Gość: John Finn
IP: *.ver.airbites.pl
22.02.09, 23:11
Vox populi, vox Dei
> A jeśli kupię mieszkanie w marcu, a w kwietniu okaże się, że mógłbym się
załapać na kredyt z dopłatą... myśl o stracie (w moim przypadku) ok. 70 tys.
mnie przeraża.
Panie "Mariuszu z Krakowa". Nikt panu nie chce zabrać 70tys zł., więc o żadnej
pańskiej stracie nie może być mowy. Jeśli natomiast pan się na dopłatę załapie
- wtedy będzie mowa o tym, że pan komuś te pieniądze zabrał. 70tys. zł. z
pieniędzy podatników do pańskiej kieszeni, panie Mariuszu. A podatnicy, w tym
ja, mają w przeciwieństwie do pana pełne prawo do tego, aby "myśl o STRACIE
ich przerażała".
> Przecież politycy nie dopłacają do kredytów z własnej kieszeni, dlaczego
więc nie ułatwić ich przyznawania?
Pani "Karino ze Stalowej Woli (od roku pracująca w Krakowie)". Z czyjej
kieszeni, jak pani myśli, politycy dopłacają do kredytów? Skoro nie ze swojej,
to z czyjej?
Ku refleksji. A co do tego:
> Jest to tym bardziej przykre, że nie widać perspektyw zmiany na lepsze, ani
w przypadku cen rynkowych, ani wskaźnika.
To wystarczy nieco się rozejrzeć. Tylko nie w prodeweloperskich artykułach na
Gazeta.pl.
_________________________
Oto, co o tanim kredycie mówi nie mniej zainteresowany, czyli podatnik.