Gość: obserwator
IP: *.jota.za.digi.pl
06.06.08, 06:28
Olimpijczyk na poziomie liceum (ale może i gimnazjum) to taki człowiek, że
przeciętny nauczyciel i przeciętna szkoła niewiele merytorycznie są w stanie
mu zaoferować. Indywidualny tok lub program są nie do zrealizowania przez 99%
obecnych nauczycieli, bo to dla nich za wysoki poziom. Stąd przy obecnym
ustawodawstwie szkoła dla wybitnie zdolnego ucznia jest główną przeszkodą do
rozwoju. Jeśli ktoś ma np. indywidualny tok nauczania z wszystkich przedmiotów
to podstawą do promocji do następnej klasy są egzaminy klasyfikacyjne z
całości materiału z każdego przedmiotu, czyli coś w normalnym przypadku co
przeprowadzane jest w wyjątkowych okolicznościach np. sporu. Taka matura -
tylko z wszystkiego. Olimpijczyk często ma nieobecności w szkole bo jest na
konkursach bądź innych naukowych wyjazdach. Po przyjeździe do domu zastanawia
się co go może na drugi dzień czekać w szkole i z jakich przedmiotów. Musi być
na tą okoliczność chroniony a zdawanie materiału uzgodnione z nim co do
zakresu i czasu. Temat jest ważny a zdecydowanie się nie zgadzam, że głównym
problemem są finanse. Głównym problemem jest brak sensownego ustawodawstwa i
nauczycieli na odpowiednim poziomie merytorycznym i moralnym.