Dodaj do ulubionych

Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem

IP: *.wmdata.fi 29.04.09, 07:45
Najłatwiej podzielić się na grupy po 9 osób ... i problem z głowy (nawet w zorganizowanej grupie) ...
Obserwuj wątek
    • Gość: łum brawo IP: *.autocom.pl 29.04.09, 08:55
      Cieszę się z kolejnych kroków do dojenia kasy tym razem z turystów. Państwo
      kolesiostwa rozkwita.
      Mętne prawo, mętne państwo - łatwiej ukryć przekręty.
      • Gość: wrr Re: brawo IP: 193.193.82.* 30.04.09, 10:27
        Wszystko co spowoduje, że w górach będzie mniej nieodpowiedzialnych turystów w
        klapkach zadeptujących góry jest DOBRE!
        • Gość: Zadeptywacz Zamknąć góry... IP: 212.95.49.* 30.04.09, 11:58
          > Wszystko co spowoduje, że w górach będzie mniej nieodpowiedzialnych
          > turystów w klapkach zadeptujących góry jest DOBRE!

          Czyli najlepiej ogrodzić góry drutem kolczastym i nie wpuszczać nikogo, wtedy
          nikt gór nie zadepcze...
          • Gość: żętyca A co będzie kiedy grupa 12 osobowa się podzieli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 22:05
            A co będzie kiedy grupa 12 osobowa z przewodnikiem się podzieli?

            I siedem osób zdecyduje, że pójdzie w lewo a pięć, że w prawo? Bo mają taką ochotę?

            To z kim zostanie przewodnik?

            A jak ta grupa z którą zostanie poprosi go uprzejmie o odejście i zwrot kasy za
            pozostałą część wycieczki, to co będzie? A jak grupa się rozpierzchnie na
            skrzyżowaniu szlaków?

            A co będzie jeśli do parku wejdą cztery zorganizowane grupy powiedzmy
            sześcioosobowe, zmylą w ten sposób straże bo formalnie nie będą musiały brać
            przewodnika (i płacić mu) i połączą się w zwartą kohortę dwudziestoczteroosobową
            dopiero w głębi Parku, korzystając z telefonów komórkowych i GPS?

            :)
    • Gość: balusz Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.kolornet.pl 29.04.09, 09:47
      Głupkowaty przepis i chciwi przewodnicy. Panie Macieju liczymy na Pana
    • Gość: Piotrrr Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.ch.uj.edu.pl 29.04.09, 10:15
      Najłatwiej wytłumaczyć wszystko tzw. względami bezpieczeństwa. Proponuję
      wynajmować przewodnika idąc do hipermarketu (będzie dbał, żeby mnie wózek nie
      przejechał).
      A na poważnie: jeśli jadę w Tatry to na stronę słowacką. Ludzie mili i nie doją
      ile wlezie, mniej durnych przepisów, lepsze drogi dojazdowe.
    • Gość: AAAAAAA Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: 194.238.27.* 29.04.09, 10:29
      A JA BYM SIE BALA ZE WIELE OSOB ZNIECHECI DODATKOWY WYDATEK NA
      COS, CZEGO NIE POTRZEBUJA. TO SWIETNY SPOSOB NA PRZERZDZENIE
      ZATLUMIONYCH TATRZANSKICH SZLAKOW.
      NIE BYLABYM TAKA PEWNA ZE PRZEWODNICY CZY CHCA CZY NIE ZAROBIA
      WIECEJ.
      • rugala Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 29.04.09, 11:25
        > A JA BYM SIE BALA ZE WIELE OSOB ZNIECHECI DODATKOWY WYDATEK NA
        > COS, CZEGO NIE POTRZEBUJA. TO SWIETNY SPOSOB NA PRZERZEDZENIE
        > ZATLUMIONYCH TATRZANSKICH SZLAKOW

        To w istocie żaden sposób na przerzedzenie szlaków, a jedynie na zganianie kasy.
        Aby przerzedzić szlaki de facto by trzeba właśnie zawracać wieloosobowe
        hałaśliwe wycieczki z dużą mocą destrukcyjną, wtłaczane w obszary chronione
        przez przewodników, bez względu na ważność ich licencji przewodnickich. Bo jakoś
        nie mogę zrozumieć, dlaczego jedni mogą robić tłok a inni już nie.

        Niestety skutki utrzymywania przewodnickiej mafii spod Tatr, żerującej na
        dokonywanych pod siebie zmianach w prawie, przekładają się na kiepski stan
        gospodarki turystycznej w innych regionach polskich gór, zwłaszcza turystycznie
        zaniedbanych.

        Obecna sytuacja prawna uderza w turystykę wędrówkową, szczególnie w organizacje
        studenckie i młodzieżowe. Kluby górskie czy szkolne koła turystyczna spoza
        rejonów górskich, nie mające w składzie przewodników górskich, praktycznie
        zaprzestały organizowania obozów młodzieżowych i wycieczek w polskie góry i nie
        prowadzą tam swojej bazy noclegowej. Z powodu niskiej frekwencji na przykład w
        Sudetach zamknięto wiele schronisk młodzieżowych stałych i sezonowych. W takim
        powiecie kamiennogórskim było ich kiedyś kilkanaście, a dziś nie ma ani jednego.
        Schroniska górskie, jakie się w takich regionach jeszcze ostały, aby się jakoś
        utrzymać zarabiają gó...e na gastronomi, organizują popijawy i spotkania
        integracyjne, bo grupy wędrowne zostały wypłoszone z gór za pomocą głupich
        przepisów i w majestacie prawa. Coraz mniej jest też rajdów nizinnych,
        praktycznie nie organizuje się już wielodniowych imprez i letnich obozów
        wędrownych, które również by mogły napędzać koniunkturę, dawać zajęcie i
        przynosić dochód lokalnym przedsiębiorcom turystycznym.

        Więcej na ten temat w moim artykule na stronie =>
        www.wktp.pttk.pl/kurioza.htm
        Pozdrawiam

        Lech Rugała
        • a-r Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 29.04.09, 13:35
          > praktycznie nie organizuje się już wielodniowych imprez i letnich
          > obozów wędrownych, które również by mogły napędzać koniunkturę,
          > dawać zajęcie i przynosić dochód lokalnym przedsiębiorcom
          > turystycznym.

          Jeżeli taka sytuacja jest spowodowana przepisami państwowymi, to te przepisy to
          nic innego, jak sabotaż gospodarczy.

          AR
    • 3cik <-------------------------------- =- 29.04.09, 10:38
      Czyli - doimy turystów!
    • a-r Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 29.04.09, 10:47
      > Najłatwiej podzielić się na grupy po 9 osób ... i problem z głowy > (nawet w
      zorganizowanej grupie) ...

      Niezupełnie. Wg Rozporządzenia RM z 1997 r. w sprawie bezpieczeństwa osób w
      górach za grupę zorganizowaną uznaje się po prostu zorganizowaną wycieczkę i nie
      jest sprecyzowane ile osób musi ona liczyć. Jeżeli nie możemy jako koło czy klub
      turystyczny wybrać się bez przewodnika w góry w zorganizowanej grupie 10-cio, a
      nawet liczącej mniej osób, to chyba czas zlikwidować istniejące w Polsce kluby
      turystyczne, m.in. prowadzone przez społecznie działających organizatorów
      turystyki z PTTK, PTT, ZHP, LOP itp. jacy się jeszcze uchowali bez uiszczania
      haraczu na rzecz panów przewodników... Szkoda tracić czas...
    • Gość: Taternik Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewodnik. IP: *.171.9.10.static.crowley.pl 29.04.09, 11:35
      Jeśli ktoś nie potrzebuje przewodnika, to tym bardziej nie potrzebuje wycieczki
      ZORGANIZOWANEJ. Sam dojedzie, wie jak, czym i kiedy.

      A do osób "doświadczonych": co innego chodzić po szlakach samemu, a co innego
      prowadzić kilkudziesięcioosobowy zróżnicowany kondycyjnie tramwaj na szczyt. Co
      będzie jeśli starsza osoba na wycieczce zasłabnie? Telefony w Tatrach nie mają
      wszędzie zasięgu, a przewodnicy znają skróty, teren i odpowiadają za to prawnie.

      A jeśli już trafia się wycieczka bardzo doświadczonych osób o równym poziomie
      technicznym, zdrowotnym i kondycyjnym, to co za problem podzielić się na grupki
      po 9 osób?! Skoro każda z tych osób poradzi sobie w górach samodzielnie, to tym
      bardziej w mniejszych "tramwajach".
      • rugala Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod 29.04.09, 12:03
        > Jeśli ktoś nie potrzebuje przewodnika, to tym bardziej nie
        > potrzebuje wycieczki ZORGANIZOWANEJ.

        Przepisy niestety nie wyjaśniają, co to jest wycieczka NIEZORGANIZOWANA. Przepis
        mówi ogólnie o wycieczkach. W zasadzie każdą wycieczkę trzeba zorganizować. W
        tym kontekście pojęcie wycieczki niezorganizowanej jest w istocie oderwane od
        rzeczywistości.

        > A do osób "doświadczonych": co innego chodzić po szlakach samemu,

        Jak ktoś jest naprawdę doświadczony i nie brak mu zdrowego rozsądku, to sam w
        góry nie pójdzie, a zwłaszcza w tereny wysokogórskie. Pierwszy z punktów
        poradnika (dekalogu) turysty górskiego mówi: "Nie wybieraj się w góry samotnie,
        dobierz sobie towarzyszy wędrówki. Przed wyjściem poddaj ocenie stan zdrowia i
        siły, swoje i towarzyszy, a w szczególności dzieci." A to już wymaga
        odpowiedniej organizacji i przygotowania.

        Pozdrawiam

        Lech
        • Gość: Taternik Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod IP: *.171.9.10.static.crowley.pl 29.04.09, 13:59
          > Przepisy niestety nie wyjaśniają, co to jest wycieczka
          > NIEZORGANIZOWANA. Przepis mówi ogólnie o wycieczkach. W zasadzie
          > każdą wycieczkę trzeba zorganizować. W tym kontekście pojęcie
          > wycieczki niezorganizowanej jest w istocie oderwane od
          > rzeczywistości.
          Bez przesady, chyba każdy rozumie co to wyjście w grupie znajomych, a co to
          wycieczka zorganizowana pod szyldem klubu, szkoły, firmy turystycznej czy innego
          zakładu pracy.

          Jeśli bierzemy wyłącznie znajomych, to graniczna liczba 10 osób w jednej grupie
          jest całkiem sensowną liczbą. Nawet w sytuacji, gdy jest nas więcej niż te 10
          osób (zdarza się), to bez problemu można się rozdzielić na trasie. Osób
          doświadczonych powinno być na tyle dużo, że w każdej grupce 10-osobowej nie
          będzie problemu.

          > Jak ktoś jest naprawdę doświadczony i nie brak mu zdrowego
          > rozsądku, to sam w góry nie pójdzie, a zwłaszcza w tereny
          > wysokogórskie. Pierwszy z punktów poradnika (dekalogu) turysty
          > górskiego mówi: "Nie wybieraj się w góry samotnie,
          > dobierz sobie towarzyszy wędrówki. Przed wyjściem poddaj ocenie
          > stan zdrowia i siły, swoje i towarzyszy, a w szczególności
          > dzieci."
          Pełna zgoda. Chodziło mi o samodzielne wychodzenie w góry, tzn. bez przewodnika,
          a nie o samotne.

          > A to już wymaga odpowiedniej organizacji i przygotowania.
          Bez przesady.
          • rugala Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod 29.04.09, 14:45
            Gość portalu: Taternik napisał(a):

            > > Przepisy niestety nie wyjaśniają, co to jest wycieczka
            > > NIEZORGANIZOWANA. Przepis mówi ogólnie o wycieczkach. W zasadzie
            > > każdą wycieczkę trzeba zorganizować. W tym kontekście pojęcie
            > > wycieczki niezorganizowanej jest w istocie oderwane od
            > > rzeczywistości.
            > Bez przesady, chyba każdy rozumie co to wyjście w grupie
            > znajomych, a co to wycieczka zorganizowana pod szyldem klubu,

            A to specjalistyczny klub górski, np. PTTK, nie może oficjalnie zorganizować
            wyjścia w góry i korzystać z doświadczenia własnej społecznej kadry
            instruktorskiej, choć są to w większości znajomi?

            > Jeśli bierzemy wyłącznie znajomych, to graniczna liczba 10 osób w
            > jednej grupie jest całkiem sensowną liczbą. Nawet w sytuacji, gdy
            > jest nas więcej niż te 10 osób (zdarza się), to bez problemu można
            > się rozdzielić na trasie. Osób doświadczonych powinno być na tyle
            > dużo, że w każdej grupce 10-osobowej nie będzie problemu.

            Mamy kombinować i się rozdzielać, bo 10 osób to dla nas jakaś magiczna i
            nieprzekraczalna liczba?. Czemu to ma służyć? Celem ma być ochrona gór albo
            nasze bezpieczeństwo? Napiszę krótko: bzdura!

            Czy spaliny autokaru wjeżdżającego z pozwoleniem i przewodnikiem z liczną
            hałaśliwą wycieczką na Włosienicę nie szkodzą przyrodzie, a 10 osób idących
            pieszo bez przewodnika szkodzi?

            Czy próbowałeś wczuć się w sytuację grupy turystów, którzy nie mają ochoty na
            chodzenie w eskorcie przewodnika, a których policjant na siłę zawraca, choć obok
            nieskrępowanie przechodzą tłumy?

            Policja niech się zajmie zorganizowanymi grupami przestępczymi, a nie
            szykanowaniem grup niewinnych ludzi i zatruwaniem im swobodnego wypoczynku.

            > > A to już wymaga odpowiedniej organizacji i przygotowania.

            > Bez przesady.

            Jaka przesada? Jak się wybierasz z grupą znajomych w góry to nie trzeba
            wcześniej załatwić noclegów, uzgodnić środki dojazdu, miejsce spotkania, trasę
            wędrówki itp?
            • Gość: Kajetan Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod IP: 212.106.189.* 30.04.09, 10:17
              > A to specjalistyczny klub górski, np. PTTK, nie może oficjalnie
              zorganizować
              > wyjścia w góry i korzystać z doświadczenia własnej społecznej kadry
              > instruktorskiej, choć są to w większości znajomi?

              A co to jest „kadra instruktorska”? Nigdy nie słyszałem o
              instruktorach od wyciecek górskich. Może jakiś klub sam je dla
              siebie wymyślił? Tylko jakie umiejętności taki „instruktor” posiada?
              Niektóre kluby posiadają swoją kadrę przewodnicką (tatrzańską bardzo
              nieliczne!). Wtedy wszystko jest w porządku.

              > Jaka przesada? Jak się wybierasz z grupą znajomych w góry to nie
              trzeba
              > wcześniej załatwić noclegów, uzgodnić środki dojazdu, miejsce
              spotkania, trasę
              > wędrówki itp?

              Zorganizowany w znaczeniu urzędowym, to znaczy sformalizowany (na
              odpowiednich papierach). Zorganizować grupę wycieczkową może tylko
              uprawniona instytucja. I tu jest problem: czy wolno jest tworzyć
              grupy niesformalizowane powyżej jakiejś określonej ilości osób? Nie
              wiem; może jakiś prawnik pomoże. Jeśli nie wolno, to tu nas mają,
              niestety!
              Dla wyjaśnienia: jestem przewodnikiem beskidzkim i tatrzańskim, ale
              nie zawodowym, tylko wchodzącym w skład kadry przewodnickiej pewnego
              klubu, prowadzącym wyłącznie „społecznie”.
              • Gość: Wolneprzewodnictwo Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.04.09, 11:21
                > Zorganizowany w znaczeniu urzędowym, to znaczy sformalizowany (na
                > odpowiednich papierach). Zorganizować grupę wycieczkową może tylko
                > uprawniona instytucja.

                Bzdura!

                > I tu jest problem: czy wolno jest tworzyć
                > grupy niesformalizowane powyżej jakiejś określonej ilości osób?

                Art. 57. Konstytucji

                Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i
                uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa.

                A ustawa dotyczy wyłącznie podmiotów prowadzących działalność gospodarczą
                w zakresie organizacji imprez turystycznych. Każda inna działalność - społeczna,
                hobbystyczna, religijna itp. jest spod tego wyłączona.

                Po szczegóły odsyłam na wolneprzewodnictwo.blog.pl

                • Gość: Dociekliwy Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod IP: *.icpnet.pl 01.05.09, 20:00
                  > Art. 57. Konstytucji
                  >
                  > Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i
                  > uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać
                  > ustawa.

                  Art. 54.
                  Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
                  pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

                  Jak widać nie ma tu możliwości ograniczania tej wolności w
                  jakiejkolwiek ustawie. Zatem turyści mają konstytucyjne prawo
                  wynająć sobie kogo zechcą, aby pzekazał im informacje krajoznawcze o
                  danym terenie. Wszelkie narzucanie przepisami obowiązku wynajęcia
                  przez grupę licencjonowanego przewodnika jest powałceniem
                  podstwaowych wolności i praw konstytucyjnych. Amen
              • rugala Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod 30.04.09, 13:30
                > A co to jest „kadra instruktorska”? Nigdy nie słyszałem
                > o instruktorach od wyciecek górskich. Może jakiś klub
                > sam je dla siebie wymyślił?

                W PTTK są np. instruktorzy krajoznawstwa i przodownicy turystyki kwalifikowanej,
                w tym górskiej. Dlaczego taki instruktor nie ma prowadzić wycieczki? Czy
                dlatego, że głupie prawo stanowione pod garstkę pazernych lobbystów mu tego
                zabrania?

                > Tylko jakie umiejętności taki „instruktor” posiada?

                A co to obchodzi kogoś z zewnątrz? Konstytucja RP zapewnia wolność organizowania
                i działania stowarzyszeń. W ramach tej działalności to członkowie stowarzyszenia
                decydują kogo i na jakich zasadach uprawnią do przewodzenia grupie podczas
                wycieczki. Kto policjantowi i strażnikowi parku dał prawo do ingerencji w
                działalność statutową stowarzyszenia i wtrącania się w relacje między jego
                członkami oraz oceny wedle własnego uznania i podejmowania decyzji czy grupa
                może wyjść w góry lub ma być siłą zawrócona i czy na prowadzącego nałożyć mandat
                karny?

                > Niektóre kluby posiadają swoją kadrę przewodnicką (tatrzańską
                > bardzo nieliczne!). Wtedy wszystko jest w porządku.

                A jeśli nie mają, to oczywiście nie jest to w porządku? Jeśli tak, to skoro nie
                możemy jako koło czy klub turystyczny bez przewodnika wybrać się w góry, to
                chyba czas zlikwidować istniejące w Polsce kluby turystyczne, m.in. prowadzone
                przez społecznie działających organizatorów turystyki, jacy się jeszcze uchowali
                bez uiszczania haraczu na rzecz panów przewodników... Szkoda przecież tracić
                czas...
      • bartosz.klimek Re: Jak wycieczka zorganizowana to ma być przewod 29.04.09, 13:14
        Nie rozumiem problemu. Przecież każdy dorosły ma rozum i odpowiada za siebie.
        Jak idzie bez przewodnika, to powinien upewnić się, że sobie poradzi. Jak
        dochodzi do wniosku, że nie, to albo nie idzie, albo wynajmuje przewodnika,
        który wówczas za niego odpowiada. I nie ma znaczenia, czy idzie w grupie 2- czy
        20-osobowej.
        • Gość: Taternik W terenie górskim nie zagraża się wyłącznie sobie IP: *.171.9.10.static.crowley.pl 29.04.09, 13:45
          "Tramwaj bez przewodnika" zazwyczaj wali kupą, łatwo o wypadek, upadek,
          potrącenie jednych przez drugich, zrzucenie kamienia. A poniżej zazwyczaj są
          inni turyści, czasem wspinacze.

          Inny aspekt to psychologia tłumu: w grupie 20-osobowej jakoś trudniej przyznać
          się, że się boimy, nie mamy umiejętności i sytuacja wymyka się nam spod
          kontroli. Samemu łatwiej zawrócić niż namówić do tego grupę mniej lub bardziej
          nieznanych osób.
          • Gość: kasprowy Re: W terenie górskim nie zagraża się wyłącznie s IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.04.09, 22:58
            bubi... co to, ku... sa: wspinacze!!!!!!!!! he??????
            "inni turyści, czasem wspinacze."

            taternik, to ty jestes, ale nadmorski...
    • Gość: student Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.chello.pl 29.04.09, 14:38
      Ostatnio szliśmy na giewont ze znajomymi w 12 osób i kazali nam zapłacić. Ale podzieliliśmy się na 2 grupy i nie daliśmy się okraść tempym przewodnikom.
    • Gość: Wolneprzewodnictwo Służbiści nadinterpretują prawo IP: *.biuro.net.pl 29.04.09, 14:40
      Kilka wyjaśnień, których w trakcie awantury zabrakło

      Absurdalnych przepisów mamy w naszym prawie bez liku, i owszem - celem naszej
      akcji jest ich likwidacja. Ale często wystarczy ich błędnie nie nadużywać. A
      właśnie z taką groteskową nadinterpretacją mamy do czynienia w przypadku
      tatrzańskiej awantury. Pana komendanta Wlazłę, i "nieugiętego policjanta"
      Rogozińskiego, zapowiadających, że będą, cytuję: "restrykcyjnie egzekwować
      przestrzeganie tych przepisów" pytam jakich przepisów? Czego i kogo dotyczących?
      Czy zadali sobie w ogóle trud przeczytania stosownych aktów prawnych?

      Na stronach internetowych TPN w dziale turystyka - wycieczki zorganizowane

      www.tpn.pl/index.php?&sP=arty_show&sK=moduls/arty/servis/&iD_arty=147
      Przywołane są fragmenty Ustawy o usługach turystycznych i ministerialnego
      załącznika do Ustawy o kulturze fizycznej. Na ich podstawie wysnuwa się wniosek,
      że "W odniesieniu do Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązek zapewnienia opieki
      przewodnika turystycznego dotyczy wszystkich zorganizowanych grup wycieczkowych,
      niezależnie od liczby osób".

      Tylko że wspomniane akty prawne dotyczą wyłącznie działalności podmiotów
      gospodarczych
      świadczących usługi, a nie ogółu zjawiska społecznego jakim
      jest turystyka, którego w wolnym kraju regulować się nie da!
      Ustawę
      turystyczną uchwalono w imię ochrony praw klientów biur, którzy z góry płacą za
      zamówione usługi i w razie ich niewyświadczenia mogą się odwołać do organów
      administracji. Nie zaś po to by, zmuszać ich do wykupywania usług, których sobie
      nie życzą. Tego zabraniają zarówno dobre obyczaje jak i prawo konsumenckie (np.
      zakaz sprzedaży wiązanej) .

      Regulacje prawne o obowiązku najęcia przewodnika mają moc jedynie wtedy, jeśli
      przed imprezą dany podmiot zawiera z jej uczestnikami konkretną umowę na
      wędrówkę po Tatrach. Ich egzekucję można by przeprowadzić jedynie po
      drobiazgowej analizie dokumentacji w biurze organizatora, a nie na górskim
      szlaku. I uczynić - takie są intencje ustawodawcy - na wniosek ewentualnych
      poszkodowanych klientów a nie osoby postronnej, np. urzędnika parku, który nie
      wie i nie musi wiedzieć, jakie ustalenia zawarli członkowie grupy wchodzącej na
      jego teren. To że spacerują razem, a nie mają przewodnika to stanowczo za mało,
      aby domniemać, że powinni go mieć.

      Autor w/w strony TPN wnioskuje, że organizator wycieczki w Tatry nie może
      uchylić się od obowiązku zapewnienia przewodnika. Ale zapomina, że organizując
      wycieczkę np. do Zakopanego nie jest też zmuszony do ujmowania w programie
      imprezy zwiedzania TPN. Natomiast jej uczestnicy mogą np. w wolnym czasie wybrać
      się tam na spacer i całą grupą - obojętnie czy jest ich dziesięciu czy stu, czy
      są to emeryci czy młodzież, - zakupiwszy bilety wejść na ogólnodostępny szlak i
      nie ma tu żadnego naruszenia prawa! Będący na służbie strażnik, dbający o ich
      bezpieczeństwo może uprzejmie zasugerować wynajęcie przewodnika, ale nie wolno
      mu tego narzucać. Jakiekolwiek szykany finansowe (mandaty) czy też fizyczne
      (siłowe zawracanie ze szlaku) są bezprawnym nadużyciem kompetencji. W przypadku
      próby ich zastosowania nie trzeba się dzielić na żadne 9-osobowe grupki tylko
      zwyczajnie oświadczyć: "jesteśmy grupą niezorganizowaną, nie zawieraliśmy
      z żadnym organizatorem umowy na wędrówkę po parku, przepisy o przymusowym najmie
      przewodnika nas nie dotyczą". Jeśli to nie pomoże, a służby swoim zachowaniem
      naruszą nietykalność osobistą i popsują urlop - otwarta droga do procesu o
      odszkodowanie w sądzie.

      I jeszcze o bezpieczeństwie. Nie tak dawno w "Dużym Formacie" był spory artykuł
      o tzw. moral panic, panice moralnej. Tu mamy jej wyjątkowo skrajny przykład. Po
      raz kolejny szafuje się tragedią licealistów, którzy zginęli - przypomnijmy- pod
      lawiną, wchodząc na Rysy w skrajnie trudnych zimowych warunkach, jako argumentem
      na rzecz ochrony interesów przewodnickiego światka. Ludzi, którzy chcąc
      sprzedać swoje usługi nie potrafią dostosować się do dzisiejszych realiów. I
      zamiast wzorem swoich alpejskich kolegów zdobywać uznanie uprzejmością i
      fachowością, chwytają się prymitywnych, administracyjnych kruczków. Tylko
      współczuć.




      Maciej Zimowski
    • Gość: odkrywca Do Pana Macieja Zimowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 15:06
      Panie Macieju!

      Pan jest hipokrytą - Ponieważ nie walczy Pan ze zniesieniem obowiązku
      zapewnienia grupie opieki w postaci 'przewodnika' - miejskiego,terenowego,
      górskiego czy też innego. Pan - jako przedsiębiorca organizujący wycieczki
      rowerowe, dąży do korzystnej dla siebie zmiany polegającej na zmianie zapisu
      ustawy tak aby grupą zorganizowaną mógł się opiekować 'każdy' - np. wynajęty za
      6 zl/godzine przysłowiowy 'student' - osoba z przypadku.

      Pozwoli to przedsiębiorcom - takim jak Pan - znacząco obniżyć koszty( bo student
      jest tańszy od przewodnika) a zarazem w razie wpadki (czytaj jakiegoś
      nieprzewidzianego wypadku, skargi turystów na kompetencje przewodnika) - Pan
      umywa ręce bo przecież - zapewnił Pan 'opiekę'.

      Racją jest że ustawa reguluje działalność przedsiębiorców - i na nich nakłada
      obowiązki - mające na celu ochronę klientów i ich roszczeń. Czy Pan uważa że
      ustawodawca - wprowadzając przepisy - ugiął sie 'zmowie lobby przewodników'..
      litości..

      PS . Droga redakcjo - należałoby nadmienić że Pan Maciej - którego wypowiedzi
      przytaczacie jest przedsiębiorcą organizującym wycieczki zorganizowane. Jego
      działalność stanowi lobbing pewnej grupy przedsiębiorstw, którym zależy na
      obniżeniu kosztów własnych poprzez zmiany w ustawie o usługach turystycznych.
      • rugala Re: Do Pana Macieja Zimowskiego 29.04.09, 15:22
        Gość portalu: odkrywca napisał(a):

        > Pan - jako przedsiębiorca organizujący wycieczki
        > rowerowe, dąży do korzystnej dla siebie zmiany polegającej na
        > zmianie zapisu ustawy tak aby grupą zorganizowaną mógł się
        > opiekować 'każdy'

        I bardzo dobrze, że Pan Maciej walczy z głupotą przepisu pozwalającego
        przekazywać informacje krajoznawcze o zwiedzanym terenie tylko przez osoby
        namaszczone przez władze państwowe czyli walczy z zakamuflowaną cenzurą.
        Osobiście wolę, aby zabytki miasta pokazał mi historyk sztuki lub miejscowy
        architekt, który ma wiedzę, a niekoniecznie legitymację przewodnika z pieczątką
        marszałka województwa.

        Lech
        • Gość: p Re: Do Pana Macieja Zimowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 15:58
          To wyślij swoje dzieci z Polonistką w góry..

          P
          • rugala Re: Do Pana Macieja Zimowskiego 29.04.09, 18:11
            > To wyślij swoje dzieci z Polonistką w góry..

            Wysyłałem, i to nie raz na letnie obozy wędrowne. Wprawdzie nie z polonistką, a
            nauczycielką matematyki, ale w końcu jej specjalizacja zawodowa nie miała tu
            absolutnie znaczenia, a autorytet i doświadczenie w prowadzeniu zajęć
            pozalekcyjnych z młodzieżą i w organizowaniu wycieczek i obozów wędrownych.
            Zresztą sam już w 1962 r. uczestniczyłem w obozie wędrownym po Tatrach, w tym po
            części na Słowacji, który prowadził mój wychowawca z Technikum Kolejowego w
            Poznaniu, ś.p. Aleksander Glaza. W czasie nauki w zaliczyłem 5 takich obozów w
            różnych pasmach polskich gór.

            Niestety dziś w za pomocą głupich przepisów i w majestacie prawa zabija swobodną
            turystykę, którą dało się uprawiać w latach 60-tych za czasów głębokiej komuny.
            Dzisiaj wychowawcy jak ś.p. Aleksander Glaza i ś.p. Franciszek Banasiewicz,
            którzy organizowali turystykę z młodzieżą, pokazywali mam góry i prowadzili
            edukację górską na obozach wędrownych, a nawet Karol Wojtyła prowadzący grupy
            młodzieżowe w góry - byliby przez takie prawo uznani za przestępców! Wszak
            chodzili sami, bez wynajętego zawodowego przewodnika...

            Niestety doczekaliśmy się czasów kiedy młodzież - zamiast mieć możliwość
            wyjechania z wychowawcą na wycieczkę - wystaje nudząc się pod bramami w miastach
            i sama znajduje sobie różne, delikatnie mówiąc, niezbyt godne naśladowania
            sposoby na rekreację ruchową...

            Widać wyraźnie, że naszym ustawodawcom nie chodzi tak naprawdę o prawo czy
            odpowiedzialność. Chodzi o to, żeby wycisnąć jak najwięcej korzyści dla
            wzajemnie popierającej się grupy interesu. Dla lobby przewodnickiego nie są
            bowiem problemem wypady w góry gromad zupełnie niedoświadczonych i pozbawionych
            opieki (a często podpitych małolatów) - jak narozrabiają albo się im coś stanie,
            to przecież nic takiego. Dla tegoż lobby podstawowym problemem są wycieczki pod
            opieką doświadczonych i zapalonych turystów, jacy się jeszcze uchowali bez
            uiszczenia haraczu na rzecz tych panów. Stąd kuriozalny zakaz chodzenia nawet
            latem (!!!) bez przewodnika po takich turystycznie łatwych górach jak Beskidy i
            Sudety.

            Wychowałem się na obozach wędrownych i dały mi one więcej jak cała nauka fizyki
            i chemii w szkole. Jak tak dalej nasze państwo będzie tworzyć takie przepisy, to
            pierdzenie będzie ograniczone do wyznaczonych miejsc. A jak nie doniesiesz na
            mnie, to wręczą Tobie mandat.

            Czy uważasz, że lepiej aby parę tysięcy osób zaćpało się przed blokiem niż parę
            osób uległo w górach wypadkowi z miłości do nich? Kto tak naprawdę ma te biedne
            i biedniejsze dzieci wyedukować? Biura turystyczne? Nie. To nauczyciel powinien
            przejść krótki podstawowy kurs i jazda w góry. Pierwsza pomoc, trasa, mapa,
            orientacja w terenie, zgłoszenie do GOPR i do przodu. A nie jakieś pojechane
            przepisy i kilkuletnie kursy. Państwo ma dobrze oznaczyć szlak, umożliwić tani
            nocleg i być w razie czego do ratowania. Państwo ma obowiązki wobec nas, a
            obowiązkiem jest edukacja i zdrowie. Nie masowe imprezy gromadzące pseudokibiców
            i burdy na stadionach, nie Irak, Iran czy Afganistan - nie to powinno być
            priorytetem. Jak nie zadba się o zdrowie i edukację to za kilka lat będziemy
            mieli zamiast społeczeństwa schorowanych debili (proces postępuje). Nie widzisz
            tego?

            Lech
      • Gość: M.Z. Re: Do Pana Macieja Zimowskiego IP: *.biuro.net.pl 29.04.09, 16:37
        > rowerowe, dąży do korzystnej dla siebie zmiany polegającej na zmianie zapisu
        > ustawy tak aby grupą zorganizowaną mógł się opiekować 'każdy'

        Grupę i tak może opiekować się każdy - wystarczy odpowiednio skonstruować umowę.
        Skoroś taki gościu mądry to załóż biuro i zatrudniaj w nim "osoby z przypadku".
        Życzę powodzenia na rynku.
      • Gość: gere Re: Do Pana Macieja Zimowskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.09, 10:12
        Panie Macieju

        wstyd, wstyd i obrzydzenie

        kosztem bezpieczeństwa turystów w tym dzieci, Pan jako
        przedsiębiorca się wzbogaci do tego, nie zapłaci Pan parkingu w
        Kuźnicach tj 15 zł, bo przecież górale są pazerni.

        jest Pan taki sam jak Ci z Wiejskiej
    • Gość: ketonal Czasopismo LIDER nr 4 rok 2009 str. 22 IP: 82.160.57.* 29.04.09, 21:01
      Polecam. Tam właśnie poruszona jest ta kwestia.
    • jan.grz Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 29.04.09, 22:53
      Co znaczy czy chca czy nie chca? Przeciez podtekstem calej sprawy
      jest wlasnie (tatrzanskie) zrodelko dochodow. A jest to demagogia,
      dla ktorej nie ma zadnych ewidentnych argumantow ze statystyka
      wlacznie. A czy inaczej dzieje sie np w krakowskim Starym Miescie,
      gdzie ryzykownym jest cokolwiek powiedziec o mijanych zabytkach
      najblizszemu przyjacielowi, ktory wlasnie wpadl cie odwiedzic na 2
      dni. Ryzykujesz co najmniej nieprzyjemna procedura tlumaczenia sie
      lub mandatem, bo objasnianie przysluguje prawnie tylko przewodnikom.
    • Gość: Przewodnik Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.chello.pl 30.04.09, 21:01
      "....Powtórze tu przestroge tyczaca sie przewodnikow, aby nie brac
      pierwszego lepszego gorala, co sie nastrecza za przewodnika.....bo
      od znawstwa jego duzo zalez, czy podrozny calo i zdrowo wroci z tej
      wycieczki. Takze radze strzedz sie amatorskich przewodnikow, ktorym
      zdaje sie, ze znaja droge, a gdy przyjdzie do rzeczy, to moga
      narazic latwowiernych na nastepstwa smutne, jak w r. 1868 byl tego
      przyklad. Z Krakowa literat M.B., ktoremu sie takze zdawalo, ze zna
      drogi w Tatrach...........zawiodl ich w takie urwiska i przepascie,
      ze pokaleczeni i wlekli ledwo z zyciem wrocili...."
      Walery Eliasz - 1870 "Przewodnik do Tatr Pienin i Szczawnic"

      Wolne przewodnictwo w Tatrach funkcjonowalo co najmniej od 1565
      roku i .....nie sprawdzilo sie ! Na zyczenie tych najwazniejszych -
      czyli turystow stalo sie w 1875 roku przewodnictwem licencjonowanym.
      Malo kto chcial ryzykowac oddanie swego i bliskich zycia i zdrowia w
      przypadkowe rece ! Pozdrawiam - pazerny przewodnik
      • rugala Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 01.05.09, 10:24
        > Na zyczenie tych najwazniejszych - czyli turystow stalo sie w 1875 roku
        > przewodnictwem licencjonowanym.
        > Malo kto chcial ryzykowac oddanie swego i bliskich zycia i zdrowia w
        > przypadkowe rece ! Pozdrawiam - pazerny przewodnik

        Nie wprowadzaj nas tu w błąd przez podawanie tylko części prawdy! Fakt
        utworzenia Towarzystwa Tarzańskiego, które wydało licencje swoim przewodnikom -
        członkom tego stowarzyszenia nie oznacza, że było to równoznaczne z przymusem
        wynajmowania przez turystów takiego przewodnika. Było to tylko zalecane, ale nie
        było obowiązkowe aż do powojennych lat 80-tych.

        Wcześniej, bo w 1935 r. wraz z ustanowieniem Górskiej Odznaki Turystycznej PTT
        wycieczki po Tatrach prowadzili społecznie przewodnicy do GOT PTT. Dopiero w
        latach powojennych, już po utworzeniu Tatrzańskiego Parku Narodowego, likwidacji
        Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i w jego miejsce powołania PTTK,
        zarządzający TPN stopniowo zalecali posiadanie przez grupy osoby uprawnionej do
        ich prowadzenia. W ramach nowej organizacji utrzymano GOT ze zmianą uprawnień
        przewodnika GOT na przodownika. Nazwa „Przodownik GOT” po pewnym czasie uległa
        zmianie na „Przodownik Turystyki Górskiej PTTK”. Do lat 80-tych wycieczki w
        Tatrach mogli prowadzić obok siebie przewodnicy „zawodowi” i przodownicy
        „społeczni”, wykonując swe funkcje i wzajemnie się uzupełniając. Nie było jednak
        bezwzględnego obowiązku wynajmowania przewodnika tatrzańskiego przez grupy.

        W 1962 r. uczestniczyłem w obozie wędrownych szkolnego Koła PTTK, na którym
        prowadził nas po Tatrach doświadczony turysta i wychowawca śp. Aleksander Glaza,
        a który nie miał żadej licencji przewodnickiej i było to całkowicie legalne.
        Dopiero po tragicznych skutkach pobłądzenie na Pilsku grupy sportowców podczas
        terningu (nie wycieczki!), w 1985 r. Zarządzeniem Przewodniczacego GKKFiT
        wprowadzono obowiązek posiadania przez grupy powyżej 1000 m n.p.m. osoby
        uprawnionej do jej prowadzenia czyli przewodnika górskiego lub przodownika
        turystyki górskiej. Dziś niestety doczekaliśmy się czasów, że ludzie tacy jak
        ś.p. Aleksander Glaza czy ś.p. Franciszek Banasiewicz, którzy organizowali
        turystykę z młodzieżą, pokazywali mam góry i prowadzili edukację górską na
        obozach wędrownych, przodownicy turystyki górskiej PTTK, przewodnicy GOT PTT, a
        nawet Karol Wojtyła prowadzący grupy młodzieżowe w góry - byliby przez
        obowiązujące obecnie prawo uznani za przestępców!

        Po zawsze inspirowanych przez lokalne środowiska przewodnickie, a nie rzekomo
        pokrzywdzonych turystów, spektakularnych akcjach szykanowania ludzi przez
        policję i straże miejskie w niektórych miastach Polski, przewodnicy zawodowi z
        pewnością nie zyskali sobie sympatii. Czuj się jak ta kolejna akcja w Tatrach
        napuszczania przez miejscową przewodnicką hucpę policji i straży parkowej na
        grupy niewinnych turystów i zatruwania im wolnego wypoczynku, na pewno
        przysporzy waszemu środowisku kolejnych sympatyków...

        Pzdrawiam

        Lech

        • Gość: Przewodnik Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.chello.pl 02.05.09, 09:59
          Szanowny Panie długo zastanawiałem się na sensem odpowiedzi bo
          tu jak odpowiadać komuś kogo nienawiść do przewodników przepaja a
          agresja i obrażanie stają się główną kartą w dyskusji ! Ale dobrze,
          jeszcze tym razem krótko Pańską opinie skomentuję !

          > Nie wprowadzaj nas tu w błąd przez podawanie tylko części prawdy

          Nie nie wprowadzam ! Nie pisałem o obowiązku brania przewodnika,
          kiedy, dla kogo i w jakich sytuacjach lecz jedynie o absolutnym
          bezsensie idei tzw. "Wolnego Przewodnictwa" ! Co do obowiązku lub
          nie to niech Pan podyskutuje z TPN, które widzi w przewodnikach
          nieformalnych ale bardzo skutecznych strażników przyrody.
          Rozbrykane, wrzeszczące, spiewające, czasem alkoholowe i rozbiegane
          (często poza szlakami grupy) przewodnik dyscyplinuje i jest to jego
          wielka rola. Niech Pan też porozmawia z TOPR na temat bezpieczeństwa
          szczególnie grup młodzieżowych.

          > Po zawsze inspirowanych przez lokalne środowiska przewodnickie
          > napuszczania przez miejscową przewodnicką hucpę policji i straży
          parkowej na grupy niewinnych turystów i zatruwania im wolnego
          wypoczynku

          Przepraszam ale to już działania Pana chorej imaginacji

          > śp. Aleksander Glaza

          Wierzę, że był świetny tylko.................
          niestety "ALEKSANDRÓW" mamy w turystcznej "wolnej" praktyce
          wielokrotnie mniej niż niebezpiecznych "aleksandrów". A kto
          jest "ALEKSANDER" a kto "aleksander" najprościej oceni kurs i
          egzaminy

          >Przodownicy GOT

          Cóż znam ich wielu i z wieloma się przyjaźnię ! Ale też wiem ze,
          choć bywają bardzo dzielni i górsko doświadczeni to niestety sporo
          (zdecydowanie zbyt sporo) nie posłałbym z grupą na ...............
          przysłowiową "Gubałówkę" ! Kurs przodowników GOT a kurs przewodników
          tatrzańskich to kompletnie inne światy kompetencji, bezpieczeństwa i
          profesjonalizmu. Podobnie jest z egzaminami (np. te na GOT z reguły
          odbywają się przy biurku). Choć nie przeczę, że GOT-kowcy to swietni
          towarzysze wędrówek i zawzięci turyści !

          Pozdrawiam i życzę Panu - obiektywizmu, mniej agresji i więcej
          życzliwości dla ludzi !
          Pazerny Przewodnik

          • Gość: Wolneprzewodnictwo Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.05.09, 10:24
            > Nie nie wprowadzam ! Nie pisałem o obowiązku brania przewodnika,
            > kiedy, dla kogo i w jakich sytuacjach lecz jedynie o absolutnym
            > bezsensie idei tzw. "Wolnego Przewodnictwa" !

            O jakiś kolejny polski mesjanizm widzę. Wolność uprawiania zawodu przewodnika
            istnieje we wszystkich demokracjach zachodnioeuropejskich, USA itp. i jakoś
            dziwnie nikt tam nie nazywa tego bezzsensem.

            Fakt że istnieją różni tacy mesjaniści jak np europoseł Sonik, który z Matki
            Boskiej opieką chciał z tym "bezsensem" walczyć w naszej zgniłej Europie.

            Zanim zacznie się pan wypowiadać o naszej Akcji, to proszę najpierw przeczytać
            czego dotyczy a nie pisać bzdury.
            • Gość: Przewodnik Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.chello.pl 02.05.09, 11:42
              Oj czytalem, niestety czytalem ! I prosze nie klamac o powszechnym
              wolny i nielicencjonoweanym przewodnictwie w gorach Europy i USDA !
              Prosze podac choc kilka przykladow osob formalnie prowadzacych np.
              po Alpach a posiadajacych licencji IVBV (wyżej) lub UIMLA (nizej) !
              Najbardziej przykre to to, ze robicie to nie dla idei i z
              przekonania tylko dla wasko partkularnego biznesu. Niech student lub
              pracownik Bird Service prowadzi grupę po Tatrach za 50 zł zamiast
              przewodnik za 350 ! A więc mesjanizm finansowy - kasa Misiu kasa !
              Tak, slusznie ktoś wyżej napisał "to obrzydliwe". Ale dosyć .....bo
              im mniej o Was tym dla turystów i gór lepiej.

              Pazerny Przewodnik
              • rugala Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 02.05.09, 12:08
                > Ale dosyć .....bo im mniej o Was tym dla turystów i gór lepiej

                I przede wszystkim lepiej dla grupy lobbystów, bo czytajacy głosy w dyskusji, by
                mogli jeszcze dowiedziec się, że wypadki, i to nawet smiertene, zdarzały się w
                grupach z licencjonowanymi przewodnikami, a nie tylko licealistom z Tych. I
                jeszcze ktoś by mógł się odezwać i wyjaśnić, dlaczego - jak mi wiadomo - tak się
                dziwnie złożyło, że nikt nie został skazany. A jeśli było inaczej, i kogos
                faktycznie skazali, to ja chętnie się dowiem.

                Lech (niebezpieczny!)
              • Gość: Wolneprzewodnictwo Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem IP: *.biuro.net.pl 02.05.09, 13:07
                > Oj czytalem, niestety czytalem ! I prosze nie klamac o powszechnym
                > wolny i nielicencjonoweanym przewodnictwie w gorach Europy i USDA

                To proszę mi zacytować jakikolwiek przykład prawa Niemieckiego czy
                Szwajcarskiego, Brytyjskiego itp. podobnego do naszych regulacji i przymusie
                przewodnickim. Stosowne akty prawne można znaleźć w internecie. To że istnieją
                szlachetne i fachowe organizacje skupiające przewodników nie znaczy że każdy
                może sobie zwołać grupkę i poprowadzić gdzie chce, niezależnie od pofałdowania
                terenu.

                > Niech student lub
                > pracownik Bird Service prowadzi grupę po Tatrach za 50 zł zamiast
                > przewodnik za 350 !

                Bird Service nie organizuje żadnych wycieczek z przewodnikiem w górach. Tylko
                pakiety indywidualne, tak jak to robi większość biur na zachodzie.

                A pazernych przewodników tatrzańskich zatrudniałem kiedyś właśnie za 350 zł -
                była potem lawina skarg na ich pijaństwo i grubiańskie zachowanie się.
                • rugala Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 02.05.09, 13:39
                  > To proszę mi zacytować jakikolwiek przykład

                  Ja pozwole sobie zacytować jako przykład opinię Polki z Kanady, która pojawiła
                  się na Forum "Wprost", krótko po wypadku grupy licealisów z Tych - aby ukazać
                  jak to jest roziazane w parkach narodowych za oceanem. Oczywiście wątpię że ten
                  list w jakikolwiek sposób przekona ludzi tkwiących w we własnym zaślepieniu, ale
                  z pewnością dotrze do niezależnych czytelników.

                  "Nie tak dawno mialam okazje grzebac sie w przepisach, zasadach funkcjonowania
                  oraz historii najstarszego Parku Narodowego Kanady, Banff National Park,
                  polozonego w Gorach Skalistych, dokonujac przy okazji pewnych analiz i porownan
                  z polskimi parkami. Ostatniej zimy, w tym samym czasie, kiedy w Polsce zgineli
                  licealisci pod lawina, w Kanadzie rowniez, w podobnych okolicznosciach, zginelo
                  kilku uczniow prestizowej szkoly prywatnej z Calgary. W wyniku kilkumiesiecznych
                  badan, inwigilacji i analiz, wladze parku na terenie ktorego doszlo do tragedii
                  wydaly odpowiednie i dodatkowe, do istniejacych juz, ZALECENIA dotyczace
                  zimowych wycieczek oraz sposobu w jaki owe grupy powinny zachowac sie w czasie
                  pobytu w gorach ( takze szkolne ). Nie ma mowy o ZARZADZENIACH (nie do
                  pomyslenia byloby wydawanie zarzadzen w tej sprawie przez kanadyjski urzad
                  odpowiadajacy polskiej Radzie Ministrow !), nie ma tez mowy o zakazach badz
                  nakazach, odnosnie poruszania sie z przewodnikiem.

                  Przepisy oraz zalecenia dotyczace poruszania sie na szlakach (a gory sa tu
                  wysokie, dzikie i misie grasuja), czy to w grupach, czy indywidualnie okreslone
                  sa w regulaminach poszczegolnych parkow. Nie ma przepisu nakazujacego oplacenia
                  i zatrudnienia przewodnika w przypadku wybrania sie na szlak grupy
                  zorganizowanej, jak rowniez nie ma obowiazku zgloszenia trasy wycieczki na 14
                  dni przed planowana wyprawa (sic!). Wychodzi sie bowiem z zalozenia, ze turysci,
                  czy to indywidualni, czy tez zorganizowani, dzialac powinni na wlasna
                  odpowiedzialnosc , albowiem sa ludzmi doroslymi, nie przedszkolakami i sa w
                  stanie sami zachowac odpowiednie srodki ostroznosci, po zapoznaniu sie z
                  informatorami, broszurkami i odwiedzeniu Centrum Informacji Turystycznej, gdzie
                  POWINNI (ale nie musza) zostawic swe dane i planowana trase jaka zamierzaja
                  przebyc...

                  Obserwujac od jakiegos czasu liberalne i rozsadne przepisy obowiazujace w
                  kanadyjskich parkach, ilosc wypadkow w Gorach Skalistych oraz akcje ratunkowe tu
                  przeprowadzane, odnosze wrazenie, ze w kraju mimo zapewnien i pozornych
                  powierzchniowych ruchow warstw "geologicznych" , tak naprawde, w glebszych
                  pokladach niewiele sie zmienilo. Wydawanie w Polsce ministerialnych zarzadzen
                  oraz wprowadzanie coraz to nowych i ostrzejszych nakazow wzgledem poruszania na
                  szlakach, znajduje sie nadal w gestii osob kierujacych sie przestarzalymi, z
                  minionej "epoki" schematami, kiedy to wszystko dalo sie zaparagrafowac i
                  obwarowac scisle podpunktami, rownoczesnie otwierajac tym samym droge
                  kombinatorom i "kregom uprzywilejowanym" i umozliwiajac im dorwanie sie do
                  koryta... "

                  Lech
          • rugala Re: Tatry: awantura o wycieczki z przewodnkiem 02.05.09, 11:54
            > niestety "ALEKSANDRÓW" mamy w turystcznej "wolnej" praktyce
            > wielokrotnie mniej niż niebezpiecznych "aleksandrów". A kto
            > jest "ALEKSANDER" a kto "aleksander" najprościej oceni kurs i
            > egzaminy

            I to dzięki grupie nadętych i zadufanych w sobie lobbystów w szanującej(?)
            wolność Polsce doczekaliśmy się czasów, że społeczni wychowacy, tacy jak ś.p.
            Aleksander Glaza, ś.p. Franciszek Banasiewicz, a nawet ks. Karol Wojtyła, którzy
            prowadzili młodzież w góry i uczyli ich miłosci do gór za czasów głębokiej
            komuny - bez kursów i egzaminów, dziś nie mają już prawa zaistnieć.

            A przewodnicy? Skąd się wzięli przewodnicy, którzy ludzi mogących dzielić się
            swoją wiedzą i doświadczeniem górskim za darmo, zwalczają jak konkurencję i
            starają się na wszelkie sposoby obrzydzić ich działalność lub - za
            przeproszeniem - upieprzyć za pomocą głupich przepisów i w majestacie prawa?

            Otóż na początku była to garstka cwaniaków, którzy sami sobie ponadawali
            uprawnienia bez żadnych kursów i egzaminów. Wystarczyło, że ktoś troche poznał
            góry i na wniosek kolesia zostawał przewodnikiem. A potem kolesie doszli do
            wniosku, że inni muszą robić kursy, bo to daje kasę i możliwość faworyzowania
            "swoich", obrony gór przed "obcymi" i zapewnienia sobie monopolu na
            oprowadzanie, informowanie o terenie i przekazywanie treści krajoznawczych.
            Teraz to najchętniej by wydali zakaz wydawania ilustrowanych przewodników, aby
            ciemny lud nie miał dostępu do wiedzy krajoznawczej i żeby ten ciemny lud był
            zdany wyłącznie na wysłuchiwanie ich kazań o jedynej słusznej prawdzie
            objawionej. Ci ludzie po prostu w swojej mentalności cofają się do średniowiecza.

            Lech (niebezpieczny!)
    • Gość: gere Po co przewodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.09, 10:28
      Proponuje udać się do Kościeliskiej i zobaczyć jak zachowuje się
      grupa młodzieży bez przewodnika, wrzask, chałas i śpiew, a na
      dodatek idą jak stado całą szerokością drogi
      mam pytanie czy w takim klimacie mają odpoczywać pozostali turyści
      przebywający w tej dolinie????
      Dzisiejsi nauczyciele nie mają ani doświadczenia, ani ochoty
      użerania się z grupa, oni przecież też chcą odpocząć.
      To że tak jest świadczą o tym różne wypadki np:
      licealistów z Tyskiego liceum, powiem tak żaden, ale to żadem
      przewodnik nie wziąłby za żadne pieniądze takiej grupy w tych
      warunkach na Rysy,
      no ale znałazł się doświadczony organizator, przecież prywatnie był
      w Alpach, a co dopiero Tatry
      Panie Macieju proszę to wytłumaczyć rodzinie 8 dzieciaków które
      zgineły w lawinie
      inny przykład to zjazd z Kasprowego zimą na jabłuszakach grupy
      sportowców, organizator miał mięśnie, ale nie miał w tym przypadku
      mózgu
      takich przykładów można by mnożyć

      przewodnik jest potrzebny nawet po to że nasze polskie społęczeństwo
      jest wyedukowane w zakresie ekologi na zero i to jest wstyd na całą
      europe
      młodzież uczyć matematyki, polskiego a czemu nie ekologi podczas
      wycieczki w Tatry

      Panie Macieju jak się dowiedziałem żeś Pan biznesmen i
      przedsiębiorca turystyczny to

      wstyd, wstyd i obrzydzenie

      kosztem bezpieczeństwa turystów w tym dzieci, Pan jako
      przedsiębiorca się wzbogaci nie biorąc przewodnika do tego, nie
      zapłaci Pan parkingu w Kuźnicach tj 15 zł, bo przecież górale są
      pazerni.
      A pazerny jest Pan i podobni panu przedsiębiorcy turystyczni

      Ja bym swoich dzieci Panu pod opieke nie powierzył

      jest Pan taki sam jak Ci z Wiejskiej
      • rugala Re: Po co przewodnik 02.05.09, 11:31
        > Proponuje udać się do Kościeliskiej i zobaczyć jak zachowuje się
        > grupa młodzieży bez przewodnika, wrzask, chałas i śpiew, a na
        > dodatek idą jak stado całą szerokością drogi

        Bzdura! Generalnie takie hałaśliwe grupy o dużej mocy destrukcyjnej są wtłaczane
        w tereny chronione właśnie przez licencjonowanych przewodników. Różnica jest
        tylko taka, że w tym przypadku uczestnicy wycieczki oprócz biletów wstępu płacą
        jeszcze takiemu delikwentowi przymusowo haracz.

        > licealistów z Tyskiego liceum, powiem tak żaden, ale to żadem
        > przewodnik nie wziąłby za żadne pieniądze takiej grupy w tych
        > warunkach na Rysy,

        Jest Pan jasnowidzem? To jest obrzydliwość, aby nie uszanować ofiar tamtej
        tragedii i stale powoływać się na ten wyjątkowo skrajny przykład. Jak się
        okazuje - nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym tabu. Od samego początku ten
        wypadek w Tatrach, który zaistniał w skrajnie trudnych zimowych warunkach
        zimowych, wykorzystuje się jako argument do umocnienia interesów wąskiej grupy
        zawodowej - dla zapewnienia sobie kientów za pomocą podobnych chwytów
        propagandowych. Bo skąd kuriozalny zakaz chodzenia grup bez przewodnika, i to
        nawet latem (!!!), w tak łatwych turystycznie górach jak Beskidy i Sudety? Wstyd
        i nic więcej.

        > przewodnik jest potrzebny nawet po to że nasze polskie społęczeństwo
        > jest wyedukowane w zakresie ekologi na zero i to jest wstyd na całą
        > europe młodzież uczyć matematyki, polskiego a czemu nie ekologi
        > podczas wycieczki w Tatry

        Coś się Panu komplenie pokręciło. Wycieczka w góry to nie jest obowiązkowa
        lekcja ekologii, po której zdaje się jakieś egzaminy. Jak ktoś będzie chciał
        wziąć lekcję ekologi, to wynajmie sobie kogoś, kto ma wiedzę tej dziedzinie, a
        niekoniecznie legitymację przewodnika górskiego i inentyfikator z pieczątką
        marszałka województwa.

        Niestety, widać tu jak przewodnicy sięgają po władzę już za daleko, chętnie by
        zastąpili nauczycieli i szkolnych wychowaców, posłali ich na zwolnienia albo
        najlepiej na emeryturę i przejęli ich rolę w szkołach. Oczywiście za dużo
        większą kasę.

        Przewodnicy są indoktrynowani na kursach w taki sposób, aby reprezentować
        postawę wybitnie pedagogiczną wobec klientów i mieć w sobie przeświadczenie, że
        są jedynymi słusznymi powołanymi do pełnienia jakiejś wiekopomnej misji.
        Najchętniej by objęli obowiązkiem odbywania wycieczek z przewodnikiem całe
        społeczeństwo i wdrożyli taki przymus niczym obowiązkową służbę wojskową. A
        ludzie na ogół nie lubią, kiedy serwuje się im ogromne ilości informacji, które
        są zbędne, męczące i niemożliwe do przyjęcia w takiej ilości, a w dodatku kiedy
        jakość przekazywanych treści budzi wątpliwości. Obecność takiego nudziarza
        pozbawia grupę możliwości odczuwania radości z samej wędrówki i rozwala program
        imprezy.

        Nic dziwnego, że narzucani przez przepisy prawa przewodnicy bywają postrachem
        szczególnie turystyki szkolnej, bowiem zabijają spontaniczność poznania,
        pozbawiają też cech przygody i radości z samodzielnego odkrywania czegoś
        ciekawego na szlaku. Nic też dziwnego, że zorganizowana turystyka wędrówkowa
        szkolna i akademicka upada, bowiem przewodnictwo traktowane jako zawód z
        państwową licencją nie jest i nigdy nie będzie w stanie zastąpić spontanicznej
        działalności m.in. społecznej kadry PTTK, PTT, ZHP, LOP i innych organizacji,
        ani takich kiedyś honorowanych form wewnętrznych uprawnień, jakimi legitymowali
        się na przykład przewodnicy studenccy Akademickiego Klubu Turystycznego.

        Lech
      • Gość: Przewodnik Re: Po co przewodnik IP: *.chello.pl 02.05.09, 12:40
        Szanowny "Gere",dyskusja z Panem Rugala nie ma zadnego
        sensu, nawet edukacyjno - poznawczego ludzkich charakterow ! To po
        prostu biedny gosc, ktorego kiedys tam pokrzywdzono (byc moze tak,
        byc moze nie) nie dopuszczejac do uprawnien przewodnika sudeckiego.
        Od tej pory ten Pan przewodnictwa nie cierpi organicznie i caly swoj
        zyciorys poswieca na walke z nim, czesto wypisujac bzdure, w ktore
        tak naprawde sam nie wierzy ! Jestem przekonany, ze gdyby wtedy
        (lata 70 - te ???) przewodnikiem zostal to dzis z co najmniej rowna
        zacietoscia bronilby przewodnictwa licencjonowanego !!! Szkoda bo to
        pewenie calkiem turystyczny chlop,ale w swoich bezsensownych sadach
        posuwa sie za daleko
        Pozdrawiam Przewodnik Pazerny
        • rugala Re: Po co przewodnik 02.05.09, 12:58
          > dyskusja z Panem Rugala nie ma zadnego sensu, nawet edukacyjno - poznawczego
          > ludzkich charakterow ! To po prostu biedny gosc,

          O! Widzę, że skoro brakuje Panu argumentów merytorycznych, to teraz przechodzi
          się do ataków personalnych i złośliwych insynuacji oraz próbuje odejść od
          meritum sprawy. Nic z tego. Dla zainteresowanych tematem polecam dwa ciekawe teksty:

          => www.ksp.lanet.wroc.net/wprost.htm

          => www.wktp.pttk.pl/kurioza.htm

          Lech (niebezpieczny!)
      • Gość: Wolneprzewodnictwo Re: Po co przewodnik IP: *.biuro.net.pl 02.05.09, 13:14
        > Panie Macieju jak się dowiedziałem żeś Pan biznesmen i
        > przedsiębiorca turystyczny to
        >
        > wstyd, wstyd i obrzydzenie
        >
        > kosztem bezpieczeństwa turystów w tym dzieci, Pan jako
        > przedsiębiorca się wzbogaci nie biorąc przewodnika do tego,

        Ja nie obsługuję turystów w górach, a tym bardziej grup dzieci (to nie moja
        branża). A gdybym podjął się takiego zlecenia to zatrudniłbym odpowiedniego
        fachowca, bazując przede wszystkim na udodowodnionym doświadczeniu,
        rekomendacjach a nie oficjalnych papierach.

        Proszę nie lamentować i nie odwracać kota ogonem. Nie chodzi o to żeby pozbawiać
        "biedne dzieci" opieki, tylko nie wykorzystywać takich argumentów do nadużywania
        prawa i nadużywania władzy nad osobami zwiedzającymi park.
        • Gość: zorientowany Re: Po co przewodnik IP: 77.236.0.* 04.05.09, 23:12
          Dla wyjaśnienia - Pan Maciej organizuje grupy nie w górach ale specjalizuje się
          w wycieczkach rowerowych. Zatem student za 8zl/h do opieki nad 25 podchmielonymi
          anglikami na rowerach - BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIONE w Państwie Prawa!!!
          • Gość: M.Z. Re: Po co przewodnik IP: 194.126.180.* 04.05.09, 23:43
            Ostrzegam przed wypisywaniem bzdur na mój temat, bo skończy się sądem i
            przeprosinami w prasie.
            • Gość: Przewodnik Re: Po co przewodnik IP: *.chello.pl 07.05.09, 21:26
              Dla prawnika panski blog to nie tylko temat do wielu procesow (tak
              bardzo dla Pana nie korzystnych) ale tez temat na kilka doktoratow z
              zakresu teorii psychologii i umiejetnosci promowania wlasnej firmy
              pod przykrywka wnioslych idei !(tu gratulacje - jest Pan mistrzem)
              Ale niech Pan sie nie ludzi i na proces nie liczy bo o tym Pan marzy
              (rozglos Misiu rozglos) - a prawda jest prosta "Im Was mniej tym dla
              turystow i turystyki lepiej"
              • rugala Re: Po co przewodnik 08.05.09, 09:46
                > prawda jest prosta "Im Was mniej tym dla turystów i turystyki lepiej"

                Prawda jest jeszcze prostsza. Im mniej organizujących i prowadzących turystykę
                tzw. "dzikich przewodników", tym lepiej dla grupy monopolistów i sabotażystów,
                którym widać zależy na upadku gospodarki turystycznej.

                Wiele ludzi ryzykując konflikt z prawem zapewne zajmuje się organizowaniem i
                prowadzeniem różnego rodzaju wycieczek "na dziko", ale też mnóstwo ludzi, którzy
                by mogli się tym zajmować i pomnażać dochód z turystyki, po prostu zrezygnowało
                nie chcąc być na bakier z prawem. Tylko nieliczni wpadają na pomysł obchodzenia
                prawa jak np. krakowska Crazy Guides, która zdecydowała się puszczać turystom w
                czasie jazdy samochodem taśmy z nagranymi informacjami o zwiedzanych miejscach,
                o jedynej słusznej treści zatwierdzonej przez urzędników państwowych.

                Trudno by było obecnie wyliczyć, ile szkody wyrządziły gospodarce turystycznej
                bezsensowne zapisy o przewodnikach i pilotach wycieczek, które określiły komu co
                wolno, a jakiego charakteru informacji w czasie zwiedzania nie wolno takim
                osobom przekazywać turystom. Nie sposób dziś też wyliczyć, ile szkolnych kół
                turystycznych zaprzestało działalności, kiedy działacze społeczni zostali
                pozbawieni prawa do prowadzenia wycieczek i obozów wędrownych, które przecież
                też by mogły napędzać koniunkturę.

                Szykuje się nowelizacja ustawy o usługach turystycznych. Trudno po tej
                nowelizacji będzie nadrobić stracony czas nawet jeśli zmiany będą korzystne i
                przepisy będą wspierać rozwój gospodarki turystycznej a nie ją dławić. Będzie to
                niezmiernie trudne tym bardziej, że przecież mamy kryzys, a turystyka to bodaj
                druga gałąź gospodarki na świecie - po przemyśle naftowym.

                Lech

                www.kspoz.webpark.pl
                • Gość: Przewodnik Re: Po co przewodnik IP: *.181.185.242.static.crowley.pl 08.05.09, 13:46
                  Szanowny Panie ! Radosc mam dla Pana wielka, przekonal mnie Pan
                  podobnie jak Pan z Bird... ! Walnalem legitymacja przewodnicka, nie
                  chce juz byc sabotazysta, lobbingiem, pazernym na kase,
                  niekompetentnym etc. etc. etc. jak to Pan slusznie pisal ! A teraz
                  podziele sie z Panem moimi sukcesami w kierunku rozwoju wolnego
                  przewodnictwa: Tesciow prowadzic bedzie po Orlej Perci (w koncu z
                  domu jest Orlowska), sasiadka spod 29 bedzie prowadzic
                  specjalistyczne wycieczki z zakresu dyrektywy ptasiej (kiedys biorac
                  oferte podala reke Panu z Bird ...cos tam), sasiadka spod 38 bedzie
                  prowadzic edukacyjne grupy szkolne (ma 8 dzieci, co prawda w Tatrach
                  nigdy nie byla ale mieszka na ulicy Zakopianskiej i to spokojnie
                  starczy), tesc odpowiada za Tatry Zachodnie (jako budowlaniec
                  przebywal na zachodzie 20 lat tak wiec to jego domena), za podtarze
                  odpowiadac bedzie szwagier - i to postac dla wolnego przewodnictwa
                  absolutnie najwybitniejsza (jego tesc jest spokrewniony z kuzynka
                  synowej dziadka wujka goscia, ktory na rowerze przejechal Spisz,
                  Orawe i Podhale), siostra kuzynki zony zajmie sie wycieczkami
                  faunistycznymi -hoduje swinki, gaski i kurki tak wiec spokojnie
                  sobie poradzi ! Od ichtiofauny bedzie sasiad spod 44 (zawsze na
                  swieta tlucze mi karpie)
                  Mam nadzieje, ze sa Panowie LR i MZ ze mnie dumni, oczekuje od Panow
                  dalszych propozycji osobowych do klubu "Free Guiding" czy jakos tam
                  po angielskiemu ! I tu mam nadzieje i wielka prosbe aby ktorys z
                  Panow zostal prezesm tej tak niezbednej dla swiatowej turystyki
                  organizacji ! Pozdrawiam dumnie P.Pazerny
                  • Gość: Czujny Re: Po co przewodnik IP: *.icpnet.pl 10.05.09, 12:22
                    Czy jak ta cała klika zwariowanych na punkcie swojej kasy przewodników z
                    Zakopca, musisz zasłaniać się tak skrajnie idiotycznymi przykładami?
    • Gość: gere dla nie wtajemniczonych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.09, 10:49
      różnica między przewodnikiem tatrzańskim a Got-owcem lub
      organizatorem turystyki lub innym opiekunem
      jest taka jak między lekarzem a pielęgniarką

      wiedza, wiedza i doświadczenie

      z całym szacunkiem do pielegniarek i Got-owców, organizatorów
      turystyki
      • rugala Re: dla nie wtajemniczonych 02.05.09, 11:34
        > różnica między przewodnikiem tatrzańskim a Got-owcem lub
        > organizatorem turystyki lub innym opiekunem
        > jest taka jak między lekarzem a pielęgniarką
        >
        > wiedza, wiedza i doświadczenie

        Panie przewodniku! Jest pan tak nadmuchany, że lepiej nie podchodzić ze szpilką,
        bo by mógł nastąpić wybuch...
    • Gość: gere do reguły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.09, 12:04
      zapraszam do lektury
      "Wołanie w Górach" Michała Jagieły byłego naczelnika TOPR-u,
      fachowca pisane przez duże litery, tam są opisane setki takich
      wypadków jak ten na Rysach

      myśląc Twoimi kategoriami po przeczytaniu tej lektury, może nasunąć
      sie wniosek, że nie biorąc przewodnika, napedza się biznes zakładom
      pogrzebowym

      miłej lektury, może oczy Ci się otworzą na inną rzyczywistość

      pozdrawiam
      • rugala Trzeba czytać ze zrozumieniem... 02.05.09, 12:23
        > zapraszam do lektury
        > "Wołanie w Górach" Michała Jagieły byłego naczelnika TOPR-u,
        > fachowca pisane przez duże litery, tam są opisane setki takich
        > wypadków jak ten na Rysach

        A ja zapraszam do ponownej i tym razem uważnej lektury tej książki i
        wyciągniecia odpowiednich wniosków, że niemal do wszystkich opisanych tam
        wypadków doszło w niewielkich kilkuosobowych grupach turystów indywidualnych,
        którzy nie muszą wynajmować przewodnika.

        Lech
        • Gość: Przewodnik Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... IP: *.chello.pl 02.05.09, 12:59
          > wyciągniecia odpowiednich wniosków, że niemal do wszystkich
          opisanych tam wypadków doszło w niewielkich kilkuosobowych grupach
          turystów indywidualnych, którzy nie muszą wynajmować przewodnika

          A wniosek szanowni forumowicze jest prosty: dlatego w duzych
          grupach jest znacznie mniej wypadkow bo najczesciej chodza z
          przewodnikiem !!!


          Pozdrwiam Pazerny
          • rugala Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... 02.05.09, 13:26
            > A wniosek szanowni forumowicze jest prosty: dlatego w duzych
            > grupach jest znacznie mniej wypadkow bo najczesciej chodza z
            > przewodnikiem !!!

            Wniosek jest całkowicie błędny. To nie wniosek, a raczej paranoja. W pierwszym
            wydaniu "Wołania w górach" (jakies 30 lat temu) Michał Jagiełło opisuje wypadki
            z czasów, kiedy nie było obowiązku chodzenia z przewodnikiem i kiedy w górach
            liczne letnie obozy wędrowne prowadzili niemal wyłącznie wychowawcy szkolni i
            społeczna kadra stowarzyszeń jak PTTK, ZHP. LOP itp., a nie zawodowi
            przewodnicy. I tak samo są tam opisane wypadki, którym ulegli turyści
            indywidalni, a nie w grupach prowadzonych społecznie. Komu zależało na
            wyeliminowaniu społecznej kadry organizujacej i prowadzącej społecznie turystykę
            w polskich górach, a tym samym na zabiciu turystyki wędrówkowej? Odpowiedźcie
            sobie sami, bo jest to oczywiste, jaka grupa ludzi za tym stoi.

            I jeszcze cytat:
            "Z kronik TOPR-u wynika, że do zdecydowanej większości tragicznych zdarzeń w
            górach dochodzi w kilkuosobowych grupach, które i tak nie muszą wynajmować
            przewodnika."

            Lech (niebezpieczny!)
            • Gość: Przewodnik Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... IP: *.chello.pl 02.05.09, 14:48
              > W pierwszym wydaniu "Wołania w górach" (jakies 30 lat temu) Michał
              Jagiełło

              A moze Pan poczyta wydania nastepne nowelizowane o blizsze czasowo
              nam wypadki ??? A moze poczyta Pan 100-150 innych najnowszych
              pozycji ???

              > prowadzili niemal wyłącznie wychowawcy szkolni i społeczna kadra
              stowarzyszeń jak PTTK, ZHP. LOP itp

              Prosze popatrzyc w statystyki chocby BORT PTTK lub IT lub TPN i
              mocno ale to mocno sie Pan zdziwi !!!!! Sam wiele lat prowadzilem
              spolecznie..........ale jako licencjonowany przewodnik tatrzanski !
              A tak swoja droga niech Pan propaguje gratisowe przewodnictwo w
              Tatrach wykonywane przez kadre LOP, ZHP i tak zwanych innych - zycze
              powodzenia !

              A tak nawiasem mowiac Pana zdanie z niniejszego forum, ze grupy
              prowadzone przez przewodnikow za ciezka kase sa niezwykle halasliwe
              i anty przyrodnicze w przeciwienstwie do milczacych i kulturalnych
              grup prowadzonych spolecznie przez wychowacow, LOP, ZHP etc - to
              rekord .... oddalenia sie od rzeczywistosci..... lub swiadoma,
              prymitywna konfabulacja ! Współczuje bardzo ! Zycze milych gorskich
              wedrowek i bezpiecznych z nich powrotow (nawet pod opieka
              instruktora LOP - z pewnoscia bardziej kompetentnego niz przewodnik
              tatrzanski) ! Milej Majowki
              • rugala Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... 02.05.09, 19:28
                > > W pierwszym wydaniu "Wołania w górach" (jakies 30 lat temu) >
                > > Michał Jagiełło
                >
                > A moze Pan poczyta wydania nastepne nowelizowane o blizsze czasowo
                > nam wypadki ??? A moze poczyta Pan 100-150 innych najnowszych
                > pozycji ???

                A skąd Pan wie, że nie czytałem kolejnych wydań "Wołania w górach" i innych
                pozycji? Lepiej niech Pan zwróci uwagę na zacytowany fragment artykułu: "Z
                kronik TOPR-u wynika, że do zdecydowanej większości tragicznych zdarzeń w górach
                dochodzi w kilkuosobowych grupach, które i tak nie muszą wynajmować
                przewodnika." I zauważy wreszcie, że w czasach kiedy Jagieło opisywał wypadki w
                górach też tak było, choć większość grup wycieczkowych w polskich górach było
                prowadzonych społecznie i poruszały się bez wynajętego przewodnika. Przewodnicy
                obsługiwali głównie wycieczki autokarowe.

                > Prosze popatrzyc w statystyki chocby BORT PTTK lub IT lub TPN i
                > mocno ale to mocno sie Pan zdziwi !!!!! Sam wiele lat prowadzilem
                > spolecznie..........ale jako licencjonowany przewodnik tatrzanski

                Czy ja gdzieś napisałem, że nie było wcale takich wycieczek?

                > A tak nawiasem mowiac Pana zdanie z niniejszego forum, ze grupy
                > prowadzone przez przewodnikow za ciezka kase sa niezwykle halasliwe
                > i anty przyrodnicze w przeciwienstwie do milczacych i kulturalnych
                > grup prowadzonych spolecznie przez wychowacow, LOP, ZHP etc - to
                > rekord .... oddalenia sie od rzeczywistosci...

                Czy ja napisałem, że w_s_z_y_s_t_k_i_e grupy prowadzone przez przewodników są
                zawsze hałaśliwe, a wszystkie inne spokojne i kulturalne? Napisałem, że to są w
                większości bardzo liczebne i hałaśliwe grupy. Nie ma to co ich porównywać z
                niewielkimi zdyscyplinowanym grupami obozów wędrownych (turystów plecakowych)
                prowadzonych społecznie bez wynajętego przewodnika, które kiedyś można było
                spotkać na górskich szlakach i które dawały obłożenie schroniskom.

                Proszę nie wypisywać tu bajek, że uczestnik obozu wędrownego obciążony plecakiem
                ma ochotę rozrabiać na szlaku. A były to grupy liczące 10, góra po 20 osób.
                Mógłby Pan wyjaśnić, komu one przeszkadzały, że wypłoszono je z polskich gór za
                pomocą głupich przepisów i w majestacie prawa?

                I jeszcze jedno, jakieś trzy lata temu moja znajoma nauczycielka próbowała
                zorganizować w ramach szkoły letni obóz wędrowny w górach. Poprosiła mnie abym
                pomógł jej załatwić licencjonowanego przewodnika górskiego, bo tego wymagają
                przepisy. Próbowałem znaleźć jej takiego przewodnika, który by zechciał
                poprowadzić pieszy obóz wędrowny po górach, ale kiedy każdy zapytany usłyszał,
                że nie będzie autokaru i nie będzie wożenia dupska, a trzeba będzie chodzić
                pieszo z plecakiem od schroniska do schroniska, to od razu się wycofywał
                twierdząc, że ma dużo lepsze oferty. Szukać ze świeczką nie mieliśmy zamiaru,
                więc obóz po prostu się nie odbył. Pomijam fakt, że wynajęcie takiego figuranta,
                to jeden uczestnik obozu mniej a pozostali muszą pokryć koszty jego aprowizacji
                i oczywiście uiścić stosowny haracz.

                Sam spotykałem jeszcze w połowie lat 90-tych, kiedy to po upadku "komuny"
                wprowadzono cały pakietu ustaw liberalizujących prawo, w tym także wyjmujących
                spod łap urzędników państwowych nadzór nad przewodnictwem turystycznym, liczne
                górskie obozy wędrowne gdzie przewodnika górskiego ich uczestnicy nie mieli,
                byli najczęściej tylko przodownicy turystyki górskiej PTTK i instruktorzy
                harcerscy i wszystko było zgodnie obowiązującym prawem. Teraz niestety już tak
                się nie da i dlatego nic dziwnego, że turystyka wędrowna upada, choć nie jest to
                oczywiście jedyny powód.

                Widać nasi cwani lobbyści zachowują się jak przysłowiowy pies ogrodnika - sami
                nie zjedzą ale drugiemu nie dadzą.

                Z życzeniami przejrzenia na oczy (o ile to w ogóle jest możliwe)

                Lech
                • Gość: Wolneprzewodnictwo Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... IP: *.biuro.net.pl 02.05.09, 20:26
                  > I jeszcze jedno, jakieś trzy lata temu moja znajoma nauczycielka próbowała
                  > zorganizować w ramach szkoły letni obóz wędrowny w górach. Poprosiła mnie abym
                  > pomógł jej załatwić licencjonowanego przewodnika górskiego, bo tego wymagają
                  > przepisy. Próbowałem znaleźć jej takiego przewodnika, który by zechciał
                  > poprowadzić pieszy obóz wędrowny po górach, ale kiedy każdy zapytany usłyszał,
                  > że nie będzie autokaru i nie będzie wożenia dupska, a trzeba będzie chodzić
                  > pieszo z plecakiem od schroniska do schroniska, to od razu się wycofywał
                  > twierdząc, że ma dużo lepsze oferty.


                  OOOoooo właśnie, to jest właśnie to. Skąd ja to k**** znam.
                  • rugala Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... 08.05.09, 08:22
                    > > Próbowałem znaleźć jej takiego przewodnika, który by zechciał
                    > > poprowadzić pieszy obóz wędrowny po górach, ale kiedy każdy zapytany
                    > > usłyszał, że nie będzie autokaru i nie będzie wożenia dupska, a trzeba będzie
                    > > chodzić pieszo z plecakiem od schroniska do schroniska, to od razu się wycofywał
                    > > twierdząc, że ma dużo lepsze oferty.
                    >
                    >
                    > OOOoooo właśnie, to jest właśnie to. Skąd ja to k**** znam.

                    Czyli sami nie wezmą, ale załalatwili sobie takie przepisy aby innym nie było
                    wolno prowadzić.

                    Skąd wziął się ten syndrom "psa ogrodnika", można dowiedzieć się z prowadzonej
                    przeze mnie strony internetowej => www.ksp.lanet.wroc.net/gosciniec.htm

                    Lech

                    www.kspoz.webpark.pl
                • Gość: odkrywca Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... IP: 77.236.0.* 04.05.09, 23:26
                  lechu - pod nickiem RUgala- wlasnie znalazlem kilk twoich wpisow na zalosnym
                  blogu 'wolneprzewodnictwo' Zimowskiego.. Wódkę razem pijecie to na forum GW sie
                  trza opisac.. żalosne..
          • Gość: Zjerzony Re: Trzeba czytać ze zrozumieniem... IP: 212.95.49.* 04.05.09, 10:07
            > w duzych grupach jest znacznie mniej wypadkow bo najczesciej
            > chodza z przewodnikiem !!!

            A czy kazdy z prowadzacych takie grupy ma licencje? Bo z tego co tu czytam, to
            wielu takiej licencji nie posiada. A skoro wiele osób nie przejmując się
            przepisami prowadzi grupy asfaltem do Morskiego Oka czy Doliną Koscieliską, i
            nic sie zlego nie dzieje, to po co ta cala nagonka?

            Szanowni Forumowicze! To co tu wypisuje nam przewodnik, to sie zupelnie kupy nie
            trzyma. Jezeli wg niego duze grupy zorganizowane chodza z przewodnikiem, to po
            co ta cala akcja zmuszania tych grup do wynajecia licencjonowanego przewodnika
            lub zawracania ze szlaku? Przeciez z jego wypowiedzi wyziera prawda, ze w
            rzeczywistosci nie chodzi tu o bezpieczenstwo i porzadek, a o wycisniecie jak
            najwiecej dudkow od turystow przez grupe pazernych kolesiow.
    • Gość: gere do reguły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.09, 12:13
      Przepraszam zapomniałem że nawet w górach nauczyciel jest
      najważniejszy i wszystko wie lepiej i zwrócic uwage to tak jak by
      policzek wymierzyć
      czasami nawet wie lepiej jak prowadzić autokar, no bo przecież jest
      nauczycielem

      pozdrawia
      przewodnik również pazerny
      • Gość: Kierowca Przykład głupoty... IP: *.lanet.net.pl 02.05.09, 12:44
        > czasami nawet wie lepiej jak prowadzić autokar, no bo przecież jest
        > nauczycielem

        Co do posługiwania się przewodnickiego lobby idiotyczną argumentacją, polegającą
        na porównywaniu kierowania pojazdem silnikowym do oprowadzania wycieczki, to z
        wyjaśniemiem tego przykładu rażącej głupoty można zapoznać się na stronie =>

        wolneprzewodnictwo.blog.pl/archiwum/index.php?nid=12316210

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka