Dodaj do ulubionych

Trochę mi wstyd....

20.03.03, 09:37
No jednak trochę mi wstyd, ze taki rumiany facecik zachowuje się
wykorzystując pewien zasób słów i elastycznie ślizgając się w słabo znanych
przepisach prawa, zachowuje się jak malec , który ukradł ale ponieważ za rękę
go nikt nie złapał na gorącym uczynku, to paplaniną usiłuje zatrzeć fakt.
Wsyd mi jednak, bo to w końcu przedstawiciel inteligencji naszego Kraju...
wstyd mi również, ze wcześniej nie wpadłem na to, ze ten rumieniec to
przecież pozastałość po jeszcze dzieciecych i młodzieńczych zachowaniach tego
facecika, a nie objaw zdrowia lub jego braku.
Panie Czarzasty, żeby tak odrobinę godności, odrobinę szacunku dla
słuchających tego co Pan pi...oli...
I takie mam pytanie, czy Waszym zdaniem ktoś taki jak Czarzasty jest w stanie
dostrzec przestępstwo w czymkolwiek?
Często mówi, ze nie widzi...niby nosi okulary...może słabe...
trudny
Obserwuj wątek
    • Gość: tomCrac a mnie bedzie wstyd... IP: *.ae.krakow.pl 20.03.03, 09:40
      ... wtedy gdy ten malec nie pojdzie siedziec, a tak jest mi tylko szkoda, ze nie moge go ogladac, bo przedni to spektakl.
      • trudny2002 Re: a mnie bedzie wstyd... 20.03.03, 09:48
        Spektakl mizernieje, bo żaden to jednak aktor, a niedostatki coraz
        czytelniejsze.
        Sprawdza się jednak stara i znana powszechnie reguła, ze prawdziwa sztuka w
        PRAWDZIWOŚCI własnie. Ta Prawdziwość moze być ładniejsza, brzydsza lub
        jakakolwiek inna, ale musi być prawdziwa. Ten facecik to rzeczywiście matający,
        i tu łatwo pojąć Brauna w swej opinii...plączący, bzdurzący słowotokiem pajac.
        Komisja nie sadza. Prokuratorzy oskarżając potrzebują dowodów
        bezsprzecznych...tu o takie moze być trudno jednak z pewnością nie jest to
        niemożliwe.
        Chyba zależy w jakimś stopniu od zaangażowania organów powołanych.
        Ale tak na pierwszy rzut oka to kwalifikuje się ten Czarzasty na jakiś czas do
        wyłączenia z normalnego społeczeństwa.
        trudny
        Nie przesądzam, ale w przeciwieństwie do przesłuchiwanego, który nie widzi, ja
        widzę.;-)))
        • Gość: tomCrac Re: a mnie bedzie wstyd... IP: *.ae.krakow.pl 20.03.03, 09:57
          Z tym spektaklem sie nie zgodze, bo nawet gdy aktor marny, to rezyser moze to ukryc. Ten akt jest bardzo ciekawy, bo juz jest jasne kto zawinil, a zakonczenie i tak jest kwestia wynagrodzenia prowadzacych.
          • trudny2002 To zgrany scenariusz... 20.03.03, 10:03
            Dlatego ani nawet Mistrz reżyserii nie podoła...a jeszcze z takimi lukami
            obsadowymi!
            Kilka wątków jest jednak nowatorskich....
            Np. Czarzasty i Kwiatkowski to Przyjaciele. Często się spotykają, no raz w
            tygodniu to minimum. Tak oświadczają obydwaj. I ci przyjaciele w sytuacji kiedy
            jeden z nich (Kwiatkowski) jest wymieniony z nazwiska podczas konfrontacji u
            Premiera, nie rozmawiają o "rzekomej sprawie", a Czarzasty dowiaduje się o
            wszystkim z ...prasy.
            To Przyjaciele są to czy coś tu jedmak pośmierduje jakimś okropnym smrodem?
            Fe, brzydzę się takimi gnojami, jak slowo, brzydzę się...
            trudny
          • Gość: nk Re:Dobrze ze Ci wstyd,ale im nie wstyd! IP: *.otenet.gr 20.03.03, 10:07
            Tomku, Czarzasty nie pojdzie siedziec!!!

            I...Nikt.. nie pojdzie siedziec.

            To stara wyprobowana metoda.

            Czarzasty dzielnie sie jej trzyma.

            Myslalam wczoraj ze zagada i komisje na smierc..

            Ma bardzo duzo do powiedzenia...

            pozdr,nk

            • trudny2002 Nikt nie jest doskonały.... 20.03.03, 10:16
              No to się i tu zacznie....
              Nikt nie jest doskonały...oto co oswiadczył przed Komisją facecik z rumieńcem.
              W dodatku w wersji anglojęzycznej. Tyle, że dotyczyła to wieść jego braku
              umiejętnosci posługiwania się komputerem.
              Natomiast potrafi, a wiem to od wczoraj, obsługiwać telefon komórkowy. I to
              dość sprawnie. W lipcu minionego roku jego zapis billingowy wykazuje ponad 1800
              połączeń wybieranych. Jeśli dodać odebrane....
              No tak sobie myślę, Sekretarz sekretarzem ale poza funkcją telefoniczną chyba
              jeszcze znajduje czas na jakieś zajęcie...
              Czy ktos może studiował na roku z rumianym?
              trudny
    • Gość: kobita1 Re: Trochę mi wstyd.... IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 20.03.03, 10:23
      Przyznaje, ze kiedy wczoraj Czarzasty przystapil do zadawania pytan poslance
      Begier piorun jasny we mnie strzelil!!! Ten zenujacy spektakl zawdzieczamy
      nieudolnosci - czy aby nie zamierzonej - przewodniczacego Komisji. Swoboda
      wypowiedzi swoboda wypowiedzi...Prawo do obrony prawem do obrony...ale nie
      znaczy to,ze Czarzasty ma prawo jawnie kpic z komisji i nas przysluchujacych
      sie jej obradom!!! Nadzieja w Rokicie. Moze Nalecz oprzytomnieje...
    • Gość: nk Zdumiony Rokita.. IP: *.otenet.gr 20.03.03, 10:32
      Nieraz zdumienie zawitalo na licu Rokity,no coz ,pewnie nie jeden jeszcze raz..

      Mamy czas do wrzesnia,jak dobrze pojdzie

      nk
      • trudny2002 Brawo Rokita 20.03.03, 11:56
        Czarzasty to jednak arcydureń, kretyn. Łobuz i ewidentny oszust. Kryje się jak
        gówniarz za mizernym płotkiem....
        A może jednak Rokita zdoła tego gnoja zdołować i odnajdzie dokument dowodzący
        smierdzącego bydlęcia....
        Naprawdę nie znoszę takich burków....
        Idiotyczny w swoim cynizmie, beznadziejny typ z tego Czarzastego....
        A teraz pogrąża Kwiatkowskiego....
        trudny
        • Gość: suri Rokito, nadzieja nasza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.03, 12:15
          w Tobie tylko.
          Czarzasty jest uosobieniem wszystkich cnot, od ktorych trzymac sie nalezy jak
          najdalej.

          a przeraza mnie fakt, ze jest niedoruszenia przez kogokolwiek.
    • Gość: nk Umknie jak inni.. IP: *.otenet.gr 20.03.03, 13:32
      Rumiany Czarzasty jest kolega Kwiatkowskiego pewnie od kielicha..

      Nie idzie go sluchac ,ale mocno sie obawiam(obym w bledzie byla)ze wykreci sie
      nie tylko Rokicie.

      Gadane ma straszne,,prawie sluchac go nie mozna..

      Czy oni najpierw sie ucza jak gadac i wykrecac sie , a potem do rzadzenia i
      dzialalnia dopuszczaja..mam dylemat

      nk



    • Gość: emka Re: Trochę mi wstyd.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.03, 01:02
      trudny2002 napisał:
      > No jednak trochę mi wstyd(....)
      Współczuję, mam także nadzieję,że wstydowi temu nie towarzyszy nawet
      najdelikatniejszy rumieniec.W tej sytauacji niemiłe by było usłyszeć o
      sobie "rumiany" (rossati wł.) :-(((((((((
      Wywód o rumianym faceciku przypomina trochę monolog muchy na temat pająka, ze
      taki śmieszny, nawet latac nie umie, więc cóż może zrobić.
      Pan C. stanął przed komisją z tej przyczyny, ze bardzo wiele może zrobić,
      chociaż faktycznie nie lata, nawet samolotem, bo tego akurat sie boi.
      Pan C. nie rumieni sie jak chłopię, zawstydzone i przestraszone. Pysk mu
      czerwienieje ze złości i specjaliści od >body language<, o ktorych wspominał,
      nie znają metody na tę przypadłość. Geniusz Tymochowicz zaleca w tej sytuacji
      kwarcówkę, jako sposob ukrycia czerwoności pyska. Pan C.kwarcówki nie stosuje,
      nie przewidział, ze jego pysk będzie lśnił czerwonym blaskiem przed tak dużym
      audytorium. Nie wierzył także, ze bedzie miał powod do złości, natomiast z
      pewnością wierzył, że jeszcze raz zadziała jego "doskonałe" opanowanie oraz
      wpływy. Co do warstwy tekstowej, cóz, jak mówi pan C. "każdy ma prawo do
      oceny". Nie słyszę chłopięcej paplaniny, to co wypowiada pan C. to
      zadziwiajaca, choć charakterystyczna mieszanina prawd oczywistych, prawd
      objawionych, półprawd doprawiona cytatem z Joahima von Ribbentropa "nie
      pamietam". Pan C. stworzył puzzle z maleńkich wycinków prawdy czy raczej
      prawd, półprawd i niepamieci. Pytanie czy komisja złoży obrazek zaprojektowany
      przez pana C., czy też dopasuje kawałki w sposób przez pana C. nieplanowany.
      Diabeł tkwi w szczegółach, o czym doskonale wie Rokita i na razie jako jedyny
      zgłasza zastrzeżenia, ze obrazek pana C. nijak nie chce sie ułożyć.

      > I takie mam pytanie, czy Waszym zdaniem ktoś taki jak Czarzasty jest w stanie
      > dostrzec przestępstwo w czymkolwiek?

      Na pytanie czy w czymkolwiek, odpowiedz jest oczywista. TAK! Jest w stanie.
      Jest w stanie widziec cudze przestępstwa. Swoich nie, bo ich nie popełnia.
      W 2 dniu przesłuchań nieco utemperował zachwyty nad swoim geniuszem, zapewne
      pod wpływem doradców, ale nie ma powodów, aby ulegać wrażeniu, że pan C. zdolny
      jest do czynów niegenialnych, które nie napawałyby go dumą. Pan C. jest
      geniuszem, moralnie doskonałym, wizjonerem i prawodawcą. Powiedział, iz nie
      jest Bogiem, ale z pewnością nie brak mu kwalifikacji moralnych, aby zostać
      władcą absolutnym. On jest uosobieniem prawdy i sprawiedliwości. Tego nie
      udaje, on w to wierzy. To nie debil, kretyn, idiota, ale osobnik o cechach
      socjopatycznych. Niewątpliwie inteligentny, umiejący wykorzystywać
      sytuacje,cudze słabości, tworzyć labirynty powiązań. Do czasu afery rywina
      wszystko wyglądało jak w songu:
      " A rekiny w oceanie,
      maja zębów pełen pysk,
      Macheath ma w kieszeni majcher,
      lecz kto widział jego błysk
      A w Tamizy toń zielona
      wpada nagle ten i ów,
      czy to dzuma, czy cholera?
      nie to Mackie krąży znów
      Jenny Towler znaleziono znaleziono
      z nożem w piersi, ale coż?
      Mackie Majcher spaceruje
      I nikt nie wie, czyj był nóż,
      A ten wielki pożar w Soho,
      czworo dziatek, jeden dziad,
      Mackie Majcher spaceruje,
      Nikt nie pyta, każdy zgadł
      Kiedy rekin krwią się splami,
      krew w pamięci musi trwać,
      Mackie nosi rękawiczki,
      zeby nic nie było znać"
      Pan C. nie planował,że afera, w którą chciał wciągnąć agorę, zadziała w jak
      drożdze wrzucone do szamba.Nie planował, bo nie wierzył,że może być ktoś, kto
      mu się nie da zmanipulować i może mu w jakikolwiek sposób zagrozić.
      Owszem,nagranie rywina,konfrontacja wprowadziły niepotrzebne zamieszanie,szambo
      wystąpiło z brzegów, rozlewając sie "po wsiech", czy jednak zaszkodzi ?
      Pewność prezentowana przez pana C. pokazuje, ze nie specjalnie, bo nie ważne
      kto stoi w pierwszym szeregu, ważne kto trzyma sznurki:-(((((((((((((
      emka




      • trudny2002 Ten pająk, ta mucha... 21.03.03, 07:52
        I jeszcze to szambo....
        Puzzle to jak mniemam taka dziecięca zabawa, choć niekiedy i dorosłego ucieszyć
        może. Pan Czarzasty w sposób bardzo czytelny usiluje pokrywać słowem składanym
        dość jednak klarowny obraz , i sytuacje , które jeśli nie są przestępstwami to
        zawdzieczają to jedynie kwalifikatorom podobnym Czarzastemu.
        Krótko. Jest jednak jak ten chłopczyk co to właśnie ukradł batonik w markecie i
        nawet zdołał odrzucić opakowanie , a w ustach został jeszcze ślad smaku owego
        słodycza.... tyle że choć nie przyłapany rad wyciąga hasłowe "Daj, pokaż mi
        dowód..." , ale i fizjologia niestety dlań czyni swoje i zza portek daje się
        czuć wiadomy smród.
        Owszem, nie odbieram mu umiejętności skupienia i koncentracji....właściwiej
        byłoby użyć słów "zesrania" i "dekoncentracji" , jako że te właśnie trafniejsze
        w przypadku tego ułomnego jednak sekretarza.
        I tu przystałbym na owo "szambo", natomiast nie bardzo wiem co chcesz
        powiedzieć przez gładkie, "wrzucenie drożdży do szamba"?
        Wybacz korektę z własnego punktu, ale jeśli były to drożdże i było to szambo,
        to raczej na wyciąganej z szamba ręce jaką tu miałby być Rywin, ręce oślizłej i
        wilgotnej , i zdradliwie ciepłej, majaczyło moze coś co w przekonaniu takich
        Czarzastych mogło być drożdżami....
        Każdy normalny nie dość że odsuwa się od takiego smrodu to jeszcze rzeczywiście
        chce odszukać źródło, a i w zgodzie z takimi jak Tymochowicz, wskazuje innym
        gdzie takie gówno leży. Często jednak się zdarza, ze zręcznie uprząta się w
        porę , maskuje i przenosi na miejsce nowe siedlisko takich jak Czarzasty,
        Kwiatkowski, Rywin i szereg innych według "ordynacji"...a bywa że i zaniechanie
        w dotarciu do źródła uniemożliwia skutecznie niezwykle dokuczliwy i ostry smród.
        Wóczas zatykając nos i właściwie niechętnie jedynie wskazujemy na kierunek...
        Nie zdiwi mnie szczególnie jeśli i tym razem jedynie kierunek będzie określony
        i to nie zupełnie precyzyjnie.
        Dziwi mnie natomiast, ze uniknięcie odpowiedzialnosci może być, a według
        Czarzastego jest, powodem do radości, zadowolenia czy dumy.
        Wiec dlatego jak chłopca traktuje rumianego i traktuję go jak chłopca zepsutego
        na tyle, ze nienaprawialnego. Przy takim jaki prezentuje systemie wartości,
        systemie nawigacji daje on pełną gwarancję, ze to przypadek niewyleczalny.
        Życzę aby jak ów wspominany pierwszy pocałunek pamiętał impresyjnie ,
        kompresyjnego , solidnego kopa w dupę.
        Miłego i małoczarzastego w najbliższym otoczeniu dnia życzę...
        trudny;-)
        • Gość: trudny Re: Ten pająk, ta mucha... IP: *.localdomain 21.03.03, 09:51
          Myślę że trzy miesiace sankcji...jakaś chłodna cela z mieszkającym tam już od
          kilku lat i niespieszącym się na słońce...i sekretarz z innej nuty pośpiewa.
          Waleczny, prawy....no, ładnie tak o sobie mówić podczas gdy od Bałtyku po Tatry
          słychać, ze to wyłudzacz, gnój i układowicz.
          Co powagą pierwszego dnai wiosny potwierdzam
          trudny
          Nie chcę by to kogokolwiek dotknęło...;-)))
          • Gość: emka Re: bez dotykania kogokolwiek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 00:45
            Gość portalu: trudny napisał(a):


            > Waleczny, prawy....no, ładnie tak o sobie mówić podczas gdy od Bałtyku po
            Tatry
            >
            > słychać, ze to wyłudzacz, gnój i układowicz.

            > Nie chcę by to kogokolwiek dotknęło...;-)))
            1. on tego nie słyszy. Słyszy jedynie swój głos wewnętrzny, a w najbliższym
            otoczeniu same migniony i lustereczka (powiec przecie)
            2. Nie chcę żeby to kogokolwiek dotknęło, ale zachowując wszelkie poporcje,
            odrzuciwszy cały aspekt działalności o charakterze zbrodniczym, nie moge uciec
            od dziwacznych skojarzeń. Gott im Himmel!pan C. jest podobny jak brat bliżniak
            do Heinricha Himmlera. Słowo daję.
            Tamten też uważał się za rycerza, nawet świętego Graala chciał szukać.
            :) czy :( ?
            emka

        • Gość: emka Re: Ten pająk, ta mucha... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 00:25
          Wybacz, jesli porównanie cie dotknęło. Z postów o panu C. (zapewniam, ze to
          jedyna przyzwoita forma, jakiej moge uzyć)wynika twój niezwykle emocjonalny
          stosunek do w.w. Emocje niestety mają to do siebie, ze czesto przesłaniaja
          racjonalną ocenę. Odnosze wrazenie, ze tak jest w tym wypadku. Ja nie uwazam
          pana C. za chłopczyka czy głupka, bo to zbyt pobłażliwe i lekkomyślne. To
          niedocenianie wroga, które zwykle mści się okrutnie.Można sobie nieco poprawic
          samopoczucie pisząc, ze to ułomny pętak, ale dobry humor zaraz minie, bo pan C.
          nadal będzie bezkarny.
          Pan C. jest wrogiem. Bezczelnym, cynicznym i do tego sprawnym. Lekceważenie
          jego sprawności jest błedem. Mucha się przekonała w sieci pająka. Nikomu nie
          życzę, aby znalazł się w sieci pana . Nie chcę także takiego państwa, w którym
          pan C. moze sobie lekceważyć bezkarnie wszystkie instytucje państwowe i ich
          przedstawicieli(daję słowo, obecne władze i zawartość parlamentu nie są moimi
          ulubionymi ).
          Wracając do pana C., niestety to nie byle kiep, potrafił wytworzyc całą siatke
          powiązan, tak aby nikt go bezposrednio nie mogł złapac za reke, powtarzam to
          nie chłopiec, ktory ukradł batonik, zerzarł go uprzednio upuszczajac
          opakowanie. Jeśli używać metafor z supermarketem to jest szef szajki
          złodziejskiej, ktory tylko palcem wskazuje ofiare, a pozostali złodzieje
          działaja wg. zasady: jeden wyciaga portfel, podaje drugiemu, by ten z kolei
          przekazal nastepnemu,itd. aż ślad sie urwie.
          I co z tego,ze wiesz,ze pan C. za tym stoi, skoro trzeba udowodnic winę!!!
          On wie,że bardzo trudno mu cokolwiek udowodnic, mało tego, radość mu sprawia
          Twoja bezsilność i złość. To oczywiście taka figura retoryczna, bo nie sądzę,
          żeby panu C. chodziło personalnie o ciebie.
          Jakby to powiedzieć - twoja złość jest jego sojusznikiem, natomiast jego
          poczucie wielkości i bezkarności jest jego wrogiem. Tu drobna modyfikacja, a
          raczej uaktualnienie kwestii czerwonego pyska. Ogladajac pana C. przez 3 dni z
          rzędu można zauważyć, że czerwień z dnia na dzień nabierała intensywności, mało
          tego, pan C. spożywał znaczne ilości płynów, niemal co chwila siegał po
          szklanke z wodą. Ciekawe symptomy. Można pomyśleć, że pan C. pozostawał pod
          wpływem amfetaminy lub innej podobnej substancji. Dziwnie z tym podejrzeniem
          koresponduja jego wyłączenia uwagi, nagłe a niezrozumiałe napady wesołości,
          stwierdzenie o nie mozności wyspania się.
          Jeśli moja ocena jest prawdą, nie nazwe tego gówniarstwem, ale skrajną
          bezczelnościa i przekonaniem o bezkarności. Ale to także przykład zbytniej
          pewnosci siebie, która zazwyczaj prowadzi do upadku, a upadku pana C. życzę
          wszystkim, ze szczególnym uwzglednieniem pana C.
          To było tak tytułem wstępu, a teraz pozwole sobie skorygować pewne niescisłości.
          trudny2002 napisał:

          ) I jeszcze to szambo....
          o tym będzie poniżej
          ) Puzzle to jak mniemam taka dziecięca zabawa, choć niekiedy i dorosłego
          )ucieszyć może.

          Oczywiście, sa układanki dla dzieci, są także bardziej skomplikowane dla
          starszych. Oba rodzaje rodzaje: dla dzieci i starszych tworzą dorosli. Zabawą
          jest układanie, nie tworzenie produktu do układania. Pan C. dał komisji
          układankę do zabawy, sam się nią nie bawiąc. Cały dowcip polega na tym, że pan
          C. mówi szczerą prawdę, choć nie na temat. Pojedyncze zdania zawierają prawdę,
          lub pólprawdę (prawdę z niedomówieniem). Na pytanie czy pan C. dzwonił do
          Rywina, aby ten poszedł z propozycją odpowiedz brzmi: nie dzwoniłem. Prawda?
          Jestem przekonana, ze tak. Czy to jest rownoznaczne, ze nie wysłal Rywina?
          Oczywiście nie.To czy dzwonił, mozna sprawdzić na billingach, pomijając miliony
          telefonów, których billingów nie brano pod uwagę, wystarczyło, że on, pan C.
          zadzwonił do umyślnego, ktory sam sie skontaktował z rywinem. Przy pytaniach z
          brakiem możliwosci odpowiedzenia w ten sposób, albo nie pamięta, albo odpowiada
          prawdą nie na temat. A komisja ma się czym bawić.Paru jej członków, ułoży sobie
          obrazek z panem C.niewinnym jak dziewica (obrazek już załączyła trybuna)

          )Pan Czarzasty w sposób bardzo czytelny usiluje pokrywać słowem składanym
          ) dość jednak klarowny obraz , i sytuacje , które jeśli nie są przestępstwami
          )to zawdzieczają to jedynie kwalifikatorom podobnym Czarzastemu.
          Oj, nieeeeee. Pana C. złości okrutnie sam fakt, ze musi poddawać sie tak
          bzdurnym zajeciom jak przesłuchanie, ale stara się i w tej sytacji zabawić
          nieco. Każdemu przestępcy należy udowodnić winę, i naprawdę trudno mi
          zrozumieć, ze masz pretensję ze ten akurat zostawił zbyt mało dowodów.
          Pozostawianie dowodów, śladów jest błędem przestępcy.Frustrująca jest
          świadomość, ze choć wiadomo kto, nie ma dowodu aby skazać,ale nie obciążaj
          przestępcy za brak śladów. Tu winien jest kto inny. Na nas wszystkich
          posiadaczy biernego i czynnego prawa wyborczego część tej winy także
          spada.Część niewielka, ale zawsze.:-(((

          ) Krótko. Jest jednak jak ten chłopczyk co to właśnie ukradł batonik w markecie
          )i nawet zdołał odrzucić opakowanie , a w ustach został jeszcze ślad smaku
          owego
          ) słodycza.... tyle że choć nie przyłapany rad wyciąga hasłowe "Daj, pokaż mi
          ) dowód..." , ale i fizjologia niestety dlań czyni swoje i zza portek daje się
          ) czuć wiadomy smród.
          ) Owszem, nie odbieram mu umiejętności skupienia i koncentracji....właściwiej
          ) byłoby użyć słów "zesrania" i "dekoncentracji" , jako że te właśnie
          trafniejsze w przypadku tego ułomnego jednak sekretarza.

          O chłopczyku było juz powyzej, o zesraniu chyba także.
          Jeśli owa fizjologia i treść zza portek ma znaczyć, iż wszyscy wiedzą co
          narobił w ustawie i nie tylko, to nadal aktualne jest pytanie jak go pociągnąc
          do odpowiedzialności nie mając dowodu w garści. Lekceważąc? Omijając?
          Wybacz, owszem gówno na ulicy mozna omijac, ale nie znaczy, ze w poczuciu
          osamotnienia i lekcewżenia samo zniknie. Ostracyzm towarzysko biznesowy działa
          na drobnych pętaków. Pan C. drobnym petakiem nie jest.

          ) I tu przystałbym na owo "szambo", natomiast nie bardzo wiem co chcesz
          ) powiedzieć przez gładkie, "wrzucenie drożdży do szamba"?
          ) Wybacz korektę z własnego punktu, ale jeśli były to drożdże i było to szambo,
          ) to raczej na wyciąganej z szamba ręce jaką tu miałby być Rywin, ręce oślizłej
          i
          ) wilgotnej , i zdradliwie ciepłej, majaczyło moze coś co w przekonaniu takich
          ) Czarzastych mogło być drożdżami....

          Całkowicie błędna, choć urokliwie poetycka interpretacja. Pisząc o drożdzach w
          szambie miałam jak najbardziej prozaiczne i dosłowne znaczenie. Drożdze to
          istotki absolutnie nie szambiastej natury. Gdy je dodać do szamba, nadal
          wykonuja swoja pozytywną pracę, tyle, że treść, ktora fermentuje, ani na chleb,
          ani na księżycowke sie nie nada.Mała paczuszka wystarczy, aby całe szambo się
          wylało. Widziałam w dosłownej wersji zastosowane jako )practical joke(. To nie
          pan C. wrzucił drożdze, on był jak najdalszy od tego. Jego krolestwo to szambo
          z zawartościa pokrytą skorupą. To szambo to układy, wykorzystywanie funkcji
          państwowych,informacji do własnych interesów. Zadna władza nie jest od tego
          wolna, w każdej partii, nawet mojej ulubionej nieboszczce trafiają sie parszywe
          owce, tu jednak powstała sprawna organizacja wewnątrzpartyjna. Do tego powstał
          doskonały układ gdzie i prezydent i rząd i wtedy jeszcze parlament posiadali
          wiele wspólnego, więc organizacja mogła rozwijać się w pionie i
          poziomie.Rozwijała się bezpiecznie, bo najpierw była sympatycznie niegroźna,
          towarzyska wręcz. Jednak drobne konflikty wewnątrz przyjacielskiego układu
          prezydent-premier zawsze wygrywała na swoją korzyść.
          I tak rosła w siłe. Najpierw zaczęła sobie pozwalać część organizacji ukryta za
          prezydentem. Bo coż on może, skoro kadencja i tak mu się kończy, czyli mało
          uzyteczne jego plecy (pan C. powiedział zgodnie z prawdą, choć nieco później:
          ja swoj rozum posiadam i prezydenta słuchać nie muszę).Nikt nie robił afery, bo
          jak mawiała Dulska, własne bru
          • forward Re: Ten pająk, ta mucha... 22.03.03, 07:55
            Niezależnie jaka propaganda leciała by w mediach publicznych media te ciągle
            cieszą się dużym zaufaniem społecznym i to jest fakt. Jeden z zarzutów
            dotyczących Czarzastego to powoływanie ludzi do rad nadzorczych z jego
            rekomendacji, no przepraszam państwa bardzo ale rekomendacje przy załatwianiu
            pracy w Polsce to rzecz powszechnie przyjęta dla której ukłuto już
            termin "kapitał społeczny w postaci znajomości" i albo się go ma i ma się pracę
            albo nie. To też jest fakt.
            Natomiast to co obciąża Czarzastego to twierdzenia nawet nie uprawdopodobnione
            przez tych które je wypowiadali i to przez konkurencję. Przykro mi ale to za
            mało.


            Forward

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka