Dodaj do ulubionych

Demagogia zamiast debaty

13.05.08, 16:19
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • toja3003 Ależ te pomysły istnieją od dawna tylko większość 14.05.08, 11:58
      Ależ te pomysły istnieją od dawna tylko większość społeczeństwa je
      blokuje a nie politycy!

      Dlaczego jakiś minister czy rząd zajmuje się tym czy mnie boli
      brzuch i ile zapłacę lekarzowi, żeby mnie wyleczył?

      Czy rząd będzie ustalał ceny samochodów i zarobki piekarzy? Problem
      polega na tym, że wszystko co państwowe jest mniej efektywne od tego
      co prywatne.

      Socjalizm i państwową służbę zdrowia już przerabialiśmy. Nic się z
      tego widać nie nauczyliśmy.

      Służba zdrowia powinna być sprywatyzowana i finansowana z prywatnych
      ubezpieczeń. Wszystko.
      • turpin Re: Ależ te pomysły istnieją od dawna tylko więks 14.05.08, 14:24
        toja3003 napisał:

        > Problem polega na tym, że wszystko co państwowe jest mniej
        > efektywne od tego co prywatne.

        Problem toju, jest dużo fajniejszy: istotnie prawie wszystko, za
        wyjątkiem opieki zdrowotnej. Pomyśl chwilę, poczytaj nieco,
        posprawdzaj dane w internecie, a może korwinizmy Cię odejdą.

        Szpital to nie piekarnia - zdumiewające, jak wielu młodych i
        wykształconych ludzi tego nie rozumie. Aż nie chce mi się tłumaczyć
        szczegółów.
        • toja3003 sory turpin ale 14.05.08, 16:37
          "argumety" typu "Pomyśl chwilę, poczytaj nieco,
          posprawdzaj dane w internecie" kompletnie mnie nie przekonują. Ano
          pomyśl ty, poczytaj ty, posprawdzaj ty. Już?
          Otóż zzpital to jest piekarnia - zdumiewające, jak wielu młodych i
          wykształconych ludzi tego nie rozumie. Aż nie chce mi się tłumaczyć
          szczegółów.

          Uważam, że jedyny rząd, który najbardziej szedł w tym kierunku to
          Jerzego Buzka. Wiem, wiem. To się nie udało, było mnóstwo patologii
          i chaosu w związku z tym. Ale główną przyczyną było tu wprowadzenie
          regionalnych kas chorych i ograniczeń wyboru kasy względnie lekarzy.
          Otóż kasy chorych są dobrym i sprawdzonym od dawna na świecie
          rozwiązaniem. Warunkiem ich funkcjonowania jest umożliwienie
          konkurencji między nimi a więc np. w Warszawie powinienem mieć
          możliwość wyboru dziesiątek z nich (w państwie tej wielkości co
          Polska powinno być ich kilkadziesiąt) a nie tylko jakiegoś
          monopolisty regionalnego typu Mazowiecka Kasa Chorych czy podobna.

          Te kasy chorych mogłyby konkurować wysokością składek, które w
          naszych warunkach mogłyby się wahać na poziomie 5-8% zarobku brutto
          pracownika czyli 10-16% przy założeniu również składki pracodawcy na
          tym samym poziomie. Po drugie kasy chorych konkurowałyby jakością
          usług (kontrakty z lekarzami, szpitalami), związaną z listą
          świadczeń oraz wysokością ich refundacji, lekami na recepty, ulgami.
          I tu jest wybór na co się decyduję: ile ryzyka (głównie finansowego)
          podejmuję wybierając jakiś model ubezpieczenia. Ale ten wybór muszę
          mieć, inaczej będzie nadal socjalizm w służbie zdrowia.

          Oczywiście ludzie bez środków do życia czy po prostu biedni, na
          zasiłkach muszą mieć gwarancję podstawowych świadczeń medycznych,
          leków, ratowania życia w ramach wyznaczonych kas chorych. Ale
          oznacza to, że ci z lepszymi ubezpieczeniami będą mieli lepszą
          opiekę medyczną. Tak jest.

          Bo tak jest i teraz i nie ma takiej siły żeby wymusić socjalizm
          gwarantujący biednemu i bogatemu ten sam poziom usług medycznych.
          Ten bogaty nawet i w komuniźmie radzieckim i tak był
          uprzywilejowany. Natomiast model, o którym mówię spowoduje (patrz
          doświadczenia zagraniczne) wzrost jakości usług medycznych do
          takiego poziomu, że nawet ten „na dole” będzie miał lepszą opiekę
          niż dzisiaj. A więc twierdzę, że szpital to jest fabryka aut a kogo
          nie stać na auto to zostanie przewieziony autobusem i jeszcze mu się
          darmowy karnet na ten autobus da. Model oparty na państwowej służbie
          zdrowia odrzucam i powinniśmy tą sfertę prywatyzować w oparciu o
          kasy chorych.

          Byłeś w USA czy tylko „tak coś piszesz”? Bo tam za procentowo
          mniejsze pieniądze niż w Polsce możesz mieć lepsze ubezpieczenie. A
          może wolisz żeby zapaleńcy jak Jurek Owsiak biegali z puszkami u nas
          po ulicach, bo ktoś nie ma warunków do leczenia? Z całym szacunkiem
          dla pasji i zaangażowania takich ludzi ale w Szwajcarii nikt nie
          biega z puszkami po ulicach w takim celu i do tego też trzeba u nas
          dążyć.

          Ciekawe, że nikt z tych „mądrych” panów nie zwrócił uwagi na to, że
          korupcja jest tylko w państwowej służbie zdrowia. Czy może ktoś
          słyszał o dawaniu łapówek w sektorze prywatnym? Służba zdrowia
          powinna być sprywatyzowana i finansowana z prywatnych ubezpieczeń.
          Wszystko. Gdybyśmy mieli państwowy handel a nie prywatny to też
          byłyby fikcyjne ceny, towary spod lady i łapówki.

          Dlaczego jakiś minister czy rząd zajmuje się tym czy mnie boli
          brzuch i ile zapłacę lekarzowi, żeby mnie wyleczył?
          Czy rząd będzie ustalał ceny samochodów i zarobki piekarzy? Problem
          polega na tym, że wszystko co państwowe jest mniej efektywne od tego
          co prywatne.

          Socjalizm i państwową służbę zdrowia już przerabialiśmy. Nic się z
          tego widać nie nauczyliśmy. Służba zdrowia powinna być
          sprywatyzowana i finansowana z prywatnych ubezpieczeń. Wszystko.
          A niektórzy mówią jak jakiś obrońca socjalizmu: „jak będzie
          kapitalizm to wszystko podrożeje i wielu ludzi nie będzie na to
          stać”. To nieprawda, bo na wolnym rynku każdy może sobie kupić co
          chce, bez utrzymywania fikcji darmowej służby zdrowia dla każdego.
          Owszem, ci lepiej zarabiający mogą sobie kupić droższy towar a ci
          biedniejszy skromniejszy ale to normalne. A może mamy znowu
          upaństwowić handel w sklepach spożywczych? Już widzę skutki: puste
          półki i drożyzna. Prywatna służba zdrowia to konkurencja a zatem
          korzyść dla klienta i to właśnie dlatego, że „wszyscy będą chcieli
          na służbie zdrowia zarabiać”. Bo na razie to wszyscy tylko chcą brać
          łapówki albo kombinować prywatnie na zasadzie „za darmo to możesz
          pan mieć operację za 6 miesięcy a zaraz za 6 tysięcy.” I wiem o czym
          mówię, bo to są przykłady z praktyki.

          Krótko: państwową służbę zdrowia w Polsce, czyli to co
          nazywamy „przewagą zakładów państwowych z których obywatele na ogół
          nie są zadowoleni” należy zastąpić systemem konkurujących kas
          chorych na wzór zachodni. Dziwię się też twierdzeniom typu „jeśli
          ktoś myśli, że składka będzie wynosiła 5-8% to jest
          niepoprawnym marzycielem, albo zgoła fantastą.”, bo takie właśnie
          składki płaci się na zachodzie i tak rozumiem prywatyzację służby
          zdrowia w Polsce. Ale z twojego tekstu nie wyczytałem jaka miałaby
          być alternatywa. Utrzymywać to co jest teraz? A jeśli nie to kto ma
          dawać pieniądze na służbę zdrowia? Państwo? Jeśli tak to takiego
          rozwiązania nie będę popierał, bo jest nieefektywne.


          • turpin Prawie wylacznie o USA. Dla przykladu. 14.05.08, 22:13
            Piszesz z zachwytem o USA i pytasz się, czy aby tam byłem. Otóż, nie, nie byłem
            i w życiu do USA jechać nie zamierzam. Skończyłem za to studia w Kanadzie, a
            obecnie pracuję jako lekarz-konsultant w Anglii.

            Oto kilka powszechnie dostępnych faktów ‘w temacie’ USA:

            W 2004 roku średnia roczna składka zdrowotna dla 4-osobowej rodziny wynosiła
            9,086 $/rok przy medianie dochodów/gospodarstwo domowe = 42,409 $. Procenty
            policz sobie sama i porównaj choćby z polskimi. Składka ta rośnie co roku o ok.
            10%, mniej więcej dwukrotnie szybciej, niż inflacja. Ubezpieczenia są
            selektywne, czyli składka zależy od stanu zdrowia w momencie zawarcia umowy. W
            krytycznym okresie przed 65rż (powyżej jest państwowy Medicare) co bardziej
            schorowany pół-emeryt może mieć w do zapłacenia miesięczną składkę grubo
            przekraczającą 1000$. Ubezpieczenia często zawierają klauzule, wyłączające
            niektóre choroby i praktycznie zawsze ograniczają kwotę dostępną na leczenie.

            W 2005 r 39-55% (zależnie od zamożności) Amerykanów poniżej 65rż nie miało
            jakiegokolwiek ubezpieczenia zdrowotnego. W efekcie około 1/4 Amerykanów
            twierdzi, że w ciągu ostatniego roku miała problemy z zapłaceniem za opiekę
            zdrowotną. Niespłacone koszty opieki zdrowotnej są powodem ok. 50%
            indywidualnych bankructw.

            Z innej perspektywy: obecnie w USA na opiekę zdrowotną wydaje się ok. 16% GDP,
            czyli o co najmniej 5% więcej, niż na zachodzie Europy, nie wspominając o
            Polsce. Za te pieniądze Amerykanie dostają krótszą oczekiwaną długość życia
            (78.14) i wyższą umieralność niemowląt (6.3/1000), niż Zachodni Europejczycy (UK
            – ogon cywilizowanej części Europy – odpowiednio 78.85 lat i 4.96 zgonów,
            Francja 80.9 i 3.36, kraje skandynawskie oscylują ok. 80 lat i 3 zgonów).
            Jakbyś nie wiedziała, to tymi dwoma wskaźnikami specjaliści zwykle ilustrują w
            prosty i przybliżony sposób jakość opieki zdrowotnej, a za szczególnie
            miarodajny uznaje się zwłaszcza ten drugi. Dla Polski te wskaźniki, to
            odpowiednio 75.4 lat i 6.93 zgonów/1000 żywych urodzeń.

            Dodać jeszcze można, że same koszta administracyjne amerykańskiej opieki
            zdrowotnej są sześciokrotnie wyższe per capita, niż analogiczne koszta w
            Zachodniej Europie.

            I to by było na tyle o zaletach prawdziwie prywatnej medycyny na przykładzie
            chyba jedynego cywilizowanego kraju na świecie, w którym medycyna jest
            rzeczywiście w większości ‘prywatna’, tzn państwo nie uczestniczy w wykupie
            usług medycznych dla znacznej części obywateli.

            Prywatna opieka medyczna jest przede wszystkim 'prywatna' a dopiero potem
            'medyczna'. Zarabiają na tym firmy ubezpieczeniowe, lekarze i prawnicy.

            Mógłbym nad tym ciekawym mitem prywatnej opieki zdrowotnej długo się rozwodzić.
            Powiem Ci jeszcze, że w odróżnieniu od wielu dyskutantów, mam rzadką możliwość
            obserwacji państwowej i prywatnej medycyny od kuchni, bo tak się składa, że
            pracuję w dwóch takich szpitalach. W prywatnym zarabiam nawet proporcjonalnie
            więcej, niż w państwowym i nader to sobie chwalę. Spokojnie stać mnie na
            najdroższy pakiet ubezpieczeniowy w szpitalu prywatnym, ale nawet do głowy nie
            przyszłoby mi, żeby tam się leczyć na coś poważnego, bo za dużo o nim wiem.
            • toja3003 A jaki jest ten idealny system? Angielski? Ile mie 15.05.08, 08:50
              A jaki jest ten idealny system? Angielski? Ile miesięcy czeka
              pacjent w Anglii na zabieg? Byłem wielokrotnie w Anglii i tam
              pracowałemm, wiem o czym mówię. Owszem 1/4 Amerykanów ma te
              problemy, o których mówisz ale i le ludzi w Polsce je ma? Większość.
              Po prostu niemożliwa jest fikcja państwowej, darmowej służby zdrowia
              i o tym pisałem.

              Akurat mam (niestety) Przykład porównania leczenia w Polsce i w USA.
              W Polsce: 1) pierwszy test diagnostyczny (jak sie później
              pacjent dowiedział) zrobiono na niby 2) żeby zrobić CT skan musiał
              się nabłagać lekarzy przez wiele miesięcy choć chciał sam za niego
              zaplacić 3) zrobić MRI: nie ma mowy bez skierowania a skierowania
              nie ma bez łapówki; w międzyczasie maszyna sobie stała z braku
              pacjentów.

              W USA: w ciągu 5 tygodni wszystkie testy diagnostyczne i skuteczne
              leczenie. Reakcja lekarza na zdjecia CT: "a kto tak na kontraście
              oszczędzał?". Całkowity koszt tego wszystkiego: ok. $25000. Koszt
              pacjenta $100/miesiąc składka ubezpieczeniowa + $200 dopłaty. Przy
              cenach polskich wyszłoby zatem znacznie mniej. Tzn. ok. 200 złotych
              składka na miesiąc daje kilka procent śreniego zarobku bruttko w
              Polsce a więc jest całkowicie realne.

              Polska służba zdrowia jest przeżarta przez korupcję, której powodem
              są:
              1. Bezczelność lekarzy: polski lekarz uważa pacjenta za
              niewyedukowanego chama (w czym ma niewątpliwie w wielu
              przypadkach rację). Nie uważa za stosowne przedyskutować choroby,
              jej leczenia etc. z pacjentem. Często stawia diagnozę na chybił
              trafił ("a to z nerwów jest i z przemęczenia" - ktoś umarł na raka
              mózgu; "a to tak na zmianę pogody Pana w krzyżu boli" - ktoś miał
              przerzuty raka prostaty do kości, zmarł) choć mają dostęp do
              nowoczesnej aparatury i swiatły pacjent (co się zdarza)
              sklonny jest za diagnostykę zapłacić. Polski lekarz bywa, że udaje
              biednego a stara się wyciągnac jak najwięcej pieniędzy (w czym nie
              ma nic złego) ale za jak najgorszej jakości usługę (np. jeden pan
              profesor prywatnie "bada" palpacyjnie (tzn. przez
              uciskanie "boli/nie boli") po czym rzuca bezsensowną diagnozę i
              pobrał 150 zł). Częstokroć jest to połączone z pogardą do chorego
              ("a wie Pan, w tym USA to starej babie operacje robią żeby jej
              ratowac życie i tyle od niej pieniędzy biorą a przecież ona już
              sobie pożyła a te pieniądze mogła by rodzinie zostawić").

              2. Bezczelność pacjentów: polski pacjent uwaza, że "mu się
              należy". "No jak to, ja chory jestem i cierpię i jeszcze mam
              płacić?". To oczywiście są pozostałości socjalizmu. Polski pacjent
              nie rozumie, że usługi medyczne są takie same jak każde inne. Co
              ciekawe, gotów jest zapłacić „robolowi” 300 zł za naprawienie
              pękniętej rury w łazience, ale zapłacenie lekarzowi 300 zl za
              ratowanie zdrowia lub życia uwaza za skandal. Robotnik "musi wyjść
              na swoje", lekarz ma pracowac "z powołania".
              Oczywiście te wypowiedzi są ostre ale nie podaję nazwisk choć są to
              cytaty. Myślę jednak, że pokazują pewne mechanizmy mentalnościowe.

              No więc czekam na konkretne propozycje turpin jak ma ta służba
              zdrowia w Polsce wyglądać, bo NHS to nie ze mną.




              Nie rozumiem, dlaczego Pan tak krytykuje system amerykanski. W
              koncu czlowiek zarabia pieniadze aby zyc na pewnym poziomie. Jakosc
              zycia zalezy tez stanu zdrowia. Dlaczego czlowiek zaradny i
              oszczedny nie moze sobie zagwarantowac potencjalnie lepszego zdrowia
              poprzez placenie za uslugi medyczne tylko ma w imie solidarnosci
              spolecznej meczyc sie a moze i umrzec z motlochem.

              A moze faktycznie, chory powinien sie sam dobic aby zaoszczedzone
              pieniadze zostawic rodzinie a jeszcze lepiej "biednym i
              potrzebujacym"?

              • turpin Re: A jaki jest ten idealny system? Angielski? Il 15.05.08, 10:11
                Nie, zwróć proszę uwagę, że nie chwalę angielskiej publicznej służby
                zdrowia. Ma wiele wad, a brytyczycy na swój system skąpią, choć
                wydaje im się, że płacą nań krocie. Uważam jednak, że brytyjska
                służba zdrowia finansowo jest bardziej efektywna, niż amerykańska i
                zarazem daję większe bezpieczeństwo większej grupie ludzi.

                Nawiasem mówiąc, na leczenie chorób bezpośrednio zagrażających
                życiu, np leczenie przeciwnowotworowe, raczej nie czeka tu się
                długo, a standardy tego leczenia i poprzedzającej je diagnostyki są
                w miarę jednolite i dość wysokie.

                Najbardziej podoba mi się chyba system szwajcarski, gdzie pacjent
                istotnie płaci sam, kasy chorych konkurują ze sobą, ale zarazem cały
                biznes jest dośc ściśle regulowany przez państwo, m.in. kasy nie
                mogą różnicować stawki w zależności od stanu zdrowia pacjenta i nie
                nakładają ograniczeń o charakterze wykluczeń niektórych jednostek
                chorobowych lub górnych granic, do jakich pokrywa się koszta
                terapii. To bardzo duża różnica w porównaniu ze zdziczałym systemem
                amerykańskim. Z drugiej strony oznacza to też koszta. Mój kolega,
                szwajcarski dyrektor lat 42, płaci dwieście kilkadziesią franków/mc,
                wybrawszy opcję z bardzo wysokim udziałem własnym. Oznacza to, że w
                praktyce za wszystkie wizyty u lekarza z trywialnymi historiami
                trafiającymi się od czasu do czasu płaci sobie sam, a te 200+ SFR to
                polisa ubezpieczeniowa od poważniejszych zachorowań, które mogą ale
                nie muszą się przytrafić.

                W pełni zgadzam się z dwiema twoimi diagnozami
                • toja3003 ok, turpin, zdaje się, że 15.05.08, 15:10
                  się dogadaliśmy: zgoda na system szwajcarski jako wzrór dla Polski.
    • Gość: Konrad większość roztropnego społeczeństwa ma dość.. IP: *.171.7.6.crowley.pl 14.05.08, 13:13
      ..i wyemigrowała tam, gdzie układy społeczne są normalne.. mam na
      myśli UK, Irlandię, Niemcy, Danię, Norwegię, USA, Kanadę,
      Australię.. jeśli ktoś czeka, aż bezrobotni, emeryci i renciści
      poprą prywatyzację służby zdrowia to się grubo myli.. nie będzie
      jej! to wielomilionowa grupa regularnie głosująca.. tuskie nie
      zdecydują się na taki ruch!! są zbyt tchórzliwe!! trzęsą tyłkami o
      posadki państwowe, które mają także dzięki emerytom i rencistom. nie
      pozwoli także na to prezydent i cała socjalistyczna opozycja - mam
      na myśli i LID i PiS.
      wniosek jest prosty: chcesz normalności? emigruj!! spiesz się..
      koniunktura na rynku spada..
      • ziarenko1.1 Re: większość roztropnego społeczeństwa ma dość.. 16.05.08, 08:07
        nie sądze że większosc rozsądnego społeczenstwa wyjechała .wyjechały raczej sieroty osoby które nie umią znależc sobie miejsca w otaczajacej je rzeczywistości .większosc ż tych co wyjechali zyje na dnie tamtego społeczenstwa tzw. garkotłuki
    • turpin Ośmioletni Jasio by policzył 14.05.08, 14:18
      Redaktor pisze pięknie i zaraz na początku:

      "W efekcie, my, pacjenci i podatnicy, ponosimy ogromne koszty
      funkcjonowania publicznej służby zdrowia - blisko 50 mld zł rocznie".

      Rzecz w tym, że to nie są żadne 'ogromne' koszty, tylko nędzne
      grosze, jeśli spojrzy się nie z perspektywy własnej wierszówki, ale
      z perspektywy kosztów opieki zdrowotnej w XXIw, w nieco bardziej
      cywilizowanej części świata.

      Readktorze, kalkulator jest w Windowsach, podstawowe dane są
      dostępne on line i zaawansowane umiejętności matematyczne nie są
      niezbędne. Dla uproszczenia podam, że w roku finansowym 2007-2008
      brytyjski NHS wydał 105.6 miliarda funtów. Ile razy mniej na głowę
      Rzeczpospolita Nr Trzy i Pół wydaje na ochronę zdrowia, w porównaniu
      ze Zjednoczonym Królestwem, gdzie narzekanie na jakość opieki
      zdrowotnej stanowi jedno z narodowych hobby?

      I tu właśnie sobaka jest zaryta. O reszcie szkoda nawet gadać.
      • Gość: Radek Re: Ośmioletni Jasio by policzył IP: 157.25.139.* 14.05.08, 17:22
        Mam nadzieję że skalkulowałeś również i płace, bo chyba to winno być
        punktem odniesienia.
        • turpin Re: Ośmioletni Jasio by policzył 14.05.08, 18:40
          Nie, nie to.

          Cała 'harderowa' strona medycyny kosztuje tyle samo tu i tam.

          Tyle samo kosztuje strzykawka jednorazowa i tyle samo kosztuje
          pozytronowy tomograf emisyjny. Mniej więcej tyle samo kosztują leki
          (różnice są w obie strony, co ciekawe droższe leki są jakby jeszcze
          droższe w Polsce). Zbliżają się już do siebie ceny żywnosci i
          mediów. Jedna istotna różnica to płace
    • ziarenko1.1 chcesz miec prywatny szpital to go sobie zbuduj 16.05.08, 07:58
      wszedzie na świecie śa prywatne państwowe i innych włascicieli szpitale . ale tylko w Polsce wyciąga się łapy po nie swoje mienie .najpierw zadłuża się doprowadza do upadku a potem wielcy '' uczeni '' opowiadają że demagogicznie że tylko prywatne .a co ze sprzetem kupionym przez WOŚP . TEŻ PO TO ŁAPY WYCIĄGACIE .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka