Dodaj do ulubionych

ZIOBRO ,jedyna okazja się dowiedzieć ..........

03.09.07, 22:37
ZIOBRO ,jedyna okazja się dowiedzieć,czym się zajmował jak był
studentem.........
www.zshare.net/image/3442635284fd18/
Pozdrawiam serdecznie,na tym nie koniec,dalsze odcinki wkrótce....
Obserwuj wątek
    • madox44 czekamy, czekamy na c.d. 10.09.07, 20:22
      j.w.
    • enufracy Re: ZIOBRO ,jedyna okazja się dowiedzieć ........ 14.09.07, 08:59
      Za Leszkiem Konarskim z Przeglądu i onetu

      wiadomosci.onet.pl/1437788,2677,1,kioskart.html
      Jarek, Marek i... Zbyszek
      Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na
      studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom
      Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego
      trudno znaleźć profesorów, którzy zapamiętali studenta Zbigniewa
      Ziobrę.
      Nie wyróżniał się ani wynikami w nauce, bo na koniec miał średnią
      3,84, ani też działalnością w kołach naukowych czy organizacjach
      studenckich. Bardziej zapamiętali go księża z podyplomowych studiów
      homiletyki przy krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie
      uczył się sztuki kaznodziejstwa. Wraz z księżmi z całej Polski
      poznawał sztukę komunikowania się z ludźmi, przekonywania ich do
      wartości chrześcijańskich, pośredniczenia między człowiekiem a
      Bogiem. Uczył się tam tłumaczenia wiernym bożych wartości, a może
      bardziej przekonywania ich do własnych poglądów. Ks. dr hab. Wiesław
      Przyczyna, twórca tych studiów uczących księży wygłaszania kazań,
      zapamiętał Ziobrę jako zdolnego absolwenta.
      Dlaczego obecnemu ministrowi sprawiedliwości nie wystarczały na
      studiach prawniczych zajęcia z retoryki? Być może już wtedy
      przygotowywał się do wystąpień na forum publicznym, chociaż kolegom
      ze studiów mówił tylko, że chce być prokuratorem.

      Prokuratorem jednak Zbigniew Ziobro nie został, choć odbył aplikację
      w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i w 1997 r. zdał egzamin
      prokuratorski. Podobno miał z tym kłopoty i dlatego nie objął
      stanowiska asesora prokuratorskiego, ale jak było naprawdę, trudno
      stwierdzić. W swoim życiu przeprowadził osobiście tylko jedno
      śledztwo, które trwało 10 lat i skończyło się jego porażką. A
      śledztwo dotyczyło dwóch najbliższych kolegów ze studiów – Jarka i
      Marka. Trudno dzisiaj zrozumieć postępowanie ministra Ziobry bez
      poznania metod śledczych studenta Ziobry.

      Donos prewencyjny

      Do czasu studiów w Krakowie Zbigniew Ziobro przebywał w Krynicy,
      gdzie jego ojciec, dr Jerzy Ziobro, pełnił w latach 1961-1997
      kolejno funkcje ordynatora i dyrektora Szpitala Uzdrowiskowego,
      zastępcy lekarza naczelnego, a potem dyrektora ds. lecznictwa
      Uzdrowiska Krynica-Żegiestów. W liceum w jednej ławce siedział z
      Jarosławem G. Ich rodzice również się przyjaźnili i dlatego gdy
      Zbigniew dostał się na prawo, a Jarosław na rolnictwo, padła
      propozycja, aby zamieszkali we wspólnie wynajętym mieszkaniu.

      Na swoim roku studiów Jarosław G. poznał pochodzącego z Radoczy koło
      Wadowic Marka K. i przedstawił go Zbigniewowi Ziobrze. Odtąd
      dwaj "rolnicy” i prawnik stanowili trójkę przyjaciół. Aż tu pewnego
      dnia Zbigniew oznajmił Jarkowi, że ma on się wyprowadzić. Jako
      oficjalny powód podał, że przyjeżdża do niego ojciec i musi mieć
      wolne łóżko. Jarek nie mógł zrozumieć tej nagłej decyzji kolegi, z
      którym przyjaźnił się od dzieciństwa. Pytali też o to sędziowie w
      czasie rozpraw.

      – Celowo go okłamałem, że nie będzie mógł u mnie mieszkać z powodu
      przyjazdu ojca, a taką decyzję powziąłem, gdyż nie odpowiadała mi
      jego postawa wobec życia, jego poglądy – powiedział w sądzie.

      Jak wyjaśnił Zbigniew Ziobro na następnych rozprawach, te niesłuszne
      poglądy Jarka to jego stosunek do życia, chęć zabawienia się kosztem
      innych. To samo zarzucił Markowi. Zupełnie jednak stracił zaufanie
      do Jarka, gdy ten wyprowadził się do akademika i oddał mu klucze.
      Zbyszek popatrzył na przekazane dwa klucze, do bramy na dole oraz do
      mieszkania, i zarzucił Jarkowi, że nie są to te same klucze, które
      razem dorabiali. Jarek zaprzeczał, ale Zbyszek był pewien, że Jarek
      wyprowadzając się, musiał dorobić sobie zapasowy komplet.

      Zaraz po wyprowadzeniu się kolegi Ziobro złożył na policji
      doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swoich
      kolegów, Jarka i Marka, którzy najprawdopodobniej dorobili klucze do
      jego mieszkania. Gdyby więc doszło do kradzieży, to policja ma
      informacje, gdzie szukać sprawców. Takie profilaktyczne wskazanie
      ewentualnych przestępców. Kto inny, zamiast angażować policję,
      zapewne wymieniłby po prostu wkładkę w zamku po wyprowadzce
      współlokatora. Tylko że w takim przypadku nie byłoby ścigania
      przestępców.

      Jarek, Marek i... Zbyszek
      Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na
      studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom
      Ciąg dalszy...


      Metody śledztwa

      Po wytknięciu kolegom niesłusznych poglądów i przedstawieniu
      zarzutów, że Jarek dorobił dodatkowy komplet kluczy, logiczne byłoby
      zerwanie wzajemnych kontaktów. Tak się jednak nie stało. Zbigniew
      Ziobro zataił przed nimi informację, że był na policji, incydent
      uznał za niebyły i jakby nigdy nic spotykał się z Jarkiem i Markiem.
      Obydwaj nie wiedzieli, że są w kręgu podejrzenia ich kolegi, który
      prowadzi przeciwko nim swoje śledztwo.

      Cała trójka spotkała się na imprezie w akademiku u Jarka, gdzie
      Zbyszek obydwu kolegom pożyczył sporą kwotę. Oddali mu w terminie,
      po dwóch miesiącach, i jeszcze trochę dołożyli. Następna impreza
      odbyła się w mieszkaniu Zbyszka, gdzie koledzy przynieśli butelkę,
      aby odwdzięczyć mu się za pożyczkę. Wypili alkohol, pogadali i wtedy
      Zbigniew Ziobro po raz kolejny doszedł do wniosku, że mają
      niesłuszne poglądy i nie jest to dla niego towarzystwo. Nic im
      jednak nie powiedział i kontaktów nie zerwał.

      Niedługo po tej ostatniej imprezie Zbigniew Ziobro zaczął odbierać
      najpierw głuche telefony, potem z wyzwiskami pod jego adresem.
      Przypuszczał, że to telefonował Marek, ale nie był pewien, więc nie
      zgłaszał niczego na policję. Potem nadchodziły anonimy z wyzwiskami.
      Gdy ktoś 12 razy zatelefonował do rodziców Ziobry w Krynicy i mówił
      o Zbigniewie jako "synu czerwonej krynickiej świni", miarka się
      przebrała. Dr Jerzy Ziobro przyjechał do Krakowa i nakłonił syna do
      zgłoszenia sprawy na policję. Zbigniew Ziobro stwierdził, że
      najpierw musi złapać sprawców.

      W kręgu podejrzenia znaleźli się jego dwaj niedawni przyjaciele,
      Jarek i Marek, z którymi postanowił nadal się spotykać, tym razem w
      celach śledczych. Na wszystkie spotkania przychodził z ukrytym
      magnetofonem i rejestrował ich przebieg. Wracał do domu i porównywał
      głosy biesiadników z głosami z telefonu. Nadal podejrzewał, że
      anonimowym dzwoniącym jest Marek, ale nie był pewien i dlatego
      postanowił zrobić prowokację. W jednym z pubów pokazał Markowi
      wyciąg ze swojego konta w biurze maklerskim, z którego wynikało, że
      zarobił 100 mln, oczywiście w starych złotych. Tak rzeczywiście
      było, gdyż szczęście mu wtedy na giełdzie dopisywało.

      Prowokację uznał za udaną, bo wkrótce w anonimach znalazło się
      żądanie okupu, najpierw 5 mln, potem 30 mln starych złotych. Nadawca
      znał dokładnie jego adres wraz z kodem pocztowym, wiedział, że nie
      należy do biednych, ale co do charakteru pisma Zbigniew Ziobro
      ciągle nie był pewien.

      Następną prowokacją była próba kupienia od obydwu kolegów
      narkotyków. Też zjawił się na spotkaniu z włączonym magnetofonem,
      ale Jarek i Marek stwierdzili, że nie mają nic z tych rzeczy do
      sprzedania.

      Potem Ziobro zauważył, że anonimy przychodzą zawsze tydzień przed
      wizytą Jarka u niego w domu, a następnie tydzień później. Pokazywał
      je Jarkowi, ale on nie reagował. W czasie jednej z wizyt Zbyszek
      wyraził zdziwienie, że ktoś pisze ręcznie, bo przecież łatwo poznać
      charakter pisma. Trudniej byłoby rozszyfrować nadawcę, gdyby je
      pisał literami drukowanymi. Kolejny anonim był już tak napisany.

      Zbigniew Ziobro po zgromadzeniu materiału dowodowego, w którym za
      autora telefonów i anonimów uznał Marka K., złożył formalne
      doniesienie o przestępstwie. Wcześnie rano po Marka K. przyjechali
      policjanci, skuli go i przewieźli na komisariat. Do niczego się nie
      przyznał i wypowiedział kilka uwag na temat st
      • enufracy Re: ZIOBRO ,jedyna okazja się dowiedzieć ........ 14.09.07, 09:04
        cd.. z onetu.pl i za Leszkiem Konarskim z Przeglądu...

        ...anu głowy swojego kolegi. Również Jarek był przesłuchiwany i też
        nie przyznał się do pomagania w pisaniu anonimów.

        Sądy różnych instancji pytały Ziobrę, dlaczego sam prowadził
        śledztwo, zamiast powiadomić policję. Za każdym razem odpowiedź była
        jednakowa: – Nie miałem zaufania do policji, obawiałem się, że
        podejdą do tego rutynowo. Chciałem przeciwstawić się sprawcom w
        sposób aktywny.

        Praca dla grafologów

        Wiosną 1994 r. Marek K. został oskarżony o telefonowanie i pisanie
        anonimów do swojego kolegi, Zbigniewa Ziobry, w których miał mu
        grozić pozbawieniem życia i żądać okupu. W trakcie procesu sąd
        odrzucił cały materiał dowodowy zebrany przez Ziobrę, występującego
        jako oskarżyciel posiłkowy, i swój werdykt oparł jedynie na
        ekspertyzie grafologa prof. Antoniego Felusia, który stwierdził, że
        to Marek K. był autorem anonimów. Sąd skazał go na rok pozbawienia
        wolności z zawieszeniem na trzy lata i 5 mln starych złotych
        grzywny. Ziobro triumfował, choć jego praca w postaci wielu taśm z
        nagraniami pijących wódkę kolegów nie została doceniona.


        Jarek, Marek i... Zbyszek
        Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na
        studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom
        Ciąg dalszy...


        Marek K. odwołał się od tej decyzji, żądając drugiej ekspertyzy, i w
        następnym procesie został uniewinniony, gdyż biegli z Instytutu
        Ekspertyz Sądowych stwierdzili, że nie można jednoznacznie
        stwierdzić, iż anonimy są pisane jego ręką.

        Na skutek apelacji wniesionej przez obydwie strony Sąd Wojewódzki
        podtrzymał wyrok uniewinniający Marka K. Na skutek wniosku o kasację
        wniesionego przez pełnomocnika Zbigniewa Ziobry przez pięć lat
        sprawą zajmował się Sąd Najwyższy, który wyszedł z założenia, że w
        przypadku sprzeczności pomiędzy dwiema ekspertyzami należy powołać
        trzeciego biegłego, i przekazał sprawę ponownie Sądowi Okręgowemu w
        Krakowie, który zlecił ekspertyzę Centralnemu Laboratorium
        Kryminalistycznemu Komendy Głównej Policji. Po bardzo dokładnych
        badaniach, które – jak wynika z kosztorysu – trwały 174 godziny,
        biegli Komendy Głównej Policji wykluczyli, by Marek K. był autorem
        anonimów.

        Ten wyrok znowu został przez prokuratora i pełnomocnika Ziobry
        zaskarżony i w kolejnym procesie, przed sądem odwoławczym, Marek K.
        został już ostatecznie uniewinniony.

        Metody Ziobry

        W czasie tych toczących się 10 lat procesów sąd wielokrotnie wyrażał
        zdziwienie dowodami przedstawionymi przez śledczego Ziobrę.

        Oto np. powołał on na świadka swojego młodszego brata Witolda,
        prawnika (obecnie doradcę PiS w Parlamencie Europejskim), który
        stwierdził, że głos w słuchawce jest głosem Marka K. Po takim
        oświadczeniu sąd spytał, jak świadek mógł zidentyfikować głos w
        słuchawce, skoro nigdy wcześniej oskarżonego nie spotkał, a na sali
        sądowej nie zdołał on jeszcze nic powiedzieć.

        Poszczególne sądy zupełnie zlekceważyły dorobek Ziobry w nagrywaniu
        kolegów, prowokowaniu, analizowaniu ich zachowań. Jeden z sędziów
        napisał nawet, że jest zdziwiony przedstawianiem takich dowodów
        przez prawnika.

        Jarek i Marek dopiero po kilku latach dowiedzieli się, że byli
        zgłoszeni na policji jako potencjalni złodzieje i gdyby coś zginęło
        z mieszkania Ziobry, byliby potencjalnymi sprawcami.

        O to cała prawda o ministrze Ziobrze, Życzę miłej lektury.:-)))))


        • henio56 ZIOBRO ,jedynak to prawdziwe 0 14.09.07, 09:14
          genialny absolwent prawa, uważa sie za mądrzejszego od profesorów.
    • enufracy Re: ZIOBRO ,jedyna okazja się dowiedzieć ........ 06.10.07, 18:03
      Nagranie Ziobry zmanipulowane?


      Nagranie rozmowy Zbigniewa Ziobro z Andrzejem Lepperem odbyło się
      przez inny nośnik niż dyktafon zaprezentowany przez Ziobrę na
      konferencji prasowej 13 września. Rozmowa miała być potem przegrana
      na potrzeby prokuratury w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która
      też na zlecenie prokuratury badała jego oryginalność. Tak wynika z
      informacji "Newsweeka" ze służb specjalnych i wymiaru
      sprawiedliwości.

      Gdyby to była prawda oznaczałoby, że minister sprawiedliwości przy
      pomocy służb specjalnych dokonał manipulacji dowodem procesowym.
      Dlatego staraliśmy się te doniesienia zweryfikować, by przeciąć
      wszelkie spekulacje i niedomówienia.

      13 września wysłaliśmy do Zbigniewa Ziobro prośbę o prostą
      odpowiedź - w jakiej formie przekazał nagranie, czy był to
      magnetofon z którego prokurator skopiował rozmowę, czy dysk, a
      jeżeli tak to gdzie i przez kogo przegrany z oryginalnego nośnika. Z
      podobnymi pytaniami zwróciliśmy się do prokuratury argumentując, że
      pytania są natury technicznej i nie mają nic wspólnego z meritum
      śledztwa, więc odpowiedź nie wpłynie na jego tok.

      Prokurator okręgowa Elżbieta Janicka odmówiła jednak "Newsweekowi"
      odpowiedzi z uwagi na tajemnicę śledztwa. Koniec jej odpowiedzi nie
      pozostawił żadnego pola manewru. "Pragnę również zauważyć, że to
      Prokuratura decyduje co stanowi tajemnicę śledztwa i jaki dowód ma
      związek z postępowaniem, które jest w toku".

      Zbigniew Ziobro do dziś nie odniósł się do naszych pytań. Edyta Żyła
      z biura prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości odesłała nas do...
      prokuratury.

      Źródło informacji: INTERIA.PL/Newsweek

      • hutniczek3 Wygra Raś z Gowinem!!! 06.10.07, 19:20
        Musimy rozliczyc gościa. Dlatego w Krakowie musi wygrac RAŚ i GOWIN!!!
        • malpiarnia wygra Ziobro 06.10.07, 19:30
          moje zyczenia sie spelniaja
          • hutniczek3 Tylko Raś i Gowin!!! 06.10.07, 20:27
            Ojciec dyrektor obiecał dac ci rozgrzeszenie ?
          • compaq49 hihihi 06.10.07, 22:36
            Figę z makiem wygra Ziobro...wierze w to bardzo mocno.Oby moje
            marzenie się spełniło....zeby Zioberce dali po nosie,cynikowi.

            Pozdrowienia
    • compaq49 Teraz widać co Zioberko sobą reprezntuje. 06.10.07, 22:29
      To racja czas się dowiedzieć prawdy o Zioberku.To jest tak podłe że
      słów brak.Oby tylko spełniło sie marzenie wielu Polaków..żeby prawda
      wyszłana jaw i widać zaczynaja marzenia się spełniać.Podly
      czlowiek,zresztą juz jako student pokazał co
      potrafi...perfidny,kłamca,donosiciel i cynik.

      Pozdrawiam.
      • hutniczek3 Dośc marzeń.... 07.10.07, 09:40
        Trzeba zagłosowac na Rasia i Gowina.Oni już przypilnują ,żeby prawda wyszła na
        jaw!!!
        • havi1 GoWin! 07.10.07, 09:48
          I Raś, dwa trzy, i w sejmie jesteście WY

          (i kopiecie kaczkom i Lidlowi, po doopie)
      • krwawy.zenek Re: Teraz widać co Zioberko sobą reprezntuje. 07.10.07, 12:28
        I co z tego? To było wiadome od kilku lat i nic. Przecież ci, którzy
        są w nim zakochani są równoczesnie odpowrni na wszelkie racjonalne
        argumenty.
        • havi1 Re: Teraz widać co Zioberko sobą reprezntuje. 07.10.07, 12:31
          ...ciekawe czy to miłość czy fanatyzm...
    • hutniczek3 Wygra RAŚ i GOWIN!!! 07.10.07, 10:33
      Gdyby było więcej tak mądrych ludzi o wynik byłbym spokojny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka