Dodaj do ulubionych

prawo I sprawiedliwość!!!!

09.09.06, 18:14
“Rzeczpospolita” ujawniła w piątek, że Jasiński był w połowie lat 70. w
Płocku szefem wydziału spraw wewnętrznych urzędu miasta. Z racji stanowiska
był wtedy “kontaktem służbowym” SB i lojalnym członkiem partii
komunistycznej. Po Czerwcu ‘76 na zebraniu PZPR zagłosował za wyrzuceniem z
partii kolegi Andrzeja Woźniakiewicza. Dziś mówi: - To możliwe.


i dalej:

Premier, który pospieszył wczoraj do Sejmu, by bronić ministra skarb
Wojciecha Jasińskiego, mówił: - Oczywiście o tym wszystkim doskonale
wiedziałem. W czasach wczesnego KOR działałem na odcinku płockim, nie bez
wsparcia ze strony mojego przyjaciela [Jasińskiego]. Oczywiście grzech był,
była później naprawa i pokuta. Więcej

Nie rozumiem tego. Prawo i sprawiedliwość rozumiane inaczej ? Prawie jak
sprawiedliwość ?

A do tego prezydent z prawomocnym wyrokiem sądu, który ma to głęboko w d* i
nie zamierza przepraszać. Minister Sprawiedliwości go kryjący … przepraszam
tłumaczący. Jak widzę Wachowskiego, to mnie krew zalewa, ale będe trzymał
kciuki za jego wniosek do Trybunału Europejskiego. Niech nam skażą Prezydenta!

A do tego prokurator krajowy, załatwiający synowi studia, ucinający pogawedki
w RM z ojcem Królem:

Kilkugodzinną pogawędkę z prokuratorem Kaczmarkiem i ministrem
sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro prowadził o. Król. Ten sam, który
roztrwonił pieniądze ze zbiórki słuchaczy na ratowanie Stoczni Gdańskiej,
lokując je w akcjach upadającej spółki Espebepe. Ten sam, który również
akcjami Espebepe handlował ze spółkami Hatki, wpędzając je w wielkie straty.
Ojciec Król perorował o aferach gospodarczych za czasów minionych ekip, a
prokurator i minister tonem modlitewnym podzielali jego pogląd, że “tak
dłużej być nie może”. Więcej
Komuniści kradli ale nie kryli się z tym. Ktoś kiedyś powiedział “ok. kradną
ale pozwalają innym (nam?) trochę ukraść”. Potwory i spółka, może i za bardzo
na razie nie kradną (choć gdy pomyślę o TKM do kwadratu…) ale robią coś
znacznie gorszego: kłamią i oszukują a wszystko to pod szczytnymi hasłami
naprawy III RP. Złodzieja jestem w stanie zrozumieć, ale oszustów oszołomów
nie.

Pragnę podkreślić, że zgodnie z obowiązująca od niedawna moralnością IV RP,
tylko pytam, nie stawiam tez, ewentualnie sugeruje. Wszystkie użyte
sformułowania to tzw. skróty myślowe, które mogą zostać opatrznie zrozumiane.
Jeżeli kogoś bezpodstawnie oskarżyłem to, przypominam, iż według nowych norm
moralnych, obowiązkiem oskarżonego jest udowodnić, że jest niewinny.

ps. Łysakowski określił to bardzo trafnie: “Gabinet osobliwości”

Fraglesi
Obserwuj wątek
    • longwehicle Re:Gierek not's dead!!!! 09.09.06, 18:19
      Głosowanie nad odwołaniem ministra Jasińskiego - które przerodziło się w
      konwentykl nad odwołaniem Wojciecha Mojzesowicza z funkcji szefa sejmowej
      komisji rolnictwa - dowiodło, że partia, o której do niedawna myślałem jako o
      dzierżącej ster w rządzie powinna zmienić nazwę na Pseudopryncypialność i
      Sprzedajność.

      Z mimowolnym przerażeniem przekonałem się bowiem wczoraj, że w Polsce nie
      rządzi premier Jarosław Kaczyński lecz wicepremier Andrzej “Dyzma” Lepper.
      Wystarczało, że Samoobrona zagroziła poparciem dla wniosku o dymisję
      nieszczęsnego ministra Skarbu Państwa (w l. 70-tych członka PZPR i
      współpracującego z SB szefa wydziału spraw wewnętrznych w płockiej Miejskiej
      Radzie Narodowej), a PiS szybko i bez oporów zgodził się na ustąpienie
      Mojzesowicza. Cena dostępu do władzy jak widać nie jest wyższa niż konfitury.
      Jednak apetyt Samoobrony rośnie wraz z jedzeniem. Już wcześniej oberwało się dr
      Kaczyńskiemu za (bardzo rozsądny!) postulat zmiany unijnych zasad dopłat do
      rolnictwa, teraz zaczyna się spór o budżet (Samoobrona potrzebuje środków na
      rozpieszczanie swoich wyborców), nowelę prawa telekomunikacyjnego (tu akurat
      przyklasnę Samoobronie, która nie zgadza się na 5-letni okres retencji danych)
      oraz nasilają się naciski na odwołanie Wildsteina z posady szefa telewizji.

      Biorąc pod uwagę kiepską kondycję kręgosłupa moralno-politycznego PiS wszystko
      się może zdarzyć. W pierwszym rzędzie stawiałbym jednak na kontynuację polityki
      appeasementu. Z Zytą czy bez Zyty w rządzie, nie zdziwię się, jeśli wkrótce
      okaże się, że kotwica w wysokości 30 mld zł (wysokość horrendalna, nadal
      utrzymujemy państwo socjalne za pieniądze przyszłych pokoleń) może być bez
      ryzyka poluzowana o dodatkowe 3 mld (mamy wszakże wzrost, który można swobodnie
      przejeść). Podobny los może spotkać Wildsteina, który działaczem PiS nie jest i
      powoli staje się chyba zbyt kontrowersyjny nawet dla sympatyków tej partii.
      W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem niewątpliwie byłyby przyspieszone wybory
      (do dziś mam żal do Tuska i Rokity, że kilka miesięcy temu nie zdecydowali się
      na to ryzyko). Niewątpliwym pozytywem będzie usunięcie Ligii z parlamentu, być
      może poważne osłabienie Leppera, którego notowania za kilkanaście miesięcy mogą
      poważnie rosnąć. Być może po wyborach PiS nawet razem z Samoobroną nie byłby w
      stanie zgromadzić 231 głosów i samodzielnie utworzyć rządu. To ryzyko oba
      stronnictwa muszą brać pod uwagę, ale jest to także potencjalne wyzwanie dla
      Platformy (i niemała odpowiedzialność).

      Nie można jednak wykluczać, że ewidentny układ stojący za plecami Jarosława
      Kaczyńskiego - jak inaczej wyjaśnić taki upór i skłonność do poświęceń
      graniczących z ośmieszaniem się w obronie obecnego ministra Skarbu Państwa? -
      nie pozwoli na żadne ryzykowne eksperymenty. Coraz częściej dochodzę do
      wniosku, że radykalizm obecnej władzy jest tylko na pokaz. Pożywką dla mas mają
      być hasła o IV RP, batalie o odsunięcie “Salonu”, wyskoki harcowników w rodzaju
      posła Kurskiego i zamęt wokół lustracji - żywią się tym media, nieustanne boje
      toczą zwolennicy i przeciwnicy PiS - ale sens władzy jak zawsze tkwi gdzie
      indziej.

      Słowem: chodzi o biznes, o to, żeby odpowiednia osoba - skompromitowana,
      niekompetentna, ewidentnie skumana z SB - nadal kierowała kluczowym
      dla “pewnych biznesmenów” ministerstwem Skarbu Państwa. Dla osiągnięcia tego
      celu można wszystko i wydaje się, że pewien siebie Lepper doskonale wie o tej
      prawidłowości. Ma gwarancje, że może grać o wiele dla siebie, bo tak naprawdę
      władza jest skupiona nie na Mojzesowiczu i Wildsteinie, kotwicy budżetowej,
      lecz na konfiturach, których strażnikiem ma być minister Jasiński.

      Jeśli tak jest - naiwni ci, którzy wierzą, że PiS jest wolny od naturalnych
      pokus władzy - możemy być pewni i trwałości obecnego sejmu, który jest kotwicą
      dla Jasińskiego, i dalszej eskalacji oczekiwań Leppera, dla którego gierek o
      władzę nastał dobry czas.
      Możemy też już dziś obstawiać, że rząd dr Kaczyńskiego odejdzie w podobnej
      niesławie jak gabinet Leszka Millera, w którym konfiguracje biznesowe okazały
      się wyraźnie silniejsze od powiązań i zasad politycznych.
      Zarzut to poważny ale coraz częściej odnoszę wrażenie, że IV RP to przykrywka
      dla różnych dziwnych interesów. A jeśli komuś się wydaje, że skoro siedzi
      Dochnal, Pęczak i paru innych prominentów ery SLD to już mamy czystą politykę,
      odpowiadam - naiwności precz.

      Słowo Olgierda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka