Dodaj do ulubionych

bajka o ksiedzu

16.12.09, 17:17
media.wp.pl/kat,1022943,wid,11781866,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 17:46
      Ksiądz ma racje. To nie jest para, która nie może wziąć ślubu kościelnego, oni
      tego nie chcą, więc po co uparli się chrzcić dziecko?
      • bursztynek22 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:13
        Chociażby po to, żeby w naszym moherowym kraju dziecko nie było
        napiętnowane przez rówiesników i ludzi o ciaśniutkich rozumkach.
        Tacy ludzie potrafią być bardzo okrutni, a dziecko nie powinno
        ponosić konsekwencji wyborów swoich rodziców. Sama mam zamiar
        poprzestać na ślubie cywilnym i, uwaga, ochrzcić dzieci. Hipokryzja?
        Możliwe... Konformizm? Byc może. Ale jeśli ma to uchronić moje
        dziecko przed docinkami to jestem na to gotowa.
        • monikapers Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:16
          przeczytaj co powiedzial biskup Dziwisz, dziecko nie jest winne wyborom
          rodzicow, samo w przyszlosci moze zdecydowac o swojej wierze badz niewierze wiec
          chrzest jest dla niego, nie dla rodzicow
          • gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:32
            Dziecko (nawet nie ochrzczone) może ochrzcić się w wieku 18-lat.
            Żaden ksiądz mu tego nie zabroni.
            I dla samego dziecka lepiej-będzie miało prawo wyboru.
        • angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:04
          Strach ma wielkie oczy, jak widać.

          > Chociażby po to, żeby w naszym moherowym kraju dziecko nie było
          > napiętnowane przez rówiesników i ludzi o ciaśniutkich rozumkach.
          > Tacy ludzie potrafią być bardzo okrutni,

          Blebleble. Może w jakichś wioseczkach by tak było. Wszędzie indziej
          nikogo to nie obchodzi.
          • budyniowa123 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:11
            > > Chociażby po to, żeby w naszym moherowym kraju dziecko nie było
            > > napiętnowane przez rówiesników i ludzi o ciaśniutkich rozumkach.
            > > Tacy ludzie potrafią być bardzo okrutni,


            Problemy są (np kwestia religii w szkołach, w przedszkolach, gdzie w ogóle
            religii być nie powinno), ale bez przesady, nie sądzę, żeby ktoś palcami wytykał.
            Jak pisałam- mąż jest nieochrzczony, kiedyś go pytałam czy nie czuł się źle jak
            był dzieckiem, że nie szedł do komunii, nie obchodził świąt itd.
            Powiedział, że nie, bo po prostu on miał inne wzorce i wartości w domu.
            • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 00:20
              Pamiętam, jak w podstawówce jedna dziewczynka, będąca Żydówką nie miała żadnych przyjaciół i była przez wszystkich wyśmiewana. Dzieciaki są coraz okrutniejsze. Wcale się nie dziwię rodzicom, sama nie chciałabym, żeby moje dziecko cierpiało z powodu mojego wyboru.
      • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:15
        Tendencyjna nagonka na KK.
        Para nie chce brac slubu koscielnego "pod presja" ,ale chce
        doprowadzic,aby pod presja jakis ksiadz ochrzcil dziecko.

        Niby do kosciola chodza, a sakramentow nie przyjmuja. Tz wybiorczo by
        przyjeli -chrzest dla dziecka.

        Szkoda dzieciaczka.
      • nocarka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:17
        Moim zdaniem lepiej żeby ochrzcili dziecko skoro chcą bez kościelnego, niż brali
        kościelny na siłę - byłby nieważny. Mam szczęście, że M. jako niewierzący
        wychowany w rodzinie niewierzącej nie sprzeciwia się ochrzczeniu dzieci, wzięciu
        ślubu jednostronnego w kościele. Ja bym tego chciała. W tekście jest że żona
        chodzi do kościoła - a a jeśli mąż nie? Nie ma co ludzi zmuszać, ale dziecko
        powinno być ochrzczone jeśli rodzice tego chcą.
        • martina.15 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:42
          mozna wziac slub koscielny jednostronny czy jak to sie mowi
          i byloby potwierdzenie ze chocby jednemu z nich ZALEZY i CHCE wychowac to
          dziecko w wierze katolickiej.

          jak czytam ze chrzest musi byc bo a)inaczej bedzie napietnowane b)przeciez tak
          musi byc c)rodzina wywiera presje d) chce zeby poszlo do komunii to jest to
          pokaz hipokryzji. i KK jest be i jest zly i w ogole, z tym ze ludzie tak
          uwazajacy nie maja pojecia w ogole co atakuja.

          osobiscie jednak chcialabym wiedziec co to za ksiadz sie zaofiarowal ochrzcic to
          dziecko i mu pogratulowac. KK nie jest od tego zeby kogos totalnie przekreslac,
          i coraz rzadziej (za to coraz glosniej sie o tym mowi) zdarzaja sie takie akcje
          jak ta w swidnicy.
          • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:54
            KK nikogo nie przekresla!
            Dziecko jak dorosnie samo bedzie moglo zadecydowac o tym,zebysie
            ochrzci i nikt wtedy nie bedzie pytal o slub rodzicow.
            I jeszcze istnienie cos takiego jakchrzest woli ,jesli dobrze pamietam
            okreslenie...
            • budyniowa123 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:05
              > Dziecko jak dorosnie samo bedzie moglo zadecydowac o tym,zebysie
              > ochrzci

              I tak powinno być zawsze. Rodzice, jeśli chcą, mogą wychować dziecko w wierze
              katolickiej, ale o przynależności do kościoła (jako instytucji) powinni
              decydować ludzie dorośli.
              Ja nie jestem zadowolona, że kiedyś tam zadecydowano za mnie, bo teraz wcale nie
              łatwo się wypisać.
              Dlatego ja dzieci nie ochrzczę. Mąż też jest nie ochrzczony (w jego religii
              decyduje się świadomie, a on się nie zdecydował)

              Swoją drogą nie rozumiem tych rodziców- nie mogą sami, symbolicznie ochrzcić
              dziecka? Nie będzie wtedy "w papierach" KK, ale chyba nie o to w chrzcie chodzi?
              I tak o chrzcie pamięta się dopiero przy 1. komunii a wtedy dzieciak juz sam
              może powiedzieć, przynajmniej wstępnie (nawet jeśli poddyktowane to będzie wizją
              prezentów)czy chce czy nie i ksiądz nie powinien juz robić problemów.
              • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:12
                Budyniowa- ja jako katoliczka bede chciala ochrzcic dziecko i wychowac
                je wg wiary KK.Nie uwazam,ze stanie mu sie jakakolwiek krzywda, jak
                bedzie chcialo to dokona apostazji pozniej. Nie rozumiem czemu
                twierdzisz,ze sa z tym problemy.
                A sami ochrzcic nie moga, chyba,ze bedzie mialo miejsce zagozenie zycia
                dziecka. Bo chrzest to nie symbol jak piszesz, tylko sakrament.
                • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:47
                  k.l2 napisał(a):
                  > bedzie chcialo to dokona apostazji pozniej. Nie rozumiem czemu
                  > twierdzisz,ze sa z tym problemy.

                  Bo są. Naprawdę.

                  Ja jestem zdziwiona sytuacją opisaną w artykule - ale nie chodzi o odmowę
                  udzielenia sakramentu (bo to jest nagminne, mimo że nie wolno odmówić - a ślub
                  kościelny rodziców nie jest warunkiem koniecznym do ochrzczenia dziecka - vide
                  KPK), tylko o to, że zamiast odwołać się do biskupa albo znaleźć innego księdza
                  (bo nie jest powiedziane, że trzeba chrzcić dziecko w "swojej parafii", zresztą
                  te zasady są dość płynne, bo wystarczy gdzieś mieszkać 3 miesiące, żeby
                  przynależeć do parafii), polecieli do gazety.

                  To jest bardzo smutne.
                  A jeszcze smutniejsze jest to, że wiele z was pisze, że dziecko nieochrzczone
                  jest szykanowane. Bo to oznacza, że przez ostatnie 20 lat w Polsce się nic nie
                  zmieniło.
                  • angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:52
                    > Ja jestem zdziwiona sytuacją opisaną w artykule - ale nie chodzi o
                    odmowę udzielenia sakramentu (bo to jest nagminne, mimo że nie wolno
                    odmówić - a ślub
                    > kościelny rodziców nie jest warunkiem koniecznym do ochrzczenia
                    dziecka - vide KPK),

                    Nie wolno? A myślałam, że jak najbardziej, jeśli rodzice nie rokują,
                    tzn. nie wygląda na to, że wychowają dziecko w wierze.

                    > A jeszcze smutniejsze jest to, że wiele z was pisze, że dziecko
                    nieochrzczone
                    > jest szykanowane.

                    Nienienie. Niektórym się wydaje, że dziecko nieochrzczone będzie
                    szykanowane. Rzeczywistość tego nie potrwierdza wink
                    • martina.15 szykanowanie dzieci 16.12.09, 20:09
                      zaczyna sie od rodzicow
                      i obecnie to dziala o 180 stopni inaczej niz 20 lat temu

                      jedna z pan z przedszkola mojego dziecka potrzebowala mojego podpisu na liscie
                      dzieci uczeszczajacych na religie. i zanim go nie dostala (pytanie od niej i moj
                      podpis byly zlozone po poludniu gdy odbieralam corke) to corki na zajecia nie
                      poslala- bo jest strach. bo mamy, "tolerancyjne wobec wszystkiego" ateistki
                      robily awantury ze wielki gmach przedszkola chwial sie w posadach.

                      teraz jak ktos smie zyc wedle przepisow KK to jest w ogole taki niezyciowy i sie
                      nie zna.

                      moj daleki kuzyn, syn niepraktykujacego katolika i zielonoswiatkowej nie zostal
                      ochrzczony. do kosciola chodzil z ciocia i przed komunia wyblagal rodzicow o
                      chrzest. obecnie szczesliwy ministrant smile
                      okazuje sie ze dla dziecka takim samym problemem moze stac sie i ochrzczenie i
                      nieochrzczenie. ale jesli dziecko zda sobie sprawe kiedys z hipokryzji swoich
                      rodzicow to moze miec niestety na niego zly wplyw, IMHO
                      • misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 20:45
                        Ja jestem córką protestanta i katoliczki, oboje wierzący, ale niereligijni z
                        różnych względów. Rodzice mają ślub cywilny. Jestem najstarsza - i w moim
                        przypadku zdecydowano, że sama wybiorę przynależność religijną w odpowiednim wieku.

                        Po przejściu przedszkola i I klasy szkoły podstawowej, po usłyszeniu od
                        rówieśników po wielokroć, że zabiłam Jezusa, że jestem żydówka i kociwiara, że
                        moi Rodzice pójdą do piekła, a ja razem z nimi - ubłagałam Mamę, żebym mogła
                        przystąpić do I komunii jak inne dzieci.

                        Bardzo bym chciała uchronić przed tym piekłem moje dziecko. I bardzo bym
                        chciała, żeby miało wybór, żeby mogło dokonać go bez nacisków otoczenia, w
                        czasie, w którym samo dojrzeje do tej decyzji. Jak wspomniany kuzyn.

                        Mam nadzieję, że mi się to uda. Nie zamierzam chrzcić niemowlaka.
                      • budyniowa123 Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 20:57
                        bo mamy, "tolerancyjne wobec wszystkiego" ateistki
                        > robily awantury ze wielki gmach przedszkola chwial sie w posadach.


                        dla mnie to postęp. Cieszę się, że nikt bez mojej wiedzy nie będzie wmawiał
                        3-4latkowi, że "pójdzie do piekła", albo, że "jest jedna bozia"
                        Nie rozumiem, czemu religia ma być w przedszkolu i szkole, skoro to jest miejsce
                        na naukę zupełnie innych rzeczy. Przecież nie ma zajęć z religii np
                        judaistycznej, buddyzmu, islamu. Jest tylko katolicka albo... nic
                        Gdzieniegdzie i czasami jest etyka w zamian.

                        Kiedyś były szkółki niedzielne i zainteresowane dzieci tam uczęszczały. A
                        szkoła? POWINNA (wiem, że to mrzonka) być neutralna politycznie i wyznaniowo.

                        > teraz jak ktos smie zyc wedle przepisow KK to jest w ogole taki niezyciowy i si
                        > e
                        > nie zna.

                        tu się nie zgodzę. Ja szanuję tych, którzy żyją wg zasad swojej religii. Tak
                        długo, jak nie wywierają presji na mnie żeby ich przekonania uznać za "te słuszne".
                        • angazetka Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:18
                          > Przecież nie ma zajęć z religii np
                          > judaistycznej, buddyzmu, islamu.

                          Bo w żadnej szkole nie będzie siedmiorga (ośmiorga?) dzieci tych
                          religii. Natomiast już z religią prawosławną na Podlasiu nie ma
                          problemu, bo frekwencja na tych zajęciach jest.
                          • budyniowa123 Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:31
                            no i super, ale alternatyw dla "religii" (tej to się grupa zebrała) nadal jest
                            jak na lekarstwo.
                            Nadal uważam, że w szkole jest miejsce na etykę/filozofię/naukę o religiach
                            świata. Ale nie na lekcje wyznaniowe. To tak , jakby każda partia rządząca
                            wprowadzała do szkół zajęcia o swoich programach, przekonaniach, zasadach.
                            Rządzi lewica- uczymy się o lewicy: jak być dobrym socjalistą, historia partii itp.
                            Rządzi prawica- uczymy się postaw prawicowych: co wolno, a czego nie, czemu
                            "pedzie" są be...
                            Rządzi partia liberalna (jeśli takowa powstanie)- uczymy się, że to najlepsza i
                            jedyna słuszna droga...

                            Mnie by się to nie podobało za bardzo, bo to ingerowanie w osobiste przekonania
                            moje i moich dzieci.
                            A jak nie chcesz uczęszczać- to won do świetlicy, albo przeczekaj na korytarzu.
                            A w przedszkolu- wyślemy cię do innej grupy, bo nie ma co z tobą zrobić.
                            Szkoda, bo wszystko jest dla ludzi i wszystko można rozwiązać tak, żeby nikogo
                            nie krzywdzić, nie wyróżniać i nie porózniać.
                            • misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:39
                              budyniowa123 napisała:
                              >
                              > Mnie by się to nie podobało za bardzo, bo to ingerowanie w osobiste przekonania
                              > moje i moich dzieci.
                              > A jak nie chcesz uczęszczać- to won do świetlicy, albo przeczekaj na korytarzu.
                              > A w przedszkolu- wyślemy cię do innej grupy, bo nie ma co z tobą zrobić.
                              > Szkoda, bo wszystko jest dla ludzi i wszystko można rozwiązać tak, żeby nikogo
                              > nie krzywdzić, nie wyróżniać i nie porózniać.

                              Jest to trudne, ale nie niemożliwe smile
                              Niestety obecnie to tak wygląda... Mimo często więcej niż ośmiu osób, które na
                              religię nie chodzą i można byłoby dla nich zorganizować tę etykę. Tyle że
                              organizując etykę dyrektor szkoły zabiera godziny i pieniądze księżom i
                              katechetkom, nastawiając w ten sposób przeciwko sobie proboszcza i wierzących
                              rodziców.

                              I to nie jest przykład z głowy, tylko z życia.
                              • aneta-skarpeta Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:49
                                ja generalnie nie rozumiem szumu z etyką i religią
                                na religię ja byłam posyłana do koscioła- przy kosciele był budynek
                                uzyteczności kościelnej i tam odbywały sie lekcje i przygotowanie do
                                komunii etc

                                moja siostra nie miała budynków przykoscielnych, zeby mozna było
                                zorganizowac sale, to robili zajęcia w kosciele

                                i wszyscy byli zadowoleni
                                • misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:52
                                  aneta-skarpeta napisała:

                                  > ja generalnie nie rozumiem szumu z etyką i religią

                                  Czy możesz rozwinąć? Jakiego szumu dokładnie?
                                  • aneta-skarpeta Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 22:00
                                    misself napisała:

                                    > aneta-skarpeta napisała:
                                    >
                                    > > ja generalnie nie rozumiem szumu z etyką i religią
                                    >
                                    > Czy możesz rozwinąć? Jakiego szumu dokładnie?

                                    wprowadzając religie ( jakakolwiek) do szkoły rodzimy problem. Co z
                                    dziećmi niewierzącymi, innego wyznania. a ci będą pokazywani palcami
                                    bo są protestantami itd

                                    ktos się kiedyś uparł, że religia będzie w szkołach i niepotrzebne
                                    wywołał dym, który przez tyle lat nie opadł- bo ciezko ten porblem
                                    rozwiązać

                                    wywalic religie ze szkół i po sprawie i nie będzie porblemu z
                                    nauczycielami od religioznastwasmile


                                    • misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 22:53
                                      aneta-skarpeta napisała:
                                      >
                                      > wprowadzając religie ( jakakolwiek) do szkoły rodzimy problem. Co z
                                      > dziećmi niewierzącymi, innego wyznania. a ci będą pokazywani palcami
                                      > bo są protestantami itd

                                      Zgodzę się z Tobą.

                                      > wywalic religie ze szkół i po sprawie i nie będzie porblemu z
                                      > nauczycielami od religioznastwasmile

                                      Ja bym właśnie chciała, żeby w szkołach nie było nauk wyznaniowych, ale było
                                      religioznawstwo. Jako wiedza o religiach. Wszystkich.
                                      Tylko nie miałby kto tego uczyć smile
                              • k.l2 Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 07:03
                                nie rozumiem dlaczego zabiera godziny.. Przeciez czesto jest i religia
                                i etyka,wiec i katecheta i nauczyciel maja godziny...
                                • misself Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 10:30
                                  k.l2 napisał(a):

                                  > nie rozumiem dlaczego zabiera godziny.. Przeciez czesto jest i religia
                                  > i etyka,wiec i katecheta i nauczyciel maja godziny...

                                  Nie chodzi o to.
                                  Chodzi o to, że jeśli dyrektor da rodzicom wybór, to większość wybierze etykę -
                                  a więc trzeba będzie porobić grupy międzyklasowe z religii. A to będzie
                                  zabieranie godzin.
                                  • k.l2 Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 10:49
                                    Skad wiesz,ze wiekszosc wybierze etyke?

                                    Na marginesie, u mnie w liceum byl wybor -religia,etyka albo nic.
                                    Najmniejsza popularnoscia cieszyla sie opcja etyka.
                                    • misself Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 11:40
                                      k.l2 napisał(a):

                                      > Skad wiesz,ze wiekszosc wybierze etyke?

                                      Bo przytaczam konkretną, nie hipotetyczną sytuację. Pisałam o tym wyżej. U mnie
                                      w liceum wyboru nie było - religia albo nic. Nie miał kto uczyć etyki. To jest
                                      dodatkowy etat, a na to polska szkoła nie ma pieniędzy.
                    • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:18
                      angazetka napisała:
                      >
                      > Nie wolno? A myślałam, że jak najbardziej, jeśli rodzice nie rokują,
                      > tzn. nie wygląda na to, że wychowają dziecko w wierze.

                      Czytałaś zalecenia Kościoła dotyczące chrztu i sakramentów w ogóle? Nie wolno
                      odmówić sakramentu, jeśli warunki konieczne do jego przyjęcia zostały spełnione.
                      W przypadku, w którym rodzice nie mają ślubu kościelnego, Kościół zaleca, żeby
                      spróbować ich namówić do tegoż ślubu, a jeśli się nie uda, ochrzcić dziecko, a
                      rodzicom podsunąć do podpisania dokument zobowiązujący do wychowania w wierze
                      katolickiej.

                      > Nienienie. Niektórym się wydaje, że dziecko nieochrzczone będzie
                      > szykanowane. Rzeczywistość tego nie potrwierdza wink

                      I tym stwierdzeniem trafiłaś jak kulą w płot - bo ja akurat jestem przykładem na
                      to, że JEST szykanowane. I to nie na jakiejś zapadłej wsi. A raczej - było, bo
                      już dzieckiem nie jestem, więc i szykany się skończyły.
                      • angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:36
                        > I tym stwierdzeniem trafiłaś jak kulą w płot - bo ja akurat jestem
                        przykładem na
                        > to, że JEST szykanowane. I to nie na jakiejś zapadłej wsi. A
                        raczej - było, bo
                        > już dzieckiem nie jestem, więc i szykany się skończyły.

                        Zatem było to parę lat temu, prawda?
                        Umówmy się - takie dzieci bywają szykanowane. Ale nie jest to żadną
                        regułą. Ty byłaś szykanowa, ja nie znam nikogo, kto by miał takie
                        doświadczenia za sobą.
                        • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:47
                          angazetka napisała:
                          >
                          > Zatem było to parę lat temu, prawda?
                          > Umówmy się - takie dzieci bywają szykanowane. Ale nie jest to żadną
                          > regułą. Ty byłaś szykanowa, ja nie znam nikogo, kto by miał takie
                          > doświadczenia za sobą.

                          Skończyłam 18 lat 7 lat temu smile
                          Ale tak się składa, że dokładnie przez to samo przechodził jeszcze 2 lata temu
                          mój młodszy brat. To się nie zmieniło.

                          "Takie dzieci". Jakbyś o trędowatych pisała.
                          • angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:16
                            > "Takie dzieci". Jakbyś o trędowatych pisała.

                            O. Też szykanuję, tak? smile Przewrażliwiona chyba
                            jesteś. "Takie"="nieochrzczone", bo o takich tu rozmawiamy.
                            • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:51
                              angazetka napisała:
                              >
                              > O. Też szykanuję, tak? smile Przewrażliwiona chyba
                              > jesteś. "Takie"="nieochrzczone", bo o takich tu rozmawiamy.

                              Nie twierdzę, że szykanujesz, ale mogłaś użyć innego, neutralnego określenia,
                              niekoniecznie zaimka wskazującego.
                              Nie jestem nieochrzczona. I nie byłam nieochrzczonym dzieckiem. Występuje tu
                              dokładnie to zachowanie, które opisała martina.15.
                              • ginny22 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:56
                                > Nie twierdzę, że szykanujesz, ale mogłaś użyć innego, neutralnego
                                określenia,
                                > niekoniecznie zaimka wskazującego.

                                Na brodę Merlina... Jeśli zaimek wskazujący nie jest neutralny, to
                                co jest?
                                Mówimy o dzieciach nieochrzczonych. By nie pisać tego słowa x razy,
                                piszę "takie dzieci", licząc na inteligencję rozmówcy. Proste?

                                > Nie jestem nieochrzczona. I nie byłam nieochrzczonym dzieckiem.
                                Występuje tu
                                > dokładnie to zachowanie, które opisała martina.15.

                                Hę? Jakie znów zachowanie?
                                • ginny22 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:57
                                  Nie przelogowałam się z poczty wink
                                • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:51
                                  ginny22 napisała:
                                  >
                                  > > Nie jestem nieochrzczona. I nie byłam nieochrzczonym dzieckiem.
                                  > Występuje tu
                                  > > dokładnie to zachowanie, które opisała martina.15.
                                  >
                                  > Hę? Jakie znów zachowanie?

                                  Przecież nie Twoje smile
                                  Martina.15 opisała zachowanie nietolerancyjnych dla katolików ateistek, dodając,
                                  że obecna sytuacja jest zmianą o 180 stopni zachowań dawnych. I to miałam na myśli.

                                  Nie chodzi o to, czy ktoś jest ochrzczony, czy nie. Właśnie to jest największym
                                  problemem. Moje doświadczenia, które opisałam parę postów wcześniej, dotyczą 12
                                  lat (od 3 do 15 roku życia), przez większość tego okresu byłam ochrzczona,
                                  przystąpiłam do I komunii razem z rówieśnikami, przystąpiłam do sakramentu
                                  bierzmowania. Ale i tak byłam żydówką, która zabiła Jezusa.

                                  Nie wiem, dlaczego. Ale powtórzę się: chcę uchronić moje dziecko przed takim
                                  piekłem. Sądzę, że tylko zwiększając świadomość istnienia różnorodności
                                  religijnej można do tego doprowadzić.
                          • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:13
                            miself- rozumiem, że było Ci ciężko ale zauważ jedną sprawę, o
                            której mówiłam,a tutaj właśnie wyszła. Chodzi mi o zwrot " takie
                            dzieci"

                            autorka miała na mysli takie dzieci czyli nieochrzczone i nie miało
                            to wydzwięku negatywnego, a jedynie skrót myślowy- większość się tym
                            nie przejęła, a Ty potraktowałaś to jako pstryczek, jakby autorka
                            wytykała takie dzieci, wyśmiewała, lekcewazyła itd

                            jeszcze 2 zdania i by wyszło że dzieci sa szykanowane bo sa TAKIEwink

                            • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:55
                              Po prostu wskazując "takie" dzieci odcina się je w pewien sposób od swojej grupy
                              rówieśniczej. A czym się różnią? Niczym. To są dzieci. Sprawy religijne nie
                              powinny ich dzielić, nie w tym wieku, nie w przedszkolu.

                              Ponadto, że trzeci raz napiszę, ja nie byłam nieochrzczona. Więc nie wiem, jakim
                              byłam dzieckiem. Żydowskim? Diabelskim? Grzesznym? Bóg jeden wie, ale takimi
                              określeniami mnie nazywano.
                              • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:31
                                misself napisała:

                                > Po prostu wskazując "takie" dzieci odcina się je w pewien sposób
                                od swojej grup
                                > y
                                > rówieśniczej. A czym się różnią? Niczym. To są dzieci. Sprawy
                                religijne nie
                                > powinny ich dzielić, nie w tym wieku, nie w przedszkolu.

                                ale Miself my mówiąc "takie dzieci" nie mówimy o nich negatywnie,
                                nie wytykamy palcami. Mówimy "takie dzieci" bo rozmawiamy o
                                nieochrzczonych i ktos zastosował skrót myslowy

                                takie dzieci= nieochrzczone - w tym konkretnym wypadku
                                jak za tydzien będziemy gadac o dzieciach bez reki to tez będziemy o
                                nich wtedy mówic "takie dzieci", albo jak o uzdolnionych
                                ponadprzecietnie to także

                                nikt palcem nie wytyka- to jest skrót myslowy

                        • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:51
                          moj syn ma 7 lat

                          w przedszkolu nie chodził na religie, mimo ze jest ochrzczony

                          nigdy nie miał z tego powodu "problemów"

                          teraz w szkole chodzi na religie, ale część dzieci nie chodzi- i co?
                          i nicsmile nic się nie dzieje

                          ludzie sami sobie wmawiają szykany

                          moja rodzina chciałą zebym starała sie o unieważnienie małzenstwa
                          kościelnego. Ja powiedziałam że mi się nie chce w to bawic- kilka
                          razy próbowali, ale ja zawsze mówiłam że nie chce- w końcu
                          zrozumieli- nie czuję sie szykanowana

                          nie czułam sie szykanowana, ze żyję bez slubu, że z młodszym, że mam
                          dziecko z poprzedniego małżeństwa, albo że byłam samotną mamą

                          choć wiele osób uważa, że tacy jak ja sa szykanowani

                          do tego uwielbiam tatuaze i ludzie na forach ( wytatuowani)
                          opowiadają jak to są szykanowani bo mają tatuaż. Ja mam na całe
                          plecy- nigdy przenigdy nie miałam z tego powodu nieprzyjemności- co
                          najwyzej sie pogapili

                          tak to jest z tym szykanowaniem najczęściej- krzywo na kogoś
                          spojrzysz i już "szykanujesz", nie zgadzasz sie z jego
                          opinią "szykanujesz"
                          smile

                          • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:41
                            aneta-skarpeta napisała:
                            >
                            > ludzie sami sobie wmawiają szykany

                            Jak cenię Twoje wypowiedzi i Twoje rozsądne podejście do różnych spraw, tak ta
                            wypowiedź niemile mnie dotknęła. Zapewniam Cię, nie wmawiam sobie. Słyszałam na
                            własne uszy te wszystkie wyzwiska, o których pisałam wcześniej, słyszałam je z
                            ust rówieśników, kilkulatków i kilkunastolatków. Nie mam urojeń. Ludzie potrafią
                            być naprawdę ograniczeni. Masz szczęście, że nie miałaś z nimi nigdy do czynienia.
                            • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:52
                              misself napisała:

                              > aneta-skarpeta napisała:
                              > >
                              > > ludzie sami sobie wmawiają szykany
                              >
                              > Jak cenię Twoje wypowiedzi i Twoje rozsądne podejście do różnych
                              spraw, tak ta
                              > wypowiedź niemile mnie dotknęła. Zapewniam Cię, nie wmawiam sobie.
                              Słyszałam na
                              > własne uszy te wszystkie wyzwiska, o których pisałam wcześniej,
                              słyszałam je z
                              > ust rówieśników, kilkulatków i kilkunastolatków. Nie mam urojeń.
                              Ludzie potrafi
                              > ą
                              > być naprawdę ograniczeni. Masz szczęście, że nie miałaś z nimi
                              nigdy do czynien
                              > ia.


                              rozumiem, ze szykany się zdarzają

                              z róznych powodów

                              ale nie jest to odgórne, powszechne itd

                              ja w swoim zyciu mieszkałam w 4 miejscach- i na wsi i w miasteczku i
                              w warszawie i nigdzie nikt na mnie palcem nie pokazywał- a miał za
                              cowink

                              poza tym czasy się zmieniaja
                              kiedyś było wstyd być stara panna, teraz nikt sobie z tego nic nie
                              robi, wstyd było gościć mężczynę w domu- teraz luzik
                              coraz mniej obób chodzi do koscioła- i tez nie przeżywa sie juz
                              chrztu itd
                  • gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:34
                    misself napisała:

                    > k.l2 napisał(a):
                    > > bedzie chcialo to dokona apostazji pozniej. Nie rozumiem czemu
                    > > twierdzisz,ze sa z tym problemy.
                    >
                    > Bo są. Naprawdę.

                    Potwierdzam.
                    Nie jest łatwo się wypisać,a w księgach parafialnych (bez względu na wszystko)
                    zawsze będzie adnotacja,że taki a taki został ochrzczony wtedy i wtedy.Tego nie
                    da się wymazać (faktu samego chrztu).
                    • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 06:58
                      I to jest taki wielki problem dla niewierzacego z wyboru,ale
                      ochrzczonego,ze kiedys (patrzac z jego punktu widzenia) ktos wylal mu
                      troche wody na glowe?
                      • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 08:54
                        Wiesz, dzieci oprócz tego, że są bardzo okrutne to biorą też więcej do siebie,
                        bo mają większą potrzebę przynależności do grupy. Im człowiek starszy, tym mniej
                        mu na tym zależy. Ze mnie się kiedyś śmiano, bo nie miałam modnych adidasów. Do
                        tej pory pamiętam jak mi było przykro i jak się potwornie z tym czułam, a Mama
                        tego nie rozumiała, bo za jej czasów młodości nikt nic nie miał, więc i nikt nie
                        śmiał się z nikogo, że jest gorzej ubrany. Pamiętam, jak w 4 klasie podstawówki
                        płakałam w ramionach Mamy, że skoro dzieciaki się ze mnie śmieją to znaczy, że
                        mnie nie lubią.
                        Dorosłam, może te wydarzenia nie miały na mnie większego wpływu, ale wiem jedno,
                        nie chciałabym, żeby moje dziecko przeżywało to samo co ja w szkole. O dziwo
                        mało pamiętam z podstawówki, ale to "odrzucenie" wryło mi się w pamięć
                        doskonale. Pamiętam to wszystko, jakby wydarzyło się wczoraj.
                        Ludzie, którym tak bardzo brakuje empatii i zrozumienia dla psychiki dziecka
                        musieli mieć bardzo szczęśliwe dzieciństwo.
                        • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:34
                          Lili, zgadzam się z Tobą w 100%.

                          Ja nie jestem jakaś skrzywiona przez to, że słyszałam, że jestem żydówką smile
                          (Małą literą, bo to wyznanie.) Myślę, że to mi nawet pomogło, bo zaczęłam się
                          interesować religiami, różnicami chociażby między protestantyzmem a
                          katolicyzmem. Dużo wcześniej niż inne dzieci dowiedziałam się strasznej prawdy,
                          że Jezus był Żydem. I żydem.

                          Ale chciałabym uchronić przed tym moje dziecko... Tylko tyle.
                          • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:46
                            Nie wiem czy mozna powiedzie,ze Jezus byl zydem. Bo Zydem to oczywiste.
                            • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:37
                              k.l2 napisał(a):

                              > Nie wiem czy mozna powiedzie,ze Jezus byl zydem. Bo Zydem to oczywiste.

                              To nie jest tematem tej dyskusji, ale uwierz religioznawcy: Jezus był żydem i
                              jego uczniowie też byli żydami.
                              • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:15
                                Oki,nie bede sie klocic smile W zasadzie nie ma to dla mnie
                                znaczenia,tylko zaintrygowalo mnie to zdanie.
                        • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:49
                          lili-2008 napisała:

                          > Pamiętam to wszystko, jakby wydarzyło się wczoraj.
                          > Ludzie, którym tak bardzo brakuje empatii i zrozumienia dla
                          psychiki dziecka
                          > musieli mieć bardzo szczęśliwe dzieciństwo.


                          kazdy z nas miał jakąs taka traume z dzieciństwa. Każdy. Każdy.
                          Każdy.
                          Mój syn też ma
                          mimo że ma fajne ciuchy to zawsze znajdzie sie ktos , kto ma
                          fajniejsze.
                          mimo, że ma swojego laptopa ( stary bo stary ale jegowink), to on
                          marudzi, ze on chce psp ( taki gameboy do ręki)- więc dostanie od
                          mikołaja, ale juz wiem że bedzie żal bo koledzy nosza do szkoły, a
                          my nie chcemy żeby nosił ( bo kosztuje 600 zł)
                          zaczal nosic okulary- dramat, bo nikt w przedszkolu nie nosił
                          jest wrazliwy i z ogromym poczuciem sprawiedliwosci i ciagle obrywa
                          od cwańszych kolegów i tez juz nawet do szkoły nie chciał chodzić


                          i co mam zrobić?
                          na wszystko pozwalac, zeby nikt sie z niego nie smiał? mam mu kupic
                          komórke tylko dlatego, że największy cwaniak w klasie ma i to mojemu
                          synowi imponuje?

                          drugi kolega ( tez cwaniak) razem z kumplami gra na kompie w GTA-
                          gra powyzej 18rż, a ma 7 lat, morduja kradna, zabijaą- masakra. I
                          co ? i jest płacz że my mu nie pozwalamy, że go nie rozumemiemy, bo
                          chłopaki grają, a on nie może i sie z nigo smieją


                          chłopaki noszą buty za 300 zł- ok niech noszą, ja uważam, że to
                          wyrzucenie pieniedzy, bo mój syn niszczy buty i może lametowac a
                          drogich butów mu nie kupię. Bez przesady

                          a też nie mając dzieci myślałam, że bedę robiła wszystko, żeby był w
                          pełni akceptowany przez rówieśników- ale szybko zobaczyłam że tak
                          się nie da

                          ucze go, że nie musi byc przez wszystkich lubiany- ma kilku
                          zaufanych kolegów i niech z nimi trzyba, a od tamtych z daleka




                          • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:04
                            Wiele razy rozmyślałam nad najlepszym wychowaniem dziecka, żeby - nawet
                            obrywając w szkole - zachowało poczucie własnej wartości i szacunku do swojej
                            osoby. Oczywiście, że zasady będę miała i dziecku nie pozwolę na wszystko, ale
                            chciałabym zrobić tyle ile będę w stanie, żeby nie musiało przychodzić zapłakane
                            do domu ze szkołyuncertain
                            Dzieciństwo jest trudne, a jednego, słusznego sposobu na wychowanie dziecka nie
                            ma. To oczywiste. Oczywiste jest też, że czasami nie jesteśmy w stanie zapewnić
                            100% bezpieczeństwa dziecku.
                            Jednak sprawy materialne, a duchowe to dwie różne rzeczy. Ja ludzi z artykułu
                            rozumiem. Nie wiem co zrobię, gdy będę miała swoje dziecko, ale szanuję ich
                            wybór. Dzieci, które się różnią od reszty są napiętnowane i przypuszczam, że oni
                            chcą temu zapobiec.
                            • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:19
                              lili-2008 napisała:

                              > Dzieci, które się różnią od reszty są napiętnowane i
                              przypuszczam, że on
                              > i
                              > chcą temu zapobiec.


                              to powinni tez chodzic co niedziele do koscioła- bo inaczej tez beda
                              ludzie ich pietnować


                              obecnie w modzie jest "ateizm", nie chodzenie do kościoła, negatywny
                              stosunek do koscioła

                              • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:33
                                toć przecie matka z dzieckiem chodzi...o_O
                                • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:38
                                  lili-2008 napisała:

                                  > toć przecie matka z dzieckiem chodzi...o_O


                                  ale skoro tak chodzi sumiennie to czemu mówi
                                  " Ślubu kościelnego nie wzięli, bo, jak tłumaczą, nie czuli przed
                                  laty takiej potrzeby. Teraz pani Małgorzata coraz częściej o nim
                                  wspomina, ale nie chce tego robić pod presją."

                                  sama nie chce, a pod presja to jej nie pasuje...ale zgodnie z wiarą
                                  to zyja?


                                  pic na wodę

                                  wzieli by slub koscielny tylko dla siebie i byłoby po ptakach- jak
                                  jej tak strasznie zalezy na chrzcie
                                  • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:58
                                    aneta, naprawdę nie nam to oceniać
                                    • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:16

                                      lili-2008 napisała:

                                      > aneta, naprawdę nie nam to oceniać

                                      wiec nie oceniajmy w tym przypadku takze księdzasmile
                              • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:43
                                aneta-skarpeta napisała:
                                >
                                > obecnie w modzie jest "ateizm", nie chodzenie do kościoła, negatywny
                                > stosunek do koscioła
                                >
                                Nie wydaje mi się, żeby procesy laicyzacji, religia obywatelska, sekularyzacja
                                religii, prywatyzacja religii były modą.
                              • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:57
                                to nie moda, a raczej rozczarowanie KK, Rydzykiem, hipokryzją wielu ludzi, tzw.
                                praktykujących, co to w każdą Ndz w kościele, a na co dzień świnie bliźnim
                                podkładają
                                wszyscy ateiści, których znam to ludzie z wysoko rozwiniętą moralnością,
                                natomiast nie mogę tego samego powiedzieć o wierzących i praktykujących, z
                                którymi miałam styczność, oczywiście nie twierdzę, że wszyscy tacy są
                                można powiedzieć, że w czasach młodości naszych rodziców też była "moda" na ateizmtongue_out
                                • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:15
                                  lili-2008 napisała:

                                  > to nie moda, a raczej rozczarowanie KK, Rydzykiem, hipokryzją
                                  wielu ludzi, tzw.
                                  > praktykujących, co to w każdą Ndz w kościele, a na co dzień świnie
                                  bliźnim
                                  > podkładają
                                  > wszyscy ateiści, których znam to ludzie z wysoko rozwiniętą
                                  moralnością,
                                  > natomiast nie mogę tego samego powiedzieć o wierzących i
                                  praktykujących, z
                                  > którymi miałam styczność, oczywiście nie twierdzę, że wszyscy tacy




                                  bo to nie zalezy od religii, tylko od wychowania, od pewnej
                                  świadomości ( sama nie nazywam siebie katoliczka, bo do kościoła mi
                                  nie po drodze i zyje w "grzechu", ale mój zwiazek jest oparty na
                                  szacunku i wzajemnej milości...czy to powód żeby mi ochrzcili
                                  nastepne dziecko? wink)

                                  > można powiedzieć, że w czasach młodości naszych rodziców też
                                  była "moda" na ate
                                  > izmtongue_out


                                  w czasach młodości naszych rodziców jak ktos był ateista to znaczy
                                  że był komunistąwink

                                • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:21
                                  Absolutnie regula nie jest,ze ateista jest moralny a katolik nie. Ani
                                  na odwrot! Z jakimis dziwnymi przypadkami tych praktykujacych mialas do
                                  czynienia..

                                  A w czasach naszych rodzicow ateizm byl poniekad nakazany, wiec -
                                  przypuszczam,ze zadzialal tu mechanizm zakazanego owocu- bylo wiecej
                                  praktykujacych katolikow niz dzisiaj..
                                  • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:46
                                    toż napisałam, że tak nie jest u wszystkich tylko, że ja miałam do czynienia z
                                    takimi ludźmi i wcale nie są to jakieś dziwne, czy odosobnione przypadki, nie
                                    wiem dlaczego się tak unosisz
                            • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:41
                              lili-2008 napisała:
                              > Jednak sprawy materialne, a duchowe to dwie różne rzeczy. Ja ludzi z artykułu
                              > rozumiem. Nie wiem co zrobię, gdy będę miała swoje dziecko, ale szanuję ich
                              > wybór. Dzieci, które się różnią od reszty są napiętnowane i przypuszczam, że oni
                              > chcą temu zapobiec.

                              Zwłaszcza że starsze dziecko mają ochrzczone... I ochrzcił je ten sam ksiądz,
                              który nagle chrztu odmawia.
                              • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:45
                                misself napisała:

                                >
                                > Zwłaszcza że starsze dziecko mają ochrzczone... I ochrzcił je ten
                                sam ksiądz,
                                > który nagle chrztu odmawia.


                                ale moze przez te kilka lat cos sie w tej rodzinie zmieniło? może
                                powiedzieli, ze planuja ślub kościelny, i chcą ochrzcic pierwsze
                                dziecko i ksiądz uwierzył, a potem wyszło jak wyszło?

                                tego nie wiemy
                          • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:53
                            Tylko te przykłady, które podajesz (PSP, komórka, buty, GTA) to przejściowe
                            rzeczy. Syn dorośnie i zrozumie, że nieważne jest, co masz, tylko kim jesteś.

                            A przynależność religijna jest częścią tożsamości, definiuje normy moralne,
                            determinuje postępowanie. Naprawdę nie widzisz różnicy między byciem tym jedynym
                            w okularach, tą z dużym nosem - a morderczynią Jezusa, potępioną na wieki? I to
                            w wieku 4 lat.
                            • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:10
                              misself napisała:

                              > Tylko te przykłady, które podajesz (PSP, komórka, buty, GTA) to
                              przejściowe
                              > rzeczy. Syn dorośnie i zrozumie, że nieważne jest, co masz, tylko
                              kim jesteś.

                              to ze jestem ochrzczona, a nie chodze ( rodzice nie porwadzaja) do
                              koscioła to kształtuje moja tozsamość?


                              >
                              > A przynależność religijna jest częścią tożsamości, definiuje normy
                              moralne,
                              > determinuje postępowanie.



                              nie determinuje ZADNEGO zachowania , ani ZADNYCH norm moralnych,
                              jesli to chrzest na papierku- zeby ludzie sie nie czepiali



                              poza tym, nie mozna byc porządnym człowiekiem bez chrztu?

                              chrzest to to złota pałeczka która powoduje, że ludzie sa dobrzy?
                              moralni? a może bardziej sie kochaja i szanują?

                              wiekszosc Polaków ma chrzest, a jednak zony są bite, dzieci
                              zaniedbane, rozwody to teraz lawina, nieslubne dzieci- niemal
                              powszechnosc

                              a 90% tych ludzi jest ochrzczona


                              czyli chrzest nie ma zupełnie znaczenia, jesli za tym nic wiecej nie
                              idzie. A w wiekszości przyapdków nie idzie nic. To tylko pusta
                              tradycja i "obowiązek"



                              Naprawdę nie widzisz różnicy między byciem tym jedyny
                              > m
                              > w okularach, tą z dużym nosem - a morderczynią Jezusa, potępioną
                              na wieki? I to
                              > w wieku 4 lat.

                              4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa?

                              skad one to wiedziały?

                              btw
                              jeśli nadal bedziemy szli w tą slepa uliczkę " chodzenia z pradem"
                              bedziemy chrzci dzieci bo tak wypada to nic nie osiągniemy


                              a i tak jest duzo wiekszy postęp z tym co było 20 lat temu

                              poza tym sama widzisz- byłas ochrzczona i nic to nie zmieniło, bo to
                              nie o chrzest chodzi

                              ludzie nie lubia inności..jakiejkolwiek. I jesli będziemy sie temu
                              poddawać to nic sie nie zmieni


                              • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:18
                                > 4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa?
                                > skad one to wiedziały?

                                no, wiadomo, od rodzicówtongue_out
                                • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:32
                                  lili-2008 napisała:

                                  > > 4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa?
                                  > > skad one to wiedziały?
                                  >
                                  > no, wiadomo, od rodzicówtongue_out


                                  kiedyś słyszałam cos takiego

                                  dziewczynka była adoptowana- miała z 5-7 lat

                                  nie ukrywano tego przed nią, w szkole wiedziano

                                  dzieciaki sie z niej smiały, że znajda, ze mama jej nie urodziła

                                  co jej nauczyli rodzice?
                                  jak usłyszała, ze jest gorsza, bo jej mama nie urodziłą to
                                  powiedziała
                                  " ciebie mama urodziła, a mnie mama wybrała"

                                  trzeba ich pokonywac ich własna broniąwink

                                  moja przyjaciółka ma adoptowane dzieci ( iinego koloru skóry), stare
                                  baby mówiły- a co to bocian pani takie dziecko podrzucił?- widziały
                                  ze nie była w ciązy

                                  na to- tak, całe szczęście nie podrzucił zielonego

                                  i baba sie zamykała

                                  smile
                              • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:34
                                aneta-skarpeta napisała:
                                >
                                > to ze jestem ochrzczona, a nie chodze ( rodzice nie porwadzaja) do
                                > koscioła to kształtuje moja tozsamość?

                                Nie, świadomość bycia
                                katolikiem/niekatolikiem/deistą/ateistą/komunistą/satanistą kształtuje Twoją
                                tożsamość. Świadomość przynależności do grupy. Na tym polega religia (jako
                                instytucja, wiara =/= religia).

                                aneta-skarpeta napisała:
                                >
                                > nie determinuje ZADNEGO zachowania , ani ZADNYCH norm moralnych,
                                > jesli to chrzest na papierku- zeby ludzie sie nie czepiali
                                >
                                > poza tym, nie mozna byc porządnym człowiekiem bez chrztu?

                                Mylisz się. Przynależność religijna determinuje zachowanie - religijny katolik w
                                niedzielę idzie do kościoła. Gdyby nie był religijny (nadal rozgraniczamy
                                religijność i wiarę), to by został w domu.

                                Oczywiście, chrzest na papierze nic nie zmienia - ale tu dochodzimy do tej
                                smutnej prawdy, że udawanie przynależności do jakiejś grupy nie czyni z nas
                                członków tej grupy. Wielu nawet mądrych ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy.

                                > 4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa?
                                >
                                > skad one to wiedziały?

                                Też bym to chciała wiedzieć. Chciałabym też wiedzieć, skąd wiedziały, że nie
                                jestem ochrzczona (bo ja tego nie wiedziałam na pewno, niby skąd?).

                                Problem nie polega jednak na tym, że NALEŻY chrzcić dzieci, żeby nie były
                                szykanowane (bo to nie pomaga smile) - tylko na tym, że komuś się WYDAJE, że
                                powinien to zrobić, żeby dziecko było akceptowane. A ludziom się wydaje z
                                różnych powodów, głównie ze względu niskiej tolerancji religijnej w naszym
                                pięknym kraju, która to tolerancja, moim zdaniem, bierze się z niskiego poziomu
                                edukacji na tym polu. I przykłady tegoż niskiego poziomu można by mnożyć.
                      • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 08:58
                        Eeee, przepraszam, źle zrozumiałam Twojego postawink Jeszcze się chyba nie
                        obudziłam, bo dopiero jak drugi raz przeczytałam dotarło do mnie.
                        Ehh, chyba się cofam w rozwojuuncertain

                        Jeszcze raz sorry, ale tak czy siak mój post może być odpowiedzią dla ludzi,
                        którym się wydaje, że szykanowanie dzieciaków to nic takiegowink
                      • gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 09:29
                        Tak.
                        Bo (na chwilę obecną) są duże trudności z oficjalnym wypisaniem się z tej organizacji.
                        Ktoś może nie chcieć aby jego imię i nazwisko było w księgach i innych dokumentach organizacji którą gardzi i z którą nie chce mieć nic wspólnego.
                        O wiele mniej komplikacji daje nieochrzczenie.
                        Jak dzieciak dorośnie i będzie chciał się ochrzcić nie będzie żadnego problemu.
                        Jak pozostanie niewierzący nie będzie musiał kombinować aby wypisać się z KK.
                        • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:51
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Tak.
                          > Bo (na chwilę obecną) są duże trudności z oficjalnym wypisaniem
                          się z tej organ
                          > izacji.
                          > Ktoś może nie chcieć aby jego imię i nazwisko było w księgach i
                          innych dokument
                          > ach organizacji którą gardzi i z którą nie chce mieć nic wspólnego.
                          > O wiele mniej komplikacji daje nieochrzczenie.
                          > Jak dzieciak dorośnie i będzie chciał się ochrzcić nie będzie
                          żadnego problemu.
                          > Jak pozostanie niewierzący nie będzie musiał kombinować aby
                          wypisać się z KK.



                          tylko to jest kwestia rodziców a nie kk. kk nie zmusza do chrzczenia-
                          sami chcemy isc z "prądem"




                          >
                  • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 00:23
                    A czy widzisz, żeby coś się zmieniło? Bo ja nie.
                • budyniowa123 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:04
                  ja rozumiem, że zamierzasz tak zrobić, i to logiczne, bo takie są zasady Twojego
                  kościoła. Że dziecko ma przyjąć chrzest w dzieciństwie.

                  Po prostu mz jest to krzywdzące, bo na prawdę to nie jest tak, że machniesz 2
                  papierki powiesz księdzu, że odchodzisz a on bez problemów to wszystko załatwi,
                  wyśle gdzie trzeba i wpisze do akt.

                  Ja już w apostazję bawić się nie będę. Po prostu nie będę ciągnęła dalej
                  związków z KK poprzez nieangażowanie moich dzieci.

                  I wcale nie uważam, że będą nieszczęśliwe i szykanowane. Bo równie dobrze mogę
                  im nie kupic okularów jak będzie trzeba (bo się będą dzieci śmiały), nie założyć
                  aparatu na zęby itd.
                  Dziecko trzeba nauczyć, że ludzie są różni to sobie poradzą z "szykanami".
                  • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:45
                    budyniowa123 napisała:
                    > Dziecko trzeba nauczyć, że ludzie są różni to sobie poradzą z "szykanami".

                    Może nie tyle poradzą sobie, co będzie im łatwiej zrozumieć, skąd się to
                    szykanowanie bierze... Jestem wielką zwolenniczką zamiany lekcji religii
                    katolickiej na lekcje religioznawstwa. Tylko nie miałby kto tego uczyć, bo
                    religioznawstwa się naucza w Polsce tylko na jednym uniwersytecie...
                    • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:55
                      ha!
                      byłam szykanowana. poważnie- bo mam duzy nos

                      i cała klasa się zawsze smiała, że najpierw wchodzi nos, a potem
                      aneta

                      smile

                      no ale mam duży nos to prawdę mówiliwink
                      • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:56
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > ha!
                        > byłam szykanowana. poważnie- bo mam duzy nos

                        Wydaje mi się, że to nie była kwestia wyboru Twojego ani Twoich rodziców smile
                        • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:32


                          to był wybór mojej mamy- bo mimo ze sama miala duzy nos to wybrała
                          sobie faceta z jeszcze wikeszym nosem;D


                          misself napisała:

                          > aneta-skarpeta napisała:
                          >
                          > > ha!
                          > > byłam szykanowana. poważnie- bo mam duzy nos
                          >
                          > Wydaje mi się, że to nie była kwestia wyboru Twojego ani Twoich
                          rodziców smile
              • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:13
                chrzcimy dziecko, bo chcemy wychowac dziecko w wierze kk.

                a skoro chemy wychowac dziecko w wierze kk, to sami żyjemy zgodnie z
                jego nauką.

                Jeśli żyjemy zgodnie z nauką kk to chcemy wziąć ślub koscielny (
                chyba że nie mozna, ale to inna para kaloszy)

                skoro młodzi upierają sie, że ślubu nie wezmą ( nie bo nie), a chcą
                ochrzcic dziecko to cos jest nie halo z tą wiarą

                • horpyna4 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:58
                  Nie rozumiem - chcą wychowywać dziecko w wierze, sami uważają się za
                  wierzących, zamierzają wziąć ślub kościelny. To dlaczego nie biorą,
                  skoro nie ma przeszkód?

                  I niech mi tu nikt nie opowiada o wydatkach, bo można wziąć cichy
                  ślub: bez uroczystych strojów, bajerów, wesela, gości. Wystarczy
                  dwóch świadków, a cała ceremonia trwa góra kilkamaście minut. Więc
                  nie jest to jakieś wielkie obciążenie finansowe, czy strata czasu.

                  Według mnie szanowna para daje tu popis hipokryzji.
                  • ma_niusia Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:18
                    Ja byłam w podobnej sytuacji. Mam synka, ślub dopiero planujemy. Syn został
                    ochrzczony, bo chcemy, aby wychował się w wierze katolickiej. Jeśli jak dorośnie
                    dokona innego wyboru - chrzest mu w tym nie przeszkodzi! Mój Narzeczony jest
                    ateistą. Nie wzięliśmy ślubu wcześniej, bo nie wiedziałam (sorry, ale nie jestem
                    biegła w prawie kościelnym i takich tam), że można wziąć ślub jednostronny.
                    Kiedy uczestniczyliśmy w naukach przygotowujących nas do chrztu dziecka, okazało
                    się, że jest taka możliwość i z niej skorzystamy. Cieszę się, że należę do
                    takiej "fajnej" parafii, mam "normalnych" księży, cudownego ochrzczonego Syna i
                    Narzeczonego, który rozumie moje moje poglądy, zgadza się, na wychowanie dziecka
                    w wierze, co nie znaczy, że sam musi robić to samo.
                    • gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:40
                      "Ja byłam w podobnej sytuacji. Mam synka, ślub dopiero planujemy. Syn został
                      ochrzczony, bo chcemy, aby wychował się w wierze katolickiej. Jeśli jak dorośnie
                      dokona innego wyboru - chrzest mu w tym nie przeszkodzi! "

                      Na chwilę obecną dość ciężko wypisać się z tej instytucji.
                      Poza tym co stoi na przeszkodzie aby dziecko nie ochrzczone w niemowlęctwie
                      ochrzciło się w wieku 18 lat?

                      >> Narzeczonego, który rozumie moje moje poglądy.

                      I rozumiejąc Twoje poglądy nie zaczekał z seksem do ślubu smile
                  • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:19
                    horpyna4 napisała:

                    > Nie rozumiem - chcą wychowywać dziecko w wierze, sami uważają się za
                    > wierzących, zamierzają wziąć ślub kościelny. To dlaczego nie biorą,
                    > skoro nie ma przeszkód?

                    Może są przeszkody smile
                    • martina.15 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:19
                      w artykule jasno bylo powiedziane ze przeszkod nie bylo.
                      • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:43
                        O ile mi wiadomo, przeszkodą do wzięcia ślubu kościelnego jest to, że jedno z
                        potencjalnych małżonków go nie chce.
                        • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:53
                          misself napisała:

                          > O ile mi wiadomo, przeszkodą do wzięcia ślubu kościelnego jest to,
                          że jedno z
                          > potencjalnych małżonków go nie chce.


                          ale skroro nie chce slubu to czemu chce ( zyjąc jawnie w grzechu)
                          wychowywac dziecko zgodnie z nauka kościoła?
                          • gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:35
                            Hipokryzja? Co ludzie powiedzą? Itp. Itd.
                          • misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 23:00
                            aneta-skarpeta napisała:
                            >
                            > ale skroro nie chce slubu to czemu chce ( zyjąc jawnie w grzechu)
                            > wychowywac dziecko zgodnie z nauka kościoła?

                            JEDNO z potencjalnych małżonków. A drugie może być zdeterminowane myślą "skoro
                            ja żyję w grzechu, to niech chociaż niewinne dziecko ma szansę być zbawione".

                            I szczerze mówiąc, ja nie rozumiem podejścia Kościoła pod tym względem. Gdyby ta
                            kobieta chciała usunąć ciążę, to by była odsądzona od czci i wiary, mimo że i
                            tak jest grzesznicą - bo niewinne dziecko. A jak niewinne dziecko pojawia się na
                            świecie, to spadają na niego grzechy rodziców...

                            Ponadto w KPK naprawdę jest taki zapis, o którym wspominałam - dopuszczający
                            chrzest w takich warunkach, jakie są w artykule opisane.
                            • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 07:00
                              Misself, ja w KPK czytam co innego:
                              "Kan. 868 -

                              § 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:

                              1° aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci,
                              którzy prawnie ich zastępują;

                              2° aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po
                              katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie
                              z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o
                              przyczynie.

                              § 2. Dziecko rodziców katolickich, a nawet i niekatolickich,
                              znajdujące się w niebezpieczeństwie śmierci, jest godziwie chrzczone,
                              nawet wbrew woli rodziców."

                              w opisanym przypadku raczej nie ma nadziei,ze dziecko bedzie
                              wychowane w wierze KK,bo rodzice ja lekcewaza.
                              • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:36
                                To poczytaj jeszcze tu.

                                www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/chrzest.htm
                                Faktycznie, to nie KPK, wybacz pomyłkę. Zalecenia Episkopatu chyba też są
                                obowiązujące.
                                • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:45
                                  Ok.Misself,dziekuje,nie czytalam tego wczesniej.

                                  W sumie ta sprawa jest dosc niejasna, wiec nie nam ja rozsadzacwink nie
                                  wiadomo do konca czy rodzice oboje wierzacy , czy nie ma jakis
                                  przeszkod do slubu, czy ksiadz nie zaproponowal im podpisania takiego
                                  dokumentu..
                                  Wkurza mnie wiec,ze doprowadzili do"skandalu" w mediach..
                                  • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:44
                                    k.l2 napisał(a):
                                    > Wkurza mnie wiec,ze doprowadzili do"skandalu" w mediach..

                                    Mnie też, o czym już pisałam.
                                    Ja bym nie szła do gazety, tylko do biskupa bym poszła. Albo do innego księdza,
                                    chociażby w parafii rodziców/teściów.
                            • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:38
                              misself napisała:

                              > aneta-skarpeta napisała:
                              > >
                              > > ale skroro nie chce slubu to czemu chce ( zyjąc jawnie w grzechu)
                              > > wychowywac dziecko zgodnie z nauka kościoła?
                              >
                              > JEDNO z potencjalnych małżonków. A drugie może być zdeterminowane
                              myślą "skoro
                              > ja żyję w grzechu, to niech chociaż niewinne dziecko ma szansę być
                              zbawione".
                              >
                              > I szczerze mówiąc, ja nie rozumiem podejścia Kościoła pod tym
                              względem. Gdyby t
                              > a
                              > kobieta chciała usunąć ciążę, to by była odsądzona od czci i
                              wiary, mimo że i
                              > tak jest grzesznicą - bo niewinne dziecko. A jak niewinne dziecko
                              pojawia się n
                              > a
                              > świecie, to spadają na niego grzechy rodziców...
                              >
                              > Ponadto w KPK naprawdę jest taki zapis, o którym wspominałam -
                              dopuszczający
                              > chrzest w takich warunkach, jakie są w artykule opisane.


                              tylko ze w tym przypadku nie było mowy o tym, że maż bezboznik i ma
                              wiare gdzies, a zona przykładna katoliczka

                              jesli by maż nie chciał slubu koscielnego, a zona bardzo by chciała
                              i znana by była z chodzenia do kościoła itd to z pewnoscia ksiądz
                              by pomogl. Niestety najczęściej jest tak, że młodzi do kościoła to
                              rzadko, slub cywilny, a koscielnego nie, bo kasy na wesele nie ma (
                              przykładowo), a potem to juz sie nie chce, a ochrzcic dziecko
                              trzeba, zeby nie było inne



                              nie oszukujmy się wiekszość ludzi, chrzci dziecko bo wypada, bo taka
                              tradycja itd, a z głeboka wiara nie ma to zbyt wiele wspólnego

                              były badania kilka lat temu, że niby prawie 90% ludzi jest
                              ochrzczonych i mówi o sobie per katolik, a podstawowych modlitw nie
                              zna, nie wie kiedy adwent, a kiedy post, na mszy byli 3 lata temu, a
                              na spowiedzi z 10


                              i tacy ludzie ida potem do ksiedza, bo dziecko trzeba ochrzcić, a
                              nawet nie wiedza jak sie z księdzem przywitać.
                              • gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:54
                                >nie oszukujmy się wiekszość ludzi, chrzci dziecko bo wypada, bo taka
                                tradycja itd, a z głeboka wiara nie ma to zbyt wiele wspólnego

                                były badania kilka lat temu, że niby prawie 90% ludzi jest
                                ochrzczonych i mówi o sobie per katolik, a podstawowych modlitw nie
                                zna, nie wie kiedy adwent, a kiedy post, na mszy byli 3 lata temu, a
                                na spowiedzi z 10

                                Jest dokładnie tak jak piszesz.
                                Na pewno są też głęboko wierzący którzy z różnych powodów nie mogą wziąć ślubu kościelnego,ale większość jest tak jak napisałaś.
                                Pisałam już o tym w innym wątku dotyczącym ślubu kościelnego.
                                Oczywiście podniósł się jazgot,że pary może wcześniej nie chodziły za często do kościoła,ale się nawróciły,a kościół jest łaskawy dla grzeszników smile
                                Inna sprawa,że w większości przypadków dziwnym zbiegiem okoliczności po odprawieniu ślubu kościelnego "nawrócenie" mija aż do chrztu,a potem do I komunii dziecka itp.


                                i tacy ludzie ida potem do ksiedza, bo dziecko trzeba ochrzcić, a
                                nawet nie wiedza jak sie z księdzem przywita
                              • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:47
                                Ha, te badania wykazały nawet, że 1/3 z tych, którzy uważają się za katolików,
                                nie potrafi wymienić ŻADNEGO przykazania, kolejna 1/3 wymienia parę, ale nie po
                                kolei. Ponadto ponad połowa nie potrafiła prawidłowo wymienić osób Trójcy
                                Świętej (najczęstsza odpowiedź: "Maryja, Józef i mały Jezusek" o.O).

                                Tylko nie rozumiem jednego... Jeśli ludzie chrzczą dzieci, bo wypada, bo
                                tradycja, to dlaczego takie sprawy trafiają do gazet? Księża powinni wszystkim
                                odmawiać, to powinno być powszechne, a nie pojedyncze przypadki suspicious
                                • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:02
                                  misself napisała:


                                  > Tylko nie rozumiem jednego... Jeśli ludzie chrzczą dzieci, bo
                                  wypada, bo
                                  > tradycja, to dlaczego takie sprawy trafiają do gazet? Księża
                                  powinni wszystkim
                                  > odmawiać, to powinno być powszechne, a nie pojedyncze przypadki suspicious

                                  po 1. ludzie, ktorym odmówiono są ogromnie zdziwieni " jak to tak
                                  można?" nagle z dnia na dzień to sa z katolickiej rodziny, chodzą do
                                  kościoła co tydzien, tylko na drugim końcu Polski, modla sie
                                  codziennie itd. Katolicy normalnie idealnismile, a ksiadz śmie im
                                  odmówić.....< idziemy do gazety, zeby pokazac jaki ten kosciol jest
                                  zły i zakłamany, bo my biedne duszyczki chcemy dziecko wychowac w
                                  wwierze, a nam nie pozwalają>

                                  po 2. jest " moda"wink na wieszanie psów na kk, wiec gazety łapia się
                                  takich perełek i nagłaśniają- choc dla mnie jest to sprawa o niczym
                                  tak naprawdę

                                  ( mam znajomą, która 2 lata przed ślubem żyła z narzeczonym, nawet z
                                  brzuchem do ołtarza szła, jak przyszło do spowiedzi, to ksiądz nie
                                  chciał jej dac rozgrzeszenia...ale było świete obużenie, że jak
                                  ksiądź śmie!)suspicious
                                  • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:04
                                    powtarzam, to nie moda, to realne patrzenie na świat
                                    • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:23
                                      lili-2008 napisała:

                                      > powtarzam, to nie moda, to realne patrzenie na świat

                                      ale za 30 czy 40 lat swiat bedzie nie-religijny i wtedy ludzie
                                      zaczna patrzec na świat inaczej i znowu nawróca sie na religie

                                      mówiąc o modzie mam na mysli to, że ludzie chcieliby byc
                                      katolikami, w cos wierzyc ( bo tak ludzie mają, mało kto w nic nie
                                      wierzy), ale chcieliby zeby religia nic od nich nie wymagała

                                      tak samo jest z rozowdami, zdradami

                                      zawsze były..ale teraz nagle ludzie z dużą łatwością odpuszczaja
                                      sobie staranie się o życie w wierze, o wierność, szacunek

                                      nie pasuje- zmieniam, odchodze, rezygnuję


                                      za kilkanaście lat ludzie zrozumieją, ze jednak potrzebuja jakis "
                                      gwarantów", pewnych spraw które sa "niezmienne", drogowskazów i
                                      będzie " moda" na głęboką religijność- byc może w jakiś inny odłam

                                      poza tym ludzie lubia identyfikowac sie z grupą- katolicy czuja sie
                                      w grupie lepiej, bo myslą i zyja podobnie

                                      teraz "ateisci" są razem, bo są przeciwko temu skostniałemu, złemu
                                      kosciołowi, których ich nie rozumie

                                      ale z czasem zaczna sie rozłazic, bo ateizm nie jest zamkniety w
                                      ramy. Wtedy ludzie zaczna szukać przynalezności





                                      • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:38
                                        aneta-skarpeta napisała:
                                        >
                                        > ale za 30 czy 40 lat swiat bedzie nie-religijny i wtedy ludzie
                                        > zaczna patrzec na świat inaczej i znowu nawróca sie na religie

                                        To nie tak działa smile Polecam poczytać Luckmanna albo Hervieu-Leger, bo nie chcę
                                        się tutaj wywnętrzać, ale generalnie mylisz się. Ludzie się nie "nawrócą" (ten
                                        termin zresztą zakłada jakąś jedną słuszną drogę), bo ludzie są religijni cały czas.
                                        • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 13:02
                                          Misself, nie znam autorow,ktorych cytujesz,ale obserwuje na co dzien
                                          jak to wyglada we Francji.Do niedawna bylo cisnienie na laickosc,
                                          teraz coraz czesciej ludzie szukaja duchowosci (w roznych jej
                                          odmianach).
                                          • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 16:36
                                            Nie cytowałam żadnych autorów - tylko przytaczałam nazwiska. Ich prace z
                                            dziedziny socjologii religii są klasyczne. Książki Hervieu-Leger znajdziesz na
                                            pewno we francuskiej bibliotece.

                                            A z tym, że ludzie szukają duchowości, to jest normalne - bo tę duchowość cały
                                            czas mają. To, co nazywa się laicyzacją, jest według socjologów zjawiskiem
                                            prywatyzacji religii - czyli duchowością wewnętrzną w różnych stadiach rozwoju,
                                            bez nacisku na formalną przynależność do konkretnych wyznań, słabo zrytualizowaną.

                                            Ale offtopuję, bardzo przepraszam smile
                                  • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:18
                                    aneta-skarpeta napisała:
                                    >
                                    > po 2. jest " moda"wink na wieszanie psów na kk, wiec gazety łapia się
                                    > takich perełek i nagłaśniają- choc dla mnie jest to sprawa o niczym
                                    > tak naprawdę

                                    Rozumiem, że gdyby nie moda, to sprawa arcybiskupa Paetza czy Poznańskich
                                    Słowików zostałaby zatuszowana i nikt by o niej słowa nie napisał?

                                    > ( mam znajomą, która 2 lata przed ślubem żyła z narzeczonym, nawet z
                                    > brzuchem do ołtarza szła, jak przyszło do spowiedzi, to ksiądz nie
                                    > chciał jej dac rozgrzeszenia...ale było świete obużenie, że jak
                                    > ksiądź śmie!)suspicious

                                    ObuRZenie.
                                    Mnie by to oburzenie nie dziwiło. A wiesz, dlaczego? Bo jeśli jest społeczne
                                    przyzwolenie na chodzenie do ołtarza z brzuchem, jeśli ksiądz takiej parze nie
                                    odmawia ślubu, to niech już doprowadzi sprawę do końca. Takie sytuacje są bardzo
                                    częste, księża przymykają oko na łamanie zasad - więc tacy, którzy nie
                                    przymykają, paradoksalnie są opisywani w mediach jako odmieńcy.

                                    Ja też nie uważam, żeby to było normalne. Zasady to zasady, jeśli się je łamie,
                                    to trzeba się liczyć z konsekwencjami. A konsekwentni Polacy-katolicy nie są za
                                    grosz.
                                    • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:29
                                      misself napisała:


                                      > Rozumiem, że gdyby nie moda, to sprawa arcybiskupa Paetza czy
                                      Poznańskich
                                      > Słowików zostałaby zatuszowana i nikt by o niej słowa nie napisał?
                                      >



                                      nie. To były sprawy kryminalne, a to że ktos nie chce brac ślubu
                                      koscielnego i chce ochrzcic dziecko jest srpawa do rozstrzygnięcia
                                      we własnym gronie, ale niektóre media, czy dziennikarze lubia robic
                                      z igły widły- i nagle pokrzywdzeni poszli do gazety zrobic raban, a
                                      dziennikarz to podchwycił


                                      > ObuRZenie.
                                      > Mnie by to oburzenie nie dziwiło. A wiesz, dlaczego? Bo jeśli jest
                                      społeczne
                                      > przyzwolenie na chodzenie do ołtarza z brzuchem, jeśli ksiądz
                                      takiej parze nie
                                      > odmawia ślubu, to niech już doprowadzi sprawę do końca.



                                      to znaczy jak ma zakończyc ta sprawę?

                                      widzisz i tak źle i tak niedobrze. POzwalaja chodzic do ołtarza z
                                      brzuchem- łamia zasady kk, nie pozwalają- sa niedzisiejsi

                                      chcrzczą wszystkich jak leci- pompuja statystyki, a może ktos by nie
                                      chciał byc ochrzczony jako dziecko

                                      jak odmawiają- to skazuja dziecko na szykanowanie



                                      trudno dogodzicsmile


                                      > Ja też nie uważam, żeby to było normalne. Zasady to zasady, jeśli
                                      się je łamie,
                                      > to trzeba się liczyć z konsekwencjami. A konsekwentni Polacy-
                                      katolicy nie są za
                                      > grosz.


                                      czyli jak nie zyje jak katoliczka to nie powinnam wyskaiwac z
                                      chrztem, a ksiadz ma prawo odmówić?smile
                                      • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:51
                                        aneta-skarpeta napisała:
                                        >
                                        > nie. To były sprawy kryminalne, a to że ktos nie chce brac ślubu
                                        > koscielnego i chce ochrzcic dziecko jest srpawa do rozstrzygnięcia
                                        > we własnym gronie,

                                        Z tym się zgadzam w zupełności, co już kilkukrotnie tu pisałam.

                                        >
                                        > to znaczy jak ma zakończyc ta sprawę?
                                        >
                                        > widzisz i tak źle i tak niedobrze. POzwalaja chodzic do ołtarza z
                                        > brzuchem- łamia zasady kk, nie pozwalają- sa niedzisiejsi

                                        No i niech są niedzisiejsi - ale niech są konsekwentni!
                                        Ja bardzo nie lubię przymykania oka na pewne rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że bez
                                        problemu mogłabym wziąć zwyczajny ślub kościelny - mam wszystkie niezbędne
                                        sakramenty, spowiedź odbębnię, jakoś to będzie. Ale nie chcę tego - bo uważam,
                                        że zasady są po to, żeby ich przestrzegać. Ja nie przestrzegałam, ponoszę
                                        konsekwencje. Opisani w artykule rodzice przestrzegają wybiórczo - i ponoszą
                                        konsekwencje.

                                        Inna sprawa, że dlaczego przestrzeganie jednych zasad miałoby być lepsze od
                                        przestrzegania innych? Bo gdyby mieli ten ślub kościelny, chodzili co niedziela
                                        na mszę, a jednocześnie ksiądz by wiedział, że w rodzinie jest problem przemocy
                                        albo że dziecko jest owocem zdrady - to by nie odmówił chrztu suspicious

                                        > czyli jak nie zyje jak katoliczka to nie powinnam wyskaiwac z
                                        > chrztem, a ksiadz ma prawo odmówić?smile

                                        Z mojego punktu widzenia - nie powinnaś.
                                        Z ogólnego, społecznego punktu widzenia - a niby czemu nie? Setek ślubów się tak
                                        udziela, setek chrztów, jeśli nie tysięcy. Normalne jest przymykanie oka -
                                        przyjęte, powszechne. Paradoksalnie normą jest to, co powinno być wyjątkiem, a
                                        to, co powinno być normą - jest nagłaśniane jako skandal i wyjątek.
                                    • plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 15:35
                                      Dlaczego ksiądz miałby odmówić ślubu parze spodziewającej się dziecka?
                                      Ciąża jest nawet wskazaniem do skrócenia wielu procedur.
                                      • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 16:38
                                        plastelinka.czerwona napisała:

                                        > Dlaczego ksiądz miałby odmówić ślubu parze spodziewającej się dziecka?

                                        Bo jeśli spodziewają się dziecka i to jest ich dziecko, to znaczy, że zachodzi
                                        przeszkoda małżeńska nr 11 (vide KPK).
                                        • plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 17:17
                                          Podrzuć jak brzmi, bo ja tylko to znajduję:

                                          "11. PRZESZKODA PRZYZWOITOŚCI PUBLICZNEJ

                                          Nazwa tej przeszkody pochodzi stąd, iż przyzwoitość publiczna wymaga, aby
                                          mężczyźni i kobiety, żyjący ze sobą jak małżonkowie, a nie będący prawdziwym
                                          małżeństwem, po śmierci jednego z nich (mężczyzny czy kobiety), nie żenili się
                                          ze wstępnymi i zstępnymi drugiej strony. Jeżeliby nastąpiło kanoniczne
                                          uważnienie nieważnego małżeństwa, wówczas do przeszkody przyzwoitości publicznej
                                          doszłoby powinowactwo."
                                          • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 18:10
                                            11. Przyzwoitość publiczna. Podstawą przeszkody tej jest nieważne małżeństwo po
                                            rozpoczęciu życia wspólnego, albo publiczny (jeśli pozamałżeńskie pożycie dwojga
                                            osób jest powszechnie znane) bądź notoryczny (jeśli nie da się tego faktu ukryć)
                                            konkubinat.

                                            Jak dla mnie brzuch jest widomą oznaką konkubinatu i pozamałżeńskiego pożycia
                                            dwojga osób.
                                            • plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 18:56
                                              11. Przeszkoda przyzwoitości publicznej

                                              Przeszkoda ta powstaje w wyniku bliskości osób nawiązanej albo w nieważnym
                                              małżeństwie po rozpoczęciu wspólnego pożycia, albo z konkubinatu. Unieważnieniu
                                              ulegnie małżeństwo pomiędzy mężczyzną a matką lub córką rzekomej żony oraz
                                              pomiędzy kobietą a ojcem lub synem rzekomego męża.

                                              Mam wrażenie, że w tym co cytujesz brakuje kto nie może zawrzeć małżeństwa.
                                              > Jak dla mnie brzuch jest widomą oznaką konkubinatu i pozamałżeńskiego pożycia
                                              > dwojga osób.
                                              Nie chodzi tu o ich związek a o związek niedoszłej lub doszłej rodziny.
                                              • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:17
                                                plastelinka.czerwona napisała:
                                                >
                                                > Mam wrażenie, że w tym co cytujesz brakuje kto nie może zawrzeć małżeństwa.

                                                Zacytowałam cały punkt. Być może chodzi o to, że w konkubinacie pozostaje pan X
                                                i pani Y, a jak później pani Y chce wziąć ślub kościelny z panem Z, to nie mogą.
                                                To by miało większy sens smile Jednak nie jestem specjalistą od prawa kanonicznego,
                                                więc naprawdę trudno mi to jednoznacznie osądzić, o co chodzi.
                                                • plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:23
                                                  W tym punkcie chodzi o to, że kobieta związana kiedyś(nieważnym małżeństwem lub
                                                  konkubinatem) z panem X nie może poślubić syna ani ojca pana X. Analogicznie
                                                  facet związany niegdyś z panią Y nie może poślubić jej córki ani matki.
                                                  Lubie Wikipedię, ale czasem jest niedokładna wink
                                                  • misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 20:45
                                                    Dzięki za wyjaśnienie smile
                                      • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:06
                                        plastelinka.czerwona napisała:

                                        > Dlaczego ksiądz miałby odmówić ślubu parze spodziewającej się
                                        dziecka?
                                        > Ciąża jest nawet wskazaniem do skrócenia wielu procedur.


                                        nie odmówi parze slubu, ale może nie dac rozgrzeszenia, a kwitek ze
                                        spowiedzi jest potrzebny do zawarcia ślubu

                                        wystarczy, że ktoś nie żałuje że spłodził przed ślubemwink
                                        • plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:13
                                          Żaden ksiądz nie każe ci żałować tego, że masz dziecko, a jedynie tego, że
                                          grzeszyłaś nieczystością.
                                          Nawet gdyby nie dał ci rozgrzeszenia papierek musi ci podpisać, gdyż w żaden
                                          sposób poza konfesjonałem nie może okazać, że nie udzielił ci rozgrzeszenia.
                                        • najta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:15
                                          Co do kwitka ze spowiedzi - ksiądz podpisuje, że przystąpiłaś do spowiedzi, a
                                          nie, że dostałaś/nie dostałaś rozgrzeszenia. Jak nie da Ci rozgrzeszenia to i
                                          tak powinien podpisać kartkę. Jestem po naukach przedślubnych - stamtąd to wiem).
                              • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:02
                                Nie jestem wierzącą osobą, a modlitwy znam i przykazania też znam - ba, stosuję
                                się do większości, chociaż to już bardziej zasługa moralności, niż wiarywink
    • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 13:20
      a co powiecie o księdzu z tego artykułu?
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5214825.html
      "Prawo kanoniczne po dziś dzień zabrania grzebać nieochrzczone dzieci razem z
      innymi zmarłymi, przeznaczając dla nich wydzieloną część cmentarza, gdzie chowa
      się również samobójców, wisielców, różnowierców i wszystkich tych, którym nie
      przysługuje prawo do kościelnego pogrzebu. Według zwyczajów ludowych dzieci,
      które urodziły się nieżywe, a także wcześniaki
      i niemowlęta zmarłe bez chrztu grzebano w polu, w lesie lub przy murze
      cmentarnym, z dala od dróg, żeby nie straszyły przechodniów."

      Fajnie tak wrzucić ciało dziecka do pierwszego lepszego rowu tylko dlatego, że
      nie zostało ochrzczone... Czy istnieją może cmentarze dla ateistów? Pytam z
      ciekawoścismile
      • aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 15:00
        lili-2008 napisała:


        > Fajnie tak wrzucić ciało dziecka do pierwszego lepszego rowu tylko
        dlatego, że
        > nie zostało ochrzczone... Czy istnieją może cmentarze dla
        ateistów? Pytam z
        > ciekawoścismile


        w duzych miastach są cmentarze komunalne, ale w praktyce nawet na
        komunalnych grzebia katolików z całym obrządkiem

        co do pochówku zmarłych dzieci
        moja siostra cioteczna urodziła w 9 m-cu martwą córkę- normalnie ma
        grób na cmentarzu przykoscielnym- parafia "wiejska", ale oboje są
        strasznie czynnymi członkami kościoła, nie było problemów z ta
        kwestia

        ale niestety ludzie i przede wszystkim instytucje różnie do tego
        podchodzą

        co do śmierci dzieci nieochrzczonych i stosunku kosciołą to nie
        rozumiem, bo od jakiegos czasu Koscioł uznał, że dzieci bez chrztu (
        zmarłe w fazie płodowej czy zaraz po narodzinach) trafiaja do raju,
        a nie otchłani, a dziecko które umiera na rękach można samemu
        ochrzcic

        no ale to są własnie te dziury w prawie kkuncertain

        • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 18:00
          Aneta, z tymi nieochrzczonymi dziecmi to , z tego co pamietam, tak
          jak z poganami - Kosciol przypuszcza,ze gdyby mieli mozliwosc to byc
          moze by sie ochrzcili. I to jest tz. chrzet woli jesli dobrze
          pamietam.
      • k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 17:46
        O ksiedzu nic nie powiem. Natomiat na temat tego postu powiem -
        nagonka na KK, nawet nieuzasadniona tematem.. Tamte zarzuty
        przynajmniej jakis zwiazek z tematem forum mialy...

        • lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:11
          a te mają związek z brakiem chrztu u dzieckatongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka