Cześć Forumki.
Ja co prawda sporo po, ale postanowiłam napisać, bo wzbiera we mnie
złość na usługodawców. Otóż od kilku dni próbuję kupić kilka (mniej
niż 10) zaproszeń, takich ogólnoimprezowych, neutralnych, jakieś
kwiaty, kokardka, esy-floresy, coś w tym stylu. Szukam głównie w
ślubnych, bo ich jest najwięcej, a wzorów bez serduszek, gołąbków i
obrączek jest przecież dużo. I co? Co któreś dodam do koszyka, to
mi wyskakuje, że minimalna ilość 25 szt. Wrrr...
Przeleciałam zatem Allegro. Klika mi się spodobało, czytam opis
aukcji - a tam jak byk, zaproszenia poniżej 20 szt traktujemy jako
próbki i wysyłamy z losowym tekstem. Dzięki. I tak niemal wszędzie
(mówię o tych, które mi się podobały).
Cały dowcip polega na tym, że ja w obu przypadkach chciałam kupić
zaproszenia
puste, bez nadruków, bez personalizacji, bez
żadnego tekstu w środku. No i kto mi wytłumaczy, dlaczego nie mogą
mi sprzedać kilku sztuk samej "okładki"? No się pytam się
Z powyższego wynika niezbicie, że jeśli ktoś organizuje po ślubie
przyjęcie na mniej niż 40-50 osób, de facto ma bardzo ograniczony
wybór - albo musi mocno i bezsensownie przepłacić. Wiem, że można
dać sobie jakoś radę w końcu, ale chodzi o zasadę - coraz więcej
jest małych przyjęć zamiast wielkich wesel, a zaproszenia nadal w
hurcie