Dodaj do ulubionych

Rektorzy mówią: basta!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 20:28
I bardzo dobrze. Najwyższy czas, żeby zniknęły te fabryki idiotów z
dyplomami szkół wyższych. Kiedy profesor uczący na jednej z tych
szkólek ustalił zaliczenie na wysokości 4 pkt na 17 możliwych i
oblało 90%, usłyszał od kanclerza tejże szkółki: "no, kolego, to nie
Sorbona, proszę obniżyć wymagania". Profesor odszedł, bo jednak
nawet prostytucja edukacyjna ma granice.
Obserwuj wątek
    • Gość: zdziwko.prawko Rektorzy mówią: basta! IP: *.devs.futuro.pl 16.07.09, 20:36
      Czekamy na oświadczenie innych prywatnych właścicieli firm oczekujących
      pieniędzy od Państwa.

      • Gość: czytelnik Rektorzy mówią: basta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 20:45
        "- To sprzeczne z konstytucją, by połowa młodych ludzi studiowała za
        darmo, a połowa musiała za to płacić. "

        Studiują za darmo, bo dobrze zdali maturę i dostali sią na państwowe
        uczelnie. W liceum uczyli się, a nie imprezowali.
        • Gość: marajka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.ghnet.pl 16.07.09, 21:00
          Sprzeczne z konstytucją- dobre! Studia nie są obowiązkowe. Państwo na swoich
          uczelniach zapewnia studia bezpłatne. Kto się nie dostał- trudno. To nie szkoła
          podstawowa, gdzie skandalem byłby brak miejsca dla dzieci w szkołach państwowych.
          • kaczynksi "Uczelnie" w Grójcu,Przasnyszu czy Skierniewicach? 17.07.09, 12:45
            To badziew oczywisty. ale podstawowym kryterium powinny być państwowe obiektywne
            egzaminy przynajmniej z części przedmiotów i na tym państwo powinno się
            skoncentrować. Uczelnia (także państwowa)powinna dostwać dofinansowanie za zdane
            egzaminy swoich absolwentów. Skończyłyby sie licencjaty za gęsi...
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Jak się ministerstwo nauki pozbiera po tym ciosie 17.07.09, 19:52
              Jeśli nie zostaną spełnione, uczelnie nie będą współpracować z resortem
              edukacji


              Jak się ministerstwo nauki pozbiera po tym ciosie, to ja nie wiem.
        • 3cik <---------------=- 17.07.09, 08:44
          Nie prawda. Ja imprezowałem w liceum na potęgę a skończyłem AGH :P
          • Gość: maśka Re: <---------------=- IP: *.interia.pl 17.07.09, 12:55
            Mo rzeczywiście, powód do dumy, stary. Studia na AGH kończy się z palcem w d.pie
            przy minimum wysiłku. Zapraszamy na Politechnikę albo na UJ.
            • lhat Re: <---------------=- 17.07.09, 14:53
              > "Mo rzeczywiście, powód do dumy, stary. Studia na AGH kończy się z palcem w
              d.pie przy minimum wysiłku. Zapraszamy na Politechnikę albo na UJ."

              Dla niektórych tak, ponieważ egzaminy wstępne miały zabójcze poziomy trudności i
              dostają się przeważnie najlepsi. Do tego zależy jaki kierunek - na niektórych
              przewidują czas na pracę zarobkową i można go różnie wykorzystać.

              Co do politechniki, to się nie będę wypowiadał, ponieważ nie znam nikogo, kto by
              tam studiował, natomiast UJ radziłbym omijać z daleka, bo wysiłek jest głównie
              kierowany na walkę o to, żeby nie być traktowanym jak śmieć.
            • Gość: Maciek Re: <---------------=- IP: *.trzebinia.mm.pl 17.07.09, 15:33
              to chyba na zaocznych z palcem w dupie, jakos dziwnym sposobem agh jest dużo
              wyżej we wszystkich rankingach niż politechnika :)
        • Gość: eMka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: 83.3.34.* 17.07.09, 10:34
          Zdałam maturę wręcz bardzo dobrze, musiałam ze wzlędów osobistych
          zrobić przerwę po liceum- zdawałam starą maturę w ostatnim roczniku.
          Nie dostałam się później na studia, bo tam gdzie startowałam były
          takie fajne warunki dla starej matury... Nie jestem głąbem, poszłam
          rok wcześniej do szkoły, mam IQ pow. przeciętnej. Czasem bardzo
          żałuję, że nie rozplanowałam tego inaczej. Może gdybym startowała na
          większą liczbę uczelni i miała większą świadomość czego mogę się
          spodziewać na pseudowyrównujących testach byłoby inaczej... Tak czy
          tak kończę prywatną uczelnię w przyszłym roku i jestem z niej
          naprawdę zadowolona, także ze względu na kadrę naukową- wykładowcy
          chetnie rozmawiają ze studentami, pomagają im we własnych
          inicjatywach. Jedyny problem to to, że mam świadomość, że wielu
          ludzi będzie na mnie patrzyło po studiach przez pryzmat uczelni, a
          nie wiedzy jaką posiadam (a uważam, że jest spora- moje studia to
          moja pasja) :(

          P.S. Z jednej strony mam świadomość, że jest sporo słabych uczelni-
          ja swojej za taką nie uważam, wątpię czy jej akurat coś zagrozi.
          Może warto by postawić na rozwój lepszych uczelni niepublicznych,
          zeby zrównał się poziom? I co zrobić ze studentami tych, które padną?
          • Gość: a Jezu, jaka Ty jesteś świadoma... IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.07.09, 11:30
            • Gość: eMka A Tobie o co chodzi? IP: *.acn.waw.pl 17.07.09, 11:38
              Bo wg mnie Twój post nie ma żadnej wartości merytorycznej...
              • Gość: Jaro Re: A Tobie o co chodzi? IP: *.jmdi.pl 17.07.09, 11:44
                Temu Panu chodzi o to że ma kompleksy , a że reprezentuje swoimi wypowiedziami
                dno to prawda
                • Gość: eMka Re: A Tobie o co chodzi? IP: *.acn.waw.pl 17.07.09, 11:56
                  Zauważyłam właśnie, że na forach jest bardzo dużo osób, które
                  najwyraźniej mają problemy ze zrozumieniem lub wyartykułowaniem
                  pewnych rzeczy, bo w postach ograniczają się jedynie do krytyki
                  stylistyki, ortografii czy zbyt dużej ilości powtórzeń... Sami
                  poloniści w kraju czy jak :)?
                  • Gość: Jaro Re: A Tobie o co chodzi? IP: *.jmdi.pl 17.07.09, 11:57
                    możliwe:) szkoda tylko że tacy mierni
          • greges58 Re: Rektorzy mówią: basta! 17.07.09, 18:23
            Gość portalu: eMka napisał(a):

            > mam IQ pow. przeciętnej.

            Przepraszam, co masz... ???
            Aha, już wiem !
            Rozwiązywałaś testy : " Które trójkątne kółko, nie pasuje do czerwonego kwadratu ? "

            Gratuluję megalomanii i bezkrytycyzmu !

            Śmieszna jesteś...

            Grzesiek.
            • Gość: j Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.siedlce.vectranet.pl 17.07.09, 19:00
              > > mam IQ pow. przeciętnej.
              >
              > Przepraszam, co masz... ???
              > Aha, już wiem !
              > Rozwiązywałaś testy : " Które trójkątne kółko, nie pasuje do czerwonego kwadrat
              > u ? "

              powyżej przeciętnej, czyli z tego quizu uzyskała powyżej 90 pktów? Np. 93? hehehe
              PS. nic nie mam do ludzi z prywatnych uczelni
              • Gość: eMka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.acn.waw.pl 17.07.09, 19:03
                A wiecie na jakiej podstawie puszczają wcześniej do szkoły? Poza tym są prostsze
                i bardziej sprawdzone metody- specjaliści i odpowiednie narzędzia badawcze. To
                nie megalomania, ale stwierdzam fakt. Nie będę się wstydzić, że nie jestem głupia
                • ar.co Re: Rektorzy mówią: basta! 17.07.09, 19:35
                  Tylko że IQ bardzo niewiele mówi - bardzo wysokim IQ szczyci się np.
                  Doda. Co nie zmienia faktu, że jest idiotką.
                  • Gość: eMka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.acn.waw.pl 17.07.09, 21:11
                    Natomiast na pewno koreluje z umiejętnością przyswajania i przetwarzania
                    informacji. Czy to takie trudne przyjąć, że nie tylko na publicznych uczelniach
                    studiują wybitni ludzie, z pasją i wiedzą? Mam na roku osoby, które pod względem
                    wiedzy i umiejętności biją większość studentów publicznych uczelni (nie mówię tu
                    o sobie, po prostu znam je i znam ich możliwości, docenione zresztą już teraz, w
                    trakcie studiów przez wykładowców)
                    • greges58 Re: Rektorzy mówią: basta! 18.07.09, 09:28
                      Gość portalu: eMka napisał(a):

                      > znam je i znam ich możliwości, docenione zresztą już teraz,
                      > w
                      > trakcie studiów przez wykładowców)

                      Klient, nasz PAN !!!
                      Gdyby ich nie docenił ?
                      Od października, szukaj se nowej roboty, " Profesorku" ...

                      Dziewczyno !
                      Naprawdę jesteś tak naiwna ?

                      P.S.
                      Tylko nie pisz tutaj, że należysz do Mensy !!!
                      To jest dopiero wiocha...

                      Grześ.
                      • Gość: eMka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.acn.waw.pl 19.07.09, 13:09
                        Widzę, że naprawdę duże problemy sprawia Ci przyznanie, że wśród studentów
                        uczelni niepublicznych są studenci wybitni. Otóż ciężko powiedzieć o zasadzie
                        "klient nasz pan" jeśli wybitny naukowiec (swoją drogą jeden z tych, którzy
                        lubują się w bardzo wysokim odsetku poprawek z jego przedmiotów, nie ma ŻADNEJ
                        taryfy ulgowej- i dobrze) podpisuje się swoim nazwiskiem obok nazwiska studenta
                        prywatnej uczelni pod badaniami. Hmm albo poczytaj chociażby o badaniach nad
                        psychologią muzyki prof. Dalla Bella, który nie ukrywa że jest profesorem WSFiZ
                        i pod jej szyldem prezentuje badania?
    • Gość: psychiatra Rektorzy mówią: basta! IP: *.autocom.pl 16.07.09, 20:53
      wara wam cwaniacy - ogłupiający matołkow i sprzedający im nic
      niewarte świstki-dyplomy - wara wam od publicznych pieniędzy.

      chcieliście wolnego rynku to go macie, a teraz zwijać majdan i
      spierd....ć z tymi wyższymi szkołami gotowania na parze na ukraine
      • Gość: zwierzyniecki wlasnie! n/t IP: 195.150.161.* 16.07.09, 21:15
    • flamengista "rzekoma niska jakość kształcenia" 16.07.09, 21:16
      Rozumiem, że prawda w oczy kole - więc najlepiej zakazać mówienia prawdy urzędnikom?

      Ok, są świetne uczelnie prywatne. Myślę, że można je wymienić na placach 2 rąk:
      NLU, WSE, Koźmiński, SWPS, Civitas... Po chwili wahania od biedy mogę dorzucić
      Frycza.

      Fatalnych szkół prywatnych mogę wymienić znacznie więcej, ale nie na forum
      publicznym;)
      • charioteer1 Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" 16.07.09, 21:31
        flamengista napisał:

        > Fatalnych szkół prywatnych mogę wymienić znacznie więcej, ale nie na forum
        > publicznym;)

        Powiedz po prostu, ze to pozostale ca. 300.
        • Gość: Krzysztof K. Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" IP: *.fema.krakow.pl 16.07.09, 22:28
          Niesłychane! Komercyjne instytucje prywatne domagają się pieniędzy z
          państwowej kasy. Jak wam nie wstyd. A przy tym co za przewrotna
          argumentacja! Uczelnie prywatne generalnie nie sprawdziły się - i
          jeszcze żądają pieniędzy.
        • Gość: eMka Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" IP: *.acn.waw.pl 17.07.09, 10:39
          Czyli taka PJWSTK nie wymieniona wyżej to dla Ciebie kiepska
          uczelnia? Podejrzewam, że bije na głowę większość z wymienionych...
      • Gość: iga Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.09, 00:31
        nie wiem jak pozostale wymienione przez Ciebie ale to co wiem o Kozminskim sklania mnie do stwierdzenia, ze to kpina a nie uczelnia. Jak w pierwszym poscie - 10% wystarczy by zaliczyc niektore przedmiotu.
      • ar.co Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" 17.07.09, 09:29
        No nie, jeśli dorzucasz Frycza (nawet po chwili wahania)
        do "świetnych uczelni prywatnych", to ja wolę nawet nie myśleć, jak
        wyglądają te "nieświetne". Określenie "dno" byłoby jeszcze zbyt
        optymistyczne.
        • Gość: krak Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 14:44
          Specjalistka przez d..e robiona. Idź, dowiedz się więcej o wynikach
          tej uczelni i dopiero wtedy wyrażaj pogląd na forum. Tyle samo co
          ty powiedziałaś to można o każdej uczelni.
          • ar.co Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" 17.07.09, 19:39
            No, jeżeli uważasz 6-krotne podchodzenie do egzaminu za dowód
            wysokiego poziomu, to gratuluję. Albo zaliczanie egzaminów
            (testowych, a jakże) po otrzymaniu 20% możliwych punktów (to ci
            zdolniejsi). Bo stwierdzenia (na egzaminie pisemnym) typu "Zimna
            wojna toczyła się na Syberii i tam było bardzo zimno" to oczywiście
            dowód geniuszu studentów Frycza...
            • Gość: krak Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 22:48
              A ja słyszałem to samo o innych uczelniach, a takie bajki to możesz
              swoim dzieciom opowiadać i pewnie w nie uwierzą, jeśli inteligencję
              odziedziczą właśnie po tobie.
        • Gość: absolwent Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" IP: 213.180.137.* 17.07.09, 16:01
          Twierdzisz, że profesorowie UJ, UE, UP po przejechaniu Mostu Kotlarskiego
          zapominają języka w gębie i nie umieją nic wartościowego przekazać studentom KA?
          I to zarabiając 4-5 razy więcej, niż w państwowej uczelni (motywacja)?
          • tbarbasz Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" 17.07.09, 16:22
            "Wielouczelniany" Profesor to odpowiednik "wielokierunkowego" studenta!
            Pracownik naukowy (zwłaszcza samodzielny!!!) nie ma być "maszynką do nauczania".
            Powinien prowadzić badania (a jeszcze lepiej kierować zespołem badawczym),
            publikować, uczestniczyć w konferencjach naukowych (Internet nie wystarczy do
            pełnej wymiany poglądów!), opiekować się doktorantami i magistrantami, no i
            oczywiście śledzić na bieżąco nie tylko osiągnięcia w swojej dziedzinie, ale i w
            pokrewnych.
            Powinien też koniecznie wyjeżdżać najrzadziej co dwa lata na wymianę naukową
            najlepiej zagranicę (takie nasze "mieszanie krwi").

            Ale tak nie jest (oczywiście są wyjątki!), bo po pierwsze w polskim systemie
            Profesor (tzw. belwederski) to absolutnie "Święta Krowa" i nie jest de facto z
            niczego rozliczany. No to - dziś zajęcia na UJ, jutro "za mostem", pojutrze w
            Kielcach, po pojutrze w Nowym Sączu a w sobotę i niedzielę "niestacjonarni" na
            UJ. I kasa leci!
            Ma tylko jeden sposób, aby się z tego wywiązać - znany wszystkim studentom -
            GOTOWCE! I tak ten kierat trwa. Studenci nie pytają - TO ŚWIETNIE! To tylko
            utrudnia czytanie gotowca (wielu zna go na pamięć). Uwzględniać najnowsze
            osiągnięcia? A jak? Nie ma czasu samemu się z nimi zapoznać!
            Rzucić jedne zajęcia - żona spyta "masz kochanie jakiś pieniądz?"...

            Uczelnie powinny mieć własną kadrę! Powinna ona sie przemieszczać pomiędzy nimi
            - ale na zasadzie np. 3 letnich kontraktów, a nie jeżdżeniu od wykładu do wykładu!
            To już dawno sprawdzono - na etapie wyższego wykształcenia wiedza powinna być
            przekazywana studentom przez aktywnych pracowników nauki czy techniki, a nie
            przez wyrobników dydaktycznych!
          • greges58 Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" 17.07.09, 18:30
            Gość portalu: absolwent napisał(a):

            > Twierdzisz, że profesorowie UJ, UE, UP po przejechaniu Mostu Kotlarskiego
            > zapominają języka w gębie i nie umieją nic wartościowego przekazać studentom KA
            > ?
            > I to zarabiając 4-5 razy więcej, niż w państwowej uczelni (motywacja)?

            Profesor, nie zapomniał " języka w gębie " !!!
            To studenci KA - niczego nie zrozumieją...

            Grzesiek.
          • ar.co Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" 17.07.09, 19:42
            Przekazywać sobie może, tylko co z tego - jeżeli 3/4 studentów nie
            rozumie tego, co on mówi, a z pozostałej 1/4 większość nie potrafi
            zapamiętać. Kadra w znacznej części nie jest gorsza niż na innych
            uczelniach, ale jeśli wyślesz nawet najlepszego profesora do ludzi o
            wiedzy na poziomie podstawówki, to w czasie wykładu nie nadrobi się
            zaniedbań z poprzednich 12 lat. A żeby choćby zapisać wykład, to
            trzeba umieć pisać (o umiejętności notowania nawet nie wspominam, bo
            z tym mają kłopoty także studenci innych uczelni).
            • Gość: krak Re: "rzekoma niska jakość kształcenia" IP: *.net.autocom.pl 18.07.09, 10:26
              Jak wcześńiej. Takie bajki to sobie rozapowiadać możesz dzeicko na
              placu targowym.
    • Gość: Morfeusz Rektorzy mówią: basta! IP: *.trzebinia.mm.pl 16.07.09, 21:44
      rektorzy ci to śmieszni ludzie, prywatna uczelnia wiec dlaczego ma być
      finansowana przez państwo? A jeśli studenci chcą się uczyć za darmo to
      dlaczego nie zadali sobie trudu by dostać się na państwową uczelnie? Bo są
      lenie, większość z nich nie miał oby szans sie dostać na taką uczelnie, a
      prywatna ma odpowiedni poziom dla nich, zresztą widać to wszystko w
      rankingach, gdzie w nich się znajduje jakaś prywatna uczelnia? dopiero gdzieś
      w okolicy 30 miejsca pojawia sie pierwsza:| Uczelnie niepubliczne są dla
      ludzi, którzy kupują sobie wykształcenie, bo nie potrafili by sobie poradzić
      na państwowej. Oczywiście uogólniłem tutaj wszystko, wiadomo, że jedni lepiej
      sie uczą inni zaś gorzej, ale ogólnie uczelnie niepubliczne mają słaby poziom
      kształcenia.
    • Gość: Kain Rektorzy mówią: basta! IP: 194.117.241.* 16.07.09, 21:45
      Mam nadzieję, że PO, która z taką chęcią powołuje się na liberalizm i prawa
      rynku, pozwoli, aby prawa podaży i popytu rozwiązały kwestie niepublicznych
      szkół wyższych.
    • Gość: kkk Rektorzy mówią: basta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 21:47
      Kup Sobie Wykształcenie.
      • Gość: krak Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 00:09
        A ty rozum. Idiota.
    • Gość: Qwe Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.chello.pl 16.07.09, 22:19
      Skończył się przymusowy pobór do wojska, zwany zasadniczą służbą wojskową,
      skończył się wyż demograficzny stąd wołanie o pomoc państwa dla prywatnych
      przedsiębiorców.
    • ondskan Re: Rektorzy mówią: basta! 16.07.09, 22:50
      Odpłatność za każde studia i nie ma problemu z nierówną konkurencją.
      --
      Serwisy internetowe • Sklepy internetowe • Wizytówki Pieczątki
      • Gość: Kaśka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.compower.pl 16.07.09, 23:00
        Na uczelniach państwowych są wolne miejsca. W tamtym roku i po trzeciej
        rekrutacji były kierunki na które można się było dostac i wcale nie z powalająco
        zdaną maturą! Ale jak ktoś sobie wybiera oblegany kierunek, z średnio zdaną
        maturą... niech płaci.
      • Gość: Macho Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 23:14
        Jeśli studia będą płatne to w ogóle nie będzie studentów. Jeśli kogoś będzie
        stać na studiowanie pojedzie studiować za granicę, prawdopodobnie nauczy się tam
        znacznie więcej niż siedząc w kraju.
        • Gość: ttt Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.ists.pl 16.07.09, 23:26
          jest dokladnie na odwrot. platne studia sa tansze. studiowalem architekture u
          nas w kraju i w germanii, na platnej uczelni. po policzeniu kosztow jakie musze
          poniesc tutaj bardziej oplaca sie zaplacic czesne i miec wszystko zapewnione.
          mozna skupic sie na studiach a nie na bieganiu po kartony, ksera i inne pierdoly.
        • Gość: >I< Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 00:08
          Bo myślisz że za granicą studia są bezpłatne tak jak w Polsce?
          • Gość: Macho Re: Rektorzy mówią: basta! IP: 213.199.193.* 17.07.09, 15:21
            Byłoby chwalebne tępaku byś przeczytał moją wypowiedź do końca.
            • Gość: krak Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 22:49
              Tępak to może cię robił.
    • kadykianus Dyplomy Myszki Miki 16.07.09, 23:17
      Dyplomy Myszki Miki ze szkół prywatnych są warte tyle, co ich brak.
      • Gość: smok Re: Dyplomy Myszki Miki IP: *.ghnet.pl 17.07.09, 03:49
        nie chciało się nosić teczki, trzeba dźwigać woreczki/sakiewki do prezydenta jacka
    • Gość: STUDENT-ZAOCZNY Rektorzy mówią: basta! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.09, 23:22
      JAK TO, WŁAŚCICIELE PRYWATNYCH SZKÓŁ NIE ZNAJĄ PRAW ZDROWEGO RYNKU?
      wYGRYWA TEN, KTO MA LEPSZY PRODUKT. W TYM WYPADKU - MARKĘ, LEPSZĄ
      KADRĘ. W TAKIEJ WYŻSZEJ SZKOLE KRAKOWSKIEJ TO WSTYD STUDIOWAĆ. Z
      CZEGOŚ SIĘ TO BIERZE, ŻE CI, CO MAJĄ TROCHĘ OLEJU W GŁOWIE SZEROKIM
      ŁUKIEM OMIJAJĄ TEN WYPASIONY BUDYNEK I ZASTRASZONĄ KADRĘ PRZEZ
      PŁACĄCE STUDENCKIE RZESZE I WYMAGAJĄCE WPISÓW TYLKO DLATEGO, ŻE
      PŁACĄ, A NIE, ŻE UMIEJĄ.
      • Gość: absolwent Re: Rektorzy mówią: basta! IP: 213.180.137.* 17.07.09, 16:13
        > W TAKIEJ WYŻSZEJ SZKOLE KRAKOWSKIEJ TO WSTYD STUDIOWAĆ

        A na jakiej podstawie to piszesz? Doświadczeń ze studiów tamże czy urban legends
        krążących po forach internetowych?

        Ja tę uczelnię znam z własnego doświadczenia. Do KSW na studia licencjackie
        szedłem z mieszanymi uczuciami, po licencjacie już świadomie zostałem na SUM. Na
        I roku zaczynało ze mną ok. 110 osób, do obrony licencjatu przystąpiło niewiele
        więcej niż 30 osób. Zdecydowana większość z tych, którzy w międzyczasie odpadli,
        to byli ci, którym wydawało się, że płacenie czesnego jest wystarczającym
        powodem do przechodzenia z semestru na semestr. Srodze się zawiedli... Na SUM-ie
        zostali już tylko ci, którym faktycznie zależało.

        Przy okazji słów kilka nt. poziomu nauczania w KSW - nawet najlepsi profesorowie
        w renomowanej, państwowej uczelni nie nauczą delikwenta, który sam się nie chce
        nauczyć i tak przewrotnie zapytam, bo mam porównanie do (ówczesnej) AE - kto
        więcej wiedzy przekaże studentom? Przestraszony doktorant na zastępstwie za
        nieobecnego profesora (AE) czy tenże profesor we własnej osobie (w KSW)? W KSW
        przez 5 lat miałem może 5-6 wykładów odwołanych i może z 10 zastępstw z
        asystentami. Na AE w pierwszym tygodniu studiów wieczorowych owszem, pojawili
        się główni prowadzący, od kolejnego tygodnia zaczęło się częste odwoływanie
        zajęć albo podsyłanie doktorantów... To w jednym ujęciu, a w drugim - czy wydaje
        Ci się, że profesor, dajmy na to - z UJ, swą wiedzę ma tylko w murach UJ a po
        przejechaniu Mostu Kotlarskiego nagle mu ona ulatuje? Myślisz, że ktoś, kto
        swoją karierę naukową ciągnie od 20-30 lat, będzie ryzykował obijaniem się poza
        UJ? A zważ, że w KSW, a uściślając - KA obecnie - taki profesor zarobi z 4-5
        razy tyle, co w państwowej uczelni. Jak myślisz, to go motywuje czy demotywuje
        do rzetelnego przekazywania wiedzy?
      • Gość: zniesmaczony Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.adsl.inetia.pl 19.07.09, 13:53
        Ty,czego ty wrzeszczysz.!!!
    • niezapowiedziany prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja strat? 17.07.09, 00:00
      szkoly publiczne sa organizacjami non profit. niech szkoly prywatne przejda na taka forme (czy np zysk wedruje do budzetu), to bedziemy mowic o dofinansowaniu :))
      nie moze byc tak, ze zyski to dla rektorow, a za koszty i napedzanie popytu odpowiada panstwo subwencjami.... hola panowie rektorzy.
      • Gość: krak Re: prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja strat? IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 00:06
        A kto ci dziecko powiedział, że uczelnie prywatne są instytucjami
        przynoszącymi zyski? To także instytucje non-profit. Każda zarobiona
        złotówka zgodnie z wymaganiami polskiego ustawodastwa idzie na
        podwyższanie poziomu takich uczelni oraz zakup materiałów
        dydaktycznych oraz urządzeń. Na podobnych zasadach działają kierunku
        zaoczne na uczelniach państwowych.
        • Gość: raj Re: prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja strat? IP: 217.147.104.* 17.07.09, 10:14
          > To także instytucje non-profit. Każda zarobiona
          > złotówka zgodnie z wymaganiami polskiego ustawodastwa idzie na
          > podwyższanie poziomu takich uczelni oraz zakup materiałów
          > dydaktycznych oraz urządzeń.

          Taaa...? To pracownicy tych uczelni pracują za darmo? (Skoro każda
          zarobiona złotówka...)
          A właściciel tej uczelni założył ją dla celów charytatywnych i nic, ale to nic
          na niej nie zarabia? To z czego żyje?
          No weź nie kompromituj się.

          > Na podobnych zasadach działają kierunku
          > zaoczne na uczelniach państwowych.

          I pracownicy tych uczelni biją się o zajęcia na studiach zaocznych bo jest to
          dla nich świetny dodatkowy zarobek (wiem z doświadczenia, pracowałem wiele lat
          na uczelni państwowej).
          • Gość: krak Re: prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja strat? IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 14:52
            Weź się nie kompromituj, bo pewne rzeczy są oczywiste. Myślisz że na
            uczelniach publicznych też się za darmo pracuje?
        • Gość: Advocatus Diaboli Re: prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja strat? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.07.09, 12:32
          Dzięki "krak'owi" dowiaduję się niesamowitych rzeczy: do tej pory
          sądziłem, że prowadzenie uczelni prywatnych jest dobrym biznesem,
          zwłaszcza że brali się za to różni, często bardzo przypadkowi
          ludzie, nie mający z edukacja nic wspólnego, i wreszcie dowiaduję
          się, że nie o biznes tu idzie, tylko o spełnienie szczególnej misji
          prze wielu wybranych na warunkach zupełnego altruizmu. Powiedz mi
          więc zacny "kraku", dlaczego te niewyczerpane pokłady szlachetności
          właścicieli szkół nie mogą być nadal realizowane, choć może na
          mniejszą skalę, w zmieniających się warunkach rynkowych, przy
          zmniejszajacej się marży zysku?
          Bo tu nie o altruizm idzie, tylko o ciężki szmal. A że maluczkim
          opowiada się, iż działalność ta prowadzona jest na warunkach non
          profit (vide art. 17 ustawy o CIT), to kto chce niech wierzy. Tylko
          skąd się wzięły te wspaniałe siedziby (w znaczeniu rzeczowym a nie
          kodeksowym) tych szkół, kto jest właścicielem tych siedzib, czy są
          jakieś przepisy ograniczające wysokość wynagrodzeń osób funkcyjnych
          w tych szkołach lub ograniczajęce liczbę zatrudnianych członków
          rodziny?
          Wg mojej wiedzy nie ma, więc sytuacje takie jak w Rykach przed laty,
          gdzie założyciele (właściciele) wyprowadzali milionowe kwoty pod
          byle pretekstem, czy obecnie szkoła pewnego księdza profesora z KUL
          w Lublinie pokazują, że jeśli realizują one jakąś misję, to raczej
          egoistyczną potrzebę zdobywania za wszeljką cenę grubej gotówki.

          Jeśli więc teraz nadchodzi bessa, to może uporządkuje rynek
          edukacyjny eliminując szkoły skandalistki, a te które pozostaną to
          napewno będą to szkoły najlepsze, jak szkoła Koźmińskiego, szkoła w
          Nowym Sączu, WSEiI w Lublinie, bankowa w Poznaniu, itp.
          Podsumowując, uważam, że rynkowi należy pozostawić rozwiązanie tej
          sprawy, bo jak był dobry dla właścicieli w okresie hossy, to niech
          teraz pogłówkują jak przejść przez fazę bessy.

          • Gość: krak Re: prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja strat? IP: *.net.autocom.pl 17.07.09, 14:50
            A skąd się wzięły wspaniałe siedziby innych uczelni? UJ, AGH, UR nie
            mają się czym powstydzić, jeśli idzie o nowe budynki. Myślisz że to
            wszystko z budżetu państwa? To powodzenia... A czy są przepisy
            ograniczające zarobki wykładowców na uczlelniach publicznych?
            Zwłaszcza wtedy, gdy wykładowca ma po kilka kierunków oraz dodatkowo
            prowadzi grupy zaoczne? Ja też się z takowymi nie spotkałem, a mam
            wielu znajomych wykładowców.
            • niezapowiedziany prywatne jest prywatne, panstwowe to panstwowe 17.07.09, 22:15
              chca brac ekstra pieniadze od ludzi, niech oferuja ekstra usluge - ludzie beda woleli placic niz isc na gorsze bezplatne :) Problem w tym, ze one sa w wiekszosci przypadkow i platne i gorsze :) A maja stydentow tylko dlatego, ze na lepszych brakuje miejsc. I po prostu ta nadwyzka chetnych na studia nad podaza miejsc na uczelniach panstwowych i dobrych prywatnych sie teraz zmniejsza, wiec przychody beda mniejsze to bija na alarm. Jako, ze sa to w wiekszosci szkoly ekonomiczne i zarzadzania, to proponuje, zeby przeszly egzamin :))

              Ja jestem po takim kierunku :) Nalezy zastosowac w praktyce, to co wpaja sie studentom :) ja te zasady ekonomii uznaje :)
      • Gość: seu Re: prywatyzacja zyskow, nacjonalizacja strat? IP: *.markom.krakow.pl 17.07.09, 12:41
        Brawo! Oto sensowne postawienie sprawy!
    • icc217 Rektorzy mówią: basta! 17.07.09, 00:14
      A to rektorzy znaja wloski (basta)?
      • Gość: leXXX Zlikwidowac te budki z dyplomami na KJleparzu IP: *.hsd1.nj.comcast.net 17.07.09, 03:17
        dyplom wychodzi taniej.DOBRE prywatne uczelnie na calym swiecie
        radza sobie znakomicie.
        • Gość: psorka Re: Zlikwidowac te budki z dyplomami na KJleparzu IP: *.ghnet.pl 17.07.09, 12:02
          Największą "budką z dyplomami" na Kleparzu jest WSEI. Przytoczę rozmowę ze
          studentem poprawiającym język angielski po raz czwarty, za zaliczenie miał choć
          jedno zdanie powiedzieć.
          -Proszę powiedzieć w czasie Past Simple co robił pan wczoraj
          I tu pada odpowiedź w języku polskim.
          -Na studia żem pojchał.
          Ręce opadają, jeszcze potem napisał pismo do rektora że on angielski umie tylko
          prowadzący się uwziął. I oczywiście zaliczenie dostał, bo po rozmowie służbowej
          musiał..
    • Gość: Q Rektorzy mówią: basta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.09, 04:56
      POPIERAM!
      wwwiercioch.blog.onet.pl/
      • Gość: prawie_bezrobotny Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.chello.pl 17.07.09, 07:33
        Morfeusz napisał o poziomie przywatnych szkół wyższych m. in.:
        >widać to wszystko w rankingach, gdzie w nich się znajduje jakaś prywatna uczelnia?
        W domyśle: na publicznych uczelniach jest poziom o niebo wyższy.
        No to popatrz, Morfeuszu (gdy się obudzisz), jak w rankingach europejskich uczelni plasują się nasze "okręty flagowe", jaka też ich pozycja w świecie. 300/500.
        Co nie zmienia faktu, że poziom kształcenia na niepublicznych jest ogólnie niski.
        A skąd to się bierze? Pisano już o tym wiele ("nie chciało się nosić teczki"). Dorzucę tylko potrójne pytanie. Kto dał świadectwo dojrzałości - i za co - młodym ludziom, którzy:
        a) nie umieją mówić (bąkają monosylabami, do tego gwarowo),
        b) nie umieją czytać (dukają i mamroczą),
        c) nie umieją pisać, a ortografia jest dla nich nieznanym słowem (pisownia też mało komu jest znana).
        Dotyczy to około połowy pożal się boże studentów uczelni niepublicznej, którzy nie wiedzą, rzecz jasna, co to znaczy studium, studiowanie, bycie studentem. Albo wiedzą co innego, niż ja, który spędzam właśnie sześćdziesiąte wakacje na szlifowaniu formy i zgłębianiu treści przedmiotu, którym się zajmuję. Tu zajrzałem, bo chcę wiedzieć, co w trawie piszczy. Mam poza tym zamiar wrócić we wrześniu do pracy dydaktycznej.
        • Gość: Morfeusz Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.trzebinia.mm.pl 17.07.09, 16:16
          prawie_bezrobotny napisał
          "No to popatrz, Morfeuszu (gdy się obudzisz), jak w rankingach europejskich
          uczelni plasują się nasze "okręty flagowe", jaka też ich pozycja w świecie.
          300/500. Co nie zmienia faktu, że poziom kształcenia na niepublicznych jest
          ogólnie niski"

          Oxford to to nie jest, ale porównując Polskie niepubliczne i publiczne uczelnie
          w rankingach światowych też wypada blado, np. na kilkadziesiąt tysięcy uczelni
          światowych: Uniwersytet Warszawski miejsca 272, UJ - 344, AGH-889, a pierwsza
          Polska niepubliczna szkoła Szkola Wyzsza Psychologii Spolecznej - 1999, a
          nastepna dopiero to Akademia Leona Kozminskiego - 3552. Sam widzisz jaka
          przepaść jest w rankingach światowych między pierwszą, drugą i piątą uczelnia
          publiczną w kraju, a pierwszą i drugą uczelnią niepubliczną. A pierwsza
          niepubliczna szkoła Krakowska w tym rankingu to Wyzsza Szkola Zarzadzania i
          Bankowosci - 4116 :|

          /źródło: 4International Colleges & Universities
          • tbarbasz Oxford - wolne żarty! 17.07.09, 16:43
            Pierwsza dziesiątka Europy Środkowo/wschodniej:
            Uniwertytet Karola - Czechy,
            Un. Łomonosowa - Rosja,
            Un. Masaryka - Czechy,
            Un.Lubjana -Słowenia,
            Czeski Uniwersytet Techniczny,
            Un. Tartu - Estonia,
            Un. Budapesztański (Politechnika i Ekonomia) - Węgry,
            Un. Eotvos Roland - Węgry,
            Un. Belgradzki - Serbia,
            Un. Jagielloński - Polska...

            Więcej: www.webometrics.info/top100_continent.asp?cont=E_Europe to dość
            szanowany ranking 6000 uczelni.

            UJ w/g tej listy jest na 417 miejscu na Swiecie, AGH na 511 tuż przed
            Politechniką Warszawską, a Uniwerstytet Warszawski na 634 miejscu!
            Taka jest prawda o sile polskich uczelni!!!
    • Gość: rex Rektorzy mówią: basta! IP: *.aster.pl 17.07.09, 08:12
      to już przesada :)
    • Gość: Przemek Rektorzy mówią: basta! IP: 199.67.203.* 17.07.09, 08:42
      Co do dostepu do srodkow z EU zgoda, ale wnioski powiny byc
      rozpattrywane merytorycznie, co przy "olbrzymim" wkladzie uczelni
      niepublicznych w badania i rozwoj nauki prawdopodobnie bedzie mialo
      taki sam skutek jak dzis.... nie dostana wiele.

      Reszta roszczen to jakis zart - zakaz krytyki... coz przyklad idzie
      od mowozbrodniarzy Kaczynskich i reszty "elity"
    • licencjatfrycz Rektorzy mówią: basta! 17.07.09, 08:46
      Wszyscy młodzi uprawnieni do studiowania powinni mieć prawo do
      bezpłatnej nauki na poziomie licencjackim, bez względu na kierunek i
      uczelnię. (gwarancja skorzystania z określonej liczby punktów)
      Uczelnie stosuja selekcję, ludzie zastanawiają się, jeśli ktoś
      podjął niewłaściwą decyzję (wybrał nie taki jak powinien kierunek,
      obijał się i wyleciał, to punkty stracił i trzeba płacić. To byłaby
      kostytucyjna gwarancja możliwości uzyskania wyższego wykształcenia.
      N poziomie SUM dla wszystkich studia płatne. Do tego system
      stypendialny. Jedni tę szansę potrafiliby wykorzystać, inni nie. po
      jakimś czasie wiadomo byłoby która szkoła jest dobra, bo o dostaniu
      się na SUM trzeba byłoby się nie tylko starać (selekcja) ale jeszcze
      płacić, więc słabe studia na poziomie licencjackim poważnie
      utrudniałyby mozliwość kontynuowania nauki na SUM.
    • Gość: mysz Rektorzy mówią: basta! IP: *.cern.ch 17.07.09, 08:50
      Skoro chca dofinasowania dla biedniejszych studentów, niech zarobki
      pracowników uczelni niepublicznych podlegają takim samym "widełkom" jak
      publicznych np. adiunkt 2.5tys (netto), administracja 1.5 tys (netto).
      Sąsiadka wykłada prywatnie - dochodzi do 20 tys jak sie uwinie i nic innego
      nie robi. No i niech adiunkci maja obowiązek robienia habilitacji w 8 lat po
      doktoracie. Zamiast robić kasę na uczeniu przygłupich studenów, mamy obowiązek
      pracy naukowej, stażów i wyjazdów konferencyjnych. Jeszcze z tytułem mgr
      dostałam propozycję wykladów na pewnej uczelni prywatnej, a u nas z dr ciężko
      się do wykładów dopchać.
    • Gość: ktos Rektorzy mówią: basta! IP: *.bph.pl 17.07.09, 09:16
      Uczelnie niepubliczne są dla ludzi zamożnych. Uczyłem się, zdałem
      maturzę b.dobrze i dostałem sie na wymarzone studia. Na nie
      publiczne nie byłoby mnie stać. Koszt takich studiów to przeciętnie
      2000 zł za semestr a możliwości zarobkowe po ukończeniu liceum to
      1000 zł. I pytam się: za co miałbym opłacić studia? Jakim prawem
      chcecie odebrać prawo do nauki uczniom pracowitym i zdolnym. Na
      uczelnie niepubliczne idą licealiści, którzy zdali maturę na
      poziomie podstawowym na poziomie 30%. Te wyniki mówią same za
      siebie, co to za uczniowie. U mnie w klasie byli uczniowie z
      dopuszczającymi i przechodzili z klasy do klasy tylko dlatego, że
      ocena dopuszczająca na to pozwalała, ale matury podstawowej na takim
      niskim poziomie nie zdał. Żaden z nich nie miał poniżej 60%
    • Gość: przemo z poznania Rektorzy mówią: basta! IP: *.icpnet.pl 17.07.09, 09:31
      Nie dość, że poziom szkół niepublicznych - a zwłaszcza szkolnictwa wyższego -
      jest dramatycznie niski, nie dość, że obniża się poziom szkolnictwa
      publicznego, które zmuszone jest konkurować z niskimi wymogami szkolnictwa
      niepublicznego, to jeszcze łapka wyciąga się po pieniądze państwa.

      Jako, że bliżej mi do liberałów niż do socjalizmu, nie widzę nic złego w tym,
      że państwo wydaje pieniądze - powinno wydawać ich jak najwięcej do sektora
      prywatnego. Ale nie za cenę obniżenia i tak już niskiego poziomu edukacji. Nie
      może być tak, że warunkiem promocji, choćby tylko dostatecznej oceny jest
      regularne i syte czesne. To jest chore i co najwyżej po dekadzie zaprowadzi
      nasze tumańskie społeczeństwo do większego jeszcze otępienia: już nie 80% a
      99% ludności tego kraju wypoczywać będzie w czas kanikuły w galeriach
      handlowych i przy grillu, nie żądając od siebie i życia nic więcej, chwaląc
      swój umiarkowany sukces lub biadoląc nad nie znaczącą porażką.

      Ku temu wiodą studia z dwunastoma godzinami zajęć tygodniowo, z jednym
      egzaminem w sesji. Po co takie studia? Studiowanie, to zgłębianie wiedzy w
      celu osiągnięcia tytułu mistrza. Studiowanie nie jest uczeniem się - to coś
      znacznie więcej. Uczenie się daje tytuł czeladnika. W tym kontekście pytam: po
      co nam magister kosmetolog? Do tego wystarczy przecież matura, a nawet jej brak.

      Reformy, którym musi ulec edukacja są ogromne i gdyby je wdrożyć zmiotłyby
      połowę kadry dydaktycznej, często sympatycznie zawekowanej na niezbyt
      płatnych, ale bezpiecznych i leniwych synekurkach. Nie wierzę, że wystarczy 50
      lat, żeby ten stan zmienić. Ale do chorób zastanych nie dodawajmy choroby
      nowej - kto chce robić biznes na uczeniu innych niech sam za to odpowiada i
      próbuje wyciągać pieniędzy od państwa. Jako podatnik nie chcę płacić na
      cwaniaków, którzy uczą jeszcze głupsze stada osłów niż dekadę temu. A jeszcze
      ta płatność obarczona jest pośrednictwem państwowych urzędów - dlaczego
      miałoby to mieć sens, skoro widać, że to sensu nie ma? Żeby zrobić dobrze
      spryciarzom, którzy otworzyli prywatne szkoły?
    • aga.pwr Gorzej wyedukowani nie powinni studiować! 17.07.09, 09:35
      'A badania pokazują, że płacą biedniejsi - mówi Zdanowski (gorzej wyedukowani
      uczniowie ze wsi i małych miasteczek mają mniejsze szanse dostania się na
      państwowe studia, więc studiują na uczelniach prywatnych'

      Szkolnictwo wyższe powinno być podzielone - dyplomy też. Tak aby dyplom
      dyplomowi nie był równy.
    • Gość: E-ka Rektorzy mówią: basta! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.09, 09:39
      To już bezczelność i zaklinanie rzeczywistości te pretensje
      o "rzekomo niski poziom kształcenia". Poziom kształcenia jest
      skandalicznie niski, a nie niski! Znam młodzież, która "studiuje" w
      tych szkołach i znam też wymagania - żenada. Te szkoły powinny być
      natychmiast zlikwidowane. Inna rzecz, że w szkołach państwowych też
      nie dzieje się dobrze.
      • Gość: Jaro Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.jmdi.pl 17.07.09, 10:14
        hehe zobaczcie ze na tym forum piszą ludzie ze szkol publicznych. Niepubliczni
        maja to w d.... Chciałbym tylko zauważyc ze kadra w najlepszych szkołach
        niepublicznych pochodzi z takich uczelni jak UW, SGH, UJ a także wielu
        zagranicznych.Chciałbym także dodac że jesli ktos mowi ze 10 % wystarczy na
        zaliczenie to chyba jest smieszny. Studiuje juz 3 rok i prawda zdazaja sie
        wykładowcy którzy za wiele nie wymagaja ale o ile mi wiadomo tak samo postępuja
        na UW!!! Jest taki bardzo znany i sympatyczny pan Dr W.. od prawa
        administracyjnego np gdzie wystarczy wysłac prace aby zaliczyc. Rownież na UW ma
        taki sam system zaliczenia wiec prosze was nie wkladajcie wszystkich uczelni do
        jednego worka bo jak widac macie kompleksy. Jedyne co mnie denerwuje że wsród
        doskonałych wykładowców praktyków znajda sie stare próchna które maja tytul
        profesora i cale zycie pracowali jako kadrowa a potem staraja sie przekazać mi
        wiedze z dziedziny HR( rowniez wykladowca z UW!!!). Jesli ktos nie wierzy ze na
        prywatnych jest poziom wysoki to prosze sprobowac zdac egzamin u Profesora
        Barcza lub Góralczyka . Pozdrawiam ludzi z kompleksami
        • Gość: a Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.ghnet.pl 17.07.09, 10:22
          To jeszcze mi powiedz ile masz terminow poprawkowych i ile za nie placisz
          niezakompleksiony majacy wszystko w d... studencie sklepu z dyplomami.
          • Gość: Jaro Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.jmdi.pl 17.07.09, 10:31
            ani jednego tak dla wiadomosci. Nie mam "wszystkiego" w dup..
            Aha i chialbym dodac że jeszcze studiuje na na SGH to chyba nie sklepik z
            dyplomami wiec mam porównanie. A teraz sie zapytam i co boli?? Dwa kierunki
            jeden na SGH a drugi na kozminskim i dziwne jest to ze w coca coli bardziej
            byli zainteresowani papierkiem z kozminskiego. I dodam jeszcze jedno wcale nie
            jestem bogaty jak wielu pewnie uważa po prostu mozna sie uczyc i pracowac
          • Gość: eMka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: 83.3.34.* 17.07.09, 13:29
            Chciałabym, żeby większość studentów i publicznych, i prywatnych
            uczelni miała tak wszystko w d... jak ja, bo to by oznaczało wysoki
            poziom nauki polskiej ;). Ludzi ocenia się po czynach, dokonaniach,
            a nie po tym jak prestiżową uczelnię skończyli. Osobiście znam
            świetnych specjalistów z pewnej dziedziny, ludzi zapraszanych na
            wykłady m.in. na uczelnie publiczne, którzy sami skonczyli pewną
            prywatną uczelnię. Dziwne? Dla mnie nie bardzo, bo wiem, że są to
            ludzie, którzy kochają to czym się zajmują, dokształcają się nie
            tylko w Polsce, działają w kierunku rozwoju tej dziedziny w Polsce.
            (ale tajemniczo zabrzmiało, ale nie chcę tu rzucać nazwiskami i
            nazwami :))
    • Gość: robo uczelnie prywatne to edukacyjne dno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.09, 11:00
      i tak jest prawda. Miejsce robienia kasy za publiczne pieniądze, bo
      kształcą się tak polskie "urzędniki", które muszą mieć jakiś dyplom
      magistra, a to to z kolei finasuje urząd a urząd ma pieniądze
      państwowe.
      • Gość: Jaro Re: uczelnie prywatne to edukacyjne dno IP: *.jmdi.pl 17.07.09, 11:04
        Kiedys zmienisz zdanie jak zobaczysz jakie wyksztalcenie ma Twoj szef.
        Zarzadzanie napewno jest lepsze na prywatnej uczelni( oczywiscie nie kazdej!!!)
        niz na kazdym innym uniwersytecie. Jedynie gdzie warto studiowac zarzadzanie to
        SGH jesli chodzi o panstwowe szkoly.
        • Gość: maśka Re: uczelnie prywatne to edukacyjne dno IP: *.interia.pl 17.07.09, 13:07
          Praca w Coca-Coli szczytem marzeń? Człowieku, pójdź po rozum do głowy. I fakt,
          że cię tam chcieli, naprawdę wprawia cię w nastrój dumy? Przecież w tych
          wszystkich korporacjach potrzebni są jedynie pseudospecjaliści, uskuteczniający
          marketingowo-pijarowsko-menedżerski bełkot.
          • Gość: eMka Re: uczelnie prywatne to edukacyjne dno IP: 83.3.34.* 17.07.09, 13:17
            Masiu droga, Ty chyba nie masz pojęcia o korporacjach albo znasz je
            jedynie z ulotek :). Akurat sporo osób z mojego otoczenia pracuje w
            kilku różnych firmach, jednych z czołówki. Każde z nich jest
            świetnym specjalistą w swojej działce i nie mają nic wspólnego z
            dziedzinami wspomnianymi przez Ciebie (których również nie
            doceniasz, a szkoda, bo są potrzebne jak kazde inne)
            • Gość: Macho Re: uczelnie prywatne to edukacyjne dno IP: 213.199.193.* 17.07.09, 15:23
              I to tam roznoszą? Piwo czy zarazki?
              • ritsuko Re: uczelnie prywatne to edukacyjne dno 17.07.09, 15:56
                Wyobraź sobie, że są inne zawody niż Twój :).
                A szczerze? To mógłbyś tym osobom najwyżej buciki poczyścić
                (pierwsza zasada dyskusji- argumentuj, stawiaj tezy, tylko ktoś o
                poziomie dno i niżej obraża innych :))
          • Gość: Jaro Re: uczelnie prywatne to edukacyjne dno IP: *.jmdi.pl 17.07.09, 17:26
            Nie wiem co jest dla Ciebie szczytem marzen ale moim napewno nie jest zarbiane
            3000 zl na miesiac . Nie po to cieżko pracowałem żeby tyle zarabiac. A wtej
            "korporacji" która tak oczerniasz zarabiam kilka razy więcej!!! . Teraz mogę Ci
            zadac pytanie dlaczego mam być nieszczęśliwy z tego powodu? zrabiam fajna kase
            , stac mnie na dobre wakacje i do tego pracuje od poniedziałku do piatku po 8
            godzin.
    • Gość: dziunia Rektorzy mówią: basta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.09, 11:22
      Nie rozsmieszajcie mnie- chyba nikt mi nie powie ze taki strasznie wysok poziom
      jest na UJ czy UEk?? Studiowalam dwa kierunki- jeden na UJ, drugi na prywatnej
      uczelni.. i wierzcie mi, wiecej trzeba sie było uczyć na tej drugiej:) Ale nie o
      tym chciałam pisać- bo jasnym jest, że dyplomem z prywatnej uczelni mogę sobie
      tylko przyozdobić półeczkę;)
      Problem polega na tym, że UJ ani UEk nie różnią się w zasadzie NICZYM- są
      czasami nawet o wiele bardziej beznadziejne! (Na UEk nie trzeba kompletnie nic
      robić- chyba że poza zrobieniem ściąg). Zarówno po jednej jak i drugiej uczelni
      wyrastają podobni "SPECJALISCI". Nie wmawiajcie mi, że studiujecie na UEk albo
      na UJ i się uczycie??!!! (oczywiscie poza studentami kierunków tj prawo,
      medycyna i inne bardziej ambitne).
      A już na koniec- nie mówcie , że cokolwiek po tych studiach potraficie- bo tylko
      osoby z doświadczeniem w branży, nieważne po jakich studiach, dziennych czy
      zaocznych, po prywatnych czy państwowych uczelniach odnoszą teraz największe
      sukcesy i wygrywaja z nami, biednymi studentami pozal-sie-boze-dziennych-studiow
      na państwowych uczelniach - w walce o najlepsze miejsca pracy.
      A inna sprawa jest oczywiscie stereotyp- ze niby na studiach dziennych są osoby
      mądrzejsze itp. Smiac mi sie chce jak porownam to stwierdzenie z osobami z moich
      studiow (włącznie ze mną:)
      • ar.co Re: Rektorzy mówią: basta! 17.07.09, 12:07
        Pewnie, że i na publicznych, i na niepublicznych uczelniach zdarzają
        się idioci; mimo wszystko na studia dzienne na uczelniach
        publicznych dostać się trudniej, i choćby z tego powodu trafiają tam
        przeciętnie ludzie z większą wiedzą. A dodajmy, że na takim np. UJ
        istnieją wprawdzie terminy poprawkowe - ale najwyżej 2, a nie
        powiedzmy 6, jak np. na Fryczu.
        • Gość: Ly Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.u.pppool.de 17.07.09, 17:37
          W ogole tzw. "studia humanistyczne" (z wyjatkami oczywiscie) to smiech na sali
          (moze byc sala wykladowa) :)

          Poziom trzymaja kierunki medyczne, prawnicze, nauk przyrodniczych (tu nie
          zawsze) i techniczne. Mam znajomych na tzw. studiach humanistycznych. To co
          musza sie nauczyc, zeby zdac jest smieszna iloscia informacji. Wielu zreszta
          przyznaje, ze chce jakos "przebimbac" te 5 lat :)

          Przepraszam za brak polskich ogonkow, lecz nie pisze z tych lak zielonych, gdzie
          bursztynowy swierzop.
          • Gość: Monika Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.09, 18:57
            Te Twoje "ogonki" to znaki diakrytyczne, nie pisze się "to co muszą
            się nauczyć" tylko "czego". Njpierw naucz się poprawnie pisać, a
            dopiero potem wypowiadaj się na temat humanistów. Tobie takie studia
            by się z pewnością przydały.
          • ar.co Re: Rektorzy mówią: basta! 17.07.09, 19:51
            Nie wiem, na jakich "studiach humanistycznych" i gdzie są ci twoi
            znajomi, ale zapewniam cię, że ilość wiedzy, jaką powinien przyswoić
            np. DOBRZE wykształcony historyk nie jest mniejsza, niż na innych
            kierunkach. Podkreślam: DOBRZE wykształcony. I to tylko po to, żeby
            w ogóle mógł zacząć jakąkolwiek działalność naukową, a nie jako
            zakończenie tejże. O "paniach (czy panach) od historii" nie piszę,
            bo nie o nich chodzi.
            • Gość: belle Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.09, 13:08
              Popieram przedmówcę :) To samo dotyczy studiów filologicznych; jeżeli ktoś chce
              być tłumaczem przysięgłym, i to takim naprawdę znającym swój fach, musi się
              sporo napracować na filologii. Sama ukończyłam anglistykę na UJ i powiem z
              czystym sumieniem: nauki było tam więcej niż na prawie czy na niektórych
              kierunkach technicznych (tak, MAM PORÓWNANIE, bo moimi współlokatorami były
              osoby z takich kierunków).
        • Gość: Agnieszka Re: Rektorzy mówią: basta! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.09, 18:48
          ar.co napisała:

          > Pewnie, że i na publicznych, i na niepublicznych uczelniach zdarzają
          > się idioci; mimo wszystko na studia dzienne na uczelniach
          > publicznych dostać się trudniej, i choćby z tego powodu trafiają tam
          > przeciętnie ludzie z większą wiedzą. A dodajmy, że na takim np. UJ
          > istnieją wprawdzie terminy poprawkowe - ale najwyżej 2, a nie
          > powiedzmy 6, jak np. na Fryczu.


          Akurat z tym się nie zgodze. Znam parę osób na prawie na UJ. Nie wiem czy wiesz, ale z niektórych przedmiotów (tych wybieranych przez studenta samodzielnie) do egzaminu można podchodzić w kliku sesjach i wziąć ocenę w tej, w której się zda.

          A co do wypowiedzi Twojej przedmówczyni - dziuni. Nie zgodzę się z częścią dotyczącą UEK (K z dużej literki bo to skrót od Krakowa tak poza tym). Owszem zdarzają się tam śmieszne kierunki, typu stosunki międzynarodowe, czy europeistyka albo administracja, gdzie głównym trzonem jest pamięciówka i niektórzy zdają je na ściągach, ale poza tym jest jeszcze sporo kierunków czy specjalizacji, gdzie jest pełno przedmiotów rachunkowych i jakoś nie wyobrażam sobe jak można na nich ściągać? Wzór może się uda, ale zadanie nie. Zresztą jak mozesz pisac coś o UEK na nim nie studiując?

          A już na koniec- nie mówcie , że cokolwiek po tych studiach potraficie- bo tylko
          osoby z doświadczeniem w branży, nieważne po jakich studiach, dziennych czy
          zaocznych, po prywatnych czy państwowych uczelniach odnoszą teraz największe
          sukcesy i wygrywaja z nami, biednymi studentami pozal-sie-boze-dziennych-studiow
          na państwowych uczelniach - w walce o najlepsze miejsca pracy.


          Mów za swoje studia. Ja ze swoich - właśnie na UEK wyciągłam pewne podstawy, bez których obecnie byłoby mi ciężko w pracy. Mam porównanie do osób z prywatnych szkół, które przychodzą na staże do mojej firmy. Mimo, że osoby te są na identycznym etapie studiów, co ja (jestem obecnie po IV roku) wiedzę mają znacznie mniejszą niż ja, gdy zaczynałam pracę (zaraz po III roku). Przede wszytskim jednak należy pamiętać, że studia nie polegają na tym, że wykładowca ma podac wszytsko od A do Z jak na tacy, a rozwinąc pewne zainteresowania i spowodować, że student sam sięgnie po dodatkowe źródło, doczyta pewną rzecz.
          • ar.co Re: Rektorzy mówią: basta! 17.07.09, 19:55
            Chodzi mi o przedmioty obowiązkowe, rozumiem, że z fakultatywnymi
            jest inna sytuacja.
            Ale nie jest dla mnie normalne, kiedy student na kolejne terminy
            przychodzi równie nieprzygotowany licząc, że wreszcie na tyle zmęczy
            egzaminatora, iż ten dla świętego spokoju da mu tę wymęczoną
            trójczynę. A uczelnia zadowolona - bo za każdy termin delikwent
            płaci; trzeba przyznać, że również za każdy termin uczelnia odpala
            dolę egzaminatorowi - jakieś 15% tego, co zapłaci student.
    • tbarbasz No to macie! 17.07.09, 12:42
      Jestem nauczycielem akademickim od 1974 r. Uczę do dziś (młodzi się uśmieją -
      systemów komputerowych). Prowadziłem też ładnych parę lat centrum szkoleniowe
      dla jednej z czołowych (niestety dawniej) firm amerykańskich (oprogramowanie
      systemowe UNIX).

      I powiem Wam otwarcie (wkrótce emerytura, to sobie mogę) - to prawie cały system
      jest chory! Dlaczego np. w USA uczelnie prywatne mogą znajdować się w czołówkach
      rankingów - i to światowych?! A w pod koniec pierwszej "500" można znaleźć
      jedynie w uczelnie polskie Uniwersytety - Jagielloński i Warszawski? A polskie
      uczelnie prywatne - chyba nawet nie są w ogóle klasyfikowane!
      Tak więc ustalmy fakt - polskie uczelnie i państwowe i prywatne w każdej
      obiektywnie prowadzonej klasyfikacji są na bardzo niskim poziomie!
      A co myślicie - że uczelnia państwowa nie musi hołubić studentów? Musi, bo nie
      "wyrobi" godzin dydaktycznych. Nie ma godzin - nie ma kasy! Na prywatnych - to samo.
      Ale liczba osób "studiujących" jest imponująca. Tylko co z tego, jeśli te
      "studia" wyglądają w większości tak, jak przygotowanie do egzaminu na prawo
      jazdy? Wkuwany testy, kilka prostych zachowań - nie daj Boże coś dokładniej,
      szczeółowiej! Polski student z zasady o nic nie pyta wykładowcy. Takiej
      "ciekawości Świata" nauczyła go szkoła! Siedzi, słucha
      (lub udaje), notuje (albo gra w "okręty" lub ogląda film na komórce). No bo w
      gruncie rzeczy czego ma słuchać - wykładu, który nie zmienił się od 20 lat?
      Skoczy się na "Ksero". DO egzaminu starczy! Przygotowywać się do ćwiczeń -
      przecież można podstawić "gotowca" od kolegi z wyższego roku. 95%, że będzie
      pasował!
      Taki to "głód wiedzy" wzbudziła szkoła. A na studiach - Zadania: "Dwa ciała
      związane sznurkiem zsuwają się ze stołu..." lub podobne. I narzekania
      pracowników "oni nawet tego nie potrafią"!

      Remedia:
      Konieczny jest powrót do egzaminów wstępnych! Jakoś nam to nie utrudniło
      studiowania - a nie było do pomyślenia, aby "złożyć papiery" na 5 uczelni
      równocześnie.!

      Studenci, którzy zdali egzamin powinni niejako automatycznie otrzymać stypendia.
      Przede wszystkim na pokrycie czesnego. Złe wyniki - mniejsze stypendium.

      Zlikwidować "święte krowy". Masz katedrę - jesteś profesorem. Nie masz - tracisz
      tytuł profesorski. Dziś po zrobieniu habilitacji pracownik naukowy staje się
      "samodzielnym" i "pocałujta w d... Wójta". Zajęcia na 5 uczelniach z tego samego
      zeszytu. Odbębni się - i kasa leci! Można też poprosić swojego doktoranta o
      zastępstwo - przecież nie będzie śmiał odmówić! A o randze uczelni u urzędasów
      ministerialnych decyduje - liczba samodzielnych!!! I wszystko jasne. Każdy dąży
      do osiągnięcia progu swoich kompetencji.

      "Wielokierunkowcy" - znaczy mają za mało roboty. Można oczywiście pogodzić
      równoczesne studia na 2 zbliżonych fakultetach ale nie więcej. I to trzeba być
      bardzo zdolnym, a przede wszystkim pracowitym! Jeśli jest to problem (a tak
      wynika z działań Ministerstwa) - to znaczy, że programy studiów są co najmniej
      "ulgowe" (nie chodzi o liczbę godzin zajęć, a o materiał i wymagania!). A wiem z
      własnych obserwacji, że wielokierunkowcy aktywnie uczestniczą w imprezowaniu w
      akademikach i gdzie indziej.

      Jeśli student na V roku Politechniki nie zna adresów internetowych MIT czy
      Caltechu to ręce opadają. A jakie studia - taka przyszła kadra zarządzająca.
      • Gość: student Re: No to macie! IP: *.anonymouse.org 17.07.09, 15:58
        Nie mam takiego doświadczenia zawodowego jak Pan, lecz również wnioski podobne,
        powinniśmy wzorować się na uczelniach typu MIT Jak ktoś nie wie dlaczego, to
        niech się zapozna z ich ofertą oraz kursami on-line, które jak pewnie wiecie są
        dostępne zupełnie pro bono ...
      • ar.co Re: No to macie! 17.07.09, 20:01
        Bardzo celne uwagi. Moje doświadczenia jako wykładowcy są bardzo
        skromne, ale wnioski zbliżone. I jedna uwaga co
        do "wielokierunkowców": jeszcze kilka lat temu dwa kierunki
        studiowali rzeczywiście najzdolniejsi, obecnie robią to ludzie,
        którzy tak naprawdę nie nadają się nawet na jeden . Ale za to na obu
        (lub więcej) usiłują uzyskać przywileje, no bo przecież "oni mają
        dwa (lub więcej) kierunków". A potem przychodzi taki geniusz po raz
        pierwszy na przedostatnie konwersatorium w semestrze i jest
        oburzony, że wredny adiunkt nie chce mu dać zaliczenia z samego
        podziwu dla jego wielokierunkowych talentów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka