Gość: gość IP: *.chello.pl 30.05.07, 23:15 Konia z rzędem temu, kto wie o co w tym wszystkim chodzi Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: g Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.net.autocom.pl 30.05.07, 23:38 Skoro ten lekarz jest taki wspaniały, dlaczego nie wychował nastepców? Dlaczego nie szkolił zdolnej medycznej młodzieży? Dlaczego nie dopuszczał innych do swoich umiejętności? Fajnie być gwiazdą,ale prawdziwe gwiazdy lekarskie pracują w teamie,dzielą się swoja wiedzą. Skoro nikt nie potrafi tak operowac jak on,oznacza,że skutecznie i celowo zabezpieczał się przed następcami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znany Dzieci beda umieraly !!! Media sie tym nie zajmuja IP: *.net.autocom.pl 31.05.07, 23:01 1) Może media w końcu zainteresują się dziećmi, które będą umierały. Dzieci z HLHS (brakiem lewej komory) muszą przejść 3 operacje, pierwsza kilka dni po urodzeniu, druga w 6-8 miesiącu życia i trzecia między 2 a 3 rokiem życia. Wiadomo, że zostało mnóstwo dzieci do etapu drugiego i trzeciego, które zaczął Malec i nikt po nim nie będzie chciał ich operować ( ciężko jest robić reoperacje po kimś i każdy stosuje odmienne modyfikacje ) 2) Co zrobił derektor w sprawie dzieci, które podlegają pod jego placówkę. Zapewni im leczenie w USA? Czy pokryje koszty leczenia? Co zrobił aby powstrzymać jednego z najlepszych specjalistów na skalę światową w swojej placówce? Odbiera szansę leczenia dzieciom, zmniejsza ilość wykonywanych zabiegów. Czy to dobry manager? Czy któś chciałby mieć takiego managera w firmie - nie potrafiącego poradzić sobie z konfliktami między podwładnymi, co skutkuje odejściem specjalisty i zmniejszenia ilości proponowanych "usług", w tym przypadku chodzi o zabiegi ratujące życie dzeci, za które szpital odpowiada. W Polsce walczy się z aborcją, a szpitale odpowiadają za swoich podopiecznych. Czy derektor tego szpitala chce to zmienić? Niech Pani redaktor zapyta derektora co zrobić z dzieckiem, które przeszło 1 etap i czeka na drugi a jego stan się ciągle pogarsza. I niech media w konću przedstawią problem kilkuset dzieci, które dyrektor pozbawia leczenia, do rodziców tych dzieci można łatwo dotrzeć, niech Pani redaktor zapyta ich czy są poinformowani co mają zrobić z umierającymi dziećmi. I niech dyrektor nie broni się tym, że Malec sam zrezygnował, bo sprawa ciągnie się latami i mógł zatrudnić mu pychologa wszak jego praca niszczy mu nerwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: Dzieci beda umieraly !!! Media sie tym nie za IP: *.net.autocom.pl 31.05.07, 23:33 Powtórzę pytanie z wczoraj. Gdzie następcy wychowani przez tego lekarza. Uświadamiani,dlaczego operował tak,a nie inaczej,co zrobił tu a co tu? Gdzie nagrywanie operacji do późniejszej analizy. Opieranie całego szpitala na jednym człowieku jest ŚMIESZNE. Żałosne. A jakby go potrącił samochód,dostałby zawału,wylewu,od tesciowej bejsbolem, to co? Odpowiedz Link Zgłoś
turpin Re: Dzieci beda umieraly (gdzie nastepcy?) 01.06.07, 19:40 Jeszcze w kwestii nastepcow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: Dzieci beda umieraly (gdzie nastepcy?) IP: *.net.autocom.pl 01.06.07, 23:21 Widze, ze temat szkolenia następców Cię poruszył. A jak z publikacjami lekarza? Obszerne opisywanie operacji w fachowym czasopismie? Zdradzanie wszelkich tajników, niuansów? Nie znam sie na polskich czas.med., ale zapewne mozliwości dzielenia się wiedzą są. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dinozaur Re: Dzieci beda umieraly (gdzie nastepcy?) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.06.07, 07:44 Chirurgii nie można się nauczyć z książki . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: Dzieci beda umieraly (gdzie nastepcy?) IP: *.net.autocom.pl 02.06.07, 11:47 Gość portalu: Dinozaur napisał(a): > Chirurgii nie można się nauczyć z książki . Nie mówię o uczeniu się od zera, tylko jak wysokiej klasy fachowiec pisze "poradnik" dla drugiego wysokiej klasy fachowca. Ale po co, przecież wtedy ten drugi mógłby prześcignąc mistrza. A poza tym... gdyby medycyny nie mozna było się nauczyć z książek, Dinozaurze, to jak działaby studia medyczne, oparte 5 lat na podręcznikach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: Dzieci beda umieraly (gdzie nastepcy?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.07, 12:17 sprawdz ile Prof napisał prac, publikacji, rozdzialow w podrecznikach. teraz skonczyl poradnik dla rodzicow, w druku. W kliice zostawil filmy z nagraniami dziesiatek swoich operacji, nie kazdy moze zostac kardiochirurgiem dzieciecym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Dzieci beda umieraly !!! Media sie tym nie za IP: *.botany.gu.se 01.06.07, 08:13 Dla dyrektora sprawa jest prosta: mniej dzieci z ciezkimi wadami - nizsze koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wernyhora Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 00:21 Profesor ma talent, ale otrzymał go od LOSU, a nie jest to tylko efekt jego ciężkiej pracy. On musi pamiętać, że jego buta wobec mniej utalentowanych kiedyś odwróci sie przeciwko niemu. LOS jest sprawiedliwy panie profesorze. Kariera i pieniądze to NIC. Życie jest bardzo ulotne i o tym trzeba pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asdfg Re:a gdzie dzieci?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 08:10 pycha, buta, urażone ambicje, a gdzie chore dzieci? religa ma raka i już na operacje, a może by se stanął do kolejki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re:a gdzie dzieci?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 10:45 A chore dzieci sie nie licza? Ja 14 lat temu byłam operowana przez prof.Malca. On mi uratował życie. Dajcie szanse innym maluszkom. Te dzieci naprawde chcą żyć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.westnet.ie 31.05.07, 17:50 ludzie zastanówcie się czasem zanim siądziecie do klawiatury,takich bredni jak tu niektórych dawno nie czytałam,ta buta którą macie w sobie to tylko dzięki anonimowości?On leczy dzieci ,nie chce nic prócz tego żeby leczyć-ale ważniejsze są limity i dobre samopoczucie innych,a nie dobro dzieci-jak ktoś Go poznał to o tym wie. Odpowiedz Link Zgłoś
turpin Infernum Polonum 31.05.07, 20:17 Mialem okazje go troche poznac, pracujac krotko w Prokocimiu, przy czym akurat ze wzgledu na zupelnie inna specjalizacje nie laczyly mnie z nim zadne zaleznosci sluzbowe, niemniej widywalem efekty jego pracy. Moim zdaniem Malec to absolutna I liga swiatowa, a fachowcow tej klasy w CM UJ jest bardzo malo. Niewychowanie nastepcow to problem chyba szerszy, niz niewatpliwie trudny charakter Malca. Nabor do CM UJ ma w znacznej mierze nature nie-merytoryczna. Nie znaczy to, ze zdolny mlody lekarz jest zupelnie bez szans (vide zespol plastykow Puchaly), ale sporo miejsc asystenckich zajmowanych jest przez Profesorowiczow i Profesorowiczki oraz Inne Osoby Protegowane. Znaczna czesc tych nepotow to regularne becwaly (dynastia Klimkow to nie wyjatek), ktore nadaj sie tylko do tego, by nosic teczke za tymi, co robia prawdziwa robote. Na kardiochirurgie dziecieca, wymagajaca niezwyklych predyspozycji intelektualnych i manualnych, trafil np. jeden z najglupszych studentow z mojego bylego roku. Obecnie robi kariere w USA, jako pielegniarka, czy cos takiego. Urbanowicz to dla mnie akurat wcielenie tego, co w polskich ukladach ordynatorsko-profesorskich jest najgorsze. Podobno kiedys chcial pobrac wziatek od kobiety z dzieckiem, nie zorientowawszy sie, ze to lekarka z malym pacjentem ze Szpitala na Strzeleckiej przyjechala do konsultacji... Profesorowie w Polsce generalnie trudno dogaduja sie jeden z drugim. Po habilitacji doktorow zwykle gwaltownie rozdyma. Zaczynaja obalac duze budynki spojrzeniem, a male wzrokiem, zwlaszcza chirurdzy... To wielka szkoda, ze Malec odchodzi. Ratajaczka dowodzony przez miernoty CM UJ tez nie umial zatrzymac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: były student Re: Infernum Polonum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 20:48 ..... Ratajaczka dowodzony przez miernoty CM UJ tez nie umial zatrzymac...... ================================================================= Ratajczaka po prostu ordynarnie wygryzly profesorskie miernoty z Krzyzami zasługi bo jeszcze by zaczal udowadniac jacy to fachowcy i autorytety moralne. Do piet mu nie dorastali to musieli wykopac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vivien Zastanówcie się co robicie! IP: *.ghnet.pl 31.05.07, 20:44 Dyskusji nie ma końca i jak zwykle na forum nie ma też końca obrzucania sie błotem, podstawowa kwestia-temat kontrowersyjny i jak zwykle najwięcej do powiedzenia maja ci, których on nie dotyczy, bo łatwo krytykowac kogoś kogo sie nie zna i kto nie jest (i zakładamy z góry że nie będzie) nam nigdy potrzebny, bo dzieci z wadami serca nie rodzi sie tak dużo, prawda? Bo wielu z was ma dzieci, zdrowe dzieci i dziękować Bogu że tak jest, bo nie wszyscy mają to szczęście. Bo są tacy którzy już spodziewając się dziecka dowiadują się że od momentu pierwszego oddechu ono będzie walczyć o każdy kolejny, o życie. Są i tacy, którzy spodziewają sie dziecka zdrowego i nagle po jego narodzinach cały świat się wali. Czy ktoś z was wie jakie to uczucie gdy po porodzie mozna dziecko zobaczyć tylko przez chwile, gdy zabiera je pielegniarka i nie przynosi jak innym do karmienia do przewijania? Czy ktoś z was wie jak to jest być na jednej sali z matkami które maja obok swoje dzieci? Czy widzieliście jak takie dziecko jest zabierane do R-ki i wiezione na sygnale przez całe miasto a matka zostaje w drzwiach szpitala lub wypisuje sie na własną odpowiedzialnośc i jedzie za dzieckiem. Czy wiecie że często takie dzieci są przywożone z innego miasta do Krakowa do profesora Malca, czy wiecie ze one tam jadą po życie? Czy widzieliście dziecko po operacji serca? Wiekszość z tych, którzy tak krytykują zapewne nie. I obyście nigdy nie musieli, bo nigdy nie wiadomo czyje dziecko, czyj wnuk będzie musiał przez to przechodzić. Setki dzieci znalazły w klinice kardiochirurgii dziecięcej profesora Malca pomoc, dostały szanse bo na ich ciężkiej, długiej drodze do życia i zdrowia los postawił ludzi którzy się nie poddali, postawił zespół wspaniałych specjalistów, ale przede wszystkim ludzi, którzy swoje zycie tym dzieciom oddali, czuwali przy nich dzień i noc, by były bezpieczne. Ci ludzie mogli już dawno zrezygnowac i pracować w innym kraju, bo są wspaniałymi lekarzami, ale nadal są tu, nie wiemy jak długo jeszcze ale są, i jesli są to dzieci są bezpieczne bo Ci ludzie walczą do końca, walczą zawsze o każde maleńkie serce. Tylko nikt nie walczy o nich. Bez konca toczy sie dyskusja, że rodzice staną za profesorem i resztą kardiochirurgów murem, czy kogoś to dziwi, że im zależy? Tylko ludzie dla których ten szpital z konieczności stał sie drugim domem rozumieją czym jest klinika kardiochirurgii dziecięcej, bo oni widzą jak tam wygląda praca. Tylko matka która kilka miesiecy śpi na krześle przy łóżku swojego dziecka widzi jak ciężka to walka. Tylko ojciec który w wielu przypadkach jest daleko od żony i dziecka (bo przecież ktos musi zarabiać) wie czym jest bezgraniczne zaufanie, jakie ma do tych ludzi. Ktos kto nie widział jak tam sie walczy o życie nie powinien sie wypowiadać. To jest stres, bez wątpienia ogromny, bo ludzie oddają tym lekarzom swój największy skarb i oni zdają sobie z tego sprawę, wiedzą że zabierają na operację czyjeś dziecko, ze rodzice ufają im bezgranicznie. Oni tam nie odstawiają magii, nie piją kawy i nie robią na drutach. Oni tam operują serca maleńkich rozmiarów. Nikogo nie powinno dziwić zatem, ze czasem nie mają ochoty rozmawiać że są zdystansowani. Nikogo nie powinno dziwić ze profesor czasem powie coś dosadnie, bo to nie są pierdoły, to jest życie tych dzieci. Z tego co pisaliście na forum pod artykułem pani Hajnosz w 2005 roku wynika, ze chodzi o sposób wyrażania się profesora. Ilu z nas tak naprawde uzywa jezyka bez skazy? Chyba nikt. Nie mamy prawa czepiać sie kogoś tylko dlatego że ktoś twierdzi ze ta osoba brzydko mówi, co ma sposób wyrażania się do kardiochirurgii dziecięcej? Profesor nie ma tam recytowac poezji tylko ratować zycie, a to jak do tej pory wychodzi mu najlepiej w Polsce a jak podają niektóre źródła również w Europie. Więc o co nam chodzi? O to zeby zniszczyc ta klinike? Jesli tak to chyba sie powoli to udaje, bo jak widac z informacji w dzisiejszej Kronice TVP Kraków odejście profesora to równiez odejście jego najblizszych współpracowników. Mówienie że prawdopodobnie odchodzi dla pieniedzy jest głupotą bo gdyby o to chodziło mógł zrobić to dawno. Na stronie klikini jeszcze do niedawna (strona została chyba zawieszona) mozna było przeczytać że profesor pracował w innych renomowanych ośrodkach w Europie i USA, mógł tam zostac, a wrócił i mimo tego jak długo ciagnie sie ten idiotyczny konflikt nadal operuje. Wiadomo, ze nie zoperuje wszystkich dzieci bo wady sa różne, są cięższe i lżejsze, które moze zoperować ktos inny. Lekarze z zespołu profesora to tez kardiochirurdzy, oni tez maja specjalizacje i stopnie naukowe, tez potrafia bardzo dobrze operować. Są jednak wady bardzo ciężkie, które zapewne głównie przez wzgląd na wieloletnie doswiadczenie operuje profesor. Nie mozna wymagac by operował wszystkie dzieci. Z jednej strony kierujecie zarzuty ze "nie wychował nastepcy" z drugiej kazdy chce zeby jego dziecko operował właśnie on. Ci którzy maja chore dzieci i ci którzy śledzą losy tej kardiochirurgii wiedzą zapewne że profesor z zespołem zbudował nową Intensywna Terapię, otwartą całkiem niedawno, czy gdyby chciał odejść tak naprawde poświęciłby się budowie takiego oddziału? Pomyślmy troche zanim zaczniemy kogoś oskarżać. Czy komus przyszło do głowy ze to tez jest człowiek, że ma cholernie ciężką i stresującą pracę i może takie konflikty nie pozwalają mu pracowac tak, jak powinien, zgodnie ze swoja etyką? Czy człowiek, który przeprowadza tak poważne zabiegi powinien jeszcze mysleć o tym, że ktoś stwarza mu problemy za to że (podobno) cos nie tak powiedział? Zastanówmy sie nad tym wszystkim, równiez nad tym czy to co jest pisane na tym i innych forach jest bez wpływu na tę sytuację i ponyślmy czy bedziemy mieć czyste sumienie, jesli profesor odejdzie i zabraknie jego i jego zespołu by pomóc kolejnemu dziecku. Co sie z tym dzieckiem stanie? I czyje ono będzie? Bo tak naprawde nikt z nas nie może załozyć, że nie nasze, że naszą rodzine to ominie bo dzieci z wadami serca rodzi sie naprawde dużo i nigdy nie wiemy kogo taki los spotka, komu z nas przyjdzie walczyć o zycie dziecka i gdzie bedziemy musieli szukać pomocy dla niego skoro sami doprowadzilismy do tego ze najlepszy specjalista odchodzi a przede wszystkim czy będzie na to czas, bo te dzieci potrzebuja pomocy natychmiast. Los bywa przewrotny, czasem moze sie okazać, że tym, którzy tak profesora krytykuja bedzie on potrzebny, jak wtedy spojrzycie mu w oczy i poprosicie o pomoc? I gdzie to bedzie, bo w krakowie raczej nie... pozdrawiam vivien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puchatek Re: Zastanówcie się co robicie! IP: *.chello.pl 31.05.07, 22:46 Ja MAM dziecko z wadą serca. Dobrze znam to, o czym piszesz: szok po urodzeniu, przewóz na sygnale do Prokocimia, OIOM, noce przy łóżku na VI oddziale. A jednak się z Tobą nie zgadzam. Czy naprawdę prof. Malec musi być dla mnie już na zawsze niekrytykowalnym bogiem? Życie rzadko bywa czarno-białe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znany Nie ma konfliktu z podwładnymi, komu przeszka? IP: *.net.autocom.pl 01.06.07, 00:26 ww2.tvp.pl/6272,20070531505856.strona Jeśli nie ma konfliktu z podwładnymi to komu Malec tak przeszkadza? Jest to taka sama niewiadoma, jak dalszy los umierających dzieci, czekających na kolejne etapy leczenia operacyjnego. Dzieci, którym Malec dał szanse i sam odradzał aborcje, po wykryciu ciężkiej wady serca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vivien Tak, ale... IP: *.ghnet.pl 01.06.07, 06:07 Oczywiście nie jest niekrytykowalny, ale jesli ktoś ma cos do kogoś to powinien sam do tej osoby się wybrac i powiedziec o co chodzi a nie pisać na forum. Tylko brakuje odwagi żeby spojrzeć w oczy i powiedzieć co sie nie podoba, bo poda zbyt dużo argumentów potwierdzajacych słuszność swego postepowania. Pani doktor wczoraj w Kronice powiedziała "słów które są wypowiedziane w stanie zagrozenia zycia dziecka nikt tak naprawde nie bierze poważnie" - tak postepuja normalni lekarze dla których praca to coś wiecej, nie oburzaja się kiedy szef powie coś dosadniej w sytuacji gdy trzeba działać, jesli ktos tego nie rozumie niech nie wejdzie na oddział Intensywnej Terapii gdzie leżą dzieci czasem z otwartymi klatkami i zastanowi się czy sytuacja w której pacjent sie pogarsza to czas na polemikę. Podobnie jak to, ze rodzice zapewne nieświadomie robią przy swoich dzieciach na OIT i innych oddziałach też rzeczy których nie powinni i za to tez mogą usłyszeć kilka mocniejszych słów ale szpital to nie jest piaskownica, to okreslony system, na kardiochirurgii dość specyficzny jak sądzę, ale sie sprawdza jak widać. Kazdy może krytykować, profesora Malca również ale prosze mieć odwage iść powiedzieć to jemu, na forum każdy moze być odważny. I prosze pamiętać ze jedna wada serca drugiej nie jest równa, są dzieci które bez profesora sobie poradzą bo pomogą im inni lekarze, są takie, które pozostana bez szans i w tej sytuacji wypada zapytac kto im tą szanse odebrał? Profesor nie jest Bogiem i nigdy nim nie bedzie jest normalnym człowiekiem jak każdy z nas, ale ma wiedze i umiejętnośći które pozwalaja mu robić to co robi, zapewne z Bożą pomocą. To my mamy sie za Bogów oskarżając ludzi nie znajac prawdy i całej sytuacji i to nasze działanie lub jego brak odbiera niektórym dzieciom szanse. vivien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szagal Re: Tak, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.07, 14:20 Moje dziecko przeszło dwie operacje wykonane przez profesora, czeka go kolejna. Jestem przerażona bo nie mogę liczy nawet na konsultację. Czy ktoś powie mi dlaczego? komu przeszkadza ktoś, kto pomaga innym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wdzięczny ojciec Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.gprspla.plusgsm.pl 03.06.07, 17:21 Uratował życie mojemu dziecku operując jedną z cięższych złożonych wad serca/Zespół Ebsteina/. W chwili gdy nikt w Polsce mu nie dawał szans tylko On podjął sie tej operacji. Umiejętności tego człowieka oraz odwaga daje siłę rodzicom aby walczyć o dziecko i wiarę w to że ma szansę na normalne życie. Obecnie Kacperek /końcem maja/ skończył rok i jest sinym, zdrowym chłopcem za co przez całe życie będziemy z małżonką wdzięczny Profesorowi. Nie ma zatem mówić o stracie dla UJ jednak o tragedii jaką doświadczą Ci którym taka sznasa dana nie będzie. Miłem tylko dwykrotnie przyjemność porozmawiać z Profesorem Malcem i w takich kategoriach te chwile zapamiętałem. Większośc tych pismaków na tym forum zapewne mnie nie zrozumie, gdyż trzeba coś takiego przeżyć albo otworzyć sie na cierpienie innych oraz problemy ludzi którzy nas otaczają a my ich nie dostrzegamy. Jestem spoza Krakowa ale jeśli trzeba będzie przyjadę aby wyrazić chociażby swoją obecnością poparcie dla Profesora Malca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GE Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.ghnet.pl 04.06.07, 15:09 Wczoraj na temat Malca i jego pracy był ciekawy reportaż w radiu kraków, można go oglądnąć na stronie radia kraków w dziale reportaże, tytuł SERCE, wynika z niego że Malec nie jest nawiedzonym gburem, przeciwnie o swojej pracy mówił jak prawdziwy pasjonata, cytat "nie ma nic piekniejszego od prawidłowo kurczacego sie serca" pokazano tez jego najblizszych współpracowników, nie wygladali na specjalnie krzywdzonych a klimat na oddziale naprawde całkiem miły, to w czym problem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 22:03 Którzy lek szkalujac profesora doprowadzili do tego? Kto odpowie za smierć dzieci? Co robi dyrektor?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama2 Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 00:24 Kiedy dowiedzialam sie, ze Profesor odchodzi zamarlam. Moje dziecko jest po trzech operacjach. Ostatnia w lutym 2007. To jak dowiedziec sie, ze rozbil sie samolot na ktory sie zaspalo. Wszyscy rodzice tym razem zamarli. Kazdy czeka na wiadomosci, gdzie bedzie Profesor, wszyscy maja nadzieje ze bedzie w Polsce. Wszyscy kilka razy dziennie zagladaja na rozne strony, na ktorych moglyby pojawic sie wiadomosci, dokad trzeba bedzie sie udac, aby ratowac zycie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_lignar Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą 07.06.07, 23:45 Moja wiara w człowieka nie jest już taka jak kiedyś, chociaż nadal w niego wierzę a w zasadzie to wierzę w tych którzy się jeszcze nie poddali czyli generalnie to chyba tylko w te dzieci bo jak widzę to chyba tylko one tak naprawdę walczą. Może dlatego że to jest ich walka o życie. Są maleńkie i bezbronne ale mają w sobie siłę, której nam zabrakło, mimo tego, że niektóre z nich nie mają połowy serca. Znam wiele dzieci, które dostały od krakowskich kardiochirurgów szansę i dzięki nim są dziś z nami, wielu rodziców, dla których przez pewien czas klinika kardiochirurgii był domem i miejscem, w którym czuli się ze swoim dziećmi najbezpieczniej. Byłam pacjentką tej kliniki i śmiało mogę powiedzieć, że mam same dobre wspomnienia z tego okresu. Wszyscy byli bardzo mili, nic nigdy mnie nie bolało - tam nie ma prawa boleć. Miałam wtedy 15 lat i po raz pierwszy zobaczyłam ludzi z taką pasją, ludzi którzy naprawdę wierzą w sens tego co robią. Postanowiłam wtedy, że za całe dobro jakie wtedy otrzymałam od tych zupełnie obcych mi ludzi muszę się jakoś odwdzięczyć, poszłam na studia pielęgniarskie, żeby być z tymi dzieciakami i ich rodzicami. Widziałam wiele, a teraz widzę tylko jedno - koniec czegoś naprawdę wyjątkowego i nie wiem jak mogło do takiej sytuacji dojść. Nie znam sie na kardiochirurgii ale mogę jedynie domniemywać z jak wielkim stresem wiąże się ta praca i że nie każdy może tego typu zabiegi wykonywać. Co za tym idzie zasadnym jest, że ludzie, którzy je przeprowadzają są wyjątkowi. Trzeba to zrozumieć i pozwolić wykonywać im swoją pracę najlepiej jak potrafią. Nawet jeśli prof. Malec jest człowiekiem niełatwego charakteru nie nam to oceniać, to bez znaczenia jaką jest osobowością, znaczenie ma to co robi i to, że robi to najlepiej. Podobnie zarzuty, że "nie wychował sobie następcy" są pozbawione logiki. Teraz część rodziców krzyczy, że nie ma następcy a przed zabiegiem wszyscy krzyczą żeby ich dziecko operował akuratnie prof. Malec. Poza tym już wspominałam, że moja wiedza w zakresie kardiochirurgii jest znikoma, ale następcy sie chyba nie "wychowuje". Przypuszczalnie trzeba mieć pewne predyspozycje, aby móc pracować jako specjalista w tej dziedzinie i osoby z Zespołu prof. Malca zapewne te predyspozycje posiadają, skoro jest im dane z nim operować bo chyba nie byle kogo taki zaszczyt spotyka. Mistrz nie jest kimś, kto czegoś uczy, mistrz to ktoś, kto zachęca ucznia do dołożenia wszelkich starań, aby ten odkrył to, co już sam wie i potrafi. Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś że ludzie uczą się w 25 procentach od mistrza, w 25 procentach słuchając samych siebie, w 25 procentach od przyjaciół a w 25 procentach uczy ich CZAS. Są ludzie, którzy tworzą wyjątkową rzeczywistość i dają innym najcenniejszy dar - szanse życia dla ich dzieci, poświęcając przy tym całe swoje życie, tak jak robi to Zespól prof. Malca.- są wzorem dla tych, którzy sięgaja myślą i czynem poza horyzonty. Ci którzy mają jeszcze trochę siły niech pamiętają, że choćby taki zwykły płomień, światło nie jest czymś trwałym, zapala się od błyskawicy i gaśnie na wietrze, trudno je uchwycić, niczym promień słońca, a jednak - warto o nie walczyć, więc warto również walczyć o coś, co może być trwałe i pozostać. Są ludzie którzy buntują się przeciwko pewnym zachowaniom a potem przychodzi im za to płacić wygórowaną cenę. Nie zapominajmy, że w tej sytuacji zapłacą również, a może przede wszystkim dzieci. Z przyczyn szerokiemu gronu dobrze znanych oświadczam, iż napisała to Aleksandra Lignar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puchatek Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.chello.pl 08.06.07, 22:10 > ale > następcy sie chyba nie "wychowuje". Wychowuje się. Bo żeby powstał ktoś taki jak prof. Malec, musi się znaleźć profesor, który zainteresuje się utalentowanym studentem, zaproponuje mu studia doktoranckie, interesuje się tym, co doktorand robi... i tak dalej. I na uczelniach już tak jest, że są profesorzy szukający talentów i starający się im pomagać, a są też tacy, którym jest to obojętne. Znałem chłopaka o olbrzymim talencie, który mógł zostać profesorem, ale raczej już nim nie zostanie, bo nikt habilitowany (a tylko tacy na uczelniach się liczą) się nim nie zainteresował. Za mało wiem o Malcu i nie twierdzę, że to właśnie jego przypadek. Chodzi tylko o to, że - jak już napisałem na początku - następców się jednak WYCHOWUJE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puchatek Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.chello.pl 08.06.07, 22:15 Teraz część rodziców krzyczy, że nie ma następcy a przed > zabiegiem wszyscy krzyczą żeby ich dziecko operował akuratnie prof. Malec. Natomiast z tym zgadzam sie w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edyta Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 07:53 Dziwny jest nasz kraj.Wladze szpitala zamiast usunąć zazdrosnych wspólpracowników szpitala, usuwa najwybitniejszego kardiochirurga od HLHS w świecie!!!!!Dziwna sprawa!!Wg stoją za tym jakieś potyczki polityczne, pewnie jakiś lekarz ma obiecane jegto stannowisko-i to się dzieje na prawdę!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 21:16 Tak, to stanowisko chce objąć prof. Skalski.To już koniec kardiochirurgi dziecięcej w Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Turpin Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: 149.156.58.* 08.06.07, 21:55 Profesor Skalski jest wybitnym kardiochirurgiem dziecięcym, z tej samej szkoły co prof. Malec i prof Wites. W niektórych wadach ma lepsze wyniki leczenia niż prof Malec. Nie widzę więc końca kardiochirurgii dziecięcej w Prokocimiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arenik Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 21:57 Podzielam opinie wielu z was to wspaniały specjalista i wiem co mówię.To on zaczął pierwszy w Polsce operować z sukcesem dzieci z HLHS, wcześniej te dzieci leżały i czekały na śmierć sam to widziałem. Los tak sprawił,że mam w rodzinie dziecko z tą wadą, które żyje dzięki umiejętnościom profesora i ma się dobrze ma już 9 lat. Kiedy na niego patrzę to widzę te dzieci które urodziły się za wcześnie i nie chciałbym widzieć tych które urodzą się za późno, bo profesor już nie będzie pracował w Krakowie a może i w Polsce a rodziców nie będzie stać na wyjazd na leczenie za granice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzic Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.ruc.lama.net.pl 09.06.07, 07:16 Prof. Malec wraz z zespołem budował system leczenia dzieci z najcięższymi wadami serca. To właśnie tu a nie w Warszawie zajmowano się tzw. beznadziejnymi przypadkami i co wazne podkreslenia z duzym powodzeniem. A teraz - dzięki działaniom dyrekcji tej placówki - najwybitniejszy polski kardiochirurg i jego genialny i oddany zespół zaprzestanie ratowac nasze dzieci. Smutny jest fakt, że rowniez wladze UJ nie robia nic aby powstrzymac degradacje tej placówki ... Odpowiedz Link Zgłoś
ola_lignar Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą 09.06.07, 15:25 No może i wychowuje, ale gdyby tylko od takiego wychowania zależało czy ktoś zostanie kardiochirurgiem dziecięcym to chyba nie byliby oni tacy jacy są a już z pewnością byłoby ich więcej, a tu mamy do czynienia z dość małą grupą takich specjalistów. Wychowanie wychowaniem, ale przede wszystkim trzeba mieć w sobie to coś, co sprawi że będą mogli ten zawód uprawiać. Nie każdy lekarz może być chirurgiem a nie każdy chirurg kardiochirurgiem. Jak widać to mała grupa ludzi. Gdyby o samo wychowanie chodziło każdego dałoby sie pewnych rzeczy nauczyć, a jak widać nie wszyscy potrafią zrobić to, co robi prof. Malec. W dyskusjach o wychowywaniu następcy wchodzimy w temat tylko kardiochirurgii krakowskiej i następców prof. Malca, nie zapominajmy, ze siłą rzeczy asystenci profesora są od niego młodsi i chyba nie należy specjalnie doszukiwać się błędu w tym, ze oni pewnych procedur jeszcze nie wykonują, skoro nie wykonują ich również rówieśnicy profesora w innych klinikach. Ośrodków kardiochirurgii dziecięcej w Polsce mamy kilka, natomiast w korekcji pewnego typu wad mówi się o 2 wiodących - Kraków i Łódź. Czy to miałoby oznaczać że personel innych klinik jest "nie wychowany", bo nie operuje pewnych wad? Wychować następce, ale do czego? Do korekcji hlhs? A czy w Łodzi prof. Moll ma następce? Nie krytykujmy jednego ośrodka przez fakt że nie ma tam następcy, może popatrzmy na to trochę inaczej - może po prostu personel tej kliniki nie chce podejmować się czegoś w czym nie jest jeszcze perfekcyjny skoro ma szefa który robi to najlepiej. Gdyby była sytuacja, że profesora nie ma a dziecko musiałoby mieć natychmiast zabieg zapewne by sie go podjęli i zrobili to najlepiej jak potrafią. Przypuszczalnie niedługo będziemy mieć do czynienia z taką sytuacją. Chociaż jak widzę następca prof. Malca jest już wybrany i zapewne on będzie teraz wykonywał procedurę Norwooda (o nią się chyba tak rozchodzi) więc czym sie martwić? Przecież i Dyrektor i Władze Uczelni doskonale wiedzą na jakim poziomie była Klinika pod kierownictwem prof. Malca i na pewno nie pozwolą na to by poziom ten sie obniżył, czyli aby zmniejszyła się ilość lekarzy zdobywających kolejne stopnie naukowe, liczba publikacji, prowadzonych badań, prac prezentowanych na międzynarodowych konferencjach a przede wszystkim na pewno nie pozwolą aby wzrosła śmiertelność, a od oceny wszystkiego są przecież statystyki. Aleksandra Lignar Moralność, a więc i prawo moralne jest podstawowym warunkiem ładu społecznego. Na nim budują się państwa i narody, bez niego upadają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.chello.pl 09.06.07, 23:54 Proszę się tak nie gorączkować w kwestii następcy. Jasnym jest, ze każdy specjalista takowego powinien wychowywać, bo ani sam z nieba nie spadł, ani nie wiadomo, kiedy i z jakich powodów zakończy pracę lub przerwie ją na czas jakiś. Jest to więc zarówno obowiązek moralny, wynikający z kodeksu etyki zawodowej, jak i czysto zawodowy, jesli mówimy o stanowsku profesorskim. Ale kto tu na forum wie na pewno, ze prof. Malec naprawdę nie wychowywał ("wychwowywał" - podkreślam! - nie "wychował") nikogo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elf Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 15:46 Trudno się nie goraczkować skoro w grę wchodzi ludzkie życie. Gratuluję opanowania w takiej sytuacji. To co ma zrobić rodzic dziecka, które właśnie powinno mieć kolejną już operację, Kraków odmawia, bo nie ma kto operować, Łódź też, bo tam stosują odmienne metody lecenia, tym bardziej pozostałe ośrodki w kraju "odpadają". A za granicą - no cóż można, pod jednym tylko warunkiem.... kasa. A ilu rodziców na to stać? Niewielu, więc pozostaje patrzyć na cierpienie i śmierć własnych dzieci z powodu ludzkiej głupoty, jakiegoś nie zazegnanego przez dyrekcję konfliktu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puchatek Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.chello.pl 10.06.07, 21:09 W związku z tym - czy ktoś na tym forum ma pojęcie, dlaczego prof. Malec nie potrafil zorganizować swojego odejścia w sposób bardziej cywilizowany? W zawodzie obciążonym taką odpowiedzialnością oczekiwałbym, że profesor jasno powie - w Krakowie kończę z operacjami wtedy i wtedy, potem odchodzę do ośrodka XYZ i tam kontynuuję pracę. Zamiast tego milczy, czego rezultatem jest oczywiście panika i plotki w środowisku zdesperowanych rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.chello.pl 11.06.07, 19:45 A któż jest winny całej sytuacji?! Czy aby na pewno tylko dyrekcja szpitala?! Wielki Ratownik Dzieci niewinny jak aniołek? Wybaczcie, ponoszą mnie nerwy, ale też mam dziecko, które czeka na operację - w Krakowie nie, wiadomo czemu, w Łodzi trzeba czekać (Bogu dzięki, ze dziecko nie wymaga natychmiastowej interwencji) - teraz przez kilka miesięcy będzie tam bardzo wiele dzieci, też z powodu Krakowa, a więc my do kolejki, bo stan kliniczny jeszcze na to pozwala... Dziękujemy Mr M! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puchatek Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: *.chello.pl 10.06.07, 21:28 Oczywiście, z tym wychowaniem sprawa jest skomplikowana, zresztą sam podkreśliłem, że to co napisałem nie dotyczy bezpośrednio Malca, bo o nim za mało wiem. Chodziło mi tylko o to, że następców się rzeczywiście wychowuje. Ba, można powiedzieć, że należy to do obowiązków każedego profesora (wszak tytuł profesora to m.in. tytuł DYDAKTYCZNY). Jak się konkretnemu specjaliście uda temu wyzwaniu sprostać, to inna sprawa i niewątpliwie zależy to również od rzeczy, na które nie ma on wpływu. Jednak odpowiedzialność tych ludzi jest niezaprzeczalna. Zresztą sama piszesz: > przede wszystkim trzeba mieć w sobie to coś, co sprawi że będą mogli ten > zawód uprawiać. Nie każdy lekarz może być chirurgiem a nie każdy chirurg > kardiochirurgiem. No właśnie! Tylko że studentów są zastępy, i kdo wśród nich znajdzie tego z największym talentem? Kto mu najlepiej pomoże w rozwoju, poradzi, odpowie na pytania, na które sam jeszcze nie umie znaleźć odpowiedzi, doradzi literaturę, z której warto korzystać? Oczywiście starszy kolega-wybitny specjalista, nikt inny tego lepiej nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_lignar Re: Profesor odchodzi, rodzice płaczą 11.06.07, 06:06 Gość portalu: puchatek napisał(a): > No właśnie! Tylko że studentów są zastępy, i kdo wśród nich znajdzie tego z > największym talentem? Kto mu najlepiej pomoże w rozwoju, poradzi, odpowie na > pytania, na które sam jeszcze nie umie znaleźć odpowiedzi, doradzi literaturę, > z której warto korzystać? Oczywiście starszy kolega-wybitny specjalista, nikt > inny tego lepiej nie zrobi. Tu sie aukurat zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzice Profesor odchodzi, rodzice płaczą IP: 195.116.32.* 12.06.07, 19:17 jesteśmy rodzicami dziecka, które mimo wysilków prof. Malca oraz innych wspanialych lekarzy z Krakowa tj. Kordon czy Kuzma zmarlo.Ale mimo to jesteśmy im wdzięczni za wspanialy prezent jakim byly prawie 3 lata życia naszego dziecka. Oczekiwanie od nich uprzejmości i wielkich ukonów w chwilach gdy to oni walczą o życie waszych pociech i niejednokrotnie przeżywają to mocniej niz niektórzy rodzice jest blędem. Dla nich każde niepowoidzeni jest tragedią. Teraz dyrektorzy maja nowe zadanie . Mogą utworzyć sobie żobek. Bo bez Malca to już nie będzie prawdziwa kardiochirurgia. Odpowiedz Link Zgłoś