Dodaj do ulubionych

jak powinno byc?

IP: *.krakow.pl / 192.168.1.* 20.07.03, 23:50
witam!
Archiszopa, jak mniemam, w zamysle pomyslodawcow, przedstawia architekture w
Krakowie od strony "jak nie powinnno byc".
Mnie interesujme natomiast spojrzenie "jak powinno byc". Interesuje mnie
mnie Wasze zdanie co tzw. "nowoczesnej architektury" i jej przejawow w Kraku.
To zanczy:
- w ktorej dzielnicy (osiedlu) mozna by bylo stwaiac tak (jak sie okazuje)
kontrowersyjne projekty jak willa na Woli?
-gdzie jest w Krakowie jest miejsce na "City" rozumiane jako szereg budynkow
o charakterze biurowym (takie np. londynskie city) ?
- zasłanianie Wawelu - czy obecnie i w jakich granicach nalezy sie kierowac
takim wyznacznikiem?

pzdr
colgate
Obserwuj wątek
    • o13y Re: jak powinno byc? 21.07.03, 00:34
      wszystkie tematy na tym forum obgadane-poszukaj w starszych wątkach
      • Gość: colgate Re: jak powinno byc? IP: *.krakow.pl / 192.168.1.* 21.07.03, 01:10
        o13y napisała:
        > wszystkie tematy na tym forum obgadane-poszukaj w starszych wątkach

        oj wlasnie nie. wszystkie watki polegaja na negacji. to "zaslania", to za duze
        w stosuku do dzialki, to nie pasuje do "krakowskiego charakteru". nie ma
        zadnego "pozytywnego". ja chce przeczytac o waszym pomysle na Krakow.

        pzdr
        colgate
        • o13y Re: jak powinno byc? 21.07.03, 07:50
          pomysle na Kraków? - wiele żądasz ...
          • e-toshi Re: jak powinno byc? 21.07.03, 09:38
            o13y napisała:

            > pomysle na Kraków? - wiele żądasz ...

            no właśnie. ktoś zapytał: "jak powinno być" i niektórym brakło wyobraźni. Aby
            krytykować trzeba samemu proponować.
    • e-toshi Re: jak powinno byc? 21.07.03, 09:29
      czyżby wszystkim, a szczególnie Colgate'owi umkneło że Archiszopa poraz
      pierwszy wybrała nie tylko to co uważa za najgorsze ale i to co jest dla niej
      najlepsze ??? !!!
      Nagroda im. J.Bogdanowskiego za najlepszy obiekt w Krakowie wręczona została
      równolegle z nagrodą Archiszopa przez tych samych znawców estetyki.


      Gość portalu: colgate napisał(a):

      > witam!
      > Archiszopa, jak mniemam, w zamysle pomyslodawcow, przedstawia architekture w
      > Krakowie od strony "jak nie powinnno byc".
      > Mnie interesujme natomiast spojrzenie "jak powinno byc". Interesuje mnie
      > mnie Wasze zdanie co tzw. "nowoczesnej architektury" i jej przejawow w Kraku.
      > To zanczy:
      > - w ktorej dzielnicy (osiedlu) mozna by bylo stwaiac tak (jak sie okazuje)
      > kontrowersyjne projekty jak willa na Woli?
      > -gdzie jest w Krakowie jest miejsce na "City" rozumiane jako szereg budynkow
      > o charakterze biurowym (takie np. londynskie city) ?
      > - zasłanianie Wawelu - czy obecnie i w jakich granicach nalezy sie kierowac
      > takim wyznacznikiem?
      >
      > pzdr
      > colgate
    • Gość: marcin ha Re: jak powinno byc? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 17:59
      Gość portalu: colgate napisał(a):

      > Mnie interesujme natomiast spojrzenie "jak powinno
      > byc".

      O, to ja może zabiorę głos, po raz pierwszy tutaj ;-)

      Powinno być tak, że jak robi się coś dużego, większe
      założenie architektoniczne i urbanistyczne w rodzaju KCK,
      (np. centrum konferencyjne przy Rondzie Grunwaldzkim,
      zabudowa terenu po hotelu Forum itp. - w dalszej
      przyszłości np. rewitalizacja Zabłocia i pl. Boh. Getta,
      przebudowa ul. Grzegórzeckiej czy Mogilskiej) to pod
      kuratelą Urzędu Miasta ogłasza się międzynarodowy konkurs
      architektoniczny i zaprasza do udziału znanych w skali
      międzynarodowej twórców. Takoż można skomponować
      międzynarodowe jury konkursu.

      Oczywiście, musi być stosowny budżet nagród (także
      dofinansowany przez gminę, mimo, że inwestor może być
      prywatny). Ale to się opłaci: raz, że projekt będzie
      wysokiej jakości bo poprzeczka zostanie zawieszona
      wysoko, dwa że konkurs jest formą poważnej
      międzynarodowej promocji miasta, trzy (to już z
      przymrużeniem oka ;-) - Polacy, a Krakusy w szczególności
      mają pewną trudność w krytykowaniu tego, co cudzoziemcy
      zmajstrowali u nas (Sir Norman Foster w Warszawie czy
      Arata Isozaki w Krakowie).

      Do tego oczywiście trzeba poważnie traktować sam konkurs:
      zwycięzca musi doczekać się realizacji projektu, i raczej
      nie można projektować tylko bryły budynku: Kraków
      potrzebuje "przeredagowania" wielu całych przestrzeni
      publicznych (ulice, place itp.). Takie wymogi dotyczące
      konkursów chyba mogą być też wpisane w plany miejscowe
      zagospodarowania przestrzennego, a jeśli nie - to powinno
      się to stać dobrym obyczajem inwestorów, przy aktywnej
      polityce zachęt ze strony miasta. Oczywiście, nie chodzi
      o konkurs na każdą plombę, ale o najważniejsze
      lokalizacje i większe inwestycje: hotel kilkaset metrów
      od Wawelu itp.

      W rezultacie mieszkańcy - dzięki powszechnej
      "medialności" takich konkursów, prezentacjom
      internetowym, telewizyjnym czy gazetowym, a wreszcie
      dzięki _realizacji_ zwycięskich projektów niechcący
      przejdą edukację estetyczną na bardzo dobrych wzorcach. A
      u nas takiej estetcznej edukacji i wrodzonego że tak
      powiem poczucia piękna nie ma za grosz niestety.

      Co gorsza, samą dyskusją (także w internecie) się tego
      poczucia w narodzie nie wyrobi, bo ludzie się obrażają
      albo też od razu "wiedzą lepiej". Dobry przykład wywołuje
      jakąś tam falę naśladownictwa, i w tym upatruję szansy
      dla przyzwoitej architektury w naszym mieście.

      marcin ha
    • renesans Politycy : jak powinno byc? 22.07.03, 00:17
      Gość portalu: marcin ha napisał(a):

      > Gość portalu: colgate napisał(a):
      >
      > > Mnie interesujme natomiast spojrzenie "jak powinno
      > > byc".
      >
      > O, to ja może zabiorę głos, po raz pierwszy tutaj ;-)
      ..........................................................
      w tym upatruję szansy
      > dla przyzwoitej architektury w naszym mieście.

      To wszytko bardzo piekne i szlachetne ale jaki w tym maja interes deweloperzy i
      politycy? Czy chcesz ich wyslac na zielona łączke, pozbawic kasy i władzy ?

      Pozdr. RE

      • Gość: marcin ha Re: Politycy : jak powinno byc? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 00:38
        renesans napisał:

        > To wszytko bardzo piekne i szlachetne ale jaki w tym
        maja > interes deweloperzy i politycy? Czy chcesz ich
        wyslac na > zielona łączke, pozbawic kasy i władzy ?

        Na poziomie prymitywu spod budki z piwem, szemranych
        układów i kompletnego desinteressement społeczeństwa -
        nie mają absolutnie żadnego interesu. Zarówno
        deweloperzy, jak i politycy. To jest stan obecny.

        Na poziomie rozmowy ze zorganizowanym, świadomym swoich
        oczekiwań społeczeństwem wolnych ludzi - mają interes
        zasadniczy i długofalowy: być albo nie być. To jest stan
        pożądany, acz dziś nieosiągalny (zapewne).

        Wbrew pozorom zblizamy się jednak pomału acz nieuchronnie
        do sytuacji, kiedy politycy się będą musieli nieco
        wysilić. I tak zorganizować deweloperom czytelne i
        przejrzyste reguły gry, żeby inwestor/deweloper nie
        mataczył, jak przy hotelu Filharmonia z centymetrami
        wysokości, żeby nie było jaj takich, jak koło Wawelu,
        tylko żeby wszystko szło jako tako do przodu, także z
        uwzględnieniem strategicznych interesów miasta jako całości.

        Kraków nie stanie się bardziej popularny z powodu 10
        nowych sztampowych budowli, cieszących oko nowobogackich,
        znanych również jako dresiarze. Ale nowa architektoniczna
        perełka (czy - jak wolisz - ekstrawagancja, na miarę
        muzeum Guggenheima w Bilbao Franka Gehry) może
        przyciągnąć turystów z "górnej półki", znacznie bardziej
        opłacalnych niż tania stonka - i pomóc wzmocnić markę
        Krakowa.

        W końcu Bush nocował na Kanoniczej w hotelu Copernicus, a
        nie w sztampowym hotelu jednej czy drugiej znanej na
        całym świecie sieci - i nie sądzę, aby przemawiały za tym
        li tylko względy praktyczne, bezpieczeństwa, logistyki itp.

        marcin ha


        • renesans PEREŁKI i Politycy 22.07.03, 02:09
          Gość portalu: marcin ha napisał(a):

          Oczekiwałem czegos na poparcie twojego płomiennego apelu jakis pozytywnych
          przykladow, zrodel nieodpartycha argumentow. Tymczasem ............
          zaprzeczyles sam sobie.

          Z prawdziwa przykrościa informuje, ze na muzeum w Bilbao nie było konkursu i
          nie wygrał go w związku z tym Frank Gehry. Co nie szkodzi temu ze Muzeum stało
          sie ikona tego miasta.
          Z przykroscia informuje takze, że na Hotel Copernicus również nie było
          konkursu. Co jak widac nie przeszkadzalo prezydentowi B.jr. tam zamieszkac.

          Tak wiec twoje pozytywne przykłady dotycza sytuacji gdzie nie było K O N K U R
          S O W.

          Z prawdziwa przyjemnosia informuje natomiast ze na twój negatywny przykład
          czyli Hotel Filharmonia b y ł k o n k u r s i jego zwyciezca po latach
          postawił to co ty nazywasz mataczeniem. Co nie przeszkadzało jednak znanemu
          towarzystwu lekarskiemu zorganizowac tam ostatnio swojej konferencji.


          Reasumując konkursy prowadza do mataczenia a ich brak do pererłek
          architektonicznych. Czy to chciałes udowodnic ? A moze sa inne przykłady ? Bo
          jak dotychczas twoje argumnety mnie nie przekonują .

          Pozdr. RE.

          • Gość: marcin ha Re: PEREŁKI i Politycy IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 02:51
            renesans napisał:

            > Oczekiwałem czegos na poparcie twojego płomiennego
            > apelu jakis pozytywnych
            > przykladow, zrodel nieodpartycha argumentow. Tymczasem
            ............
            > zaprzeczyles sam sobie.

            Bynajmniej.

            > Z prawdziwa przykrościa informuje, ze na muzeum w
            > Bilbao nie było konkursu i nie wygrał go w związku z
            > tym Frank Gehry.

            Są różne sytuacje: czasem się zdarza bogata a zarazem
            całkoiwicie prywatna Fundacja Guggenheima, która
            postanawia gdzieś postawić coś. U nas też Isozaki nie
            wygrał konkursu, a wręcz pracował za darmo. Prywatny
            inwestor z bardzo silnym "brandem" i pozycją, wielkie
            nazwisko projektanta to oczywiście wspaniała rzecz. Tego
            niestety nie mamy i to jest problem, którego rozwiązanie
            sugeruję.

            > Z przykroscia informuje takze, że na Hotel Copernicus
            > również nie było konkursu. Co jak widac nie
            > przeszkadzalo prezydentowi B.jr. tam zamieszkac.

            Nieco na marginesie: nigdy do końca tego się nie dowiemy
            w jaki sposób kilkaset lat temu powstała kamienica przy
            Kanoniczej. Czy był konkurs, czy nie ;-) Ale nie to jest
            najważniejsze.

            Widzisz: być może nie rozumiesz pewnej niezwykle istotnej
            subtelności, ale dobrze, że jest w takim razie okazja to
            wyjaśnić.

            Ja proponowałem dofinansowanie architektury z publicznych
            srodków. A w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie innej
            drogi, niż konkurs: jasne kryteria, międzynarodowe jury
            itp. Każda inna sytuacja z użyciem publicznej kasy jest
            niezdrowa i rodzi podejrzenia różne, tak jak to miało
            miejsce w przypadku arch. Cz. Bieleckiego wynajętego
            przez kolegów z partii do jakiejś nieprojektowej fuchy w
            Krakowie za 50 tys + VAT w pięć dni pracy.

            A takich podejrzeń i takich sytuacji należy unikać -
            właśnie przy pomocy konkursów, które jak napisałem, mogą
            pełnić równocześnie inne role: promocyjną czy edukacyjną,
            a także "podnoszenia poprzeczki" przez wpuszczenie
            świeżej krwi z zagranicy.

            Jeśli prywatni inwestorzy sami z siebie wynajmą tu w
            Krakowie np. Franka Gehry czy nawet jakiegoś
            pośledniejszego twórcy to oczywiście nie widzę sensu
            organizowania konkursu, ale na razie nie słychać o
            podobnej ekstrawagancji. A konkursy mogą być zachętą i
            wymuszeniem pożądanego mechanizmu.

            > czyli Hotel Filharmonia b y ł k o n k u r s i jego
            > zwyciezca po latach postawił to co ty nazywasz
            > mataczeniem.

            Ani międzynarodowy, ani z wysoko ustawioną poprzeczką jak
            sądzę. Nie śledziłem tej historii, natomiast z tego co
            wiem, dość daleka droga od wygranej w konkursie do
            faktycznej realizacji. I dlatego podkreślałem we
            wcześniejszym poście konieczność uznania wyników
            konkursu. Oraz jego międzynarodowy charakter.

            > Reasumując konkursy prowadza do mataczenia a ich brak
            > do pererłek architektonicznych. Czy to chciałes
            > udowodnic ? A moze sa inne przykłady ? Bo
            > jak dotychczas twoje argumnety mnie nie przekonują.

            Na podstawie dwóch przykładów czy kontrprzykładów nie
            można wysnuć _żadnego_ wniosku, co próbujesz uczynić.
            Konkursy są normalną procedurą, co zresztą można było
            zauważyć przy okazji niedawnej dyskusji o odbudowie World
            Trade Center, żeby sięgnąć na najwyższą półkę.

            marcin ha
            • renesans Re: PEREŁKI i Politycy 22.07.03, 14:57
              Gość portalu: marcin ha napisał(a):

              > renesans napisał:

              > > zaprzeczyles sam sobie.
              >
              > Bynajmniej.
              >

              Gość portalu: colgate napisał(a):

              > Mnie interesujme natomiast spojrzenie "jak powinno
              > byc".

              O, to ja może zabiorę głos, po raz pierwszy tutaj ;-)

              Powinno być tak, że jak robi się coś dużego, większe
              założenie architektoniczne i urbanistyczne w rodzaju KCK,
              (np. centrum konferencyjne przy Rondzie Grunwaldzkim,
              zabudowa terenu po hotelu Forum itp. - w dalszej
              przyszłości np. rewitalizacja Zabłocia i pl. Boh. Getta,
              przebudowa ul. Grzegórzeckiej czy Mogilskiej) to pod
              kuratelą Urzędu Miasta ogłasza się międzynarodowy konkurs
              architektoniczny i zaprasza do udziału znanych w skali
              międzynarodowej twórców. Takoż można skomponować
              międzynarodowe jury konkursu.

              Oczywiście, musi być stosowny budżet nagród (także
              dofinansowany przez gminę, mimo, że inwestor może być
              prywatny). Ale to się opłaci: raz, że projekt będzie
              wysokiej jakości bo poprzeczka zostanie zawieszona
              wysoko, dwa że konkurs jest formą poważnej
              międzynarodowej promocji miasta, trzy (to już z
              przymrużeniem oka ;-) - Polacy, a Krakusy w szczególności
              mają pewną trudność w krytykowaniu tego, co cudzoziemcy
              zmajstrowali u nas (Sir Norman Foster w Warszawie czy
              Arata Isozaki w Krakowie).

              Do tego oczywiście trzeba poważnie traktować sam konkurs:
              zwycięzca musi doczekać się realizacji projektu, i raczej
              nie można projektować tylko bryły budynku: Kraków
              potrzebuje "przeredagowania" wielu całych przestrzeni
              publicznych (ulice, place itp.). Takie wymogi dotyczące
              konkursów chyba mogą być też wpisane w plany miejscowe
              zagospodarowania przestrzennego, a jeśli nie - to powinno
              się to stać dobrym obyczajem inwestorów, przy aktywnej
              polityce zachęt ze strony miasta. Oczywiście, nie chodzi
              o konkurs na każdą plombę, ale o najważniejsze
              lokalizacje i większe inwestycje: hotel kilkaset metrów
              od Wawelu itp.

              W rezultacie mieszkańcy - dzięki powszechnej
              "medialności" takich konkursów, prezentacjom
              internetowym, telewizyjnym czy gazetowym, a wreszcie
              dzięki _realizacji_ zwycięskich projektów niechcący
              przejdą edukację estetyczną na bardzo dobrych wzorcach. A
              u nas takiej estetcznej edukacji i wrodzonego że tak
              powiem poczucia piękna nie ma za grosz niestety.

              Co gorsza, samą dyskusją (także w internecie) się tego
              poczucia w narodzie nie wyrobi, bo ludzie się obrażają
              albo też od razu "wiedzą lepiej". Dobry przykład wywołuje
              jakąś tam falę naśladownictwa, i w tym upatruję szansy
              dla przyzwoitej architektury w naszym mieście.

              marcin ha

              Moze jeszcze raz przeczytaj co napisales.

              Pozdr RE


          • Gość: kakaka PPP? IP: *.pp.com.pl 18.08.03, 16:29
            konkurs daje możliwość wyboru. nie zapewnia wspaniałych rezultatów. daje
            możliwość wyboru.
            warunki muszą być precyzyjnie i mądrze opracowane - tak aby uzyskać odpowiedź
            na dobrze postawione pytanie. truizmy. projekty muszą zostać sprawdzone - czy
            koszta są zgodne z podanymi przez projektanta - musi byc inwestor, który na
            drodze negocjacji z miastem (czyli nie wiem kim, tu zagryzka) ustala za co
            chce zapłacić.

            czy to co zostało zbudowane na Zwierzynieckiej jest takie jak projekt, który
            wygrał ?
            inny przykład - hotel przy mogiskim, też rezultat konkursu.
            wniosek - żle ustawione warunki
            wniosek - w warunki też trzeba zainwestować trochę kaski

            jak to się stało, że centrum inf. przy grodzkiej nie było konkursu ( a raczej
            był temat biennale - wynik potwierdza powyższe). co to, reżyser święta krowa?

            jak to sie tało, że sheraton bez konkursu? co to, profesor doktor konserwator
            święta krowa?
            wątpliwość - czy nie wynikało to z zapisu w starym planie, że na określone
            lokalizacje (obszary szczególnej ochrony dziedzictwa, czy jakoś tak) potrzebny
            konkurs lub tutaj uwaga!! zgoda konserwatora - malutka furteczka, nieprawdaż?
            czy sa to dzieła?

            przykład pozytywny - radio krakow - zbudowano to co wygrało, nie żeby budynek
            jakiś piękny. i prawdopodobnie też wybrany dzięki konszachtom.

            problem z niezależnością jury - krytyka architektoniczna w rzplitej raczkuje,
            czyż nie?
            problem ze wszystkim, w tym z architektami. wystarczy porównać księgarnię o
            arch. w krakowie (czy jest taka?) ew w warszawie (nie wiem, czy jest) do
            istniejącej w berlinie?

            to co się buduje jest odbiciem (czkawką) kraju, miasta, ludzi. a więc trzeba
            kasy i edukacji.
            reasumując - konkurs jest właściwszym sposobem wydania publicznych pieniędzy na
            publiczne budynki a w niektórych miejscach musi być obowiązkowy.
            inwestor prywatny niech inwestuje jak chce, chyba, że jest to w obszarze
            ważnym. wtedy jak wyżej.
            nie daje to, oczywiście żadnych gwarancji.

            btw. głowy bym za to nie dał, ale w Bilbao chyba był konkurs - zamknięty,
            zaproszeni Gehry, Coop Himmelblau i Zaha Hadid.

            ukłony
            kakaka
            • o13y Byłoby to dobre rozwiazanie, ale : 18.08.03, 20:59
              • o13y Re: Byłoby to dobre rozwiazanie, ale : 18.08.03, 21:22
                Wysłało sie cholerstwo samo bez treści.
                Więc z tym partnerstwem, to jeszcze długa droga. W sumie jest sporo konkursów
                architektonicznych i jeśli są to pieniądze publiczne, to do konkursu zmusza
                ustawa o zamówieniach publicznych. W tym wszystkim zasadniczym bólem będą
                koszty. Osobiście nie widze możliwości powaznej współpracy w zakresie
                finansowym (a to przecież ogromne pieniądze) z tzw. Miastem, czy kimtam
                reprezentujacym publiczne finanse.
                Znanych mi jest wiele konkursów i żaden, ŻADEN nie trzymał sie tzw. kupy w
                sensie finansów. Owszem, zawsze jest warunek przedstawienia kosztów, które to
                koszty ida do kosza własciwie już w trakcie konkursu. Czy jeden- JEDEN- taki
                publiczny budynek ktoś kontrolował o ile sie kosztów przedstawionych w wygranym
                konkursie trzymał ?
                -Wręcz przeciwnie. Finanse nadymały sie momentalnie, a każda pracownia
                wygrywająca konkurs grzmiała, że piekne jest drogie.
                I prywatny inwestor miałby swoja forsę angazować w taką zabawę. Nigdy !
                Na poczatek w PPP widze szansę dla ratowania zabytków, będących w rekach
                prywatnych- jeśli właścicielom brakuje na renowację.
                A pomysł z publikacja w necie-dobry.Niechby tylko były aktualizowane te
                finanse.Zaglądam na stronę prezentująca obiekt i mam widzieć-znaczy publicznie
                dostepne ma być:
                za tyle projektant deklarował wybudowac, tyle aktualnie kosztowało, a tyle
                jeszcze bedzie kosztowało. I wtedy mozemy dyskutować o celowości PPP.
                Jak na razie to wymieniona ustawa(o zamówieniach publicznych), mówi o
                publikacji zamówień na stronach internetowych. I co? I kazdy inwestor publiczny
                obchodzi to jak tylko może.
                • Gość: bill Co wolno w Krakowie IP: *.mik.krakow.supermedia.pl 20.08.03, 10:23
                  W całym tym natłoku gadania o studium dla Krakowa i dysputach toczonych już od
                  bardzo dawna, uderza jedno. Czy są rodzaje architektury w Krakowie
                  jednoznacznie zakazane? Ale w Krakowie całym a nie w Starym Mieście - to się
                  ciągle ludziom myli. Bo czym innym sa akty prawa lokalnego a czym innym głosne
                  wypowiedzi różnych utytułowanych autorytetów. Bo jak pan prof.X powiedział że
                  coś do Krakowa nie pasuje, to ludzie z zewnątrz myślą że w Krakowie tego czegoś
                  nie chcą. Ba, to coś nie ma prawa powstać. A to nie tak do końca jest.
                • Gość: kakaka Re: Byłoby to dobre rozwiazanie, ale : IP: *.pp.com.pl 22.08.03, 19:29
                  o13y napisała:

                  > Wysłało sie cholerstwo samo bez treści.
                  > Więc z tym partnerstwem, to jeszcze długa droga. W sumie jest sporo konkursów
                  > architektonicznych i jeśli są to pieniądze publiczne, to do konkursu zmusza
                  > ustawa o zamówieniach publicznych. LUB DO PRZETARGU. W tym wszystkim
                  zasadniczym bólem będą
                  > koszty. Osobiście nie widze możliwości powaznej współpracy w zakresie
                  > finansowym (a to przecież ogromne pieniądze) z tzw. Miastem, czy kimtam
                  > reprezentujacym publiczne finanse.
                  > Znanych mi jest wiele konkursów i żaden, ŻADEN nie trzymał sie tzw. kupy w
                  > sensie finansów. Owszem, zawsze jest warunek przedstawienia kosztów, które to
                  > koszty ida do kosza własciwie już w trakcie konkursu. Czy jeden- JEDEN- taki
                  > publiczny budynek ktoś kontrolował o ile sie kosztów przedstawionych w
                  wygranym
                  CHODZIŁO MI RACZEJ O TO, ABY BUDOWAĆ TO, CO WYGRAŁO KONKURS. ABY TAK SIĘ
                  DZIAŁO, ISTOTNY JEST ASPEKT KOSZTÓW.
                  > konkursie trzymał ?
                  > -Wręcz przeciwnie. Finanse nadymały sie momentalnie,ZAWSZE TAK SIĘ DZIEJE. a
                  każda pracownia
                  > wygrywająca konkurs grzmiała, że piekne jest drogie.
                  > I prywatny inwestor miałby swoja forsę angazować w taką zabawę. Nigdy !
                  > Na poczatek w PPP widze szansę dla ratowania zabytków, będących w rekach
                  > prywatnych- jeśli właścicielom brakuje na renowację.
                  PISZAĆ PPP MIAŁEM NA MYŚLI (SCHODZĘ Z CAPSA) Panaceum na Problemy Projektowe. A
                  CO TY MIAŁAŚ NA MYŚLI?
                  > A pomysł z publikacja w necie-dobry.Niechby tylko były aktualizowane te
                  > finanse.Zaglądam na stronę prezentująca obiekt i mam widzieć-znaczy
                  publicznie. (WCHODZĘ NA CAPSA) PUBLIKACJA W NECIE - NIE WIEM, JAKIE MA
                  ZNACZENIE, NA ARCHITEKTA SIĘ NIE GŁOSUJE. GOŚĆ POWINIEN SIĘ TRZYMAĆ
                  UZGODNIONEGO BUDŻETU I JEŚLI SIĘ NIE TRZYMA, TO MA PODAĆ RACJONALNY POWÓD,
                  DLACZEGO TEGO NIE ROBI(WYPADKI LOSOWE). A JEŚLI CHODZI O DRUGĄ STRONĘ TO NIE
                  WIEM - TAK JAK Z WYBORAMI - SAMOOBRONA IDZIE W GÓRĘ.
                  > dostepne ma być:
                  > za tyle projektant deklarował wybudowac, tyle aktualnie kosztowało, a tyle
                  > jeszcze bedzie kosztowało. I wtedy mozemy dyskutować o celowości PPP.
                  > Jak na razie to wymieniona ustawa(o zamówieniach publicznych), mówi o
                  > publikacji zamówień na stronach internetowych. I co? I kazdy inwestor
                  publiczny obchodzi to jak tylko może. A DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE? CZY DLATEGO,
                  ŻE JEST PUBLICZNY I MU NIE ZALEŻY ?

                  ukłony
                  kakaka
                  • o13y A to się nie zrozumieliśmy 23.08.03, 20:57
                    z tym PPP. Ale po kolei.
                    Przetargu. Tylko wtedy przetarg bez konkursu, jeśli rzecz nie dotyczy nowego
                    obiektu, znaczącej rozbudowy-jednym słowej nowego kształtu, nowej bryły.W
                    ustawie o zamówieniach publ. jest paragraf (nie podaję, który, bo mi
                    nieporęcznie szukać tego w tej chwili-ale jak sie kto uprze, to podam)który
                    mówi właśnie o konieczności konkursu. I takie konkursy na obiekty publiczne są
                    przeprowadzane.Opera jest plonem konkursu. Radio też.I wiele innych. I w
                    konkursowym kształcie obiekty te są realizowane. To jest w kształcie
                    projektowym. W kosztowym-nigdy.Mało kto zdaje sobie sprawę, że umowa zawarta ze
                    zwycięzcą konkursu- prawie nigdy nie obliguje do trzymania się podanych
                    kosztów. Ja też się pytam dlaczego . Stąd uwaga, że netowa publikacja mogłaby
                    być krokiem w kierunku upublicznienia działalności urzędników miejskich
                    odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Nie tylko krytyki architektonicznej u nas
                    brak. Brak organów nadzoru za publiczne finanse, to jest tak przeszkolonych
                    np.kontrolerów NIK (to oni kontrolują publiczne inwestycje), aby wiedzieli, że
                    umowa nie obligująca do trzymania sie kosztów to żadna umowa.To utrwalony stan
                    rzeczy i choć woła o pomste do nieba wszyscy sie dziwią, że można projektantów
                    umownie zobligować do wybudowania za tyle i tyle.
                    A upublicznienie? - tu pole popisu dla dziennikarzy. Nawiasem kazdy ehm,
                    obywatel może zażadać na piśmie wyjaśnień dotyczących dysponowania publicznymi
                    funduszami. Ale brak nam dobrych praktyk w tym zakresie. A dziennikarze
                    musieliby zdobyc troche dodatkowej wiedzy, chociażby aby zadać sensowne pytanie
                    a po prostu nie chce im sie problemów poznawać. Przykładem mało rzetelne
                    artykuły i dym medialny wokół Kazimierza, który rozpetała wybiórcza- wiecej
                    robiąc szkody niż pożytku.
                    A dlaczego generalnie umowy płatne z naszych podatków nie miałyby być
                    upublicznine, co? Zeznań majątkowych upublicznionych się doczekalismy, a też
                    wydawało sie niemożliwe. Reasumując: projekty będące pokłosiem konkursów NIE
                    MAJĄ żadnego budżetu. I to jest tragiczne. Jak kto nie wierzy - proszę
                    sprawdzić którąś taką (może być Opera). Miasto sie zasłoni tajemnica-ale to
                    bzdury. Dziennikarze - owszem - przy pewnym wysiłku mogą mieć dostęp (Dziennik
                    dostał umowę Fundacji Nissenbaumów na przykład)

                    A jeśli chodzi o PPP to chodziło mi o partnerstwo publiczno-prywatne, które to
                    od jakiegoś czasu pojawia sie w prasie jako alternatywna propozycja dla
                    inwestycji na które Miasta nie stać
                    I znowu jest niestety o forsie :-(((
            • Gość: e-toshi Re: konkursy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 23:10
              Gość portalu: kakaka napisał(a):

              > to co się buduje jest odbiciem (czkawką) kraju, miasta, ludzi. a więc trzeba
              > kasy i edukacji.
              > reasumując - konkurs jest właściwszym sposobem wydania publicznych pieniędzy
              na publiczne budynki a w niektórych miejscach musi być obowiązkowy.
              > inwestor prywatny niech inwestuje jak chce, chyba, że jest to w obszarze
              > ważnym. wtedy jak wyżej.
              > nie daje to, oczywiście żadnych gwarancji.
              >
              >
              > ukłony
              > kakaka


              to prawda. A jeśliby przyjąć jeszcze, że stopień i zakres konkursu (zamkniety,
              otwarty, regionalny, krajowy, międzynarodowy) zależy od miejsca i wielkości
              budżetu to moglibyśmy się zbliżyć to przyzwoitych standardów zachodnich. Jeśli
              regóły takie nie są prawem nadanym Ustawą, to nie ma chyba przeszkód aby takie
              miasto jak Kraków, uchwaliło je samo dla siebie. Do tego jednak potrzebna jest
              platforma nacisku na Prezydenta i Radę.

              e-toshi

              ps. Niestety SARP jest na to za słaby. Potrafi tylko czasami wydać głos apelu.
              Kto ma pomysł na podmiot nacisku ???
              • o13y jakie znowu naciski? 21.08.03, 19:24
                powtarzam. Ustawa o zamówieniach publicznych. Powszechnie obowiązująca.
                • renesans naciski na kulture? 22.08.03, 20:56
                  o13y napisała:

                  > powtarzam. Ustawa o zamówieniach publicznych. Powszechnie obowiązująca.

                  Uhu. Jak ta ustawa dziala w sferze kultury pokazl Lew R.
                  Warto wiec naciskac na kulture.

                  Podr. RE
                • Gość: e-toshi o naiwności ... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 20:30
                  O naiwności ... gnieździsz się w ludzkich umysłach i nie zasypiasz ...

                  pozdr. e-toshi



                  o13y napisała:

                  > powtarzam. Ustawa o zamówieniach publicznych. Powszechnie obowiązująca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka