monikapers 16.12.09, 17:17 media.wp.pl/kat,1022943,wid,11781866,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 17:46 Ksiądz ma racje. To nie jest para, która nie może wziąć ślubu kościelnego, oni tego nie chcą, więc po co uparli się chrzcić dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
bursztynek22 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:13 Chociażby po to, żeby w naszym moherowym kraju dziecko nie było napiętnowane przez rówiesników i ludzi o ciaśniutkich rozumkach. Tacy ludzie potrafią być bardzo okrutni, a dziecko nie powinno ponosić konsekwencji wyborów swoich rodziców. Sama mam zamiar poprzestać na ślubie cywilnym i, uwaga, ochrzcić dzieci. Hipokryzja? Możliwe... Konformizm? Byc może. Ale jeśli ma to uchronić moje dziecko przed docinkami to jestem na to gotowa. Odpowiedz Link Zgłoś
monikapers Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:16 przeczytaj co powiedzial biskup Dziwisz, dziecko nie jest winne wyborom rodzicow, samo w przyszlosci moze zdecydowac o swojej wierze badz niewierze wiec chrzest jest dla niego, nie dla rodzicow Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:32 Dziecko (nawet nie ochrzczone) może ochrzcić się w wieku 18-lat. Żaden ksiądz mu tego nie zabroni. I dla samego dziecka lepiej-będzie miało prawo wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:04 Strach ma wielkie oczy, jak widać. > Chociażby po to, żeby w naszym moherowym kraju dziecko nie było > napiętnowane przez rówiesników i ludzi o ciaśniutkich rozumkach. > Tacy ludzie potrafią być bardzo okrutni, Blebleble. Może w jakichś wioseczkach by tak było. Wszędzie indziej nikogo to nie obchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:11 > > Chociażby po to, żeby w naszym moherowym kraju dziecko nie było > > napiętnowane przez rówiesników i ludzi o ciaśniutkich rozumkach. > > Tacy ludzie potrafią być bardzo okrutni, Problemy są (np kwestia religii w szkołach, w przedszkolach, gdzie w ogóle religii być nie powinno), ale bez przesady, nie sądzę, żeby ktoś palcami wytykał. Jak pisałam- mąż jest nieochrzczony, kiedyś go pytałam czy nie czuł się źle jak był dzieckiem, że nie szedł do komunii, nie obchodził świąt itd. Powiedział, że nie, bo po prostu on miał inne wzorce i wartości w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 00:20 Pamiętam, jak w podstawówce jedna dziewczynka, będąca Żydówką nie miała żadnych przyjaciół i była przez wszystkich wyśmiewana. Dzieciaki są coraz okrutniejsze. Wcale się nie dziwię rodzicom, sama nie chciałabym, żeby moje dziecko cierpiało z powodu mojego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:15 Tendencyjna nagonka na KK. Para nie chce brac slubu koscielnego "pod presja" ,ale chce doprowadzic,aby pod presja jakis ksiadz ochrzcil dziecko. Niby do kosciola chodza, a sakramentow nie przyjmuja. Tz wybiorczo by przyjeli -chrzest dla dziecka. Szkoda dzieciaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
nocarka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:17 Moim zdaniem lepiej żeby ochrzcili dziecko skoro chcą bez kościelnego, niż brali kościelny na siłę - byłby nieważny. Mam szczęście, że M. jako niewierzący wychowany w rodzinie niewierzącej nie sprzeciwia się ochrzczeniu dzieci, wzięciu ślubu jednostronnego w kościele. Ja bym tego chciała. W tekście jest że żona chodzi do kościoła - a a jeśli mąż nie? Nie ma co ludzi zmuszać, ale dziecko powinno być ochrzczone jeśli rodzice tego chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
martina.15 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:42 mozna wziac slub koscielny jednostronny czy jak to sie mowi i byloby potwierdzenie ze chocby jednemu z nich ZALEZY i CHCE wychowac to dziecko w wierze katolickiej. jak czytam ze chrzest musi byc bo a)inaczej bedzie napietnowane b)przeciez tak musi byc c)rodzina wywiera presje d) chce zeby poszlo do komunii to jest to pokaz hipokryzji. i KK jest be i jest zly i w ogole, z tym ze ludzie tak uwazajacy nie maja pojecia w ogole co atakuja. osobiscie jednak chcialabym wiedziec co to za ksiadz sie zaofiarowal ochrzcic to dziecko i mu pogratulowac. KK nie jest od tego zeby kogos totalnie przekreslac, i coraz rzadziej (za to coraz glosniej sie o tym mowi) zdarzaja sie takie akcje jak ta w swidnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 18:54 KK nikogo nie przekresla! Dziecko jak dorosnie samo bedzie moglo zadecydowac o tym,zebysie ochrzci i nikt wtedy nie bedzie pytal o slub rodzicow. I jeszcze istnienie cos takiego jakchrzest woli ,jesli dobrze pamietam okreslenie... Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:05 > Dziecko jak dorosnie samo bedzie moglo zadecydowac o tym,zebysie > ochrzci I tak powinno być zawsze. Rodzice, jeśli chcą, mogą wychować dziecko w wierze katolickiej, ale o przynależności do kościoła (jako instytucji) powinni decydować ludzie dorośli. Ja nie jestem zadowolona, że kiedyś tam zadecydowano za mnie, bo teraz wcale nie łatwo się wypisać. Dlatego ja dzieci nie ochrzczę. Mąż też jest nie ochrzczony (w jego religii decyduje się świadomie, a on się nie zdecydował) Swoją drogą nie rozumiem tych rodziców- nie mogą sami, symbolicznie ochrzcić dziecka? Nie będzie wtedy "w papierach" KK, ale chyba nie o to w chrzcie chodzi? I tak o chrzcie pamięta się dopiero przy 1. komunii a wtedy dzieciak juz sam może powiedzieć, przynajmniej wstępnie (nawet jeśli poddyktowane to będzie wizją prezentów)czy chce czy nie i ksiądz nie powinien juz robić problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:12 Budyniowa- ja jako katoliczka bede chciala ochrzcic dziecko i wychowac je wg wiary KK.Nie uwazam,ze stanie mu sie jakakolwiek krzywda, jak bedzie chcialo to dokona apostazji pozniej. Nie rozumiem czemu twierdzisz,ze sa z tym problemy. A sami ochrzcic nie moga, chyba,ze bedzie mialo miejsce zagozenie zycia dziecka. Bo chrzest to nie symbol jak piszesz, tylko sakrament. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:47 k.l2 napisał(a): > bedzie chcialo to dokona apostazji pozniej. Nie rozumiem czemu > twierdzisz,ze sa z tym problemy. Bo są. Naprawdę. Ja jestem zdziwiona sytuacją opisaną w artykule - ale nie chodzi o odmowę udzielenia sakramentu (bo to jest nagminne, mimo że nie wolno odmówić - a ślub kościelny rodziców nie jest warunkiem koniecznym do ochrzczenia dziecka - vide KPK), tylko o to, że zamiast odwołać się do biskupa albo znaleźć innego księdza (bo nie jest powiedziane, że trzeba chrzcić dziecko w "swojej parafii", zresztą te zasady są dość płynne, bo wystarczy gdzieś mieszkać 3 miesiące, żeby przynależeć do parafii), polecieli do gazety. To jest bardzo smutne. A jeszcze smutniejsze jest to, że wiele z was pisze, że dziecko nieochrzczone jest szykanowane. Bo to oznacza, że przez ostatnie 20 lat w Polsce się nic nie zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:52 > Ja jestem zdziwiona sytuacją opisaną w artykule - ale nie chodzi o odmowę udzielenia sakramentu (bo to jest nagminne, mimo że nie wolno odmówić - a ślub > kościelny rodziców nie jest warunkiem koniecznym do ochrzczenia dziecka - vide KPK), Nie wolno? A myślałam, że jak najbardziej, jeśli rodzice nie rokują, tzn. nie wygląda na to, że wychowają dziecko w wierze. > A jeszcze smutniejsze jest to, że wiele z was pisze, że dziecko nieochrzczone > jest szykanowane. Nienienie. Niektórym się wydaje, że dziecko nieochrzczone będzie szykanowane. Rzeczywistość tego nie potrwierdza Odpowiedz Link Zgłoś
martina.15 szykanowanie dzieci 16.12.09, 20:09 zaczyna sie od rodzicow i obecnie to dziala o 180 stopni inaczej niz 20 lat temu jedna z pan z przedszkola mojego dziecka potrzebowala mojego podpisu na liscie dzieci uczeszczajacych na religie. i zanim go nie dostala (pytanie od niej i moj podpis byly zlozone po poludniu gdy odbieralam corke) to corki na zajecia nie poslala- bo jest strach. bo mamy, "tolerancyjne wobec wszystkiego" ateistki robily awantury ze wielki gmach przedszkola chwial sie w posadach. teraz jak ktos smie zyc wedle przepisow KK to jest w ogole taki niezyciowy i sie nie zna. moj daleki kuzyn, syn niepraktykujacego katolika i zielonoswiatkowej nie zostal ochrzczony. do kosciola chodzil z ciocia i przed komunia wyblagal rodzicow o chrzest. obecnie szczesliwy ministrant okazuje sie ze dla dziecka takim samym problemem moze stac sie i ochrzczenie i nieochrzczenie. ale jesli dziecko zda sobie sprawe kiedys z hipokryzji swoich rodzicow to moze miec niestety na niego zly wplyw, IMHO Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 20:45 Ja jestem córką protestanta i katoliczki, oboje wierzący, ale niereligijni z różnych względów. Rodzice mają ślub cywilny. Jestem najstarsza - i w moim przypadku zdecydowano, że sama wybiorę przynależność religijną w odpowiednim wieku. Po przejściu przedszkola i I klasy szkoły podstawowej, po usłyszeniu od rówieśników po wielokroć, że zabiłam Jezusa, że jestem żydówka i kociwiara, że moi Rodzice pójdą do piekła, a ja razem z nimi - ubłagałam Mamę, żebym mogła przystąpić do I komunii jak inne dzieci. Bardzo bym chciała uchronić przed tym piekłem moje dziecko. I bardzo bym chciała, żeby miało wybór, żeby mogło dokonać go bez nacisków otoczenia, w czasie, w którym samo dojrzeje do tej decyzji. Jak wspomniany kuzyn. Mam nadzieję, że mi się to uda. Nie zamierzam chrzcić niemowlaka. Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 20:57 bo mamy, "tolerancyjne wobec wszystkiego" ateistki > robily awantury ze wielki gmach przedszkola chwial sie w posadach. dla mnie to postęp. Cieszę się, że nikt bez mojej wiedzy nie będzie wmawiał 3-4latkowi, że "pójdzie do piekła", albo, że "jest jedna bozia" Nie rozumiem, czemu religia ma być w przedszkolu i szkole, skoro to jest miejsce na naukę zupełnie innych rzeczy. Przecież nie ma zajęć z religii np judaistycznej, buddyzmu, islamu. Jest tylko katolicka albo... nic Gdzieniegdzie i czasami jest etyka w zamian. Kiedyś były szkółki niedzielne i zainteresowane dzieci tam uczęszczały. A szkoła? POWINNA (wiem, że to mrzonka) być neutralna politycznie i wyznaniowo. > teraz jak ktos smie zyc wedle przepisow KK to jest w ogole taki niezyciowy i si > e > nie zna. tu się nie zgodzę. Ja szanuję tych, którzy żyją wg zasad swojej religii. Tak długo, jak nie wywierają presji na mnie żeby ich przekonania uznać za "te słuszne". Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:18 > Przecież nie ma zajęć z religii np > judaistycznej, buddyzmu, islamu. Bo w żadnej szkole nie będzie siedmiorga (ośmiorga?) dzieci tych religii. Natomiast już z religią prawosławną na Podlasiu nie ma problemu, bo frekwencja na tych zajęciach jest. Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:31 no i super, ale alternatyw dla "religii" (tej to się grupa zebrała) nadal jest jak na lekarstwo. Nadal uważam, że w szkole jest miejsce na etykę/filozofię/naukę o religiach świata. Ale nie na lekcje wyznaniowe. To tak , jakby każda partia rządząca wprowadzała do szkół zajęcia o swoich programach, przekonaniach, zasadach. Rządzi lewica- uczymy się o lewicy: jak być dobrym socjalistą, historia partii itp. Rządzi prawica- uczymy się postaw prawicowych: co wolno, a czego nie, czemu "pedzie" są be... Rządzi partia liberalna (jeśli takowa powstanie)- uczymy się, że to najlepsza i jedyna słuszna droga... Mnie by się to nie podobało za bardzo, bo to ingerowanie w osobiste przekonania moje i moich dzieci. A jak nie chcesz uczęszczać- to won do świetlicy, albo przeczekaj na korytarzu. A w przedszkolu- wyślemy cię do innej grupy, bo nie ma co z tobą zrobić. Szkoda, bo wszystko jest dla ludzi i wszystko można rozwiązać tak, żeby nikogo nie krzywdzić, nie wyróżniać i nie porózniać. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:39 budyniowa123 napisała: > > Mnie by się to nie podobało za bardzo, bo to ingerowanie w osobiste przekonania > moje i moich dzieci. > A jak nie chcesz uczęszczać- to won do świetlicy, albo przeczekaj na korytarzu. > A w przedszkolu- wyślemy cię do innej grupy, bo nie ma co z tobą zrobić. > Szkoda, bo wszystko jest dla ludzi i wszystko można rozwiązać tak, żeby nikogo > nie krzywdzić, nie wyróżniać i nie porózniać. Jest to trudne, ale nie niemożliwe Niestety obecnie to tak wygląda... Mimo często więcej niż ośmiu osób, które na religię nie chodzą i można byłoby dla nich zorganizować tę etykę. Tyle że organizując etykę dyrektor szkoły zabiera godziny i pieniądze księżom i katechetkom, nastawiając w ten sposób przeciwko sobie proboszcza i wierzących rodziców. I to nie jest przykład z głowy, tylko z życia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:49 ja generalnie nie rozumiem szumu z etyką i religią na religię ja byłam posyłana do koscioła- przy kosciele był budynek uzyteczności kościelnej i tam odbywały sie lekcje i przygotowanie do komunii etc moja siostra nie miała budynków przykoscielnych, zeby mozna było zorganizowac sale, to robili zajęcia w kosciele i wszyscy byli zadowoleni Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 21:52 aneta-skarpeta napisała: > ja generalnie nie rozumiem szumu z etyką i religią Czy możesz rozwinąć? Jakiego szumu dokładnie? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 22:00 misself napisała: > aneta-skarpeta napisała: > > > ja generalnie nie rozumiem szumu z etyką i religią > > Czy możesz rozwinąć? Jakiego szumu dokładnie? wprowadzając religie ( jakakolwiek) do szkoły rodzimy problem. Co z dziećmi niewierzącymi, innego wyznania. a ci będą pokazywani palcami bo są protestantami itd ktos się kiedyś uparł, że religia będzie w szkołach i niepotrzebne wywołał dym, który przez tyle lat nie opadł- bo ciezko ten porblem rozwiązać wywalic religie ze szkół i po sprawie i nie będzie porblemu z nauczycielami od religioznastwa Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: szykanowanie dzieci 16.12.09, 22:53 aneta-skarpeta napisała: > > wprowadzając religie ( jakakolwiek) do szkoły rodzimy problem. Co z > dziećmi niewierzącymi, innego wyznania. a ci będą pokazywani palcami > bo są protestantami itd Zgodzę się z Tobą. > wywalic religie ze szkół i po sprawie i nie będzie porblemu z > nauczycielami od religioznastwa Ja bym właśnie chciała, żeby w szkołach nie było nauk wyznaniowych, ale było religioznawstwo. Jako wiedza o religiach. Wszystkich. Tylko nie miałby kto tego uczyć Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 07:03 nie rozumiem dlaczego zabiera godziny.. Przeciez czesto jest i religia i etyka,wiec i katecheta i nauczyciel maja godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 10:30 k.l2 napisał(a): > nie rozumiem dlaczego zabiera godziny.. Przeciez czesto jest i religia > i etyka,wiec i katecheta i nauczyciel maja godziny... Nie chodzi o to. Chodzi o to, że jeśli dyrektor da rodzicom wybór, to większość wybierze etykę - a więc trzeba będzie porobić grupy międzyklasowe z religii. A to będzie zabieranie godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 10:49 Skad wiesz,ze wiekszosc wybierze etyke? Na marginesie, u mnie w liceum byl wybor -religia,etyka albo nic. Najmniejsza popularnoscia cieszyla sie opcja etyka. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: szykanowanie dzieci 17.12.09, 11:40 k.l2 napisał(a): > Skad wiesz,ze wiekszosc wybierze etyke? Bo przytaczam konkretną, nie hipotetyczną sytuację. Pisałam o tym wyżej. U mnie w liceum wyboru nie było - religia albo nic. Nie miał kto uczyć etyki. To jest dodatkowy etat, a na to polska szkoła nie ma pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:18 angazetka napisała: > > Nie wolno? A myślałam, że jak najbardziej, jeśli rodzice nie rokują, > tzn. nie wygląda na to, że wychowają dziecko w wierze. Czytałaś zalecenia Kościoła dotyczące chrztu i sakramentów w ogóle? Nie wolno odmówić sakramentu, jeśli warunki konieczne do jego przyjęcia zostały spełnione. W przypadku, w którym rodzice nie mają ślubu kościelnego, Kościół zaleca, żeby spróbować ich namówić do tegoż ślubu, a jeśli się nie uda, ochrzcić dziecko, a rodzicom podsunąć do podpisania dokument zobowiązujący do wychowania w wierze katolickiej. > Nienienie. Niektórym się wydaje, że dziecko nieochrzczone będzie > szykanowane. Rzeczywistość tego nie potrwierdza I tym stwierdzeniem trafiłaś jak kulą w płot - bo ja akurat jestem przykładem na to, że JEST szykanowane. I to nie na jakiejś zapadłej wsi. A raczej - było, bo już dzieckiem nie jestem, więc i szykany się skończyły. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:36 > I tym stwierdzeniem trafiłaś jak kulą w płot - bo ja akurat jestem przykładem na > to, że JEST szykanowane. I to nie na jakiejś zapadłej wsi. A raczej - było, bo > już dzieckiem nie jestem, więc i szykany się skończyły. Zatem było to parę lat temu, prawda? Umówmy się - takie dzieci bywają szykanowane. Ale nie jest to żadną regułą. Ty byłaś szykanowa, ja nie znam nikogo, kto by miał takie doświadczenia za sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:47 angazetka napisała: > > Zatem było to parę lat temu, prawda? > Umówmy się - takie dzieci bywają szykanowane. Ale nie jest to żadną > regułą. Ty byłaś szykanowa, ja nie znam nikogo, kto by miał takie > doświadczenia za sobą. Skończyłam 18 lat 7 lat temu Ale tak się składa, że dokładnie przez to samo przechodził jeszcze 2 lata temu mój młodszy brat. To się nie zmieniło. "Takie dzieci". Jakbyś o trędowatych pisała. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:16 > "Takie dzieci". Jakbyś o trędowatych pisała. O. Też szykanuję, tak? Przewrażliwiona chyba jesteś. "Takie"="nieochrzczone", bo o takich tu rozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:51 angazetka napisała: > > O. Też szykanuję, tak? Przewrażliwiona chyba > jesteś. "Takie"="nieochrzczone", bo o takich tu rozmawiamy. Nie twierdzę, że szykanujesz, ale mogłaś użyć innego, neutralnego określenia, niekoniecznie zaimka wskazującego. Nie jestem nieochrzczona. I nie byłam nieochrzczonym dzieckiem. Występuje tu dokładnie to zachowanie, które opisała martina.15. Odpowiedz Link Zgłoś
ginny22 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:56 > Nie twierdzę, że szykanujesz, ale mogłaś użyć innego, neutralnego określenia, > niekoniecznie zaimka wskazującego. Na brodę Merlina... Jeśli zaimek wskazujący nie jest neutralny, to co jest? Mówimy o dzieciach nieochrzczonych. By nie pisać tego słowa x razy, piszę "takie dzieci", licząc na inteligencję rozmówcy. Proste? > Nie jestem nieochrzczona. I nie byłam nieochrzczonym dzieckiem. Występuje tu > dokładnie to zachowanie, które opisała martina.15. Hę? Jakie znów zachowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:51 ginny22 napisała: > > > Nie jestem nieochrzczona. I nie byłam nieochrzczonym dzieckiem. > Występuje tu > > dokładnie to zachowanie, które opisała martina.15. > > Hę? Jakie znów zachowanie? Przecież nie Twoje Martina.15 opisała zachowanie nietolerancyjnych dla katolików ateistek, dodając, że obecna sytuacja jest zmianą o 180 stopni zachowań dawnych. I to miałam na myśli. Nie chodzi o to, czy ktoś jest ochrzczony, czy nie. Właśnie to jest największym problemem. Moje doświadczenia, które opisałam parę postów wcześniej, dotyczą 12 lat (od 3 do 15 roku życia), przez większość tego okresu byłam ochrzczona, przystąpiłam do I komunii razem z rówieśnikami, przystąpiłam do sakramentu bierzmowania. Ale i tak byłam żydówką, która zabiła Jezusa. Nie wiem, dlaczego. Ale powtórzę się: chcę uchronić moje dziecko przed takim piekłem. Sądzę, że tylko zwiększając świadomość istnienia różnorodności religijnej można do tego doprowadzić. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:13 miself- rozumiem, że było Ci ciężko ale zauważ jedną sprawę, o której mówiłam,a tutaj właśnie wyszła. Chodzi mi o zwrot " takie dzieci" autorka miała na mysli takie dzieci czyli nieochrzczone i nie miało to wydzwięku negatywnego, a jedynie skrót myślowy- większość się tym nie przejęła, a Ty potraktowałaś to jako pstryczek, jakby autorka wytykała takie dzieci, wyśmiewała, lekcewazyła itd jeszcze 2 zdania i by wyszło że dzieci sa szykanowane bo sa TAKIE Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:55 Po prostu wskazując "takie" dzieci odcina się je w pewien sposób od swojej grupy rówieśniczej. A czym się różnią? Niczym. To są dzieci. Sprawy religijne nie powinny ich dzielić, nie w tym wieku, nie w przedszkolu. Ponadto, że trzeci raz napiszę, ja nie byłam nieochrzczona. Więc nie wiem, jakim byłam dzieckiem. Żydowskim? Diabelskim? Grzesznym? Bóg jeden wie, ale takimi określeniami mnie nazywano. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:31 misself napisała: > Po prostu wskazując "takie" dzieci odcina się je w pewien sposób od swojej grup > y > rówieśniczej. A czym się różnią? Niczym. To są dzieci. Sprawy religijne nie > powinny ich dzielić, nie w tym wieku, nie w przedszkolu. ale Miself my mówiąc "takie dzieci" nie mówimy o nich negatywnie, nie wytykamy palcami. Mówimy "takie dzieci" bo rozmawiamy o nieochrzczonych i ktos zastosował skrót myslowy takie dzieci= nieochrzczone - w tym konkretnym wypadku jak za tydzien będziemy gadac o dzieciach bez reki to tez będziemy o nich wtedy mówic "takie dzieci", albo jak o uzdolnionych ponadprzecietnie to także nikt palcem nie wytyka- to jest skrót myslowy Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:51 moj syn ma 7 lat w przedszkolu nie chodził na religie, mimo ze jest ochrzczony nigdy nie miał z tego powodu "problemów" teraz w szkole chodzi na religie, ale część dzieci nie chodzi- i co? i nic nic się nie dzieje ludzie sami sobie wmawiają szykany moja rodzina chciałą zebym starała sie o unieważnienie małzenstwa kościelnego. Ja powiedziałam że mi się nie chce w to bawic- kilka razy próbowali, ale ja zawsze mówiłam że nie chce- w końcu zrozumieli- nie czuję sie szykanowana nie czułam sie szykanowana, ze żyję bez slubu, że z młodszym, że mam dziecko z poprzedniego małżeństwa, albo że byłam samotną mamą choć wiele osób uważa, że tacy jak ja sa szykanowani do tego uwielbiam tatuaze i ludzie na forach ( wytatuowani) opowiadają jak to są szykanowani bo mają tatuaż. Ja mam na całe plecy- nigdy przenigdy nie miałam z tego powodu nieprzyjemności- co najwyzej sie pogapili tak to jest z tym szykanowaniem najczęściej- krzywo na kogoś spojrzysz i już "szykanujesz", nie zgadzasz sie z jego opinią "szykanujesz" Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:41 aneta-skarpeta napisała: > > ludzie sami sobie wmawiają szykany Jak cenię Twoje wypowiedzi i Twoje rozsądne podejście do różnych spraw, tak ta wypowiedź niemile mnie dotknęła. Zapewniam Cię, nie wmawiam sobie. Słyszałam na własne uszy te wszystkie wyzwiska, o których pisałam wcześniej, słyszałam je z ust rówieśników, kilkulatków i kilkunastolatków. Nie mam urojeń. Ludzie potrafią być naprawdę ograniczeni. Masz szczęście, że nie miałaś z nimi nigdy do czynienia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:52 misself napisała: > aneta-skarpeta napisała: > > > > ludzie sami sobie wmawiają szykany > > Jak cenię Twoje wypowiedzi i Twoje rozsądne podejście do różnych spraw, tak ta > wypowiedź niemile mnie dotknęła. Zapewniam Cię, nie wmawiam sobie. Słyszałam na > własne uszy te wszystkie wyzwiska, o których pisałam wcześniej, słyszałam je z > ust rówieśników, kilkulatków i kilkunastolatków. Nie mam urojeń. Ludzie potrafi > ą > być naprawdę ograniczeni. Masz szczęście, że nie miałaś z nimi nigdy do czynien > ia. rozumiem, ze szykany się zdarzają z róznych powodów ale nie jest to odgórne, powszechne itd ja w swoim zyciu mieszkałam w 4 miejscach- i na wsi i w miasteczku i w warszawie i nigdzie nikt na mnie palcem nie pokazywał- a miał za co poza tym czasy się zmieniaja kiedyś było wstyd być stara panna, teraz nikt sobie z tego nic nie robi, wstyd było gościć mężczynę w domu- teraz luzik coraz mniej obób chodzi do koscioła- i tez nie przeżywa sie juz chrztu itd Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:34 misself napisała: > k.l2 napisał(a): > > bedzie chcialo to dokona apostazji pozniej. Nie rozumiem czemu > > twierdzisz,ze sa z tym problemy. > > Bo są. Naprawdę. Potwierdzam. Nie jest łatwo się wypisać,a w księgach parafialnych (bez względu na wszystko) zawsze będzie adnotacja,że taki a taki został ochrzczony wtedy i wtedy.Tego nie da się wymazać (faktu samego chrztu). Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 06:58 I to jest taki wielki problem dla niewierzacego z wyboru,ale ochrzczonego,ze kiedys (patrzac z jego punktu widzenia) ktos wylal mu troche wody na glowe? Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 08:54 Wiesz, dzieci oprócz tego, że są bardzo okrutne to biorą też więcej do siebie, bo mają większą potrzebę przynależności do grupy. Im człowiek starszy, tym mniej mu na tym zależy. Ze mnie się kiedyś śmiano, bo nie miałam modnych adidasów. Do tej pory pamiętam jak mi było przykro i jak się potwornie z tym czułam, a Mama tego nie rozumiała, bo za jej czasów młodości nikt nic nie miał, więc i nikt nie śmiał się z nikogo, że jest gorzej ubrany. Pamiętam, jak w 4 klasie podstawówki płakałam w ramionach Mamy, że skoro dzieciaki się ze mnie śmieją to znaczy, że mnie nie lubią. Dorosłam, może te wydarzenia nie miały na mnie większego wpływu, ale wiem jedno, nie chciałabym, żeby moje dziecko przeżywało to samo co ja w szkole. O dziwo mało pamiętam z podstawówki, ale to "odrzucenie" wryło mi się w pamięć doskonale. Pamiętam to wszystko, jakby wydarzyło się wczoraj. Ludzie, którym tak bardzo brakuje empatii i zrozumienia dla psychiki dziecka musieli mieć bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:34 Lili, zgadzam się z Tobą w 100%. Ja nie jestem jakaś skrzywiona przez to, że słyszałam, że jestem żydówką (Małą literą, bo to wyznanie.) Myślę, że to mi nawet pomogło, bo zaczęłam się interesować religiami, różnicami chociażby między protestantyzmem a katolicyzmem. Dużo wcześniej niż inne dzieci dowiedziałam się strasznej prawdy, że Jezus był Żydem. I żydem. Ale chciałabym uchronić przed tym moje dziecko... Tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:46 Nie wiem czy mozna powiedzie,ze Jezus byl zydem. Bo Zydem to oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:37 k.l2 napisał(a): > Nie wiem czy mozna powiedzie,ze Jezus byl zydem. Bo Zydem to oczywiste. To nie jest tematem tej dyskusji, ale uwierz religioznawcy: Jezus był żydem i jego uczniowie też byli żydami. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:15 Oki,nie bede sie klocic W zasadzie nie ma to dla mnie znaczenia,tylko zaintrygowalo mnie to zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:49 lili-2008 napisała: > Pamiętam to wszystko, jakby wydarzyło się wczoraj. > Ludzie, którym tak bardzo brakuje empatii i zrozumienia dla psychiki dziecka > musieli mieć bardzo szczęśliwe dzieciństwo. kazdy z nas miał jakąs taka traume z dzieciństwa. Każdy. Każdy. Każdy. Mój syn też ma mimo że ma fajne ciuchy to zawsze znajdzie sie ktos , kto ma fajniejsze. mimo, że ma swojego laptopa ( stary bo stary ale jego), to on marudzi, ze on chce psp ( taki gameboy do ręki)- więc dostanie od mikołaja, ale juz wiem że bedzie żal bo koledzy nosza do szkoły, a my nie chcemy żeby nosił ( bo kosztuje 600 zł) zaczal nosic okulary- dramat, bo nikt w przedszkolu nie nosił jest wrazliwy i z ogromym poczuciem sprawiedliwosci i ciagle obrywa od cwańszych kolegów i tez juz nawet do szkoły nie chciał chodzić i co mam zrobić? na wszystko pozwalac, zeby nikt sie z niego nie smiał? mam mu kupic komórke tylko dlatego, że największy cwaniak w klasie ma i to mojemu synowi imponuje? drugi kolega ( tez cwaniak) razem z kumplami gra na kompie w GTA- gra powyzej 18rż, a ma 7 lat, morduja kradna, zabijaą- masakra. I co ? i jest płacz że my mu nie pozwalamy, że go nie rozumemiemy, bo chłopaki grają, a on nie może i sie z nigo smieją chłopaki noszą buty za 300 zł- ok niech noszą, ja uważam, że to wyrzucenie pieniedzy, bo mój syn niszczy buty i może lametowac a drogich butów mu nie kupię. Bez przesady a też nie mając dzieci myślałam, że bedę robiła wszystko, żeby był w pełni akceptowany przez rówieśników- ale szybko zobaczyłam że tak się nie da ucze go, że nie musi byc przez wszystkich lubiany- ma kilku zaufanych kolegów i niech z nimi trzyba, a od tamtych z daleka Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:04 Wiele razy rozmyślałam nad najlepszym wychowaniem dziecka, żeby - nawet obrywając w szkole - zachowało poczucie własnej wartości i szacunku do swojej osoby. Oczywiście, że zasady będę miała i dziecku nie pozwolę na wszystko, ale chciałabym zrobić tyle ile będę w stanie, żeby nie musiało przychodzić zapłakane do domu ze szkoły Dzieciństwo jest trudne, a jednego, słusznego sposobu na wychowanie dziecka nie ma. To oczywiste. Oczywiste jest też, że czasami nie jesteśmy w stanie zapewnić 100% bezpieczeństwa dziecku. Jednak sprawy materialne, a duchowe to dwie różne rzeczy. Ja ludzi z artykułu rozumiem. Nie wiem co zrobię, gdy będę miała swoje dziecko, ale szanuję ich wybór. Dzieci, które się różnią od reszty są napiętnowane i przypuszczam, że oni chcą temu zapobiec. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:19 lili-2008 napisała: > Dzieci, które się różnią od reszty są napiętnowane i przypuszczam, że on > i > chcą temu zapobiec. to powinni tez chodzic co niedziele do koscioła- bo inaczej tez beda ludzie ich pietnować obecnie w modzie jest "ateizm", nie chodzenie do kościoła, negatywny stosunek do koscioła Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:33 toć przecie matka z dzieckiem chodzi...o_O Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:38 lili-2008 napisała: > toć przecie matka z dzieckiem chodzi...o_O ale skoro tak chodzi sumiennie to czemu mówi " Ślubu kościelnego nie wzięli, bo, jak tłumaczą, nie czuli przed laty takiej potrzeby. Teraz pani Małgorzata coraz częściej o nim wspomina, ale nie chce tego robić pod presją." sama nie chce, a pod presja to jej nie pasuje...ale zgodnie z wiarą to zyja? pic na wodę wzieli by slub koscielny tylko dla siebie i byłoby po ptakach- jak jej tak strasznie zalezy na chrzcie Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:58 aneta, naprawdę nie nam to oceniać Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:16 lili-2008 napisała: > aneta, naprawdę nie nam to oceniać wiec nie oceniajmy w tym przypadku takze księdza Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:43 aneta-skarpeta napisała: > > obecnie w modzie jest "ateizm", nie chodzenie do kościoła, negatywny > stosunek do koscioła > Nie wydaje mi się, żeby procesy laicyzacji, religia obywatelska, sekularyzacja religii, prywatyzacja religii były modą. Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:57 to nie moda, a raczej rozczarowanie KK, Rydzykiem, hipokryzją wielu ludzi, tzw. praktykujących, co to w każdą Ndz w kościele, a na co dzień świnie bliźnim podkładają wszyscy ateiści, których znam to ludzie z wysoko rozwiniętą moralnością, natomiast nie mogę tego samego powiedzieć o wierzących i praktykujących, z którymi miałam styczność, oczywiście nie twierdzę, że wszyscy tacy są można powiedzieć, że w czasach młodości naszych rodziców też była "moda" na ateizm Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:15 lili-2008 napisała: > to nie moda, a raczej rozczarowanie KK, Rydzykiem, hipokryzją wielu ludzi, tzw. > praktykujących, co to w każdą Ndz w kościele, a na co dzień świnie bliźnim > podkładają > wszyscy ateiści, których znam to ludzie z wysoko rozwiniętą moralnością, > natomiast nie mogę tego samego powiedzieć o wierzących i praktykujących, z > którymi miałam styczność, oczywiście nie twierdzę, że wszyscy tacy są bo to nie zalezy od religii, tylko od wychowania, od pewnej świadomości ( sama nie nazywam siebie katoliczka, bo do kościoła mi nie po drodze i zyje w "grzechu", ale mój zwiazek jest oparty na szacunku i wzajemnej milości...czy to powód żeby mi ochrzcili nastepne dziecko? ) > można powiedzieć, że w czasach młodości naszych rodziców też była "moda" na ate > izm w czasach młodości naszych rodziców jak ktos był ateista to znaczy że był komunistą Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:21 Absolutnie regula nie jest,ze ateista jest moralny a katolik nie. Ani na odwrot! Z jakimis dziwnymi przypadkami tych praktykujacych mialas do czynienia.. A w czasach naszych rodzicow ateizm byl poniekad nakazany, wiec - przypuszczam,ze zadzialal tu mechanizm zakazanego owocu- bylo wiecej praktykujacych katolikow niz dzisiaj.. Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:46 toż napisałam, że tak nie jest u wszystkich tylko, że ja miałam do czynienia z takimi ludźmi i wcale nie są to jakieś dziwne, czy odosobnione przypadki, nie wiem dlaczego się tak unosisz Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:41 lili-2008 napisała: > Jednak sprawy materialne, a duchowe to dwie różne rzeczy. Ja ludzi z artykułu > rozumiem. Nie wiem co zrobię, gdy będę miała swoje dziecko, ale szanuję ich > wybór. Dzieci, które się różnią od reszty są napiętnowane i przypuszczam, że oni > chcą temu zapobiec. Zwłaszcza że starsze dziecko mają ochrzczone... I ochrzcił je ten sam ksiądz, który nagle chrztu odmawia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:45 misself napisała: > > Zwłaszcza że starsze dziecko mają ochrzczone... I ochrzcił je ten sam ksiądz, > który nagle chrztu odmawia. ale moze przez te kilka lat cos sie w tej rodzinie zmieniło? może powiedzieli, ze planuja ślub kościelny, i chcą ochrzcic pierwsze dziecko i ksiądz uwierzył, a potem wyszło jak wyszło? tego nie wiemy Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:53 Tylko te przykłady, które podajesz (PSP, komórka, buty, GTA) to przejściowe rzeczy. Syn dorośnie i zrozumie, że nieważne jest, co masz, tylko kim jesteś. A przynależność religijna jest częścią tożsamości, definiuje normy moralne, determinuje postępowanie. Naprawdę nie widzisz różnicy między byciem tym jedynym w okularach, tą z dużym nosem - a morderczynią Jezusa, potępioną na wieki? I to w wieku 4 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:10 misself napisała: > Tylko te przykłady, które podajesz (PSP, komórka, buty, GTA) to przejściowe > rzeczy. Syn dorośnie i zrozumie, że nieważne jest, co masz, tylko kim jesteś. to ze jestem ochrzczona, a nie chodze ( rodzice nie porwadzaja) do koscioła to kształtuje moja tozsamość? > > A przynależność religijna jest częścią tożsamości, definiuje normy moralne, > determinuje postępowanie. nie determinuje ZADNEGO zachowania , ani ZADNYCH norm moralnych, jesli to chrzest na papierku- zeby ludzie sie nie czepiali poza tym, nie mozna byc porządnym człowiekiem bez chrztu? chrzest to to złota pałeczka która powoduje, że ludzie sa dobrzy? moralni? a może bardziej sie kochaja i szanują? wiekszosc Polaków ma chrzest, a jednak zony są bite, dzieci zaniedbane, rozwody to teraz lawina, nieslubne dzieci- niemal powszechnosc a 90% tych ludzi jest ochrzczona czyli chrzest nie ma zupełnie znaczenia, jesli za tym nic wiecej nie idzie. A w wiekszości przyapdków nie idzie nic. To tylko pusta tradycja i "obowiązek" Naprawdę nie widzisz różnicy między byciem tym jedyny > m > w okularach, tą z dużym nosem - a morderczynią Jezusa, potępioną na wieki? I to > w wieku 4 lat. 4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa? skad one to wiedziały? btw jeśli nadal bedziemy szli w tą slepa uliczkę " chodzenia z pradem" bedziemy chrzci dzieci bo tak wypada to nic nie osiągniemy a i tak jest duzo wiekszy postęp z tym co było 20 lat temu poza tym sama widzisz- byłas ochrzczona i nic to nie zmieniło, bo to nie o chrzest chodzi ludzie nie lubia inności..jakiejkolwiek. I jesli będziemy sie temu poddawać to nic sie nie zmieni Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:18 > 4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa? > skad one to wiedziały? no, wiadomo, od rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:32 lili-2008 napisała: > > 4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa? > > skad one to wiedziały? > > no, wiadomo, od rodziców kiedyś słyszałam cos takiego dziewczynka była adoptowana- miała z 5-7 lat nie ukrywano tego przed nią, w szkole wiedziano dzieciaki sie z niej smiały, że znajda, ze mama jej nie urodziła co jej nauczyli rodzice? jak usłyszała, ze jest gorsza, bo jej mama nie urodziłą to powiedziała " ciebie mama urodziła, a mnie mama wybrała" trzeba ich pokonywac ich własna bronią moja przyjaciółka ma adoptowane dzieci ( iinego koloru skóry), stare baby mówiły- a co to bocian pani takie dziecko podrzucił?- widziały ze nie była w ciązy na to- tak, całe szczęście nie podrzucił zielonego i baba sie zamykała Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:34 aneta-skarpeta napisała: > > to ze jestem ochrzczona, a nie chodze ( rodzice nie porwadzaja) do > koscioła to kształtuje moja tozsamość? Nie, świadomość bycia katolikiem/niekatolikiem/deistą/ateistą/komunistą/satanistą kształtuje Twoją tożsamość. Świadomość przynależności do grupy. Na tym polega religia (jako instytucja, wiara =/= religia). aneta-skarpeta napisała: > > nie determinuje ZADNEGO zachowania , ani ZADNYCH norm moralnych, > jesli to chrzest na papierku- zeby ludzie sie nie czepiali > > poza tym, nie mozna byc porządnym człowiekiem bez chrztu? Mylisz się. Przynależność religijna determinuje zachowanie - religijny katolik w niedzielę idzie do kościoła. Gdyby nie był religijny (nadal rozgraniczamy religijność i wiarę), to by został w domu. Oczywiście, chrzest na papierze nic nie zmienia - ale tu dochodzimy do tej smutnej prawdy, że udawanie przynależności do jakiejś grupy nie czyni z nas członków tej grupy. Wielu nawet mądrych ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. > 4 latki mówiły Ci, że jestes morderczynia Jezusa? > > skad one to wiedziały? Też bym to chciała wiedzieć. Chciałabym też wiedzieć, skąd wiedziały, że nie jestem ochrzczona (bo ja tego nie wiedziałam na pewno, niby skąd?). Problem nie polega jednak na tym, że NALEŻY chrzcić dzieci, żeby nie były szykanowane (bo to nie pomaga ) - tylko na tym, że komuś się WYDAJE, że powinien to zrobić, żeby dziecko było akceptowane. A ludziom się wydaje z różnych powodów, głównie ze względu niskiej tolerancji religijnej w naszym pięknym kraju, która to tolerancja, moim zdaniem, bierze się z niskiego poziomu edukacji na tym polu. I przykłady tegoż niskiego poziomu można by mnożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 08:58 Eeee, przepraszam, źle zrozumiałam Twojego posta Jeszcze się chyba nie obudziłam, bo dopiero jak drugi raz przeczytałam dotarło do mnie. Ehh, chyba się cofam w rozwoju Jeszcze raz sorry, ale tak czy siak mój post może być odpowiedzią dla ludzi, którym się wydaje, że szykanowanie dzieciaków to nic takiego Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 09:29 Tak. Bo (na chwilę obecną) są duże trudności z oficjalnym wypisaniem się z tej organizacji. Ktoś może nie chcieć aby jego imię i nazwisko było w księgach i innych dokumentach organizacji którą gardzi i z którą nie chce mieć nic wspólnego. O wiele mniej komplikacji daje nieochrzczenie. Jak dzieciak dorośnie i będzie chciał się ochrzcić nie będzie żadnego problemu. Jak pozostanie niewierzący nie będzie musiał kombinować aby wypisać się z KK. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:51 gazeta_mi_placi napisała: > Tak. > Bo (na chwilę obecną) są duże trudności z oficjalnym wypisaniem się z tej organ > izacji. > Ktoś może nie chcieć aby jego imię i nazwisko było w księgach i innych dokument > ach organizacji którą gardzi i z którą nie chce mieć nic wspólnego. > O wiele mniej komplikacji daje nieochrzczenie. > Jak dzieciak dorośnie i będzie chciał się ochrzcić nie będzie żadnego problemu. > Jak pozostanie niewierzący nie będzie musiał kombinować aby wypisać się z KK. tylko to jest kwestia rodziców a nie kk. kk nie zmusza do chrzczenia- sami chcemy isc z "prądem" > Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 00:23 A czy widzisz, żeby coś się zmieniło? Bo ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:04 ja rozumiem, że zamierzasz tak zrobić, i to logiczne, bo takie są zasady Twojego kościoła. Że dziecko ma przyjąć chrzest w dzieciństwie. Po prostu mz jest to krzywdzące, bo na prawdę to nie jest tak, że machniesz 2 papierki powiesz księdzu, że odchodzisz a on bez problemów to wszystko załatwi, wyśle gdzie trzeba i wpisze do akt. Ja już w apostazję bawić się nie będę. Po prostu nie będę ciągnęła dalej związków z KK poprzez nieangażowanie moich dzieci. I wcale nie uważam, że będą nieszczęśliwe i szykanowane. Bo równie dobrze mogę im nie kupic okularów jak będzie trzeba (bo się będą dzieci śmiały), nie założyć aparatu na zęby itd. Dziecko trzeba nauczyć, że ludzie są różni to sobie poradzą z "szykanami". Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:45 budyniowa123 napisała: > Dziecko trzeba nauczyć, że ludzie są różni to sobie poradzą z "szykanami". Może nie tyle poradzą sobie, co będzie im łatwiej zrozumieć, skąd się to szykanowanie bierze... Jestem wielką zwolenniczką zamiany lekcji religii katolickiej na lekcje religioznawstwa. Tylko nie miałby kto tego uczyć, bo religioznawstwa się naucza w Polsce tylko na jednym uniwersytecie... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:55 ha! byłam szykanowana. poważnie- bo mam duzy nos i cała klasa się zawsze smiała, że najpierw wchodzi nos, a potem aneta no ale mam duży nos to prawdę mówili Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:56 aneta-skarpeta napisała: > ha! > byłam szykanowana. poważnie- bo mam duzy nos Wydaje mi się, że to nie była kwestia wyboru Twojego ani Twoich rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:32 to był wybór mojej mamy- bo mimo ze sama miala duzy nos to wybrała sobie faceta z jeszcze wikeszym nosem;D misself napisała: > aneta-skarpeta napisała: > > > ha! > > byłam szykanowana. poważnie- bo mam duzy nos > > Wydaje mi się, że to nie była kwestia wyboru Twojego ani Twoich rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:13 chrzcimy dziecko, bo chcemy wychowac dziecko w wierze kk. a skoro chemy wychowac dziecko w wierze kk, to sami żyjemy zgodnie z jego nauką. Jeśli żyjemy zgodnie z nauką kk to chcemy wziąć ślub koscielny ( chyba że nie mozna, ale to inna para kaloszy) skoro młodzi upierają sie, że ślubu nie wezmą ( nie bo nie), a chcą ochrzcic dziecko to cos jest nie halo z tą wiarą Odpowiedz Link Zgłoś
horpyna4 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 19:58 Nie rozumiem - chcą wychowywać dziecko w wierze, sami uważają się za wierzących, zamierzają wziąć ślub kościelny. To dlaczego nie biorą, skoro nie ma przeszkód? I niech mi tu nikt nie opowiada o wydatkach, bo można wziąć cichy ślub: bez uroczystych strojów, bajerów, wesela, gości. Wystarczy dwóch świadków, a cała ceremonia trwa góra kilkamaście minut. Więc nie jest to jakieś wielkie obciążenie finansowe, czy strata czasu. Według mnie szanowna para daje tu popis hipokryzji. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_niusia Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:18 Ja byłam w podobnej sytuacji. Mam synka, ślub dopiero planujemy. Syn został ochrzczony, bo chcemy, aby wychował się w wierze katolickiej. Jeśli jak dorośnie dokona innego wyboru - chrzest mu w tym nie przeszkodzi! Mój Narzeczony jest ateistą. Nie wzięliśmy ślubu wcześniej, bo nie wiedziałam (sorry, ale nie jestem biegła w prawie kościelnym i takich tam), że można wziąć ślub jednostronny. Kiedy uczestniczyliśmy w naukach przygotowujących nas do chrztu dziecka, okazało się, że jest taka możliwość i z niej skorzystamy. Cieszę się, że należę do takiej "fajnej" parafii, mam "normalnych" księży, cudownego ochrzczonego Syna i Narzeczonego, który rozumie moje moje poglądy, zgadza się, na wychowanie dziecka w wierze, co nie znaczy, że sam musi robić to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:40 "Ja byłam w podobnej sytuacji. Mam synka, ślub dopiero planujemy. Syn został ochrzczony, bo chcemy, aby wychował się w wierze katolickiej. Jeśli jak dorośnie dokona innego wyboru - chrzest mu w tym nie przeszkodzi! " Na chwilę obecną dość ciężko wypisać się z tej instytucji. Poza tym co stoi na przeszkodzie aby dziecko nie ochrzczone w niemowlęctwie ochrzciło się w wieku 18 lat? >> Narzeczonego, który rozumie moje moje poglądy. I rozumiejąc Twoje poglądy nie zaczekał z seksem do ślubu Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 20:19 horpyna4 napisała: > Nie rozumiem - chcą wychowywać dziecko w wierze, sami uważają się za > wierzących, zamierzają wziąć ślub kościelny. To dlaczego nie biorą, > skoro nie ma przeszkód? Może są przeszkody Odpowiedz Link Zgłoś
martina.15 Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:19 w artykule jasno bylo powiedziane ze przeszkod nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:43 O ile mi wiadomo, przeszkodą do wzięcia ślubu kościelnego jest to, że jedno z potencjalnych małżonków go nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 21:53 misself napisała: > O ile mi wiadomo, przeszkodą do wzięcia ślubu kościelnego jest to, że jedno z > potencjalnych małżonków go nie chce. ale skroro nie chce slubu to czemu chce ( zyjąc jawnie w grzechu) wychowywac dziecko zgodnie z nauka kościoła? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 22:35 Hipokryzja? Co ludzie powiedzą? Itp. Itd. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 16.12.09, 23:00 aneta-skarpeta napisała: > > ale skroro nie chce slubu to czemu chce ( zyjąc jawnie w grzechu) > wychowywac dziecko zgodnie z nauka kościoła? JEDNO z potencjalnych małżonków. A drugie może być zdeterminowane myślą "skoro ja żyję w grzechu, to niech chociaż niewinne dziecko ma szansę być zbawione". I szczerze mówiąc, ja nie rozumiem podejścia Kościoła pod tym względem. Gdyby ta kobieta chciała usunąć ciążę, to by była odsądzona od czci i wiary, mimo że i tak jest grzesznicą - bo niewinne dziecko. A jak niewinne dziecko pojawia się na świecie, to spadają na niego grzechy rodziców... Ponadto w KPK naprawdę jest taki zapis, o którym wspominałam - dopuszczający chrzest w takich warunkach, jakie są w artykule opisane. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 07:00 Misself, ja w KPK czytam co innego: "Kan. 868 - § 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się: 1° aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy prawnie ich zastępują; 2° aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie. § 2. Dziecko rodziców katolickich, a nawet i niekatolickich, znajdujące się w niebezpieczeństwie śmierci, jest godziwie chrzczone, nawet wbrew woli rodziców." w opisanym przypadku raczej nie ma nadziei,ze dziecko bedzie wychowane w wierze KK,bo rodzice ja lekcewaza. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:36 To poczytaj jeszcze tu. www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/chrzest.htm Faktycznie, to nie KPK, wybacz pomyłkę. Zalecenia Episkopatu chyba też są obowiązujące. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:45 Ok.Misself,dziekuje,nie czytalam tego wczesniej. W sumie ta sprawa jest dosc niejasna, wiec nie nam ja rozsadzac nie wiadomo do konca czy rodzice oboje wierzacy , czy nie ma jakis przeszkod do slubu, czy ksiadz nie zaproponowal im podpisania takiego dokumentu.. Wkurza mnie wiec,ze doprowadzili do"skandalu" w mediach.. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:44 k.l2 napisał(a): > Wkurza mnie wiec,ze doprowadzili do"skandalu" w mediach.. Mnie też, o czym już pisałam. Ja bym nie szła do gazety, tylko do biskupa bym poszła. Albo do innego księdza, chociażby w parafii rodziców/teściów. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:38 misself napisała: > aneta-skarpeta napisała: > > > > ale skroro nie chce slubu to czemu chce ( zyjąc jawnie w grzechu) > > wychowywac dziecko zgodnie z nauka kościoła? > > JEDNO z potencjalnych małżonków. A drugie może być zdeterminowane myślą "skoro > ja żyję w grzechu, to niech chociaż niewinne dziecko ma szansę być zbawione". > > I szczerze mówiąc, ja nie rozumiem podejścia Kościoła pod tym względem. Gdyby t > a > kobieta chciała usunąć ciążę, to by była odsądzona od czci i wiary, mimo że i > tak jest grzesznicą - bo niewinne dziecko. A jak niewinne dziecko pojawia się n > a > świecie, to spadają na niego grzechy rodziców... > > Ponadto w KPK naprawdę jest taki zapis, o którym wspominałam - dopuszczający > chrzest w takich warunkach, jakie są w artykule opisane. tylko ze w tym przypadku nie było mowy o tym, że maż bezboznik i ma wiare gdzies, a zona przykładna katoliczka jesli by maż nie chciał slubu koscielnego, a zona bardzo by chciała i znana by była z chodzenia do kościoła itd to z pewnoscia ksiądz by pomogl. Niestety najczęściej jest tak, że młodzi do kościoła to rzadko, slub cywilny, a koscielnego nie, bo kasy na wesele nie ma ( przykładowo), a potem to juz sie nie chce, a ochrzcic dziecko trzeba, zeby nie było inne nie oszukujmy się wiekszość ludzi, chrzci dziecko bo wypada, bo taka tradycja itd, a z głeboka wiara nie ma to zbyt wiele wspólnego były badania kilka lat temu, że niby prawie 90% ludzi jest ochrzczonych i mówi o sobie per katolik, a podstawowych modlitw nie zna, nie wie kiedy adwent, a kiedy post, na mszy byli 3 lata temu, a na spowiedzi z 10 i tacy ludzie ida potem do ksiedza, bo dziecko trzeba ochrzcić, a nawet nie wiedza jak sie z księdzem przywitać. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 10:54 >nie oszukujmy się wiekszość ludzi, chrzci dziecko bo wypada, bo taka tradycja itd, a z głeboka wiara nie ma to zbyt wiele wspólnego były badania kilka lat temu, że niby prawie 90% ludzi jest ochrzczonych i mówi o sobie per katolik, a podstawowych modlitw nie zna, nie wie kiedy adwent, a kiedy post, na mszy byli 3 lata temu, a na spowiedzi z 10 Jest dokładnie tak jak piszesz. Na pewno są też głęboko wierzący którzy z różnych powodów nie mogą wziąć ślubu kościelnego,ale większość jest tak jak napisałaś. Pisałam już o tym w innym wątku dotyczącym ślubu kościelnego. Oczywiście podniósł się jazgot,że pary może wcześniej nie chodziły za często do kościoła,ale się nawróciły,a kościół jest łaskawy dla grzeszników Inna sprawa,że w większości przypadków dziwnym zbiegiem okoliczności po odprawieniu ślubu kościelnego "nawrócenie" mija aż do chrztu,a potem do I komunii dziecka itp. i tacy ludzie ida potem do ksiedza, bo dziecko trzeba ochrzcić, a nawet nie wiedza jak sie z księdzem przywita Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 11:47 Ha, te badania wykazały nawet, że 1/3 z tych, którzy uważają się za katolików, nie potrafi wymienić ŻADNEGO przykazania, kolejna 1/3 wymienia parę, ale nie po kolei. Ponadto ponad połowa nie potrafiła prawidłowo wymienić osób Trójcy Świętej (najczęstsza odpowiedź: "Maryja, Józef i mały Jezusek" o.O). Tylko nie rozumiem jednego... Jeśli ludzie chrzczą dzieci, bo wypada, bo tradycja, to dlaczego takie sprawy trafiają do gazet? Księża powinni wszystkim odmawiać, to powinno być powszechne, a nie pojedyncze przypadki Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:02 misself napisała: > Tylko nie rozumiem jednego... Jeśli ludzie chrzczą dzieci, bo wypada, bo > tradycja, to dlaczego takie sprawy trafiają do gazet? Księża powinni wszystkim > odmawiać, to powinno być powszechne, a nie pojedyncze przypadki po 1. ludzie, ktorym odmówiono są ogromnie zdziwieni " jak to tak można?" nagle z dnia na dzień to sa z katolickiej rodziny, chodzą do kościoła co tydzien, tylko na drugim końcu Polski, modla sie codziennie itd. Katolicy normalnie idealni, a ksiadz śmie im odmówić.....< idziemy do gazety, zeby pokazac jaki ten kosciol jest zły i zakłamany, bo my biedne duszyczki chcemy dziecko wychowac w wwierze, a nam nie pozwalają> po 2. jest " moda" na wieszanie psów na kk, wiec gazety łapia się takich perełek i nagłaśniają- choc dla mnie jest to sprawa o niczym tak naprawdę ( mam znajomą, która 2 lata przed ślubem żyła z narzeczonym, nawet z brzuchem do ołtarza szła, jak przyszło do spowiedzi, to ksiądz nie chciał jej dac rozgrzeszenia...ale było świete obużenie, że jak ksiądź śmie!) Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:04 powtarzam, to nie moda, to realne patrzenie na świat Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:23 lili-2008 napisała: > powtarzam, to nie moda, to realne patrzenie na świat ale za 30 czy 40 lat swiat bedzie nie-religijny i wtedy ludzie zaczna patrzec na świat inaczej i znowu nawróca sie na religie mówiąc o modzie mam na mysli to, że ludzie chcieliby byc katolikami, w cos wierzyc ( bo tak ludzie mają, mało kto w nic nie wierzy), ale chcieliby zeby religia nic od nich nie wymagała tak samo jest z rozowdami, zdradami zawsze były..ale teraz nagle ludzie z dużą łatwością odpuszczaja sobie staranie się o życie w wierze, o wierność, szacunek nie pasuje- zmieniam, odchodze, rezygnuję za kilkanaście lat ludzie zrozumieją, ze jednak potrzebuja jakis " gwarantów", pewnych spraw które sa "niezmienne", drogowskazów i będzie " moda" na głęboką religijność- byc może w jakiś inny odłam poza tym ludzie lubia identyfikowac sie z grupą- katolicy czuja sie w grupie lepiej, bo myslą i zyja podobnie teraz "ateisci" są razem, bo są przeciwko temu skostniałemu, złemu kosciołowi, których ich nie rozumie ale z czasem zaczna sie rozłazic, bo ateizm nie jest zamkniety w ramy. Wtedy ludzie zaczna szukać przynalezności Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:38 aneta-skarpeta napisała: > > ale za 30 czy 40 lat swiat bedzie nie-religijny i wtedy ludzie > zaczna patrzec na świat inaczej i znowu nawróca sie na religie To nie tak działa Polecam poczytać Luckmanna albo Hervieu-Leger, bo nie chcę się tutaj wywnętrzać, ale generalnie mylisz się. Ludzie się nie "nawrócą" (ten termin zresztą zakłada jakąś jedną słuszną drogę), bo ludzie są religijni cały czas. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 13:02 Misself, nie znam autorow,ktorych cytujesz,ale obserwuje na co dzien jak to wyglada we Francji.Do niedawna bylo cisnienie na laickosc, teraz coraz czesciej ludzie szukaja duchowosci (w roznych jej odmianach). Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 16:36 Nie cytowałam żadnych autorów - tylko przytaczałam nazwiska. Ich prace z dziedziny socjologii religii są klasyczne. Książki Hervieu-Leger znajdziesz na pewno we francuskiej bibliotece. A z tym, że ludzie szukają duchowości, to jest normalne - bo tę duchowość cały czas mają. To, co nazywa się laicyzacją, jest według socjologów zjawiskiem prywatyzacji religii - czyli duchowością wewnętrzną w różnych stadiach rozwoju, bez nacisku na formalną przynależność do konkretnych wyznań, słabo zrytualizowaną. Ale offtopuję, bardzo przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:18 aneta-skarpeta napisała: > > po 2. jest " moda" na wieszanie psów na kk, wiec gazety łapia się > takich perełek i nagłaśniają- choc dla mnie jest to sprawa o niczym > tak naprawdę Rozumiem, że gdyby nie moda, to sprawa arcybiskupa Paetza czy Poznańskich Słowików zostałaby zatuszowana i nikt by o niej słowa nie napisał? > ( mam znajomą, która 2 lata przed ślubem żyła z narzeczonym, nawet z > brzuchem do ołtarza szła, jak przyszło do spowiedzi, to ksiądz nie > chciał jej dac rozgrzeszenia...ale było świete obużenie, że jak > ksiądź śmie!) ObuRZenie. Mnie by to oburzenie nie dziwiło. A wiesz, dlaczego? Bo jeśli jest społeczne przyzwolenie na chodzenie do ołtarza z brzuchem, jeśli ksiądz takiej parze nie odmawia ślubu, to niech już doprowadzi sprawę do końca. Takie sytuacje są bardzo częste, księża przymykają oko na łamanie zasad - więc tacy, którzy nie przymykają, paradoksalnie są opisywani w mediach jako odmieńcy. Ja też nie uważam, żeby to było normalne. Zasady to zasady, jeśli się je łamie, to trzeba się liczyć z konsekwencjami. A konsekwentni Polacy-katolicy nie są za grosz. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:29 misself napisała: > Rozumiem, że gdyby nie moda, to sprawa arcybiskupa Paetza czy Poznańskich > Słowików zostałaby zatuszowana i nikt by o niej słowa nie napisał? > nie. To były sprawy kryminalne, a to że ktos nie chce brac ślubu koscielnego i chce ochrzcic dziecko jest srpawa do rozstrzygnięcia we własnym gronie, ale niektóre media, czy dziennikarze lubia robic z igły widły- i nagle pokrzywdzeni poszli do gazety zrobic raban, a dziennikarz to podchwycił > ObuRZenie. > Mnie by to oburzenie nie dziwiło. A wiesz, dlaczego? Bo jeśli jest społeczne > przyzwolenie na chodzenie do ołtarza z brzuchem, jeśli ksiądz takiej parze nie > odmawia ślubu, to niech już doprowadzi sprawę do końca. to znaczy jak ma zakończyc ta sprawę? widzisz i tak źle i tak niedobrze. POzwalaja chodzic do ołtarza z brzuchem- łamia zasady kk, nie pozwalają- sa niedzisiejsi chcrzczą wszystkich jak leci- pompuja statystyki, a może ktos by nie chciał byc ochrzczony jako dziecko jak odmawiają- to skazuja dziecko na szykanowanie trudno dogodzic > Ja też nie uważam, żeby to było normalne. Zasady to zasady, jeśli się je łamie, > to trzeba się liczyć z konsekwencjami. A konsekwentni Polacy- katolicy nie są za > grosz. czyli jak nie zyje jak katoliczka to nie powinnam wyskaiwac z chrztem, a ksiadz ma prawo odmówić? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:51 aneta-skarpeta napisała: > > nie. To były sprawy kryminalne, a to że ktos nie chce brac ślubu > koscielnego i chce ochrzcic dziecko jest srpawa do rozstrzygnięcia > we własnym gronie, Z tym się zgadzam w zupełności, co już kilkukrotnie tu pisałam. > > to znaczy jak ma zakończyc ta sprawę? > > widzisz i tak źle i tak niedobrze. POzwalaja chodzic do ołtarza z > brzuchem- łamia zasady kk, nie pozwalają- sa niedzisiejsi No i niech są niedzisiejsi - ale niech są konsekwentni! Ja bardzo nie lubię przymykania oka na pewne rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że bez problemu mogłabym wziąć zwyczajny ślub kościelny - mam wszystkie niezbędne sakramenty, spowiedź odbębnię, jakoś to będzie. Ale nie chcę tego - bo uważam, że zasady są po to, żeby ich przestrzegać. Ja nie przestrzegałam, ponoszę konsekwencje. Opisani w artykule rodzice przestrzegają wybiórczo - i ponoszą konsekwencje. Inna sprawa, że dlaczego przestrzeganie jednych zasad miałoby być lepsze od przestrzegania innych? Bo gdyby mieli ten ślub kościelny, chodzili co niedziela na mszę, a jednocześnie ksiądz by wiedział, że w rodzinie jest problem przemocy albo że dziecko jest owocem zdrady - to by nie odmówił chrztu > czyli jak nie zyje jak katoliczka to nie powinnam wyskaiwac z > chrztem, a ksiadz ma prawo odmówić? Z mojego punktu widzenia - nie powinnaś. Z ogólnego, społecznego punktu widzenia - a niby czemu nie? Setek ślubów się tak udziela, setek chrztów, jeśli nie tysięcy. Normalne jest przymykanie oka - przyjęte, powszechne. Paradoksalnie normą jest to, co powinno być wyjątkiem, a to, co powinno być normą - jest nagłaśniane jako skandal i wyjątek. Odpowiedz Link Zgłoś
plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 15:35 Dlaczego ksiądz miałby odmówić ślubu parze spodziewającej się dziecka? Ciąża jest nawet wskazaniem do skrócenia wielu procedur. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 16:38 plastelinka.czerwona napisała: > Dlaczego ksiądz miałby odmówić ślubu parze spodziewającej się dziecka? Bo jeśli spodziewają się dziecka i to jest ich dziecko, to znaczy, że zachodzi przeszkoda małżeńska nr 11 (vide KPK). Odpowiedz Link Zgłoś
plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 17:17 Podrzuć jak brzmi, bo ja tylko to znajduję: "11. PRZESZKODA PRZYZWOITOŚCI PUBLICZNEJ Nazwa tej przeszkody pochodzi stąd, iż przyzwoitość publiczna wymaga, aby mężczyźni i kobiety, żyjący ze sobą jak małżonkowie, a nie będący prawdziwym małżeństwem, po śmierci jednego z nich (mężczyzny czy kobiety), nie żenili się ze wstępnymi i zstępnymi drugiej strony. Jeżeliby nastąpiło kanoniczne uważnienie nieważnego małżeństwa, wówczas do przeszkody przyzwoitości publicznej doszłoby powinowactwo." Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 18:10 11. Przyzwoitość publiczna. Podstawą przeszkody tej jest nieważne małżeństwo po rozpoczęciu życia wspólnego, albo publiczny (jeśli pozamałżeńskie pożycie dwojga osób jest powszechnie znane) bądź notoryczny (jeśli nie da się tego faktu ukryć) konkubinat. Jak dla mnie brzuch jest widomą oznaką konkubinatu i pozamałżeńskiego pożycia dwojga osób. Odpowiedz Link Zgłoś
plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 18:56 11. Przeszkoda przyzwoitości publicznej Przeszkoda ta powstaje w wyniku bliskości osób nawiązanej albo w nieważnym małżeństwie po rozpoczęciu wspólnego pożycia, albo z konkubinatu. Unieważnieniu ulegnie małżeństwo pomiędzy mężczyzną a matką lub córką rzekomej żony oraz pomiędzy kobietą a ojcem lub synem rzekomego męża. Mam wrażenie, że w tym co cytujesz brakuje kto nie może zawrzeć małżeństwa. > Jak dla mnie brzuch jest widomą oznaką konkubinatu i pozamałżeńskiego pożycia > dwojga osób. Nie chodzi tu o ich związek a o związek niedoszłej lub doszłej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:17 plastelinka.czerwona napisała: > > Mam wrażenie, że w tym co cytujesz brakuje kto nie może zawrzeć małżeństwa. Zacytowałam cały punkt. Być może chodzi o to, że w konkubinacie pozostaje pan X i pani Y, a jak później pani Y chce wziąć ślub kościelny z panem Z, to nie mogą. To by miało większy sens Jednak nie jestem specjalistą od prawa kanonicznego, więc naprawdę trudno mi to jednoznacznie osądzić, o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:23 W tym punkcie chodzi o to, że kobieta związana kiedyś(nieważnym małżeństwem lub konkubinatem) z panem X nie może poślubić syna ani ojca pana X. Analogicznie facet związany niegdyś z panią Y nie może poślubić jej córki ani matki. Lubie Wikipedię, ale czasem jest niedokładna Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:06 plastelinka.czerwona napisała: > Dlaczego ksiądz miałby odmówić ślubu parze spodziewającej się dziecka? > Ciąża jest nawet wskazaniem do skrócenia wielu procedur. nie odmówi parze slubu, ale może nie dac rozgrzeszenia, a kwitek ze spowiedzi jest potrzebny do zawarcia ślubu wystarczy, że ktoś nie żałuje że spłodził przed ślubem Odpowiedz Link Zgłoś
plastelinka.czerwona Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:13 Żaden ksiądz nie każe ci żałować tego, że masz dziecko, a jedynie tego, że grzeszyłaś nieczystością. Nawet gdyby nie dał ci rozgrzeszenia papierek musi ci podpisać, gdyż w żaden sposób poza konfesjonałem nie może okazać, że nie udzielił ci rozgrzeszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
najta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:15 Co do kwitka ze spowiedzi - ksiądz podpisuje, że przystąpiłaś do spowiedzi, a nie, że dostałaś/nie dostałaś rozgrzeszenia. Jak nie da Ci rozgrzeszenia to i tak powinien podpisać kartkę. Jestem po naukach przedślubnych - stamtąd to wiem). Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 12:02 Nie jestem wierzącą osobą, a modlitwy znam i przykazania też znam - ba, stosuję się do większości, chociaż to już bardziej zasługa moralności, niż wiary Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 13:20 a co powiecie o księdzu z tego artykułu? www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5214825.html "Prawo kanoniczne po dziś dzień zabrania grzebać nieochrzczone dzieci razem z innymi zmarłymi, przeznaczając dla nich wydzieloną część cmentarza, gdzie chowa się również samobójców, wisielców, różnowierców i wszystkich tych, którym nie przysługuje prawo do kościelnego pogrzebu. Według zwyczajów ludowych dzieci, które urodziły się nieżywe, a także wcześniaki i niemowlęta zmarłe bez chrztu grzebano w polu, w lesie lub przy murze cmentarnym, z dala od dróg, żeby nie straszyły przechodniów." Fajnie tak wrzucić ciało dziecka do pierwszego lepszego rowu tylko dlatego, że nie zostało ochrzczone... Czy istnieją może cmentarze dla ateistów? Pytam z ciekawości Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 15:00 lili-2008 napisała: > Fajnie tak wrzucić ciało dziecka do pierwszego lepszego rowu tylko dlatego, że > nie zostało ochrzczone... Czy istnieją może cmentarze dla ateistów? Pytam z > ciekawości w duzych miastach są cmentarze komunalne, ale w praktyce nawet na komunalnych grzebia katolików z całym obrządkiem co do pochówku zmarłych dzieci moja siostra cioteczna urodziła w 9 m-cu martwą córkę- normalnie ma grób na cmentarzu przykoscielnym- parafia "wiejska", ale oboje są strasznie czynnymi członkami kościoła, nie było problemów z ta kwestia ale niestety ludzie i przede wszystkim instytucje różnie do tego podchodzą co do śmierci dzieci nieochrzczonych i stosunku kosciołą to nie rozumiem, bo od jakiegos czasu Koscioł uznał, że dzieci bez chrztu ( zmarłe w fazie płodowej czy zaraz po narodzinach) trafiaja do raju, a nie otchłani, a dziecko które umiera na rękach można samemu ochrzcic no ale to są własnie te dziury w prawie kk Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 18:00 Aneta, z tymi nieochrzczonymi dziecmi to , z tego co pamietam, tak jak z poganami - Kosciol przypuszcza,ze gdyby mieli mozliwosc to byc moze by sie ochrzcili. I to jest tz. chrzet woli jesli dobrze pamietam. Odpowiedz Link Zgłoś
k.l2 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 17:46 O ksiedzu nic nie powiem. Natomiat na temat tego postu powiem - nagonka na KK, nawet nieuzasadniona tematem.. Tamte zarzuty przynajmniej jakis zwiazek z tematem forum mialy... Odpowiedz Link Zgłoś
lili-2008 Re: bajka o ksiedzu 17.12.09, 19:11 a te mają związek z brakiem chrztu u dziecka Odpowiedz Link Zgłoś