Dodaj do ulubionych

Czemu Krakow nie ma Koła Obserwacyjnego

IP: *.markom.krakow.pl 15.04.07, 20:38
jakie ma juz Londyn ( London Eye), a będzie miała niedługo większość
turystycznie atrakcyjnych miast?
Obserwuj wątek
    • Gość: sean Re: Czemu Krakow nie ma Koła Obserwacyjnego IP: *.chello.pl 16.04.07, 06:55
      To proste: cokolwiek wyższe niż 20 metrów będzie zasłaniać jakąś "bezcenną
      panoramę" ;)
      • Gość: taOl Re: Czemu Krakow nie ma Koła Obserwacyjnego IP: *.markom.krakow.pl 16.04.07, 10:33
        Rzeczywiście, Londyn nie ma tylu zabytków co Kraków. Czegoż Kraków nie ma...Ma
        tyle, że przyciąga głownie amtorów taniego piwa.
      • helenka17 Zamiast wypisywać bzdury 16.04.07, 12:12
        ...o tym, o czym w życiu nie przeczytałeś ani słowa a mianowicie o ciężko
        komercyjnej wartości niezaświnionej panoramy miasta historycznego, pomyśl sobie
        w milczeniu, dlaczego to mianowicie najdroższe mieszkania w Krakowie oferują
        widok a to na Wawel, a to na Kopiec Kościuszki, a to na Tatry ... a żadne jakoś
        nie oferuje widoku na to( niezbyt dokładnie wiem, co przedmówca miał na myśli)
        koło obserwacyjne?

        Nie odpisuj mi, błagam, tylko się po prostu zastanów...

        H.
        • Gość: taOl Pani Helenka 17protestuje choć IP: *.markom.krakow.pl 16.04.07, 20:10
          szczerze przyzaje, ze nie wie przeciw czemu. Zaiste ciekawe.
          • helenka17 Szczerze zaiste choć 18.04.07, 09:43
            markom.krakow.pl
    • helenka17 Poruszenie i pasja 16.04.07, 12:07
      napędzają mnie, kiedy się tak zastanawiam, co Ci odpowiedzieć.
      Odpowiem Ci tak:

      a co to znaczy "większość turystycznie atrakcyjnych miast"?
      W tzw Wielkiej Brytanii,w której aktualnie przebywasz, lub przebywałeś/-łaś są
      zapewne atrakcyjne turystycznie miasta. Możesz je wymienić? Mam na myśli INNE
      miasta aniżeli Londyn.
      W tym szczególnie takie które JUŻ mają to koło.
      Prosiłabym też o wymienienie kilku bodaj ATRAKCYJNYCH turystycznie miast w
      Europie, które - poza Praterem - mają Twoje wymarzone koło, przeznaczone dla
      podchmielonej gawiedzi znikąd.
      Może Wenecja?
      Może Salzburg?
      Może Turyn?
      Może Salisbury? (najwięcej turystów na mieszkańca)

      Śmiało, bywalcu turystycznie atrakcyjnych miast...

      H.
      • Gość: sean Re: Poruszenie i pasja IP: *.ipaper.com 16.04.07, 14:56
        A teraz zastanów się w jakim innym atrakcyjnym turystycznie mieście widac
        górujace nad nim dwa olbrzymie kominy elektrociepłowni? W jakim innym
        atrakcyjnym turystycznie miescie w ścisłym śródmieściu nie da się usunąc
        straszącego od trzydziestu lat nie dokończonego straszydła? Tak zwana "panorama
        Krakowa" juz dawno nie istnieje. To mit i słowo-wytrych różnych komitetów
        protestacyjnych, chcących wydębic wziątki od inwestorów.
        • helenka17 Re: Poruszenie i pasja 17.04.07, 00:25
          Jakkolwiek jest jeszcze kilka rzeczy, które mógłbyś przeczytać nt spraw o
          których z taką pasją piszesz, to Twój rodzaj zaangażowania zdradza osobisty
          stosunek do tych - bądź co bądź - poważnych spraw.
          A to wymaga szacunku.
          Bo stanowi podstawę do wymiany poważnych myśli
          a nie do gó..arskiej kopaniny na poziomie kiboli Filippiak-Club.
          Dlatego też przejdźmy do rzeczy.

          Kominy elektrociepłowni:
          Ja także zgadzam się, że słabością nowej Polski jest niemożność wymyślenia
          prawa,na mocy którego dałoby się wsadzić do bezdennego pierdla tych wszystkich,
          którzy doprowadzili do zniszczenia mojej Ojczyzny. Wystawienie kominów Łęgu w
          takim miejscu to jest właśnie jedno z tysięcy tych nigdy-nie-osądzonych
          przestępstw. Zwyczajnie nie wynaleziono jeszcze prawa, które pozwalałoby na
          osądzanie zniszczenia całych państw. Przecież my jesteśmy bogatym i pięknym
          krajem w środeczku Europy, który z jakichś pieprzonych ideologicznych powodów
          przez 60 lat jechał na wstecznym. Nie pochwalam probabilistyki, ale pomyśl,
          gdzie byśmy byli, gdyby nie komuna i sowieci.
          Choć przypomnę nieśmiało, że kominy - nie tej naturalnie wysokości, ale jednak,
          ozdabiają i Nowy Jork i Londyn. A nawet robią tam za tzw sztukę. Z bliższych
          sposobów na odmianę losu ogromniastych kominów rujnujących centrum miasta
          polecam Duisburg. Stoją - a jednak nie rażą. I na to są sposoby.Ponadto w skali
          turystycznego powodzenia Krakowa kominy Łęgu są tworem przejściowym. Za naszego
          życia firmy wysadzalskie zdmuchną je bez śladu i wywiozą w siną dal.
          Na koniec słodki sekret: zwiedzający widzą to, co znajduje się na poziomie ich
          oczu. Tym samym kominów nie widzą, a zrąbaną panoramę miasta - i owszem. Wiem,
          bo robię badania. Od zrąbanej panoramy zwyczajnie zmniejsza się nam atrakcyjność
          miasta.Ale gromady bu.ców sądzą, że atrakcyjność miasta liczy się WYŁĄCZNIE ceną
          metra kwadratowego. Tak nie jest. Nigdzie na świecie.W Tokio metr jest o
          wiele-wiele droższy. czy to znaczy, że Tokio jest atrakcyjne? Odpowiedz sobie
          sam.Turyści przyjeżdżająmasowo do Krakowa w trzech grupach, ale takiego podziału
          nikt nie czyni, bo miasto jest na to za tępe. Dla ważnej grupy nr 2. jaką są
          Polacy z całej Polski Kraków jest powodem do wstrzymywania oddechu. Tak jest.
          MIMO,że nie zadbaliśmy dostatecznie o to, by uniknąć błędów.

          Niedokończone straszydło:

          doczekało się swojego inwestora, jak każdy w świecie zepsuty grunt, którego cena
          nareszcie wzrosła na tyle, że może strząsnąć z siebie szpetotę, którą mu
          zafundowano i wziąć na siebie coś lepszego. I niezależnie od roztropności
          Wojewódzkiego Konserwatora, który nie dał się zaszantażować nawet aresztem na
          zlecenie (rodzina L - jakbyś chciał wiedzieć. Tzw "nieznani inwestorzy"),
          szkieletor zamieni się nareszcie w coś lepszego. I jakkolwiek wbrew temu co
          piszesz, nie leży on w ścisłym śródmieściu ale na Wesołej, to niejaki Wally
          Ollins - którego prace Ci polecam - wskazał, że elementem nowej marki Krakowa
          mógłby się stać JEDEN wysoki budynek. Może to ten? Moim zdaniem by się nadawał.

          Panorama Krakowa:

          nie istnieje? A co zniesiona dekretem? Dla jednych (szkoła, dom, dzieciństwo,
          wycieczki z rodzicami na Kopiec Kościuszki i Piłsudskiego, i Krakusa, spacery
          chłopakami do Tyńca i na Bielany, wagary na Skałkach Twardowskiego) istnieje, a
          dla innych - nie.
          Kwestia asymilacji i przywiązania do małej ojczyzny. Oraz szacunku dla rzeczy
          zastanych w miejscu, w którym się jest JEDNAK gościem. Każde szanujące się
          miasto Europy dba o panoramę i tworzy rygorystyczne zapisy regulujące -
          niekiedy BARDZO DOKŁADNIE - co wolno, gdzie wolno, i do jakiej wysokości.To są
          podstawy architektury krajobrazu, i nie chce mi się za bardzo kłaść tu wykładu.
          Jeśli w NY wybudowałbyś budę wyższą o półtora piętra od treści zezwolenia, to by
          Ci ją kazali zwyczajnie zburzyć do wymaganej wysokości. Były takie precedensy.
          Ponadto nie jest to ani mit, ani też słowo wytrych, ale przedmiot i treść dość
          poważnej nauki. Bo to włąsnie panorama Krakowa i różne jego widoki są jednym z
          najdroższych krakowskich towarów - ściśle komercyjnych. Jeśli sobie ten towar
          spieprzymy własnymi rękami, to staniemy się wzorowymi idiotami.

          Różne komitety protestacyjne i wziątki od inwestorów:

          Jakieś konkrety? Bo w przeciwieństwie do Warszawy nie słyszałem, by jakiś
          komitet obywatelski lub stowarzyszeniowy wziął cokolwiek od kogokolwiek. A
          napluć komuś w gębę to zawsze jest łatwo. Gorzej z dowodami. Hm? W Krakowie - w
          przeciwieństwie do innych miast - komuna nie udupiła w ludziach aktywności
          obywatelskiej. Stąd postkomunistyczne producenty blokowisk nowej generacji tak
          STRRRRASZNIE narzekają. W Łodzi, Olsztynie, Rzeszowie, na Śląsku, w Nowej Hucie,
          na Kurdwanowie, w Jaworznie, w Starachowicach, w Radomiu - nie ma tych
          kłopotów.Tam nikt nie protestuje. Zastanów się dlaczego.
          Po prostu się zastanów.

          H.
          • Gość: sean Re: Poruszenie i pasja IP: *.chello.pl 17.04.07, 07:02
            Zgodzę się z komentarzem na temat sześcdziesięciu lat zastoju i dodam jeszcze,
            że nasze miasto architektonicznie na tym wstecznym biegu ciągle jeszcze się
            znajduje. Co więcej, można powiedzieć, że ostatnio nawet przyśpiesza. Przecież
            to za naszych czasów spaskudzono hotel Monopol czy nadbudowano budynek na
            Szerokiej. To my naprzeciwko Wawelu postawiliśmy kurnik, a na prawdopodobnie
            najlepszej działce w całym Krakowie, obok dworca, betonowy bunkier. To za
            naszych czasów trwa chaotyczna zabudowa Ruczaju i Górki Narodowej.

            Co do panoram: w takim razie bardzo proszę o wyznaczenie RAZ I PORZĄDNIE
            chronionych panoram Krakowa. Bo do tej pory jest tak, że cokolwiek się tu
            buduje to zawsze coś komuś zasłania i nieodmiennie okazuje się, że widok to
            bezcenny (jak na przykład słynna, przytoczona kiedyś panorama z Górki
            Borkowskiej). A co do aktywności protestacyjnej, to proszę mnie nie
            rozśmieszać - akurat z powodów hobbystycznych śledzę tę "aktywność" na co
            dzień. Kilka przykładów,żeby nie być gołosłownym:

            Budowa bloku: okoliczni mieszkańcy piszą: "ten dźwig nam zagraża"
            Planowana budowa parkingu podziemnego: mieszkańcy piszą: "zwiększy się liczba
            samochodów parkujących na ulicy" (sic!)
            Budowa dworca na Krowodrzy: mieszkańcy mówią, że zepsuje im bezcenne tereny
            zielone w postaci za*ranego kawałka trawy.
            Planowana budowa apartamentowców koło Rondo Business Park: mieszkańcy mówią, że
            zepsują one "Willowy charakter okolicy" (sic!)

            i tak dalej i tak dalej.....
            • helenka17 Nic nie jest takie, jak się wydaje. 17.04.07, 11:25
              Skąd to porównanie do wstecznego biegu? Otóż gospodarka, nawet wojenna, ale
              normalna, czylikapitalistyczna, zawsze jest produktywna. A komuna nigdy. Takie -
              wexmy dla przykłądu - Niemcy: w 1945 roku miały najwyższą produkcję
              przemysłową w historii, mimo nalotów, braku surowców i zajęcia linii
              przesyłowych. Dokonał tego Speer z kolegami.
              A komuna zajmowała się produkowaniem rzeczy nikomu niepotrzebnych, żeby tylko
              produkowac i ściągać do miast ludzi z nieznanych powodów, by ich lepiej
              skoszarować i pilnować. To tak w skrócie. No i to się skończyło. Ale straty sa.
              Ktoś to już policzył, jaka jest róznica pomiędzy gospodarką wojenną i a komuną
              i które straty są trudniejsze do odrobienia.Finansowe i społeczne.
              To, że nasza architektura i urbanistyka wygląda tak jak wygląda, to m. in
              skutek zapaści w kształceniu ludków.
              To dlatego prawo niemiecie w tej dziedzinie jest - jak słyszałam z dobrego
              źródła - postrachem naszych tzw architektów i tzw urbanistów oraz tzw
              urzędników, bo na samym swoim początku stwierdza ,że "...interes publiczny jest
              nadrzędny w stosunku do interesu prywatnego". A z prawem własności jakoś Niemcy
              kłopotów nie mają.
              Przecierż to oni sami konstruują sobie szmaciarskie prawo, które na to zezwala.
              Wg znanej wszystkim zasady "Lub czasopisma". Tylko łapówki są większe i żaden
              Rywin ich publicznie nie proponuje.
              Przecież chaotyczna zabudowa wszystkiego i wszędzie leży w żywotnym interesie
              tych szmaciarzy.
              Jest istotą ich istnienia.

              Raz a porządnie?
              Proszę bardzo

              Oto miś - czyli "Studium Uwarunkowań i kierunków" etc etc

              www.bip.krakow.pl/?id=32&sub=struktura&query=id%3D10008%26pz%3D1
              Tu można sobie przeczytac, że chronione są i owszem takietoatakie panoramy i
              osie widokowe. Ale po pierwsze architekci i inwestorzy nic sobie z tych zapisów
              nie robia, a nic nie wyburzono od końca wojny, a po drugie sam urząd, a
              konkretnie Wydział Architektury nic sobie z tych zapisów nie robi wydając
              decyzje. Do tego samo miasto w postaci urzędu prezydenta osobiście odpowiada za
              takie oto przekrety jak słupy Cracovii, które samym swoim istnieniem WPROST
              łamią zapisy Studium. I co? I nic. Filipiak
              A studium nie jest aktem prawa miejscowego.
              Znów ktoś nas zrobił w , ... no właśnie.

              CDN

              H.
            • helenka17 CD Nic nie jest takie 17.04.07, 22:18
              W sprawie sztucznych komitetów protestacyjnych, jazda:

              Budowa bloku: okoliczni mieszkańcy piszą: "ten dźwig nam zagraża"
              Od czasu kiedy na Syrokomli jeden dźwig się mało nie wywalił na sąsiedni
              kwartał, wysiedlono osiem kamienic, a dźwig ratunkowy trzeba było ciągnąć z
              Sosnowca, bo w Krakowie nie było,to ja już nie jestam taka skłonna do
              wyśmiewania podobnych argumentów. Tak?

              Planowana budowa parkingu podziemnego: mieszkańcy piszą: "zwiększy się liczba
              samochodów parkujących na ulicy" (sic!)
              Akuratnie mają rację, choć brzmi to na oko absurdalnie. Niestety firmy, które
              budują podziemne parkingi robią badania użytkowania terenu przed, w trakcie i po
              wybudowaniu podziemnego parkingu. Może Cię to śmieszyć, ale jest właśnie tak,
              jak piszą mieszkańcy. I nawet da się to logicznie wytłumaczyć. Miałam służbowe
              kontakty z takimi firmami w Polsce i w Nie-Polsce.

              Budowa dworca na Krowodrzy: mieszkańcy mówią, że zepsuje im bezcenne tereny
              zielone w postaci za*ranego kawałka trawy.

              Jeśli jest to dla nich jedyny kawałek trawy w okolicy, to się im nie
              dziw.Miasto/państwo wyzbywa się nawet swoich pracel, byle tylko skasować dolę za
              grunt budowlany. Vide tereny pod Angel Plaza albo zmiana zapisu pod Wesołą
              Polaną. Były publiczne, a już nie są.Myk - i już.

              Planowana budowa apartamentowców koło Rondo Business Park: mieszkańcy mówią, że
              zepsują one "Willowy charakter okolicy" (sic!)

              Tu zgoda, ta okolica nadaje się pod budowę biurową jak mało która. I- co ważne -
              nadaje się także znakomicie pod budowę wysokich i bardzo wysokich budynków. Ale
              żeby to wiedzieć, trzeba być Ingardenem, bo każdy inny kolo ma tylko zera przed
              oczami. Ten kwartał nie ma charakteru willowego, chyba, że za wille uznamy te
              smutne warsztaty samochodowe z środkowego Jaruzela, które tylko czekają, żeby
              ktoś/Buma wykupił je za bajońskie pieniądze, czego im szczerze życzę.

              Zatem nie wszystkie oceny da się skonstruować jako jednoznaczne.
              Pamiętaj też, że jeśli społeczności lokalne przez 60-70 lat nie miały nic do
              gadania, to teraz sprężynka się odgięła w drugą stronę. Ale to właśnie ci ludzie
              tam mieszkają i wolałabym ich nie lekceważyć. Przyjemnie się dywaguje nad
              bezsensem protestów, dopóty, dopóki to nie TOBIE wystawią mrówkowiec na wprost
              okien z dotychczasowym widokiem na Tatry. Czyż nie?

              H.
    • Gość: saolin dla ciekawych o czym ten wątek napr jest! IP: *.markom.krakow.pl 17.04.07, 11:57
      en.wikipedia.org/wiki/Observation_wheel
      • helenka17 Napr. jest 17.04.07, 22:00
        ...o tym, dlaczego Kraków nie ma koła obserwacyjnego.
        "Koło obserwacyjne" - dla tych, którzy sądzą,że poza Wiki wiedza nie istnieje, a
        jeśli istnieje, to jest niepewna - to znane w Europie od lat co najmniej stu
        (uwaga, trudne słówko - Prater)tzw koło diabelskie.
        Rozumiem, że tych kilka miejskich lunaparków, które już się dorobiły takiego
        koła, a są wymienione w Wiki, to są te słynne TURYSTYCZNE MIEJSCOWOŚCI. Ciekawe.

        H.
        • Gość: behemot Re: Napr. jest IP: 149.156.166.* 18.04.07, 14:22
          Raczej nalezy zadac pytanie, dlaczego Krakow, miasto podobno turystyczne, posiada tak malo punktow widokowych poza zabytkowymi wiezami, wiec trudno dostepnymi, obarczonymi ograniczeniami konserwatorskimi. Mysle tu o punktach w poblizu centrum (czyli nie Lagiewniki, gdzie nie kazdy turysta nie-pielgrzym dociera), z ktorych zobaczyc mozna panorame zabytkowych dzielnic, a nie calego miasta, ktora, dzieki blokowiskom, nie jest juz tak atrakcyjna (czyli nie Kopiec Kosciuszki, a nawet Kraka). Dlaczego zmarnowano szanse na piekny punkt widokowy przy Galerii Kazimierz? Mysle tu o wyburzonej zelbetowej wiezy cisnien z pocz. XX wieku. Dlaczego przy dworcogalerii nie stanela wieza widokowa z tarase/kawiarnia ZAMIAST tego klockowatego knypka z malo uzytecznym zegarem. Dodac mozna tu wieze TV na Krzemionkach. To nie sa obiekty, ktore zniszczylyby panorame Krakowa, a moglyby stac sie wyrazistym symbolem miasta z XXI w. W przeciwienstwie do klockowatych wiezowcow.
          • helenka17 Re: Napr. jest 19.04.07, 16:55
            Witam więc po powrocie z dalekiej wyspy na literę "I" (c: i odpowiadam :
            Kraków nie ma miejsc do podziwiania bliskiej panoramy, miejsc z prawdziwego
            zdarzenia, bo to się nie opłaca tym, którzy już dawno by takie miejsca zrobili,
            gdyby się im to opłacało.
            Takie miejsca mogły by być ulokowane:
            na "Feniksie"
            na d. Banku Rolnym
            na najwyższym piętrze Coll. Paderevianum
            na tymże piętrze "Biprostalu"
            oraz na wyjątkowo szpetnie usytuowanym (ale już trudno, stoi)mrówkowcu przy
            Bratysławskiej.

            Jakie są z tego pożytki, to wie każdy, kto choć raz zaszedł do centrum
            konferencyjnego Herbewo. Z tego to centrum wynika wprost, że buda wcale nie musi
            być nadzwyczajnej wysokości, żeby były z niej piękne widoki. Howgh

            Dodajmy, że za trzy-cztery lata problem się sam rozwiąże,
            bo każdy kawałek panoramy miejskiej będzie tak zeszpecony
            nadbudowami,
            dobudowami,
            "przysuwaniem Krakowa do Wisły",
            zielonymi tarasami,
            żółtymi kichasami,
            bubusami,
            Qibelusami,
            dominantami-na-zamówienie,
            pieprzonym "dobrym sąsiedztwem",

            że nie będzie co oglądać.

            H.

            PS: co do wieży ciśnień przy rzeźni, nota bene projektu Dawidsona, to podobno
            była w środku tak zaświniona i przegniła, że się nie nadawała. Ale coś nie
            bardzo w to wierzę. Raczej sądzę, że inwestorowi starczyło wyobraźni jedynie na
            "blok na placu", a nie rozburzył tylko tego, co było restrykcyjnie chronione
            przez konserwatora. Czemu z kolei trudno się dziwić, bo to projekt Zawiejskiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka