Prawo i pies

IP: *.range86-144.btcentralplus.com 15.09.06, 14:42
Co prawda to prawda na zachodzie choc psow mniej maja duze przywileje. Nawet
do najwazniejszych londynskich parkow nie ma zakzu, moga biegac do woli noi
koszy pelno na kupy. Olac 'przekroj'
    • Gość: annna Prawo i pies IP: 87.239.57.* 15.09.06, 15:01
      Ważne jest bezpeczeństwo dzieci ale uważam, że szanowne mamusie powinny
      pilnować swoich dzieci a właściciele psów, tak więc w tym drugim przypadku
      uważam, że psu nie powinno się zakładać dwóch rzeczy naraz ale albo smycz albo
      kaganiec.
      A żyjemy w tak zdziwaczałym kraju, że załamać się można. Pełno zrzędliwych
      staruch i nie umiejących wychować i upilnować swoje dzieci mamuś.
    • frydola Re: Prawo i pies 15.09.06, 17:14
      nie byloby problemu gdyby miasto wyznaczylo tereny przeznaczone do wyprowadzania
      psów
      trzymanie psa caly czas na smyczy to dreczenie zwierzecia!
      • madame_l Re: Prawo i pies 15.09.06, 19:00
        To jak zakaz posiadania psów przez tych, którzy nie beda chcieli ich dręczyć.
        Czy radni mają już pomysł co zrobią, jeżeli w koncu zabraknie chętnych do
        opieki nad zwierzętami. Może wtedy uchwalą obowiązek posiadania psa?
    • Gość: pies Blonia dla psow czyli nie dla ludzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 21:40
      Postulat aby Blonia oddac psom oznacza, ze Blonia zostalyby odebrane ludziom.
      Nie da sie spokojnie i bezpiecznie na psim wybiegu grac w pilke, biegac, lezec na trawie.
      Blonia i inne tereny zielone w Krakowie, (np. bulwary wislane pod Wawelem, Planty i in.) juz
      dzisiaj opanowane zostaly przez psy.
      Przeciez wszedzie tam mozna bez trudu zobaczyc swobodnie biegajace psy spuszczone ze
      smyczy, bez kagancow.
      Postulat aby Blonia oddac psom, bo im sa one potrzebne jest tak demagogiczny, ze az
      szkoda z nim dyskutowac.
      Trzymajac sie tej "logiki" moznaby poszerzyc ow postulat o to np. aby posiadaczom psow dawac
      domy z duzym ogrodem, bo psy tego potrzebuja.
      Tymczasem sprawa jest oczywista: miasta budowane sa dla ludzi a nie dla zwierzat.
      Jesli ktos dla wlasnej przyjemnosci trzyma w miescie, w wielorodzinnym domu, w mieszkaniu
      wielkiego psa, to trudno go nazywac milosnikiem zwierzat.
      Taka osoba jest dreczycielem zwierzecia stworzonego do wielkich przestrzeni.
      Na koniec - dyskusje o specjalnych terenach dla psow w miescie moze ewentualnie miec sens
      dopiero wtedy, kiedy wlasciciele tych zwierzat naucza sie sprzatac po swoich podopiecznych.
      Poki co, psy sa w calym tego slowa znaczeniu zakala Krakowa.


      • Gość: Vorevol Re: Blonia dla psow czyli nie dla ludzi IP: 206.61.186.* 16.09.06, 03:07
        Jesli uwaznie przeczytalbys artykul to zwrocilbys uwage na fakt ze Blonia z
        przeznaczenia nie byly przewidziane dla ludzi... Jak slusnie wskazuje autorka
        artykulu na mocy prawa dadanego przez krolowa Jadwige byly przeznaczone dla
        zwierzat. A jak dotad nikt tego nie zmienil i zmieniac nie zamierza. Bylo nie
        bylo szczycimy sie krolewskimi tradycjami i gdzie tylko mozemy tam je
        podtrzymujemy. A wiec nie ma mowy o zabieraniu ludziom Blon , bo te na mocy
        prawa od kilkuset lat naleza do zwierzat. To my, ludzie jestesmy tam intruzami.
        • Gość: pies Re: Blonia dla psow czyli nie dla ludzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.06, 09:20
          To, ze Blonia byly (i formalnie sa nadal) pastwiskiem nie jest zadnym odkryciem i wie o tym od
          dziecka kazdy Krakowianin, bez koniecznosci uwaznego czytania omawianego artykulu.
          Byly one pastwiskiem dla krow a nie wybiegiem dla psow.
          Obecnie sa jednym z najwazniejszych, bo polozonych najblizej centrum Krakowa terenow
          rekreacyjnych blisko milionowej aglomeracji wielkomiejskiej.
          Szacunek dla tradycji polega w przypadku Blon na tym, ze nie zostaly one zabudowane (pomimo
          pojawiajacych sie od czasu do czasu usilowan) ani ogrodzone (wspolczesne pastwisko podobnie
          jak i wybieg dla psow musialy by byc ogrodzone np. "elektrycznym pastuchem") i zachowano ich
          forme - ogromnej laki swobodnie dostepnej dla mieszkancow miasta.
          Proba zawlaszczenia Blon przez hodowcow psow i wyrugowania ludzi z tej miejskiej laki jest
          zwyczajna hucpa.
      • Gość: Vorevol Re: Blonia dla psow czyli nie dla ludzi IP: 206.61.186.* 16.09.06, 03:07
        Jesli uwaznie przeczytalbys artykul to zwrocilbys uwage na fakt ze Blonia z
        przeznaczenia nie byly przewidziane dla ludzi... Jak slusnie wskazuje autorka
        artykulu na mocy prawa dadanego przez krolowa Jadwige byly przeznaczone dla
        zwierzat. A jak dotad nikt tego nie zmienil i zmieniac nie zamierza. Bylo nie
        bylo szczycimy sie krolewskimi tradycjami i gdzie tylko mozemy tam je
        podtrzymujemy. A wiec nie ma mowy o zabieraniu ludziom Blon , bo te na mocy
        prawa od kilkuset lat naleza do zwierzat. To my, ludzie jestesmy tam intruzami.
        • Gość: gosc Re: Blonia dla psow czyli nie dla ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 15:26
          Najwyzsza pora, zeby straznicy miejscy zaczeli egzekwowac prawo nakazujace
          ludziom/wlascicielom psow sprzatac po nich. Wyobrazcie sobie, zu ulica o nazwie
          Jezusa jest obs..na przez psy. Zas..ny Jezus?. Trzymanie duzego psa w miescie
          jest mordega dla tego zwierzecia a dla innych to ciagle uwazanie, zeby nie wlezc
          w goowno. Jesli ktos ma kaprys miec psa, to niech po nim sprzata. Dlaczego czyni
          niewygode/obrzydliwosc innym a leni sie sprzatnac po swoim "ukochanym". To
          bezczelnosc. Kocham zwierzeta i DLATEGO nie mam psa w miescie.
          • Gość: Justyna Re: Blonia dla psow czyli nie dla ludzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.07, 14:42
            Chyba jednak nie za bardzo kochasz zwierzęta, co zresztą łatwo wywnioskować po
            stylu w jakim się na ten temat wypowiadasz...
            Chociaż faktycznie w wielu przypadkach masz rację - tylko, że przez takie apele
            cierpią psy, i właściciele odpowiedzialni !

            Jeśli wprowadziłoby się zakazy to do przestrzegania ich a co za tym idzie
            dręczenia zwierząt zmuszani byliby właśnie oni...
            A to nie o to chodzi - trzeba zająć się tymi, którzy puszczają swoje psy
            samopas, nie dbają o nie i po prostu się nimi nie interesują - a nikt nie ukaże
            latającego samotnie psa tylko pójdzie się wyżyć na normalnym właścicielu i
            zwierzaku - taka jest prawda.
      • Gość: barbara Re: Blonia dla psow czyli nie dla ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 22:19
        posprzątać po psie? - bardzo prosze. Tylko kto widzial na bloniach choc jeden
        kosz na psie odchody? Za wrzucenie psiej kupy do zwyklego kosza (tych takze na
        bloniach zreszta brak) grozi mandat. Bywam dosc czesto na bloniach, sa tam psy
        ale trudno mowic o zatrzesieniu. Gdzies te stworzenia pobiegac musza. Zgoda, nie
        musza takim miejscem byc blonia ale niech bedzie inne miejsce. Jakiekolwiek by
        nie bylo bedzie zaraz protest ze zostalo psom oddane. Moze niech wszystkie
        wyniosa sie na Rybna? Co?
    • Gość: Ewa Re: Prawo i pies IP: 149.156.14.* 16.09.06, 11:07
      No jasne. Najwięksi kryminaliści Krakowa, to psiarze, rowerzyści i konsumujący
      piwo na rynku. Ci, którzy gwałcą, kradną i mordują mogą spać spokojnie, ze
      względu na niską szkodliwość społeczność ich czynów. Straż miejska musi
      najpierw ukarać tych prawdziwych przestępców, ze starszą panią na czele, która
      nie zdołała utrzymać na smyczy swojego ratlerka, gdy jakiś złodziejaszek
      próbował wyrwać jej torebkę.
      • madame_l Re: Prawo i pies 16.09.06, 13:48
        Ja proszę radnych, żeby wprowadzili nakaz na przykład wychodzenia w kajdankach
        wszystkich osób do 20 roku zycia, a tym wyglądającym szczególnie groźnie np.
        wygolonym na łyso, np. zakładanie czapek. Dobrze byłoby też wydzielic im
        specjalne miejsca, w których te zabezpieczenia nie bedą obowiązywały. Bo ja nie
        boję sie psów, boję się ludzi i chyba nie jestem w tym odosobniona. I przecież
        chyba też mam prawo czuć się bezpiecznie. A zanieczyszczenie miasta? Wczoraj
        sprzataliśmy swiat- czy tylko psie odchody są problemem naszego miasta? Może
        więc zakaz spożywania czegokolwiek na ulicach, w parkach? No chyba, że prościej
        byłoby wprowadzic rozsądne prawo i konsekwentnie go przestrzegać. A
        jednocześnie edukować zarówno właścicieli psów jak i wszystkich pozostałych
        jak unikać zagrożeń.
        • Gość: pies Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.06, 15:43
          madame-i oraz pani Ewa pisza nie na temat.
          Tematem sa Blonia i postulat aby odebrac je mieszkancom Krakowa i oddac je w uzytkowanie
          hodowcom psow.
          To sie nazywa tupet...
          • Gość: Vorevol Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: 206.61.186.* 16.09.06, 15:56
            Nie masz racji. Tematem nie sa Blonia, tylko ogolnie podejscie wladz miejskich
            do psow i ich wlascicieli. Blonia zostaly uzyte tylko jako jeden z przykladow,
            a jest ich duzo wiecej. Dla mnie wcale nie jest wazne czy beda to Blonia, czy
            jakiekolwiek inne miejsce w Krakowie. Byleby zostalo wyznaczone miejsce gdzie
            nasze psy moga swobodnie pobiegac bez wzbudzania glupiej agresji anty psiarzy.
            A przyklad podany przez Madame jest zupelnie adekwatny. Skoro powolujecie sie
            na poczucie zagrozenia... To z taka sama determinacja walczcie z innymi
            zagrozeniami np "dresiarzami" , pseudokibicami... Ale to nie taki proste...
            Prawda? Latwiej 2 wypasionym osilkom ze Strazy Miejskiej wlepic mandat starszej
            pani z psem, niz interweniowac podczas "zadymy" na osiedlu.... A wzkaznik
            efektywnosci rosnie... Liczy sie ilosc interwencji... A za co? Kto o to bedzie
            pytal... Wazen ze na koniec roku Pan komendant SM powie ze przeprowadzono
            ilestam udanych inetrwencji.
            • Gość: m Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.09.06, 17:58
              Jak zwykle rzeczywistym problemem nie są psy, ale ludzie. Tak naprawdę to
              wszystko rozbiega się o brak kultury i tolerancji. Szanujący się mieszkaniec
              Krakowa a zarazem właściciel psa zrobi wszystko, aby pies (którego ma, bo sam
              sobie tego życzył) nie był uciążliwy dla sąsiadów. Pies nie ma prawa być
              agresywny - musi być wyszkolony, należy po nim sprzątać. Trzeba się skupić na
              edukacji społeczeństwa, nie na wprowadzaniu kolejnych zakazów. Ten zakaz
              doprowadzi do pojawienia sie lub narastania innych problemów - jeśli ludziom
              płacenie mandatów się sprzykrzy lub pies zrobi się uciążliwy, bo nie będzie
              miał gdzie biegać , to więcej zwierząt będzie lądowac w schroniskach. Z drugiej
              strony są ludzie, którzy nienawidzą zwierząt i uważają, że nie mają one prawa
              funkcjonować. Błąd w myśleniu, zwierzęta były w naszym świecie od zawsze i od
              setek lat są przy człowieku, umniejszanie ich praw i umniejszanie praw osób,
              które lubią zwierzęta to zwykła dyskryminacja. Zwierzęta mogą funkcjonować obok
              ludzi nawet w mieście - jeśli w końcu uświadomi się wszystkim odpowiedzialność
              jaką jest posiadanie zwierzaka. Dlaczego karać psy, które zachowują się tak jak
              je wychowa człowiek a nie właścicieli??
              • Gość: pies Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.06, 23:41
                Jeszcze raz: niniejsza dyskusja toczy sie z tego powodu, ze ktos zaproponowal aby Blonia oddac
                w uzytkowanie hodowcom psow.
                Przytoczylem argumenty aby wykazac, ze ten postulat jest nie tylko bezsensowny ale i
                tupeciarski.
                Nie zamierzam dyskutowac na temat efektywnosci zwalczania przez straz miejska wszelkich
                innych patologii w Krakowie, bo to nie ma nic do rzeczy.
                Dzis, jak zwykle widzialem na Bloniach psy biegajace bez kagancow i bez smyczy.
                Nikt rozsadny nie czuje sie w takiej sytuacji bezpieczny.
                Prawie kazdy zostal bowiem kiedys ugryziony przez obcego psa albo przynajmniej
                obszczekany, co tez nie jest przyjemnoscia.
                To sa rzeczy tak oczywiste, ze trzeba naprawde duzo zlej woli i zaslepienia ze strony hodowcow
                psow aby to negowac.
                A Blonia sa potrzebne nade wszystko ludziom zyjacym w niemal milionowej aglomeracji.
                • juzek_sz pies (zaczyna byc wsciekly) 18.09.06, 16:53
                  Pies - może idź podsikaj krzaczki w Lasku Wolskim? Błonia przecie są dla krów.
                • Gość: norsk_skogskatt Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.w86-197.abo.wanadoo.fr 24.09.06, 15:02
                  Osobiście byłam ugryziona przez psa raz w życiu i, co gorsza, ten pies miał wtedy rację.
                  I stanowczo wolę być oszczekana przez psa niż przez niekulturalnych współobywateli.
                  Szczekanie psa nikogo nie krzywdzi, oszczekanie przez tzw. obywateli może mieć bardzo przykre
                  konsekwencje.
                  Nie boją się psów bez kagańca, nawet tych tzw. ras agresywnych (kolejna bzdura, która w wielu krajach
                  w ogóle nie istnieje), natomiast boję się rozmaitych wygolonych, którzy rzucają ch..ami i ku..mi i
                  jeszcze mogą mnie obrabować albo pobić. Dlatego mam dużego psa, który budzi respekt nawet takich
                  obrzydliwych typów.

                • Gość: piesek Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.kki.krakow.pl 10.10.06, 15:55
                  Ty PIES , nie bądż taki mądry. Znam wielu ludzi ,którym by się
                  przydał kaganiec i nie noszą. Moja suka -Golden- chodi na głaskanie do
                  starych ludzi i do dzieci w przedszkolu. Na pewno Cię ni ugryzie ,
                  bo to rasa 0% agresji. Jeżeli jej ubiorę kaganiec , to tylko dlatego ,
                  żeby nie żarła różnych świństw.
            • Gość: psiarz Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 21:15
              Te "wypasione osiłki" / hycle / już nie długo przerzucą się na
              odśnieżanie chodników i dadzą spokój psom. Wyobraźcie sobie co będzie
              się działo jak tych hycli wyposażą w kałasze.
            • Gość: Edek Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.aster.pl 03.10.06, 13:28
              Co ma "zadyma" i "dresiarz" do psów? Mylisz prawo i obyczajowośc.Nie każdy musi
              podzielac twoja miłośc do psów. A przyroda jest nie tylko dla psów. Nikt nie
              kocha dresiarzy i zadym, ale prawdą jest, że swego rodzaju bezczelnośc
              właścicieli psów jest żenująca. Nie obchodzi mnie czy to jest starsza pani, czy
              mlody koleś-dresiarz, psie odchody i grożne psy powinny by kontrolowane-żeby
              ich NIE-zwolennicy nie musieli ciąglę manewrowac między jednym gó...m a drugim,
              między jednym psem-krową a drugim-bez kagańca, bez smyczy. Nie mam nic przeiwko
              psom, ale nie widzę
              potrzeby zmusza się do masochizmu jakim jest strach przed nimi i obrzydliwy
              niesmak przed tym, co wala się po nich wszędzie. Ale są osoby, które
              sporzątaja, sam widziałem, i tych pozdrawiam. Sprzątanie to powinno byc
              normalne, a jednak musiało u mnie wzbudzic swego rodzaju uczucie podziwu,
              niemalże wdzięczności dla tego jakby nie było rzedkiego, niezwykłego czynu jak
              na kraj psim g....m płynący.
          • madame_l Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) 19.09.06, 21:17
            Gość portalu: pies napisał(a):

            > madame-i oraz pani Ewa pisza nie na temat.
            > Tematem sa Blonia i postulat aby odebrac je mieszkancom Krakowa i oddac je w
            uz
            > ytkowanie
            > hodowcom psow.
            > To sie nazywa tupet...
            Pisania nie na temat nie bede juz wyjaśniać, bo zrobił to za mnie Vorevol(
            dziekuję). Natomiast co do odbierania Błoń mieszkańcom Krakowa:po pierwsze
            właściciele psów są również pełnoprawnymi mieszkańcami tego miasta, po drugie-
            nikomu Błoń nie chcą odbierać. Nie słyszałam, żeby kiedykolwiek i gdziekolwiek
            miłośnicy psów sprzeciwiali się, a tym bardziej zabraniali wstępu tym, którzy
            psów nie mają a nawet nie lubią! Poza tym w pobliżu Błon jest piękny i duży
            park Jordana, więc nie bardzo rozumie tę rozpacz za utraconymi Błoniami.
            • Gość: Mirina Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.06, 23:47
              Właściciele psów mogą przychodzić na Błonia, ale psy już nie. Psy nie są
              pełnoprawnymi mieszkańcami mista.
              • madame_l Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) 23.09.06, 20:33
                Gość portalu: Mirina napisał(a):

                > Właściciele psów mogą przychodzić na Błonia, ale psy już nie. Psy nie są
                > pełnoprawnymi mieszkańcami mista.
                Nie mogę sie nie zgodzić- pewnie nie są. Ale na szczęście dotychczas nie ma
                zakazu posiadania psów przez mieszkańców naszego miasta i wychodzenia z nimi z
                domu. Oczywiście niekoniecznie na Błonia, ale to właśnie to miejsce jest teraz
                przedmiotem sporu. Wskazałam Park Jordana, jako alternatywę dla tych, którzy
                nie tolerują, nie lubią lub boją się psów. Nikt ich z tego powodu przecież nie
                dyskryminuje i niczego nie zakazuje. Poza tym jestem przekonana, że mimo
                wszystko nie reprezentuja oni większości mieszkanców tego miasta, bo poza
                liczna grupą właścicieli psów, są tez tacy, którzy je lubią a przynajmniej im
                nie przeszkadzają.
                • Gość: wt Re: Prawo i pies (zaczyna byc wsciekly) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 12:09
                  dobrze byłoby gdyby:
                  1. właściciele psów tak wychowali swoje pupile, by nie chciały się zaprzyjaźniać
                  z obcymi osobami. to chyba jest mozliwe, bo są miejsca na świecie, gdzie nie
                  widziałem, aby psy uganiały się za obcymi.
                  2. właściciele psów tak wychowali swoje pupile, żeby słuchały poleceń wlaścicieli.
                  3. właściciele psów interweniowali, gdy pies jednak zechce zawrzeć zbyt bliską
                  znajomość z nieznajomym człowiekiem, a nie stali jak te kołki..

                  Jeśli te trzy punkty będą spełnione, to ja osobiście nie mam nic przeciwko psom.
                  ale jesli nie są, to im bardziej drakoński regulamin, tym lepiej.
    • Gość: xyz Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 09:43
      Hej Krakusy !
      Wasze piekne miasto z którego jestescie tak dumni jest, mówiąc brutalnie
      zasr....... przez psy i gołebie. Może zamiast tych jałowych dyskusji
      wzięlibyście się za sprzatanie po SWOICH pupilach nie oglądając sie na innych.
      A co do bezpieczeństwa....to wazny jest rozsadek. Bezpieczeństwo ludzi
      najwazniejsze. Przesadą jest nazywanie okrucieństwem zakładanie smyczy i
      kagańca psom.
      Histeria zupełnie nie na miejscu.
      Spokojnie.
      Wyprowadzajcie psy poza swój dom na smyczy i w kagańcu. I sprzatajcie po nich.
      Będzie bezpieczniej, spokojniej i czysto.
      Proste. Bardzo proste.
    • Gość: carmann@gazeta.pl Prawo i pies IP: *.76.classcom.pl 22.09.06, 09:21
      piękny i rozsądny tekst.Dziękuję. Niedawno na Mydlniki ktoś z sąsiadów
      zadzwonił na policję,Ci przysłali niedouczonych i żle poinformowanych
      funkcjonariuszy,którzy zagrozili mi ,że zastrzelą psa /miałem go na smyczy/ bo
      czują się zagrożeni.Policjant wybełkotał ,że ma córkę /nie miał jej na
      służbie / i zastrzeli mi psa jak będzie trzeba.Wciąż mi groził,a ja stałem
      zdębiony co ten nieprofesjopnalny funkcjonariusz wygaduje...ucząc tego samego
      nowego policjanta,który z nim był. Chciałem iść do domu bo
      dokumenty,odprowadzić psa i przynieść tekst straży miejskiej,którego on nie
      zna,że owczarek na smyczy nie musi być w kagańcu. Niczego nie słuchał.Był tak
      odporny na kontakt /na wiedzę też:)/ ,że jakakolwiek rozmowa była
      niemożliwa.Chciałem udać się na skargę do jego komendanta,aby wnioskował
      badania policjanta i zwolnienie tak znerwicowanego pracownika ze służby...bo on
      zgodnie ze swoimi słowami wszystkiego sie już bał i do wszystkiego skłonny
      byłby strzelać. Powiedziałem mu,że jak wyciągnie broń to zasłonię psa swoim
      ciałem,dał mi do zrozumienia,ze jego agresja będzie narastać z każda
      chwilą,wciąż rosły jego zapędy do popisania się publice,zatem będąc tym
      mądrzejszym - załagodziłem sprawę i zrobiłem wszystko żeby sobie pojechali
      straszyć kolejnych. Ale jak sie źle czułem potem ? Za moje podatki,moje
      pieniądze łazi po ulicach taki funkcjonariusz i zamiast mnie chronić - chętnie
      zastrzeliłby mojego psa. Pozdrawiam wszytkich,tych bez psów też.
    • Gość: carmann@gazeta.pl Re: Prawo i pies IP: *.76.classcom.pl 22.09.06, 09:24
      o nie! ja Przekroju nie oleję:) Miewam go w plecaku wlaśnie na spacery z
      psem.Znakomicie sie nadaje w pakowanie tego,co im tak przeszkadza.
    • Gość: Ktoś Zastrzelę jak psa IP: *.toya.net.pl 24.09.06, 09:41
      Krótko: noszę broń, ZWŁASZCZA jeżdżąc rowerem poza miastem. Jeśli pies zachowuje
      się agresywnie (a taka niektórych psów psia natura) a nosi kaganiec, to mogę się
      powstrzymać. Jeśli nie nosi, to zostanie zastrzelony. W dowolnym miejscu
      publicznym, i guzik mnie obchodzi, czy jest to miejsce "uczęszczane", czy też
      nie. Jest publiczne, czyli ta przestrzeń należy do ludzi, a do ich psów tylko
      wtedy, kiedy są ABSOLUTNIE nie uciążliwe dla innych ludzi. A więc: na smyczy i w
      kagańcu. Jak się Jaśniepaństwu nie podoba, to kupić sobie przynajmniej
      parędziesiąt hektarów i żyć po hrabiowsku.
      • martvica Re: Zastrzelę jak psa 25.09.06, 20:19
        ość portalu: Ktoś napisał(a):
        > Krótko: noszę broń, ZWŁASZCZA jeżdżąc rowerem poza miastem. Jeśli pies zachowuj
        > e
        > się agresywnie (a taka niektórych psów psia natura) a nosi kaganiec, to mogę si
        > ę
        > powstrzymać. Jeśli nie nosi, to zostanie zastrzelony.

        Mam DOKŁADNIE takie same odczucia. Ale w stosunku do rowerzystów, zwłaszcza na
        pieszych szlakach w Lasku Wolskim, gdzie chodzę z psem na spacery. Wciąż jakiś
        kretyn wypada z pełną prędkością zza zakrętu i ma pretensje, że pies się rzuca -
        a sama mam wtedy ochotę gryźć...
        To co, mam sobie kupić broń? Wiesz ile razy kolesie z kołami zamiast mózgu
        zagrażali mojemu życiu? To by była samoobrona...
      • Gość: Bolo Re: Zastrzelę jak psa IP: 149.156.29.* 27.09.06, 09:49
        Takim psycholom nie powinno się wydawać broni, bo mogą zastrzelić teściową
    • Gość: Tekla Re: Prawo i pies IP: *.onlinehome-server.info 24.09.06, 11:48
      www.resmedica.pl/zdart80010.html


      Najlepszy sposób na kupę: woreczek foliowy 20x30 cm, zakładamy na rękę, zbieramy
      jak rękawiczką, wywijamy na drugą stronę i do śmietnika. Problem mamy
      rozwiązany. Może to trochę nie ekologiczne rozwiązanie ale za to bardzo
      skuteczne i higieniczne.
    • Gość: gwen Prawo i pies IP: *.icpnet.pl 24.09.06, 11:57
      na okładce Przekroju to nie był mops tylko BULDOŻEK FRANCUSKI!!!!!!!!!!!! podoba
      mi się stanowisko autorki artykułu krak.GW, tylko, niech będzie bardziej
      kompetentna
    • Gość: wt Re: Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 12:00
      Tydzień temu byłem w Munster w Niemczech. Odwiedziłem Ogród Zoologiczny.
      Niespodzianka, ale można swobodnie wprowadzać psy. Jedyne miejsce, gdzie nie
      można zabrać psa, to specjalny wybieg dla małp, gdzie nic nie oddziela ich od
      publiczności. Mozna je było wprowadzać nawet do pawionu, gdzie niczym nie
      odzielone od publiczności znajdowały się ptaki, także te biegające po ziemi.

      Wieczorem tego samego dnia widziałem w kawiarence na świezym powietrzu w centrum
      Munster, jak kelnerka przyniosła dla psa jednego z klientów miskę z wodą.

      Widać, że psy są tam traktowane dobrze. Ale też nie zdarzyło mi się widzieć
      psich odchodów nigdzie na skwerach trawnikach, itp. Nie zdarzyło się też, by
      jakiś pies na mnie warknął, skoczył, szarpał się właścicielowi na smyczy... ba,
      nawet rzadko zdarzało się, by nawet swobodnie biegający pies wykazywał
      zainteresowanie... a jesli wykazywał, interwencja właściciela była
      natychmiastowa i zdecydowana.

      z tych powodów nie mam pojęcia, jak zachowałby się właściciel psa, który by
      biegając po parku, nagle zdecydowal się złapać mnie za nogawkę. Może tak jak
      tutaj rzuciłby pogardliwie, "co, kota pan ma, że się pan boi", nie uważając za
      stosowne nawet przeprosić? Bo pies ma prawo się wyszaleć? Może takie zachowanie
      właścicieli należy karać ogromnymi mandatami, to się ucywilizują, a psy
      przestaną być problemem.

      Nie zdarzyło mi się także zostać zaatakowanym przez trzy wielkie owczarki
      niemieckie, którym właściciel zamiast trzymać je na terenie swojej posesji,
      pozwalał biegać swobodnie po ulicy.

      Jesli pies zachowuje sie agresywnie, nie ma prawa biegać swobodnie nigdzie,
      chyba, że za ogrodzeniem, na którym są znaki ostrzegawcze. Nawet w lesie może
      się zdarzyć, że kogoś się spotka. właściciel wtedy powinien interweniować - a
      nie patrzeć obojętnie na to, co się dzieje.

      Wiele rzeczy, które u nas są na porządku dziennym, tam się po prostu nie zdarza,
      dlatego tam mozna na psy patrzeć z sympatią, i nie oburzać się, gdy jakieś
      tereny się dla nich przeznacza. A niestety, u nas część właścicieli i psów
      zachowuje się w taki sposób, że człowiek nabiera ochoty, by te psy wystrzelać, a
      właścicieli ukarać.
      • Gość: norsk_skogskatt Re: Prawo i pies IP: *.w86-197.abo.wanadoo.fr 24.09.06, 15:14
        a ja byłam w czerwcu w Warszawie, gdzie na polach
        Mokotowskich biegają setki psów bez smyczy i kagańców,
        jak pan Bóg przykazał. Chodziłam tam codziennie na spacery,
        mó ojciec, w bardzo podeszłym wieku, spaceruje tam codziennie od 12 lat.
        Nigdy nie widziałam (ani on), by psy kogoś napastowały, łapały za nogawki
        ani gryzły. W ogóle nie zwracają na ludzi uwagi, zajęte wesołymi gonitwami i kąpielą
        w stawie. Nikt mi przecież nie wmówi, że psy w Warszawie są lepiej wychowane od psów w Krakowie.
        Zresztą warszawscy antypsowcy tak samo narzekają jak krakowscy.
        Najwyraźniej ulubionym zajęciem Polaków w każdym miejscu i o każdej porze. jak i na każdym
        stanowisku, jest narzekanie i wzajemne oskarżanie
        się o rozmaite nieważne sprawy.
    • masher Prawo i pies 24.09.06, 12:51
      bardzo dobry artykul. placimy podatki i nic z tego nie mamy- raz, ze nie ma
      wszedzie koszy. dwa, ze pies musi gdzies sie wysiurkac czy zrobic kupe. trzy,
      jak takiemu lilipuciemu psiakowi ktore najwiecej szczekaja i podgryzuja nogawki
      zalozyc kaganiec? moze naparstek? mam sredniego psa, nie znosi kaganca i od 4
      lat mu nie zalozylem i nie zaloze. nawet jakbym jechal autobusem pelnym
      niemowlat wyciagajacych rece by go poglaskac.
      pytanie, czy pies wychowany niesprowokowany moze kogos ugryzc? watpie. wiec
      uczmy raczej ludzi obcowania z psami, tego by sie ich nie bac przesadnie, aby
      wiedzieli co mozna. nawet do tego aby dziecko przez poglaskaniem zapytalo
      opiekuna psa czy moze poglaskac i by pokazal jak mozna i jak lubi byc glaskany.
      wszedzie braki, za nie wine ponosi raczej tylko i wylacznie CZLOWIEK
      • bullowy Re: Prawo i pies 24.09.06, 13:35
        Dokładnie,wymagajmy aby psy było układane przez właścicieli i żeby nie były
        namolne do "obcych" ludzi.Ja posiadam bullteriery i ze względu na opinie i mity
        związane z tą rasą od szczeniaka psom zabraniam podchodzić do nieznajomych.Co
        innego jak ktoś chce pogłaskać to wtedy prosze bardzo:),ale zaczepiający pies
        przechodniów to skandal.

        Jestem miłośnikiem psów ale widzę różnicę między podejściem do psów np w
        Niemczech a w Polsce.W Berlinie ,gdzie ostatnio byłem kilka dni,uderzyło mnie
        to,że tam widok psa bez smyczy i kagańca na chodniku to norma!Psy różnych
        ras!,widziałem nawet amstaffa "luzem" siedzącego przed sklepem i czekającego na
        swojego pana.Ten amstaff siedział i patrzył na wejście do sklepu ,nic innego go
        nie interesowało.Przechodząc obok niego nie czułem,że coś mi zagraża bo ten
        pies zachowywał się normalnie.Przypadek czy po prostu odpowiednia wiedza
        właściciela jak się obchodzić z psem tutaj zaowocowała takim spokojnym astem?

        W Polsce cały czas obowiązuje jakieś niedouczenie właścicieli w kwestii
        wychowywania psów,właściciele nie socjalizują swoich pociech od szczeniaka z
        otoczeniem!.reagują odwrotnie niż powinni,zamiast spokojnie prowadzić psa i dać
        mu na nawiązanie relacji z innymi czworonogami czy ludżmi (za ich zgodą
        oczywiście),szarpią tymi psami,krzyczą, uciekają.To jakiś koszmar...Nie da się
        w ten sposób wychować psa!

        A więc edukacja psiarzy przede wszystkim a nie wprowadzanie zakazów życia z
        psem w mieście!Bo miasto czy łąka jest dla człowieka niezależnie czy tego z
        psem czy tego bez psa!

        pozdrawiam

      • Gość: omod Re: Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 18:23
        Jeżeli uważasz że dobro pyszczka Twojego psa jest ważniejsza, od dobra dziecka,
        któremu może się coś stać, to myślę, że dalsza dyskusja jest bezcelowa. Twój
        argument mnie bulwersuje, ale nie dziwi. NIestety miłośnicy psów mają na punkcie
        swoich czworonogów lekki odchył psychiczny i trudno im cokolwiek wytłumaczyć.
        • bullowy Re: Prawo i pies 24.09.06, 18:36
          wiesz Omod,mam dwoje dzieci i dwa psy.Wartościowanie co jest ważniejsze pies
          czy dziecko i stawianie w taki sposób sprawy do niczego nie prowadzi.
          Pozatym merytorycznie to do czego się odnosisz bo nie bardzo rozumiem o co Ci
          chodzi?.
    • Gość: pit Prawo i pies IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.06, 13:40
      Przykre jest to że niektórzy nie chcą zrozumieć że skoro miasto nie jest przyjazne zwierzęciu nie należy go mieć.Jesli masz psa to prowadż go na smyczy i zakładaj kaganiec.Bezpieczeństwo ludzi jest ważniejsze
      • bullowy Re: Prawo i pies 24.09.06, 14:06
        Są psy stworzone w mieście i do miasta przeznaczone,na wsi się męczą.A miasto
        to różnorodność i jest przeznaczone dla wszystkich!.Jak ci sie nie podobam ja i
        moje psy to sie wyprowadż..nie wiem gdzie ale może na wieś.
        • plosiak Re: Prawo i pies 24.09.06, 16:11
          Pies to odpowiedzialność. NIe może być tak, że piesek biega bez kagańca i
          obszczekuje przechodniów czy ludzi w parku. Mam prawo czuć się bezpiecznie w
          swoim kraju, swoim mieście czy w okolicznym parku. I mam gdzieś, że ktoś ma inne
          zdanie na ten temat. Psy stanowią zagrożenie. Czy się komuś podoba czy nie, mają
          mocne szczęki, ostre zęby, pazuty itd. Fakt, że ktoś nie wychowwa swojego psa,
          bo mu się nie chce nie oznacza, że ja mam to tolerować. Nie mam zamiaru się
          zastanawiać, czy biegający obok duży pies tym razem przebiegnie obok, czy może
          mnie ugryzie.
          • bullowy Re: Prawo i pies 24.09.06, 18:29
            plosiak napisał:

            > Pies to odpowiedzialność. NIe może być tak, że piesek biega bez kagańca i
            > obszczekuje przechodniów czy ludzi w parku. Mam prawo czuć się bezpiecznie w
            > swoim kraju, swoim mieście czy w okolicznym parku. I mam gdzieś, że ktoś ma
            inn
            > e
            > zdanie na ten temat. Psy stanowią zagrożenie. Czy się komuś podoba czy nie,
            maj
            > ą
            > mocne szczęki, ostre zęby, pazuty itd. Fakt, że ktoś nie wychowwa swojego psa,
            > bo mu się nie chce nie oznacza, że ja mam to tolerować. Nie mam zamiaru się
            > zastanawiać, czy biegający obok duży pies tym razem przebiegnie obok, czy może
            > mnie ugryzie.

            W zasadzie pełna zgoda,ja też nie chce żeby mnie jakis pies obszczekiwał.Pies
            to oczywiście poza radością z jego posiadania też odpowiedzialność.Ale nie może
            być tak jak teraz ,że ja jestem traktowany jak debil bo posiadam psa!
            Moje psy są wychowane zsocjalizowane i przy moich psach to możesz biegać
            krzyczeć itp a one nawet na ciebie nie zwrócą uwagi,bo tak je wychowałem.Więc
            edukacja a nie kolejne bez sensu zakazy.Nie wychowasz psa nie dając mu się
            zapoznać od szczeniaka z otaczającym światem.Pies prowadzany tylko na smyczy
            nie ma szans być normalnym,ufnym psem...
    • Gość: Sulineczka Re: Prawo i pies IP: *.res.east.verizon.net 24.09.06, 16:37
      Pies poza miejscami wyznaczonymi ( ogrodzona przestrzen) powinien zawsze byc
      prowadzony na smyczy. W kazdym kraju zachodnim jest to przestrzegane. Bez
      smyczy, bez numerka ( rejestracji) zawierajacego informacje o szczepieniu, oraz
      imie i telefon wlasciciela, psy nie powinny wedrowac po ulicach miast i wsi.
      Odchody zwierzece powinny byc sprzatane przez wlasicieli pupilkow. Wladze
      miast, samorzady lub wladze osiedli powinny miec obowiazek wystawienia
      specjalnych koszy na to, co pozbierane w plastykowe torebki wlasciciele psow
      beda tam wrzucac i wszystkim bedzie i milej i zdrowiej i przy okazji
      spoleczenstwo zacznie sie uczyc obywatelskich postaw. A kary za
      nieprzestrzeganie powinny byc ie nizsze niz 20zl za jednorazowy mandat. Niech
      to zasila sluzby sprzatajace.
      W osiedlu w Waszyngtonie, w ktorym mieszkaja moje dzieci, kara taka wynosi $100
      i nigdy nie widzialam nikogo, kto by po swoim psie nie posprzatal. Na tym
      samym osiedlu jest ogrodzony siatka teren, w ktorym nieagresywne psy moga
      biegac bez smyczy od 6 do 7 rano i od 9-10 wieczorem. Zadbano w ten sposob o
      zycie towarzyskie psow, lepsze kontakty miedzy ludzmi, bo trzeba o czyms gadac
      gdy sie pupilka puszcza luzem. Swietne rozwiazanie.
      • Gość: helena Re: Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 16:45
        bardzo mądry artykuł
        dla mnie- prawdziwej wielbicielki psów- wszystko to co sie teraz dzieje (czyli
        generalnie traktowanie właścieli psów jak kryminalistów) jest kolejnym powodem
        do powaznego myslenia o emigracji
        chcę żyć w państwie, ktore szanuje swoich obywateli a Polska po prostu do takich
        państw nie należy
        przykre to
        • Gość: haha Re: Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 18:26
          z Twojego posta wynika, że Polska nie dba o swoich obywateli, czyli o psy:)
          Jak Twój kundel będzie płacił podatki to może nie będę następny raz okładał go
          kijem gdy go spotkam:)
          • bullowy Re: Prawo i pies 24.09.06, 18:38
            przestań juz tyle pić!wódka najgorszy wróg człowieka!
        • madame_l Re: Prawo i pies 25.09.06, 18:31
          Myślałam podobnie- coraz gorzej czuje sie w tym kraju, gdzie jestem traktowna
          jak obywatel drugiej kategorii nie tylko zresztą z powodu ograniczeń zwiazanych
          z posiadaniem psa. No bo jeszcze, choc nie ma się czym chwalić, ale palę. I
          prawdopodobnie niedługo będę i z tego powodu musiała pozostać w domu. I obawiam
          się, że wkrótce już tylko będzie mi wolno bic dzieci. Tylko, że ja nie mam
          dzieci.
          • Gość: obywatel Do "madame" IP: 81.219.149.* 02.10.06, 13:00
            Nie chciałbym być złośliwy, ale czytając co napisałaś mogę zrozumieć, że przy
            Twojej mentalności nie tylko nie mogłaś mieć dzieci, bo nikt by nie zaryzykował
            takiego kroku, ale faktycznie, nawet nie powinnaś wychodzić z domu. Jesteś
            typowym przedstawicielem jednostki aspołecznej dla której istnieje tylko "ja i
            moje potrzeby". Dla Ciebie prawa innych się nie liczą jak prawo do spokoju,
            prawo do oddychania bez smrodu psiego i nikotynowego, poprostu Ty tego nie
            rozumiesz i to jest problemem. Stanowisz taki typowy wzorzec bezmyślnej i
            nieliczącej się z niczym i nikim "masy", jaką stanowią posiadacze psów, której
            do rozumu można przemówić nie argumentem, lecz siłą, siłą obowiązującego prawa.
            • madame_l Re: Do "obywatela" 02.10.06, 19:29
              A ja nie chcę być małostkowa i oceniać Twojej mentalności. Dziwię się tylko
              dlaczego nie apelujesz: "psy, palacze i bezdzietni- do gazu". No
              a "przemawiania siłą do rozumu" Twojego nie bedę, nie tylko dlatego, że nie
              toleruję przemocy, ale nie mam wątpliwości, czy jest do czego przemawiać.
              • Gość: obywatel Re: Do "madame" IP: 81.219.149.* 02.10.06, 23:37
                A może tak bardziej merytorycznie "madame", bo słów trochę i znowu bez sensu i
                nie na temat?.
                • madame_l Re: Do "madame" 03.10.06, 17:47
                  Gość portalu: obywatel napisał(a):
                  > A może tak bardziej merytorycznie "madame", bo słów trochę i znowu bez sensu
                  i
                  >
                  > nie na temat?.

                  Jeżeli dobrze zrozumiałam, merytorycznie i na temat jest wtedy, gdy Ty mnie
                  obrażasz? Rzeczywiście z tym może przenieśmy się na inne forum. A na ten temat
                  piszę poniżej (chociaż chyba pisałam to zanim uznałeś, że moje miejsce jest co
                  najwyżej w moim domu)- nie będę więc tutaj powtarzać; jeżeli jesteś
                  zainteresowany, zapewne znajdziesz ten post.
      • bullowy Re: Prawo i pies 24.09.06, 18:20
        Wiesz Sulineczka,pojeżdzij troche po krajach Europy zachodniej i zobacz jak
        bardzo się mylisz.Pojedż do Berlina i powiedz nam tutaj o tym czy nie widziałaś
        żadnego psa luzem idącego ze swoim panem po chodniku :).Zobaczysz jak bardzo
        się mylisz...
        A co do Waszygtonu to sory ale to jedno z najbardziej nudnych i słabych miast
        na świecie.Z jednej strony wyscig szczurków,z drugiej slamsy.Załosne miasto
        nawet jak na Ameryke,więc daj se spokój z dawaniem nam propozycji żebyśmy mieli
        tak samo.
      • madame_l Re: Prawo i pies 25.09.06, 20:02
        Masz rację- tak pownno być i jak sądzę o to właśnie chodzi wszystkim rozsądnym
        właścicielom psów. Należałoby więc apelować, żeby zamiast wydawania kolejnych
        zakazów i nakazów, powielania histerycznych opinii o zagrożeniach, zadbać w
        pierwszej kolejności o edukowanie nas wszystkich- tych którzy maja psy i tych,
        dla których są one źródłem obaw, najczęściej nieuzasadnionych . Specjalne kosze
        itp., to kolejna sprawa, ale nawet bez takich udogodnień mozna sobie poradzić z
        problem psich odchodów. A juz na pewno samo postawienie koszy i nawet mandaty
        nie rozwiążą problemu. Nawet tam gdzie nie brakuje zwykłych koszy na zwykłe
        smieci, ludzie (a nie tylko psy) też śmiecą. A z własnego doświadczenia wiem,
        że jeżeli mojemu psu zdarzy sie wypróznić w miejscu gdzie jest czysto, gdzie
        bawią się dzieci, po prostu to sprzątam. Ale jeżeli jest to miejsce pełne
        odpadów pozostawionych przez ludzi albo kiedy kupa mojego psa jest jedna z
        kilkunastu kup innych psów, sprzątając tę "swoją" czuję się śmiesznie.
    • Gość: :) Re: Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 18:48
      O ile wiem niehumanitarny można być jedynie w stosunku to zwierzęcia, w stosunku
      do psa można być co najwyżęj niekynolitarnym (albo jakoś tak:) ), ale co mnie
      kundle obchodzą. Jak właściciel chce być dobry dla swojego kundla to niech
      zamieszka w domu z dużym ogrodem.
      • bullowy Re: Prawo i pies 25.09.06, 10:26
        sam se zamieszkaj w domu z dużym ogrodem i nie psuj powietrza!Co mnie
        obchodzi,że ciebie coś nie obchodzi...
        • Gość: :) Re: Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 14:06
          właśnie w takim mieszkam:) Strasznie spięci Ci właściciele kundlów. Zero
          odniesienia się do mojej wypowiedzi, tylko jakieś emocjonalne stękanie.
          • bullowy Re: Prawo i pies 26.09.06, 17:46
            też byś się spiął jakbyś słyszał co chwile,że masz sie wynosić z miasta bo masz
            psa.Więcej empati kurde...
    • Gość: mieszkaniec Re: Prawo i pies IP: 81.219.149.* 02.10.06, 12:48
      Wszystko co piszecie mogę zrozumieć, ale dlaczego i w imię czego mam być
      budzony w nocy przez psy, albo dręczony ich szczekaniem w dzień, jak
      właściciele wychodzą do pracy a psy zostawiają w domu?. Właściciele się tym nie
      przejmują i nie reagują na uwagi, że przez swoje zachcianki związane z
      posiadaniem psa są uciążliwi dla otoczenia.. Mają psy, dobrze, mogą mieć i
      krowę ze świnią włącznie, ale niech trzymają je tak, aby nikt nie był narażony
      na konsekwencję takiego sąsiedztwa. Właściciel przed realizacją swoich
      zachcianek powinien się zastanowić, czy jest w stanie nad swoją trzodą tak
      zapanować, żeby inni nie byli zmuszani i narażani na dżwięki i zapachy z tym
      związane. Musi zrozumieć, czego nie rozumie do tej pory, że nie mieszka sam w
      kamienicy, czy bloku i musi się liczyć z prawem innych ludzi do spokoju. Musi
      zrozumieć, że oprócz przyjemności ma też obowiązki przestrzegania prawa
      związanego z posiadaniem psów . Ludzie nieodpowiedzialni i nieprzystosowani
      społecznie powinni mieć psy odbierane i dodatkowo karani wysokimi grzywnami.
    • Gość: nieprzeciwnikpsów Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 09:22
      to odwieczny temat, komu się odbiera prawa, czy palaczowi który dmucha w nos
      przechodzącemu obok niepalaczowi , czy też temu drugiemu prawo do czystego
      powietrza, tu też czy prawo mają wlaściciele psów których podopieczni obsrywają
      i obsikują piaskownice, pielęgnowane ogródki czy trawę na błoniach na której
      potem trudno jest usiąść, a małe dzieci do których (najczęściej w celu zabawy
      ale nagle) podbiego czworonóg i bardzo czesto kończy się to strachem i płaczem,
      każdy ma prawo ale czy musi ono być czyimś kosztem, jeżeli będziemy się liczyć
      z innymi współmieszkańcami to nie będzie potrzebna straż , ale póki co nich
      niestety cierpią wszyscy za tych którzy nie pilnują swoich zwierzaków i po nich
      nie sprzątają, przykre ale albo wysokie kary dla tych którzy tak postępują albo
      odpowiedzialność zbiorowa jeśli będzie ciche przyzwolenie na niewłaściwe
      postępowanie właścicieli, im większa samokontrola (i kontrola naszych
      podopiecznych) tym większe swobody.
    • Gość: PsIaCzeK Prawo i pies IP: *.grudziadz.mm.pl 17.09.07, 20:40
      Czy kiedyś ktoś z was zastanawiał sie dlaczego to dzieci najczesciej
      napadją ofiarą psów?Dlaczego to dzieje sie najzcesciej w domach??
      Powiem wam swoje przemyslenia...Matki ani ojcowie nie pilnują tego,
      co dziekco robi z tym pieksiem, czy ciągnie go, kopie, siada na
      nim>to wkoncu tlyko pies ma prawo miec tego dosyć!!. Moze czas sie
      zastanowic, i ukrócic te swobodne zabawy dziecka z psem, a pozniej o
      boze dziekco jest pogryzione!!Widziałam kiedys sytuacje gdzie
      bachor, miał w reku kijka i walił nim po balkonie gdzie znajodwał
      sie pies, gdybym zdazyła dobieac do tego bachora tak bym jemu
      nawaliła w duspko, zeby zapamietał raz na zawsze, jezeli matka nie
      uczy dziecka jak sie obchodzic ze zwierzakami, to kto nauczy te
      cholerne społeczeństwo dodrych manier?? Do matek, które maja zbyt
      mało rozumu, i odpowiedzialnosci, jezlei nie jestes w stanie miec
      dziecka i psa, to nie decyduj sie ani na jendo ani na druge, bo ni
      bedziesz ani dobra matka, ani dobrą włascicielką psa!!
    • Gość: Alinka Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 09:00
      To prawda. W Polsce jest dużo osób karanych za to , że ida z psem
      bez kagańca. Lecz, jeżli pies jest łagodny po co go męczyć? Na
      zachodzie psy żyją lepiej. Naszym obowiązkiem jest dbać, żeby żyły
      jak najlepiej, bo przecież żyją tak krótko. Przekrój bardzo
      nieładnie wyraził się o właścicielach psów <<psiarze>>. Ja jestem
      właścicielką dwóch psów. Nie uważam się za psiarę. Tylko za
      normalnego obywatela który ma kochane pieski
    • Gość: marta f Prawo i pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.08, 11:27
      Jestem oburzona nakazem wyprowadzania psow w kagancu. Odpowiadam za
      psa, ucze go zachowan socjalnych. Dla mnie jest to znecanie nad
      zwierzeciem. Moj pies uwielbia biegac. A co w upalne dni!!!
      • Gość: ha gorzej bedzie jak kogos ugryzie.... IP: *.betanet.pl 20.05.08, 21:26
    • Gość: Gośc Prawo i pies IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.08, 16:59
      Jak były psy potrzebne,bo pomagały w zdobywaniu jędzenia,jak
      pilnowały domostw,chroniły nasze zwierzęta hodowlane przed
      drapieżnikami to było dobrze.W momencie,kiedy zmieniła się funkcja
      psa to kupeczka przeszkadza na trawniku.Widzę więcej śmieci (a psy
      ich nie generują) na terenach zielonych niż psich odchodów.Zamiast
      kagańców może przykuwać ręce tym, którzy zaśmiecają nasze
      otoczenie.Już widzę obrazek-pies w kagańcu biorący udział w
      dogoterapi :)Mam wrażenie,że Ci ,którzy zakuliby wszystkie psy
      stracili już dawno pewnwe ludzkie uczucia.Rozumiem,iż są wydarzenia
      przykre z powodu pogryzienia.Tylko,że zawsze winni są ludzie.Nie
      każdy powinien mieć psa, tak jak nie każdy nadaje się na
      rodzica.Warto więcej zatem mówić
      o pozytywnych stronach kontaktu człowieka z psem.A tym ,którzy boją
      się psów poradziłbym postaranie się o więcej z nimi kontaku.Okaże
      się, iż one bardziej boją się nas, niż my ich.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja