lolekitola
25.07.08, 10:27
zamienilem z nia kilka slow.
Kura jak kura, specjalnie gadatliwa nie jest, choc z przyjemnoscia
zajmuje sie jajami.
Jajo pierwsze bylo czy kura, to pytanie wykracza poza mozliwosci
intelektualne kury, wiec rozmowa nie byla przeintelektualizowana.
Spogladala na mnie z ufnoscia , bo szcza z przyjemnoscia i lubi byc
prowadzana. Zainteresowana tez byla , kto zacz ten Pilsudski , co to
spowodowal, ze tacy jak ja zajmuja sie prowadzanie kur szczac.
Napomknela i o polityce...Istotna byla, jak sie wydaje uwaga w
dziobie kury , iz polityka zajmuja sie ci co to nie posiadaja
kwalifikacji takze i do prowadzania drobiu.
Z uwaga wysluchalem ale i niedowierzaniem, ze polityka zajmuje sie
drob plywajacy , a i o tym, ze tez i kury maja o nim zdanie mniej
niz ciekawe. Tenze drob podobno jako nieprowadzany szca alwe i srywa
gdzie popadnie...
Mniej wiec dziwi , ze wiele gumien i zasranych i zaszczanych ,a nie
trzeba puszczac mimo uszu, ze jeden z przedstawicieli plywajacego
drobiu , dyspeptyk, potrafi....no ba , nie jest tajemnica co to
kacza sraczka.
Zdaniem kury niewyleczalne to jako przyoadlosc i tylko radowac sie
mozna iz to nie kaczka a kaczor i o jajach w tym przypadku nie ma
mowy.
I podobno nawet jakby sie taki drugi nawet jak klon pojawil to
rowniez bezjajeczny.
Tyle, ze kaczki przy powodzi plyna wierzchem....no ale i gowno
plynie...nawet jesli sie przyklei do burty byle lajby.
Pozdrawiam wakacyjnie i nadal bede prowadzal kury , bo przyjemnie z
nimi pogadac
lolek