niesforny klient zamówi zapiekankę albo
        żeberka -wówczas endzior znika na baaaaardzo dłuuuuugi czas oddając się
        podejrzanym czynnosciom takim jak np. udanie sie po ogóra kiszonego do
        zaprzyjaźnionego sprzedawcy straganowego - nie omieszkając sobie uciąć sobie z
        nim pogawędki. I kiedy juz wygłodniały klient stanał przed obliczem Mistrza i
        pokornie pyta "czy można dostac kotleta: endzior uwielbia wprost z dziką
        satysfakcją powiedzieć: "NIe można" po czym po 5 minutach wydaje kotleta innemu
        klientowi.
        I takim właśnie zachowaniom się sprzeciwiamy


    • romantramp Re: Endzior 29.08.06, 21:11
      chciałem tylko dodać, że panie robiące kultową kolejkę po lody na starowiślnej
      jakoś nie muszą się zabawiać jak Endzior. Robią swoje i mimo, że też długo się
      czeka jest luz, wiadomo, że starają się czynić dobro, a nie jak ten Endzior, co
      ciagle robi fochy.
      • skks Re: Endzior 29.08.06, 21:22
        Przez lata a od samego początku endziorowania na Żydzie, jadałem jego kotlety
        w kapuście.
        Ale nie jadam.
        Cham to i gbur.
        Ale i to bym mu wybaczył bo kotlety ekstra.
        Ale jak znalazłem w kapuście "kiepa" - no nie sprawdzałem czy po Marlboro,
        czy po Klubowych, to endziorowe kotlety omijam szerokim łukiem.
        A do tego jak spojrzysz "za ladę" i popatrzysz JAK i W JAKIM brudzie to się
        wszystko pichci...
        To zastanawiam się dlaczego Sanepid innego potrafi do płaczu doprowadzić swoją
        upierdliwością a endziorka-poetę mogą tylko w samą dupę pocałować?
        • rodzina4 Re: Endzior 30.08.06, 07:45
          Uderza syf, brud i smród placu + menelstwo. Niektórym się to podoba - mnie
          tylko czasami. Taka enklawa małomiasteczkowości w najgorszym wydaniu.

          Endzior po prostu nie odstaje od standartu tam obowiązującego.
          Nie mam, w przeciwieństwie do rodowidych kaźmirzoków, sentymentu do tego
          miejsca, choć np wczoraj koło południa polazłem tam coś zjeść. U Endziora w
          okienku na tacce było niedbale napisane: "tylko zapiekanki". Faktycznie chyba mu
          woda sodowa walnęła, choć zapiekanka zrobiona przez panienkę była niezła.

          Za to lody na Starowiślnej bez kolejki. Wystarczyło: "Dzień dobry, proszę
          bakalię, kawę i borówkę" I bez problemu troszkę kalorii/dżuli się przyjęło. Jak
          tu więc nie chwalić takiej pogody..

          Pozdrawiam
          r4
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka