kwakwarakwa
12.03.08, 17:33
nieoczekiwana zamiana mównic:
deser.gazeta.pl/deser/1,83454,5016379.html
Gość musiał się oczywiście schylić do mikrofonu. Osobliwa metoda nauki
szacunku dla głowy państwa. W sumie to Al mógł dyskretnie przyklęknąć na
klęczniku (niewidocznym na zdjęciu), ale jak to typowy Amerykanin - no
instruction, no action. Druga strona za to nie mogła dosięgnąć do sitka.
I gdzie do diabła był "minister" Kamiński? dlaczego nie wziął szefa na swoje
barki?
Czy to kancelaria czy z przeproszeniem jakieś muzeum osobliwości?