Drogie forumki,
23 stycznia zostałam pełnoprawną żoną w świetle prawa RP

Na wstępie opis uroczystości, która odbyła się w USC Praga Płn.
Ceremonię prowadziła przemiła Pani Kierownik. Przygrywała nam bardzo
miła urzędowa dwuosobowa "kapela" w składzie fortepian + flet
poprzeczny. Panie grały Nat King Cole'a i Beatlesów. Prawie całą
ceremonię przepłakałam - nie spodziewałam się że się tak wzruszę...
Pogoda była tego dnia przepiękna- wyż więc mróz i słońce

Mieliśmy wynajęty autobus spod domu a potem do USC i restauracji. W
pierwszej wersji miał to być "ogórek" ale przy mrozach nie odpala
więc skończyło się na Solarisie. Spod domu ruszyliśmy autobusem
razem z rodzicami i świadkami. Pod urzędem wsiadło większość gości a
kierowca nas przewiózł przez zimową Warszawę.
Obiad w restauracji był bardzo smaczny. Mieliśmy poustawiane na
stołach wizytówki, co prawda niektórzy goście od razu po wejściu
pozamieniali się miejscami, ale obyło się bez rękoczynów

Menu już opisywałam w wątku z przygotowań, dodam tylko że tort był z
białego biszkoptu, z musem malinowym i bezą.
Moja sukienka przyznam nieskromnie zrobiła furorę, tak samo zresztą
jak strój Męża (ach te trampki). Świadek się wczuł i też założył
trampki - białe.
Po obiedzie pojechaliśmy z najbliższymi przyjaciółmi do wynajętego
apartamentu w hotelu gdzie się szykowaliśmy do imprezy.
W klubie też się wszystko super udało, sporo osób się przebrało. Ja
wystąpiłam w sukience mojej mamy z lat 70, s Ł. w koszuli mojego
ojca. Mieliśmy niezłą niespodziankę bo właściciel klubu zamienił nam
opłatę za salę VIP na alkohol więc ogólnie atmosfera była radosna
A teraz jesteśmy na naszej podróży poślubnej - na rajskiej Maderze.
Obydwoje z anginą...a do tego wczoraj i dziś nawiedziła wyspę
subtropikalna burza i nastąpiła mała klęska żywiołowa. Ale jesteśmy
dobrej myśli bo od jutra ma przyjść rozpogodzenie, antybiotyki już
działają więc będziemy mogli dalej podbijać tę zieloną wyspę
KILKA ZDJĘĆ ZE ŚLUBU