Dodaj do ulubionych

Osoby towarzyszące

25.08.11, 23:38
Czy spotkaliście się z zapraszaniem na wesele bez osób towarzyszących?

U mnie będzie niewielkie przyjęcie weselne, w sumie na 30-50 osób. Po zaproszeniu wszystkich z parą okazuje się, że prawie 1/4 zaproszonych to mogą być nieznane mi osoby towarzyszące. Zastanawiam się, czy osoby, które nie mają partnera, wypada zaprosić same? Wiem z całą pewnością, że te osoby nie znajdują się w żadnym poważnym związku, wręcz szukanie osoby tow na wesele jest dla nich sporym przedsięwzięciem. Przykłady:
- chłopak bierze koleżankę z gry internetowej
- dziewczyna siostrę
- chłopak koleżankę z liceum, z którą normalnie widuje się od przypadku do przypadku

Jak widać są to osoby dość przypadkowe i brane niejako z braku lepszej partii. Kolega ma dziewczynę i jego zamierzam zaprosić z nią. Czy to nie będzie dyskryminacja osób bez stałego związku? Oczywiście wszyscy się znają, więc nie będzie tak, że ktoś nie będzie nikogo znał.

Ze swojej strony najchętniej zaprosiłabym szerokim gestem wszystkich z os tow, ale w przypadku tak małego przyjęcia chyba nie czułabym się w 100% komfortowo wiedząc, że 1/4 gości to takie os tow, jak koleżanka kolegi z gry internetowej, dla niego samego niespecjalnie bliska, a nie mam wielu osób z rodziny.
Obserwuj wątek
    • sushi_girl Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 08:16
      A to dziwne, w moim gronie zaprasza się z osobą towarzyszącą i jak ktoś takową ma to z nią przychodzi, a jak nie to sam.
      Nie wydaje mi się, że skoro zapraszasz z osobą towarzyszącą to jest przymus przyjścia z kimś. Myslę, że bawienie się na siłę z koleżanką z gry internetowej (?!) może być mniej fajne niż bawienie się samemu z znajomymi, bez zbędnego balastu.
    • marina111 Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 09:07
      To zalezy jak dobrze ich znasz. Ja zostałam raz zaproszona bez os tow. bo kuzynka uznała ze zaprasza pary które sa w powaznych zwiazkach. O tym ze ja kogos mam nie wiedziała bo nie pytała a ja nie uwazałm ze musze się z tym obnosic. Poszłam tylko ze wzgledu na rodzine i bezadziejnie się bawiłam.
      Zaprosila tez kuzyna który był w tym niby powaznym zwiazku. Para się zaraz po rozstała. Mysle ze nie ona była od oceny powazności związków.
      Albo zapraszasz sama rodzine i bez os tow. albo z osobami tow. Nie oceniaj jak powazne sa czyje zwoiązki bo na mojej kuzynce się to zle odbiło
      • agniesiek Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 15:10
        w takiej sytuacji moim zdaniem mozna zapytac, czy mozesz przyjsc z chlopakiem, z ktorym sie spotykasz. chyba nic zdroznego, zwlaszcza, ze kuzynka o nim nie wiedziala.
        • marina111 Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 15:34
          No nie do końca. Po pierwsze dostałam zaproszenie w którym nie było os. tow wiec nie ma o co pytać. A po za tym dając mi to zaproszenie odrazu zaczełam mi tłumaczyć zebym się nie obrazała ze dostałam takie zaproszenie ale ona zaprasza z os. tow.tylko powazne zwiazki tak jak bydawała mi do zrozumienia ze z kimkolwiek się nie spotykam to ona nie sadzi zeby mogło byc to powazne.

          Zresztą takie pytanie moim zdaniem nie do konca ma sens. Kiedy ja zapraszałąm na swoj ślub to wymieniałam w zaproszeniu osoby które zapraszam i dziwiło mnie ze ktos pyta czy moze przyjsc np. z dzieckiem (przeciez nie ma go w zaproszeniu wiec to chyba jesne ze nie).
          • agniesiek Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 11:25
            u mnie dwie osoby zapytały - wspomniana dziewczyna, która ma chłopaka, ale go nie znamy, bo na żadną imprezę z nim nie przyszła wcześniej (zgodziliśmy się) i chłopak, który nie spotyka się z nikim, jest gejem, a chciał przyjść z jakąś dziewczyną przypadkową, żeby mieć z kim tańczyć (jemu wytłumaczyłam, że będzie dużo singli i jeśli chce przyjść ze swoją miłością życia, to zapraszam, ale z obcą dziewczyną, to nie).
      • crazysexicool Re: Osoby towarzyszące 30.08.11, 17:34
        no wasnie ja tez mam ten problem. zaprosilam kolezanke, ktora na dobra sprawe nie jest juz tak bliska, no i z tego calego podniecenia tym slubem powiedzialam jej ze oczywiscie z osoba towarzyszaca. teraz jak juz mamy mniej wiecej pelna liste gosci, liste kosztow- takze za noclegi dla gosc,i niespecjalnie mi sie usmiecha placic za jakiegos jej przypadkowego fagasa (nie wiedzialam wczesniej ze ona zmienia facetow tak czesto!) i w zasadzie nie za bardzo ja juz teraz lubie...glupio to zabrzmialo, ale zmienily sie relacje miedzy nami, a moj narzeczony jej w ogole nie lubi.
        reszta naszych znajomych-singli jest zaproszona osobno, lub powiedzielismy im, zeby brali swoich ewentualnych ex (ktorzy sa naszymi znajomymi tez i ich lubimy). oczywiscie pary, ktore sa dlugo razem sa zapraszane razem.
    • angazetka Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 09:08
      Tak, spotkałam się. Nie miałam pretensji. Lepiej pójść samej niż szukać na siłę partnera.
      • stworzenje Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 09:22
        Tak, byłam nawet na takim weselu i się nieźle wybawiłam smile.
        • brytf-anna Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 09:27
          A ja uważam, że wszystkie dorosłe osoby powinny być zaproszone z osoba towarzyszącą. Jeśli takiej nie mają, a wiedzą, że na weselu będzie grupa znajomych, po prostu przyjdą sami. Wypada jednak zaprosić z os. tow., żeby właśnie nie dyskryminować... Jak ktoś będzie chciał się bawić z koleżanką z liceum to dlaczego nie? A nuż coś z tego wyjdzie? smile
    • agniesiek Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 15:08
      mielismy ten sam problem. duzo z naszych znajomych jest singlami, czesc z kims sie spotyka, ale z nikim, kogo by nam przedstawili, przyprowadzali na inna impreze, czy cokolwiek - czyli obce dla nas osoby. zdecydowalismy wiec zaprosic ich wszystkich samych - nie baczac na konwenense. jedna dziewczyna zapytala, czy moze przyjsc z chlopakiem (nie znalismy go wczesniej) i sie zgodzilismy. reszta przyjela to naturalnie - przeciez zawsze bawimy sie w takim gronie. 2 osoby zapytaly tylko, czy inni tez beda sami, bo faktycznie byc jedyna osoba bez pary to moze byc malo komfortowe.
    • smoczy_plomien Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 15:25
      Dzięki dziewczyny. W takim wypadku zaprosimy ich chyba samych, ale powiemy, że jakby pojawiła im się na horyzoncie osoba, z którą zależałoby im, żeby pójść, to nie ma problemu. Jeszcze obgadam sprawę ze świadkową wykładając kawę na ławę - ona również jest w tej grupie i zobaczymy, co na to powie.
      • maddalena81 Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 16:03
        Smoczy_plomien,
        my mielismy podobnie. Male przyjecie (bez tancow), ogranicznie co do ilosci osob. Dalismy zaproszenia podwojne malzenstwom i dlugotrwalym parom. Reszcie pojedyncze. Z osbami, ktorz dostaly pojedyncze zaproszenia porozmawialismy i to kilkakrotnie o przyjsciu z kims. Bo ktos nagle jednak przestal byc siglem, ktos okazlo sie ma jednak partnera od dawna (ale mieszka za granica to nie wiedzielismy), a ktos chcial przyjsc z kolezanka to tez przyszedl, tylko wczesniej grzecznie wyjasnilismy, ze jesli duzo ciotek odmowi, to miejsca bede i dla kolezanek. Generalnie nie bylo klopotow, zapraszalismy ludzi, ktorych dobrze znamy i z ktorymi mozna bylo o tym pogadac. Tak jak piszesz, kawe na lawe.
        U nas na przyjeciu bez tancow nie bylo klopotu, ze ktos zle sie czuje, bo przyszedl sam, tym bardziej, ze towarzystwo sie znalo.
    • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 17:44
      A moim zdaniem to jest nietakt zapraszać dorosłe osoby bez osób towarzyszących. Zwłaszcza, że dajesz możliwość ewentualnego przyjścia z kimś jednak. Zapraszanie bez osób tow. jest bez klasy. Każdy ma prawo przyjść z kim chce i bawić się z kim chce, nawet z koleżanką z liceum czy gry internetowej. Ważne, żeby dobrze się czuć w tym towarzystwie. Ja zostałam raz zaproszona bez os. to. i nie poszłam. Żadnym interesem było dla mnie włożenie kilku stówek do koperty i przesiedzenie całego wesela na krześle, bo poważne związki zapraszane są razem, a niepoważne już nie. Moim zdaniem jest to zwykłe skąpstwo i tyle. A prezent pewnie chcecie pokaźny.
      • chomiczkami Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 18:02
        Myślę, że jesteś bardzo surowa. Jeśli przyjęcie jest małe, to pannie młodej nie uśmiecha się, że na 80 zaproszonych osób 20 to jakieś przypadkowe znajomości z łapanki. Każdy ma prawo nie przyjść na takie przyjęcie, jeśli czuje się urażony - ale przypuszczam, że osoby, które się obrażają z powodu takiej drobnostki, czułyby się urażone też kolorem tortu, doborem muzyki lub tym, że pan młody odtańczył z nimi tylko krótki kawałek, a z ciocią Krysią cały długi utwór.

        Wyluzuj.

        Z autopsji: byłam w związku już dwa lata (poważnym czy niepoważnym, nieważne - w każdym razie dwa lata i wszyscy o tym wiedzieli), a na przyjęcie bardzo mi bliskiej, może nie więzami krwi, ale uczuciowo, kuzynki zostałam zaproszona solo wink. Było malutkie i nie przeszkadzało mi, że mój chłopak nie będzie gnał 700 km na uroczysty obiad, na którym serdecznie by się wynudził. Za to jedna z sióstr ciotecznych panny młodej, z którą kontakt utrzymywany był rzadko, wyraźnie zasugerowała, że jej gach musi być na przyjęciu. I był. Kulturalny człowiek się dostosowuje, po prostu.
        • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 19:08
          Mnie się jednak wydaje, że kulturalny człowiek zaprasza z osobami towarzyszącymi. W całej mojej weselnej "karierze" tylko jeden raz zostałam zaproszona bez os. tow. A do tortu, sukienki czy koloru kwiatów nie zamierzałam się wtrącać, ani oceniać. Bez przesady. Zawsze zaprasza się z os. tow. Ja sobie nie wyobrażam, żeby zapraszać kogoś solo. Większość ludzi pójdzie się bawić ze swoimi partnerami, a inni zostaną sami. Po prostu oszczędność na tym uważam za skąpstwo i tyle. To już wolałabym ograniczyć liczbę gości zapraszając samą najbliższą rodzinę i przyjaciół, ale nie kosztem os. tow. ludzi, których teoretycznie uważam za bliskich i zapraszam na wesele. Każdy ma prawo do własnego zdania.
          • smoczy_plomien Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 19:31
            Malino, dziękuję za Twoją opinię, na pewno wezmę ją pod uwagę, chociaż zupełnie chybiłaś z oceną nas. Nie robimy ślubu dla prezentów, szczerze mówiąc w ogóle o nich nie myślimy, nawet jak NIKT by nic nie przyniósł, to nie sprawiłoby nam to szczególnej przykrości, bo zależy nam wyłącznie na miłym spędzeniu tego dnia w gronie najbliższych. Częściowo zapewne dlatego nasze przyjęcie będzie stosunkowo skromne - wszystko zamierzamy opłacić własną żywą gotówką, a nie na kredyt za pomocą prezentów od gości... Nie wyobrażam sobie spoglądania na ślub z perspektywy prezentów. Niektórzy mawiają, że każdy mierzy swoją miarą.

            Chomiczkami dobrze zrozumiała mój problem. Gości będziemy mieć ledwie 30-50 osób, nie będzie zaproszona m.in. moja chrzestna i żadna dalsza rodzina, tylko Ci z rodziny, z którymi widujemy się częściej niż raz do roku. Natomiast o ile zależy mi na przyjaciołach, to w takim małym gronie prawie 10 osób z łapanki mi nie pasuje.
            • stonkaaa Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 21:08
              Ja też kiedyś byłam zaproszona w jeszcze gorszy sposób. Było to wieki temu, miałam 25 lat, byłam w stałym związku, a moi rodzice otrzymali zaproszenie w stylu "zapraszamy ........ wraz z dziećmi" nie muszę dodawać, że te dzieci to było min. o mnie, oczywiście nie poszłam, tym bardziej że moi kuzyni w podobnym wieku wtedy już żonaci dostali normalne zaproszenia, to było ostre przegięcie, a jeśli chodzi o wesele to nie chciałabym żeby na moim połowa osób była z przypadku, i to nie żaden brak kultury, jak chce się pobawić z obcymi ludźmi to zawsze mogę iść do dyskoteki
            • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 21:10
              Oczywiście zrobicie jak zechcecie smile ja po prostu jestem zdania, że dobrze jest zapewnić gościom dobrą zabawę, a to, że ktoś nie ma stałego partnera nie oznacza, że może bawić się źle z koleżanką/kolegą. Zgadzamy się za to w jednym, ja również nie wyobrażam sobie wesela na kredyt i z nadzieją, że spłacę z kopert wink nie wiem, czy będziecie mieli fotografa i kamerzystę, ale jeśli tak, to powiem Ci, że nawet nie zauważysz tych 10 osób z łapanki. Będziesz zajęta tańcami (trzeba dawać przykład wink ), pozowaniem do zdjęć - nie mówię o sesji, po prostu zauważyłam, że podczas wesela młodzi pozują z rodzicami, rodziną, przyjaciółmi, sami..., pozowanie do filmu (jak tańczycie, jak jecie tort itp) i zabawianiem gości, rozmową itp. Moja koleżanka stwierdziła ostatnio, że jej wesele było w zasadzie dla gości, nie dla niej, bo miała takie urwanie głowy, ciągle ktoś coś od niej chciał, tu żeby pozowała, tu musiała tańczyć, tu jakieś zabawy, potem podziękowania, oczepiny itp. Więc stąd mój wniosek, że wesele jest dla gości i to oni mają się dobrze bawić smile
              Niemniej życzę powodzenia i udanej zabawy, wszak to Wasz dzień i Wasza decyzja smile
          • jadwiga1350 Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 22:07
            > Mnie się jednak wydaje, że kulturalny człowiek zaprasza z osobami towarzyszącym
            > i.

            Zapraszanie na wesele z "osobą towarzyszącą" to stosunkowo nowy zwyczaj. Kiedyś zapraszano tylko osoby w jakiś sposób powiązane z młodą parą. A z osobą towarzyszącą można było pójść na sylwestra.
            • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 23:01
              Ale my nie żyjemy kiedyś, żyjemy dziś smile
          • turzyca Re: Osoby towarzyszące 27.08.11, 01:20
            Większość ludzi pójdzie się bawić ze swoimi partnera
            > mi, a inni zostaną sami.

            Zalezy od towarzystwa. Bywalam na weselach, na ktorych dobry, wyprobowany partner (mialam takiego przyjaciela, z ktorym sobie nawzajem swiadczylismy takie uslugi) byl na wage zlota - te przymusowe gry o jednoznacznym podtekscie, brrrrr. Ale na wesele, na ktorym znalam prawie wszystkich gosci spoza rodziny (bo i pan mlody i panna mloda ode mnie z roku) osoby towarzyszacej nie zabralam, bo uznalam, ze i mnie i jej bedzie nieporecznie. Osobie towarzyszacej, bo towarzystwo zna sie jak lyse konie i nadaje branzowym slangiem, a mnie, bo zamiast bawic sie ze starymi znajomymi, bede sie przejmowac osoba towarzyszaca. Z tego samego zalozenia wyszla reszta znajomych, praktycznie wszyscy przyszli bez partnerow spoza uczelni i bawilismy sie swietnie, taki troche remake imprez z czasow studiow. No i mielismy mnostwo tematow do obgadania w przerwach miedzy tancami.
            Dlatego jesli panstwo mlodzi zapraszaja ludzi, ktorzy juz sie znaja (wiec beda sie dobrze razem bawic), i programowo zapraszaja bez osob towarzyszacych (wiec nie ma ryzyka, ze wszyscy pojda bawic sie z partnerami, a pare losi zostanie samotnie przy stole), to zabawa ma duzo wieksze szanse wypalic, niz z osobami towarzyszacymi branymi z lapanki.
          • landora Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 16:11
            Większość ludzi pójdzie się bawić ze swoimi partnera
            > mi, a inni zostaną sami.

            A to zależy od gości. Nasi bawili się wszyscy w kółeczku, młodzi razem ze starszymi, i było super. Pary zaliczyły kilka tańców same, potem wracali do reszty grona. Ja akurat wiedziałam, ze dla wielu zaproszonych poszukiwanie partnera specjalnie na wesele byłoby trudne i upokarzające. No i co miałabym zrobić ze starszymi, samotnymi osobami? Dziewięćdziesięcioletnia wdowa ma szukać osoby towarzyszącej?
        • stworzenje Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 21:12
          chomiczkami napisała:


          > wink. Było malutkie i nie przeszkadzało mi, że mój chłopak nie będzie gnał 700 km
          > na uroczysty obiad, na którym serdecznie by się wynudził. Za to jedna z sióstr
          > ciotecznych panny młodej, z którą kontakt utrzymywany był rzadko, wyraźnie zas
          > ugerowała, że jej gach musi być na przyjęciu. I był. Kulturalny człowiek się do
          > stosowuje, po prostu.
          >


          poza tym tak szczerze do tańca to osoba towarzysząca jeśli już jak najbardziej. A na posiedzenie za stołem. Eee to już przegięcie że być musi,bo jak nie to korona z głowy spadnie. Tak jak mnie rozwala ciąganie za przeproszeniem ogonów na przyjęcia chrzcin,komunii, to są mocno rodzinne uroczystości dziś ta jutro inna dziewczyna,czy chłopak.
          • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 26.08.11, 23:05
            Korona z głowy nie spadnie, ale jeśli gość ma się czuć dobrze i mieć z kim bawić, to powinien być zaproszony z os. tow. Ja mam bardzo fajną rodzinę, kuzynki i kuzynów, co roku spędzamy razem rewelacyjne święta, ale to nie znaczy, że na weselu chciałabym się tylko z nimi bawić. Zważywszy, że część z nich jest już w związkach małżeńskich. To samo ze znajomymi. Nasze wspólne imprezy są super, zarówno taneczne jak i grille na ogrodzie. Ale miło jest wiedzieć, że człowiek ma się z kim bawić i nie siedzi sam przy stole bo ten kolega jest w toalecie akurat, a tamten kuzyn wyszedł na fajkę, a jeszcze inny znajomy jest zmęczony i nie ma ochoty tańczyć.
          • chomiczkami Re: Osoby towarzyszące 27.08.11, 00:26
            Tańce były absolutnie wykluczone z powodu rodzinnej żałoby akurat w tym przypadku, bo dwa tygodnie wcześniej spotkaliśmy się wszyscy na pogrzebie - nawet niezaproszony na ślub W. smile. Co nie zmienia faktu, że nawet w przypadku, gdyby to małe przyjęcie było z tańcami, raczej bym nie zabrała W. ze sobą, z co najmniej dziesięciu powodów, które mogę wyłuszczyć na życzenie.

            Zresztą.

            Miałam dziewiętnaście lat, gdy wtedy byłam proszona na ślub. Zostałam dopisana do zaproszenia po rodzicach, chociaż przed młodszym rodzeństwem. Byłam w dwuletnim związku. Puenta: poszłam, było miło - jak na okoliczności żałobne - i aż do dzisiaj nie wpadłabym na to, by mieć pretensje. Spaliśmy po rodzinie i znajomych, młodzi sami płacili za skromne przyjęcie, czy naprawdę miałabym być tak ograniczona towarzysko, że bez "swojego człowieka" nie umiałabym się dobrze bawić na trzydziestoosobowym przyjęciu, gdzie są niemal sami znajomi, życzliwi ludzie?
    • kol.3 Re: Osoby towarzyszące 27.08.11, 07:49
      Trudno rozstrzygnąć. Jeśli organizujesz normalne wesele to zapraszałabym z OT bez wnikania kto z kim przyjdzie. Jeśli jest to przyjecie - obiad w gronie rodzinnym to imiennie samą rodzinę.
      • agniesiek Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 11:40
        dwa wątki jeszcze muszę skomentować:

        1. gość bez osoby towarzyszącej bawi się gorzej - nieprawda! to zależy od osoby, oczywiście. mam znajomych, którzy właśnie nie zabierają ze sobą swoich połówek (nie wnikajmy w jakość ich związku), bo te połówki nikogo poza nimi nie znają i nie chcą poznać i siedziałyby smętne i wtedy ten znajomy nie bawiłby się z całą resztą osób, tak jak się bawi, kiedy jest sam, tylko starał się zabawić swoją chmurną księżniczkę. zazwyczaj takie pary wychodzą pierwsze. nie wiem, jak jest gdzie indziej, ale u nas w grupie, która bawiła się do samego końca oprócz nas (młodej pary) była tylko jedna para, reszta to single.

        2. nie zaprasza się osób towarzyszących tylko z powodu skąpstwa - skąpstwo może też, choć np. w moim przypadku nazwałabym to raczej świadomością ograniczonych finansów - 20 dodatkowych osób to 4 tyś złotych w przypadku mojego wesela, ok. 1/5 budżetu, suma, którą trudno oszczędzić na czymś innym. kiedy pomyślę, że 2 wypłaty miałabym poświęcić na to, żeby mieć na weselu obce osoby, to sorry, ale moja kasa i mogę ją wydać jak chcę. druga rzecz, to nawet gdyby miała te dodatkowe 4 tyś., to nie chciałabym wypełnić wesela obcymi ludźmi. dla nas to była bardzo osobista okazja, a cały jej urok polegał na tym, że otaczali nas nasi bliscy i kochani ludzie. nikt 'bo wypada', 'bo oni nas zaprosili' ani nic.
        • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 14:52
          agniesiek napisała:

          > dwa wątki jeszcze muszę skomentować:
          >
          mam znajomych, którzy właśnie nie zabierają ze sobą swoich połówe
          > k (nie wnikajmy w jakość ich związku), bo te połówki nikogo poza nimi nie znają
          > i nie chcą poznać i siedziałyby smętne i wtedy ten znajomy nie bawiłby się z c
          > ałą resztą osób, tak jak się bawi, kiedy jest sam, tylko starał się zabawić swo
          > ją chmurną księżniczkę. zazwyczaj takie pary wychodzą pierwsze.

          to ja współczuję tym połówkom, które nigdy nie zostaną zabrane na żadną imprezę, bo nie poznały dotąd znajomych partnera, a partner woli bawić się bez nich. I skąd myśl, że byłaby to "chmurna księżniczka"? Większej bzdury dawno nie słyszałam. Ja byłam na weselach i innych imprezach, na których znałam jedynie mojego partnera i bawiłam się rewelacyjnie. A wiesz dlaczego? Dlatego, że i ja jestem otwartą i pogodną osobą i ci ludzie też. Jeśli żyjesz w hermetycznie zamkniętym towarzystwie, to bardzo współczuję. I z takimi ludźmi, którzy nie zabierają partnerów, bo uważają ich za swój balast, nie chciałabym mieć nic wspólnego. Zwykły brak szacunku do drugiej osoby i tyle.
          >
          > 2. nie zaprasza się osób towarzyszących tylko z powodu skąpstwa - skąpstwo może
          > też, choć np. w moim przypadku nazwałabym to raczej świadomością ograniczonych
          > finansów - 20 dodatkowych osób to 4 tyś złotych w przypadku mojego wesela, ok.
          > 1/5 budżetu, suma, którą trudno oszczędzić na czymś innym. kiedy pomyślę, że 2
          > wypłaty miałabym poświęcić na to, żeby mieć na weselu obce osoby, to sorry, a
          > le moja kasa i mogę ją wydać jak chcę. druga rzecz, to nawet gdyby miała te dod
          > atkowe 4 tyś., to nie chciałabym wypełnić wesela obcymi ludźmi. dla nas to była
          > bardzo osobista okazja, a cały jej urok polegał na tym, że otaczali nas nasi b
          > liscy i kochani ludzie.

          Jeśli mi bliska osoba nie jest ważna dla ludzie, którzy zapraszają mnie na wesele, to tym samym ja nie jestem ważna dla nich. Oprócz spełnienia swoich marzeń młodzi powinni przede wszystkim zapewnić dobrą zabawę swoim gościom. A nakładanie na nich ograniczenia w postaci braku os. tow. jest nietaktem i skąpstwem. Pomijam uroczystości naprawdę niskobudżetowe ubogich ludzi. A w takich przypadkach jest to po prostu skapstwo i skrajny egoizm.
          • bobralus Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 16:02
            >>>>Ale na wesele, na ktorym znalam prawie wszystkich gosci spoza rodziny (bo i pan mlody i panna mloda ode mnie z roku) osoby towarzyszacej nie zabralam, bo uznalam, ze i mnie i jej bedzie nieporecznie. Osobie towarzyszacej, bo towarzystwo zna sie jak lyse konie i nadaje branzowym slangiem, a mnie, bo zamiast bawic sie ze starymi znajomymi, bede sie przejmowac osoba towarzyszaca. Z tego samego zalozenia wyszla reszta znajomych, praktycznie wszyscy przyszli bez partnerow spoza uczelni i bawilismy sie swietnie, taki troche remake imprez z czasow studiow. No i mielismy mnostwo tematow do obgadania w przerwach miedzy tancami. <<<<

            Ciekawa wizja - wesele jako klasowe/uczelniane reunion. Gdyby mnie ktoś zaprosił z liceum czy studiów na wesele, to bardzo ucieszyłabym się przy tak szczególnej okazji moim dawni znajomi będą mogli poznać mojego ukochanego a on ich. Wesele to nie wypad do pubu czy domówka z pogaduchami, tylko oficjalna okazja, na której występuje się ze swoim partnerem.

            Co do dylematu pierwotnego - podkreśliłabym, że jest to kameralne przyjęcie a nie bal na sto par. Gdybym była samotna to na całonocną imprezę też chyba szukałabym znajomego chętnego do zabawy ze mną, na obiad z odrobiną tańców poszłabym sama bez żadnego problemu. Ja bym rozdając zaproszenia nie pisala od razu Tomasz Kowalski z os. tow., ale dała samego Tomasza Kowalskiego z prośbą o powiadomienie was, czy chce z kimś przyjść. Nie będzie myślenia z automatu - skoro mam przyjsc z os. tow. to kogoś na siłę poszukam, ale też nie stworzy niezręcznej sytuacji, w której ktoś będzie się musiał tłumaczyć, że jest o 3tygodni szaleńczo zakochany i czy może tę osobę zabrać. Zresztą jak ktoś już napisał - czasem wesele może być wspaniałą okazją do "zacieśnienia" znajomości.

            Na pewno zmuszanie kogoś do określania powagi i charakteru znajomości jest dużym nietaktem i pewnie każdy w takiej sytuacji musi się zastanowić, co woli: kulturalnie zachowanie się czy postawienie na swojej wizji i spore oszczędności.
            • turzyca Re: Osoby towarzyszące 29.08.11, 00:09
              Gdyby mnie ktoś zaprosi
              > ł z liceum czy studiów na wesele, to bardzo ucieszyłabym się przy tak szczególn
              > ej okazji moim dawni znajomi będą mogli poznać mojego ukochanego a on ich.

              Ja pisalam o zabieraniu osoby towarzyszacej, moze nie takiej z lapanki (jak w poscie zalozycielskim), ale mimo wszystko wlasnie wylacznie osoby towarzyszacej, a nie towarzysza mojego zycia.


              A co do stalych partnerow: o ile dla wlasnego przyjaciela z czasow studenckich mozna przejechac mnostwo kilometrow - chce byc przy bliskich mi osobach w waznej chwili ich zycia i jest to dla mnie tak wazne, ze spedze w pociagu 20 godzin w ciagu 4 dni - o tyle oczekiwanie takiej wyprawy od wlasnej polowki wydaje mi sie samolubne. Jesli bedzie chciala to owszem, bedzie milo, ale nie musi, w koncu nie wszyscy sa zrosnieci jak bliznieta syjamskie.
              Tak, wiem niektorzy ucza sie, studiuja i pracuja caly czas w tym samym miescie, ale nas roznioslo od Belfastu po Moskwe, a okresowo to i pozostale kontynenty wchodza w gre.
          • elske Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 16:12
            Zawsze byłam zapraszana na wesela z osoba towarzyszącą. Najczęściej chodziłam na wesele sama, bo takiej osoby nie miałam i nie chciałam szukać na siłę. Z zabawa bez osoby towarzyszącej jest różnie. Na jednych weselach bawiłam się super z nowo poznanymi ludzmi , na innych większość czasu przesiedziałam za stołem, bo mimo że sporo osób znałam , ludzie na parkiecie tańczyli ze swoją połówką.

            Moje przyjęcie weselne było przygotowane na 50 osób, przyszły 42 osoby. Dopiero kilka dni po weselu uzmysłowiłam sobie kogo nie było. Były też osoby których wcześniej na oczy nie widziałam (np. rodzina męża). Wszyscy bawili się w swoim gronie. Nie zauważysz tych 10 nieznanych osób.

            Wesele nie jest tylko i wyłącznie dla państwa młodych. Wesele jest również dla gości. Oni też mają czuć się dobrze.
            • agniesiek Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 18:21
              no, każdy widać ma inaczej. znałam wszystkie osoby z rodziny męża, które były na naszym weselu. były dwie osoby obce (chłopak tej dziewczyny, którego nam wcześniej nie pokazywała i chłopak kuzynki, którego nie miałam okazji wcześniej poznać) i zauważałam je doskonale - kilka razy miałam takie 'kto to kurczę jest???'.
          • aqua.0 Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 16:42
            Czerwona Malino, naszła mnie refleksja, że Ty bez osoby towarzyszącej czujesz się niepełnowartościowa. Nie rozumiem tego zjawiska, ale nie raz spotkałam osoby obu płci, które w pojedynkę czują się nieswojo, jakby nie byli 100% ludźmi. Przyklejają się więc do swoich partnerów/-rek jak muchy do lepu i nie wychodzą z domu bez swojej polówki.

            A czasem potem to sie przenosi na dzieci.
            I z własnego doświadczenia mam - np. zamiast 1 bliskiej przyjaciółki - 5 osobową średnio bliską rodzinę...
            • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 17:20
              Ja się czuję pełnowartościowa zarówno sama, z partnerem i w gronie przyjaciół smile

              Mam po prostu takie poglądy i to nie ma nic wspólnego z samooceną. Uważam, że wesele jest nie tylko dla państwa młodych, ale (może i przede wszystkim) dla gości. Tak tak, dla gości. A goście, którzy przychodzą na ślub i wesele, wydają niejednokrotnie kupę kasy na tę okoliczność, mają prawo wybrać osobę, z którą chcą się tej nocy bawić i mieć komfort, że nie zostaną same, bo obecny jeszcze jeden singiel im nie podpasuje, oleje, a reszta będzie się bawić ze swoimi partnerami.

              I argument, że zapraszamy bliskich nam ludzi, a obcych nie chcemy, odczytuję nie tylko jako brak szacunku dla gościa, ale i głupotę. Bo skoro moja os. tow. jest "ciężarem finansowym" dla młodych, to wówczas i ja czuję się jak ciężar.

              Państwo młodzi są tak zajęci w czasie wesela, że tych "obcych" nawet nie zauważają.

              I nie przyjmuję argumentu, że najważniejszy jest gość, a nie prezent dla niego, jak to było wspominane przez autorkę. Bzdura. Nawet jeśli młodzi mówią, że najważniejsze, żeby gość był, a prezent jest nieważny, to i tak goście czują się w obowiązku obdarowaniem młodych jak tylko mogą. Sama byłam w takiej sytuacji. Wesele przyjaciółki, ja w dołku finansowym i naprawdę długo odkładałam pieniądze, żeby dać jej prezent. I żadne jej zapewnienia się dla mnie nie liczyły. Choć wiedziałam, że jestem dla niej ważna, bo byłam jej druhną, a to o czymś świadczy.

              Jestem w takim wieku, że chadzam teraz na sporo wesel. I niestety prawidłowość jest taka, że większość ludzi bawi się właśnie ze swoimi partnerami.

              Mam znajomą, której mąż nie tańczy w ogóle. Nie bo nie i nawet na własnym weselu nie tańczył. W zeszłym roku byliśmy na weselu u innej koleżanki. I myślicie, że ta dziewczyna, której mąż ie tańczy, miała się z kim bawić? Nie, przesiedziała całe wesele przy stole z mężem. I dopiero o 3 w nocy, jak już naprawdę znudzona chciała wracać do domu i żegnała się z młodymi, pan młody przypomniał sobie, że z nią nie tańczył i zabrał ją na jeden taniec. Bo wszyscy bawili się ze swoimi partnerami.

              Każdy powinien móc zabrać ze sobą os. tow., z którą będzie się dobrze bawił. Robienie z wesela imprezy akademickiej to nieporozumienie. Pozwólcie gościom zadecydować, w końcu jakby nie patrzeć, oni też chcą się dobrze bawić.
              • agniesiek Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 18:36
                'obecny jeszcze jedne singiel' - już widzę, skąd rozziew między naszymi poglądami. w moim świecie jest dużo więcej singli. gdybym miała dwójkę singli na liście gości, to pewnie bym im sama zaproponowała, że mogą kogoś zabrać. z drugiej strony większość znanych mi par nie żyje w symbiozie, to znaczy nie tańczą i rozmawiają tylko ze sobą ignorując istnienie singli i osób z innych par.
              • landora Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 23:34
                Ale skoro ja znałam swoich gości i wiedziałam, że większość jest samotna i musiałaby szukać pary na siłę, a goście znali się między sobą, to wiedziałam również, że nie będzie sytuacji pt. "pary bawią się tylko ze sobą, a jedna osoba siedzi za stołem". I szczerze powiedziawszy, gdyby generalnie ludzie bawili się ze wszystkimi, to pojedyncze samotne jednostki nie szukałyby partnerów na siłę, a osoby obdarzone "nietańczącym" partnerem nie miałyby problemu.
            • audrey_horne Re: Osoby towarzyszące 31.08.11, 01:52
              Mnie naszła refleksja, że Czerwonej Maliny nikt chyba nażadne wesela nie zaprasza. Ja na pewno dwa razy bym się zastanowiła, zanim zaprosiłabym tak wredną i zgorzkniałą osobę.
              • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 31.08.11, 15:48
                A tu się mylisz smile wszyscy moi przyjaciele i znajomi, którzy zawarli już związek małżeński, zaprosili mnie na swoje wesela. Oczywiście z osobą towarzyszącą smile moim znajomi mają takie same poglądy w tej kwestii, co ja - prosta zasada - na wesela zaprasza się z osobami towarzyszącymi. Co więcej, moim znajomi będący w trakcie przygotowań, już powiedzieli, że będę zaproszona i to z osobą towarzyszącą smile mimo, że jedna koleżanka robi skromne wesele i nie zaprasza ciotek, z którymi nie ma kontaktu. Ba, nawet mówią, że nie istotne cz z kimś będę w związku czy nie, mam się po prostu dobrze bawić smile

                Raz jeden zostałam zaproszona bez os. tow. Nie poszłam na ten ślub ano na wesele. A po wszystkim panna młoda mnie przepraszała.

                Nie jestem ani wredna, ani zgorzkniała. Mam swoje poglądy i się ich trzymam. Nie będę kłamać, tylko po to, by utwierdzić kogoś w jego zdaniu, jeśli się z nim nie zgadzam. A mam do tego swoje prawo.
              • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 31.08.11, 15:54
                I jeszcze jedno. Kultura osobista wymaga, żebyś mówiła do mnie, a nie o mnie. Taka lekcja na przyszłość wink
          • agniesiek Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 18:30
            nie wiem, jak jest w przypadku wszystkich par, ale o jednej wiem, że to ta połówka nie chciała chodzić na imprezy znajomych swojego partnera (czyli nas). nie poznała nas nigdy, zawsze zapraszałam go z dziewczyną, bo chciałam ją poznać, ale nigdy nie przyszła. podobno powiedziała mu, że nie ma ochoty poznawać jego znajomych, bo o czym będzie z nami gadać? bo jesteśmy o dwa lata starsi czy coś. widać nie miała ochoty, więc przestałam go zapraszać z dziewczyną. zresztą, tuż przed naszym ślubem się rozstali.
            o dwóch koleżankach wiem, że lubią tańczyć, szaleć i się bawić, a partnerów mają siedzących. obie przyszły same, choć były zaproszone z chłopakami, bo się znamy wszyscy.
            chcę powiedzieć, że goście sami wiedzą, jak im będzie lepiej, ja też zapraszając ich domyślam się. jeśli komuś będzie bardzo zależało, to dopyta, czy może kogoś zabrać. jeśli ktoś lepiej bawi się sam, to przyjdzie sam, albo weźmie kogoś (nie partnera) z kim bawi się lepiej.

            i jeszcze jedno, wesele to moja impreza prywatna, nie przyjęcie oficjalne dla ludzi słabo lub wcale znanych. wtedy nie wypada oczywiście zapraszać bez pary. na moje wesele zapraszam znanych sobie ludzi, więc wiem, że nikt się nie obrazi, nie uzna tego za nietakt jeśli zaproszę bez osób. albo, że jeśli ktoś będzie chciał kogoś zabrać, to zapyta, a wtedy w miarę wolnych miejsc (u nas akurat nie mogliśmy przekroczyć 78 osób, bo fizycznie nie było miejsca na więcej) się zgodzę.
            może jeśli ktoś planuje masowe wesele dla ludzi, których nie bardzo zna, to niech się trzyma savoir vivre'u, tak jest zawsze bezpieczniej. ale autorce wątku chodziło chyba o dobrze sobie znane osoby.
            • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 18:46

              > chcę powiedzieć, że goście sami wiedzą, jak im będzie lepiej, ja też zapraszają
              > c ich domyślam się. jeśli komuś będzie bardzo zależało, to dopyta, czy może kog
              > oś zabrać. jeśli ktoś lepiej bawi się sam, to przyjdzie sam, albo weźmie kogoś
              > (nie partnera) z kim bawi się lepiej.
              >

              Widzisz, a ja bym nie dopytała, bo skoro nie ma os. tow. na zaproszeniu, to dla mnie jednoznaczne jest, że nie jest ona mile widziana. A wciskać na siłę kogoś nie zamierzam.
    • landora Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 16:04
      Osoba towarzysząca z łapanki to moim zdaniem kompletna bzdura. My zapraszaliśmy pary razem (niezależnie od stażu), a resztę imiennie, z zaznaczeniem, że jeśli kogoś będą chciały przyprowadzić, to oczywiście jak najbardziej mogą. Jedna koleżanka w międzyczasie się z kimś związała, ale w końcu i tak przyszła sama, chociaż "doprosiłam" tez jej partnera (partner z takich mało zabawowych). Osoby samotne przyszły same. Wyszło świetnie, bo wszyscy się bawili razem, a nie tylko w parach. Ci "samotni" nawet nam dziękowali za takie rozwiązanie - poszukiwanie partnera na wesele to nie jest nic przyjemnego!
      Zawsze mnie to zastanawiało, jak rozgraniczyć takie zapraszanie - młodych samotnych zapraszamy z osobą towarzyszącą, a co np. z ciocią - wdową w podeszłym wieku? Samą czy z kimś? Przecież wiem dobrze, że zaproszenie "z kimś" by ją co najwyżej zakłopotało.
    • tuje.1 Re: Osoby towarzyszące 28.08.11, 17:20
      Zaprszanie bez os. towarzyszacych jest jak dla mnie nietaktem ze strony młodych. Nie przyjełabym zaproszenia na ślub bez mozliwosci pojscia z partnerem. Bo jak to sobie wyobrazasz malzenstwa razem beda sie bawic, a mlodziez siedziec? bo nie ma z kim potanczyc ewentualnie ze starsza ciotka?. Nie ładnie jak dla mnie. A kolezanke z liceum czy gry internetowej dlaczego chlopak nie moze wziac? moze cos sie z tego wyklujesmile i dlatego zaprasza te, a nie inna kolezanke?. Gdyby im bylo bez roznicy to przyszliby sami. Jak powyzej- ja zaproszenia bym nie przyjela gdybym miala isc sama i pomyslalabym, ze młodzi chca zaaoszczedzic.
      • sajolina Re: Osoby towarzyszące 29.08.11, 16:38
        Rozumiem, że chcecie oszczędzić i ja w takiej sytuacji zaprosiłabym wszystkich znajomych bez par, chyba, że macie taką sytuację, że przyjaźnicie się z obojgiem. Jeśli towarzystwo jest zgrane, to będzie fajnie, jeśli nie jest zgrane/nie zna się, może być kicha.

        Różnicowanie gości pod względem tego czy są w związku i to w stałym związku, to już jest wnikanie w bardzo osobiste kwestie i możecie niechcący wyrządzić komuś ogromną przykrość, podkreślając, że "przecież Ty nikogo nie masz, to po co Ci zaproszenie dla OT." OT jest do dotrzymywania towarzystwa, umilania zabawy i to niekoniecznie musi być partner życiowy. Ja np. nie widzę różnicy, czy kolega przyjdzie z sąsiadką, czy ze swoją narzeczoną, której nigdy nie poznałam - obie są mi obce, a to on ma się fajnie bawić.

        Albo wszyscy z parami, albo wszyscy bez, to jedyny sposób na uniknięcie niepotrzebnych kwasów i wątpliwości. I nastaw się, że niektóre osoby odbiorą to jednak negatywnie, przyjęło się, że na wesele zaprasza się z OT, a każdy wyłom od zwyczaju ma dużą szansę być skrytykowany.
        • ding_yun Re: Osoby towarzyszące 29.08.11, 18:34
          Zaproszenie par razem, a ludzi samotnych bez osób towarzyszących jest bardzo dużym nietaktem. Nie Tobie decydować o tym, czy dana osoba ma towarzysza "wartościowego" czy z łapanki. To są podstawy savoir vivre, tu w ogóle nie powinno być dyskusji.
          • jadwiga1350 Re: Osoby towarzyszące 29.08.11, 20:12
            Savoir-vivre nie wymaga, żeby na swoje wesele zapraszać ludzi, których się nie zna i których się może już drugi raz nie zobaczy.
            Jeśli ktoś zaprasza z osobą towarzyszącą, to okej, ale trudno mówić że takiego zapraszania wymaga savoir-vivre. Łatwo można dojść do absurdu że i na chrzciny czy przyjęcia komunijne trzeba zapraszać z osobą towarzyszącą.
            • ding_yun Re: Osoby towarzyszące 30.08.11, 14:18
              Nie. Savoir vivre to są pewne przyjęte zasady postępowania. Przyjęte jest, że na wesela dorosłe osoby zaprasza się z osobami towarzyszącymi, bez wnikania kim te osoby dla nich są. Komunia czy chrzciny to uroczystość typowo rodzinna i obowiązuje inny zwyczaj, choćby dlatego że zazwyczaj nie ma na niej tańców i zabawy nocnej. Oczywiście można tworzyć własne zasady i narzucać je światu, ale trudno się dziwić jeśli nie wszyscy nadążają za postępowością naszego myślenia i poczują się urażeni.
              • jadwiga1350 Re: Osoby towarzyszące 30.08.11, 16:52
                Wydawało się mi, że wesele to też uroczystość typowo rodzinna. Widocznie myliłam się.
                • sajolina Re: Osoby towarzyszące 30.08.11, 18:33

                  > Wydawało się mi, że wesele to też uroczystość typowo rodzinna. Widocznie myliła
                  > m się.

                  No nie do końca typowo rodzinna skoro zaprasza się na nią paczkę znajomych, ludzi z pracy, znajomych rodziców, czasem sąsiadów itp. itd.
      • audrey_horne Re: Osoby towarzyszące 31.08.11, 01:55
        Ojej, to młodzi ludzie nie mogą tańczyć ze sobą? Muszą siedzieć przy stole i smutno patrzeć na siebie, bo tylko z osobą towarszyszącą można zatańczyć, a jeśli takowej nie ma, to broń Boże nie można się dobrze bawić?
        • sajolina Re: Osoby towarzyszące 31.08.11, 09:14
          Z moich doświadczeń wynika, że bez OT można się dobrze bawić, ale z OT można się bawić lepiej. Inna jest sytuacja jak wszyscy przychodzą bez OT i muszą się bawić razem, a inaczej jest jak połowa przychodzi z OT, a połowa nie i ta druga połowa musi patrzeć jak pierwsi bawią się w parach wiedząc, że im nie zaproponowano, aby przyprowadzili sobie kogoś do zabawy. Poza tym ludzie są różni i nie każdy lubi tańczyć i to jeszcze z obcymi i nie zmusisz nikogo do tego, żeby nie był sztywniakiem, tylko bawił się z resztą. A tak jak przychodzisz z OT to przynajmniej masz gwarancję, ze pobawisz się ze swoją OT niezależnie od tego, czy reszta gości będzie siedzieć, czy nie.

          To samo dotyczy siedzącego przyjęcia - nie każdy jest duszą towarzystwa i z łatwością przychodzi mu rozmowa z obcymi ludźmi, a tak to przynajmniej będzie mógł pogadać ze swoją OT zamiast wymieniać grzeczne uwagi o pogodzie z resztą gości.

          Na weselach na jakich byłam, goście tańczyli zdecydowaną większość tańców w parach i to we własnych parach, nie było wymiany partnerek, nie licząc tego, że PM tańczyli z różnymi gośćmi.
        • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 31.08.11, 16:00
          A może młodzi ludzie nie mają ochoty bawić się z obcymi? Może nie chcą wydawać kasy na strój, wypchać odpowiednio kopertę dla młodych i jeszcze pół wesela poznawać obecnych tam ludzi i zastanawiać się, kto przyszedł sam i można z nim się pobawić, a kto nie? Może nie chcą patrzeć na wyróżnionych, którym pozwolono zabrać partnera i zastanawiać się, czemu im nie wolno było? Jakby ktoś mi powiedział, że mój związek nie jest na tyle poważny, żebym mogła przyjść z chłopakiem na wesele, to mógłby być pewien, że nie tylko na weselu mnie już nie zobaczy.
          • audrey_horne Re: Osoby towarzyszące 01.09.11, 02:52
            Może tu jest różnica między nami, bo ja nigdy nie byłam zaproszona na wesele, na którym nikogo bym nie znała. Zawsze z PM mamy dużo wspólnych znajomych, w przypadku wesele rodzinnych są kuzyni. W takiej sytuacji bawimy się świetnie razem i myślę, że przypadkowa osoba towarzysząca czułaby się niezręcznie w takiej sytuacji. Gdybym na wesle miała nikogo nie znać, pewnie patrzyłabym na to inaczej. Może też różnica tkwi w tym, że ja mam 26 lat i wydaje mi się, że w takiej grupie wiekowej bardzo łatwo i szybko nawiązuje się kontakt. I o ile przyjaciół z liceum mogłabym zaprosić pojedynczo (nie zrobię tego, bo ich drugie połowki znam w większości bardzo dobrze i też się przyjaźnimy), bo będzie to spora, zgrana grupa, to ludzi, którzy nikogo poza mną nie będą na weselu znać (zwłaszcza tych w wieku 35+) muszę zaprosić z osobą towarzyszącą, nawet jeśli będzie to osoba przypadkowa.
            • czerwona_malina Re: Osoby towarzyszące 01.09.11, 16:07
              Ja mam 25 lat i naprawdę nie mam kłopotów z poznaniem nowych ludzi. Jestem otwarta na nowe znajomości, spontaniczna i zabawna smile wiem, brzmi jakbym się przechwalała, ale tak jest prawda. Znam natomiast wielu ludzi, którzy rzeczywiście są nieśmiali i ciężko im tak po prostu zacząć z kimś rozmowę, a co dopiero tańczyć. Ja nie twierdzę, że bez os. tow. zabawa jest kiepska, bo to zależy od towarzystwa. Uważam po prostu, że wesele to taka impreza, na którą zaprasza się z os. tow. i kropka. Ja nawet na swoje urodziny, które wyprawiałam miesiąc temu, zapraszałam znajomych z drugimi połówkami, których wcale znałam, albo znałam z widzenia. A mogłabym powiedzieć, że to mała impreza robiona w ogrodzie i chcę się bawić w gronie najbliższych. Nie zrobiłam tak, bo uważam, że tak jest nietaktownie. Co więcej, nawet jak ktoś nie miał partnera/partnerki, mógł z nim przyjść. Efekt wyszedł bardzo fajny, a z osobami których nie znałam znalazłam wspólny język. Z tym, że ja miałam na to czas. A podczas wesela młodzi nie mają tylko czasu, żeby pogadać z każdym, a co dopiero zastanawiać się "kto to jest?". Mnie przynajmniej byłoby szkoda czasu i dobrego humoru, żeby się wściekać, że nie znam partnerki kolegi z liceum. Naprawdę są ważniejsze i przyjemniejsze sprawy wink
    • malinowabeza Re: Osoby towarzyszące 30.08.11, 14:32
      Uważam, że dzielenie zaproszeń na z osobą towarzyszącą i bez jest dyskryminacją singli i ludzi, którzy nie obnoszą się ze swoimi związkami. Na wesele do rodziny, którą słabo znam, zabrałabym kolegę czy koleżankę, żeby nie umrzeć z nudów zagadana przez ciotki. Przyznam, że nie miałabym skrupułów, żeby potwierdzić z osobą towarzyszącą, niezależnie od tego, co stało by na zaproszeniu. Ale ja to już taka bezpośrednia jestem - ktoś inny mógłby być urażony.
      Myślę, że nie Parze oceniać powagę związków. Chłopak może się zakochać w koleżance z gry internetowej, a okazja do spotkania z kimś z liceum pomoże podtrzymać znajomość. Wszyscy wiemy, że rodziny nie zawsze się dogadują i na każdym weselu znajdą się ludzie, którzy szczerze się nienawidzą. Dlaczego odmawiać prawa do dobrej zabawy tym, którzy chcą spędzić ten czas razem?
      • angazetka Re: Osoby towarzyszące 31.08.11, 16:54
        Proponuję tak nie dramatyzować. Piszę to jako wieczna singielka wink Oczywiście, ocenianie powagi związków jest niegrzeczne, natomiast nie czułam się obrażona, gdy zapraszano mnie bez pary. Nie przeszkodziło mi to również w dobrej zabawie. Fakt, że znałam masę ludzi i było normalne, że bawimy się razem. A na wesela do dalekiej i niezbyt lubianej rodziny nie chadzam.
    • zia86 Re: Osoby towarzyszące 01.09.11, 13:49
      Rozumiem Twoje argumenty, jednak zapraszanie bez osób towarzyszących jest trochę niegrzeczne. Goście mają prawo zdecydować o tym czy będą się bawić same czy z partnerem. Głupio też jest wprowadzać taki podział na związki poważne i nie, no bo gdzie ta granica, czy zapraszamy tylko małżeństwa razem a narzeczeństwa już nie? A jeśli narzeczeństwa tak, to czy ludzie którzy są kilka lat w związku są gorsi bo dziewczyna nie ma pierścionka? A jak ktoś jest np. na początku związku i nie chce się ze swoim nowym partnerem rozstawać?
    • martina.15 Re: Osoby towarzyszące 01.09.11, 15:06
      z 10 czy 15 lat temu nie zapraszano koniecznie z osobą towarzyszącą i ludzie świetnie się bawili, ba, sporo było potem par które się na takim weselu poznały.

      Jeśli zapraszacie tak mało osób to dla mnie oczywiste że są to same bliskie osoby. Jeśli tak to można się zapytać czy kogoś tam mają, bo jeśli nie, to zapraszacie pojedynczo. I już. Jeśli to są bliskie osoby to zrozumieją.
    • deszcz.ryb Re: Osoby towarzyszące 29.12.11, 23:54
      Ja różnie zrobiłam. Wszystkich pytałam, czy chcą przyjść z osobą towarzyszącą. Niektórzy nie chcieli i ich zaprosiłam "samotnie". Ale samotni nie byli, bo przyjechali w większej grupie, więc siedzieli wśród dobrych przyjaciół.

      Jedna moja przyjaciółka wzięła ze sobą swoją koleżankę [dla mnie obcą], ale gdyby jej nie wzięła, to siedziałaby sama jedna wśród nieznanych sobie osób.

      W twojej sytuacji pytałabym się, czy zaproszeni koniecznie chcą przychodzić z osobą towarzyszącą zaznaczając, że robisz malutkie przyjęcie. Przyjaciele zrozumieją sytuację.

      Ja sama bym się nie obraziła.
    • merka_30 Re: Osoby towarzyszące 30.12.11, 08:40
      Ale sie ciesze,ze znalazlam ten tematwink wlasnie sama zastanawiam sie co tu zrobic w niektorych przypadkach. Mam troche mlodszego kuzynostwa / ciotecznego rodzenstwa w wieku 18-25. Z polowa prawie nie widujemy sie wcale...mieszkamy w innych miastach a nawet krajach, wlasciwie procz okazji weselno-pogrzebowych nie mamy za bardzo kontaktu. Latem bedzie nasz ślub wiec zapraszajac ich rodzicow, zapraszamy tez kuzynostwo...no i dylemat czy nie bedzie obrazy jak zaprosimy imiennie ich bez osob towarzyszacych....czy moze beda chcieli zabrac swoje dziewczyny czy chlopakowuncertain// W sumie-to calkiem obce osoby-nie widzialam ich na oczy, no i jak to w tym wieku czasami bywa-"polowki" zmieniaja sie na tyle czesto...ze wiem,ze nie sa to "powazne" zwiazki. Podliczamy sie powoli z wydatkami (a jak wiadomo koszty przyjecio/wesela sa spore) i troche mnie skreca,ze wydam tyle pieniedzy za osoby,ktore sa calkiem mi obojete....i moze beda zabrane na nasz slub troche z "łapanki".
      Sumujac-przeczytalam co piszecie-kase wole wydac na podroz poslubna-jednak nie zapraszam wszystkich z osobami towarzyszacymi. Pozdrawiam i zycze pieknego slubuwink)))

      www.suwaczek.pl/cache/90dc98a045.png[/img][/url]" target="_blank">www.suwaczek.pl/]https://www.suwaczek.pl/cache/90dc98a045.png[/url]</a>
    • kaga9 SPAMER 29.06.15, 14:25
      Chyba nawet nie bardzo wie, na co odpowiada...

      forum.gazeta.pl/forumSearch.do?pageNumber=1&query=&author=klud&title=&forum=
    • kaga9 SPAMER streczyciel n/t 01.08.15, 22:11
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka