gph
20.03.03, 13:49
List do gazety Observer napisany przez Terry Jonesa (tego z Monthy Pythona)
Jestem naprawdę podniecony ostatnim powodem do zbombardowania Iraku
przedstawionym przez George'a Busha: kończy mu się cierpliwość. I mnie też!
(4391 bytes [Print] )
Od dłuższego czasu naprawdę wnerwia mnie ten pan Johnson, który mieszka na
mojej ulicy kilka domów dalej. On i pan Patel, który prowadzi sklep ze zdrową
żywnością. Obydwaj dziwnie na mnie patrzą i jestem pewny, że Johnson ma
zamiar zrobić mi coś złego, ale na razie nie udało mi się dowiedzieć co.
Byłem u niego w domu kilka razy, żeby zobaczyć, co planuje, ale on wszystko
dobrze schował. Taki jest przebiegły. Jeśli chodzi o Patela, to nie pytajcie
mnie, skąd wiem - po prostu wiem z dobrych źródeł, że on w rzeczywistości
jest masowym mordercą. Rozkolportowałem ulotki na ulicy, żeby ludzie
dowiedzieli się, że jeśli nie zadziałamy pierwsi, to on nas załatwi
wszystkich po kolei.
Niektórzy sąsiedzi pytają: skoro mam dowód, to dlaczego nie idę na policję?
Ale to jest po prostu śmieszne. Policja powie, że potrzebują dowodów zbrodni,
którymi będą mogli ich obciążyć. Skończy się na na biurokracji i
niekończących się sprzeczkach o celowości uderzenia zapobiegawczego, a w tym
czasie Johnson sfinalizuje swoje niecne plany w stosunku do mnie, a Patel po
kryjomu będzie mordował innych ludzi.
Jako że jestem jedynym człowiekiem na naszej ulicy posiadającym rozsądną
ilość broni palnej, uważam, że to ja mam obowiązek utrzymać pokój.
Ale do niedawna było to trochę trudne. Teraz jednak George W. Bush powiedział
jasno, że wszystko czego mi trzeba to stracić cierpliwość. A potem mogę już
robić, co zechcę! Powiedzmy szczerze: ostrożnie przemyślana polityka Busha w
stosunku do Iraku jest jedynym sposobem na wprowadzenie międzynarodowego
pokoju i bezpieczeństwa. Jedynym pewnym sposobem powstrzymania
fundamenatlistycznych samobójców od atakowania bombami USA i Wielkiej
Brytanii jest zbombardowanie kilku muzułmańskich państw, które nigdy nam nie
zagrażały. Właśnie dlatego chcę wysadzić w powietrze garaż Johnsona i zabić
jego żonę i dzieci. Zaatakuj pierwszy! To da mu nauczkę. Wtedy zostawi nas w
pokoju i przestanie się gapić na mnie w ten skandaliczny sposób.
Bush wyraźnie mówi, że wszystko, czego potrzebuje przed zbombardowaniem
Iraku, to wiedzieć, że Saddam to naprawdę zły człowiek i że ma broń masowego
rażenia - nawet jeśli nikt nie może jej znaleźć. Jestem pewny, że ja mam nie
mniej powodów do zabicia żony Johnsona niż Bush powodów do zbombardowania
Iraku. Długookresowym celem Busha jest stworzenie bezpieczniejszego świata
poprzez wyeleminowanie “państw bandyckich” i “terroryzmu”. To bardzo sprytny
cel, bo nigdy nie będzie wiadomo, czy się go już osiągnęło. Skąd Bush będzie
wiedział, że pozbył się już wszystkich terrorystów? Wtedy gdy ostatni
terrorysta będzie martwy? Ale przecież terrorystą jest ten, kto popełnił już
akt terroru. Może więc wchodzą w grę również niedoszli terroryści? To są
właściwie ci, których trzeba wyeleminować, bo przecież wszyscy znani
terroryści-samobójcy sami się juz wyeliminowali. Może więc Bush chce
zlikwidować każdego, kto w przyszłości może zostać terrorystą? Pewnie nie
będzie mógł być pewny, czy osiągnął ten cel, dopóki ostatni fundamentalista
muzułmański nie będzie martwy. A może jedyną bezpieczną rzeczą byłoby
wyeliminowanie wszystkich muzułmanów?
Podobnie jest na mojej ulicy. Johnson i Patel są tylko wierzchołkiem góry
lodowej. Na tej ulicy są dziesiątki ludzi, których nie lubię i którzy- mówiąc
szczerze - dziwnie się na mnie patrzą. Nikt nie będzie naprawdę bezpieczny,
dopóki się ich wszystkich nie pozbędę. Moja żona mówi, że może idę trochę za
daleko, ale mówię jej, że ja po prostu stosuję logikę prezydenta Stanów
Zjednoczonych. To ją zamyka. Tak jak Bush, straciłem cierpliwość. Jeżeli to
jest wystarczający powód dla prezydenta, to też jest dla mnie.
Dam całej ulicy dwa tygodnie - nie, 10 dni, na ujawnienie się i wydanie
wszystkich wrogów, międzyplanetarnych porywaczy, rzezimieszków galaktycznych
i głów międzygwiezdnego terroryzmu. Jeśli mi nie wydadzą ich wszystkich i
jeśli uprzejmie nie powiedzą “dziękuję”, to bombami zrównam z ziemią całą
ulicę.
To jest to samo, co proponuje George W. Bush, ale w przeciwieństwie do jego
planów, moja polityka zniszczy tylko jedną ulicę.
Przetłumaczył: Marcin Weber