Dodaj do ulubionych

Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeżywa...

IP: *.kolornet.pl 10.01.07, 23:21
Kiedyś były zawodówki gdzie szło bydło moralno mentalne, teraz jest gimnazjum
do którego idzie każdy i mamy tego skutki. Dobrze, że ja jeszcze szedłem
starym systemem. Aha, to wina SLD.
Obserwuj wątek
    • Gość: weteran Re: Bydło to szło do OHP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 00:28
      Z zawodówek wychodzili fachowcy potem kończli technika wieczorowe niektórzy
      potem studia - nie myl gościu pojęć jakgżeś młody
    • Gość: jony Kasa i snobizm a nie bespieczeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 00:33
      Nowobogaccy ze wsi myśla ,że w tych szkołach nie ma narkotyków, przemocy
      nieprawda są zwłaszcza "pod szkoła"
    • Gość: eeeee Re: Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeży IP: *.wolfson.cam.ac.uk 11.01.07, 01:09
      za 'moich' czasow szkoly prywatne to byly te gorsze, gdzie sie placilo i sie
      dostawalo, a nauczyciele nie wymagali za wiele; teraz to sie widocznie zmienilo
      skoro tak sa okupowane; no chyba, ze rodzice zdaja sobie sprawe za wczasu
      (wnioskujac pewnie z autopsji), ze z ich pociech geniusze raczej nie wyrosną i
      nie chca aby sie meczyly w panstwowkach;

    • Gość: rany julek ojżesz Kobito, ale piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 03:13
      nie mają poziomu lepszego, ale zbierają śmietankę, wszytskie drastyczne
      przypadki wyrzucają na bruk..., bo mogą, jak mówią wizytatorzy z Kuratorium -
      zajmij sie lepiej fenomenem państwowych szkół, ktore mając np. 200 osób, a nie
      15 czy 20 robią świetne wyniki. Niejednokrotnie lepsze!
      • Gość: mm szkoła społeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 09:46
        Mam dziecko w szkole społecznej. Jest bezpieczne od 9 do 16, ma 2 razy w
        tygodniu basen, 4 godziny wf, kółka zainteresowań. Jedna klasa w roczniku, 18
        dzieci. Pełna integracja pionowa uczniów, moja córka kumpluje się zarówno z
        młodszymi jak i ze starszymi dziećmi co za moich czasów było raczej mało
        realne. Jestem bardzo zadowolona. Szkoła ma wysoką liczbę absolwentów w
        renomowanych państwowych liceów, więc to nie jest tak że tylko kasa się liczy i
        przepychanie tumanów.
        • j.kinga Re: szkoła społeczna 11.01.07, 11:56
          ja skonczylam spoleczne liceum, teraz koncze juz studia i szczerze powiem, ze
          dopiero w SLO zaczelam jakos wierzyc w swoje mozliwosci, bo mialam wiecej uwagi
          i zachety, zeby nad soba pracowac. w szkole publicznej to bylo nierealne. ale
          jesli chodzi o problemy zw z narkotykami, agresja itd. to nie ma niestety
          znaczenia w jakiej sie jest szkole...
          • Gość: po znanej szkole Re: szkoła społeczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 12:39
            Jeśli bym był dilerem narkotyków to bym ustawił szkoły płatne za swój cel,
            poniważ tam jest więcej kasy do wyciagnięcia od małolatów niż w szkołach
            publicznych. Mam nadzieję, ze tak samo myśli policja i stara się to monitorować.

            Jasne- Ci co płacą (lub nie)za szkołę to zawsze (prawie) będą bronić swojej
            decyzji- bo ludzie chcą być racjonalni.

            Dzieci z rodzin patologicznych (a są różne patologie) mogą chodzić do każdej
            szkoły.
            Szkoły publiczne dają mozliwość obcowania z prawdziwym przekrojem społecznym-
            tak jak w życiu. Bogatsi niekoniecznie są lepszą (lub gorszą) cześcią
            społeczeństwa.Coś kiedyś tam było o uchu igielnym...

            Ja wolę sam wydawać pieniądze na zajecia pozalekcyjne i oceniać ich
            skuteczność, atrakcyjność i celowość, a nie zdawać się na szkołe prywatną.

            Inny temat:
            Przy okazji rankingów zwracam uwagę, że wyniki egzaminów nie są tylko wynikiem
            pracy szkoły , ale też efektem kasy rodziców wpompowywanych w czarny rynek
            korepetycji.
            Moje doswiadczenia wskazują, że w tzw. renomowanych liceach wiekszość bierze
            korepetycje. Obłuda (ale też) snobizm tworzący tzw. renomowane szkoły nie zna
            granic.Naczyciele są lepsi i gorsi- wszędzie.Zwłaszcza ,że kryteria rekrutacji
            są różne i (z reguły)się ich nie zwalnia z pracy np. 'za brak wykonania
            planów'(a plany mogą być różne).Z resztą być może to i dobrze.
            Renomowane licea (I,II,V itp., itd., nie wiem jakie są tzw. renomowane
            prywatne) to iluzja medialno-społeczna , a nie rzeczywistość- wiem coś o tym z
            autopsji.Z resztą losy ich absolewntów sa bardzo różne.
            I pod tym wzgledem z tego co sie orientuje nic się nie zmieniło od 20 lat.Choć
            instytucja szkoły jest dużo bardziej humanitarna niż kiedyś- za komuny.Ciekawi
            mnie opinia na ten temat.
    • Gość: tyre Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeżywa.. IP: *.chello.pl 11.01.07, 12:51
      Analogiczna sytuacja jak z grodzonymi osiedlami. Ci którzy się dorobili za
      wszelką cenę chcą odseparować się od reszty, której powodzi się gorzej. Stąd się
      bierze ten swoisty kult "bezpieczeństwa". A że alienacja ma też złe strony ? Na
      razie klasa średnia nie ma ochoty o tym słyszeć.
      • Gość: mm Re: Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:18
        Bym się spierała... To że moja córka chodzi do społecznej szkoły,nie oznacza że
        nie zna realnego świata - chodzi na zajęcia dodatkowe do zwykłego domu kultury,
        z dzięćmi ze zwykłej podstawówki. Nie demonizujmy! To że ktoś decyduje się na
        szkołę społeczną to nie znaczy że od razu jest bufonem, i nie wie jak wygląda
        realne życie bo spędza je w złotej klatce. Ja w każdym razie wychowuję córkę
        tak żeby wiedziała że nie wszystko jej się należy i że pieniądze to nie
        wszystko. Poza tym istotna jest różnica pomiędzy szkołą społeczną a prywatną -
        nie tylko w nazwie.
    • Gość: bialczew Re: tylko szkoly Prywatne !! IP: 83.19.215.* 11.01.07, 14:35
      uwazam ze szkoly powinny zostac sprywatyzowane i nie byloby wtedy problemu.
      w dobrej szkole nauczyciele zarabialiby dobrze - slabe szkoly bylyby zamykane.
      tak jak ze szkolami jezykowymi - sa tylko prywatne i sa tanie i dobre.

      oczywiscie nalezy tez obnizyc podatki aby ludzi bylo stac na prywatne szkoly.
      • Gość: ateusz Re: tylko szkoly Prywatne !! IP: *.adsl.alicedsl.de 11.01.07, 19:23
        oczywiacie masz racje,w polsce juz od dawna lansuje sie ideologie
        prywatyzacji,po co motloch ma wysylac dzieci do szkoly..to bylo dobre w
        komunizmie,a teraz mamy jedyny sluszny,katolicko-narodowy system..mozna tez
        sluchac radia maryja lub nauk spolecznych "santo subito" i nauczyc sie
        podpisywac..nieraz mysle skad w polsce tyle holoty z akademickim wyksztalceniem
        i mysle ze za pare lat bedziemy dopiero mieli element z pod ciemnej gwiazdy...
        • Gość: kierkut Re: tylko szkoly Prywatne !! IP: *.chello.pl 03.03.07, 23:17
          zauwazyl szanowny rozmowca moze, w ktorym miejscu ludzie lansujacy
          katolicko-narodowy system byliby przeciw etatyzsmowi i za prywatyzacja szkol? bo
          ja nie; socjalisci zawsze beda za duzym panstwem, niezaleznie od tego czy sa
          spod brunatnych, czerwonych czy zielonych sztandarow
    • Gość: sup Re: Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeży IP: *.76.classcom.pl 11.01.07, 19:51
      bez przesady kolego !!! ja konczylem takowa zawodowke potem technikum licecjat
      SUM i nie uwazam sie za bydlo, ale o osobie tak piszacej ..........szkoda słów
    • gm114 Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeżywa.. 12.01.07, 02:35
      Nieprawda, że szkoły prywatne są tylko 2 x droższe od państwowych. Przecież na
      państwowe płacą również (np. w podatkach vat i dochodowych) ci rodzice, którzy
      posyłają dzieci do szkół prywatnych. Nie zapominajmy, że olbrzymią
      część "kosztów na szkolnictwo" ponoszona jest na sprawy mało co związane ze
      szkolnictwem, jak np. utrzymywanie pasożytniczych urzędników z "urzędów
      robiących dobrze szkołom" a nawet utrzymywanie SB-eków, którzy teraz po
      przebranżowieniu "uczą" polską młodzież. Stąd jasne jest, że gdyby istniały
      wyłącznie szkoły prywatne, byłoby w sumie dla wszystkich taniej i lepiej.

      Ponadto, gdyby nie istniał przymus nauki, do szkół chodziłyby tylko te dzieci,
      które naprawdę chciałyby się uczyć. Kto by nie chciał zajmowałby się
      pożyteczniejszym dla siebie zajęciem, np. grą w piłkę, w brydźa, w warcaby,
      cymbergaja albo grą na fortepianie, itp.

      Idiotyczne podchody, kiedyś tow.p. Millera teraz p.Giertycha, aby zrobić
      obowiązkowa szkołę od 5 roku życia !!! Trzeba nie mieć serca i mieć ogromne
      braki w inteligencji, żeby 5-letnie dzieci ładować przymusowo do ławek i kazać
      im tam nieruchomo siedzieć kika razy dziennie pio 45 minut!! Trzeba być debilem
      do kwadratu!! Nie ma słów na takie szubrastwo. Panów Millera i Giertycha
      władować do ławki i niech powtarzają edukację od zerówki, bo zapomniały woły
      jak cielęciem były!

      Wreszcie te mundurki jednolite... Co to znowu za idiotyzm? Mundurki szkolne są
      np. w Anglii albo USA wyróżnieniem w szkołach elitarnych! Tak samo powinno być
      w Polsce. W szkołach elitarnych, dzieci są pod specjalną ochroną, dziecko w
      mundurku jest bezpieczne, bo kto zechce takie dziecko skrzywdzić, ten się musi
      liczyć z jego wpływowymi rodzicami. Ale po co kazać chodzić w mundurkach
      uczniom w marnych szkołach państwowych? Po co zrównywać wszystkie dzieci i
      ubierać je jak Mao Tse Tung swoich Chińczyków? W dodatku jak to miałoby być,
      żeby np. szkoły zakonne przeszły na umundurowanie państwowych szkół?
      • ladyinblack Re: Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeży 12.01.07, 10:42
        1. szkoły prywatne/ społeczne są często jedyną szansą dla osób z różnymi dysfunkcjami i problemami bo niestety często zdarza się że w dużych szkołach nauczyciele ledwo co rozróżniają z której klasy jest dane dziecko i nie ma szans żeby pamietali które ma dysleksje, które nerwicę, które jest chorobliwie nieśmiałe itp - w małych klasach nie ma z tym problemu.

        2. Bezpieczeństwo - uczę w małej prywatnej szkole. Czy jest w niej bezpiecznie, czy są narkotyki, dealerzy? Jak jest poza bramą szkoły - nie wiem, a w każdym razie wiem niewiele, tyle ile uczniowie sami powiedzą. Ale na pewno na terenie szkoły jest bezpiecznie. Zarówno dlatego, że uczniów jest bardzo mało -więc nikt obcy nie ma szans wejść bez zauważenia, jak i dlatego że poprostu budynek jest niewielki więc właściwie stojąc na korytarzu można zobaczyć co się dzieje w każdej sali.

        3. co do fragmentu posta gm114:
        poważnie myślisz, że każą pięciolatkom siedzieć w ławkach przez całą lekcję i zakuwać?? i myślisz, że zerówka albo nawet pierwsza klasa tak wygląda?? nie trzeba być pedagogiem, żeby wiedzieć, że to nierealne i że zajęcia z tak małymi dziećmi nie polegają na wciśnięciu ich w ławki na 45 min. Polecam przejść się do jakiejś lepszej szkoły (niekoniecznie prywatnej) i zobaczyć jak wygląda zerówka. Przecież obowiązek szkolny od 5 roku życia nie oznacza, że każemy maluchom wkuwać tabliczkę mnożenia od razu! Chodzi głównie o to, żeby dzieci jak najwcześniej mogły sie zaznajomić z przebywaniem w grupie rówieśniczej (niestety nie każde dziecko chodzi do przedszkola) i jak najwięcej się nauczyć - ale przez zabawę. Dzieci w tym wieku są wyjątkowo chłonne i nawet nie zauważą kiedy w trakcie rzucania piłeczkami nauczyły się liczyć albo jak z rysowania wzorków przeszły płynnie do pisania liter. Nie jestem specjalistą od wychowania wczesnoszkolnego ale żeby wiedzieć takie rzeczy nie trzeba być nawet nauczycielem!

        Jak już ktoś mądrze zauważył - czy to w państowej czy w prywatnej szkole są nauczyciele lepsi i gorsi. Sam fakt płacenia lub nie za szkołę nie mówi nic o jakości nauczania. Szkoły społeczne i prywatne mają jedną przewagę - ze względu na niewielką liczbę uczniów mają tam lepsze szanse osoby które potrzebują więcej indywidualnej uwagi nauczyciela - albo dlatego, że są bardzo uzdolnione albo dlatego, że mają problemy.
        • gm114 Re: Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeży 13.01.07, 06:39
          Zasadniczo moje poglady są wyrażone na stronach:
          www.dobrowolna-edukacja.pl i www.prawa-ucznia.pl (gorąco polecam!).

          Generalnie uważam, że o edukacji swoich dzieci powinni decydować rodzice,
          chyba, że z powodu braku elementarnej wydolności wychowawczej zostali
          pozbawieni praw rodzicielskich.
          Mój mały syn (5 lat z hakiem) nie chodził do przedszkola ani jeszcze do szkoły.
          Potrafi płynnie czytać, pisać, liczyć, śpiewać, sprawnie obsługuje
          skomplikowany software komputerowy, rozmawia z dorosłymi na poważne
          filozoficzne tematy. Wkrótce rozpocznie (w domu) naukę kilku obcych języków (na
          razie zna pojedyncze słowa angielskie, trochę śpiewa po angielsku). Przebywa
          przynajmniej z jednym rodzicem całodobowo. Jest idealnie zdrowy-nigdy nie
          chorował (b.długo karmiony mlekiem matki), przerasta rówieśników o 2-3 głowy,
          waży 2.5 razy tyle co rówieśnicy. Jest bardzo silny i sprawny, mocno pobudliwy
          ruchowo. Mentalnie jest malutkim "psotnym" dzieckiem i absolutnie jeszcze nie
          nadaje się do szkoły. Żona jest doktorem nauk pedagogicznych na etapie
          habilitacji z tej dziedziny wiedzy, doskonale orientuje się w podagogice dzieci
          przedszkolnych. Inwestujemy wszystkie środki w nasze dziecko, bo według nas
          jest to nasza najlepsza inwestycja z możliwych i to pod każdym (również
          finansowym) względem.

          Mamy znajomych. Wykształceni, bardzo zasobni ludzie, rodzina wydolna
          wychowawczo, bardzo kochająca swoje dzieci. Ich 7-letni syn chodził od początku
          do przedszkola, do zerówki, do szkoły, nieustannie chorował, jest drobny,
          bardzo chorowity, bardzo słabo rozwinięty motorycznie, dość inteligentny lecz
          nerwowy, prawie nie rozmawia z powodu słabego rozwoju werbalnego. Prawie nie
          czyta, ogólnie wtapia się w przeciętne tło typowych szkolnych dzieci z
          państwowych przymusowych szkół.

          Generalnie nie zgadzam się ze zdaniem, że istnieją dzieci niewydolne w nauce.
          Istnieją jedynie nauczyciele, którzy nie potrafią pobudzić inteligencji
          wszystkich dzieci. Albowiem wszystkie dzieci są urodzonymi geniuszami pomijąjac
          rzadkie przypadki dzieci upośledzonych. Rola nauczyciela polega właśnie na
          pobudzaniu inteligencji, na uczeniu metod ("jak" się skutecznie uczyć) a nie
          topieniu małych ludzi w potopie informacji ("co" uczyć), tudzież na kreowaniu
          właściwych postaw moralnych i systemu wartości, które muszą być zgodne z
          sytemem wartości rodziców. A więc np. liberalnie-konserwatywni rodzice, którzy
          teorię p.Darwina uważają za błędną i optują za kreacjonizmem, którym nie
          podoba się socjalizm, teoria poprawności politycznej lub relatywizm moralny,
          mają prawo do wychowywania dziecka przez szkołę w duchu wartości które wyznają.

          GM114
          • Gość: Hmmm Fajna teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 16:25
            ... co do nauczycieli to się zgadzam, choć sama jestem nauczycielem z drobkiem
            większym niz ta teoretyczna habilitacja... ale reszta to wyciąganie wniosku na
            podstawie jednego (cyfrą: 1) przypadku. Tak trzymać - ;-)
            • Gość: marta Bardzo zła teoria! IP: *.chello.pl 13.01.07, 17:48
              Tylko że pewnie 95% rodziców nie ma takich możliwości jak Ty i Twoja
              żona.Praca,brak czasu, rózne obowiązki , nieznajomość metod nauczania , brak
              wiedzy potrzebnej do nauczania dziecka , nieumiejętność to tylko niektore z
              przyczyn dla ktorych taka forma jest niemożliwa.Dziecko nie jest twoją
              własnościa,możesz mu pomóc, ukierunkować ale nie narzucać własnych poglądów, ma
              prawo do samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków, poznania różnych
              teorii.Musi być w grupie, poznać rówieśników Spotkać się z różnymi zachowaniami
              nawet nagannymi.Bo tylko wtedy poprzez mądrośc rodzica, nauczyciela którzy mu
              pomogą zrozumieć czyjeś złe postępowanie, nauczy się wybierać to co dobre Jeśli
              będziemy go izolować nie tylko będzie samolubem,ale nie będzie umiało sobie
              poradzić w kontaktami w zyciu dorosłym ,będzie bardziej poddatne na złe wpływy
              rówieśników, nie będzie umiało się bronić , bronić własnego zdania, bo takie
              zachowania wymagają treningu od małego. Samo kiedyś zdecyduje o tym jaki
              będzie.Biorę w obronę nauczycieli. Przy tak licznych klasach , dzieciach z
              różnych środowisk , przeładowanym programie trudno jest indywidualnie dotrzeć do
              każdego ucznia. Bardzo wielu z nich zależy na uczniu.Robią świetną robotę.
              Ale sama praca nauczyciela nie wystarczy. Potrzebna jest współraca rodziców a
              tego najczęściej brakuje.
              • gm114 Re: Bardzo zła teoria? 14.01.07, 05:27
                Jasne. Ale ja piszę o rodzinach wydolnych wychowawczo. Takich jest tylko 5%?
                Być może, według mnie rodzin całkowicie wydolnych wychowawczo jest jeszcze
                ponad dwukrotnie mniej, niż te 5% (np. tak to sobie dedukuję
                obserwując ...wybory). Trudno, ja nie mogę żyć za wszystkich. Jednak wydaje mi
                się, że zdecydowana wiekszość rodzin mogłaby być znacznie bardziej wydolna
                wychowawczo, gdyby tego rzeczywiście chciała.
                Nie piszę o patologiach, to domena sądów rodzinnych, więzień, psychiatrów i
                domów dla osób upośledzonych. W przypadku, gdy dzieci nie mają normalnych
                rodziców, powinny mieć wsparcie dalszej rodziny, sąsiadów, instytucji
                charytatywnych, prafii, et cetera. Ja o takich sytuacjach nie pisałem.

                Za dziecko, w sytuacji normalnej, zdrowej, odpowiadają wyłacznie rodzice.
                Dziecko nie jest własnością socjalistycznego państwa. Rodzice decydują o
                systemie wartości w wychowaniu i nauczaniu, aż do uzyskania pełnoletności
                potomka. Niestety dziecko nie może w pełni stanowić o sobie od pieluch, bo nie
                ma doświadczenia życiowego i skończyłoby się to tragicznie. Postmodernistyczni
                filozofowie koniecznie chcą przećwiczyć kolejne teorie wyrosłe w ich chorych
                umysłach. Tym razem na dzieciach. Jakby mało było ofiar z ćwiczenia
                dotychczasowych utopii "socjalnych".
                Rozumiem, że p.Marta jest przedstawicielką ideologii "róbta co chceta" i
                zawłaszczenia wychowania dzieci przez państwo. Czyli indoktrynacji od pieluch.
                Najlepiej z wykolejaniem sexualnym (wychowaniem do zboczeń sexualnych) na
                lekcjach wychowania sexualnego od 1 klasy, p. artykuły "ludzi rozumnych". Oraz
                indoktrynacji socjalnej. A następnie wpojenia ideologii "demokracji
                socjalistycznej" i "sprawiedliwości społecznej". Bo, jako rzekł
                Majakowski "masa wszystkim-jednostka niczym". Radzę robić lobbing za budową
                nowych licznych więzień dla przyszłych pensjonariuszy zakładów karnych, których
                liczba obecnie stale rośnie i tym bardziej rośnie im bardziej ideologia
                relatywizmu moralnego triumfuje.
                A ja jestem zwolennikiem konserwatywnych modeli moralnych, naprawdę opartych na
                Dekalogu, gdzie jednostka i rodzina są najważniejsze. Oraz takiego modelu
                wychowania i kształcenia, który byłby dla młodego człowieka czasem przygody i
                twórczego pobudzania inteligencji a nie czasem nudy w przechowalni zwanej
                przedszkolem lub szkołą, czasem zakucia w dyby (ławki) przez wiele lat,
                przerywanym rozrywką w postaci szkolnej "fali", nakładaniem kubłów na głowę
                nauczycieli oraz wojną na gabki i piórniki. Oraz weczesną inicjacją sexualną,
                gwałtami, przemocą, używkami z narkotykami na czele.
                Wobec tego nasza dyskusja nie ma już najmniejszego sensu.
                Życzę p.Marcie powodzenia w "przezwyciężaniu trudności nieznanych w innych
                systemach" (S.Kisielewski).

                Ps. Pisze p.Marta: "dziecko (...) musi spotkać się z różnymi zachowaniami nawet
                nagannymi". Jasne, Ania z Gdańska spotkała się z takimi zachowaniami ku radości
                całej obserwującej to swojej klasy. Brawo p.Marto. Moje uszanowanie.

                Pisze Pani ogromny tekst o różnych: musi, powinno, nie wolno, nie może. To
                bzdury.
                Dziecko prawidłowo wychowywane, ma Dekalog wpisany w serce i umysł. Kocha
                rodziców a rodzice kochają dziecko. Reszta przykazań Dekalogu jest już łatwa,
                problem polega na długotrwałości procesu wychowania i nauczania, co wymusza na
                kochajacych rodzicach skupienia ciągłej i całkowitej uwagi na dziecku,
                całkowitego poświęcenia się dziecku i rezygnacji w bardzo wielu własnych planów
                i przyjemności, powoduje zmęczenie fizyczne i psychiczne, ale widoczne szybkie
                efekty dają w rewanżu za to poświecenie wielką radość i dziecku i rodzicom.
                No cóż, można się trudzić i wychować noblistę, przywódcę, naukowca, mistrza
                sportowego, czy pomóc odnaleźć dziecku drogę rozwoju w dowolnej innej
                dziedzinie do której ma talent. I w nagrodę nie narzekać na starość na niskie
                emerytury.
                Lub chodzić na interesujące pogaduszki z sąsiadkami albo pod budkę z piwem i
                puścić dziecko samopas...
                Według mnie podstawowym problemem w szkołach jest totalny brak ludzi z
                powołaniem do zawodu. Trzeba kochać wychowanków przy zdecydowanym zachowaniu
                dystansu między nauczycielem a uczniem.
                To wytwarza autorytet.
                Tymczasem zauważam nauczycieli przeważnie z selekcji negatywnej (gdzieś się
                trzeba zaczepić) a dodatkowo zindoktrynowanych "socjalnie".
                • Gość: marta Do Gm114 IP: *.chello.pl 14.01.07, 11:09
                  Zupełnie mnie Pan nie zrozumiał. Jestem jak najdalsza od teorii" róbta co
                  chceta".A o zawłaszeniu dzieci przez państwo socjalistyczne to już Pan
                  przesadził. Piszę dokladnie o tym co Pan , popieram wychowanie przez rodziców,
                  przekazywanie dziecku własnych wartości ale w wielu przypadkach może to
                  prowadzić do tragedii.Ilu jest takich rodziców jak Pan? .Myślę że bardzo
                  niewielu.Różnego rodzaju fanatycy, zboczeńcy, sekty,rodziny patologiczne albo
                  rodziny u ktorych system warości zupełnie się pomieszał to duża część
                  społeczeństwa.Dlatego lepiej aby w takich rodzinach dzieci mialy możliwośc
                  poznania także tych właściwych wartości.Jestem nauczycielką i nadal będę bronić
                  nauczycieli bo wiem ile wysiłku wkładam w wychowanie uczniów i to nie tylko ja.
                  Jestem nauczycielem z powołania.Mam wiele sukcesów, niektórzy moi uczniowie
                  patologicznych rodzin dostawali się na swietne studia, pracowali w
                  wolontariacie, zmieniali swoje życie.Zawsze wpajam moim uczniom, że powinni
                  cenić swoją wartośc, mieć swoje zdanie , nie ulegać wplywom innych , nie bać
                  się, bronić siebie i swojego zdania.Mam dwóch synów licealistow, świetne
                  chłopaki, laureaci olimiad, uprawiaja różne sporty , jeden działa w
                  wolontariacie, płynnie posługują się dwoma językami,W szkole mimo że nie palą ,
                  nie piją, nie włóczą się nigdy nie spotkali się z agresją ze strony
                  rówieśników.Dlaczego ,bo umieją postawić się , powiedzieć co myślą a nawet
                  skutecznie się obronić w razie napaści/ mieli takie przypadki nie w szkole/W
                  przyadku Ani jak Pan pisze gdyby właśnie klasa nie bałą się , potrafiła się
                  przeciwstawić grupie nie doszłoby do tragedii.A unikanie takich sytuacji nic nie
                  da . Prędzej czy później każdy z nas się z tym zetknął lub zetknie. I dziecko od
                  najmłodszych lat musi się uczyć jak ma sobie skutecznie z tym radzić.W domu się
                  tego nie nauczy.Tu może mieć tylko teorię , praktyka jest o wiele
                  trudniejsza.Rodzice muszą mu w tym pomóc.A społeczeństwa Pan nie zmieni.
    • sophisticated_shrew Re: Szkoły prywatne i społeczne w Krakowie przeży 18.01.07, 00:18
      Ukończyłam tę szkołę (SSP i SG nr 3) 2 lata temu i bardzo sobie chwalę jej
      wysoki poziom. Teraz uczę się w prywatnym liceum i uważam że to o wiele lepsze
      wyjście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka