Gość: komisarz
IP: 195.116.43.*
19.03.03, 16:25
przewodniczacy mowi do Ziobrowskiego: stary nie zadawaj pytań. umotywowanie:
nie zadawaj pytan bo czyzyk bedzie odpowiadal za dlugo.
rodzi sie reasumujace pytanie:
Czy Przewodniczacy Upomnial Wlasciwa Osobe?
A co by się stało gdyby sie zwrocil do czyzyka i powiedzial: (tak jak to
nalezy w takich sytuacjach)
Proszę odpowiedzieć tak lub nie.
Nie prosze pana o rozwiniecie.
Tak lub nie.
Jawna, nienegowana, stronniczosc najwazniejszej osoby w komisji od samego
poczatku?
Takie zaczynam mieć wrażenie. W pełni ufam że błędne.
PS.
Przewodniczacy mowtywuje swoje racje obawa o to, aby zdazyc skonczyc obrady
skś przed koncem kadencji w 2005 r. Obawia sie ze dlugie wypowiedzi czyzyka
przedluza te obrady w nieskonczonosc. Niech zatem ukruci tego rodzaju
postepowanie czyzyka.
A z reszta.
Ma racje:
Puscic czyzyka wolno i zwrocic sie do wszystkich czlonkow komisji z prosba:
nie zadawajcie mu pytan bo za dlugo to potrwa.
W ogole nie ma sensu zadawac nikomu pytan bo od tej pory wszycy beda tak
marudzili jak czyzyk.
Czy ten przewodniczacy lubi myslec? Mozliwe ze duzo mysli. Tylko powstaje
pytanie o czym? i dla kogo?
w sumie embargo na samego Ziobrowskiego jest conajmniej dziwnym.