Dodaj do ulubionych

Dawno, dawno temu tak w 2002r.

22.08.07, 13:34
Śmieszni ludzie, przyszli i zaczęli pisać na Krakforum.
Pisali rzeczy mądre, pisali głupoty, pisali separatyści z różnych stron, i
pisał nawet Joozef007.
Wtedy powietrze było czyste a trawa była zielona.
Przyleciał Smok i wszystko się zmieniło.

CDN.
Obserwuj wątek
    • peteen eee, to tylko legenda... 22.08.07, 14:06
      dla najstarszych starowinek...
      • luckystrike Re: eee, to tylko legenda... 22.08.07, 14:15
        legenda z dawnych czasów, czasów wolnych komputerów i wolniejszych łączy. Czasów
        w których nie każdy miał komputer, a jak już ktoś miał to sie zajmował poważnymi
        rzeczami( czyt. grami).
    • wij.paszczak Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 22.08.07, 14:13
      oj czuję coś,że będzie ciekawie..;]
    • trooly Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 22.08.07, 14:48
      Widziałem paszczę smoka w 2002 roku. Biedaczysko lewą trójkę miał
      całkowicie zepsutą. Na lewej stronie było sporo ubytków. W górnej
      jego szczęce, po prawicy wyrastał nowy ząb, myślałem wtedy, że to
      ząb mądrości. Myliłem się, wybił pomiędzy innyni starymi zębami,
      trudno było mu nadać numer. Spartolił układ szczęki. Warto
      przypomnieć, że już wtedy owy smok miał bardzo duży osad nazębny,
      szczególnie na dolnej szczęce. Nadmiar kamienia wytracą kwaskiem
      cytrynowym, w efekcie miał całkiem kwaśną minę, powiem dosadniej,
      wstręną miał, jak po całonocnym piciu. Z tej kwasoty często lubił
      coś w płynie na ząb wylać. Gdy tak bąblował to strasznie tył. Oj
      miał ten smok dodadkowo apetyt. Tyle o szczęe smoka. Inna to sprawa,
      że Szewczyk Dratewka doprowadził smoczka do wielu schorzeń.
      Pierwszym jego okrutnym działaniem, było podłożnie nafaszerowanej
      pieprzem kaczki dziwaczki. Pomylił się Dratewka, na począku planował
      podłozyć Kaczorka ale bał się o plagiat, wszak jego tato ciągle leży
      zmrozony, mówią nawet że od II Światowej.Zrezygnował. Czasami jak
      strach koło nogi, to efekt dziwny, stąd właśnie kaczka dziwaczka.
      Zjadł smok dziwaczkę i długo leżał chory, tak myślę że nadal jest
      chory. Zęby to chyba jeszcze ma. Na tyle dzisiaj, nie chcę rozłościć
      smoka.
      O tym smoku pisał e-legenda?
    • e-legenda Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 22.08.07, 17:58
      Ale nim przyleciał Smok, ludziom tu na forum, żyło się miło i szczęśliwie, pisał
      mtq, który chyba nie miał jeszcze 14lat, pisał pingwin, który miał już dużo, oj
      dużo. Pisał skks, który miał nie wiele mniej niż Pingwin, pisał Krzychut,
      peteen, Mikołaj, pisał, laki, Magazyn, pisały Swing i dreamlover, Dora, Rita, Elka,
      I Ci ludzie ze sobą rozmawiali, mieli inne zdania, mieli inne zapatrywania na
      rzeczywistość nas otaczającą ale mogli się spotykać przy butelce wina, wokół
      dymiącego grilla.
      Ale nikt nikogo nie obrażał.

      A dziś?

      14 i 50 latek mogli razem pracować przy budowie strony, mogli i umieli sie dogadać.

      I komu to przeszkadzało?

      I komu to przeszkadzało?
      Kto i dlaczego sprawił, że Polacy skaczą sobie do oczu?
      Kto i dlaczego sprawił, że My tu na forum dyskutujemy, piszemy tak
      by dopiec, by udowodnić ZA WSZELKĄ cenę, że mamy rację?
      Jesteśmy często głusi na argumentacje drugiego człowieka?
      • szto_tawariszczi Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 22.08.07, 18:17
        tusk ???????????????????
        • swing Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 22.08.07, 19:35
          pan...?
      • helenka17 Trututu 22.08.07, 22:56
        Trzeba zmienić przebranie. To się nie sprawdziło...
        "(...)krzyczał na Siennej ulicy w porze nocnej, z powodu, że jest cierpiący na
        nerwy...".

        H.
        • ropusznik Re: Trututu 22.08.07, 23:57
          heh..
          img130.imageshack.us/img130/233/zevt1.jpg
          • helenka17 Warga habsburska 23.08.07, 12:02
            www.gnosis.art.pl/iluminatornia/sztuka_o_inspiracji/diego_velazquez/velazquez_infantka_malgorzata_1659.htm
            H.

            PS: raczej.
            • trooly Re: Warga habsburska 23.08.07, 12:10
              No. Tylko, czy dziewoja siedzi na stołku? Trochę to małolata, nie
              boisz się?
              • helenka17 Co Phan do mnie rozmawia? 23.08.07, 13:41
                toż chodzi o czystą estetykę - i o potwierdzoną księżniczkę, rzecz jasna.

                H.
            • ropusznik Re: Warga habsburska 23.08.07, 13:42
              nno nie wiem..
              img239.imageshack.us/img239/8239/37995564ao2.jpg
    • helenka17 Hallo - tu jestem 22.08.07, 22:52
      Trzeba zmienić przebranie. To się nie sprawdziło...

      H.
    • joanna2002 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 22.08.07, 23:36
      smok,to ,o ile pamiętam legendę,nie latał tylko pił--
      wprawdzie tylko wode z Wisły/bo wtedy była,jeszcze pitna--albo do
      picia/i czuhał na dziewice.---joanna
      • trooly Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 07:31
        Nie bój nic. Może i czuha smoczysko na dziewicę ale Ciebie
        uratujemy. Poranek ładny, smoczysko pewnie pije. Jak to woda
        najlepsz obecnie, no w Krakowie.
        • henio56 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 08:05
          niestety, demokracja na forum się skończyła, zaczeła się dyktatura.
    • luckystrike "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 11:38
      Gadać z idiotami czy nie? wchodzić z nimi w pyskówki? zniżać się do ich poziomu?
      Nigdy sie takiego przecież w ten sposób nie przekona, a daje sie im pożywkę do
      istnienia. Zmienia sie forum wedle ich oczekiwań. Z drugiej strony brak reakcji
      jest uznawany za poddanie tudzież przyzwolenie lub co gorsza uznają że
      zmiażdzyła nas siła ich argumentów!
      Idioci też są różni. Są tacy którzy po prostu przychodzą tu odreagować
      upokorzenia z "realnego świata" , ale i tacy którzy są, nazwijmy to "mało
      inteligentni". Jak "w życiu" mozna by rzec.
      I pewnie zawsze będą tylko musimy się starać co by byli w mniejszości i chyba
      trzeba ich ignorować , pisać swoje. Może sie jakoś "rozmyją"
      a forum będzie miejsce do którego każdy z przyjemnością zaglądnie i napisze choć
      jedno zdanie dziennie?
      Głupio by chyba było oddać "miejsce" gdzie się trochę czasu spędziło i poznało
      się "kupe" fajnych ludzi.

      • trooly Re: "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 11:54
        Taka przeprowadzka do innego miasta, z powodu np. zmiany pracodawcy.
        Na początku wydaje się, że wszyscy i wszystko jest be, lub wspaniałe
        jest. Po pewnym czasie przyzwyczajamy się do tego nowego, a gdy
        zdarzy się potrzeba kolejnej zmiany i przeprowadzka do kolejnego
        miasta, to już przychodzi zaduma. Okazuje się, że z tych ostatnio
        poznanych miejsc i ludzi, można też coś wybrać, polubić nawet i
        zatęsknić [jak mówi Gosia]. To coś, to właśnie sens życia i myślę,
        że nie warto od tego uciekać. Konserwa na wszystko moje, zrobione po
        mojemu lub Naszemu nie zawsze jest zdrowa. Spacerując ulicami miasta
        spotykamy różnych ludzi, los sprawia że z niektórymi trafia się
        rozmowa, los lub nasze zapotrzebowanie, bywa róznie ale bywa. Głupio
        tak chodzić po pustym mieście zawsze w jednym towarzystwie. Nadmiar
        drugiej osoby często prowadzi do rozwodów, nie tylko w najbliższej
        rodzinie. Uważam, że czasami warto rozmawiać i z idiotami. "Człowiek
        czkający zawsze myśli, jak czkawkę zlikwidować" - mówi Theo Mood.
        • luckystrike Re: "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 12:02
          ależ ja wcale nie zamierzam "chodzić w jednym towarzystwie" . Niech przychodzi
          tu jak najwięcej ludzi, proszę bardzo. Tylko niech przychodzą porozmawiać, a nie
          zaśmiecać. Niech piszą głupoty! Dlaczegóż by nie. Byle nikogo nie obrażać.
          Niech się forum nawet zmienia, ale nie w kierunku znanym z programów
          informacyjnych.
          • trooly Re: "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 12:14
            To już lepiej. Widzisz czasami ludzie jak kury, zamiast rozmawiać
            gdakają. Co szkodzi, gdy tak sporadycznie to robią. Przesady i ja
            nie lubię, choć sam miewam stany skogucenia.
            • gosia.43 Re: "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 12:46
              Tak sobie myślę , że to forum to nie tylko możliwość spotkania
              drugiego człowieka i porozmawiania z Nim ( żartem , czy serio ) ,
              nie tylko możliwość wymiany informacji ze znajomymi czy nieznajomymi
              ale , że jest to jakaś forma podróży , w którą wszyscy tu
              wchodzimy. Trafia sie pasazer jednorazowy , trafia sie ktoś na
              chwilę - tylko na parę przystanków , a są i podróżujacy stale...
              Jeden wysiada , drugi wsiada..Jak w kazdej podrózy - każdemu z Nas
              zdarzaja się upadki.. Lepsze lub gorsze dni.Ważne jest to byśmy nie
              dali się zwariować ..
              Forum ma wielu dobrych i mądrych ludzi i nie przypuszczam aby
              zanikło..Konflikty wśród pasazerów - to rzecz normalna ; występują
              w każdej podróży. Tego nie unikniemy. Możemy się natomiast postarać -
              aby je trochę łagodzić..
              I koniecznie zwalczać chamstwo . Chamstwo tak - zawsze.
              gosia

              Wreszcie zależy to tylko od Nas - jaka ta podróż będzie..
              • trooly Re: "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 13:59
                Zdecydowanie, zdecydowanie trzeba zwalczać chamstwo. Metody mogą być
                różne, to już pozostawiam, każdy z nas swój sposób
                wybiera. "Zwariować" na chwilkę można, zgadzam się i na to ale tylko
                na chwilkę takiego raczej zakręcenia, niż w pełni zwariowania. Kto
                wie ile sami będziemy jechać w tym pociągu. Kiedyś czytałem
                Wolskiego, był taki tajemniczy pociąg ale te jest inny w swej
                tajemniczości. Dzisiaj jestem uśpiony, jutro będę piał jak trooly-
                kur. Chamstwo tak - zawsze trzeba zwalczać. Gosiu.
                • gosia.43 Re: "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 21:28
                  Fajnie jest , ze jakas grupa osób stworzyła to forum. I dzieki Im
                  za to. Niektórzy piszą do dziś , niektórzy pod innymi nickami ,
                  niektórzy spasowali a niektórzy nie zostali wymienieni - a wkład
                  mieli niemały..No.. ale legenda się jeszcze nie skończyla. Czekamy
                  na dalsze odcinki...
                  Ten smok a raczej smoczyca ( śmiem przypuszczać ) zionęła nieźle
                  ogniem - ale " odfruneła " albo była zmuszona odfrunąć - chyba z
                  jakies pół roku temu. I dobrze.
                  Ta legenda .. to powiem nawet , ze też jakaś historia.. kawałek
                  dobrej historii , w której ludzie pomimo swoich różnic na różnych
                  polach odnaleźli wspólny język. I kapitalną sprawą jest , że tak
                  się właśnie odnaleźliście....
                  Nie należy jednak zapominać o tym , ze ten "pociąg" wciąż jest
                  otwarty. I pasażerowie wsiadają. Za bilet nie płacą. Płaca swoim
                  wizerunkiem. I pewnie , że taki wsiadający powinien dostosowac się
                  do towarzystwa , które już jedzie ale też może mieć swoje
                  zdanie...i wnieść coś nowego ..
                  I wcale to nie bedzie zagrażało tym , którzy już tak długo jadą i
                  jadą....Tak myślę..
                  gosia

                  A przecież jak się w pociagu okna nie otworzy..i nie najdzie świeże
                  powietrze .. to ciężko jest tak jechac na dłuższą trasę ..nawet w
                  doborowym towarzystwie....))
                  g
      • peteen Re: "odwieczny" forumowy dylemat 23.08.07, 18:08
        no, niestety, gadam czasem z idiotami, a niepotrzebnie...
    • e-legenda Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 14:40
      W legendy się wierzy albo i się nie wierzy.
      W każdej ziarno prawdy, jakieś, jest.


      Bywając często w kraju zwanym Germanią, Kraju, który przegrał wojnę, Kraju,
      który zapłacił straszliwą ceną za swoich chorych przywódców,
      nie mniejszą niż Polacy, widziałem ludzi zadowolonych, wręcz szczęśliwych.
      Zadowolonych z życia, ze swoich osiągnięć, nie zawistnych, umiejących pomagać,
      oczywiście w masie, bo głupole wszędzie się zdarzają.

      Tylko dlaczego w Polsce częściej, się zdarzają?
      A może to znowu legenda?

      CDN.







      • trooly Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 14:50
        Proste, za często bywałeś. Teraz czas na legendy.
      • helenka17 Przecież to zwykłe Prusy 23.08.07, 19:40
        ...jaka tam germania

        H.
      • krzychut Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 21:33
        Po wielokroć slusznie prawicie.
        Tylko dlaczego tu u nasz tak strasznie gorąco?
        Oglądając telewizor stwierdzam, że w czasie mojej krótkiej nieobecności idiotów zdecydowanie przybylo ale coś zaczyna ich parzyć w doopska.
        • gosia.43 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 21:37
          Wróciłes ?
          Podróż w porządku ?..
          gosia
          • gosia.43 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 21:52
            Poszedłes juz zapewne spać ..odpocznij..
            A jutro wróć.
            No a przede wszystkim - witaj..))
            gosia
            goraco jest i w temperaturze powietrznej i w polityce..
            g
            • krzychut Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 22:01
              Wszystko OK!
              Tylko jak patrzę w ten telewizor...
    • bluetab70 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 22:33
      ech, staruszku....
      lezka się w oku kręci ;))
      zatęskniłam i za separkami, i za Josephem...
      a staregokonia ktoś pamięta? a gatsby'ego? a Kathy gdzie się
      podziewa?
      • peteen Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 22:43
        staregokonia spotykam czasem, a jakże
        ;c)

        ale józefowego pióra cholernie brak...
      • swing Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 23.08.07, 23:08
        się kręci...

        były osoby, które zamilkły i takie, które odeszły z hukiem,
        były dyskusje okołowyborcze i okołopielgrzymkowe
        były wątki krakowskie, kazimierskie, życiowe, marynowe, imprezowe, pogodowe,
        zdrowotne, spamowe i takie tam

        i narzekania też zawsze były
        ;-)
        • henio56 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 24.08.07, 07:14
          najgorsze, ze co niektórzy idioci, za takowych się nie uważają i
          uparcie chcą robić idiotów z innych.
          • irenuk1 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 24.08.07, 08:12
            Co do Legendy. Młodym tu jezdem (jak mawia Pewien Starszy Krakus imieniem Aleks i nie tylko on), bo wcześniej miałem zbyt wolny internet albo wcale, to może dla weteranów i co do nich nie mam prawa do uogólniania. No to nie będę generalizował. Tylko tak trochę, jak gdyby, bo tak naprawdę... nic innego nie umiem.
            Otóż, jak wiadomo, jesteśmy różni. Ale odkrycie... Chodzi o to, że od przodu inni, od tyłu - szkoda gadać. Też inni. Sarmaci i esseńczycy (lub na odwrót). Ksenofile i ksenofoby. Miłośnicy Kazimierza i tacy jak ja, co się nauczyli - boleśnie - omijać Kazimierz szerokim łukiem, szczególnie wieczorową porą, już w latach 50/60. Ci o właściwej sylwetce (głównie nosa) oraz innych cechach wybraństwa dawali tam bowiem do zrozumienia tym sobie obcym, czyj to obszar i że trzeba płacić myto. Czasami odnoszę wrażenie, jakbym tu i ówdzie ich spotykał; posuniętych wiekiem, lecz nadal mających aspiracje do panowania. Dotyczy to również niektórych pań o duszach władczyń. Także takich jak ta od Holofernesa czy Jana Ch.
            Są wśród nas tacy, którzy lubią bić, tacy co lubią być bici, i tacy co nie lubią jednego bądź drugiego, albo nawet żadnego. urok w tym, że nie jednocześnie i nie wyłącznie...
            Mając wspólnego wroga zawieramy przeciw niemu sojusz i zapominamy na chwilę o urazach. A jak zapominamy o tym wspólnym - wyżywamy się wzajemnie na sobie.
            Wspomniani zaś przez E-legenda Niemcy (mogę to samo powiedzieć i o Francuzach) zrozumieli po wielu doświadczeniach, błędach i przemyśleniach, że trzeba się zorganizować również ku budowaniu. Zwłaszcza gdy wszystko w gruzach: kraj wyniszczony rewolucjami czy wojną, tak fizycznie jak moralnie. My zaś okładamy się nadal i "na złość mamie" nawołującej do rozsądku głosujemy na największe miernoty (intelektualnie i moralnie).
            Wyciągam rękę do zgodnego budowania. Potrafię uszanować wartości innych, lecz domagam się wzajemności. Jak dotąd bowiem należę do niewielu tutejszych forumowiczów broniących dobrego imienia Polski i Polaków bez szowinistycznej arogancji. Nie zbudujemy niczego dopóki się nie zdecydujemy, czy to ma być Polska, czy też Nowe Jeruzalem lub coś podobnego. Dość tego wygnaństwa!
    • e-legenda Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 24.08.07, 10:02
      Legendarny na połowę świata polski antysemityzm, ksenofobizm
      i zwykła zaściankowość jako fakt nie podlega dyskusji ale chciałbym zapytać,
      min. Irenuka:
      Czy widział /pewnie tak/ żywego, prawdziwego Żyda Polaka, żyda mieszkającego w
      Polsce?
      I proszę nie opisywać KimDornaI, czy Michniko-Urbana, czy jeszcze paru innych
      "wielkich" polskich żydów.
      Nie o takich żydów mi chodzi a o takich z Twojej klatki, z Twojej ulicy, z
      Twojej pracy.

      Też nie lubię Kazimierza, głośnego, brudnego, śmierdzącego angielskim moczem ale
      czy z tego powodu mam śmiać się z ludzi, którzy z Kazimierza zrobili sobie ikonę?
      Wolno Im.
      Jak i mnie wolno Kazimierz omijać szerokim łukiem.

      A i legendą jest twierdzenie, że w czasach " wody czystej i trawy zielonej"
      czyli w czasach Poręby, czyli w czasach gdy wielu tu obecnych nie było jeszcze
      obecnych na tym łez padole była trawa zielona i woda rzeczywiście czysta.
      Ale tak ten czas, przez czołowego antysemitę, głupka choć inteligentnego, został
      nazwany i jak został nazwany to dla wielu znaczy, że taki ten czas był.
      I nie ważne, że był to czas Tomasza, Wiesława, Gierka i pomniejszych moczarowców.

      A dziś?
      Czy coś się zmieniło?

      CDN.

      • trooly Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 24.08.07, 12:05
        Świat zmienia swoje oblicze. Wiatr śmiga pomiędzy budynkami,
        skałami, lasami i ludźmi, ciągle niosąc nowe nasiona życia. Trwanie
        jednego ludzkiego pokolenia jest jak śpiew skowronka w letni
        poranek. Zboże, mysz i kot, jak kostki wielkiej układanki, jak
        Polak, Żyd, Niemiec, Rusek, Turek i Chińczyk, jak 100%. W układance
        liczy się każda kostka, brutalna eliminacja nawet jednej, staje się
        ciężarem przechylającym szalę bytu. Byt lepszy jest od nicości.
        Zrównoważyć ciężary wagi Naszego rozsądku jest trudno. Znikomy
        procent, jak kostka z układanki, zapewnia bezpieczeństwo, świadomie
        lub instynktownie. Nadmierne „pączkowanie” jednego z ciężarów
        prowadzić może do przechylenia szali i podobnie jak zbytnie
        obciążenie wagi, do nicości. Wielkość i odmienność, są jak
        zapatrzenie w poszukiwanie zacności. Doskonałością wielkości jest
        jednak „ziarenko maku”, kurcz i ponowny wzrost. Wielkość można
        utracić, nie dostrzegając sensu i piękna własnej małości. Zazdrość o
        przysłowiowy procent, o kostkę żądną prymatu pierwszeństwa, jest jak
        głos hamujący kreację. Bilans, 100% a w nich wzajemne zrozumienie,
        dominacja, podległość, marzenia, zazdrość, obłuda, fałsz, tęsknota,
        miłość, przyjaźń. Sens wzajemnego zrozumienia, to walka o byt i
        oddalanie widma nicości. Wielkość nie powstanie bez małości, a
        małość nie przetrwa bez wielkości. Ceniąc każdy %, każdą kostkę
        układanki, umacniamy bezpieczeństwo bytu. Kostka wybrana z ciągu
        układanki bywa zarozumiała ale jest potrzebna. Inna, choć istotna to
        sprawa, kto zostaje złożony na stole ofiarnym.
      • irenuk1 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 25.08.07, 07:08
        Odp. na pyt. Elegenda/y.
        Nie, prawdziwego nie widziałem. To się chyba wyklucza, choć krzyżówki są możliwe. Są takie narodowości, które się wykluczają.
        Na marg. W twoim "min." wyleciała kropka i spacja, prawda? W przeciwnym razie - gdyby to nie było przypadkiem - musiałbym rzucić mięsem, albo jak...
    • dora5 Re: Dawno, dawno temu tak w 2002r. 24.08.07, 19:22
      Tak :-) to był rzeczywisty rok 2002 i początki neta w pracowni, z jakim
      zadowoleniem pochwaliłam się tym, że wiem jak nazywał się plac żydowski przed
      wojną ! i pamiętałam krachlę u Pani Gadaczowej, ależ ona miała smak
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka