Gość: raj administracja z wyzszym wyksztalceniem... IP: 217.147.104.* 16.03.09, 16:26 "Podczas gdy na uczelniach cała administracja ma wyższe wykształcenie". Niech sobie pani A.S. (ktora swoja droga nawet e-maila na uczelnianym serwerze nie ma) przejrzy spis pracownikow UP, jaki procent sposrod pracownikow administracji ma wyzsze wyksztalcenie. Na pewno 100% to nie jest, ani nawet nie wartosc bliska 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: minia Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.ghnet.pl 16.03.09, 16:40 czy pani doktor chce wielu ludziom zamknąć drogę studiowania? czy studia mają być tylko dla ludzi bogatych ? biedny, mądry, zdolny człowiek musi godzić prace ze studiami bo stypendium miesięczne to zaledwie ok 300 zł. Obowiązkowe wykłady ? tak, owszem ale niech będą solidne, ciekawe, Czy wykłady pani doktor takie są?...ksero? czy pani nigdy nie kserowała dużych ilości materiałów do swojej pracy?czy pani dzieci nie robią tego? wprowadźmy ideał studenta, ale pod warunkiem że wprowadzimy ideał wykładowcy...a oni są...różni w każdym tego słowa znaczeniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tadeusz Rozwiazaniem platne studia ! 10.000 rocznie IP: *.uclan.ac.uk 16.03.09, 17:58 Rozwiazaniem platne studia ! Studiuje w Wielkiej Brytanii i jestem BARDZO zadowolony. Jakos nauki znacznie wyzsza, warunki wspaniale, a na cwaniactwo nie ma miejsca: prace sprawdzane sa pod katem plagiatow - i 2 wpadki skutkuja wyrzuceniem z uczelni. Za rok nauki place 3128 funtow. Co mnie nie przeraza, gdyz system pozyczek studenckich jest znakomicie zorganizowany i pozwala zajac sie studiami a nie zamartwianiem sie o finanse. Dodatkowo nie ucza nas bzdur, tylko stawiaja na stricte praktyczne umijetnosci. Czyli zamiast kucia z ksiazek: praktyczny projket grupowy, zamiast fizyki kwantowej na informatyce: zajecia z zakresu prawa komputerowego. itd itd. POLECAM. Darmowe studia w Polsce to porazka. Lepiej zaplacic i studiowac na naprawde wysokim poziomie - bez kolesiostwa, cwaniakow, i sciagania prac z internetu. ps. WSZYSTKIE notatki z wykladow, mamy dostepne online. Gdyz kazdy wykladowca ma obowiazek je przygotowac (on tez sie nie moze obijac). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Rozwiazaniem platne studia ! 10.000 rocznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 19:07 10k rocznie jak na Polske to moze byc za duzo, ale jakies symboliczne oplaty rzedu nawet 50zl miesiecznie moze by odsialy z dobrych uczelni tych, co ida "studiowac" zamiast uczyc sie..? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Rozwiazaniem platne studia ! 10.000 rocznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 19:11 jeszcze cos, jesli koledzy z AGH mnie nie oklamali, to tam tez wykladowcy robia notatki (i mozna nioe przychodzic) ;) ale ja osobiscie uwazam to za strate czasu wykladowcy, mysle ze student winien sam notowac/albo zagladac do literatury na wlasna reke/. za najwazniejsze uznalbym to co tu sie w tym temacie stale przewija -- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Rozwiazaniem platne studia ! 10.000 rocznie IP: *.gprs.plus.pl 17.03.09, 19:35 zgadzam się, w Polsce powinien ktoś zrobić wreszcie pożadek z studentami uczelni państwowych a co oni robią prosze mi powiedzieć? Leżą w akademikach i pierdzą w łóżko bo biedni nawet czasu wstać nie mają i iść na zajęcia. Ja studiuje w Pryżu płacę zastudia pomimo tego, że mam podwójne obywatelstwo bo moja mama jest farncuzką. Mój brat chciał iść ślady rodzinne taty i poszedł na studia w polsce, on płaci ponieważ studiuje na uczelni prywatnej i to co opowiada o swoich znajomych w głowie się nie mieści. Polacy idą na studia zeby imprezować, pić do upadłego przez 5 lat studiów a później wyjechać na zmywak do angli albo irlandi, albo nie robić nic. Taka jest rzeczywistość połowa osób studiować nie powinna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: steel genialne zaprzeczenie samego sieie :D IP: *.chello.pl 18.03.09, 08:31 > POLECAM. Darmowe studia w Polsce to porazka. Lepiej zaplacic i studiowac na nap > rawde wysokim poziomie - bez kolesiostwa, cwaniakow, i >sciagania prac z interne > tu.< > > ps. WSZYSTKIE notatki z wykladow, >mamy dostepne online<. Gdyz kazdy wykladowca m > a obowiazek je przygotowac (on tez sie nie moze obijac). No to jak? Ściągacie z sieci czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talia Re: genialne zaprzeczenie samego sieie :D IP: 81.210.18.* 18.03.09, 08:44 notatki wykładowców dostępne przez sieć nie są żadną nowością i mają służyć jako pomoc do nauki. u nas również jest dostęp do wykładów, slajdów wykładowców już dzień czy dwa przed samym wykładem. a wszystko po to tylko, żeby można było się przygotować do zajęć i aktywnie w nich uczestniczyć. niestety większość studentów nawet nie zagląda do materiałów, o czytaniu nie wspominając... Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista zgadzam się - ale 18.03.09, 08:51 1. Jak to wprowadzić, skoro politycy są przeciw - i to ze wszystkich opcji? 2. Najpierw trzeba gruntownie dofinansować uczelnie pod kątem sprzętu i szkoleń pracowników - szczególnie mam na myśli uczelnie techniczne. Obecnie i tak studia są płatne, tylko że większość płaci mało za beznadziejny produkt. Reszta studiuje teoretycznie za darmo, ale też na kiepskim poziomie. Obie grupy marnują pieniądze (czas to pieniądz!), bo jeśli chodzi o relację jakość/cena to przegrywamy zdecydowanie z Zachodem. No, może z wyjątkiem studiów medycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Kto za to odpowiada? mazowiecki! to ty zacząles... IP: *.chello.pl 16.03.09, 19:27 Kto za to odpowiada? mazowiecki! to ty zacząles nieudolny cieniasie. przedwojenny ofice wiedzialby, co się robi w takiej sytuacji. * ta pani ma rację prawie we wszystkim. :). * kto odpowiada za zniszczenie calkiem niezlego systemu edukacyjnego w pokomuszej polsce? nazwiska kolejnych nieudolnych ministrow edukacji, nazwiska kolejnch nieudolnych premierow. oni wszyscy sa z siebie zadowoleni. napracowali się. brali bardzo dużą kase. * pseudowiedza, pseudouczelnie, pseodstudenci, pseudodyplomy. to sa straty rzedu setek miliardow dolarow, większe od afery ofe i eureco. oczywiście ciemni tubylcy wiedza swoje, to nie ich wina, "kazdy ściąga", ich "uczelnia jest super", ich dyplomy są "the best" itd. pewnie podobnie myślą studenci university of congo river. te sny konczą się na zmywaku w irlandii/australii/szwecji. * i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s.wright Ksero studia, ksero studenci IP: 76.15.215.* 16.03.09, 20:31 Szanowna Pani Antonina ma duże trudności ze zrozumieniem, na czym polega jej praca. Żal, bo reprezentuje nobliwą i godną dyscyplinę. Tym większy smutek, że pisze o rzeczach, które mają decydujący wpływ na recepcję nauczanego przedmiotu, jego wykładowcy, a pośrednio pozostałej kadry i instytucji, w której się studiuje. Dobrze byłoby się dowiedzieć, jaki wkład ma Pani Sebesta w dydaktykę. W jaki sposób organizuje zajęcia i je przeprowadza. Na jakich materiałach pracuje. Czy udostępnia materiały dydaktyczne studentom? Czy zwróciła się do instancji decyzyjnych o zakup odpowiedniej ilości książek, opracowań, etc? A jeśli zwróciła się i nie odniosło to skutku, to czy wnioskowała o zmniejszenie liczby studentów na jej kierunku do takiego poziomu, by nie było kłopotów z materiałami? To są konkretne pytania. Obawiam się, że znacznie lepiej byłoby dla studentów (obecnych i przyszłych) na kierunku, na którym uczy p. Sebesta, gdyby ich liczba drastycznie spadła. Byłaby to korzyść obopólna, szczególnie że część kadry musiałaby zmienić pracę i to też byłoby korzystne (dla wszystkich). Niektórym się wydaje, że posiadanie doktoratu jest przepustką do besserwiserstwa, a w istocie rzeczy jest jedynie i zaledwie przynagleniem do intensywnych studiów nad sobą i zagadnieniem, którym się pasjonuje. Serdeczności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: l Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.gemini.net.pl 16.03.09, 22:01 Gość portalu: s.wright napisał(a): > czy wnioskowała o zmniejszenie liczby studentów n > a jej kierunku do takiego poziomu, by nie było kłopotów z materiałami? Masz zacięcie kabaretowe :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandra ale to jest o UP - nieuprawnione uogólnienie IP: *.ghnet.pl 16.03.09, 22:19 Na UJ jest troszkę inaczej, choć wykładowcy narzekają, że co rocznik, tym słabsi studenci. Chociaż zależy od kierunku, naprawdę. Jestem na filozofii i mam wrażenia przeciwne. Tyle że na filozofię na UP idą (a przynajmniej szli parę lat temu) ludzie, którzy się gdzie indziej nie dostali, bo rekrutacja jest we wrześniu. Poza tym, na UJ na większości chyba kierunków doszliśmy do tego, że student sam sobie swój plan układa. Artykuł może prowadzić czytelników w błąd. Nie wiem, jaki wpływ na poziom studiów może mieć wprowadzenie obowiązkowej obecności na wykładach. Po prostu trzeba zrobić dobry wykład (kiepskie studenci rzeczywiście olewają z oszczędności czasu) i porządny egzamin. Naprawdę, można się dobrze nauczyć z notatek skserowanych od paru osób i to nie jest żadne olewactwo. Kserowanie również wcale nie oznacza olewactwa. Choć powoli ksera zastępowane są aparatami fotograficznymi tudzież pdf-ami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tabrysia Ksero studia, ksero studenci IP: 193.142.210.* 16.03.09, 22:24 widzę w tym artykule sprzecznosc. Autor z jednej strony slusznie zauwaza, ze nauczyciele akademiccy często nie maja pojecia o wiedzy, ktora bedzie potrzebna przyszlym absolwentom w pracy, a przy tym programy sa ulozone nielogicznie (bo akurat mamy pania od bologii, to wszystkie kierunki beda sie uczyc biologii). Z drugiej jednak strony pisze, ze problem rozwiazala by obowiazkowa obecnosc na wykladach, a to kompletna bzdura. Gdyby wyklady byly prowadzone kompetentnie, w sposob dojrzaly i nie trwaly po 4h na niektorych studiach dziennych, to owszem. Ale niestety o tym mozna tylko pomarzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wrrrrr..... Ksero studia, ksero studenci IP: *.pila.vectranet.pl 17.03.09, 00:24 Sz. P. dr zyje w innej bajce. Ja się uczyłam. Kserowałam wszystko. Skrypty bo np. na 120 studentów na roku było 40 skryptów w bibliotece( nowego wydania-ani co gorsze NOWEJ WERSJI skryptu od 20 lat nie było).Notatki- bo kazda grupa miała zajęcia z kim innym, a co prowadzacy to inna treść zajęć i inne priorytety-a na egzaminie możne trafić różnie-więc lepiej mieć wszystkie wersje do wglądu.Wykłady-bo te spisane przez jakąś pilną studentkę 5 lat temu nie zmieniły się ani o jotę.I nie czuję się winna.Wykłady nie były obowiazkowe-obowiązkiem było wykazac na egzaminie, ze odpowiednią wiedzę się ma, a jak ją zdobędę- to juz moja sprawa-może być nawet przez indukcję. Za to ćwiczenia wszystkie obowiązkowe, na kazde trzeba się było solidnie przygotowac(nie zal wejście=nie zal zajecia, 3 nie zal zaj w roku=powtórka!).W końcu ćwiczenia po to są zeby wiedzę w praktyce wykorzystać.Jeżeli to nie była systematyczna samodzielna praca to juz nie wiem co.I do nauki na trzy dni przed egzaminem też nie było sie co zabierać- sesja ciągła + 10 do 40 dni nauki na przedmiot... Odpowiedz Link Zgłoś
babazygmunta Ryba psuje się od głowy 17.03.09, 08:10 Zastanawiam się ile lat ma Autorka tekstu i niektórzy wypowiadający się w tym wątku? Utyskiwanie, że „za naszych czasów było lepiej” jest raczej oznaką starości a na pewno mocno krzywdzące dla młodzieży:-))) Drodzy Państwo, doskonale pamiętam czasy studenckie niektórych Luminarzy Polskiej Nauki oraz Szacownych Pracowników nie tylko krakowskich uczelni i dochodzę do wniosku, że sztuka brązownicza ma się dobrze ;-) Niestety, z moich obserwacji wynika, że na uczelniach pracuje sporo osób, które się tam nie powinny znaleźć. Z wielu powodów. Niektórzy dlatego, że pracują „naukowo” wyłącznie dzięki koneksjom rodzinnym i towarzyskim, inni ponieważ bardziej nadają się do zakładu zamkniętego niż do bycia czymkolwiek przewodnikiem. (Ktoś, kto ma problemy osobowościowe, niezależnie od wiedzy i umiejętności nie powinien być nauczycielem akademickim). Wielu innych poza wymęczonym doktoratem nie zrobiło nic. Za moich czasów też byli studenci, którym się cokolwiek chciało, i tacy, którym się nie chciało. Tacy, którzy kierunek studiów wybrali świadomie, i tacy, którzy zrobili to bez głębszej refleksji. Tyle że, Drodzy Państwo, czasy były zupełnie inne. Zarzucanie młodym ludziom, że kryterium wyboru kierunku studiów nie są pasje i zainteresowania, ale realia rynku pracy czy możliwość ich ukończenia jest co najmniej żenujące. A straszne, gdy napisał to socjolog! Odpowiedz Link Zgłoś
jembezmamy Re: Ryba psuje się od głowy 18.03.09, 01:00 > Utyskiwanie, że „za naszych czasów było lepiej” jest raczej > oznaką > starości a na pewno mocno krzywdzące dla młodzieży:-))) Otóż to! Autorka tekstu z zaobserwowanych zjawisk wyciąga złe wnioski. To nie młodzież zrobiła się leniwa i sięgnęła po ksero, lecz ksero (no i internet) zmieniło model studiowania - co w zasadzie nie zmienia poziomu rozleniwienia studentów. Świat się zmienia i naprawdę nie ma co rozpaczać, że studenci zamiast przesiadywać w bibliotekach, przeszukują internet. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista a właśnie że od ogona 18.03.09, 09:03 Podstawówka nie uczy nic, gimnazjum także. W liceum na naukę nie ma czasu, bo za krótkie. Na uczelnie przychodzą teraz ludzie, którzy absolutnie nic nie umieją i niczym się nie interesują! Ja nie mówię o marginesie, ja mówię o grupie ok. 60-70% studentów na elitarnym kierunku (blisko 10 kandydatów na miejsce), na studiach dziennych na solidnej krakowskiej uczelni. Podobnie jest na UJ - i to na kierunku, gdzie jest 15 (i więcej) kandydatów na miejsce! Ci ludzie nie czytają ŻADNYCH książek, gazet - nic. Ich wiedza n/t nowoczesnych technologii - tak chwalona przez media - jest mitem. Owszem, znają się na najnowszych modelach komórek i gier komputerowych. Ale nie potrafią na stronie internetowej wykładowcy znaleźć informacji o terminie konsultacji, a co dopiero wyszukać w googlu parę artykułów do referatu. Nie potrafią się zalogować na kurs w internecie, nie potrafią obsługiwać prezentacji w Power Poincie na własnym laptopie! Najśmieszniejsze, że potem część tych ludzi pójdzie na studia doktoranckie, część z nich nawet je ukończy i będzie pracować na uczelni. O ile więc obecna kadra nie jest najlepsza, to co do przyszłości też trudno być optymistą. Jedyna szansa to zacząć od ogona - od podstawówki. Skończyć z obecną chorą sytuacją, kiedy to w szkole rządzi rodzic i idea wychowania bezstresowego. Uczeń zamiast się uczyć, siedzi w domu i wpatruje się tępo w ekran komputera lub telewizora. A rodzic szczęśliwy, bo po dniu ciężkiej pracy ma święty spokój. Jak się nie wyrobi w młodzieży nawyku ciężkiej pracy, a jedynie postawę roszczeniową - to nawet najlepszy profesor na studiach nie pomoże. A że kadra akademicka i uczelnie też potrzebują naprawy - to święta prawda. Może coś ta reforma min. Kudryckiej poprawi, choć pewnie niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
babazygmunta polemizowała bym 18.03.09, 10:19 Dobrze. Z taką diagnozą po części się zgadzam. Problem szkolnictwa podstawowego i średniego jest mi znany z autopsji. Tyle że co z tego? Czy to młody człowiek odpowiada za poroniony od początku pomysł reformy szkolnictwa? Nie, on ponosi wyłącznie konsekwencje. Czy to maturzysta odpowiada za to, że z programu liceum z zakresu matematyki usunięto już prawie wszystko? W tej chwili zostały same rachunki! Prawdopodobnie podobnie jest z innymi przedmiotami, ale matematyka jest przypadkiem szczególnym. Znam sporo osób opłacających swoim dzieciom korepetycje z matematyki. Powód: nagląca konieczność „wyrównania” przepaści pomiędzy programem liceum i studiów. Problem jest znany wszystkim rodzicom, których dzieci rozpoczynają studia techniczne, wielokrotnie był zgłaszany. I co? Ano nic… Czy to student odpowiada za to, że na „wejściu” oczekuje się od niego doskonałego opanowania wiedzy i umiejętności, których nie ma w programie liceum. Nie ma, ponieważ usunięto to z zakresu liceum kilka lat temu, ale uczelnie tego nie zauważyły. Mnie nie chodzi bynajmniej o obniżenie poziomu wymagań i wiedzy, którą ma mieć absolwent PO STUDIACH – na tym najwięcej stracą ambitni – jedynie o takie ustawienie momentu „startu”, żeby uwzględnić ten fakt PRZED STUDIAMI. W tej chwili na matematyce i innych kierunkach technicznych trzeba uczyć się „do tyłu” i „do przodu”. Proszę mi nie wmawiać, że na takie kierunki powinni decydować się wyłącznie pasjonaci i geniusze matematyczni, ponieważ problem dotyczy „zwykłej” matematyki, a nie teoretycznej. Widzę w tej chwili jak to wygląda na renomowanej uczelni krakowskiej i refleksje mam bardzo niewesołe. Co do młodzieży i ich podejścia do studiowania, zainteresowań, wiedzy… Proszę Pana, jeżeli pytania na egzaminy maturalne z języka polskiego układają analfabeci, to o czym my tu mówimy? Gdy przeczytałam arkusz egzaminacyjny w roku 2007, złapałam się za głowę. Zdania formułowane po chińsku, rażące błędy językowe i ogólna nieporadność i niezborność bije po oczach. System kluczy wyłącza wszelkie samodzielne myślenie, kreatywność i oryginalność. Cały system premiuje czytanie bryków i opracowań, a nie refleksję, analizę czy dyskusję po przeczytaniu lektury. Na szczęście są uczniowie, którzy czytają, interesują się światem. Niestety, jest ich coraz mniej skoro to zwyczajnie się nie opłaca. Lepiej poświęcić ten czas na rozpychanie się w życiu łokciami i wkuwanie formułek, żeby dostać się na prestiżowe studia z 15 kandydatami na miejsce. Ci sami studenci, którzy zrezygnowali i wyjechali do innego kraju europejskiego, nawet na bardzo dobrych uczelniach w przeważającej części radzą sobie dobrze. Wiec może trzeba coś zmienić? Tyle tylko, że nie wierzę w wolę zmian w "betonie" uczelnianym. Smutne to wszystko… Odpowiedz Link Zgłoś
s0ber Re: polemizowała bym 18.03.09, 10:30 > Cały system premiuje czytanie bryków i opracowań, a nie refleksję, analizę czy dyskusję po > przeczytaniu lektury. Na szczęście są uczniowie, którzy czytają, interesują się > światem. Niestety, jest ich coraz mniej skoro to zwyczajnie się nie opłaca. > Lepiej poświęcić ten czas na rozpychanie się w życiu łokciami i wkuwanie > formułek, żeby dostać się na prestiżowe studia z 15 kandydatami na miejsce. No właśnie... Bo po co myśleć, skoro nikt tego nie wymaga? Nie trzeba, to nie myślimy, i tak z pokolenia na pokolenie stajemy się coraz większymi ignorantami. Zresztą, wystarczy sobie poczytać wypowiedzi pisemne przeciętnych internautów - polecam onet.pl Ja już nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. A może powinienem się bać? Odpowiedz Link Zgłoś
gdabski Re: polemizowała bym 18.03.09, 11:58 Jaki znów system kluczy? Może lepiej nie pisać, jak się nie ma pojęcia? /Gdabski Odpowiedz Link Zgłoś
babazygmunta Re: polemizowała bym 18.03.09, 12:47 Zanim mnie Pan zacznie obrażać. Proszę mi wytłumaczyć czym, jak nie "kluczem" jest jedynie poprawna interpretacja obrazu?? Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista ależ tak się robi 18.03.09, 12:03 próbuje się nadrabiać zaległości ze szkoły średniej na studiach. Np. na mojej uczelni, na AGH - są kursy dodatkowe z matematyki. Pewnie da się je zrobić i z innych przedmiotów. Ale umówmy się, wszystkiego nadrobić nie sposób. Nie sposób też z nieuków zrobić nagle erudytów, łaknących nowej wiedzy. Takie nawyki wyrabia się latami! Jasne, że ci biedni młodzi ludzie nie są temu winni. Winny jest system, który pozwala na takie patologie. Winni są rodzice, którzy nie zmusili ich do ciężkiej pracy. To, że nasza młodzież świetnie radzi sobie na uczelniach zagranicznych, to żaden argument. Bo tu jest selekcja pozytywna - wyjeżdżają ci najlepsi. Mnie interesuje statystyczny, przeciętny student i tu jest pies pogrzebany. W chwili obecnej nawet ambitna reforma na jednej czy drugiej uczelni niewiele da, bo mamy taki a nie inny materiał ludzki. I powtarzam - zmiany nie robi się od góry, tylko od dołu. Najpierw trzeba gruntownie poprawić system edukacji podstawowej i średniej. To, co Pani pisze o błędach ortograficznych, o pytaniach maturalnych układanych przez analfabetów... To bierze się z: a) fatalnej jakości studiów pedagogicznych w Polsce, co przyznaje przecież sama autorka tekstu b) w związku z tym fatalnej jakości samych absolwentów c) dodatkowo selekcja negatywna robi swoje - do zawodu nauczyciela trafiają nieliczni pasjonaci oraz ci najsłabsi, którzy nie mieli wyjścia i przyjęli ciężką pracę za 800 zł miesięcznie na rękę. Najpierw dowaloryzujmy zawód nauczyciela, zreformujmy polskie szkoły - a potem weźmy się za uniwersytety. A nie na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
babazygmunta Re: ależ tak się robi 18.03.09, 13:55 >>Np. na mojej uczelni, na AGH - są kursy dodatkowe z matematyki. Tu nie chodzi wyłącznie o nadrobienie zaległości. Rozumiem,że na większości kierunków jest taka konieczność; trudno prowadzić zajęcia z fizyki, gdy brakuje narzędzi matematycznych. (Pamiętam, jak pomagaliśmy w matematyce kolegom po technikach). Jednak na kierunkach, gdzie jest taka możliwość - matematyka jest głównym przedmiotem i niejako celem - rozszerzyć zakres materiału o to co dawniej było w programie liceum. Nie obniżać progu wymagań, ale próg startu. Uwzględnić fakt, że młodzież nie uczyła się tego w liceum. Niektórzy ćwiczeniowcy to robią na swoich zajęciach, gdy widzą, co się dzieje. Nie można tego problemu uzależniać jedynie od ich dobrej woli. Jeżeli to się nie zmieni, uczenie będą tracić potencjalnie dobrych studentów, którzy w liceum mieli nauczycieli nie wychodzących poza program. Ale umówmy się, wszystkiego nadrobić nie sposób. Nie sposób też z nieuków zrobi > ć > nagle erudytów, łaknących nowej wiedzy. Chyba że ktoś jest cudotwórcą ;-)) > To, że nasza młodzież świetnie radzi sobie na uczelniach zagranicznych, to żade > n > argument. Bo tu jest selekcja pozytywna - wyjeżdżają ci najlepsi. Otóż z tym się nie zgodzę. Znam kilku studentów, którzy z AGH czy z UJ wylecieli po pierwszym semestrze, a teraz sobie bardzo dobrze radzą na dobrej uczelni zagranicznej. Tyle że tam nie musieli nadrabiać tej różnicy pomiędzy programem liceum a programem studiów. Nikt ich tym samym nie zmuszał do kombinowania, żeby nadrobić to, co zepsuła reforma. Nie każdy jest tak silny psychicznie, żeby taką presję wytrzymać. > I powtarzam - zmiany nie robi się od góry, tylko od dołu. Najpierw trzeba > gruntownie poprawić system edukacji podstawowej i średniej. Zgadzam się całkowicie. Oprócz tego konieczna jest weryfikacja nauczycieli akademickich. Nie czarujmy się, przecież wszyscy wiedzą kto naucza i wymaga, a kto nie naucza i też wymaga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mj Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.09, 01:02 co do fragmentu "Dzisiejszy student myśli przede wszystkim o znalezieniu dobrej pracy, wielu kolegów z grupy nie zna. Rywalizacja w grupie niszczy wszystko, co najpiękniejsze, najważniejsze - przyjaźń i koleżeństwo. Dochodzi (na szczęście sporadycznie) do sytuacji, w której koledze leczonemu w szpitalu nie pożycza się notatek, bo stanowi konkurencję w walce o dobry staż czy stypendium naukowe." Studiuję już 4 rok i po części się zgadzam z tą opinią, gdyź kiedy patrzę na młodsze roczniki to widzę co się tam dzieje to nie są normalni ludzie tylko stado bydła. A gdy patrzę na swój rocznik to czegoś takiego nie widzę, znam większość z prawie 250 studentów z mojego rocznika a poza tym widać szacunek tych ludzi nie tylko do siebie i swoich umiejętności ale także szacunek do umiejętności innych. I jeszcze wtrącenie odnośnie kserowania, kiedyś się przepisywało teraz się kseruje, a czemu się kseru? Bo większość prowadzących nie zauważyła że mamy 21 wiek i że można robić wykłady na podstawie prezentacji a następnie prezentacje umieszczać na swojej stronie domowej:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skipper Ksero studia, ksero studenci IP: *.osiedle.net.pl 18.03.09, 01:10 artykuł bynajmniej nie powalający. mówi o rzeczach oczywistych i jeszcze do tego opisuje je powierzchownie. czy studenci kserują? możliwe. mi się znudziło na 2 roku. Po prostu pod jego koniec stwierdziłem, że to kompletnie nie ma sensu. z jednego prostego powodu. materiał przekazywany na zajęciach i który obowiązywał na egzaminach był tak "obszerny", że wystarczyło pobieżne przejrzenie materiałów kolegi przed samym egzaminem. oczywiście, nie mówie, że na 5. ale na zaliczenie swobodnie wystarczało. więc jeżeli taki poziom merytoryczny reprezentują sobą nasze uczelnie i kadra to faktycznie, dlaczego studenci kserują??? przecież to strata czasu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: user Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 01:16 Statystyczny student chce przebrnąć przez studia, na których znajduje się z reguły z przymusu. Jeśli ktoś naprawdę się czymś interesuje, to nie będzie dokonywał opisanej w powyższym artykule czynności. I tacy właśnie ludzie będą przyszłością i podporą tego świata. Reszta mimo teoretycznie dobrych zarobków w przyszłości ma być tylko konsumentami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pedro Jacy 'profesorowie' tacy studenci IP: *.sol2.cable.ntl.com 18.03.09, 01:20 ilu z tych 'profesorow' przeprowadzila jakies badania na ktorych operaja swoje zajecia?? ilu z tych profesorow napisalo ksiazki badz artykuly z ktorych moga uczyc sie studenci?? albo ksiazki ktore sa cytowane w srodowisku?? najlepiej jest wyklepac wyklad o byle dziadostwie teoretycznym zadac niemozliwe rzeczy do czytania zeby studenci chodzili i mowili jak to ciezko... a samemu ciezko ruszyc dupy i wziasc sie do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczoland atakuje Re: Jacy 'profesorowie' tacy studenci ? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 18.03.09, 01:46 Sadze, iz rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana i pewne rzeczy mozna zarzucic samym studentom, inne zas wykladowcom akademickim... Tak, czy inaczej, w systemie szkolnictwa wyzszego w Polsce potrzebne sa rzeczywiste zmiany, a nie tylko "kosmetyczne poprawki" jakie faktycznie mialy miejsce przez ostatnie 20 lat (tzn. po roku 1989)! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wlola Moze to i prawda... IP: 212.67.149.* 18.03.09, 01:24 za to artykuł jest beznadziejnie napisany. Ciekawe kiedy gazeta przestanie zatrudniać grafomanów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.e-wro.net.pl 18.03.09, 01:40 Szczerze? Już lepiej <a href="www.penisinspace.com">wysłać ch... w kosmos</a> niż studiować coś humanistycznego. Artykuł jest wyrazem samozachwytu intelektualnych onanistów nad własnym potencjałem... który wykorzystany nie będzie - i być nie może. Myśli się nie je, a jeść coś trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rtyu Ksero studia, ksero studenci IP: 84.38.27.* 18.03.09, 01:46 mnie zawsze fascynowała organizacja wykładowców. niby 30h w semestrze, ale nikt się nie pokwapił sprawdzić, że tu święta, tam godziny dziekańskie, tu konferencja.... i zostaje mniej niż połowa spotkań (oczywiście nie odrabianych). tematyka spotkań począwszy od historii przedmiotu przez teorie do praktycznej części... i szlag mnie trafiał, bo bardzo często poza historię nie wyszliśmy... i co z tego, że zajęcia o szumnych nazwach idziesz zaciekawiony i dziesiąty raz słyszysz o historii myśli ekonomicznej. baaaardzo to się przydaje w pracy, oj baaardzo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Politechnik Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 02:11 Zawsze zastanawiam się skąd media biorą tych "statystycznych" studentów. Nikt się nie czuje statystycznym studentem, podobnie jak "zjadaczem chleba", "Kowalskim", "szarym człowiekiem". Więc może "Wyborcza", która jest światopoglądowo raczej centrolewicowa, a co za tym idzie nastawiona na jednostkę i prawa mniejszości przestanie bezsensownie uogólniać, tak jak czynią to pozostałe media. Jestem na III roku Informatyki i moi koledzy zamiast kserować materiały trzaskają programy w .NET Na Politechnice gębą nie nadrobisz. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 07:37 Co to znaczy "trzaskają programy"? Crackują? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 02:28 Popieram przedmówców, że "dziennikarka" nie bardzo wie, co pisze. KTÓRZY pracodawcy wolą pracowników z dwoma dyplomami. Pracodawca, szef w dzisiejszej korporacji to na ogół nieuk z napływu, który jedyne czym się wyróżnia, to silne łokcie. Są one niezbędne w walce o wyższe stanowiska w korporacji. Wykształcenie się nie liczy. PRACOWNICY AGENCJI REKLAMOWYCH po polonistyce zamiast ekonomii???!!! Kolejna hipokryzja. Większość osób a agencjach reklamowych, nawet tych dużych "sieciówkach" to osoby co najwyżej z maturą lub po kiepskich prywatnych studiach, ukończonych w wieku 35 lat. Lepiej wykształconych traktują jak intruzów. Sama mam 27 lat i ukończone 2 kierunki na państwowej uczelni, z czego jeden związany z pracą w reklamie, 2 języki, czego jeden na poziomie biegłym. Ponadto 2 lata doświadczenia w branży (a pracuję de facto od 6 lat) a pomimo wielu wysiłków od 2 miesięcy nie mogę znaleźć pracy w branży i to w Warszawie !!! Pomimo dobrego CV i listu motywacyjnego pisanego pod kątem konkretnej firmy i osoby nikt nawet mnie nie zaprasza na rozmowy. A wiem, że aplikacja nie jest złą, tym bardziej, że konsultowałam ją ze znajomymi pracującymi w HR i mającymi z tym do czynienia na co dzień. Później zaglądam np. na Goldenline i widzę, że zatrudnili osoby dopiero po studiach lub w trakcie. Często studiach nie związanych z reklamą czy marketingiem i bez doświadczenia. Dodam, że zadowoliłaby mnie teraz jakakolwiek praca w branży i nawet za minimum krajowe. Wniosek: wykształcenie się nie liczy. Coraz bardziej się przekonuję, że dyplom to sobie można schować głęboko do ... (szuflady) bo w wielu branżach się nie przydaje. Na przykład w reklamowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bambi7 Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.csk.pl 18.03.09, 14:46 To dlaczego piszesz prawdę? Skreśl te 2 języki i 2 kierunki studiów z CV. Gdy spytają "co Pani robiła przez tyle lat?", jedyna dobra odpowiedź to "Wychowywałam dzieci" (nawet jeśli ich faktycznie nie masz!!) i cześć...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 'a Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.microchip.3s.pl 18.03.09, 19:51 zadowoliłaby mnie teraz jakakolwiek praca w branży i nawet za minimum krajowe. ale nie bedziesz taka potulna i szybka jak kolejna partia studentow ZUS masz 0 poparcie kolesi zgadnij komu nie dali pracy gdy dali ja tobie jako studentce a interes sie kreci Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 03:03 Zarabianie na notatkach z wykladow czy streszczeniach lektur wcale nie jest demostracja cwaniactwa tylko elastycznym odkryciem produktu i wykazaniem sie samodzielnoscia i odpowiedzialnoscia, nad ktorych to brakiem autorka wczesniej biadoli. Pisze cos tam cos tam, ale nie stac ja na zwarte stanowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bitrejol Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.09, 03:14 Nigdy nie kopiowalem notatek i nie opuscilem jednego wykladu, aninigdy nie sciagalem. Studia oceniam nisko bo w USA byly juz wedy PCty a w Polsce nic. W jego lasce moj promotor pozyczyl mi starego PCta wiec moja praca magisterska to i tak nic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pluszol MCY7880 IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.09, 03:21 W Polsce nigdy nie bylo sensu studiowac. Szczegolnie nauk scislych i technicznych. Polska paradoksalnie skonczyla zanim zaczela w latach 80tych produkowaniem w Polsce jeszcze procesor MCY7880 ukradziony z Intela procesor 8080. Od tego czasu Polska nie posuala sie w cale i nie umie budowac wyzszych. To definiuje pozion Politechnik i nauk scislych na Uniwersytetach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal Boze, co za stek bzdur!!! IP: *.toya.net.pl 18.03.09, 03:23 przeczytalem pierwszych 200 slow i nie chce mi sie czytac dalej. szkoda czasu. calkowicie sie nie zgadam. pomijajac fakt, ze pani pisze przez pryzmat utraconej mlodosci i wyidealizowanego swiata lat dziecinnych, ten tekst nie ma nic wspolnego z prawdziwym zyciem studenckim, ktore poznalem na moim wydziale. studiuje na 5 roku na eksoc (uł). o ludziach, konkurencji, zawisci, nie pozyczaniu notatek hospitalizowanym... -paranoja! z kim ta pani sie zadaje?! u nas np notatki wszyscy sobie pozyczamy przepisujemy po trochu na kompie na maila grupowego wrzucamy. jak ktos znajdzie blad- poprawia. itp itd. mam nadzieje, ze te pierwsze 200 slow to tylko nachalna reklama dla starszych i ludzi, ktorzy nigdy nie studiowali, a dalej jest lepiej, bo nie wieze, ze uczelnia z ktorej pochodzi pani doktor moze byc tak beznadziejna. Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi kolega dyslektyk...? 18.03.09, 08:38 jeszcze jeden... uff a może coś o wieży chciałeś napisać, specjalisto od wrzucania notatek...? przepisywanie i wrzucanie notatek (gdziekolwiek, do kosza czy na maila) to marny patent na zdobycie wiedzy... rozumiem że na twoim wydziale nie o zdobywanie wiedzy chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: kolega dyslektyk...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 11:18 Ee, nie czepiaj się. W tym przypadku to naprawdę mogła być literówka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal Re: kolega dyslektyk...? IP: *.toya.net.pl 18.03.09, 15:11 :D widze, ze kolega zaczal od powaznych argumentow "merytorycznych"! ;) tak, ma dysortografie. nie bede koledze wyjasnial na czym polega moj problem, a tym bardziej sie z niego tlumaczyl, poniewaz na podstawie postu przypuszczam, ze kolega podziela gazetowo- wyborcze zdanie, ze wszyscy dyslektycy to oszusci i lenie. zastanawiam sie, czy widok czlowieka na wozku nasuwa koledze konkluzje, ze osobnik ten jest zbyt leniwy, zeby chodzi? no, ale zawsze przeciez kolega moze zapytac, z rownie czarujaca subtelnoscia, czy nie chcialby poskakac na rowerze i wszystko okaze sie bardziej zrozumiale... co do przepisywania i dzielenia sie notatkami z innym, zmuszony jestem przejac retoryke kolegi, poniewaz brak tu jakichkolwiek argumentow, do ktorych moznaby sie odniesc. sadzac po efektach jestem stanowczo przekonany, ze koledze kazdy sposob przyswajania wiedzy przyniesie marne wyniki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matoola Polskie biblioteki z lat 30tych IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.09, 03:30 Nalezy dazyc do komputeryzacji bibliotech. Tzn. bezprzewodowaego internetu w czytelniach i digitalitzacji wszystkich ksiazek, a przede wszystki internetyzacji i komputeryzacji tak aby student mial dostep do biblioteki superkomputerowej w domu. W USA jest to obecny trend. Kartkowanie katalogu spowalnia wyszukiwanie infromacji izniecheca kazdego. Poza tym narusza higiene jako ze papier akumuluje bakterie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonymous Fzyka w Polsce to szykany: z www.nfa.pl IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.09, 03:43 Studiowanie Fizyki w Polsce nie ma zadnego sensu poniewaz Polskie uczelnie i system po prostu szykanuja Polakow z USA i innych krajow. Przeciwko absolwentowi z harwardu istnieje nostryfikacja, habilitacja i tytul profesora, a Polskie uniwersytety nie uznaja amerykanskich egzaminow "panstwowych" jak SAT lub GRE. Warto zauwazyc ze Polski absolwent uczelni USA z PhD jest postawiony przez prawo RP i USA razem wzieta w sytuacji bez wyjscia poniewaz po wizie studenkiej F-1 lub pracowniczej H1B musi wyjechac z USA (ma 10 dni na zmiane wizy w zielona karte czyli musi pracowac nielegalnie jesli chce zostac w USA) a w Polsce scisle zgodnie z prawem jest tylko ostatnim tytulem zawodowym np. magistrem albo maturzysta. Sa to zwykle szykane poniewaz wydzialy fizyki USA narzucaja standarty tamtejszym uczelniom technicznym a te patronizuja koleje i technologie. Polski wydzial elektryczny w zastosowaniach to stan z 1939 roku technologii Niemic (Skoda) i Wielkeij Brytanii w w Mongolii ktora nie podlega nostryfikacji nie ma nawet powszechnej kanalizacji. W fizyce podobnie jak w innych naukach scislych nalezy rozroznic miedzy poziomem wykladow tzn. dydaktyka a powszechmy poziomem technologizacji, komputeryzacji i internetyzacji. W wlasnej konstytucji system USA jest systemem chorym poniewaz wykorzystuje on systemy szkolne panstw atomowach ktorych spoleczenstwa zyja w nedzy lub systemach totalitarnych i bez dostepu do np. komfortowych samochodow, kolji jak TGV. internetu czy telewizji HD. Sa to Indie, Chiny i Rosja. Wysoki poziom wykladow i nauczania w sensie nirozwizywalnosci zadan na kolokwium np. typu po jakiej trajektorii poruszaja sie 4 pajaki ktore wyszly z rogow pokoju jesli in wzajemne przyspieszenie prorusza sie z predkoscia katowa omega etc. mozna osiagnac stosunkowa latwo poprostu zajmujac sie zbieraniem informacji na temat osiagniec nauki w innych krajach. Dowodem tego sa ogolnie dostene statystyki kim jest nizsza kadra naukowa w USA pracujaca za pol darmo na stanowiskach asystentow. To wlasnie obywatele tych krajow wktorych powszechna chigiena jest pood znakiem zapytania a rozwijaj one atomowe armie. Niestety Polska PRL to tych krajow nalezala. Braku dostepnosci czlowieka do procesora Pentium w uniwiermagu nie mozna pogodzic z sytacja gdyby zadania na kolokwium np. w Instytucie Fizyki na Hozej bylyby trudniejsze ni w Uniwersytecie Harwarda podczas kiedy student nie ma dostepu do samochodu osobowego, parkingu i klimatyzacji. Polska gospodarka jest na lampach poniewaz Polska nie umie wypraukowac ani mikroprocesora ani srodkow transportu rownych USA czy RFN. Nikt sie nie sprzecza ze poziom nauki w ZSSR nie osiagnal poziomu USA w sensie potencjalnym tzn. nazbierania i uzyskania informacji w celu wyprodukowania dowolnej technologii rownowaznej USA i "Zachodowi" w okresie zimnej wojny przy dostepie do dowolnych srodkow. Wynikalo to rownowagi sil. Ani ZSSR ani USA nie zaaatokowalo pierwsze w wojnie ani konwenjonalnej ani nuklearnej. Jednak kazdy sie zdodzi ze poziom zycia w RP i ZSSR, ktore podreslajac jest teraz atomowym Meksykiem i 2 razy wiekszym jest i byl duzo nizszy pomijac totalitarnosc systemu PRL i ZSSR. Znaczy to ze obecny system uczelni nastawiony w przeszlosci na zbieranie informacji i ich utylizacje na portrzeby wojska ukladu warszawskiego wyrosly z PRL musi przestac istniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Myślenie problemowe, rozwiązywanie problemów I IP: *.chello.pl 18.03.09, 03:44 Polska zgubiła szansę, by być krajem wynalazców" Ludzie ! Najpierw nauka, bo wiedzy nie macie o otaczającej was rzeczywistości. Nijak zatem nie jesteście jej w stanie zmieniać, a tym bardziej na korzyść waszą. ZARZĄDZANIE = < {INFORMACJA}, KOMPETENCJE}, {UPRAWNIENIA}, {CELE}> - czwórka uporządkowana, oddająca sedno istoty zarządzania. Bez rzetelnej informacji, wiarygodnej, pełnej, uporządkowanej, dostępnej i szybkiej do przetwarzania nie może być zarządzania, a podejmowane decyzje nic nie mają wspólnego z optymalizacją.. Balcerowicz za Mazowieckiego został 14 grudnia 1989 roku powołany do opracowania programu gospodarczego. Ów adiunkt z kilkoma koleżkami w ciągu niecałych dwóch tygodni uporał się z zadaniem i od nowego roku wdrażał swoją "reformę". Ludzie, nie dajcie się sobą manipulować i dawać wiarę w kit, który zewsząd wam się wciska. Dwa lata temu pisałem na tym forum: "W sytuacji ekonomicznej ( 180 mld. $ długu zewn., prawie tyle samo długu wew.), gospodarczej ( wytwórczość zniszczona lub rozkradziona i wyprzedana za bezcen obcym), gdy istnieje fatalne prawo i skorumpowana- do granic absurdu rozbudowana- administracja państwowa, gdy banki są w obcych rękach ( generujące wirtualny pieniądz, uprawiające protekcjonizm i udzielające kredytów na lichwiarskich zasadach), a naród w planach UE skazany na skansen cywilizacyjny z tanią, prawie niewolniczą siłą roboczą - co w takiej sytuacji można zrobić? Trzeba robić dokładnie to, co miał w zamiarach zrealizować PiS (a nie czynił)- należy przede wszystkim przywrócić morale w każdej dziedzinie życia narodu i państwa. Bez odnowy w tej sferze nie ma mowy o wejściu na drogę rozwoju. Trzeba szybko, ujawnić, osądzić i surowo ukarać sprawców zapaści społecznej, ekonomicznej i gospodarczej kraju. Należy raz na zawsze odsunąć tzw. bezpaństwowców od sprawowania wszelkiej władzy w Polsce. Zadbać należy również o czystość etniczną narodu - skarb niebywały, jaki jeszcze posiadamy. Nigdy Polska nie kolonizowała inne narody. Zatem nie mamy żadnych zobowiązań by przyjmować obcokrajowców, szczególnie kolorowych i obcych nam kulturowo. Nie autostrady pilnie nam są potrzebne, ani też baraki pod supermarkety. Trzeba odbudować oraz tworzyć naukę i wytwórczość - niezbędne czynniki przyśpieszenia rozwoju cywilizacyjnego kraju. Autostrady, których budowanie daje chwilowe zatrudnienie przy poniesieniu olbrzymich kosztów, zaasfaltowaniu ( pozbyciu się zagranicy odpłatnie smoły jako groźnego odpadu), a później zabieraniu i zanieczyszczaniu znacznych połaci ziemi oraz przestrzeni w miastach i wsiach, korzyści przyniosą tylko kapitałowi zachodniemu. Po nich przemieszczać będą się pojazdy samochodowe całej UE rozwożąc towary na tereny nowych rynku zbytu na Wschodzie. Ropa będzie stale drożeć, bo jej zasoby szybko kurczą się. Polaków nie stać będzie na samochód, gdyż jego eksploatacja stanie się droga w porównaniu do ich zarobków. Nam jest potrzebny rozwój komunikacji masowej - pasażerskiej i towarowej (tiry na platformy), opartych głównie na kolejnictwie. To jest przyszłość i trwałe miejsca pracy związane z obsługą i wytwarzaniem taboru, urządzeń, sprzętu. Istniejące drogi trzeba modernizować, ale stopniowo. Budowę ( za horrendalnie duże pieniądze) autostrad trzeba na razie zaniechać, bo nie dla naszego pożytku będą one przeznaczone, bo również nie umiemy je dobrze wykonać. W Polsce występuje wielki głód mieszkań ( buduje się niedużo i bardzo drogo). 3 mln. nowych mieszkań ,rewitalizacja istniejącej substancji mieszkalnej, to wyzwania, które stoją przed narodem, to konieczność pierwszoplanowa, która pchnie kraj na rozwój. Tego j.łopy rządzące nie chciały (celowo) pojąć- wyprzedały cementownie, hutnictwo i wiele innych branż za bezcen (dokonać renacjonalizacji). W wytwórczości Polska stała się montownią i przetwórnią wstępną miejscowych zasobów surowcowyvh. Polska, jako duży kraj w Europie. niemal całkowicie zlikwidowała swoją bazę naukową i techniczną, szczególnie w dziedzinie innowacyjności i postępu. Poznikały instytucje badawczo- naukowe, placówki i ośrodki- projektowe, rozwojowe, wdrożeniowe. Dziś trzeba nawet wojsko uzbrajać zakupami zagranicznymi ( czołgi, pojazdy, samoloty, helikoptery ,rakiety itp.) Dokonana została zbrodnia na narodzie. Za te czyny odpowiedzialny jest także Wałęsa- k.iot i nieuk, wzorcowy komprador. On i inni sprawcy powinny dziś być osądzeni i przykładnie ukarani" Odpowiedz Link Zgłoś