Dodaj do ulubionych

osiedle sfrustrowanych ludzi

01.06.09, 09:56
Drodzy Sąsiedzi,
Mieszkam na Europejskim od ponad roku (Paryż)i chciałam się zapytać CO SIE z
WAMI STLO?!
Kiedy kupowalismy tu mieszkanie, pomimo że osiedle bylo brzydkie (malo
zielenie, wszystko niedokonczone itp) to atomsfera była radosna i pelna
nadziei na rozpoczecie nowego życia. Chcielismy stworzyć sobie zaciszne
osiedle na którym bedziemy mogli wychowywać spokojnie nasze dzieci.
I kiedy sprowadzam sie po kilku latach co widze?
Ludzi, którym nazwa "osiedle o podwyższonym standardzie" przewróciła w głowie
i myśla ze sa zajefajni przez sam akt własności mieszkania (może kupno
mieszkania tutaj jest elementem jakiejś terapii na leczenie kompleksów i ja o
tym nie wiem?). Jakiekolwiek relacje sasiedzkie wymarły, gdyż części ludzi
brakuje jaj żeby iść do sąsiada z wyjaśnieniem spornych kwestii - latwiej
wyppisywać oszczerstwa na forum (którego oskarżany najprawdopodobniej nigdy
nie przeczyta), napisać skarge do administracji, albo najlepiej wezwać straż
miejską czy policję. Są też tacy, którzy za dobre rozwiązanie uznali rysowanie
innym aut. Oczywiście tajemniczy zwrot "dzien dobry" wobec drugiej osoby
został tu zapomniany. Najchetniej to eksmitowalibyście sąsiadów o niższym
dochodzie niż 6tys. miesięcznie. A nacje studentów zamknęlibyście w
gettcie.Każdemu wszystko przeszkadza- to pies za dlugo szczekał, to sąsiad za
głośno sie kluci z żona, to ktoś inny za ciezko schodzi po schodach, to ktos
inny za glosno seks uprawia...
Jeśli naprawde żyjecie w przekonaniu, że Europejskie jest lepsze od innych
osiedli, to rozczaruje Was. Każde osiedle bylo kiedyś nowe i ładne. Za 5 lat
dzieciaki robiące teraz tyle hałasu na podwórku podrosną i bedą przesiadywać
na ławkach popalając papierosy i pijąc piwo. TRawnika mieć nie będziemy, gdyż
trawa nie przeżyje codziennej gry w piłkę coraz większych i silniejszych
chlopców. nie mówiąc już o drzewkach, którym już teraz bliżej do kikutów niz
roslin.
Jeszcze jedno, argumentacja że kupując mieszkanie na tym osiedlu każdy
powinien sie nastawić na hałasujące dzieci jest feralna - idąc tym tokiem
rozumowania każdy powinien się również nastawić na imprezujących studentów
(bliskość Kampusu). Więc DRODZY SĄSIEDZI, otrząśnijcie się ze swojej wizji o
wyższości nad innymi i skonfrontujcie ją z rzeczywistością.I zacznijmy
mieszkać jak normalni sąsiedzi i zrobmy cos zeby atmosfera na naszym osiedlu
byla lepsza.
pozdrawiam
sąsiadka
Obserwuj wątek
    • karino4 Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 01.06.09, 14:44
      Brawo. W końcu usłyszeliście Drodzy Sąsiedzi kilka słów prawdy...a
      teraz czas na refleksje, może w końcu zajmiecie się wartościwymi
      kwestiami typu: ,,co zrobić aby żyło się nam lepiej na naszym
      osiedlu'' a nie (za przeproszeniem) pierdołami.
      Zakładam, że kto jest jeszcze w miare normalny i nie zachłysnął
      się ,,aktem własności mieszkania'' na ,,osiedlu o podwyższonym
      standardzie'' - zastanowi się nad przesłaniem autora/autorki
      bluehare. Pozdrowienia dla tych którzy (za przeproszeniem),,wyżej
      srają niż dupe mają'' .
      • mts9 Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 01.06.09, 22:21
        Szkoda, tylko że nieliczni myślą tak jak moje przedmówczynie z którymi się w
        100% zgadzam.
        Dla 'Europejczykow' najważniejszym problemem jest to że pies załatwił się nie na
        tym kawałku trawy co trzeba, że dziecko zachowuje się za głośno (po przecież
        2latek powinien wiedzieć że nie wolno krzyczeć) że auto zaparkowało na zakręcie
        i trzeba je ominąć o całe 26,5 centymetra (a takie nadkładanie drogi to przecież
        niewiarygodny wysiłek) że sąsiad który kupił sobie mieszkanie na parterze z
        ogródkiem może się cieszyć zrobieniem sobie kiełbasek na grillu w niedzielne
        popołudnie (zaraz jeden z drugim zazdrośnik z 2,3,4 pietra który nie ma tej
        mozliwości zadzwoni do ochrony - bo przecież REGULAMIN - rzecz święta). Nie mam
        grilla, psa, auta, mieszkania na parterze ale jak mijam moich uśmiechniętych
        sąsiadów którzy biegną ze swoim psem na spacer uśmiecham się do nich, jak mijam
        nie tak zaparkowane auto jak by chcieli tego 'europejczycy' myślę sobie że
        dobrze że udało się im zaparkować pod blokiem mimo tak małe liczby miejsc i co
        dzień zastanawiam się nad pomysłowością tych że ludzi, jak czuje zapach grilla
        to mam ochotę podrzucić swój kawałek karczka do podsmażenia. Ludzie jak nie
        możecie mieszkać w prywatnych willach na obrzeżach karkowa i tam leczyć swoich
        kompleksów to chociaż dajcie żyć tym którzy chcą się tym życiem cieszyć ze
        swoimi bliskim podczas codziennych obowiązków i przyjemności... Pozdrawiam
        wszystkich pozytywnie nastawionych do życia ludzi... Mam nadzieję, że z dnia na
        dzień będzie nas więcej...
        • repsaj Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 01.06.09, 23:22
          O tym wszystkim pisałam już cztery lata temu i nie tylko ja.Przejrzyj stare
          wątki. Mieszkam 4,5 roku.Szkoda czasu i już za późno na lekcje wychowawcze.
        • xezaq Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 09:42
          Jedynie króciutki komentarz - o ile ze słowami autorki wątku mogę
          się zgodzić, o tyle Twój post sugeruje, że wszelkie reguły są
          właśnie po to, by je łamać. Trzymając się tej zasady sawsze będziemy
          zadupiem świata i do "europejskści" nie dojdziemy nigdy.
        • e-nick Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 12:11
          OK. Rozpalmy na balkonach grile, wypuśćmy nasze pieski wewnątrz
          kwartału - jak ktoś nie ma pieska to niech chociaż petem rzuci na
          chodnik. No i oczywiście nie zapominajmy o odwiedzających nas,
          zmotoryzowanych znajomych - pozwólmy im wjechać do środka. Niech
          zastawią chodniki, przejazdy. A co tam - niech staną na miejscu
          sąsiada, jego strata - mógł se miejsca pilnować. Stwórzmy sobie
          przyjazne, otwarte na ludzi osiedle. Czy taki scenariusz, Drogie
          Przedmówczynie, Wam odpowiada ??
          • karino4 Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 12:44
            Czy spotkałeś/aś się z sytuacją aby ktoś rozpalał grila na balkonie?
            Przeczytaj tekst uważnie chodzi o taras na 5 piętrze czyli zakładam,
            że dym z grila unosi się do góry tak? wiec w czym masz problem?
            petów nikt nie rzuca na chodniki tylko gasi w popielniczce, więc w
            czym tkwi problem? właściciele piesków chadzają raczej poza
            kwartałem a choćby nawet piesek nie wytrzymał to co Ci szkodzi jedna
            kupka na trawniku? zaraz się rozłoży (a moze chodzisz po trawnikach?)
            nie spotkałam się także z tym aby ktoś zaparkował na miejscu
            wykupionym. To że czasem sąsiedzi parkują na przejazdach wynika z
            tego ze miejsc brak a raczej porządnego parkingu na zewnątrz(nie
            każdego stać na garaż lub miejsce p.)do tego nikt nie parkuje tak
            abyś przejechać nie mógł więc nie przesadzaj. ,,Robisz z igły
            widły''. Jeżeli Ci coś bardzo przeszkadza to podejdź do swojego
            sąsiada i z nim poprostu szczerze porozmawiaj o nurtującym Cię
            problemie, jestem pewna że ulżysz swojemu cierpieniu;)pozdrawiam
            • chieftain Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 13:34
              Ta najfajniejsi są sąsiedzi z góry,którzy gaszą pety w popielniczkach
              i wyrzucają je przez balkon (zapytaj tych co nają ogródki ile petów
              cudzych wygrabiają z ogródków.
              Co do psich kup w kwartale,to chyba nigdy nie natknęłaś się na takowe
              przy bramkach szczególnie.To nie jedno przypadkowe gówienko,to już
              całe psie wc.
              Parkowanie na zakrętach i przy wyjazdach...Może nie szkodzi
              samochodom,ale zagraża pieszym,zasłaniając z jednej strony im
              widoczność,a z drugiej pieszego nie widać dopóki nie ominie samochodu
              Niekiedy jest na środku jezdni a jadące z góry samochody ledwo
              wychamowują.
              Ta wszscy czepiają się biednych sąsiadów (z
              psami,zmotoryzowanych,grilujących,z dziećmi) bo to taki nasz sport
              europejski i sposób na zabicie wolnego czasu.
              A pezepisy,regulamin(na przestrzeganie którego godziliśmy się) to
              tylko fanaberie coby utrudnić innym żywot.
              Wiwat anarchia!!!
              • chieftain Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 13:38
                Oczywiście miało być "wyhamowują" i "przepisy".
                To tak dla nadgorliwych,żeby wiedzieli,że zasady ort.polskie nie są
                mi obce..
                ;-D
            • 41paryz Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 13:37
              karino4 napisała:

              > petów nikt nie rzuca na chodniki tylko gasi w popielniczce, więc w
              > czym tkwi problem?

              Jakbyś przeszła się pod balkonami Paryża to zobaczyłabyś że niestety pełno petów
              leży na trawniku, a nie jak mówisz w popielniczce. Super by było gdyby każdy na
              tyle miał rozsądku aby mieć popielniczkę na balkonie i gasił tam pety. Jestem za.

              > właściciele piesków chadzają raczej poza kwartałem a choćby nawet piesek nie
              wytrzymał to co Ci szkodzi jedna kupka na trawniku? zaraz się rozłoży (a może
              chodzisz po trawnikach?)

              Jedna nierozłożona kupka każdego psa z Paryża na trawniku wewnątrz to jest
              mnóstwo nierozłożonych kupek dziennie, jakbyś wyszła na podwórko to zobaczyłabyś
              że na trawniku jest i to nie jedna kupka. A co takiemu właścicielowi pupilka
              szkodzi po nim sprzątnąć, skoro jak mówisz ma nam się żyć dobrze i w zgodzie.
              Dlatego powinnaś raczej napisać:"właściciele piesków chadzają raczej poza
              kwartałem a choćby nawet piesek nie wytrzymał to co właścicielowi szkodzi
              sprzątnąć po nim"
              Nic złego nie widzę w tym żeby rozłożyć sobie na trawniku kocyk i posiedzieć na
              nim itp., od tego m.in. ten trawnik jest, to nie jest świętość. Zdarza mi się
              iść po trawniku jak spaceruję z dzieckiem, bo to do niedawna było jedyne miejsce
              po którym można było iść nie patrząc pod nogi czy nie wdepnie maluch w jakąś
              niespodziankę, DO NIEDAWNA pisze bo od jakiegoś czasu niestety przykro mi to
              stwierdzić pieski wysadzane są na trawniku wewnątrz Paryża. Nie rozumiem co się
              stało, że przez kilka lat pieski wewnątrz nie robiły kupek, a jakiś czas temu
              zaczęły. Dziwne prawda.

              Ja też bym chciała żeby żyło się nam wspólnie dobrze, ale niestety nie wszyscy
              maja na tyle kultury jak widać.

            • e-nick Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 13:57
              No, niekoniecznie ten dym idzie do góry, to zależy od wiatru.
              Spotkałem się z sytuacja rozpalania grilla na balkonie,spotkałem się
              też z regulaminem przy zakupie mieszkania. Przeczytałem go ze
              zrozumieniem i podpisałem. Widziałem też plany osiedla przed zakupem
              mieszkania i kupiłem miejsce parkingowe. Jeżeli nie macie zamiaru
              stosować się do postanowień ogólnie przyjętych przez Wspólnotę, to
              chociaż nie wymyślajcie swoich zasad. A jak chodzi o kupki na
              trawniku , to niestety Właściciel tarasowca wyprowadza wewnątrz
              kwartału swojego yorka. Jeżeli chodzi o możliwość "porozumienia" się
              z tym Sąsiadem, to zapytaj panie z Administracji. Teraz czekam na
              nagonkę, jakim to jestem zawistnym zazdrośnikiem i jak mnie bebechy
              bolą z żalu, że nie mam tarasu, yorka, petów i co tam jeszcze
              chcesz...
    • 41paryz Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 14:27
      No niestety prawda jest taka że osiedle jest niedostosowane do życia rodzin z
      dziećmi, chodzi tu głównie o infrastrukturę społeczną. Rzeczywiście
      estetyka,elitarność, bezpieczeństwo-osiedle zamknięte, dozorowane przesłoniła
      większości (mówię tu tez o sobie) praktyczność, funkcjonalność jaką osiedle
      mieszkaniowe powinno spełniać. Osiedle zaplanowane dla biznesu, bez dzieci, jako
      noclegownia, co dodatkowo sugeruje "bluehare" pisząc że nie powinniśmy się
      nastawiać na hałasujące dzieci.
      Po 5 latach mieszkania tutaj widzę jak być powinno, a nie jest.
      Dla przykładu za tak znienawidzonej komuny jak planowano osiedle to planowano
      równorzędnie ośrodek zdrowia, miejsce zabaw dla dzieci, żłobek,
      przedszkole,szkołę itp. A teraz podciąga się powstałe w ostatnich latach
      wielotysięczne osiedle Ruczaj pod istniejącą kiedyś (a właściwie brak)
      infrastrukturę społeczną.
      Co do naszego Paryża.
      Pomysł z własnym wewnętrznym dziedzińcem super, o nawet jest miejsce do zabawy
      dla dzieci, w praktyce - mamy tylko piaskownice i niezbyt bezpieczną drabinkę,
      pergola przez 5 lat nie daje cienia bo rośliny pnące się nie pną. Ławki, porażka
      totalna, tylko dla ozdoby bo o siedzeniu na nich nie ma mowy. Dzieciom nie można
      nawet kreda malować po chodnikach, chociaż pierwszy lepszy deszcz zmyje te
      malunki. Starsi chłopcy graja w piłkę na trawniku, a widzicie gdzieś w pobliżu
      OE boisko gdzie by te dzieciaki mogły po szkole pograć?Bo ja nie. Bloki przy
      Szuwarowej i Raciborskiej maja boisko i tam dzieciaki na trawnikach nie grają,bo
      maja gdzie. Trudno że niszczą trawnik, może to da w końcu komuś do myślenia, że
      trzeba tym dzieciom zapewnić miejsce do zabaw ruchowych. A może jesteście
      zdania jak co niektórzy że po szkole maja siedzieć w domu, a podwórko ma być ot
      tak żeby tylko było. Te dzieci i tak będą po podwórku biegały, czy to się komuś
      podoba czy nie. Więc może zróbmy coś wspólnie aby im tą zabawę uprzyjemnić. Oni
      z nudów będą wymyślać różne zabawy, typu zabawa w klatkach,garażach, bramami,
      domofonami itp. co jest naturalne przy braku innych możliwości. Mieszkańcy nie
      wyrażają zgody na to aby powstał wewnątrz plac zabaw, a może
      jednak zastanówmy się wspólnie i stwórzmy naszym dzieciom miejsce zabaw, tak aby
      i starsze dzieci i młodsze mogły się bezpiecznie bawić. Mamy duży dziedziniec i
      coś sensownego można zaplanować. Dzieci i tak będą się wewnątrz bawiły, możemy
      im tą zabawę uprzyjemnić.
      A wizja dzieciaków siedzących na ławkach palących i pijących chyba mocno
      przesadzona.

      Pozdrawiam sąsiadów
      • atomek333 Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 15:52
        Szanowni Sąsiedzi
        Z wielki zainteresowaniem przeczytałem wszystkie wątki dotyczące
        tego posta i chciałbym podzileić się kilkoma refleksjami:
        1.Regulamin wymyślono po to aby mieszkało się w miarę komfortowo i
        bezpiecznie i nie widzę powodu dla którego należałoby go łamać lub
        naciągać.
        2.Grill na balkonie - jest zakaz stosowania otwartego ognia na
        terenie całego miasta i są to głównie względy związane z naszym
        bezpieczeństwem.(przypominam pożar śmietnika i niedawny pożar w
        Wiedniu, gdzie wokół był sam beton) Natomiast jeżeli ktoś używa
        grilla elektrycznego, niebezpieczeństwo jest znikome, po za zapachem
        który będzie się roztaczał wokół...tutaj stawiam na rozsądek i
        dobrosąsiedzkie stosunki grilującego/cych, którzy może zastanowią
        się, czy zapach pieczonych pyszności będzie komuś przeszkadzał czy
        nie.Generalnie jestem za ROZSĄDNYM stosowaniem grilów elektrycznych
        i po sprawie.
        3.Niedopałki - koszmar i pomimo , że sam jestem osobą palącą będę
        tępił wszelkie zaśmiecanie naszego kwartału, a w szczególności
        papierosami.Jeżeli ktoś ma problem ze zdobyciem popielniczki, jestem
        skłonny zafundować po 1 sztuce takiego "urządzenia"na każde
        mieszkanie z zadeklarowanym palaczem.
        4.Parkowanie - moja osobista refleksja jest taka: wszyscy, którzy
        wykupili miejsca parkingowe i zewnętrze postojowe to stado frajerów,
        ze mną na czele.Dlaczego? Otóż wystarczy zakupić sobie pilota za ok
        90 zł i bezkarnie parkować na chodnikach i alejkach wewnątrz
        kwartału.Brawo! Nasz naród jest słynny ze swej pomysłowości, ale nie
        tędy droga.Nie uznaję argumentu, że kogoś nie stać parking
        płatny.Jeżeli nie masz miejsca, ani garażu, wynajmij za normalne
        rynkowe stawki (ok200-300zł) miejsce postojowe.Na każdym większym
        osiedlu istnieje ten problem i pragnę przypomnieć , że czasy PRL-u
        gdzie wszystko było za darmo (lub półdarmo) dawno mineły.Argument ,
        że miejsca do wynajęcia dawno się skończyły, rozumiem, ale tutaj
        wyłuszczam mój pomysł.Nasze alejki w kwartale są na tyle szerokie,
        że z powodzeniem możemy wyznaczyć około 20-30 dodatkowych miejsc
        parkingowych wzdłuż krawężnika. Opłata rynkowa byłaby uiszczana w
        administracji na funduszu, który moglibyśmy przeznaczać jako
        wspólnota na różne cele.Nienawidzicie metalowych ławek przy
        piaskownicy?roslinki nie chcą rosnąć?dzieciom brakuje huśtawki?mamy
        za małodrzew?Moi Drodzy, szacuję wpływ z takiego najmu na poziomie
        od 4000 do 9000 zł miesięcznie żywej gotówki! Beż problemu będzie
        nas stać na upiększenie naszego Paryża.A dodatkowo sądzę, że
        znalazłyby się 2-4 miejsca dla odwiedzających nas gości, które
        powinny być bezpłatne i stosownie opisane.Jestem ciekaw Waszych
        opinii w tej sprawie.Jestem pewien, że większość opinii będzie
        krytyczna, jednak bardzo boli mnie brak pomysłów, więc lepszy taki
        pomysł niż ciągłe utyskiwania...

        serdeczności dla Wszystkich
        • bluehare Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 02.06.09, 17:34
          Drodzy sąsiedzi,

          Bardzo cieszy mnie zwrócenie uwagi na mojego posta. Jednak na wstępie chciałabym
          zauważyć, że nie wzywam w nim do bojkotu regulaminu! Chciałam tylko zasugerować,
          żeby wszelkie kwestie sporne próbować rozwiązywać po sąsiedzku, a dopiero w
          skrajnych przypadkach sięgać po bardziej drastyczne środki. Miałam również na
          myśli bardziej pozytywne nastawienie do siebie nawzajem, żeby wyeliminować
          sytuacje, kiedy na moje "dzień dobry" widzę zdezorientowaną minę sąsiada (a nie
          daj Boże jakiś uśmiech, który z kolei budzi podejrzliwość)oraz wyrozumiałość.
          Przykładowo, kiedy zdarzy się sytuacja, że komuś wyje pies,(bo nie wiem, musiał
          zostać dłużej w pracy)to nie wzywam od razu straży miejskiej ani nie zgłaszam
          tego do administracji czy prokuratury.
          Co do regulaminu, to jest on po to, aby żyło nam się lepiej i nie mam zamiaru
          tego kwestionować. również jestem przeciwniczką wyprowadzania psów w obrębie
          placu czy (o zgrozo!)zrzucania petów na trawę.Irytuje mnie również dym
          papierosów który czy chce czy nie muszę wdychać,razem z sąsiadem obok(jestem
          niepaląca). ale jestem świadoma tego, że facet jest u siebie w domu i lubi sobie
          zapalić, więc rozumiem to.
          Co do dzieci, jestem świadoma tego, że brak jakichkolwiek planów
          zagospodarowania ruczaju i przekazanie władzy deweloperom spowodowało, że Ruczaj
          jest terenem najgorzej przystosowanym dla rodzin z dziećmi. Jednak my mamy takie
          problemy, Nowa Huta (pod względem planistycznym świetna) ma inne, i mimo
          wszystko wolę nasze. I nie mam nic przeciwko dzieciakom bawiącym się na trawie,
          jednak uważam, że nie jest to miejsce do gry w piłkę dla starszych chłopców (od
          ok. 12 lat w górę)efekt widoczny za oknem(czarna plama ziemi pomiędzy kikutami
          ze świerków). Po drugiej stronie ulicy są łąki z ogromną przestrzenią,
          (jeszcze!)całe szczęście niezabudowane, i jestem przekonana, że tam chłopcy
          mieliby znacznie większą frajdę. Podkreślam, nie mam na myśli małych dzieci, dla
          których zabawa poza zamkniętym sektorem mogłaby być faktycznie niebezpieczna.
          Inna sprawa, że przydało by się boisko dla dzieciaków (może wraz z rozbudową
          kampusu tam coś takiego powstanie).
          Kwestia aut - całe szczęście mam miejsce parkingowe:)A tak to podziwiam
          precyzję, odwagę i fantazję niektórych kierowców:) osobiście w lęku o auto
          wolałabym parkować pod Cerfem niż na zakrętach. Ale to z mojego punktu widzenia.
          Chciałabym jednak poprzeć powyższego posta w kwestii dodatkowych miejsc
          parkingowych.
          W kwestii placu zabaw - może dałoby się z kasy którą dajemy na czynsz coś
          wygospodarować na ten cel, nie mówię dla każdego bloku, ale ogrodzony plac zabaw
          wspólny dla całego osiedla - kasa znacznie większa do rozdysponowania.
          Zwłaszcza, że czynsz poszedł ostro w górę ostatnio...
          Myślę, że jako całe osiedle mamy większe szanse żeby coś osiągnąć.
          pozdrawiam wszystkich gorąco
    • pawel-news po co sie tak nakręcacie ? 04.06.09, 00:54
      zacznijcie mówić ludziom dzien dobry, moze pare osob was pozna i od razu bedzie
      lepiej, poznajcie swoich sasiadów, jednym słowem - zacznijcie od siebie :)

      pozdrowienia!
      • paty_sraty Re: po co sie tak nakręcacie ? 11.06.09, 14:57
        popieram przedmówce. oczywiście wszyscy chcą zmieniać świat, ale zaczynają od
        swoich bliźnich. powodzenia.
        dziękuje bogu, ze się wyprowadzam, bo mieszkanie w wiezieniu jest męczące. przez
        cały czas jak tu mieszkam spotkałam może dwóch sąsiadów.

        a kupy yorków są największymi kupami świata!
        • repsaj Re: po co sie tak nakręcacie ? 13.06.09, 18:28
          popieram , chyba się wszystkim nudzi, a mój sąsiad od pięciu lat ten sam /chyba
          ,bo już czasem wątpię czy to ten sam/ dalej nie mówi dzień dobry - pomimo, że
          czasem po coś dzwoni do drzwi.
          • kobdik_kobdik Re: po co sie tak nakręcacie ? 14.06.09, 22:13
            Nie narzekaj. Mi są sąsiadka nie odpowiada kiedy mówię jej "dzień dobry".
            Niemową nie jest, bo słyszałem jak z dzieckiem rozmawia ;)
    • spokoz Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 14.06.09, 20:53
      Mieszkasz w Paryzu? Jesli chcesz zmian to zacznij przychodzic na
      zebrania wspolnoty.
    • elwit2 Re: osiedle sfrustrowanych ludzi 05.08.09, 20:22
      Nie lubię generalizować i nie wierzę, że każdy z mieszkańców donosi na swojego
      sąsiada ochronie/policji/straży miejskiej. Mieszkam tu trzy lata i do tej pory
      doniesiono na mnie zaledwie raz, co w porównaniu z kolegą z Wiednia (5 razy:
      dzieci, dzieci, dzieci, pies, pelna skrzynka pocztowa(??)) wydaje mi się
      przyzwoitym poziomem. Nasze osiedle jest sypialnią i nie łudźmy się że będąc
      zlokalizowane na odludziu, bedzie kiedykolwiek mekką kultury (niezależnie od
      ceny za metr). Być może rozczaruję narzekających, ale dobrze mi się tu mieszka.
      A skargi? Proponowałbym sąsiadom więcej otwartości - uczmy się od dzieci - one
      wszystkim mówią 'dzień dobry'.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka