Dodaj do ulubionych

Kraków nieprzyjazny studentom

    • Gość: krakus i student Kto powoduje te uciążliwości?!? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 00:53
      Należy tylko dodać że przyczyną większości tych niedogodności są sami
      studenci... Kto w większości stoi w kolejkach po bilety okresowe MPK? Kto
      wynajmuje większość mieszkań jakie są w Krakowie do wynajęcia powodując przez to
      wzrost ich cen? Studenci! - których liczba w mieście liczona jest chyba w
      setkach tysięcy... Wystarczy zobaczyć jak spokojne jest miasto w Święta kiedy to
      większość przybyszów odwiedza rodzinne domy... Nie ma kolejek, korków, nawet na
      mojej ulicy leżącej na trasie między rynkiem a miasteczkiem studenckim można
      wreszcie spać przy otwartym oknie, co normalnie jest niemożliwe gdyż dzicz wraca
      po imprezach drąc się na całe gardło i często demolując co napotka na drodze :(
      Taka jest prawda - studenci to skarb dla miasta ale jednocześnie duża
      uciążliwość dla mieszkańców...
      • Gość: Krakus Re: Kto powoduje te uciążliwości?!? IP: *.lama.net.pl 03.03.08, 09:27
        Brawo! nic dodać nic ująć! Od siebie niech zaczną wymagać zanim będą wymagać od
        Krakowa i jego mieszkańców.
    • Gość: adi Kraków przyjazny studentom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.08, 01:14
      Nikt nie poruszyl tematu osób niepełnosprawnych, a znam takich i są
      oni równiez studentami i widza jak miasto zaczyna im pomagac
      ułatwiając chocby poruszanie sie po nim.
      Mamy najmłodszy tabór autobusowy i tramwajowy - piękne nowe maszyny
      z udogodnieniami dla wszystkich, ale nie u nas jest beee.
      Automaty usprawniające prace MPK, pomagające w kupnie biletów,
      kolejek nie widziałem i nie stałem w niej.
      Życie to szkoła, moja nigdy nie była usłana różami - natomiast
      KRAKÓW KOCHAM I TO WŁAŚNIE TU STUDIOWAŁEM I NIGDY GO NIE OPUSZCZE.
      Jestem na codzień świadkiem tego miasta i poświadczam, że warto tu
      byc, ponarzekac tez czasem warto, przecież nie zyjemy w raju,
      chociaz KRAKÓW to taki raj na ziemi pozdrawiam
    • trynus Wierutne bzdury!!! Klamstwa i wprowadzanie w blad! 03.03.08, 01:30
      Po kolei:

      1) W Krakowie mieszkania nie sa drogie. Prosze porownac do innych miast. Malo
      tego, mozna za grosze zamieszkac w okolicach Wieliczki i miec dojazd do
      wszystkich uczelni w max. godzine przy uzyciu MPK lub o polowe krocej busami.

      2)
      "Inna specjalność Krakowa to kolejki po bilety miesięczne - atrakcja dla
      turystów, którzy fotografują kilkusetmetrowe ludzkie wężyki."
      Tekst jest z 3 marca. Tymczasem w Krakowie funkcjonuje KKM od kilku miesiecy, a
      bilety miesieczne na starych zasadach juz dawno nie sa sprzedawane! Krakow
      dobrze rozwiazal ten problem, umiescil kilkadziesiat automatow. Autorka powinna
      sie wstydzic za takie mydlenie oczu czytelnikom. Co do wezykow - byly kilka
      miesiecy temu, ale tylko do punkcie przy Podwalu. Jak ktos chce kupic miesieczny
      w centrum Krakowa to nie ma sie co dziwic, ze postoi w kolejce (mimo wszystkich
      obsadzonych stanowisk kasjerskich!). Na ul. Wawrzynca sa zawsze max. 3 osoby w
      kolejce.

      3)
      "UJ ma opinię uczelni wyjątkowo nieprzyjaznej - za arogancką administrację, za
      przepełnione i rozproszone sale, za wykładowców traktujących młodych ludzi jak
      zło konieczne"
      Jako student UJ, ktory aktywnie dziala na kilku wydzialach, musze powiedziec:
      KLAMSTWA! Jakie maja byc niby sale? Puste? UJ ksztalci ponad 40 tys. studentow,
      to chyba logiczne, ze sie wykorzystuje miejsce. To nie KSW! Co do arogancji i
      wykladowcow... zalosne, trudno o bardziej powaznych i milych ludzi niz
      profesorow UJ. Tu jest klasa, psze pani.

      4)
      "narzucanie obowiązku uczestniczenia w wykładach."
      Ze co? UJ jako jedyna uczelnia w Krakowie zezwala na nieuczeszczanie na wyklady.
      W tym momencie mam watpliwosci, czy autorka na prawde studiuje na tej uczelni.

      Zalosne klamstwa. Jak chcesz kobieto cos napisac, pisz chociaz prawde. Psujesz
      image Krakowa, UJ i Wyborczej. NC
      • Gość: też student Re: Wierutne bzdury!!! Klamstwa i wprowadzanie w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 01:56
        Kolega jest "a bit outdated" w kwestii nieobowiązkowych wykładów. Na niektórych
        wydziałach właśnie wszedł obowiązek uczęszczania obowiązkowo na zajęcia i
        umieszczania przez wykładowców OBOWIĄZKOWEJ liczby lektur, a nie zależne od
        przedmiotu.

        A sale... Auditorium Maximum wynajęte na rok wprzód, bynajmniej nie na wykłady.
        Tymczasem na rozpoczęcie semestru przynajmniej u mnie na jednym z wykładów
        szanowna pani doktor prawie wyrzuciła z sali osoby spóźnione. Nie dlatego, że
        jest aż tak podła (choć ideałem nie jest). Nie miały gdzie siedzieć.
      • Gość: Sileia Re: Wierutne bzdury!!! Klamstwa i wprowadzanie w IP: *.fema.krakow.pl 03.03.08, 03:02
        Studiuje na UJ, USOS ją pokazuje. Tyle że niezupełnie na IV i V roku, bo
        dziewczyna nie jest na jednolitych magisterskich, ale na dwóch SUM-ach.
      • Gość: studentka uj Re: Wierutne bzdury!!! Klamstwa i wprowadzanie w IP: *.fema.krakow.pl 03.03.08, 10:14
        Wierutne bzdury to Ty wypisujesz!!
        Po kolei:
        1)Mieszkania w Krakowie są STRASZNIE drogie. Krakó pod tym względem plasuje się
        na 3 miejscu w kraju..A jeżeli chodzi o mieszkanie za grosze w Wieliczce, to
        wiesz.. zależy co masz na myśli móiąc o "groszach"..
        2)Jeżeli chodzi o bilety miesięczne to masz racje, od kilku miesięcy nie ma
        kolejek. Ale wcześniej były i to nie tylko na Podwalu!!A jak ktoś mieszka blisko
        centrum to ma jeździć gdzieś tam po bilet??? Pzrecież to chore!Rzadko zdarza się
        też,żeby obsadzone były WSZYSTKIE stanowiska kasjerskie.
        3)A jeżeli chodzi o UJ to sale nie mają być PUSTE, tylko dostosowane do liczby
        studentów!Jako studentka UJ wielokrotnie na wykładach siedziałąm na parapecie,
        ławkach z korytarza itp. A co do profesorów to oczywiście nie można wszystkich
        włożyc do jednego worka z napisem"aroganccy" bo jak wszędzie, nie tylko na UJ są
        zaróno świetni jak i kiepscy wykłądowcy!!!
        4)To bardzo ciekawe co piszesz, ale niestety niezgodne z prawdą. Po pierwsze na
        UJ jest obowiązek uczestniczenia w wykładach (nie wszystkich)jak na większości
        uczelni zresztą, ale są też uczelnie (wydziały, kierunki uściślając) na których
        nie ma takiego obowiązku!!To przecież nie uczelnia decyduje o tym czy wykłady są
        obowiązkowe czy nie!!
        Może i autorka trochę przesadziła pisząc ten artykuł, ale bez przesady. Jest w
        nim też sporo racji. Kraków pomimo niewątpliwego uroku i magii nie należy do
        miasta wyjątkowo przyjaznego studentom.. Niestety.
        • trynus Re: Wierutne bzdury!!! Klamstwa i wprowadzanie w 03.03.08, 22:39
          Gość portalu: studentka uj napisał(a):
          > 4)To bardzo ciekawe co piszesz, ale niestety niezgodne z prawdą. Po pierwsze na
          > UJ jest obowiązek uczestniczenia w wykładach (nie wszystkich)jak na większości
          > uczelni zresztą, ale są też uczelnie (wydziały, kierunki uściślając) na których
          > nie ma takiego obowiązku!!To przecież nie uczelnia decyduje o tym czy wykłady s
          > ą
          > obowiązkowe czy nie!!

          Niektore krakowskie uczelnie maja obecnosc obowiazkowa na wykladach zapisana w
          regulaminie studiow. UJ nie ma takiego punktu i osobiscie nie spotkalem sie
          jeszcze z wydzialem na ktorym dziekan wprowadzil obowiazkowa obecnosc.
          Prowadzacy wyklad maja prawo (na podstawie jednego z punktow Regulaminu) ustalic
          wlasne zasady zaliczenia krusu, w tym wymagac obecnosci. Jest to jednak sprawa
          indywidualna wykaldowcow - na UJ nie ma odgornie obowiazku uczeszczac na wyklady.
          Jesli sadzisz, ze sie myle, sprawdz Regulamin UJ.

          Pozdrawiam
    • Gość: ach Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 02:40
      Wczoraj rozpoczelam nowe zycie w krakowie, ten artykul traktuje wiec bardzo
      osobiscie. Gdyby nie pomoc moich przyjaciol, ktorzy w krakowie mieszkaja i
      studiuja juz kilka lat, przeniesienie sie tu wiazaloby sie dla mnie z wieloma
      problemami. Studia na UJ zaczelam juz w pazdzienku ale dopiero teraz
      zdecydowalam sie tu przeniesc. Krakow, ze swoimi problemami mieszkaniowymi ,
      komunikacyjnymi czy "uniwersyteckim betonem" wcale nie zacheca do tego aby tu
      zamieszkac i ukladac sobie zycie.Gdyby nie pomoc bliskich mi osob decyzje o
      rozpoczeciu zycia w krakowie zapewne " bezterminowo bym odroczyla" przerazona
      tym jak trudno jest w Krakowie. Ja mialam to szczescie ze znalezli sie ludzie
      ktorzy oszczedzili mi castingow na wynajem mieszkania ale nie kazdy "nowy w
      Krakowie" ma takiego farta...
    • Gość: Sileia Bez przesady... IP: *.fema.krakow.pl 03.03.08, 02:53
      Nie no, znowu jakaś ponaciągana rzeczywistość...

      1. Od pięciu lat w Krakowie mieszkam i do tej pory nie mogę zrozumieć "mądrości"
      tych osób, które w okolicach 1-wszego stoją w gigantycznych kolejkach po bilet
      MPK. Przecież (pomijając już KKM, dzięki której problem powinien był zniknąć,
      ale, jak widać, sporo osób chyba nie wie jak posługiwać się automatem...) bilet
      można kupić do 30 dni przed datą pierwszego dnia ważności biletu! Poza tym bilet
      może być ważny od dowolnego dnia miesiąca, a nie od razu od pierwszego! Mam
      wrażenie, że jakaś część studentów z małych miejscowości nie zdaje sobie sprawy
      z tego faktu...
      Naprawdę nie mogę zrozumieć tych masochistów stojących w kolejce po kila godzin,
      gdy bilet można było kupić choćby tydzień wcześniej - bez żadnej kolejki.
      Zgodzę się z jednym - komunikacja nocna jest stanowczo zbyt mało rozwinięta. W
      weekend "mój" nocny kursuje mniej więcej co pół godziny, przy czym jest bardzo
      przepełniony. Może wypadałoby zintensyfikować tę komunikację w godzinach
      "imprezowych", tj. mniej więcej między 23h a 2-3h.

      2. Nieprzyjazna administracja uczelni. Cóż, studiuję na dwóch kierunkach na UJ i
      jakoś nie mam z tym problemu. Na największym wydziale, WPiA może są pewne
      niedogodności - od czasu do czasu trzeba się zapisać na egz. w czymś zwanym
      sekretariatem katedry, sam dziekanat znajduje się w innym jeszcze budynku, ale
      to nie jest problem. Poza tym większośc informacji od dziekanatu uzyskuję
      telefonicznie.
      Dodatkowo od 2 lat działa USOS - i nie rozumiem narzekań studentów na ten
      system. Pięć lat temu, by zapisać się na popularne zajęcia np. na Studium
      Pedagogicznym, trzeba było się ustawić rano w niemałej kolejeczce. Teraz
      wszystkie rejestracje na grupy, zmiany grup, zestawienia na potrzeby karty egz.,
      wszystko dokonywane jest w USOSie. Po prostu bajka. Do tego dzięki USOSowi
      powstał prosty system dostępu do bazy adresów mailowych wykładowców.
      Na moim drugim kierunku, na małym wydziale, jest jeszcze lepiej - większość
      spraw z sekretariatem (a właściwie pytań i wątpliwości) rozwiązuję przez
      telefon. W sekretariacie pojawiam się by złożyć jakieś podanie, czy kartę i
      indeks, To jest średnio 3 razy w semestrze. Informację o decyzji odbieram już
      telefonicznie.

      Dodatkowo wyżej padły zarzuty odpływu kadry na uczelnie prywatne oraz
      wprowadzony obowiązek uczestnictwa w wykładach. Ponownie, to coś, z czym na
      moich wydziałach się nie zetknęłam. Kadra wciąż ta sama, oczywista rzecz, że
      jedni są gorsi, inni lepsi, ale to naturalne. Wykłady wciąż nieobowiązkowe.
      Dodatkowo na WPiA ćwiczenia również są już nieobowiązkowe, dzięki czemu stały
      się bardziej przydatne. Teraz nie ma odrabiania pańszczyzny, więc ćwiczeniowcy
      starają się jakoś zachęcić studentów do zapisywania się na ćw., zwykle jest to
      jakiś system udogodnień do egz. (np. kilka punktów za ćwiczenia na egz., dzięki
      czemu mniejsze ryzyko oblania tegoż).
      Owszem, istnieje problem zajęć w różnych budynkach, a nie w jednym. Cóż, to
      cena, jaką płacimy za możliwość studiowania w centrum miasta. Przyznam, że wolę
      to od hipotetycznego studiowania na nowym kampusie. No i nie przesadzajmy,
      budynki nie są od siebie jakoś bardzo oddalone. Przejście z Brackiej na
      Krupniczą nie jest jakimś wielkim wysiłkiem. No, chyba że ktoś ma jakieś
      problemy z chodzeniem.
      Co do poszerzania oferty programowej, to na moich wydziałach w ostatnich latach
      mamy zmiany na plus - większa pula przedmiotów do wyboru, dużo wykładowców
      gościnnych z zagranicy (często naprawdę uznanych w branży), zwiększono liczbę
      wykładów w jęz. obcych, nie tylko angielskim, ale coraz częściej też niemieckim
      i francuskim.

      3. Korki. - owszem, są. Ale przyznam, że mi jakoś szczególnie nie doskwierają -
      na uczelnię dojeżdżam w 15 min., do pracy w 40 (a tam jadę przez ponad połowę
      miasta).

      4. Mieszkania. Tu przyznaję, że by znaleźć coś sensownego, trzeba się nieźle
      naszukać. Nie jest to nierealne, ale trudne. Poza tym sprawę znacznie ułatwia
      szukanie mieszkania w kilka osób, bo naprawdę znacznie, znacznie łatwiej jest
      znaleźć coś w 3-4 osoby, niż w pojedynkę. Poza tym prócz zrujnowanych tanich
      mieszkań na Hucie można znaleźć i nowiutkie, dobrze wyposażone na Żabińcu.
      Kwestia wytrwałości, bo jeśli ktoś szuka naprędce, to marne szanse.

      5. Wielkim atutem Krakowa jest możliwość znalezienia pracy dogodnej dla studenta
      dziennego (nienormowany czas pracy). Nie tylko studenta "technicznego", ale i
      humanisty. I nie mam tu na myśli smażenia frytek w McDo, ale pracę umysłową.

      6. Odnośnie rowerów muszę się zgodzić. Niestety, ścieżek mało, często w złym
      stanie lub zamienione przez auta na parkingi. Co prawda przy budynkach
      uczelnianych najczęściej stojaki są, ale w ogólnym rozrachunku jest ich mało.


      Reasumując - dostrzegam wiele korzystnych zmian, zarówno w Krakowie, jak i na
      uczelni. Naprawdę, trzeba być pesymista i malkontentem, by tego nie zauważać i
      ograniczać się do krytyki wad, pomijając zupełnie korzyści. I wcale nie pachnie
      mi ta jednostronność dobrym dziennikarstwem.

      Pozdrawiam.
    • Gość: krakus student Wieśniara z Mrągowa przyjechała i się mądrzy IP: *.kolornet.pl 03.03.08, 03:29
      wracaj na wieś paść krowy bo do tego się tylko nadajesz!
      • Gość: mała Re: Wieśniara z Mrągowa przyjechała i się mądrzy IP: *.ksknet.pl 03.03.08, 08:37
        Artykuł fatalny, zwłaszcza, że autorka pominęła najbardziej nieprzyjazny element Krakowa - rdzennych bufonów, takich jak Ty.
      • Gość: żenua Re: Wieśniara z Mrągowa przyjechała i się mądrzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 10:28
        To wybitny przykład wyjątkowo błyskotliwego krakowskiego intelektualisty,
        mającego o świecie pojęcie jak świnia o słońcu. Czasem może lepiej pomyśleć
        przed napisaniem czegoś. Albo w ogóle pomyśleć.
    • Gość: Napływy won Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.autocom.pl 03.03.08, 04:26
      Ktoś Cie mistrzu zmusza do studiowania i mieszkania w Krakowie?
      Wyjedź jak najdalej skoro Ci się nie podoba. Wyobraź sobie że
      rdzenni Krakowiacy mają powyżej uszu zblazowanych kmiotów z
      prowincji którym wszystko sie nie podoba.Pewnie pod remizą było
      wszystko super, więc może czas tam wrócić.
      • Gość: Agnes Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.autocom.pl 03.03.08, 08:13
        Nie wiem czy napływowym,ale kmiotem jesteś z pewnością.Obrażaniem ludzi
        kompensujesz sobie swoją impotencję intelektualną,stylistyczną,ba innej się mogę
        domyślać....
      • Gość: John Finn Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: 213.180.137.* 03.03.08, 11:34
        Czyżbyś był "rdzennym mieszkańcem"? Spójrz w swój herbarz i wyczytaj swą
        przeszłość. Wiesz że po wojnie Kraków powiększył się 90-cio krotnie? I co to
        oznacza? Być może tam gdzie teraz stoi twoje blokowisko jeszcze 50 lat temu
        pasano krowy! Śmiać mi się chce z tych wszystkich "rdzennych mieszkańców"
        Krakowa spędzony po wojnie do pracy w Hucie Lenina... Skądżeście się wzięli, pętaki?
    • Gość: gość redaktorce widać pali się grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 07:40
      niedawno w Kronice strasznie namieszała publikując przekłamane i w
      części fałszywe informacje:
      ww6.tvp.pl/6272,20080207654104.strona
      Teraz musi się zrehabilitować więc wynajduje wady innych uczelni :-)

      Jak tak wygląda dziennikarstwo to ja dziękuje!.
    • Gość: gość redaktorce widać pali się grunt pod nogamig IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 07:42

      niedawno w Kronice strasznie namieszała publikując przekłamane i w
      części fałszywe informacje:
      ww6.tvp.pl/6272,20080207654104.strona
      Teraz musi się zrehabilitować więc wynajduje wady innych uczelni :-)

      Jak tak wygląda dziennikarstwo to ja dziękuje!.
    • Gość: seba Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.08, 08:00
      przykre, ale prawdziwe, Więcej takich artykułów, bo ile można stać i czekać na cud!
    • Gość: Agnes Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.autocom.pl 03.03.08, 08:08
      Dziękuję za tekst.Niestety w większości prawdziwy...Mam tylko nadzieję ,że ktoś
      z wymienionych uczelni przeczyta,zastanowi się,może zechce coś zmienić.Oby!!
    • Gość: zoma Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.08, 08:19
      Zgadzam się z autorką w dużekj części ... zaczełam w Krakowie studia
      podyplomowe, przeprowadziłam się tu znalazlam pracę, z której nie
      stac mnie nawet na wynajęcie mieszkania 1 pokojowego... to miasto
      mnie przybiło... planuje pozostac tu do lipca, czyli do czasu
      zakończenia studiów i raczej napewno pożegnam się z Miastem Królów
      Polskich gdzie aby przejść chodnikiem najpierw trzeba sie 3 razy
      potknąć...
    • Gość: K. od 1,5 roku nie stoję w kolejce po bilet MPK IP: *.wlan-114-137.betanet.pl 03.03.08, 08:22
      który kosztuje mnie 1,51zł dziennie i jeżdżę ile chce po całym mieście, autobusy
      i tramwaje w większości nowe i zadbane. nie mam pojęcia dlaczego GW notorycznie
      publikuje takie paszkwile...
    • Gość: Krakus Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.ogec.krakow.pl 03.03.08, 08:35
      Artyluł sponsorowany przez WARSZAWE :)
      Zazdroszczą i już.
      Ten wątek z biletami to nie aktualne, chyba,ze dane zbierali jakiś
      czas temu. Raz stałem po KKM i teraz doladowuje w autmacie :)
      • Gość: mała Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.ksknet.pl 03.03.08, 08:39
        cóż, stałam już w kolejce do automatu...
    • Gość: Zigi Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.crowley.pl 03.03.08, 08:39
      Studenci! Nie przyjeżdzajcie tu. Widzicie jakie sa problemy - a
      wszystko głównie przez to jaka masa studentów i ich samochodów
      zalewa to miasto.
      Zastanówcie się dobrze zanim je wybierzecie: najbardziej zapylone w
      Polsce, zakorkowane i nieprzyjazne, duszne i małe, drogie.
      Dlaczego z Mrągowa aż do Krakowa? Przecież po drodze jest Warszawa,
      tam ulice są szerokie, oddycha się lepiej bo miasto jest przewiewne.
      Tamtejsze uczelnie są dużo bardziej znane. I jakie możliwości po
      zakonczeniu studiów. Z Krakowa i tak będziecie po studiach musieli
      wyjechać bo tutaj nie ma żadnych porządnych firm.
      Jak ktoś lubi takie klimaty jak Kraków (korki, masa samochodów,
      beznadziejne MPK, brak perspektyw do rozwoju) to tu zjeżdza...
    • Gość: Krakus Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.lama.net.pl 03.03.08, 08:51
      Przez cały okres studiów spotykałem się z ciągłym narzekaniem osób przyjezdnych jak tu jest źle. Dosłownie nic im nie pasowało. Na dodatek sprawiali wrażenie ludzi którzy myślą, że wszystko się im należy. Mało tego, większość rzeczy na które narzekali wynikało tylko i wyłącznie z ich nieporadności, maniery czy brakiem obycia w mieście. Słuchajcie przyjezdni, jak sie nie podoba to po co przyjeżdżacie? Trzeba zostać u siebie w Mrągowie, czy innym Zadupowie, gdzie z pewnością bezrobocie to mniej niż 5%, a nie pchać się do miasta i robić wiochę. Zanim zaczniecie czegoś wymagać od Krakowa i jego mieszkańców, sami od siebie wymagajcie:
      1)Kultury - od wynajmujących mieszkanie studentów, gorsi chyba są tylko meliniarze, zero poszanowania ciszy nocnej.
      2)Zaradności - po co stać w kolejkach ok. 1go, skoro bilet można kupić cały miesiąc?
      3)Porządku - mieszkania po wynajmie studentów nadają się tylko do remontu.
      4)Obowiązkowości - czemu ta "dziennikara" domaga się dodatkowych wykładów skoro nie chce uczestniczyć w istniejących (przeszkadza jej obowiązkowość)
      5)Obiektywnego myślenia - w dużym mieście odległości nie będą takie same jak w Dupowie Dolnym.
      6)Logiki - skoro się wydaje kasę na imprezy i chlanie i na mandaty za chlanie pod chmurką, to jak ma starczyć na bilet?
      7)... i można by mnożyć...

      A co do wyborczej i dziennikarki, to niezmiennie trzymają żenujący poziom, tak pod względem treści (pełno niesprawdzonych informacji, plotek) jak i pod względem stylu (ta pani nie umie za bardzo pisać).
      Żenada. Strach pomyśleć co będzie w sezonie ogórkowym.
      • Gość: John Finn Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: 213.180.137.* 03.03.08, 11:48
        Aha... rozumiem zatem że to przyjezdni studenci tylko narzekają, robią burdel,
        chleją i dewastują mieszkania? Co w takim razie robią miejscowi? Wracają po
        zajęciach do domku, jedzą obiadek i uczą się...? Ano pewno że tak - jak widać na
        każdym kroku...
    • flamengista Konstruktywne propozycje - dla GW 03.03.08, 09:03
      Sam pomysł akcji "Kraków nieprzyjazny studentom" - świetny.

      Ale jeśli mają na ten temat pojawiać się artykuły, to nie mogą być tak ogólnie i
      niedokładne jak ten.

      Trzeba zidentyfikować KONKRETNE bariery i przeszkody dla studentów.

      Jeśli są niemiłe panie w dziekanatach - to napisać, o jaki dziekanat/sekretariat
      chodzi!
      Podobnie z niegrzecznymi wykładowcami.

      Ja na pewno widzę, że:
      - można poprawić komunikację nocną (wałkowane przez GW od dłuższego czasu,
      niestety MPK głuche na sugestie);
      - można stworzyć krakowski portal do oceniania wykładowców krakowskich uczelni
      (np. pod patronatem GW) - skoro studenci narzekają na wykładowców, niech to
      zrobią w sposób merytoryczny;
      - w ten sam sposób można oceniać również dziekanaty, sekretariaty, portierów
      etc. - wszystkich instytutów, wydziałów i uczelni.
    • Gość: biggel Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.autocom.pl 03.03.08, 09:19
      Z częścią zawartych w artykule faktów muszę się zgodzić, z jednym niekoniecznie.
      Przede wszystkim autorka może nie zauważyła, ale po wprowadzeniu KKM kolejki w
      punktach sprzedaży wyraźnie zmalały. Sam kupuję bilety tylko w automatach, co
      jest o wiele wygodniejsze i szybsze (szkoda tylko, że nie tańsze, bo ceny
      biletów rzeczywiście są zatrważające).
      Mam to szczęście, że mieszkam w takiej odległości od Starego Miasta, że mogę (w
      ostateczności) zmusić się do spaceru, gdyby uciekł mi ostatni dzienny autobus.
      Co innego moi znajomi, z którymi nie ma się kiedy spotkać i porządnie
      porozmawiać, bo są uzależnieni od swoich rozkładów.
      Ceny mieszkań też zaczynają mnie przerażać, pamiętam, że jak zaczynałem studia,
      płaciłem za kawalerkę 500 zł (+ media), a własne lokum można było kupić już od
      2500 zł za metr. A teraz co? Ceny wynajmu garsonier zaczynają się od 800 zł, a
      przy kupnie za metr średnio płaci się 7 tysięcy. Masakra. Nie dziwię się, że
      studenci, by oszczędzić, wynajmują w kilka osób jeden pokój.
      Uczelnie to temat na osobny artykuł, bo to, co tam się wyrabia woła o pomstę
      nieba. Kilkukrotnie miałem już do czynienia z "ujotowskim" systemem
      administracyjnym i w większości przypadków jestem zdania, że potrzebna jest tam
      szybka i skuteczna reforma.
      Poza tymi wszystkimi mankamentami wymienionymi przez panią Anetę w artykule,
      wciąż uważam że Kraków ma swoją specyficzną, magiczną aurę. Dlatego nie
      zamierzam się stąd ruszać.
    • Gość: KR Kraków p r z y j a z n y studentom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 09:21
      a nieprzyjazny TENDENCYJNYM dziennikarzom. Takie problemy występują we
      wszystkich miastach akademickich.
    • Gość: student007 Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.net.autocom.pl 03.03.08, 09:34
      no, zgadzam sie, nawet bardzo. najbardziej wkurzajaca jest sytuacja
      mieszkaniowa, ceny biletow (najdrozsze w polsce) i te odwieczne korki.. rrr.. :/
      • Gość: Kraków Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.lama.net.pl 03.03.08, 09:38
        No to trzeba było zostać na wsi. Tam korków nie ma. Komunikacji miejskiej też.
    • Gość: al1906 Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.chello.pl 03.03.08, 09:50
      Dużo prawdy i racji w tym artykule! MPK już lepiej od kiedy są
      automaty z biletami.. Natomiast mieszkania i sprawy akademików są po
      prostu dramat..
      5 lat na UEK i cały czas czułem że uczelnia nie chce wspierać
      zdolnych studentów a wręcz przeciwnie.. W połowie semestru obinża
      stypendia naukowe!!! No kto tak robi..
      Kraków (nie)przyjazny studentom..? Pozdrawiam
      • Gość: Kraków Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.lama.net.pl 03.03.08, 09:54
        No to trzeba było zostać na wsi i krowy pasać. Na wsi nie ma tych wszystkich
        wielkich problemów, jakie spotkały Cię w tym jakże strasznym i nieprzyjaznym
        mieście.
    • Gość: lukaszg Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.ghnet.pl 03.03.08, 09:56
      Odnośnie komunikacji jest to jedna wielka bzdura!
      Wystarczy troszkę pomyśleć i nie trzeba stać w kolejce po bilet, kolejki są
      zawsze na początku miesiąca więc wystarczy zaopatrzyć się w bilet troszkę
      wcześniej, kupić bilet od razu na 10 miesięcy (wtedy bilet jest tańszy!). Poza
      tym od niedawna są automaty - bilet miesięczny można kupić o każdej porze w
      jednym z 50 automatów.
      Autorka testu jako studentka 5 roku powinna o tym wiedzieć.
    • Gość: Iwona Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.autocom.pl 03.03.08, 10:11
      Jestem studentką IV roku studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym i z tym, co autorka tego artykułu napisała, zgadzam się w 100%.
      Dodałabym jeszcze problemy z komunikacją nocną.

      Pozdrawiam
      Iwona
      • Gość: Kraków Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.lama.net.pl 03.03.08, 10:22
        No to trzeba było zostać na wsi i studiować na Uniwersytecie Krowim. Tam takich
        problemów jak w tym strasznym mieście nie ma.
      • Gość: IrekW... Bo w nocy to się śpi a nie włóczy po mieście... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.08, 16:54
    • Gość: Nicole A za granicą niby lepiej? IP: *.cust.tele2.se 03.03.08, 10:18
      Boże, jak my Polacy narzekamy! Nic w Polsce nie jest dobre?

      Od lat mieszkam w Szwecji, więc nigdy nie miałam możliwości
      studiować na UJ. Mogę jednak powiedzieć, że wymienione problemy
      absolutnie nie są jedynie Krakowskimi problemami!

      Robiłam magistrat w Gothenburgu, gdzie akademik kosztuje 4000SEK na
      miesiąc za sam pokoik 3x3. Jeśli się go w ogóle dostanie - na 10000
      studentów jest 3000 pokoi...

      Książki kosztują w sumie 3000SEK na miesiąc, i nie ma możliwości
      kupna starych, a biblioteka ma jedynie po 2 egzemplarze. Mieszka się
      po za miastem, dochodzi bilet miesięczny o 1500SEK. Tramwajem lub
      autobusem od stacji kolejowej na gmach ekonomiczny bierze 30 minut -
      tyle samo co na nogach, szybkim biegiem. Po bilety trzeba stać w
      kolejce w JEDNYM jedynym punkcie w całym mieście, mianowicie na
      stacji pociągowej.

      Stypendium? Zapomnij o tym - w Szwecji ta możliwość jest tak samo
      realna jak manna z nieba! Wreszcie państwo daje porzyczkę na studia -
      o 5000SEK na miesiąc przez 9 miesięcy. Kończy się studia z półtora
      milionowym długiem na 18%, który się spłaca do końca życia - i tak
      za te pieniądze się nie wyżyje...

      Wykładowcy nie są pierwszej klasy, a wielu traktuje studentów jako
      ludzi, na których dowolnie mogą się znęcać - pierwszy wykład
      Macroeconomy wykładowca z uśmieszkiem poinformował nas, że ostatnim
      razem 80% oblało jego egzamin, i ma nadzieje, że tym razem podniesie
      własny rezultat na co najmniej 85% oblanych...
      Lubią się spóźniać, a potem dokładać pracy studentom - przez jeden
      miesiąc ma się przeważnie
      1) wypracowanie grupowe na co najmniej 100 stron na dany temat
      2) prezentację materiału
      3) indywidualne wypracowanie
      4) prezentacja materiału
      5) projekt stażowy
      6) codzienne wykłady po 6-10 godzin na dzień
      7) pisemny egzamin na koniec miesiąca

      Bo uczelnia zmienia przedmiot raz na miesiąc - więc w styczniu jest
      Macroeconomy, w lutym jest Prawo Finansowe, w marcu jest Analiza
      Rynków, w kwietniu jest Marketing itd...

      Dostać się do sekretariatu jest nie możliwe, bo fizycznego adresu
      nie mają, a w telefonie czeka się po 2-3 godziny.
      Organizacja jest pod zdechłym azorkiem, bo po ukończonych studiach
      nie dostałam dyplomu przez 4 miesiące, chociaż obiecali mi go "do
      paru dni" za każdym razem, co dzwoniłam do sekretariatu. Wreszcie
      dostałam pismo, że dyplom bierze 6 miesięcy drukować, więc mogę go
      dostać dopiero za jakieś pół roku od czasu kiedy zapiszę się na
      listę.

      No więc może nie jest tak źle w Krakowie, zwłaszcza w porównaniu ze
      Szwedzkimi studentami, co zachwalają uczelnie i każdy problem
      wytłumaczą "chwilową usterką"? Bo wreszcie UJ ma prestiż, a
      Uniwersytet w Gothenburgu... zadowolonych studentów? Dla czego tak
      jest?
    • Gość: a jacy są studenci Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.bj.uj.edu.pl 03.03.08, 10:19
      A od wykładowców słyszę, że studenci coraz słabsi....
      • Gość: wykładowca Re: Kraków nieprzyjazny studentom IP: *.lama.net.pl 03.03.08, 10:23
        Zgadza się, pokolenie gimnazjum to jakiś koszmar...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka