Dodaj do ulubionych

PRZESTRZEŃ WAŻNIEJSZA

27.07.03, 13:36
Obserwując różne wątki mam wrażenie, iż większość bywajacych tu osób daje się
sprowokować i skupia się albo na podziałach elewacji hotelu Radisson, albo
wysokości tego lub innego budynku, na tarasach budynków przy ul.28.lipca,
albo na braku detalu w budynku, który jeszcze nie powstał.
W tym wątku interesują mnie te same miejsca i budynki ale nie w aspekcie
elewacji, materiałów czy spadków dachów lecz szeroko pojętej przestrzeni.
Chodzi o to co powstaje pomiedzy obiektami, czyli ulice i place bo to
decyduje o strukturze miasta. Nie wszystkie budynki muszą być dziełami
sztuki, ale decyzje co do tego co powstaje pomiędzy nimi i w jakiej skali
muszą być trafione i nie obciążone jedynym szłusznym kryterium
ograniczania za wszelką cenę.
Jest bezsprzeczne, że to właśnie architektura decyduje o wizerunku miasta,
ale wszędzie na świecie powstają budynki lepsze i gorsze, zdarzaja się także
dzieła i nie ma to większego znaczenia dla struktury i funkcjonowania
miasta jeśli jest dobrze zaplanowana. Poza nielicznymi wyjątkami w Krakowie
nie ma "miasta" poza drugą obwodnicą. Panuje chaos, a ulice wyznaczane są nie
przez obiekty lecz komunikację. Przy takim katastrofalnym stanie rzeczy,
zauważam, iż zręcznie wszczynane dyskusje nie dotyczą spraw ważnych lecz
często rozpoczynają się i kończą na nieistotnych tematach np. stromych i
płaskich dachów.
Obserwuj wątek
    • e-toshi BRAK ZAINTERESOWANIA ? 19.08.03, 19:18
      Ciekawe co na ten temat miałby do powiedzenia DH ?
      Mam nadzieję, że brak odpowiedzi nie wynika z braku zainteresowania tematem
      jego osoby, lecz z długiego urlopu, wszak temat przestrzeni np. publicznej nie
      jest mu obcy.
      • o13y służę swoją osobą 19.08.03, 21:57
        - jeśli pozwolisz.Chyba sie nie bedziesz koniecznie przy doctorze upierał?
        Owszem,ulice są wyznaczane przez komunikację.Z jednej strony to oczywiste w
        sytuacji, gdy kazdy (prawie) dysponuje samochodem a szybkiego środka
        komunikacji (metro-subway-czyinnakolejka) brak. To, że tereny "wokół" dobrych
        dróg dojazdowych są w miare szybko zabudowane, rosnie ich wartość to tez
        naturalne (infrastruktura)-rejon Opolskiej, Czyżyny - Dobrego Pasterza .
        Tylko, że to co sie buduje to nie jest miasto, to są osiedla.U nas (w Polsce)
        zatrzymalismy sie na koncepcjach Niemeyera budowania stolicy w szczerym
        polu.Która to koncepcja nie bardzo sie sprawdziła, bo ludzie dalej wolą Rio niż
        Brasilię.
        Ale problem jest w rozwoju urbanistyki jako takiej. No bo katedry urbanistyki
        są chyba na każdym wydziale architektury.Tylko gdzie te miasta?
        A może problemem jest "profil" kształcenia architektów? No bo każdy z nich ma
        ambicję zostać wielkim i stworzyc dzieło. Ale miasto jako przestrzeń nie jest
        zbiorowiskiem dzieł. Nasuwa sie raczej porównanie do rzemiosła. Może stąd ta
        niechęć do żmudnej roboty? A może niechęć do grupowego działania? - bo nie
        tylko miasto, ale juz dzielnica musi być owocem współdziałania (projektowania)
        grupowego. I umiejetności "dogadania" się.Postawienia na pierwszym miejscu
        projektu wspólnego.
        Przestrzen publiczna- modny teraz temat. Czym dla mnie jest w.wymieniona? - tym
        co w zasiegu wzroku. Portal nad drzwiami, paskudna reklama, drzewo, ławka pod
        nim. I te chińskiehinduskie dzwonki u wylotu Floriańskiej też.
        Motywem przewodnim ostatnich dyskusji o przestrzeni publicznej są potrzeby i
        konsultacje z mieszkańcami, gospodarzami dzielnicy/osiedla/ulicy. Taka jeszcze
        troche wirtualna "obywatelskość" . U podstawy piramidy - mieszkańcy, u góry-
        urbaniśći.I tu pojawia sie problem. Gdyż,jeśli w małej społeczności da sie
        jeszcze potrzeby mieszkanców skonsultować, sprecyzować, zebrac i przelać na
        papier jednym słowem, to już w duzym osiedlu nie jest to mozliwe. Wykazując sie
        złośliwością, mozna by wszystkim zaangażowanym w dyskuje o PPS zaproponować
        opracowanie przestrzeni Kurdwanowa lub Kozłówka. Co nie znaczy, że problem
        bagatelizuję. To proste jak obręcz - to od mieszkańców powinny wychodzić ,
        nazwijmy je umownie "założenia" co do tego , jak chca otoczenie swoje
        kształtować. Natomiast , co mnie trochę przeraża, wprowadzanie nowego podejścia
        do problemu zaczyna nadymać balon róznych ekspertyz, badań psycho i socjo-
        logicznych (choc logicznych nie zawsze), jednym słowem twórczości nieomal
        książkowej i mam poważne obawy, że na tejże twórczości rzecz sie zakończy.
        Krótko i wulgarnie mówiąć : to , że na Kozłówku, Woli D. czy gdzie indziej dają
        w dziób, to wiadomo bez badań.Że ludzie do lekarza nie moga sie dostać-też. Na
        Skargę powszechne narzekania, na brak zieleni-jak wyżej. Mam więc wątpliwości,
        czy aby przestrzen publiczna była trochę lepsza, trzeba ciężką forsę wydać na
        opisanie konia (jaki jest kazdy widzi). Obawiam sie, że na działania właściwe
        forsy zabraknie.
        • Gość: kasia Re: służę swoją osobą i ja IP: *.cable.mindspring.com 10.09.03, 05:22
          0-13ty - Problem polega natym ze w koncepcjii miast pokutuje nadal tradycja
          modernistyczna. Zeby sie od niej uwolnic nalezy wrocic do projektowania czy
          tez przeprojektowania miasta takiego jakie istnialo przed modernizmem - ulica,
          krotka przecznica, skwery, place, parki, zabudowa do chodnika, monumenty =
          civitas. O tym bedzie sie mowic coraz wiecej.

          Korytarz transpotacyjne - moga to byc na przyklad bulwary - problemem do
          rozwiazania to jak okielzac auto i wyposrodkowac tak aby ulica pozwalala na
          ruch samochodowy dajac pierwszenstwo pieszym - stad traffic calming w ktorym
          od lat celuja holendrzy i niemcy i pewnie inni =nie pomne - a ktoren to ruch
          przejelo takze PPS, do tego stopnia ze wprowadza amerykanskich inz. drog we
          wszystkich biurach zarzadu drug w Stanach! w nowe metody projektowania drog
          gdzie nie szybkosc i przelotowosc, a zachowanie wartosci krajobrazu i
          miejscowej charakterystyki przy rownoczesnym zwolnienie ruchu pozwalajacym na
          zycie na chodniku sa najwazniejsze. Nazywa sie to Contxt Sensitive Design -
          Projektowanie (drog) Wrazliwe na Kontekst.

          Co do metod PPS - Spolecznosc moze byc wlaczona w dzielnicach o ktorych
          mowisz nie calosciowo tylko partiami - czyli po malym kawalku mieszkancy
          bezposredniej okolicy przy jakims glownym ciagu centralnym. Potem to jadro,
          czy raczej kregoslup zadbanej przestrzeni stanie sie katalizatorem do
          polepszenia bocznych ulic. To system PPS - istnieja inne, skomplikowane, dla
          stworzenia wizjii przyszlosciowej calego miasta i okregu przy pomocy
          spolecznosci. W Polsce gdzie zapewne nie ma funduszy spolecznstwo samo musi
          zaczac sie organizowac i zajmowac bezposrednim otoczeniem i tu PPS moze
          zdopingowac do akcji. Ja zdaje sobie sprawe ze przy problemach codziennego
          zycia to jest trudne - no ale amerykanie sa najciezej pracujacym narodem na
          swiecie ( a tak - to nie Japonczycy) a ednak znajduja czas na ochotnicze
          dzilania,pozatym swietnie sie organizuja, na na zasadzie "Grupy Przyjaciol
          Skwerku N" - najpierw sami poprawiaja wlasnym sumptem - potem uderzaja o
          fundusze - bo latwiej dostac jako organizacja - i w grupie ktos moze miec
          znajomych - pomocnych ;-)

          Co do zaczerniania papieru to masz racje - jest to zatrwazajace. Bylam w
          Fundacji X gdzie polki pieknych publikacji, przenudnych, i na nic chyba nie
          zdatnych (sadzac z tego comialam w reku). PPS przynajmniej jest oparty na
          zdrowym rozsadku i az glupio prosty - nie ma tam materialu na tezy i naukowe
          dowodzenia.

          Pozdrawiam!

          K.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka