Dodaj do ulubionych

Co robić?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:50
Aż mi się chce wyć!!!!
Sprawa wygląda tak:
- dostałam pracę co wywołało moją niezmierną radość i euforie (szukałam 5
msc-y, 100 podań itp)
- praca w firmie polskiej, dość prężnie rozwijającej się;(produkcyjno
handlowo usługowa), zbyt na całą Polskę (wszystkie markety, kawiarnie itp)
- stanowisko sekretarka,
- oczywiście moją rolą jest również wsparcie językowe; firma zaczyna
eksportować i konieczna jest osoba, która odbierze telefon od np.
amerykańskiego kontrahenta i dogada się z nim, albo napisze jakiś commercial
letter, itp (tak to przynajniej odebrałam na interview)
- dodam że jestem chyba jednyną osobą, która zna angielski na tym poziomie
(włączając w to również szefów)
- pracuje dziś 4 dzień i zaczęła się jazda, bo firma ma wysłać do
departamentu zdrowia w NY jakieś pomiary, koncesje, wyniki badań. Teksty te
zawioerają mnóstwo terminologii technicznej po geologiczną, geograficzną. I
ja mam to przetłumaczyć na angielski!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Najgorsze jest to, że pracuje 8 godz. jako sekretarkam (jest taki zapieprz
że nawet nie mam kiedy zjeść batonika) i ledwo wyrabiam się z podstawowymi
obowiązkami na dany dzień. Na to wygląda że tłumaczenia mam robić po pracy.
- Stwierdziłam że to moja pierwsza praca, że trzeba dać z siebie wszystko,
że to z korzyścią dla mnie, ale to jest awykonalne nawet ze słownikiem
technicznym!
- jestem po studiach ekonomicznych i daję sobie radę z business english, ale
to nie znaczy że poradzę sobie z tłumaczeniem w każdym zakresie!
- Wiecie za ile 800zl na ręke (ustaliłam taką kwotę na okres próbny, ale nie
wiedziałam że tu chodzi o takie gówno)
- mój szef to skończony matoł, gdyż uważa że da mi słownik techniczny i ja
wszystko przetłumaczę, będąc równocześnie sekretarką, asystentką,
sprzątaczką, kelnerka, i wszystko co wiąże się z tym stanowiskiem.

Jutro mam zamiar przedstawić to szefowi, ale boję się tego, bo mam wrażenie
że mnie zwolni (i to po chamsku). Acha, nie może mnie zwolnić, bo jeszcze
nie podpisałam umowy! To ma nastąpić jutro, ale pewnie tak się nie stanie.

Co myślicie na ten temat; czy to ja jestem jakaś nieuświadomiona i tak
wygląda każda praca? Bo jak tak to już pier... i nie szukam więcej
A może jestem jakaś nie przystosowana? Ja mogę pracować po godzinach, ale
nie przyjęłąm stanowiska tłumacza lecz sekretarki z ze znajomością
angielskiego. Skąd miałam wiedzieć co się za tym kryje?

Sorry, że się tak rozpisałam, ale przelała się czara goryczy....
Napiszcie mi coś, dodajcie otuchy przed jutrem...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pete79 Re: Co robić? 23.09.03, 23:27

      no to zrób tak: powiedz szefowi, że wcześniej przeoczyłaś w materiałach z NY
      informację, że ten tekst ma być przetłumaczony przez tłumacza przysięgłego
      (takiego co się pod tym podpisze i podbije odpowiednią pieczątkę) - Ty byś to
      oczywiście spokojnie zrobiła, no ale nie masz odpowiednich kwalifikacji, więc
      musisz tekst wysłać przysięgłemu :)

      piece of cake jak to mówią...
      dasz radę! :)
      • Gość: tekla Re: Co robić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:35
        Ja już powiedziałam coś w tym stylu, ale oni stwierdizli, że nie trzeba
        żadnego tłumacza skoro przyjęli mnie! Oni wszystko robią tanim kosztem. Czasem
        zastanawia mnie jak tacy ludzie moga być szefami firm...

        Z drugiej strony; jestem w pewnym sensie w kropce, bo jest perspektywa innej
        lepszej pracy (podobno na blisko 100%) a w tam gdzie obecnie pracuje jeszcze
        nie podpisałam umowy. I nie wiem czy poprostu w ogóle podpisywać. Wszędzie
        trzeba zapieprzać ale gdy człowiek ma motywację, choćby finansową to to ma
        sens.
        Już podjęłam decyzję, ze nie podpiszę tej umowy, ale mam teraz znowu
        wątpliwości...
        • Gość: Piter Re: Co robić? IP: *.kraksystem.pl 24.09.03, 00:19
          To dramat! Wszedzie tak traktuja pracownikow:( ja jestem slaby wiec pewnie juz
          bym sie poddal, ale walcz dokad dasz rade...choc czy warto dla 800zl?
    • Gość: kasia Re: Co robić? IP: *.warszawa.tktelekom.pl 24.09.03, 08:56
      Masz pecha. Ale wiele osób ma taki problem. Spróbuj zajrzeć na grupę
      hum.pl.tlumaczenia, może ktoś pomoże.
      Kasia
    • peteen Re: Co robić? 24.09.03, 11:17
      powiedz szefowi wprost, że zadanie tłumaczenia wybiega poza ustalone ramy
      pracy, więc jeśli chce miec tłumaczenie robione po godzinach, to musi za nie
      ekstra zapłacić (chyba, że masz w zakresie obowiązków tłumaczenia, ale wtedy
      wykonujesz je w godzinach pracy)
      nie daj sie zrobić w konia, że zrobisz tłumaczenie, a oni cie i tak zwolnia,
      albo nie zapłacą, albo uwierzą, że to jest norma...
      poza tym 8 stów dla sekretarki, to jest bardzo niska pensja, a co za tym idzie
      i firma jakaś szemrana...
      • Gość: tekla Re: Co robić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 11:35
        Sprawa od wczoraj znacznie się skomplikowała:
        - wieczorem zadzwonil znajomy że jest u nich w firmie praca dla mnie na 100%
        (firma, duża prężnie się rozwijająca) tylko jeszcze dokłądnie nie zdradził mi
        w jakim charakterze
        - więc wczoraj podjęłam decyzję, że nie podpisuje umowy tam gdzie jestem
        obecnie; powiem że nie jestem w stanie sprostać ich wymagabiom odnośnie języka
        itp.
        - no i przyjeżdżam rano do firmy; (oczywiście nie wspominałam nic o drugiej
        pracy); wszystko powiedziałam: że nie jestem specjalistą od języka
        technicznego, że się nie podejmę tego tłumaczenia, że to co zrobiłam
        dotychczas robiłam po pracy bo awykonalne jest to wtedy, gdy przez 8 godz.
        robi się inne rzeczy. No i się zaczęło; że przecież możemy porozmawiać, że to
        tylko takie jednorazowe tłumaczenie, że zlecą to komuś innemu, że zapłacą mi
        jak będę tłumaczyć coś dodatkowo poza godzinami pracy. Ja na koniec wypaliłam
        jeszcze że finansowo również mi to nie odpowiada, a szef powiedział tylko
        tyle, że nie może mi dać na okresie próbnym 1500 na ręke. Po miesiącu można
        zobaczyć. (doadam że ja nic nie mówiłam o 1500zl).
        Nie miałam innej możliwości jak powiedzieć, że przemyślę to do jutra i dam
        znać.
        No i znów jestem w kropce; czy brać co jest teraz czy czekać na tą
        drugą "obiecaną" pracę, o której wiem nie wiele (z wyjątkiem tego że firma ma
        mocną pozycję nie tylko na rynku polskim ale europejskim)?
        Plusem tej obecnej posada jest to że dojeżdzam do pracy 5km, a ta druga firma
        wymagała by ode mnie dojazdu 50 km w jedną stronę.
        Doradźcie co robić!
        • Gość: Zbigniew Tekla coś tu nie gra IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 11:41
          Delikatnie mówiąc.

          Po okresie próbymraczej nie dostaje się podwyżki 100% albo firma ściemnia albo
          Ty robisz badania.

          Wybieram to drugie.

          Na forum praca co mówią o Twoim problemie?
          • peteen czyli ściemeczka, co ? 24.09.03, 11:57
            ale jak ładnie wyreżyserowana, zazębia się akcja, nioczekiwane zwroty, dylematy
            moralne...
            cóż, dałem się nabrać jak dziecko...
            ;c)

            ps. mój boże, jak ja lubie szefów podejrzewanych o chamstwo, którzy po jednym
            nie zmieniaja na korzyść pracownika zakres obowiązków i podnosza mu pensję o
            prawie 100%...
          • Gość: tekla Re: Tekla coś tu nie gra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 11:58
            To nie żadna ściema; tak to wygląda. Tak mi powiedział. Nie jestem zbyt
            doświadczona w tych sprawach, więc pytam na formu (na forum praca również, po
            dzisiejszym dniu jeszcze nie było odzewu). Przekazałam to oczywiście w skrócie
            ale jest ogólny obraz całej sytuacji. Dla mnie to poważna decyzja i chciałabym
            żeby ktoś prócz rodziny i znajomych spojrzałał na to z boku.
            Acha, nikt mi nie sugerował, ze dostanę podwyżkę po okresie próbnym; skoro ja
            mówię, że również od strony finansowej mi to nie odpowiada, a on na to nie
            zareagował jakąś negacją, że więcej nie dostanę tylko stwierdził że na okresie
            próbnym nie może mi dać 1500zl. Może ja źle to odczytałam.
            Dlatego proszę o waszą opinię w tej sprawie. Planuję podpisać umowę na 1
            miesiąc na razie, bo jak w międzyczasie wyjdzie z tą drugą pracą (okaże się
            naprawdę bardziej atrakcyjna od tej) to żebym mogła się wycofać.
            • Gość: Zbigniew To trudny wybór IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 13:23
              Za mało szczegółów.

              Dasz więcej szczegółów będziem obradawać:)

              A w podwyżkę 100% nie wierzę i Ty też nie wierz !
              • Gość: tekla Re: To trudny wybór IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 13:48
                Jakie szczegóły mam podać? Bo wydaje mi się że w sposób dość szczegółowy
                opisałam przebieg rozmowy z szefem. Nie chciałabym na forum podawać nazwy
                firmy, czy nazwisk w ogóle. Zapytaj o to co budzi twoje wątpliwości.
                Przypominam ze szef nie powiedział mi wprost o tych 1500zl. Nie wiem czy
                dokładnie czytałes moje wypowiedzi
                • Gość: Zbigniew Porównaj dwie firmy IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 14:23
                  Potencjał i takie tam!

                  Miałem ostatnio takie dylematy, ale coś w końcu wybrałem.

                • Gość: Zbigniew A poza tym Tekla IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 14:26
                  Chyba masz szczęście 5 miesięcy szukałaś pracy a teraz nawet druga oferta się
                  pojawia:)

                  • Gość: tekla Re: A poza tym Tekla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 14:58
                    Nie ma nawet co porównywać; ta obecna nazwijmy 1, jest dużo mniejsza; dopiero
                    zaczyna exportować i nie wiem z jakim skutkiem im to wyjdzie jak oprócz mnie
                    nikt w tej firmie nie zna języka! Na to wygląda, że nie planowali zatrudnić
                    tłumacza tylko najlepiej sekretarkę, która za 800zl zrobi im wszystko. Jeszcze
                    jakbym miała jako sekretarka większe kompetencje, to mogłabym mieć nadzieje,
                    że się czegoś nauczę. A ja przez te 8 godz. praktycznie tylko kleje znaczki na
                    koperty, adresuje ich całe setki dziennie (ręcznie nie komputerowo), czasem
                    odbiorę telefon i to nawet nie w celu udzielenia jakiejś informacji tylko
                    przełączenia do działu, osoby, prezesa itp. Do tego miałabym wsperać ich
                    językowo, czyli bazować na swojej tylko wiedzy bez perspektywy, że znajdzie
                    się tam ktoś od kogo czegoś się nauczę. Dość to chaotyczne, co napisałam...
                    Nawet nie odpowiadam na maile, tylko muszę przysyłać je do działów. TNa 20
                    osób zatrudnionych tam w biurze może 2 lub 3 osoby mają wyższe wykształcenie.
                    W drugiej firmie nazwijmy 2 są napewno dużo większe perspektywy rozwoju.
                    Powiem tylko że to znana firma w małopolsce i nie tylko. Tylko tam mam dopiero
                    iść na rozmowę, więc to nie jest na 100%. W dodatku dział do którego
                    miałabym "kandydować" nie pokrywa się z moją specjalizacją. Chodzi o handel
                    zagraniczny; niemniej jednak mnie interesujący. Tylko jest problem; tam mam
                    jechać na dniach na rozmowę a do jutra mam dać odpowiedź szefowi nr 1. Jak
                    powiem TAK to przecież nie pojadę na rozmowę kwalif. do nr 2, bo niby jak?
                    Co mnie jeszcze zastanawia: za każdym razem (tzn za drugim), gdy podejmuje już
                    decyzję że biorę pracę w 1 (choćby na miesiąc), to nagle znowu ktoś dzwoni z 2
                    i poddaje w watpliwość moją decyzję.
                    Prawda jest jednak wciąż jedna: w 1 mam już przygotowaną umowę - tylko
                    podpisać, w 2 czeka mnie jeszcze spotkanie, oraz stanowisko, które nie
                    pokrywa się z moją specjalnością (niby z praca z polecenia, ale też nie na
                    100%). Mogę zostać na lodzie.
                    Dodam jeszcze, że nie przymieram z głodu; mąż pracuje, rodzice pomagają, więc
                    nie mam noża na gardle.
                    • Gość: Zbigniew Ja bym wybrał tak: IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 15:12
                      Podpisuję w 1 na 3 miesiące i już, w drugiej udaję że nigdzie nie pracuję i
                      jestem gotowy na podjęcie pracy. ZAWSZE tak rób.

                      W 2 jak to jet dopiero spotkania to po pierwsze nie wiadomo czy Ciebie wybiorą
                      (bez urazy ale 5 miesiecy już szukasz), a nawet jak Ci się poszczęści to ten
                      proces może jeszcze z 2 miesiące potrwać.

                      Jak w 2 też się na Ciebie zdecydują to wtedy daj znać na forum,na razie za
                      wsześnie na to.

                      Znajmoy zrezygnował po 1 miesiącu bo dostał ofertę zdecydowanie lepszą i żyje:)
    • Gość: tekla Re: Co robić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 12:08
      Naprawde to nie jest żadna wypucha z mojej strony. Wyglada tak aż tak
      absurdalnie? być może. Ale uwierzcie nie należę do osób, które wypisują w
      internecie laboraty o wyimaginowanych historiach. Szkoda czasu i mojego i
      waszego. Nie macie również podstaw żeby wierzyć w inne historie z forum. Wasz
      wybór. Ja przedstawiłam swoją sprawę PRAWDZIWĄ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka