longwehicle
22.10.06, 20:07
SMOK WAWELSKI
Dawno, dawno temu w czasach kiedy cała ludzkość składała się z króla,
królowej, dwóch synów i kilku nie do końca doewoluowanych małp
człekokształtnych, żyły sobie wyżej wymienione przeze mnie osoby. Król miał
na imię Krak, ponieważ głębokie upośledzenie podniebienia pozwalało mu
jedynie krakać. Rodzina królewska żyła sobie szczęśliwie i dostatnio
rozdzielając pracę pomiędzy małpoludy, a następnie zjadając te najbardziej
zużyte i niepotrzebne. Rozrywek nie było w tych czasach zbyt wiele, więc
zabijano nadmiar wolnego czasu poprzez obmyślanie coraz dłuższych i bardziej
wyrafinowanych tortur dla poddanych, którzy chętnie z nudów w nich
uczestniczyli.
I trwałaby ta sielanka aż do naszych czasów, ale niestety nie wiadomo skąd,
pojawił się straszliwy, okrutny, potworny, przerażający Smok Wawelski,
nazwany tak na cześć czekolady, którą z daleko troszkę przypominał. Ów Smok
natychmiastowo zburzył cały spokój i porządek w królestwie. A ponieważ
dysponował aż siedmioma głowami, na króla Kraka i jego rodzinę padł blady
strach. Nikt nie wiedział czego się po Smoku spodziewać, ale dzielny młodszy
syn Kraka poszedł do pieczary, w której mieszkał potwór i zemdlał na sam jego
widok, bo oto, co zobaczył: siedem maleńkich główek na maleńkim ciałku.
Pierwsza z nich świnia totalna, donosiła na pozostałe głowy siódmej. Druga z
nich, była zapatrzona w siebie tzn. w swojego brata bliźniaka, który był
trzecią głową. Czwarta z nich była mega zboczona jednakże wykrzywiony kark
sprawiał, że podczas podglądania praczek przy robocie widział tyły głów
pozostałych. Piąta to był menel i często sprowadzał szóstą na złą drogą.
Siódma miała skrzywiony kręgosłup, dlatego była obok szóstej i pierwszej.
Tak skonstruowany Smok stanowił wielokrotne zagrożenie. Już wkrótce okazało
się, że każda jego głowa oddzielnie obliczyła sobie ilość bydła oraz dziewic,
jaką musi codziennie pożreć. Gdyby żądania Smoka nie zostały spełnione,
pożarty miał zostać Krak, a do tego nie wolno było dopuścić, bo tylko on
potrafił się podpisać i gdyby umarł, ludzkość na wieki pogrążyłaby się w
analfabetyzmie.
Dla królestwa nastały czasy smutne i przerażające. Już po kilku dniach
zabrakło towaru, jaki wymienił Smok i Krak zmuszony był sprowadzać dzikie
bydło z puszczy oraz domniemane dziewice bez rodowodu. Wawelski potwór bardzo
łatwo dał się oszukać i dowiódł tym samym, że jest mało spostrzegawczy i
całkowicie niewybredny. A to starszemu synowi Kraka podsunęło pewną myśl.
Zdjął skórę z jednej dziewicy, nafaszerował ją bardzo wybuchowym zielskiem,
naftaliną, rycyną, szpinakiem, kwasem pruskim, kofeiną, randapem, żwirkiem,
muchomorkiem oraz siarką. Całość elegancko zaszył, uformował tak, aby
przypominała oryginał i podrzucił to pod pieczarę Smoka, a sam schował się
głęboko i podglądał przez dziurkę od klucza.
Smok Wawelski zobaczył smakowity kąsek i natychmiast rzucił się na niego.
Niestety wynikła przy okazji wielka kłótnia pomiędzy siedmioma głowami.
Pierwsza po świńsku złapała kawał dla siebie i nie chciała się dzielić, druga
i trzecia nie mogły oderwać od siebie zakochanego wzroku, czwarta chciała się
bawić dziewicą, piąta tylko bekała, szósta jej wtórowała, a siódma się
zupełnie nie liczyła. Wszystkie natomiast głośno krzyczały, biły się łopatami
po głowach, wymyślały sobie od najgorszych i pluły gdzie popadnie. A gdy
doszło do punktu kulminacyjnego, głowy poobrażały się na siebie i każda
ruszyła w swoją stronę, co zaowocowało natychmiastowym i potężnym rozerwaniem
się całego Wawelskiego cielska.
W ten sposób starszy syn Kraka pozbył się problemu i aby uczcić zwycięstwo,
podzielił się z bratem niedojedzoną dziewicą, wspólnie zbudowali nowy pałac i
mieli mnóstwo nafaszerowanych dzieci.
burzochron