Dodaj do ulubionych

Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy

IP: *.aster.pl 24.08.08, 10:22

Zainspirowany innymi wątkami, chcę poruszyć pewną kwestię: Krakowa jako
metropolii. Jak się zdaje niektórym, z wątków możńa wysnuć wnioski że Kraków
jest metropolią na światowym poziomie, tylko coś naprawić trzeba.
Z wielkich miast Kraków gorzej stoi gospodarczo od Warszawy (widomo) Gdańska,
Poznania, Łodzi,Wrocławia, Szczecina,
Lepiej chyba od Katowic, ale to dlatego że duże bezrobocie po zamykanych
kopalniach tam jest.
Jeśli trzeba cokolwiek naprawić to nie przepisy, nie dawać kase na reklamy,
naprawić to trzeba mentalność Krakowian: waszą zgodę na kumoterstrwo,
nepotyzm, wsteczność.
No i kompleksy na tle Warszawy najlepiej leczyć sukcesami w pracy. Powodzenia.
Obserwuj wątek
    • cartahena Re: Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy 24.08.08, 11:09
      A jakies konkretne zrodla informacji o tym gdzie stoi gospodarczo
      Krakow moglbys podac?
      Kompleksy wzgledem Warszawy? Ale mnie rozsmieszyles, bede miala
      dobry humor od rana.
      • Gość: warszawiak Re: Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy IP: *.aster.pl 24.08.08, 23:00
        ja mówie o faktach a ty o opiniach
    • doktor_hiszpan Re: Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy 24.08.08, 23:48
      Gość portalu: życzliwywarszawiak napisał(a):

      >
      > Zainspirowany innymi wątkami, chcę poruszyć pewną kwestię: Krakowa jako
      > metropolii. Jak się zdaje niektórym, z wątków możńa wysnuć wnioski że Kraków
      > jest metropolią na światowym poziomie, tylko coś naprawić trzeba.
      > Z wielkich miast Kraków gorzej stoi gospodarczo od Warszawy (widomo) Gdańska,
      > Poznania, Łodzi,Wrocławia, Szczecina,
      > Lepiej chyba od Katowic, ale to dlatego że duże bezrobocie po zamykanych
      > kopalniach tam jest.
      > Jeśli trzeba cokolwiek naprawić to nie przepisy, nie dawać kase na reklamy,
      > naprawić to trzeba mentalność Krakowian: waszą zgodę na kumoterstrwo,
      > nepotyzm, wsteczność.
      > No i kompleksy na tle Warszawy najlepiej leczyć sukcesami w pracy. Powodzenia.
      >

      Drogi życzliwy warszawiaku, bardzo dziękujemy za porady, których, mimo zapełnionego kalendarza zechciałeś nam udzielić.
      Zanim jednak zechcesz nam udzielić następnych porad, zechciej proszę sprawdzić, czy aby na pewno znane Ci są znaczenia terminów, którymi się z taką lekkością posługujesz, oraz czy przykłady oraz dane na poparcie swoich ciekawych skądinąd rewelacji czerpiesz ze źródeł dających się wskazać.

      W szczególności zważ na znaczenie terminu "metropolia", które nie musi bynajmniej pozostawać w związku z wielkością lub ilością mieszkańców ośrodka (Zurich - 300.000, Sztokholm - niespełna 700.000)
      Kraków stoi gospodarczo gorzej od Warszawy głównie z powodów socjalistycznego centralizmu, którego skutki przez wiele lat będziemy jeszcze konsumować: w Warszawie ("Cały naród buduje swojom stolice- czy mu sie to podoba, czy nie") znajduje się 4/5 polskich pieniędzy, czy to w postaci gotówki, czy zobowiązań.
      Gospodarczych porównań Krakowa do innych, wymienionych przez Ciebie ośrodków nie ma potrzeby komentować, ponieważ wymieniając je jednym tchem pokazujesz ogrom swojej niewiedzy. A następnie nazywasz go faktami, przdeciwstawiając je "opiniom" oponentów.
      Pozwól zatem powiedzieć sobie, że informacja nie staje się faktem z tego powodu, że to TY ją podasz.
      I tak np Katowice są niewielkim miastem, ale jednocześnie są niekwestionowaną stolicą regionu zamieszkałego przez ponad 3 miliony ludzi. W jaki sposób zamierzasz porównywać je z Krakowem?
      Sprowadź też może (przed następnym postem) poziom bezrobocia w Katowicach, bo niestety sądy wypowiadane przez Ciebie zdają się mieć charakter obiegowy.
      Znam rozmaite wady krakowian, ale kompleksów wobec Warszawy nie ma pomiędzy nimi.
      U nas nikt nie podkłada min odłamkowych, w których giną policjanci, nikt do nikogo nie strzela z broni maszynowej, nie podkłada bomb pod samochody, koledzy Leppera nie organizują u nas demonstracji. Nie kradnie się samochodów w biały dzień na ruchliwych ulicach na tzw "stłuczkę", a za przednimi wycieraczkami próżno szukać kolorowych reklamówek setek okolicznych burdeli.
      U nas nie ukazuje się czasopismo Jerzego Urbana, które warszawiacy masowo kupują, snadź musi im się podobać (vide statystyki sprzedaży)/.
      Jeśli sądzisz, że kumoterstwo jest domeną krakowian, to chyba dawno nie szukałeś pracy w Warszawie - mieście swoich marzeń.
      Nepotyzmem nazywasz zapewne bardzo przez nas szanowane zjawisko identyfikacji miejscowej obywatela, a co do wstecznictwa, to pomyliłeś je niestety z konserwatyzmem, który bardzo sobie cenimy.
      Zaś skoro już mowa o sukcesach w pracy, to wpadnij może jesienią na Targi Książki, a dowiesz się rzeczy, o których istnieniu z pewnością nie słyszałeś, takich na przykład,że w Krakowie mieszka się z własnej woli, a w Warszawie - z przymusu. Ekonomicznego.
      • Gość: waeszawiak Re: Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy IP: *.aster.pl 25.08.08, 09:16
        Drogi Hiszpanie
        tak się składa, że mieszkałem w obydwu miastach i mam porównanie.
        W warszawie nie słyszę o Krakusach
        w Krakowie często: "widać warszawiak" (np. w knajpach o kimś)

        Jest jedna jedyna rzecz, w której Kraków wyprzedza Warszawę:
        w knajpach, i to jest niestety, smutna prawda, choć dla mnie mało dotkliwa.

        Ale Wasi restauratorzy okazali się zbyt pazerni po pierwszej fali Anglików i
        spieprzyli to, nie ma co zwalac wszystkiego na mocną złotówkę i padającą
        koniunkturę.

        Zresztą, co ja bedę... zaściankowe miasto i to widać.
        • doktor_hiszpan Jak leczyć kompleksy bolszewizmu 25.08.08, 22:43
          ...na tle dziedzictwa śródziemnomorskiego.
          To nie jest łatwe zadanie.


          Gość portalu: waeszawiak napisał(a):

          > Drogi Hiszpanie
          > tak się składa, że mieszkałem w obydwu miastach i mam porównanie.
          > W warszawie nie słyszę o Krakusach
          > w Krakowie często: "widać warszawiak" (np. w knajpach o kimś)

          W istocie - część krakowian świeższej daty stara się nerwowo asymilować wyrzekając na zachowania warszawiaków.
          Prosiłbym jednak, byś poszerzył swoje wiadomości o wyniki badań nad dość popularnym w Polsce zjawiskiem tzw. "warszawizmu" czy też - jak kto woli - "Warszawki".Ponieważ mieszkałeś w obu miastach, zatem (nie wykluczam) Twoje doświadczenia ograniczają się do tych właśnie ośrodków.
          A w każdym razie tak można sądzić po lekturze Twoich kategorycznych opinii. Rzeczywistość statystyczna nie jest jednak tak miła: ze względu na dające się dość precyzyjnie wyodrębnić cechy zachowań publicznych i półpublicznych warszawiacy są rozpoznawalni nie tylko w Krakowie ale także
          w Gdańsku,
          Szczecinie,
          Wrocławiu
          na Śląsku Górnym
          w ZAKOPANEM
          W Lublinie
          w Nowym Sączu.
          Są także doskonale wyróżniani w polskiej diasporze, szczególnie w takich jej skupiskach, w których pochodzenie regionalne z rejonów Polski jest rozróżnialne.

          >
          > Jest jedna jedyna rzecz, w której Kraków wyprzedza Warszawę:
          > w knajpach, i to jest niestety, smutna prawda, choć dla mnie mało dotkliwa.

          Błąd w założeniu: wyprzedzać można jedynie kogoś, z kim się staje w szranki. Rozumiem doskonale, że w rejonach, gdzie wyścig szczurów i przegryzanie gardeł należą do dobrego tonu ciężko jest przyjąć do wiadomości, że Kraków nie ściga się z Warszawą.
          Nie ściga się z rozmaitych powodów, których zbiór doskonale oddaje porzekadło polskich urbanistów. Znasz?
          Pewnie nie.

          "Warszawa Radomiem Europy"

          >
          > Ale Wasi restauratorzy okazali się zbyt pazerni po pierwszej fali Anglików i spieprzyli to, nie ma co zwalać wszystkiego na mocną złotówkę i padającą koniunkturę.

          "Nasi Restauratorzy" to twór stworzony przez obserwatorów znających Kraków ze słyszenia. Skutek jest podobny, jak znajomość potraw - ze słyszenia.
          Pozwól sobie powiedzieć, że nie istnieje w Krakowie zjawisko pn "Nasi Restauratorzy".
          Szybkiego sukcesu na rynku restauracyjnym Krakowa szukają kombinatorzy z całej prawie Polski.
          Takie są fakty w wymiarze 0-1
          Dane te pochodzą z bazy adresowej ewidencji działalności gospodarczej rejestrowanej w Krakowie, czy to jako nowe interesy,czy jako krakowskie oddziały interesów pozakrakowskich.
          >
          > Zresztą, co ja będę... zaściankowe miasto i to widać.

          Z Warszawy widać nt. Krakowa niejedno. Ale zdaje się jesteś znakomicie poinformowany, zatem nie ma chyba powodów, żebym Cię przekonywał.
          Także i dlatego,że - jak rozumiem - w pozostałych kwestiach milcząco przyznałeś mi rację.

          Dziękuję.
          CBDO

          DH.
      • Gość: Kacper z Mokotowa Re: Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy IP: *.aster.pl 25.08.08, 18:15
        "to wpadnij może jesienią na Targi Książki, a dowiesz się rzeczy, o których
        istnieniu z pewnością nie słyszałeś, takich na przykład,że w Krakowie mieszka
        się z własnej woli, a w Warszawie - z przymusu."

        no w Krakowie na mieszkanie dla zarobku szans nie ma ekonomicznych, w Warszawie
        jest, daje szanse dorobić się, o czym niezaradni i zakompleksieni Krakusy mówią
        z pogardą, bo co im zostało? Konstruktywnym rozwiązaniem byłaby psychoterapia,
        ale pisza tu gdzieś że jej w Krakowie mało.
        I bzdura jest, że w warszawie nie mieszka się dla przyjemności.
        Duzo ludzi mieszka z powodów ekonomicznych, sa jednak tacy, którzy dla
        przyjemności, znanego pisarza Jerzego P. który z Krakowa wyniósł się w cholere
        do stolicy by tylko wspomnieć
        • doktor_hiszpan Przepraszam, ale będzie potrzebny tłumacz 25.08.08, 22:52
          Mimo starań nie rozumiem tego, co napisałeś.

          DH
          =========================================================


          Gość portalu: Kacper z Mokotowa napisał(a):

          > "to wpadnij może jesienią na Targi Książki, a dowiesz się rzeczy, o których
          > istnieniu z pewnością nie słyszałeś, takich na przykład,że w Krakowie mieszka
          > się z własnej woli, a w Warszawie - z przymusu."
          >
          > no w Krakowie na mieszkanie dla zarobku szans nie ma ekonomicznych, w Warszawie
          > jest, daje szanse dorobić się, o czym niezaradni i zakompleksieni Krakusy mówią
          > z pogardą, bo co im zostało? Konstruktywnym rozwiązaniem byłaby psychoterapia,
          > ale pisza tu gdzieś że jej w Krakowie mało.
          > I bzdura jest, że w warszawie nie mieszka się dla przyjemności.
          > Duzo ludzi mieszka z powodów ekonomicznych, sa jednak tacy, którzy dla
          > przyjemności, znanego pisarza Jerzego P. który z Krakowa wyniósł się w cholere
          > do stolicy by tylko wspomnieć
    • krakusia nie mam kompleksów 25.08.08, 20:29
      Ja nie mam kompleksów "na tle Warszawy" i nigdy takowych nie miałam.

      Mam pytanie do "zyczliwegowarszawiaka": jakie Ty masz sukcesy w
      pracy? Napisz, bo mnie to zaciekawiło.

      Pozdrawiam z Krakowa - Krakusia
      • Gość: życzliwywarszawiak Re: nie mam kompleksów IP: *.aster.pl 26.08.08, 01:21
        jestem szefem 5 handlowców, mam zostać menadżerem, mój zespół zaqjmuje się
        dystrybucją atrakcyjnych towarów z zagranicy w oparciu o nowoczesne techniki
        sprzedaży, które są udoskonalane na seminariach by stale podnosić efektywność
        przekładającą się na coraz większy sukces ekonomiczny
        • Gość: ? Re: nie mam kompleksów IP: *.chello.pl 26.08.08, 05:38
          aaaa

          znaczy domokrążca

          domokrążca - rozdzielacz rejonów łowów jeleni :-)

          czyżby w Krakowie nie dawali się nabierać
          że na nas zły??? wątpię
          • Gość: życzliwywarszawiak Re: nie mam kompleksów IP: *.aster.pl 26.08.08, 11:20
            skąd pomysł, że domokrążca?
            tak odebrałeś opis, i takie masz skojarzenia, widać na prowincji wciąż tak to
            działa, opis był otwarty i można pod niego podpiąć wiele
            ja i moi ludzie zajmujemy się dystrybujcą do sklepów i sieci sklepów towarów,
            które sprowadza spółka w której pracujemy
            • Gość: Krakus ależ nie wstydź się, młody przyjezdny warszawiaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 11:32
              Być komiwojażerem to nie jest wielki wstyd, nie większy, niż pójść
              do kogoś w gości i od drzwi obrażać gospodarza, w nadziei,
              że: "wpadnę, pierdnę, narobię zamieszania, ale będzie fajnie!".
              • Gość: życzliwywarszawiak Re: ależ nie wstydź się, młody przyjezdny warszaw IP: *.aster.pl 26.08.08, 12:35
                no ale się nie wstydzę, bo nie jestem komiwojażerem, akwizytorem, w gości tez
                nie chodzę by pierdnąć, więcej, nawet mi do głowy nie przyjdzie pytać czy ty to
                robisz
                no bo chyba nie chcesz mi powiedzieć, w niedosłowny po krakowsku sposób, że
                jestem tu gościem
                :)
                • Gość: Ślązak nie pora się zastanawiać IP: 83.149.76.* 26.08.08, 12:59
                  Nie pora się zastanawiać czy te kompleksy o których mowa są, tylko jak je leczyć.
                  Zaprzeczanie i obrażanie adwersarzy nic nie da.
                  Kompleksy są, i teraz - co z nimi zrobić? czym prędzej tym lepiej, bo w
                  Krakowie zakwita bierność
                • krakusia Do "zyczliwegowarszawiaka": 26.08.08, 13:40
                  Do "zyczliwegowarszawiaka": Kraków nazywasz prowincją, piszesz o
                  braku sukcesów w pracy krakowiaków, poniżasz nas...., a tak naprawde
                  to chyba Ty masz jakiś problem i kompleksy. Fakt, mieszkając w
                  Warszawie i rozwozić towar po sklepach można nabawić się flustracji.
                  Współczuję.
                  Zapraszam do Krakowa, bo tutaj chodzi się z księżycem w butonierce :)
                  Krakusia
                  • Gość: życzliwykrakus akcja prowokacja, rozdajemy autografy IP: *.aster.pl 26.08.08, 14:09
                    z tą butonierką to bym nie przesadzał. byłem świadkiem, jak na plantach w
                    kulturalnym mieście Krakowie jedna banda Krakowiaków (mieszkańców z zacnej ulicy
                    Sarego) napadła na studentow - innych mieszkańców ulicy obok, bijąc ich kijami,
                    butelkami po głowach. Były z nimi dziewczyny, które z kastetami zaatakowały
                    "panny" ofiar.
                    Potem jak się okazało, doszło do jakiejś pomyłki.
                    Z księżycem w butonierce.... dobre.

                    Wieś bywa wszędzie. Oczywiście, że trochę prowokuję (pisałem też jako Ślązak) ot
                    tak, żeby zobaczyć z jaką werwą temat chwyci.
                    Okazuje się, że z niewielką, co jest miłe, że to co było kiedyś punktem
                    zapalnym, mało kogo rusza. Trochę się dziwię tym co się dali złapać na
                    prowokację, no ale fakt, zachowali się z klasą i nie popłynęli.
                    Wyjaśniam to, bo lubię poprowokować by posprawdzać reakcje, ale nie chcę na
                    powaznie nikomu sprawić przykrości, zwłaszcza jesli miałby się poczuć "poniżony"
                    jak to ujęła moja rozmówczyni.

                    Pozdrawiam kosmopolitycznie

                    - życzliwy Krakus

                    • peteen Re: akcja prowokacja, rozdajemy autografy 26.08.08, 14:58
                      "banda krakowiaków" - powiadasz? a może "z krakowiaków", panie
                      przyjezdny?
                      • Gość: nowotarżanin Re: akcja prowokacja, rozdajemy autografy IP: *.rootnode.net 26.08.08, 16:19
                        o co Ty sie burzysz peteen? Co Ci sie nie podoba, znowu jakiś krakowski bufon
                        będzie się ciskał? cepr i tyle
                        • krakusia Re: akcja prowokacja, rozdajemy autografy 26.08.08, 16:43
                          do nowotarżanina: ceper a nie cepr :)


                          Co do bandziorów to niestety przykre i jest to faktycznie problem,
                          ale globalny, nie tylko krakowski. Nadal twierdzę, że tutaj chodzi
                          się z księżycem w butonierce, należy tylko bywać w odpowiednich
                          miejsach i umieć patrzeć. I właśnie tym Kraków zawsze będzie się
                          różnił od Warszawy. Nie zniszczyła tego nawet komuna.

                          Prowokacja to czy nie, wszak wiadomo, że wszędzie są ludzie i
                          taborety.
    • lajkonik6 Re: Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy 26.08.08, 17:39
      Sądząc po komentarzach jawi się obraz zakompleksionej Warszawy raczej.
      • Gość: havi Re: Jak leczyć kompleksy Krakowa na tle Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.08, 20:38
        Kraków w ogóle niema kompleksów, jak ktoś wcześniej napisał: tutaj
        chodzi się z księzycem w butonierce, zresztą cała piosenka zespołu
        pod budą dobrze wypowiada się w kwestii różnic między Krk a Waw,

        Jeśli mam coś dodać to cenię krakowski konserwatyzm, u nas
        funkcjonuje jeszcze Rodzina, tradycje świąteczne i miejskie, oraz
        weekendowe spotkania z rodziną czy znajomymi...

        owszem są świeżi przyjezdni którzy w poszukiwaniu dobrej pozycji w
        firmie zachowują się jak szczury, jednakże nie jest to pochwalana
        postawa i na szczęście nie dośc powszechna. (pracowałem w kilku
        krakowskich firmach lub oddziałach to wiem)

        Zresztą całą tę dysputę sprowokował warszawiak więc o czym tu
        mówić, może brakuje mu tych wartości?
        Intercity kursuje prawie co godzinę, turystów mniej, a ceny
        mieszkań ostatnio spadły...
    • Gość: rg Re: ale sie warsiawka pluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 10:48
      Polecam lekturę na stronie warszawskiej wyborczej (np)o tym jak górole z Zakopanego traktują Warszawiaków, a później pogadamy o kompleksach i o tym kto się bardziej pluje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka