Dodaj do ulubionych

Mój zimowy ślub - ostatnia prosta

    • sposobuzycia relacja cz. 2 28.12.11, 08:04
      Po dojechaniu na miejsce, podano nam kieliszki z lemoniadą, którą wypiliśmy, kieliszki rozbiliśmy, odśpiewano nam Sto Lat. Sala była udekorowana pięknie. Nie do końca tak, jak chciałam (np. na stołach nie było kryształków lodu), ale kompozycje kwiatowe były śliczne, organza pasowała, kokardki na oparciach zdobiły, gwiazdki były zawieszone pod sufitem i rozłożone na barkach z alkoholem i słodyczami (na stołach były tylko wrzucone do wazonów, co też mi trochę nie odpowiadało, bo miały być też na stole poza wazonami tongue_out). Podano nam pyszny obiad, porcje w sam raz, wszystko świeżutkie i naprawdę przepyszne (to mówię ja, marudząca w restauracjach). DJ ustalił z nami jeszcze pierwszy taniec (bo zmienialiśmy w ostatniej chwili, M. nie nauczył się walca tongue_out), po deserze (pyszne lody czekoladowe z gruszkami), odtańczyliśmy chwilę do piosenki Aerosmith, wciągając po chwili na parkiet mamę Marcina, potem moich rodziców, a potem świadków… i się zaczęło! DJ puścił rock’n’rolla, szaleli wszyscy, od 10-latków, do prawie 70-latków. Nawet mój mąż szalał ze mną (drugi raz w życiu tongue_out), nawet ja się pobujałam, na ile Michaś w środku pozwolił (swoją drogą, bardzo grzeczne mam dziecko, spało cichutko przez cały niemal wieczór, dopiero ok. 10-11 wieczorem kopnął ze trzy razy, jakby chciał dać znać: wszystko okej, mamo; nawet podczas emocjonującej przysięgi siedział cichutko. Mam nadzieję, że mu się to nie zmieni po urodzeniu tongue_out), a przy Sweet child o’Mine to nawet z chrzestnym lekko poszalałam (no, on bardziej niż ja big_grin). Po obiedzie okazało się, ze się ‘szybko rozwiedliśmy”, bo nałożyliśmy sobie obrączki na lewe dłonie tongue_out – czyli jak się mówiło kiedyś – jak u rozwodników. Przełożyliśmy big_grin
      Niemiłym zaskoczeniem było to, że o 20.00 wyszła babcia M. – no ale starsza osoba, wiadomo – razem z jego siostrą cioteczną i jej 2 dzieciaków (wracała do chorego męża, bo jednak przyszła na nasze wesele choć na chwilę). Moment wcześniej zrobiliśmy jej niespodziankę, bo rodzina zaczęła śpiewać sto lat, a kelner wniósł ślicznie udekorowanego muffinka z sypiącą iskrami racą big_grin Był ubaw na sto dwa big_grin
      Rodzina M. wyszła o 20.30, potem nawet jego tata zebrał się o 21. Została tylko mama i jej siostra. Zrobiło nam się przykro, bo pół stołu było puste. W międzyczasie M. powiedział, że nie dotarła jego przyjaciółka z osobą towarzyszącą, która potwierdzała przyjazd, a w nerwach nie zauważyliśmy wcześniej, że jej nie ma. Ludzie są naprawdę niepoważni… Ok. 23 zaczęła się zbierać moja chrzestna i chrzestny więc postanowiliśmy przyspieszyć tort i tu też przeżyłam horror.

      Nie widzieliśmy tortu przywiezionego z cukierni, bo był już w lodówce restauracji zanim dotarliśmy tam, więc jak już wynieśli tort, to pobiegliśmy go zobaczyć. Przeżyłam szok i mnie zmroziło. Miał być biały tort pokryty masą marcepanową i śnieżynkami, za to był kremowy, wierzch był z bitej śmietany, obsypany wiórkami czegoś i z trzema różami na wierzchu… Chciałam powiedzieć kelnerce, ze to nie nasz, ale ona tylko powiedziała: niech się pani nie denerwuje, managerka to wszystko pani wyjaśni, niech się pani nie denerwuje. Potem powiedziała coś, że tort stał u nich trzy dni i… (tu wzruszenie ramionami), więc podejrzewam, że coś się stało w restauracji i na szybko dekorowali od nowa. Stwierdziliśmy, że w takim razie będą się rozliczać za tort sami, bo to nie był tort, za który zapłaciliśmy zaliczkę i jaki zamówiliśmy. W środku rzeczywiście był pyszny. Pierwsze piętro było czekoladowo-wiśniowe i tym się karmiliśmy big_grin drugie było jagodowe i też było pyszne ;D Te wiórki były czymś w rodzaju opłatka, ciekawe, bo w zasadzie bez smaku, a rozpływały się w ustach.
      Zostało kilka osób w zasadzie (moi rodzice, rodzeństwo, mama i ciocia M. i świadkowie), więc stwierdziliśmy, że rezygnujemy z zabawy do 2 w nocy, nie będziemy też robić poprawin(DJ zachował się bardzo miło i powiedział, ze on bierze w takim razie 200 zł mniej, bo oczepin nie będze, mimo że otrzymał całą kwot, na jaką się umawialiśmy). Zjedliśmy barszczyk z pasztecikiem i zaczęliśmy sprzątać. Zabraliśmy tort (dużo go zostało, bo pół sali wyszło przed jego rozdaniem), ciasteczka, część owoców wzięły dzieciaki. Zabrałam też trochę indyka z żurawiną, bo ja nie mogłam już jeść bo nie miałam miejsca, a spróbowałam tylko kęs od męża i był pyszny. Nie mogłam odpuścić tongue_out Zostało mnóstwo alkoholu, wino w zasadzie nie ruszone, poszło może z 10 butelek wódki… Z kolorowych poszła whisky, trochę martini, trochę ginu.

      Generalnie było fajnie, choć niesmak po zbierającej się rodzinie o 21. czy po ludziach, którzy nie przyszli nie dając znać nawet tego samego dnia, pozostał. Pewnie dziś pojedziemy rozliczyć się z lokalem, za tort i z kwiatami.
      To pisałam ja, jedząca tort od 7 rano młoda mężatka. Młody mąż leży niedaleko w łóżku i pochrapuje ;P Zabawnie wygląda z biżuterią na dłoni. big_grin
      • 5th_element Re: relacja cz. 2 28.12.11, 08:40
        Sposób, gratulacje smile) Jak tylko przyjechlam poi swietach chcialam zobaczyc, co u Was, jak sie bawiliscie i mialam nadzieje ze wszystko poszlo dobrze.
        Z tego co piszesz to miałaś super zabawę a kmiotkami sie nie przejmuj. Nie znaczy ze nie rozumiem, wlasnie dlatego nie robie wesela, bo bym chyba taka rodzinke (a mysle ze i u mnie mogloby byc podobnie) rozniosla. Babci jedynie nie miej za zle - starsze osoby tak maja, ze nie moga wysiedziec.
        Duzo szczescia i pomyslnosci w zyciu dla Was.
        • sposobuzycia Re: relacja cz. 2 28.12.11, 09:02
          Dzięki wielkie wink
          Dlatego napisałam, babcia była z nami od 15 do 20, kobieta jest z 1927 roku więc jak najbardziej rozumiem... ale że ojciej z wesela własnego jedynaka wychodzi o 21... tego nie potrafię...
          • sposobuzycia Re: relacja cz. 2 28.12.11, 09:03
            A od jednego wujka usłyszeliśmy jeszcze że drugi wujek idzie do niego na kolację o 20.30... bo tak się umówili... w dniu naszego wesela... Miałam ochotę powiedzieć, żeby wyszli i więcej się nie kontaktowali...
            • figa241 Re: relacja cz. 2 28.12.11, 09:31
              jeju Sposob moje GRATULACJE!!!! Mloda ZONO!!!!!
              troche mialas niepsodzianek niepowiem- ja sie w takim razie nastawie na niepsodzianki te dobre i zle i nie dam sie zaskoczyc biorac przyklad z Ciebie- u mnie dalej bez stresu...ale lekka zadyma- tyle roboty ech suspicious
              nie moge sie doczekac fotek takze jak tylkko bedziesz miala to dawaj!!!!!
              ja za 2 dni!
            • 5th_element Re: relacja cz. 2 28.12.11, 09:34
              sad( żeby Cie pocieszyc: dzwonie w wigilie do mojego brata, do ktorego mama moja wpadla na chwile bo na wigilie zapraszalismy ją my. Czekamy na mame, jest 17:15, dzwonie, co mama przyjmuje z ulgą, mogąc wreszcie nacisnac na synka. Mama potem relacjonuje ze powiedziala synowi i synowej (mej "ukochanej inaczej" bratowej) ze jest umowiona do nas, prosiła by ją odwieźli o sensownej porze (inna dzielnica, miasto to samo) na co moj brat-burak rzecze "a niech sobie czekaja, przeciez z glodu nie umieraja". Tadam.
              Bo ooni są umówieni do teściów na godz. 19 wiec WSZYSCY musza sie dostosowac. I dlatego takiej rodzinki nie mam ochoty oglądać, choć nie ukrywam, że miło byłoby czasem sie spotkać, GDYBY było inaczej.

              Ale juz wczoraj jak widzialam ze piszesz "pobralismy sie i przeżylismy" to bylam zwyczajni zła.
              • mesz Re: relacja cz. 2 28.12.11, 10:29
                jejku, jak przeczytałam końcówkę Twojej relacji, to bardzo bardzo się wzruszyłam smile Młoda Żono wsuwająca tort smile
                Gratuluję i życzę wszystkiego, wszystkiego co najlepsze smile
          • agniesiek Re: relacja cz. 2 29.12.11, 23:10
            mogło być gorzej. mój ojciec nie przyszedł w ogóle na ślub i nie dał znać, że jednak go nie będzie uncertain
      • jagoda_pl Re: relacja cz. 2 28.12.11, 20:19
        No i super było! Wczorajsza "obietnica" zabrzmiała trochę złowrogo...

        Rodziny się niestety nie wybiera. Wy zrobiliście wszystko jak najlepiej i z opisu wynika, że wszystko się udało (kto tam zwraca uwagę na kwiatkiwink? a tort ważne, że Wam smakował). Gartulacje!
    • unaragazza pytanie do sposobuuzycia:) 03.01.12, 19:26
      Czy mialas rajstopy czy ponczochy? Wlasnie sie waham pomiedzy..dzieki za odpowiedz!
      • unaragazza I ile DEN? n/t :)) 03.01.12, 19:27

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka