Dodaj do ulubionych

Przyjedź w niedzielę rowerem na Rynek

IP: *.bj.uj.edu.pl 24.04.03, 07:31
Rowerzyści przyjedźcie w Niedzielę 27 kwietnia o godzinie 10.00 na
manifestację rowerową na Rynek. Pokażmy władzom Krakowa, że trzeba o nas
zadbać. Więcej scieżek dla rowerów, parking dla nich w centrum miasta !!! Ma
być Prezydent Krakowa, trzeb pokazać naszą liczbę i nasze problemy
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomaszek a po co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.03, 14:14
      Jakie to problemy macie biedni cykliści? Może stoicie w korkach, albo gniecie
      felgi na dziurach albo może za dużo ludzi chodzi po Rynku i nie możecie do woli
      szaleć na swych dwukołowych maszynach, bo czasem wam jakiś dzieciak pod koła
      wpadnie, albo ktoś opier..li? A może zaślepieni jesteście przez terrorystę-
      pseudoekologa- nawiedzonego pana Ch, który miejską kasę rozrzuca na jakieś
      poronione pomysły, typu arteria rowerowa na ul. Kopernika? A czemu to nie
      zrobicie demonstracji w grudniu albo nawet w marcu, gdy milutko piździ
      wiaterkiem i sypie śnieżek za kołnierzyk? Kiedyś stałem sobie ( w cieplutkim
      aucie ) na Kopernika przez prawie dwie godziny i jedyny bezsilnikowy pojazd
      jaki sunął po rowerowej autostradzie, to był wózek ze złomem, ciągnięty przez
      naszego Ediego. Oczywiście, było to w późną jesienią, jakoś tak nie długo po
      szumnym otwarciu tej marnotrawnej inwestycji. Gdzie byliście wtedy moi drodzy
      cykliści, czemu nie pędziliście wtedy na swych lśniących rumakach z pedałami po
      Kopernika? Niech zgadnę, pewnie wam zimno było i rowery pozamykaliście w
      piwnicach na całe 8 miesięcy i zapomnieliście o ścieżkach. To dlatego jestem
      wrogiem budowania ścieżek rowerowych w centrum miasta, bo jest to wyrzucanie
      kasy w błoto (pośniegowe)i zawsze będę ostro protestować przeciwko
      podporządkowywaniu wiekszości płacących podatki wobec hałaśliwej, manipulowanej
      mniejszości, która często nie daje na to grosza, bo jeszcze nie pracuje.
      POPIERAM za to wytyczanie, a nawet budowę ścieżek rekreacyjnych, gdzie w wolnej
      chwili, z dziećmi, bezpiecznie, bo bez samochodów, można pojeździć na rowerze.
      Na długi weekend wybieram się z rodziną nad Balaton, gdzie są kilometry
      rekreacyjnych ścieżek rowerowych, tam sobie pojeździmy do woli. Po powrocie
      wsiądę znowu w auto i te 4 km dojeżdżać będę do pracy, odwozić będę dziecko do
      szkoły, jeździć po zakupy itd, i żaden terrorysta-cyklista nie zmusi mnie do
      tego bym to wszystko robił na rowerze! Pa.
      • gph a nie przyszło Ci do głowy, 24.04.03, 14:23
        że jest jeszcze komunikacja miejska?

        nikt Ci nie broni wozić dupy autem, niemniej zauważ, że jak będzie was coraz
        więcej tak mądrze myślących, będziecie sterczeć w korku i żyłowac się na siebie
        nawzajem. Dodatkowo Twoje dziecko przechodząc obok stojących w korku samochodów
        ucierpi znacznie bardziej niż od "szaleńców na rowerach"

        Sensowna komunikacja miejska i sieć ścieżek rowerowych - to jednak jest jakieś
        rozwiązanie - nie trzeba daleko patrzeć. zobacz do Szwecji, Niemiec, Austrii...
        • Gość: Tomaszek ano nie przyszło, bo to bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.03, 14:39
          Dla mnie to żaden argument, ze w Austrii czy w Szwecji coś jest lub nie. U nas
          choćby były setki km ścieżek rowerowych i tak przez więcej jak pół roku jedynie
          złomiarze będą z nich korzystać. Taki mamy klimat, taki charakter i
          marnotrawstwem pieniędzy, w tak biednym kraju jest wywalanie ich na ścieżki,
          które tylko teoretycznie rozwiązują problemy komunikacyjne. Argumenty takie to
          czysta demagogia, którą terroryzuje władze Krakowa pan Chyła.
          • gph podobna bzdura jak i Twoje. 24.04.03, 14:47
            Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

            > Dla mnie to żaden argument, ze w Austrii czy w Szwecji coś jest lub nie. U
            nas
            > choćby były setki km ścieżek rowerowych i tak przez więcej jak pół roku
            jedynie
            >
            > złomiarze będą z nich korzystać. Taki mamy klimat, taki charakter i
            > marnotrawstwem pieniędzy, w tak biednym kraju jest wywalanie ich na ścieżki,
            > które tylko teoretycznie rozwiązują problemy komunikacyjne. Argumenty takie
            to
            > czysta demagogia, którą terroryzuje władze Krakowa pan Chyła.

            pół roku to... pół roku. Dla niektórych zapewne niewiele hehe...
            a oprócz ścieżek jaśnie panie mówiłem jeszcze o miejskiej komunikacji. Ale to
            też jak sądzę bzdura, dla faceta, który "4 kilometry i tak będzie jeździł
            samochodem"

            tyle "dyskusji".
            • Gość: Tomaszek Re: podobna bzdura jak i Twoje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.03, 15:06
              może niefortunnie wyszło z moim komentarzem, bo nie odnosił się do komunikacji
              miejskiej. Mimo to dopóki będę mieć samochód i będzie mnie na to stać, to
              właśnie autem będę dojeżdżać wszędzie gdzie potrzebuję. Dwa dni temu wracałem
              do domu tramwajem i na nogach od pętli w Borku Fałęckim. Trwało to w sumie, z
              czekaniem na tramwaj ponad 45 minut. Autem, zajmuje mi to 10 minut, i to jest
              argument!
              • Gość: ROWER Re: podobna bzdura jak i Twoje. IP: *.ksk.net.pl / 192.168.2.* 24.04.03, 16:00
                Słuchaj Tomaszek! Masz sporo racji w tym co mówisz, ale nie odbieraj radości
                dzieciakom, nawet ludziom w Twoim wieku reklamując rozjechany przez turystów
                Balaton, bo niektórzy chcą się spotkać na Rynku i to zrobią. A że Ty masz inne
                zdanie, każdy to zdanie chce uszanować, tylko dyskutuje się po to, że może ta
                druga strona, której nie darzysz zbytnim szacunkiem ( czyt. rowerzyści ) ma
                więcej racji od Ciebie? Zresztą ...stać to by Cię było, jakbyś jeździł autem do
                pracy np. z Zakopanego...a Ty mykasz zaledwie 8 km dziennie... czyli 240
                miesięcznie.. stać Cię..?? hmm, znam ludzi , których stać na 3000 tys. km
                miesięcznie...
                • Gość: Tomaszek odp. IP: *.ruczaj.pl 24.04.03, 22:17
                  Tak, do biura mam tylko 4 km, ale miesięcznie przejeżdżam ponad 5 tys. Ale nie
                  ważne tu jest kto jak ma daleko i ile kilometrów robi autem. Chodzi o zdrowy
                  rozsądek, którego, moim zdaniem nie mają ci, którzy uginają się pod
                  presją "cyklistów" i wywalają kupę kasy w takie poronione pomysły jak rzeczona
                  ścieżka na Kopernika.
                  Może i nie jechałbym nad Balaton (w maju cichy i spokojny), gdyby wszystkie
                  wyrzucone pieniądze na trasy rowerowe w mieście, wydano z głową i sensem na
                  rekreacyjne dróżki np. do Ojcowa, Tenczynka czy innych miłych miejsc wokół
                  Krakowa. Ręczę Wam, że często byście mnie na tych trasach spotykali, bo jazdę
                  na rowerze lubię najbardziej i właśnie zajeżdżam kolejny swój rower.
      • Gość: gs Re: a po co? IP: *.bj.uj.edu.pl 25.04.03, 07:56
        A nie przyszło ci go głowy by codziennie do tego biura te 4 km dojechac
        rowerem. Zrersztą nie wsystkich stac by dojechać nad Balaton. Co do terroru -
        cyklistów. To ilu z nich zabiło swym pojazdem pieszego. Potrącenia się zdażają
        co oczywiste ale zwróć uwagę ilu pieszych wędruje po wyznaczonych dla rowerów
        drogach choćby nad wisłą. Co do ulicy Kopernika, gdzie jak twierdzisz nie ma
        ruchu rowerów. Pewnie że niema bo kto chce zginąć pod karetką lub innym
        wymuszającym pierwszeństwo samochoem. Ścieżki dla rowerów trzeba budować wzdłuż
        Wisły. Nikt nie przedłużył dotąd drogi rowerowej do Huty właśnie wzdłuż wisły.
        Dróżki rowerowe np w Lasku Wolskim, wzdłuż Rudawy to skandal. Dlaczego nie
        można jechać przyzwoitą ścieżką do Tyńca na Bielany i w tyle innych miejsc w
        Krakowie i w jego okolicach, tylko trzeba wykorzystywać do tego drogi
        publiczne, gdzie kierowcy notorycznie wymuszają pierwszeństwo i stanowią
        zagrożenie dla siebie i innych. Bo rada miasta uparła się by budować ścieżki do
        centrum miasta, gdzie i tak się dojedzie rowerem a nie buduje ich tam, gdzie by
        należało. Właśnie w celach rekracji. Dlaczego nie ma przyzwoitych miejskich
        płatnych parkingów dla rowerów, gdzie można by zostawić bezpiecznie sprzęt na
        parę godzin i iść np. do pracy. Dlaczego przed wieloma instytucjami nie można
        zaparkować roweru jak np. w Holandii, Niemczech, Austrii, Szwajcarii. Tylko
        przek każdymi drzwiami stoi po kilkaaut, które ich kierowcy jak by mogli to
        zaparkowali by wręcz w pokojach, gdzie urzędują. I właśnie po to należy być na
        Rynku i powiedzieć to odpowiedzialnym za miasto urzędnikom. Żeby pojęli, że
        droga do uspokojenia ruchu w mieście w jego centrum to właśnie upowszechnianie
        możliwości dojazdu do pracy dla rowerzystów pozwoli uspokoić ruch w mieście. A
        co do tego, że przez część roku jest zima to żaden argument. Jakby były
        odśnieżone rrogi rowerowe z prawdziwego zdarzenia, jakby nie rozbryzgi spod kół
        samochodów błocka z nieuprzątniętych jezdni to w zimie też można rowerem
        pojeżdzić. Tylko nie ma wtedy, gdzie jeżdić, bo jaki pług śnieżny posprząta np.
        bulwary nad Wisłą ? W krakowie żaden bo rowerzystów to ma się w ...
        (niedomówienie)
        • Gość: Tomaszek Re: a po co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.03, 14:43
          Nie będę do biura jeździć rowerem po ul. Zakopiańskiej i Wadowickiej i nie będę
          z tego powodu żądał budowy nikomu niepotrzebnej ścieżki rowerowej wzdłuż tych
          ulic.

          Nie dyskutuję tutaj na co kogo stać. Za ten standard wypoczynku jak nad
          Balatonem w Polsce zapłaciłbym dwukrotnie drożej, abstrahując od tego, że
          trudno coś podobnego znaleźć. Każdy więc sobie jeździ gdzie chce.

          Absolutnie zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o brak ścieżek rekreacyjnych.
          POPIERAM ich budowę, podobnie jak budowę boisk, placów zabaw, parków itd.
          Kolejnym paranoicznym żądaniem nawiedzonego pana Chyły i jego miłośników będzie
          pewnie przeniesienie szpitali klinicznych z Kopernika, bo im karetki nie
          pozwalają bezpiecznie korzystać z tej "rowerostrady".

          Uważam za demagogię porównywanie sposobu jazdy kierowców i rowerzystów oraz
          porównywania stwarzanego zagrożenia. (Będąc ostatnio w Rynku, jeden taki
          cyklista o mało mi dzieciaka nie rozjechał, bo pędził jak idiota między ludźmi
          po Szewskiej).

          • Gość: gs Re: a po co? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 19:01
            To miej pretensję do idioty a nie do cyklistów. Bo pretensje do wszystkich
            cyklistów o to, że wśród nich są kretyni to też demagogia i to jaka. A jak
            szukasz miejsca, żeby pojeżdzić i zobaczyć jak można zorganizować turystyczny
            ruch rowerowy to pojedź nie nad Balaton ale choćby do malutkiego Eichstat koło
            Ingolsthad w Bawarii lub do większej Bazylei W Szwajcarii to się dowiesz jak to
            naprawdę może wyglądać. Co więcej mało znasz Kraków jeżeli chcesz do centrum z
            okolic Zakopianki czy Wadowickej dojechać głównymi ulicami zapraszam na te
            mniejsze i w sumie krutsze i bez korków, w których tylko prawdziwi narkomani są
            w stanie wytrzymać.
            Co do porównania rower - samochód, które uważasz za demagogię a jest to tylko
            fakt oczywisty to powiedz mi proszę ile rowerzysta wydziela spalin po grochówce
            a lie wydziela ich samochód. I proszę demagogią nie wymachiwać. Bo to faktem
            jest, że jak ktoś nie ma argumentów dla uzasadnienia swych tez to zaraz oskarża
            innych o demagogię i tym podobne bzdury.
        • kuba203 Re: a po co? 25.04.03, 21:00
          Gość portalu: gs napisał(a):

          > A
          > co do tego, że przez część roku jest zima to żaden argument. Jakby były
          > odśnieżone rrogi rowerowe z prawdziwego zdarzenia, jakby nie rozbryzgi spod
          kół
          >
          > samochodów błocka z nieuprzątniętych jezdni to w zimie też można rowerem
          > pojeżdzić. Tylko nie ma wtedy, gdzie jeżdić, bo jaki pług śnieżny posprząta
          np.
          >
          > bulwary nad Wisłą ? W krakowie żaden bo rowerzystów to ma się w ...
          > (niedomówienie)

          Dokładnie, jak byłem w Niemczech, to sam jeździłem do szkoły na rowerze w
          grudniu, bo drogi były porządnie utrzymane, i po prostu dało się jechać, a
          zostawienie pojazdu przed szkołą też nie było wielkim problemem...
      • Gość: Vanilla Sky Re: a co to za oszołom? IP: *.plusgsm.pl 26.04.03, 01:32
        Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

        > Jakie to problemy macie biedni cykliści? Może stoicie w
        > korkach, albo gniecie

        O Boże, a co to za idiota? Czytam ten wątek i nie wierzę.

        Skąd się w tym kraju bierze taka ciemnota?

        Polska naprawdę będzie w Europie nie wtedy, kiedy
        wszystkie Tomaszki sobie kupią samochodziki, bo wszystkie
        Mustafy bosonogie w Libii i Egipcie też sobie kupują,
        mają i jeżdżą, ani nie wtedy, kiedy w mieście będzie sto
        kilometrów autostrad, bo w takim Bagdadzie w Iraku też
        mają, ale wtedy, kiedy takie detale jak ścieżki rowerowe
        właśnie będą oczywistością.

        Oczywistością taką, jak w Szwajcarii, w Niemczech, w
        Oksfordzie, w Danii, jak w Berkeley, jak wszędzie gdzie
        jest ten mityczny "Zachod".

        Tomaszku: twoja mentalność jest jak tania podróba z
        wschodnioeuropejskiego bazaru. Otwierasz mi oczy na
        Polskę :-(

        I jeszcze te personalne ataki po nazwisku - czy ty aby
        nie masz delikatnej obsesji?

        Vanilla Sky
        • Gość: Tomaszek stonuj chłopie IP: *.ruczaj.pl 27.04.03, 18:22
          Wiem, że moje poglądy w kwestii ścieżek rowerowych są dla niektórych
          kontrowersyjne i niektórych wkurzają jak Ciebie. Jak widzisz są też tacy,
          którzy dają rzeczowe lub demagogiczne argumenty i z nimi dyskusja to
          przyjemność. Ale kiedy pojawia się ktoś taki jak Ty, no cóż, daruję sobie bo
          nie warto. Mimo to, kończąc udział w tym wątku przypomnę, że opowiadam się za
          racjonalnością w wydawaniu pieniędzy, których jest tak mało. Zapraszam w
          listopadzie, a nawet teraz na ul. Kopernika w Krakowie i zobaczysz jaką
          popularnością cieszy się ta słynna trasa rowerowa. Nie zmienimy tego, że
          jeździmy samochodami, że jest ich coraz więcej(pod każdą szerokością
          geograficzną). Po prostu, nie ma nic wygodniejszego i lepszego. Traktuję rower
          jako środek do rekreacji lub sportu, jak zresztą zdecydowana większość
          jeżdżacych po Krakowie rowerzystów. Pan Chyła, to dla Twojej informacji,
          człowiek, który najchętniej pozamykałby w więzieniach tych, którzy nie chcą
          przesiąść się na rowery, zabroniłby zbudowania choćby kilometra autostrady
          (pamiętne protesty manipulowanych przez niego dzieciaków na Górze Św. Anny),
          jest osobą wypowiadającą się publicznie i żądającą wg swoich pomysłów
          wydawania publicznej kasy, więc mam prawo z nim się nie zgadzać i go
          krytykowć, a nawet przypinać mu epitety, jak każdemu politykowi, działaczowi
          itd. To jego ryzyko. I dla Twojej satysfakcji, olewam już ten wątek, bo
          rowerzystów na Rynku była dzisiaj mikroskopija ilość... bo padało. He, he!
          • Gość: marci ha Re: Tomaszku drogi IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 27.04.03, 20:00
            Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

            > nie warto. Mimo to, kończąc udział w tym wątku
            > przypomnę, że opowiadam się za
            > racjonalnością w wydawaniu pieniędzy, których jest tak
            > mało. Zapraszam w listopadzie, a nawet teraz na ul.
            Kopernika w Krakowie i zobaczysz jaką
            > popularnością cieszy się ta słynna trasa rowerowa.

            Nie kierujesz się "racjonalnoscią w wydawaniu pieniędzy",
            jak Ci się to wydaje, tylko kompletną ignorancją.
            Ignorancją zresztą dość rozpowszechnioną w niektórych
            środowiskach.

            Ścieżka (a właściwie kontrapas) na Kopernika kosztowała
            łącznie 32 tys. zł wydane w trybie utrzymania ulic, czyli
            26 zł za metr bieżący, co jest kosztem jednostkowym
            czternastokrotnie niższym (!) niż przeciętny koszt metra
            bieżącego drogi rowerowej zbudowanej za pieniądze
            publiczne w Krakowie w 2002 roku.

            Szczegóły możesz przeczytać na krakow.rowery.org.pl

            Kolejny przykład Twojej ignorancji (którą zarzucasz
            innym) to pomysły z tego wątku, żeby ścieżki budować ale
            ... "rekreacyjne", poza miastem.

            To jest dopiero potężne marnotrawstwo: raz, że
            użytkowanie takich ścieżek z definicji jest ograniczone
            do kilku miesięcy w roku i to głównie weekendów, to
            jeszcze takie ścieżki zabierają pieniądze, które mogą być
            wydane znacznie efektywniej, skutecznie rozwiązując
            realne, a nie urojone problemy.

            Podam bardzo prosty przykład: żeby dojechać do Ojcowa na
            rowerze z Kurdwanowa trzeba pokonać ulicę Wielicką albo
            Kamieńskiego oraz kilka innych miejsc, gdzie strach
            zapuszczać się na rowerze, zwłaszcza z małymi dziećmi:
            Plac Bohaterów Getta, Prądnicką czy Kleparz. Nie ma
            innej, bezpiecznej drogi.

            Skutek Twojego toku myślenia: wydano publiczne pieniądze
            na budowę "ułatwienia rowerowego" gdzieś w lesie i nie
            podniesiono ani bezpieczeństwa, ani wygody rowerzystów,
            tych samych, którzy jeżdżą "rekreacyjnie".

            Chyba, że oczekujesz, że te ciężkie miliony na "ścieżki
            rekreacyjne" będą wydawane dla tego 1 procenta
            najbogatszych Krakowian, którzy wsadzają rowery na dach
            samochodu i wywożą je za miasto. To jest dopiero głupota
            i wywalanie pieniędzy w błoto.

            Budowa ułatwień rowerowych w centrum miasta jest bardziej
            efektywna - one służą zarówno komuś, kto chce dojechać
            np. do Ojcowa czy dolinek podkrakowskich, jak komuś, kto
            jedzie do pracy, na uczelnię itp. A to jest całkiem spora
            grupa, około 20 tysięcy ludzi w sezonie jak nic.

            Teraz, jeśli ktoś z Nowej Huty chce dojechać do dolinek
            podkrakowskich i chce spotkać się po drodze ze znajomymi
            pod skarbonką na Rynku, to nie musi ryzykowć jazdy przez
            Lubicz czy Grzegórzecką (gdzie dochodzi do drastycznych
            wypadków rowerowych) tylko może śmignąć przez Kopernika.

            Kopernika zresztą za półtora roku będzie doskonale
            skomunikowana rowerowo ze wschodnią stroną Ronda
            Mogilskiego po jego kompletnej przebudowie - ścieżki
            rowerowe pobiegną bezkolizyjnie dolnym poziomem. Zresztą
            już teraz ruch bywa tam rzędu 30-40 rowerów na godzinę.
            Oczywiście, nie cały czas, ale w szczycie przy lepszej
            pogodzie.

            > geograficzną). Po prostu, nie ma nic wygodniejszego i
            > lepszego. Traktuję rower
            > jako środek do rekreacji lub sportu, jak zresztą
            > zdecydowana większość
            > jeżdżacych po Krakowie rowerzystów.

            Tzw. obiegowe opinie mają to do siebie, że są równie
            rozpowszechnione, co nieprawdziwe. Badania ruchu,
            przeprowadzane rutynowo przez miasto, pokazują
            jednoznacznie, że:

            1. największe natężęnia ruchu rowerowego koncentrują się
            na głównych osiach prowadzących do śródmieścia

            2. natężenie ruchu rowerowego zmienia się dobowo zgodnie
            z cyklem szczyt poranny - szczyt popołudniowy. To
            wskazuje, że to, co piszesz nie jest prawdą w takim
            stopniu, w jakim chciałbyś, żeby było. Taki cykl zmian
            wskazuje na silne utylitarne wykorzystanie roweru.

            Te badania były robione w dni robocze i wskazują, że ruch
            rowerowy to ok. 1-5% pojazdów na skrzyzowaniach. Ostatnie
            badania były robione gdzieś koło 1995 czy 1997 roku,
            obecnie z tego co wiem robione są kolejne (to normalna
            procedura w każdym większym samorządzie). Poza tym są
            dostępne profesjonalne badania socjologiczne, zerknij np.
            na rowery.org.pl

            > Pan Chyła, to dla Twojej informacji, człowiek, który
            > najchętniej pozamykałby w więzieniach tych, którzy nie
            > chcą
            > przesiąść się na rowery, zabroniłby zbudowania choćby
            > kilometra autostrady
            > (pamiętne protesty manipulowanych przez niego
            dzieciaków na Górze Św. Anny),

            Pan Hyła, a nie Chyła. Właśnie z nim rozmawiasz, więc
            przynajmniej nie przekręcaj mojego nazwiska.

            Co do św. Anny - w piątek rozmawiałem w Opolu z
            prezydentem Zembaczyńskim, wojewodą opolskim podczas
            budowy autostrady, którego znam z tamtych czasów jako
            drugą stronę konfliktu. Pomagamy miastu Opole w budowie
            dróg rowerowych. I tak wygląda rzeczywistośc, którą
            raczyłeś przedstawić powyżej.

            BTW - warto zerknąć na to, co się z awtostradą na sw.
            Annie stało. Kara administracyjna 70 mln zł (!) dla
            wykonawcy, UOP i NIK, koszty przekroczone w stosunku do
            planowanego zamknięcia finansowego o kilkadziesięt
            procent. Nie zapytasz się, kto najbardziej na tym zyskał?

            > jest osobą wypowiadającą się publicznie i żądającą wg
            > swoich pomysłów
            > wydawania publicznej kasy, więc mam prawo z nim się nie
            zgadzać i go
            > krytykowć, a nawet przypinać mu epitety, jak każdemu
            politykowi, działaczowi

            Należę do klubu ludzi, którzy potrafią wyczarować milion
            dolarów dla samorządu na inwestycje, akurat w tym
            przypadku rowerowe. Na przykład Gdańsk w tej chwili
            buduje system dróg rowerowych, korzystając z grantu
            Global Environmental Facility w wysokości 1 mln USD.

            Oczywiście, że masz prawo "krytykować i przypinać
            epitety", ale jeśli o mnie chodzi, to mnie to strzyka.

            > itd. To jego ryzyko. I dla Twojej satysfakcji, olewam
            > już ten wątek, bo
            > rowerzystów na Rynku była dzisiaj mikroskopija ilość...
            > bo padało. He, he!

            Padało i to mocno, a może impreza była słabo nagłośniona.
            Ale pomarańczowe tulipany były super.

            I to byłoby na tyle. Nie oczekuj dalszej dyskusji, bo w
            każdym wymiarze jesteśmy z zupełnie innych kosmosów i
            szkoda czasu.

            marcin ha
            • Gość: gs Re: Tomaszku drogi IP: *.bj.uj.edu.pl 28.04.03, 17:50
              Może i padało ele te kilka osób, które na Rynku były i tak zapełniły swą
              obecnością na kilkadziesiąt minut tę tak smutną i zachlapaną deszczem część
              miasta. Tulipany były super. Widać, że się organizatorzy starali, by na przekur
              pogodzie (zimno, wiatr, ulewa) i zniechęconym do wystkiego krakowianom
              przeprowadzić imprezę. I chwała im zato. A dodatkowa im chawła za to, że
              Tomaszek ma satysfakcję, bo ich było mało. Ale skąd on to wie bo on znowu
              przecież był nad Balatonem. Gdzie samochodem zawiózł swój rower, ten rower tam
              przewietrzyć. Fajnie, że mimo ogólnej apatii wśród krakowskich rowerzystów,
              ktoś coś momo przeciwności chciał zrobić. Co więcej Tomaszek to główna zabawa
              na której byłem odbyła się w Świąrnikach Górnych, i choć tam dojechało tylko
              kilkunastu rowerzystów a reszta przyjechała niestety samochodami to było
              fajnie. Dla takiej małej miejscowości te parę rowerów, fajna orkiestra,
              kiełbaski, piwo to fajna zabawa nawet w deszcz. To oczywiście zamało dla
              leniwego Krakowa, on ale on taki jest. Na rower to wychodzą wtedy, gdyjest
              pogoda, gdy się wyśpią, najedzą itd. I to dlatego brak nam tej kultury
              rowerowej, która jest na zachodzie. Ale spoko wszyscy obecni holenderscy
              rowerzyści (oprócz konsula) dojechali tylko do matecznego, a potem wrócili po
              samochody, żeb nimi do Świątnik dojechać i tylko kilku polaków (w tym jedna
              kobieta) dotarło tam na rowerze i super. A reszta krakowskich rowerzystów niech
              się wstydzi, że drobna ulewa i chęć wylegiwania się w wyrkach potrafiła ich
              odstraszyć.
    • Gość: cn Re: Przyjedź w niedzielę rowerem na Rynek IP: *.bj.uj.edu.pl 28.04.03, 18:14
      Dzięki dla radia Alfa, że dało nagłosnienie. Dzięki dla tych kilkudziesięciu
      osób, że mimo niepogody jedna pojawiły się na Rynku. Część miał a część nie
      miała rowerów. Może za rok będzie nas więcej. Sory za pewne nie dociągnięcia.
      Niestety nie zamówiliśmy lepszej pogody. I może impreza jak na Kraków była za
      wcześnie. Ale Rynek był w programie tylko startem. W świątnikach było chyba
      fajnie. Miejscowa społeczność przygotowała się świetnie. Dzięki serdeczne dla
      burmistrza i miejscowych władz za miłe przyjęcie. Dzięk, że orkiestra chciała
      dla nas tak wspaniale zagrać. Dzięki, że media: GW, GK, DP, RMF, radio Alfa,
      nas zauważyły. A dziękujemy władzom miasta Krakowa i policji za zgodę na
      organizację manifestacji i przejazd przez miasto.
      organizatorzy
      • Gość: pawel Re: Przyjedź w niedzielę rowerem na Rynek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.03, 22:52
        A ja wolę skuter!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka