Dodaj do ulubionych

Dzieci na weselu - rozpacz

10.07.12, 09:39
Czy u Was to też norma, że zapraszacie gości bez dzieci, a niemal wszyscy deklarują przyjście z dzieckiem? Pełen przekrój, od kilkumiesięcznych, które usiądą na kolanach, do 12-latki, przy której to jest pełne dodatkowe miejsce. Czy to norma, czy też tylko nasi goście są tacy nieokrzesani?

Jestem wkurzona.
Obserwuj wątek
    • emka_waw Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 10:59
      Zanim rozpęta się piekło (a rozpęta się, jak znam ten temat) - a jaki do tej pory w obowiązywał zwyczaj w rodzinie twojej i przyszłego męża? Bo jeśli dzieci były brane na wesele niejako "z automatu", to bez jasnego postawienia sprawy rodziny założyły, że dzieci są zaproszone. Wtedy musisz wyraźnie zasygnalizować, że wesele organizujesz bez udziału dzieci.

      Ja zapraszałam z dziećmi i nie żałuję - rodzice maluchów do lat pięciu potraktowali to jako wychodne od dzieci i zostawili je w domu, żeby się pobawić, a cała reszta dzieci świetnie się bawiła, i to bez żadnych specjalnych atrakcji, rodzice trzymali zawsze rękę na pulsie, i nawet jednej szklanki dzieciaki mi nie zbiły, za to jak wywijały na parkiecie! smile

      Co do zabierania niemowlaka, to ja bym nie zabrała. Ale ja mogłam dziecko zostawić, natomiast znam przypadki, że dziecko np. za nic nie chce jeść z butelki, i wtedy albo trzeba je zabrać, albo zrezygnować z imprezy, i może taką właśnie sytuację mają twoi goście?
      • smoczy_plomien Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 11:27
        W mojej rodzinie ciężko powiedzieć, jaki jest zwyczaj, bo mój ślub jest pierwszym w tej gałęzi od chyba 15 lat. W rodzinie narzeczonego nie wiem, jak jest, bo na żaden ślub się nie załapałam. Natomiast niezależnie od zwyczajów, my robimy małe przyjęcie na konkretną liczbę miejsc, w małej restauracji i 5 osób w tę czy we w tę robi nam poważną różnicę. Już z tego powodu musieliśmy zmieniać rozkład stołów, żeby pomieścić wszystkich, skutkiem czego część gości będzie musiała siedzieć tyłem do nas, a jak tak dalej pójdzie to zastawimy stołami część do tańczenia uncertain Poza tym nie lubię dzieci, nie chcę żeby mi się rozpierzchały po okolicy bez ładu i składu. Najbardziej mnie wkurza, gdy przychodzi mail z potwierdzeniem przybycia, a w nim "przyjdziemy oczywiście z Julką/Tomusiem/Gosieńką". Nie wiem, skąd w ludziach ta "oczywistość" uncertain
        • emka_waw Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 11:39
          > W mojej rodzinie ciężko powiedzieć, jaki jest zwyczaj, bo mój ślub jest pierwszym w tej gałęzi od chyba 15 lat. W rodzinie narzeczonego nie wiem, jak jest, bo na żaden ślub się nie załapałam.

          To chyba dobrze się tego dowiedzieć...

          > Natomiast niezależnie od zwyczajów, my robimy małe przyjęcie na konkretną liczbę miejsc, w małej restauracji i 5 osób w tę czy we w tę robi nam poważną różnicę. Już z tego powodu musieliśmy zmieniać rozkład stołów, żeby pomieścić wszystkich, skutkiem czego część gości będzie musiała siedzieć tyłem do nas, a jak tak dalej pójdzie to zastawimy stołami część do tańczenia

          W takim razie zakomunikuj jasno - zapraszamy bez dzieci ze względu na ograniczoną powierzchnię lokalu.

          > Poza tym nie lubię dzieci, nie chcę żeby mi się rozpierzchały po okolicy bez ładu i składu.

          Mnie bardziej by wkurzyli pijani goście, niż dzieci. Za dzieci odpowiadają rodzice i można się do nich zwrócić. A za pijanych dorosłych...?

          > Najbardziej mnie wkurza, gdy przychodzi mail z potwierdzeniem przybycia, a w nim "przyjdziemy oczywiście z Julką/Tomusiem/Gosieńką". Nie wiem, skąd w ludziach ta "oczywistość"

          Może właśnie z tradycji rodzinnej? Dowiedz się tego.
          • smoczy_plomien Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 11:50
            Ale co z tego, że się dowiem, jaka jest tradycja? Mogę się dowiedzieć, ale nie wiem, w czym mi to pomoże... Tradycją na pewno jest ślub kościelny i huczne wesele, których u nas nie będzie. Jeśli ja dostałabym zaproszenie bez dziecka, to w życiu nie stawiałabym młodych w takiej sytuacji, że nawet ich nie pytam, tylko informuję...
            • emka_waw Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 15:05
              Jak się dowiesz, to będziesz wiedziała, na czym stoisz, i odpowiednio do tego przygotujesz sobie formę przekazania gościom, że zaproszenie jest bez dzieci.
          • annajustyna Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.07.12, 18:54
            To i tak dobrze, jakby pisali, ze przychodza z "Tomusiem", groezj jak tego nie napisza, a po prostu przyjda z nim.
      • brain_bitch_project Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 11:39
        mój N. jest zadeklarowanym przeciwnikiem dzieci na weselu, przed zapraszaniem toczylismy na ten temat liczne dyskusje. Stanęło na kompromisie i tym, że na 2 zaproszeniach pojawiły się imiona dzieci - zaproszenia były dla rodziny i znajomych z zagranicy, o których wiemy, że choćby chcieli absolutnie nie mają jak i z kim zostawić swoich pociech, żeby zaoszczędzić im kombinowania, podpytywania nas itp. Pozostałe osoby zaproszone zostały bez dzieci i z tego co wiem wszysycy zrozumieli, że dzieci niewymienione na zaproszeniu= dzieci niezaproszone, poza jedną kuzynką N., która zabiera córkę (o czym nb. dowiedzieliśmy się od jej ojca) i koleżanka moją, która ostatnio puściła zabawny w jej mniemaniu tekst jak to jej syn "pewnie będzie przeszkadzał w trakcie przysięgi, bo on taki już jest" - żadna z nich nie wpadła nawet na to żeby zapytać czy to ok, że przyjda z dzieckiem. Z tym, że dla mnie to jest ok - dwójka niespełna dwulatków nie robi mi problemu a koszt dzieic do lat 2 i tak jest zerowy w naszje restauracji. Nie zamierzam natomiast w żaden sposób 'ustawiać' imprezy pod dzieci.
        • sushi_girl Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 11:57
          U nas było dokładnie to samo założenie - nie ma dzieci na zaproszeniu czyli nie przychodzą. Wyłamał się kuzyn mojego narzeczonego, bo nie ma z kim dzieci zostawić oraz moja chrzestna, która właśnie próbuje dopotowac dziewczynkę i są na okresie próbnym, więc też nie może jej z nikim zostawić. Wszyscy dzwonili i pytali o zgodę (przepraszali!). Dlatego uważam, że jeżeli rodzina zakłada, to z jakiegoś powodu.
          Myślę też, że ci ludzie mogą nie mieć świadomości, że dzieci podnoszą koszty (u mnie nie płaci się do 3 roku życia), a ja już słyszałam argument "a ile on ci zje"? No właśnie niewiele, a ja płacę za całość i często obecność dziecka jest kosztem kogoś dorosłego, kogo tam bym wolała.
    • duchess85 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 11:41
      Dzięki za ostrzeżenie, do tej pory było dla mnie oczywiste, że jeśli nie zapraszamy dzieci, to znaczy, że ma ich nie być. Zwłaszcza, że oboje nie znosimy dzieci uncertain To znaczy, że trzeba będzie to jeszcze podkreślić, przy wręczaniu zaproszeń smile
    • smoczy_plomien Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 11:59
      Dodatkowy niesmak wywołuje to we mnie ze względu na fakt, że nie zapraszaliśmy wielu osób ze stosunkowo bliskiej rodziny, na których zależało szczególnie naszym rodzicom, np. ciotka, która opiekowała się mamą po śmierci babci, rodzeństwo cioteczne narzeczonego. I jak to będzie wyglądało, gdy "okaże się", że dla tych osób nie znalazło się miejsce, a znalazło się dla dzieci kumpla? sad
      • brain_bitch_project Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 13:06
        niestety, pozostaje Ci chyba tylko zadzwonić do tych osób i miło acz stanowczo uświadomić im, że zaproszenie nie obejmowało dzieci. Mnie też denerwuje fakt, że ktoś 'zakłada' przyjście z dziećmi z automatu.
      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 19:26
        Nie rozpaczaj, tylko łap za telefon i wyjaśniaj całą sprawę. I to JUŻ! Im wcześniej to zrobisz, tym lepiej.

        Normalni ludzie się nie obrażą za wyjaśnienie sytuacji, a jeżeli się obrażą, to przynajmniej będziesz wiedziała, że nie warto się z nimi zadawać.
    • zdzisnadzis Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 12:16
      Dla mnie to mało powiedziane , ze jest to nieokrzesanie..stanowczo powiedizałabym , ze na zaproszeniu jest wyraznie napisane ile osob ma przybyc ..
    • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 12:42
      Stwierdzenie nieokrzesania części gości to jedno, ale co dalej? Pewnie należałoby zadzwonić do kumpla i powiedzieć: "Słuchaj, Marek, przepraszam, ale chyba trochę źle się zrozumieliśmy. Niestety, nie możemy zaprosić całej twojej rodziny, bo mamy ograniczenia lokalowe. Zapraszamy z żoną.". I tak dalej. Przejdzie? Czy obawiacie się, że goście się poobrażają?
      • rudzielec_8 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 12:46
        Miałam podobną sytuację. Zaprosiliśmy chrzestną wraz z małżonkiem. Przy potwierdzeniu powiedziała, że będą "wszyscy" ( czytaj: oni + 3 dzieci w wieku 20, 18, i 12 lat...). Do dziś pamiętam aferę, bo tak ja Ty, nie mieliśmy po prostu miejsca w lokalu. W ostatniej chwili ktoś się wykruszył i sytuacja się rozwiązała...Ale pani była ewidentnie obrażona przez całą imprezę..
        • klawiatura_zablokowana Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:39
          No wiesz, dzieci w wieku 20 lat to nie maluchy, które się zostawia w domu, bo nie zrozumieją wesela. Trochę niegrzecznie jest w takiej sytuacji zapraszać część osób, a część nie.
    • beatrix-kiddo Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 14:02
      Nie dziwię się Twoim odczuciom, dla mnie też dzieci na weselu to jak kwiatek do kożucha.
      O ile byłam w stanie zrozumieć młode mamy (choć jedna z nich zostawiła córkę u babci i bawiła się świetnie tylko w towarzystwie męża), to nie rozumiem mojej kuzynki, która - mając zaproszenie wystawione tylko na nią i jej męża, przywlokła ze sobą 13-latka. Który IMHO spokojnie mógł zostać w domu lub u babci. No ale różnie to bywa, po prostu.
      • sajolina Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 16:55
        Czy u Was to też norma, że zapraszacie gości bez dzieci, a niemal wszyscy deklarują przyjście z dzieckiem? Pełen przekrój, od kilkumiesięcznych, które usiądą na kolanach, do 12-latki, przy której to jest pełne dodatkowe miejsce. Czy to norma, czy też tylko nasi goście są tacy nieokrzesani?

        U nas też tak było.
        • garfulek1 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 20:22
          dla mnie jest to oczywiste, ze jesli otrzymuje zaproszenie ja+ maz to nie zabieram mojego dziecka-jedziemy tylko w dwojke, lub ewentualnie jesli akurat nie mamy z kim zostawic dziecka dziekujemy za zaproszenie.
          wkurza mnie jesli ktos jest tak beszczelny i wprasza sie z cala rodzina a juz najgorzej jesli nie powie osobiscie tylko jakas ciotunia doniesie, ze oni to wybieraja sie do ciebie z dzieckiem.
          pisze tez z perspektywy osoby, ktora ma wlasne wesele za soba. U mnie akurat rodzina zapraszana byla z dziecmi a znajomi bez. Jedna znajoma stwierdzila, ze w miejsce osoby towarzyszacej zabierze ze soba 3 letnia corke, dajac wyraznie do zrozumienia ze popelnilam gafe zapraszajac ja bez dziecka. no coz-ostatecznie nie pojawila sie ani na slubie ani na weselu.
          jesli chodzi o rodzine-ktos deklarowal, ze pojawi sie bez dziecka a okazalo sie ze przyjechal z maluchem. akurat ktos nie dojechal wiec bylo miejsce, w przeciwnym wypadku maluch spedzilby wesele na mamy kolanach.
          zawsze sa ludzie i ludziska-nie przejmuj sie. jesli wiesz, ze nie mozesz pozwolic sobie na zaproszenie kogos z dzieckiem-wyraznie to zaznacz.
    • brown_aurelia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 20:12
      wydaje mi się, że przy zapraszaniu trzeba powiedzieć, że bez dzieci.
      ale z drugiej strony jeśli ktoś ma małe dziecko to może np. mieć problem ze znalezieniem opieki.

      ja będę mieć podobny problem- najlepsza koleżanka, którą zapraszam na ślub ma małe bliźniaki i na pewno jej powiem, że jeśli tylko może niech zostawi je w domu pod opieką kogoś
    • apsik87 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 20:26
      rozumimiem gości ale rozumiem i ciebie.niektórzy mogą mieć problem ze znalezieniem opieki nad dzieckiem...a niektórzy po prostu chcą się razem z dzieckiem bawić.a inni po prostu nie myślą-siosta mojego prawdopodobnie przyjdzie z 2miesiecznym dzieckiem na wesele wyobrazacie sobie to?muzyka stop gwar stop bo ona ma dziecko..szlag...i dlatego rozumiem ciebie bo oile starsze dzieci fajnie bawia sie na weselach to maluchy tak do 5 roku bywaja dosc klopotliwe...jesli dzieci beda przeszkadzac lub zachowywac sie nie odpowiednio twoj maz lub ty powinnisci epoprosaic rodzica aby sie dzieckiem zajol...to jasne...zobaczysz jak wyjdzie...
      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 10.07.12, 21:01
        To już tyle razy było wałkowane...

        > niektórzy mogą mieć problem ze znalezien
        > iem opieki nad dzieckiem...

        To chyba powinni przewidzieć takie problemy i zrozumieć, że nie będą już tak dyspozycyjni, jak kiedyś? Dziecko = ogranicznia, i nie ma, co udawać, że jest inaczej.

        >a niektórzy po prostu chcą się razem z dzieckiem baw
        > ić.

        Zawsze mogą zrobić swoje własne wesele i zaprosić na nie swoje dziecko. tongue_out
      • emka_waw Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 14:07
        Ja akurat sobie wyobrażam - na wesele brata poszłam z 3-miesięcznym synem. Na specjalne życzenie mojego brata i bratowej smile (rodziców chrzestnych mojego dziecka, tak na marginesie). Właścicielka sali ślubnej udostępniła mi pomieszczenie do karmienia, muzyka nie ogłuszała, tylko grała, więc wystarczyło mi usiąść z dala od parkietu, młody przechodził z rąk do rąk wśród rodziny jak złoty puchar (ochotniczo, zaznaczam, nikogo nie przymuszaliśmy). Trochę przekimał się w wózku, a około dziesiątej pojechaliśmy do domu.

        Tak więc twoją przyszłą szwagierkę akurat doskonale rozumiem, zresztą jedna babcia (mama twojego narzeczonego) też będzie na weselu, a może druga nie jest dostępna, ani nikt inny do opieki?
        • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 17:25
          > Tak więc twoją przyszłą szwagierkę akurat doskonale rozumiem, zresztą jedna bab
          > cia (mama twojego narzeczonego) też będzie na weselu, a może druga nie jest dos
          > tępna, ani nikt inny do opieki?

          To trudno; wówczas się na wesele nie idzie. A jeżeli się chciało ciągle być wolnym i swobodnym, to trzeba było pomyśleć wcześniej i nie decydować się na dziecko. wink

          Widzisz - akurat u ciebie młodzi chcieli widzieć twoje dziecko, i można było to zorganizowac tak, żeby dziecko się nie zmęczyło. A jezeli nie ma takiej możliwości? A jeżeli młodziw ogóle nie chcą widzieć żadnych dzieci [bo przyjaźnią się z danymi osobami, NIE z dziećmi tych osób]?
          • emka_waw Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 12:29
            Tyle że tu mówimy o bracie panny młodej - PM powie bratu przyjdź bez dziecka albo wcale? Gdyby mój brat wyjechał mi z takim tekstem, to nie miałabym już brata.
    • zolla78 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 01:24
      Nas też tak załatwiono. Części dzieci udało się pozbyć w ten sposób, że powiedzieliśmy, że nie bardzo są warunki dla dzieci, tj. żadnych animacji, osób do opieki, zatem może niech rozważą czy nie lepiej bawić się będą bez dzieci. U 2 par podziałało, reszta niestety mimo braku zaproszenia dla dzieci i pytania czy mogą, przyszła z nimi. Przyznam, że dla nas było tak oczywiste, że zaproszenia są dla dorosłych i bez uzgodnienia nie przychodzi nikt z dziećmi, że jak na chwilę przed ślubem zorientowaliśmy się, że tyle osób ma zamiar przyjść z dziećmi, byliśmy w szoku. Byłaby afera, bo my po prostu nie zarezerwowaliśmy żadnych miejsc dla dzieci, tak to dla nas było oczywiste. Patrząc od tej strony dobrze, że zaczęli dzwonić i pytać się właśnie, jak zorganizowaliśmy atrakcje i opiekę dla dzieci i tym samym nas w temacie uświadomili.
      • apsik87 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 06:38
        u mnie na weselu będzie tylko troje dzieci w wieku 7,10 i 11 lat,nie zamierzam robić nic specjalnego dla nich,ot będą bawiły się po prostu razem z nami wszystkimi-od organizacji mam Dja więc niech on się martwi-poza tym jakoś powiem szczerze nie widzę nic złego w przyjściu z dziećmi w tym wieku-gorzej z młodszymi.Dzieci są wspaniałe i włączanie ich do takich uroczystości jest dla nich wielką atrakcją,myślę,że nie będzie tak strasznie jak autorka postu pisze...dla dzieci widok panny młodej w sukni to niesamowita atrakcja-patrzą na nią jak na księżniczkę z bajek...warto potraktować ich jak gości smile
        • raszefka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 09:17
          apsik87 napisała:

          >.dla dzieci
          > widok panny młodej w sukni to niesamowita atrakcja-patrzą na nią jak na księżn
          > iczkę z bajek...

          Niech się napatrzą na ślubie. Moja 3-letnia wówczas córka była tak zachwycona moją bratową, musiałam wynieść z sali, żeby mogli odtańczyć pierwszego walca.

          Jako dziecko nie byłam zabierana na wesela, jako nastolatka śmiertelnie się nudziłam.
    • maraviella Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 07:41
      To nie tak. Na wesele goście idą pokazać co mają. Jeden garnitur, drugi samochód, inny nową fajną zdobyć w postaci najnowszej wybranki. Kto inny ma dzieci chce, się nimi pochwalić więc bierze je pokazać na wesele. Bo chyba nikt nie ma złudzeń że to konieczne? Na sylwestra nikt z dziećmi do lokalu nie idzie.
      • ceide.fields Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 11:05
        A ty jak idziesz do kogoś na wesele, to co pokazujesz?


        maraviella napisał:

        > To nie tak. Na wesele goście idą pokazać co mają. Jeden garnitur, drugi samochó
        > d, inny nową fajną zdobyć w postaci najnowszej wybranki. Kto inny ma dzieci chc
        > e, się nimi pochwalić więc bierze je pokazać na wesele. Bo chyba nikt nie ma z
        > łudzeń że to konieczne? Na sylwestra nikt z dziećmi do lokalu nie idzie.
    • sushi_girl Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 09:27
      Ja się spotkałam z teorią, że wesele jest imprezą rodzinną, a dzieci są jej częścią więc z automatu zaproszenie je uwzględnia.
    • smoczy_plomien Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 09:55
      Chyba pójdziemy tropem, że przyjęcie nie jest dostosowane do dzieci, nie ma dla nich atrakcji itd. Jest to faktycznie prawdą, bo absolutnie nie spodziewaliśmy się dzieci i nie mamy dla nich żadnych atrakcji, nawet tort mamy mocno alkoholowy.
      Najbardziej żałuję, że nie przewidziałam tego, bo jakbym się spodziewała prób wproszenia się z dziećmi, to bym się dużo lepiej przygotowała na odparcie, a tak zwykle odpowiadałam coś w stylu: mamy mało miejsc i może być ciasno, ale jeśli przyjdziecie z Zosią, to jakoś wygospodarujemy dla niej miejsce. Aż chce się powiedzieć: szkoda, że ślub się bierze raz, za drugim razem człowiek byłby o wiele mądrzejszy wink
      • amj6 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 11:20
        nie wiem czy to że przyjęcie jest niby nie dostosowane dla dzieci kogoś odstraszy... przecież będą słodycze i muzyka - wielu dzieciom to wystarczy
        sugerowałabym Ci jednak wyjaśnienie że macie zamówioną konkretną ilość miejsc, i miejsca dla tych dzieci po prostu nie będzie (!! i co ważne: nie będzie go można "dostawić" bo to nie remiza) i że mieliście nadzieję, że uda się im (znajomym, ciotce itp) znaleźć jakąś opiekę dla swoich dzieci na ten jeden wieczór aby mogli się jednak pojawić na Waszym weselu (choć nie wiem czy taka aluzja wystarczy aby zrozumieć = albo sami, albo w ogóle, skoro nie zrozumieli co znaczy jak na zaproszeniu nie ma dzieci)
        a jeśli chodzi o bardzo małe dzieci które same jeszcze nie siedzą i nie chodzą (czyli nie potrzebują własnego miejsca) - powiedz po prostu, że to Wasz dzień i chcielibyście aby w centrum zainteresowania nie było wtedy płaczące dziecko w kościele itp
        choć nie rozumiem jak można na taką imprezę brać noworodka...

        my mieliśmy małe wesele, ale zapraszaliśmy dzieci z rodziny (od znajomych nie) - ale było to wyraźnie zaznaczone w zaproszeniu - wymienialiśmy albo z imienia, albo pisaliśmy "z dziećmi", albo dostawali po prostu własne zaproszenie aby poczuli się wyjątkowo wink
        osobiście nie wyobrażałam sobie jakbym mogła nie zaprosić na swoje wesele moich bratanków/bratanice - nie było dla dzieciaków NIC specjalnie przygotowane, ale bawiły się super i bez tego na parkiecie, nikomu nie przeszkadzały, myślę że było tak... radośniej dzięki kilku takim małym szkrabom wink

        ale każdy woli co innego smile powodzenia w uświadamianiu niedoinformowanych co oznacza brak zaproszenia dla konkretnej osoby wink
        • raszefka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 16:21
          amj6 napisała:

          > powiedz po prostu, że to Wasz dzień i
          > chcielibyście aby w centrum zainteresowania nie było wtedy płaczące dziecko w
          > kościele itp
          > choć nie rozumiem jak można na taką imprezę brać noworodka...
          >
          >
          Akurat w kościele w centrum zainteresowania nie powinno być ani płaczące dziecko, ani szanowni państwo młodzi. Zatem sugerowanie, że TAM czyjeś dziecko jest niemile widziane, jest grubym nieporozumieniem.
          • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 11:55
            raszefka napisała:

            > amj6 napisała:
            >
            > > powiedz po prostu, że to Wasz dzień i
            > > chcielibyście aby w centrum zainteresowania nie było wtedy płaczące dzie
            > cko w
            > > kościele itp
            > > choć nie rozumiem jak można na taką imprezę brać noworodka...
            > >
            > >
            > Akurat w kościele w centrum zainteresowania nie powinno być ani płaczące dzieck
            > o, ani szanowni państwo młodzi. Zatem sugerowanie, że TAM czyjeś dziecko jest n
            > iemile widziane, jest grubym nieporozumieniem.

            Tak samo i w urzedzie, chyba akurat rozplakanie sie dziecka w czasie przysiegi nikomu nie przeszkodzi. Idac takim tropem nalezaloby wykluczyc ze slubu staruszki (bo o kulach i stukają tymi kulami) albo ludzi brzydko ubranych (bo popsuja zdjeciE)
            • raszefka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 17:37
              5th_element napisała:

              > ludzi brzydko ubranych (bo popsuja
              > zdjeciE)
              Rozszerzyłabym kategorię do ludzi brzydkich w ogóle ;P
      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 17:29
        > Chyba pójdziemy tropem, że przyjęcie nie jest dostosowane do dzieci, nie ma dla
        > nich atrakcji itd

        To nie wystarczy. Bo ci wtedy odpowiedzą: ale nam to przeciez nie przeszkadza! I radośnie przyjdą z dziećmi. Powiedz po prostu: dzieci NIE są zaproszone. Nie mamy dla nich miejsca, proszę, nie przyprowadzajcie ich na wesele.
    • apsik87 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 11.07.12, 11:58
      wasze argumenty są słuszne-ale i tak jestem za dziećmi starszymi na weselu-bo to miłe smile ale malucy bywają kłopotliwe...sama wspomniałam że moja szwagierka chce wziąśc dwumiesięczne dziecko na nasze wesele...zwariowała...cóż w tej sytuacji pozostanie mi tylko dać jej dobrą radę aby zawiozła dziecko do swojej teściowej jeśli muzyka i gwar będą jej przeszkadzały.Poza tym koleżanka która napisała,że na weselach ludzie się chwalą-ma świętą rację.Chyba nie mogą znieść że to młodzi są w centrum uwagi tego dnia i próbują ją ściągnąć na siebie...żałosne...w moim wypadku siostra ukochanego(ma je dwie) przyprowadza dzieci ale jest tu pewna logika-mają zwyczaj że chrześniak trzyma obrączki-a jedno z dzieci to chrzesnica mojego.są już duzi i powiem szczerze-bardzo grzeczni.Koleżanka która przyprowadza 11 letnia córkę zapytała czy może ją wziąść.nie mam nic przeciwko.Ale jak tam pojawi się ten dzidziuś sorki ja z wesela chrzcin robiła nie będę...
    • martina.15 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 09:23
      heheh, my zapraszamy z dziećmi i połowa ludzi ich ze sobą nie bierze- może to jest sposób tongue_out
      • kasica78 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 10:34
        Ten temat już chyba kilka razy pojawiał sie na tym forum... i obecność dzieci na weselu ma tylu zwolenników co przeciwników.

        Sami dopiero zrozumieliśmy ten temat jak sami organizowaliśmy własne wesele, które było w kwietniu.

        Przede wszystkim, uważam że goście powinni uszanować fakt, że to jest wesele, ślub, przyjęcie Pary Młodej, i zaakceptować formę tego ślubu czy wesela, taką jaka jest.
        Każdy ma prawo wyprawiać SWOJE wesele w takiej konwencji jaka mu odpowiada i tyle.

        Nie ma pisanej zasady czy wypada zaprosić ludzi z dziećmi czy nie. Jesli chcemy dzieci na ślubie - zapraszajmy, jesli nie - nie zapraszajmy.
        Uważam że nie ma co mieć tutaj pretensji do Pary Młodej, jedynie do gości którzy nie umieją sie dostosować.

        Ja jestem zdeklarowaną przeciwniczką dzieci na weselu. I nie rozumiałam i nie rozumiem nadal tekstów rodziców owych dzieci: "Aneczka (która ma 7 latek smile) już nie może sie doczekać Waszego wesela, już myśli jaką kreację założyć... ".

        Mnie szlag trafiał na takie teksty - no bo co ma 7-latka do wesela całonocnego, gdzie pije sie alkohol, i impreza trwa do białego rana - na takie coś nie może sie doczekać ???

        Na własne wesele z dziećmi zaprosiliśmy tylko najbliższą rodzinę (nasze rodzeństwo którzy mają małe dzieci). Daliśmy im wybór - czy chcą ich wziąć czy nie. Część wzieła, cześć nie.
        Chociaz i tak był to dla nas duży kompromis (wiązalo się to z wynajęciem pokoju zeby było gdzie położyć dzieci).

        Jednego nie rozumiem - jak rodzice dzieci dostając zaproszenie wypisane tylko na swoje nazwiska, mają pomysł żeby zabrać ze sobą dzieci. Dla mnie to nietakt.
        Jesli zaproszenie jest wypisane tylko dla nich, jest to dla mnie oczywista informacja - zapraszamy Was bez dzieci. I nie ma się co tutaj obrażać, czy dąsać, czy dopytywać.

        W ogóle pomysł brania małych dzieci na wesele uważam za nietrafiony - po pierwsze pomyślmy o innych gościach którzy dzieci ze sobą nie zabrali, przyszli bawić sie na weselu dla dorosłych, a nie na kinderbalu. Żałosny jest widok rodziców którzy proszą DJa czy orkiestrę zeby puścili jakąś piosenkę dla owych dzieci, co by mogły sie pobawić, i na weselu idą piosenki rodem z balu dla przedszkolaków.
        A potem około 22-23 te dzieci pokładają sie, marudzą, i finał jest taki, że goście z dziećmi o godz. 23 przepraszają i wychodzą... : "zostalibyśmy dłużej, no ale dzieci juz śpiące... " . To po co był pomysł żeby je brać ?
        Dziwi mnie też że rodzice na inne imprezy całonocne (np. bal sylwestrowy) dzieci nie zabierają , a na wesele całonocne już tak. A czym sie różni impreza weselna od balu sylwestrowego? . Tak samo dorośli ludzie sie bawią, piją alkohol, tylko cel imprezy jest inny.

        Ja jeszcze dzieci nie mam, ale już wiem (i nawet rozmialiśmy na ten temat z moim mężem) że jak bede miała, nie bede ich zabierać na wesele. Nawet jeśli nas zaproszą z dziećmi.
        Przede wszystkim dlatego że jeśli ktoś nas zaprasza na wesele, to z tego wesela chcę skorzystać, i bawić sie tyle ile Młoda Para włożyła w tą imprezę serca.

        Mnie oraz mojego rodzeństwa (była nas trójka) jak byliśmy dziećmi, moi rodzice na wesela nigdy nie zabierali. Szli sami, bo chcieli sie pobawić.
        Na pierwsze swoje wesele w rodzinie poszłam jak miałam 18 lat (wcześniej akurat była przerwa w weselach).
        Moja siostra poszła jak miała 15 lat. Uważam że to już jest taki wiek, że to nie dzieci, tylko młodzież, i taka osoba może chociaż trochę skorzystać z tego wesela.
        Młodsze dzieci uważam za nieporozumienie na weselu.
        • angazetka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 10:53
          > W ogóle pomysł brania małych dzieci na wesele uważam za nietrafiony - po pierws
          > ze pomyślmy o innych gościach którzy dzieci ze sobą nie zabrali, przyszli bawić
          > sie na weselu dla dorosłych, a nie na kinderbalu

          Bo wesele nie jest TYLKO dla dorosłych. To impreza rodzinna. Tym się różni od balu sylwestrowego.
          • ceide.fields Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 11:11
            Dokładnie. Wesele jest imprezą rodzinną, o ile można zrozumieć niezapraszanie dzieci dalszych znajomych, to nie wyobrażam sobie, że mówię siostrze i bratu "nie chcę waszych dzieci na moim weselu".

            A porównywanie wesela do sylwestra jest komiczne. Czemu nie porównywać do clubbingu w lokalach dla dorosłych
            • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 12:43
              ceide.fields napisała:

              > Dokładnie. Wesele jest imprezą rodzinną,

              Guzik prawda. Wesele to impreza, na której PM chcą się weselić, jak wynika z nazwy. A z kim chcą się weselić, to już ich sprawa. I to, że jedna osoba sobie "nie wyobraża", nie znaczy, że innym też tej wyobraźni brakuje.
              • wtopek Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.07.12, 08:32
                Generalnie zaprasza się na nie rodzinę i przyjaciół. Jest więc imprezą rodzinną. I robi się ją dla gości, bo w przeciwnym razie PM wystarczyłoby kameralne przyjęcie w gronie najbliższych.

                A jak zaprasza się rodzinę, to zaprasza się wszytkich jej członków, a nie stosuje selekcję.
                • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.07.12, 08:44
                  > A jak zaprasza się rodzinę, to zaprasza się wszytkich jej członków, a nie stosu
                  > je selekcję.

                  Już widzę, jak zapraszasz wszystkich swoich krewnych, pociotków oraz ich drugie połowy i dzieci. Po czym wesele rozrasta ci się nagle do 200 osób i okazuje się, że musisz się zadłużyć, bo inaczej nie dasz rady za nich wszystkich zapłacić. smile Oczywiście, jeżeli cię stać, to na SWOIM weselu możesz zaprosić i 400 osób, czemu nie? Ale nie każ innym postępować tak samo, bo każdy ma inne potrzeby i poglądy na życie.

                  Poza tym zwróć uwagę, że nikt nie mówi o tym, żeby wyrzucać dzieci brata czy siostry, czy w ogóle dzieci z najbliższej rodziny. Takie dzieci przecież na ogół zna się i lubi. I one SĄ zapraszane na wesela.

                  Natomiast według wielu nie ma sensu zapraszać dzieci dalszej rodziny i znajomych - nie znasz tych dzieci, nie masz do nich żadnego stosunku uczuciowego; przyjaźnisz się tylko z ich rodzicami - więc po co te dzieci na weselu?
                • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.07.12, 12:36
                  Wtopku, mamy zupełnie różne wyobrażenia na temat wesel. To, kim są goście -na weselu, na urodzinach, na kawie w sobotę -to sprawa gospodarza. Nie ma obowiązku zapraszania rodziny. Imprezę robi się dla gości, ale przede wszystkim dla siebie, bo to w danym dniu ja (figura stylistyczna) mam powód do radości.

                  Bardzo chętnie poznam gospodarza dowolnej imprezy (nie licząc np.festynutongue_out), który nie dokonał selekcji swoich gości.
          • landora Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.07.12, 16:45
            Zależy, my mieliśmy więcej znajomych, niż rodziny (i była to tylko moja rodzina, bo mąż bliskiej rodziny już nie ma). Zapraszaliśmy bez dzieci. Jedni znajomi przyszli z córeczką, po paru godzinach odwieźli ją do babci i wrócili sami bawić się dalej.
            My chcieliśmy bawić się w gronie najbliższych, a nie z obcymi mi zupełnie dziećmi. Z drugiej strony, w mojej rodzinie nie ma jeszcze małych dzieci, przyjaciele w większości też jeszcze nie rozmnożeni. Nie wiem, jak bym postąpiła w przypadku dzieci brata/siostry (gdybym miała rodzeństwo, a nie mam).
        • martina.15 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 11:36
          kasico, widzisz, chyba zupełnie inaczej postrzegamy pójście na wesele z dzieckiem.

          Mam córkę, ponad 6 lat, była z nami na dobrych kilku (sześciu, jeśli dobrze pamiętam) weselach i NIKT na tym nie stracił. Sami się dzieckiem zajmujemy (choć może bardziej pasujące jest- sama się sobą zajmuje bo jest dziewczynką bardzo fajnie się bawiącą). Dzieciak zajmuje jakiś kącik i pląsa, zje mało, fakt smile więc często mówimy żeby jej miejsca przy stole specjalnie nie ustawiać. A jak jest czas w którym a) widzimy że jest zmęczona lub b) w ogóle jest czas spania (raczej wczesny) to dzwonimy po któryś z umówionych wcześniej dziadków i oni ją zabierają do domu. My się bawimy do późnej nocy, ona była wybawiona ale nieprzemęczona. No i mi się nie zdarzyło żeby puszczano piosenki dla dzieci na weselu, no chyba że "kaczuchy" się do nich zaliczają.

          Znowu tak jak u mojego brata na weselu 1,5roczna wówczas Hania była bardzo mile widziana i była traktowana wprost jako ozdoba przyjęcia, tak już odwrotnie- bratanki na moje wesele nie przyjadą. To są małe diabły i rodzice dla swojego świętego spokoju i własnej udanej zabawy zostawiają je na cały weekend z teściami brata. Mimo zaproszenia z dziećmi. Bo widzisz, normalni rodzice znają możliwości swoje i swoich dzieci i podejmują nikomu nieszkodliwe decyzje.

          Jak już będziesz miała swoje dziecko to się przekonasz, że nie jest tak łatwo czekać na wolny wieczór bez dziecka żeby imprezować i że rzeczywiście dzieciaki się takimi okazjami przejmują.

          Acha, raz dostawałam zaproszenie z wypisanym imieniem córki, raz nie, a potem i tak było pytanie młodych- ale przychodzisz z Hanią? Więc jeśli nie napiszecie wprost że z jakiś powodów wesele jest bez dzieci to powiedzcie to wprost ustnie, bo nie zawsze jest to jasne, i to dla obu stron.

          No, to tak z punktu widzenia przyszłej PM, matki i w miarę częstego gościa na weselach.
          • martina.15 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 11:38
            Acha, i żeby było jasne- nie zabieramy córki na każde wesele na które jesteśmy zaproszeni, głównie przez powody organizacyjne- odległość miejsca wesela od domu dziadków. Raz przez chorobę córki. Jeszcze nie mieliśmy sytuacji pt. "zabraniamy zabierać dziecko"/"nie życzymy sobie żadnych bachorów pałętających się po sali"
          • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 12:55
            martina.15 napisała:
            Bo widzisz, normalni rodzice znają możliwośc
            > i swoje i swoich dzieci i podejmują nikomu nieszkodliwe decyzje.
            >

            Niestety, normalnym rodzicom psują opinię ci bezkrytycznie zakochani w swoich nie najsympatyczniejszych pociechach. I Ty, normalny, zdrowo myślący rodzic zostawisz swoje fajne, spokojne dziecko w domu na czas wesela, a inna pani na to samo wesele zabierze swoje, typ rozdartego potwora (no, bo skoro dano jej wybór...). Stąd potem takie, a nie inne opinie o dzieciach na weselu.
            • martina.15 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 12.07.12, 17:34
              Powiem tak- powinniście wszystkie wiedzieć kogo zapraszacie na wesela. Wtedy problemu nie ma.
              A ja będę pisać o tym że większość rodziców jest normalna i zdrowo myśląca i nie ma co histeryzować na samą myśl o dzieciach na weselu. No i tym bardziej nie będę składać broni bo kilku rodziców-idiotów gdzieś się nadarzy.
              • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.07.12, 12:23
                Nie zawsze sytuacja jest prosta. Owszem, ja nie miałam problemu, bo nie robiłam wesela, a moje najbliższe koleżanki nie miały jeszcze wtedy dzieci. Ale co zrobić, gdy ktoś nawet generalnie jest skłonny dzieci jako ogół zaprosić, a te jedyne go wkurzające ma w najbliższej rodzinie?

                No i tym bardziej nie
                > będę składać broni bo kilku rodziców-idiotów gdzieś się nadarzy.

                Co mi przypomniało: "Idiotów jest niewielu, ale są tak sprytnie porozstawiani, że natykasz się na nich cały czas". O to właśnie chodziwink
                • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.07.12, 13:20
                  > Nie zawsze sytuacja jest prosta. Owszem, ja nie miałam problemu, bo nie robiłam
                  > wesela, a moje najbliższe koleżanki nie miały jeszcze wtedy dzieci. Ale co zro
                  > bić, gdy ktoś nawet generalnie jest skłonny dzieci jako ogół zaprosić, a te jed
                  > yne go wkurzające ma w najbliższej rodzinie?

                  Wtedy chyba musi zacisnąć zęby i cierpieć w milczeniu. tongue_out
                  • martina.15 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.07.12, 14:07
                    wkurzające dzieci czy wkurzający rodzice? Jak wspomniałam moje bratanki może i fajne ale straszne diabły, ale ich rodzice o tym wiedzą i ze sobą na wesele nie zabierają tongue_out

                    Więc wiecie, doprecyzujmy terminologię tongue_out
                    • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.07.12, 14:25
                      Kaga9 pisała o wkurzających dzieciach.

                      Bo jeżeli ktoś ma wkurzających rodziców jako krewnych czy znajomych, to raczej ich nie zaprosi, więc siłą rzeczy dzieci tych osób również nie przyjdą. wink
          • kawka.z.mleczkiem Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.08.12, 19:56
            > Mam córkę, ponad 6 lat, była z nami na dobrych kilku (sześciu, jeśli dobrze pam
            > iętam) weselach i NIKT na tym nie stracił.

            i guzik prawda. na każdej sali jest inny regulamin, ale regułą jest że dla 6-letniego dziecka trzeba zarezerwować miejsce - bez względu na to, czy mama i tata stwierdzą "że co Wam tam zje", czy "oj wezmę ją na kolana". jeśli ktoś ma dużą rodzinę, spore grono bliskich znajomych - to te dodatkowe miejsce robi dużą różnicę.

            u mnie (ślub w październiku) też niestety była już niejedna niemiła sytuacja związana z dziećmi i ich zaproszeniem. nie jestem przeciwna dzieciakom na weselu, ale u mnie jest to zwyczajnie niemożliwe - bardzo duża (bliska) rodzina, trochę znajomych i ...po miejscach.
    • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 15:33
      Po przeczytaniu wątku włos mi się na głowie zjeżył. Większość wypowiadających się byłych/obecnych/przyszłych panien młodych ma wyraźny kompleks "najpiękniejszego dnia w życiu". Dzieci im się na ślubie nie komponują z za.ebiście snobistycznym efektem półtorarocznych przygotowań. Co lepsze ich własne berbecie, kiedy się już pojawią, staną się pępkiem ich świata i konieczne będzie zabieranie ich wszędzie i nieustanne rozprawianie o ich wyjątkowych uzdolnieniach.
      Otóż niech dotrze do waszych zawelonowanych i ufryzowanych na sztywno główek, że w tradycji większości kultur wesele jest przyjęciem rodzinnym (z dziećmi), więc nic dziwnego, że dla zaproszonych przez was gości zabieranie własnych pociech jest 'oczywistością'. Co więcej wymaganie od weselników określonych zachowań (przybywanie bez dzieci, przynoszenie pieniędzy zamiast prezentów rzeczowych, podarowanie wina zamiast kwiatów etc.) jest zdecydowanym nietaktem.
      Ślub jest dla młodej pary, ale wesele organizuje się dla gości! Zapraszacie ich, aby dzielili z wami waszą radość, to oni mają się na nim dobrze bawić.
      • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 15:57
        moopsinka napisała:

        wesele organizuje się dla gości! Zapraszacie ich
        > , aby dzielili z wami waszą radość, to oni mają się na nim dobrze bawić.

        Aha, tylko oni, PM już nie? Ja tam uważam, że na weselu to jednak przede wszystkim PM mają się dobrze bawić, bo dla niech to wesele jest wyjątkowe, a dla gości -jedno z wielu. Oczywiście, idealnie jest, jeśli WSZYSCY dobrze się bawią, bez dwóch zdań.

        • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:20
          kaga9 napisała:
          > Ja tam uważam, że na weselu to jednak przede wszyst
          > kim PM mają się dobrze bawić, bo dla niech to wesele jest wyjątkowe, a dla gośc
          > i -jedno z wielu.

          Niby tak, ale w kontekście zapraszania z rodziną, to jakbyś się czuła, gdyby - czysto hipotetycznie - twoja kuzynka zapraszając cię na swój ślub i wesele powiedziała: "zapraszam cię serdecznie, ale bez męża, bo go nie lubię, a chcę się dobrze bawić na swoim weselu..."

          Ja bym równie serdecznie podziękowała i odmówiła, bo co to za przyjemność iść na przyjęcie rodzinne, gdy ktoś mi narzuca kogo mogę zabrać, a kogo nie.
          • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:57
            > Niby tak, ale w kontekście zapraszania z rodziną, to jakbyś się czuła, gdyby -
            > czysto hipotetycznie - twoja kuzynka zapraszając cię na swój ślub i wesele powi
            > edziała: "zapraszam cię serdecznie, ale bez męża, bo go nie lubię, a chcę się d
            > obrze bawić na swoim weselu..."

            Porównanie zupełnie nietrafione. wink

            > Ja bym równie serdecznie podziękowała i odmówiła, bo co to za przyjemność iść n
            > a przyjęcie rodzinne, gdy ktoś mi narzuca kogo mogę zabrać, a kogo nie.

            No i właśnie o to chodzi! wink Nikt cię przeciez nie zmusza do chodzenia na wesela, na których nie masz obowiązku być, bo ci coś na nich się nie podoba.

            I wszyscy są zadowoleni - ty, bo nie musisz być na weselu i młodzi - bo nie mają na weselu ani niechcianych dzieci, ani rodzica naburmuszonego brakiem dzieci [a za to mogą zaprosić sobie kogoś innego, kto może bardziej doceni zaproszenie].
            • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:21
              deszcz.ryb napisała:
              a za to mogą zaprosić sobie kogoś innego, kto może bardziej doceni zaproszenie

              Hahaha, no właśnie to to chodzi, że wiele panien młodych myśli, ze ich wesele to wydarzenie stulecia i wszyscy chcą na nim być za wszelką cenę.
              Jeśli ktoś woli być w domu z dzieckiem niż na twoim weselu to może to jednak nie taki rarytas?
              • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:32
                Ależ oczywiście, że wesele to rarytas głównie dla PM, podobnie jak czas z Kubusiem czy Julcią to rarytas głównie dla ich mam, a w znacznie mniejszym stopniu dla 50 gości weselnych. Dlatego należy uszanować fakt, że wiele matek zostanie w domu z potomstwem, a na to miejsce zaprosi się kogoś innego. O co tu kruszyć kopie?
          • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:19
            Deszcz.ryb- smile Dzięki.

            moopsinka napisała:
            jakbyś się czuła, gdyby -
            > czysto hipotetycznie - twoja kuzynka zapraszając cię na swój ślub i wesele powi
            > edziała: "zapraszam cię serdecznie, ale bez męża, bo go nie lubię, a chcę się d
            > obrze bawić na swoim weselu..."
            >

            Moopsinko, ale serio uważasz, że niezapraszający dzieci wyskakują z tekstem "przyjdźcie sami, bo nie lubimy dzieci"?? Nawet, jeśli to prawda i jeśli to właśnie jest rzeczywisty powód? Argument o ograniczeniach lokalowych jest sensowny i nawet, jeżeli jest to tylko uprzejme kłamstwo, nie ma potrzeby z nim dyskutować. Nie piję tu do sytuacji Smoczego_płomienia, bynajmniej.
      • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 16:33
        moopsinka napisała:

        Większość wypowiadających s
        > ię byłych/obecnych/przyszłych panien młodych ma wyraźny kompleks

        wsiowa psycholog głos zabrała.

        > Otóż niech dotrze do waszych zawelonowanych i ufryzowanych na sztywno główek

        dalej w deseń matkopolkoprokopski

        ż
        > e w tradycji większości kultur wesele jest przyjęciem rodzinnym (z dziećmi),

        mowisz o folklorze i kulturze chłopskiej, prawda?

        tam, gdzie na umór w imie tradycji zachlewała się w trupa cała wioska, wujkowie w pomroku ganiali z siekierami a pod stołem wóde spijały male dzieci

        Co więcej wymaganie od weselników określonych zachowań
        > (przybywanie bez dzieci, przynoszenie pieniędzy zamiast prezentów rzeczowych, p
        > odarowanie wina zamiast kwiatów etc.) jest zdecydowanym nietaktem.

        dziewko piszaca w sposób powyższy, naprawde chcesz kontynuować nauczanie w sposób powyższy? Dawanie wina jest nietaktem? No tak, w pewnych rejonach chleje się ciepłą wóde i popija słodkim napitokiem z Biedronki. I wino tam jest symbolem zachodniej zgnilizny (albo chusteczka wie, czego, pewnie Ty wiesz lepiej)

        > Ślub jest dla młodej pary, ale wesele organizuje się dla gości!

        No widzisz, zależy jakich się ma gości.
        • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 16:34
          5th_element napisała:


          > dziewko piszaca w sposób powyższy, naprawde chcesz kontynuować nauczanie w spos
          > ób powyższy?

          pardon, za szybko sie wysłało.
        • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 16:56
          Prawda w oczy kole, że tak zaplułaś się jadem?

          > Co więcej wymaganie od weselników określonych zachowań
          > > (przybywanie bez dzieci, przynoszenie pieniędzy zamiast prezentów rzeczow
          > ych, p
          > > odarowanie wina zamiast kwiatów etc.) jest zdecydowanym nietaktem.
          >
          > dziewko piszaca w sposób powyższy, naprawde chcesz kontynuować nauczanie w spos
          > ób powyższy? Dawanie wina jest nietaktem? No tak, w pewnych rejonach chleje się
          > ciepłą wóde i popija słodkim napitokiem z Biedronki. I wino tam jest symbolem
          > zachodniej zgnilizny

          Czytanie ze zrozumieniem nie boli, może spróbujesz?

          A skoro wolicie nie zapraszać swoich bratanków/siostrzenic tudzież innych małoletnich kuzynów, to pewnie nie poczujecie się urażone, gdy za dwadzieścia lat to oni nie zaproszą na wesele swojej podstarzałej ciotki, bo (parafrazując tytuł posta) 'rozpacz' wink
          • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:28
            > A skoro wolicie nie zapraszać swoich bratanków/siostrzenic tudzież innych małol
            > etnich kuzynów, to pewnie nie poczujecie się urażone, gdy za dwadzieścia lat to
            > oni nie zaproszą na wesele swojej podstarzałej ciotki, bo (parafrazując tytuł
            > posta) 'rozpacz' wink

            Zwróć uwagę, że WIĘKSZOŚĆ młodych par jednak zaprasza na wesela dzieci rodzeństwa i bliskiej [podkreślam: bliskiej! rodziny] - chociaż oczywiście zawsze i wszędzie znajdą się dziwni ludzie, którzy nie chcą widzieć małych dzieci na weselu dla takich czy innych powodów.

            Cała dyskusja rozbija sie jednak o dzieci przyjaciół i jakichś dalekich pociotków - nigdy nie widziane albo widziane raz w życiu. Młodzi nie są związani z nimi uczuciowo, bo jak niby mogą być? Po cóż zapraszać takie dzieci? To generuje dodatkowe [niemałe!] koszty. Dodatkowo - taki problem ma autorka wątku - bardzo głupio wygląda, jak na weselu są te dzieci przyjaciół, a nie ma bliskiej rodziny, która się nie zmieściła [głównie przez te dzieci], a którą autorka CHCIAŁABY widzieć na swoim weselu.

            Cudów nie ma, TRZEBA dokonac jakiejś selekcji - naprawdę mało kogo stać na to, żeby robić wesele na 100, 200, 300 czy więcej osób.
            • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:46
              deszcz.ryb napisała:

              > chociaż oczywiście zawsze i wsz
              > ędzie znajdą się dziwni ludzie, którzy nie chcą widzieć małych dzieci na weselu
              > dla takich czy innych powodów.

              Dokładnie tak! I mam nieodparte wrażenie, że autorka wątku takim 'dziwnym ludziem' jest, bo zapraszała bez dzieci (jak mniemam wszystkich, w poście pisze ogólnie). I dziwi się, że goście chcieliby jednak z dziećmi przyjść...

              Ja swoich najbliższych zaprosiłam w pierwszej kolejności, a pociotki i znajomych na końcu, gdy miałam pewność, że nie zabraknie miejsca dla tych, na których mi najbardziej zależy. Wszystkich zapraszałam z rodzinami (mężami, dziećmi) a singli z osobami towarzyszącymi, ale cóż było to jeszcze w czasach, gdy na wesele nie trzeba było brać kredytu.
              • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:03
                > Dokładnie tak! I mam nieodparte wrażenie, że autorka wątku takim 'dziwnym ludzi
                > em' jest, bo zapraszała bez dzieci (jak mniemam wszystkich, w poście pisze ogól
                > nie). I dziwi się, że goście chcieliby jednak z dziećmi przyjść...

                Przeczytaj wątek dokładniej - autorka pisze, że te "niechciane" dzieci to dzieci głównie przyjaciół i dalszych znajomych. I że przez te dzieci nie może zaprosić bliższej rodziny.
          • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:51
            moopsinka napisała:


            > A skoro wolicie nie zapraszać swoich bratanków/siostrzenic tudzież innych małol
            > etnich kuzynów, to pewnie nie poczujecie się urażone, gdy za dwadzieścia lat to
            > oni nie zaproszą na wesele swojej podstarzałej ciotki, bo (parafrazując tytuł
            > posta) 'rozpacz' wink

            nie wiem skąd Twoje partyjne zwyczaje odpowiadania jednej osobie w liczbie mnogiej. Za siebie mogę odpowiedzieć: lubię bawić się z ludźmi o podobnych mi poglądach, tak samo wybieram sobie kontakty rodzinne. Nie pakuję się do nikogo na siłę ani nie zapraszam kogokolwiek dla zasady. Więc ku Twemu rozczarowaniu - smutku nie będzie.
            • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:02
              Za młoda jestem, aby mieć partyjne zwyczaje. Forum jest publiczne. Druga część mojej wypowiedzi (ta zacytowana przez ciebie) skierowana była do wspomnianych już panien młodych z kompleksem (w tym do ciebie).
              Po co tak sarkasz, menopauza daje w kość?
          • landora Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 19:56
            Jak już pisałam, na naszym weselu rodzina stanowiła MNIEJSZOŚĆ. Ja mam małą rodzinę, nie mam rodzeństwa, kuzynki jedynaczki, bezdzietne. Jeśli dobrze liczę, to na weselu miałam 9 osób z rodziny plus moi rodzice. Dalszej rodziny czy bliskiej, ale z która nie utrzymuje kontaktów, nie zapraszałam, bo po co. Mąż nie ma rodziny. To jaka to "impreza rodzinna", skoro przeważająca większość gości (ponad 40 osób) to byli nasi znajomi i znajomi rodziców??

            A na zaproszeniach na wesela od bliżej mi nieznanych kuzynów naprawdę mi nie zależy tongue_out
      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:18
        > Otóż niech dotrze do waszych zawelonowanych i ufryzowanych na sztywno główek, ż
        > e w tradycji większości kultur wesele jest przyjęciem rodzinnym (z dziećmi), wi
        > ęc nic dziwnego, że dla zaproszonych przez was gości zabieranie własnych pociec
        > h jest 'oczywistością'. Co więcej wymaganie od weselników określonych zachowań
        > (przybywanie bez dzieci, przynoszenie pieniędzy zamiast prezentów rzeczowych, p
        > odarowanie wina zamiast kwiatów etc.) jest zdecydowanym nietaktem.

        Otóż większym nietaktem jest zabieranie ze sobą na przyjęcia osób NIE WYMIENIONYCH w zaproszeniu. Nie ma dzieci w zaproszeniu = nie bierzesz dzieci, a nie zastanawiasz się głupio "czy w naszej kulturze jest przyjęte tak, czy inaczej".
        • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 17:33
          deszcz.ryb napisała:
          > Nie ma dzieci w zaproszeniu = nie bierzesz dzieci, a nie zas
          > tanawiasz się głupio "czy w naszej kulturze jest przyjęte tak, czy inaczej".
          Mój post był odpowiedzią na zadane przez autorkę wątku pytanie: Czy to norma, czy też tylko nasi goście są tacy nieokrzesani? Więc stwierdzam, że biorąc pod uwagę tradycję jest to norma.

          Tak zgadzam się. Oczywiście, że jest niegrzecznie pojawić się na weselu, gdy nikt cię nie zapraszał.
          Postawiłabym jednak inne pytanie. Czy grzecznie jest zapraszać bez dzieci? Albo np. grzecznie jest nie zaprosić rodzica, babci, chrzestnej, bo nie wpisują się dobrze w konwencję wesela?
          • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:22
            Nie jest grzecznie zapraszać bez dzieci, jeśli traktuje się wesele jak imprezę rodzinną.

            Kilka osób na forum (w tym ja) nie uważa wesela za imprezę rodzinną.
            • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:30
              Myślące tak PM bez wątpienia czują się rozgrzeszone. Ale ich goście mogą myśleć inaczej i wg. nich zaproszenie bez potomstwa będzie niegrzeczne.
              • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 18:39
                Wiesz, Moopsinko, ja miałam mały, kameralny ślub -z wyboru (zupełnie nie jestem typem gwiazdy wieczoru). Na moim ślubie była garstka ludzi -najbliższa rodzina i absolutnie najbliżsi znajomi. Moja daleka rodzina, z którą w ogóle nie mam kontaktu (nawet nie wiem, jak wyglądają), też uznała, że zachowałam się niegrzecznie, nie zapraszając ich, o czym dowiedziałam się pocztą pantoflową. Obraziła się też spotkana na ulicy mama mojej koleżanki z klasy z podstawówki (którą ukończyłam 15 lat wcześniej; kontaktów nie utrzymujemy).

                Tak mnie to rozbawiło, że od tamtej pory decyzje podejmuję w oparciu o moje subiektywne poczucie przyzwoitości, a nie staranną analizę, czy ktoś się obrazi, czy niewink Każdy sobie znajdzie powód do obrażania się. Nie mylić z obrazą.
                • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 19:29
                  kaga9 równa z ciebie babka, muszę to przyznać pomimo iż nie jesteśmy w pełni zgodne.
                  • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.07.12, 19:45
                    Dziękismile Komplement z klawiatury oponenta w dyskusji ma swoją wagę. Miłego wieczorusmile
                    • mojemieszkanie24 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 17.07.12, 16:10
                      ja też jestem przeciwko . Rozumiem - dziecko 9 lat powiedzmy umie się zachować ale wyobraźcie sobie, że jest cisza w kościele, składacie przysięgę i nagle dziecko zaczyna wydawać z siebie jakieś dźwięki ( echo jest fajnie tongue_out). No nie bardzo....

                      Mi się wydaje, ze samo rodzice powinni pomyśleć zeby dziecka nie zabierać.
                      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 17.07.12, 20:03
                        > ja też jestem przeciwko . Rozumiem - dziecko 9 lat powiedzmy umie się zachować
                        > ale wyobraźcie sobie, że jest cisza w kościele, składacie przysięgę i nagle dzi
                        > ecko zaczyna wydawać z siebie jakieś dźwięki ( echo jest fajnie tongue_out). No nie bar
                        > dzo....

                        E, a tu już przesadzasz. Po pierwsze to tylko ślub, nie ubędzie ci go, jak podczas przysięgi jakiś dzieciak się nagle rozedrze - ślub będzie wciąż ważny. Po drugie to mały dzieciak i on ci na złość nie chciał zrobić. A po trzecie - kościół jest miejscem ogólnodostępnym, może tam wejść każdy kiedy mu się podoba, więc nie możesz nikomu zakazywać tam wstępu.
                        • mojemieszkanie24 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.07.12, 19:16
                          Owszem mogę ponieważ akurat za msze w kościele trzeba po prostu zapłacić ( co łaska) wiec zapraszam do kościoła kogo chce. No ewentualnie wejdzie jakaś ciekawa staruszka ale ona est raczej nieszkodliwatongue_out

                          Moim zdaniem ślub to nie czas kiedy dzieci powinny się uczyć zachowania w kościele. Dla młodych jest to ważna chwila wiec nie chciałabym żeby była zakłócona przez płacz czy krzyk. Nie wierzę, ze jakaś panna młoda by była zadowolona z tego, ze dziecko sie drze w nieboglosy a ona składa przysięgę. No to jest chyba logiczne. Nie musisz się z moim zdaniem zgadzać, ja po prostu uważam że zaproszeni goście powinni wziać to pod uwage i zostawić dziecko na czas wesela w domu. Naprawdę czasy, gdzie się dzieci wszedzie ciagnęlo za sobą ( bo nie mialo się z kim zostawic) dawno minęly- są opiekunki, zaprzyjaźnieni znajomi, dalsza rodzina. Nie wierzę w to, że ktoś nie ma z kim zostawić dziecka...

                          Drugim argumentem przeciwko jest to, ze za dziecko trzeba po prostu zapłacić ( w niektórych przypadkach tak jak za dorosłego) wiec to się po prostu nie oplaca.

                          Oczywiscie argumentem za jest to, ze jest to rodzinna uroczystość itd. ale nie oszukujmy się... dziecko, które ma kilka miesięcy na weselu się będzie tylko męczyć ( hałas, dużo ludzi itd) a nie bawić. Na pewno też nie będzie pamiętać, czy uczestniczyło w tej uroczystości czy nie. Rodzice także będą umęczeni pilnowaniem dziecka. Starsze dziecko.. ( od powiedzmy 8 lat) ok- niech będzie, bo umie się zająć sobą, może jeszcze będzie inne dziecko na sali w jego wieku więc się będą bawić razem...

                          • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.07.12, 19:58
                            > Owszem mogę ponieważ akurat za msze w kościele trzeba po prostu zapłacić ( co
                            > łaska) wiec zapraszam do kościoła kogo chce.

                            Wcale nie musisz. Jeżeli do tego stopnia nie masz pieniędzy, że nie stać cię na ślub, to ksiądz powinien udzielić ci go za darmo. Ale jeżeli jesteś biedna aż do tego stopnia, żeby nie stać cię było na symboliczną ofiarę [50-300 zł], to w ogóle ślubu brać nie powinnaś, bo z czego utrzymasz swoją rodzinę i dzieci?

                            > Moim zdaniem ślub to nie czas kiedy dzieci powinny się uczyć zachowania w kości
                            > ele. Dla młodych jest to ważna chwila wiec nie chciałabym żeby była zakłócona p
                            > rzez płacz czy krzyk. Nie wierzę, ze jakaś panna młoda by była zadowolona z teg
                            > o, ze dziecko sie drze w nieboglosy a ona składa przysięgę

                            NORMALNA panna młoda po prostu składa tę przysięgę, mówiąc do przyszłego męża i do Boga, i W OGÓLE nie zwraca uwagi na otoczenie. Tylko jakieś przewrażliwione niunie, które mają źle w głowie, mają z tym jakiś problem [naprawdę - o ile zgadzam się, że wesele to dość prywatna sprawa i można wykluczyć z niego dzieci, o tyle NIE zgadzam się wyrzucać dzieci z kościoła. Sam Jezus mówił: "pozwólcie dzieciom przyjść do Mnie"].

                            • mojemieszkanie24 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.07.12, 20:20
                              Ja absolutnie nie jestem osobą wierzącą więc ślub w kościele będę brała dlatego, że partner jest katolikiem smile Biała suknia tez mi się podoba smile No ofiara w kościele to nie 50 zł tylko 1000 zł wiec to nie jest tak,że dajesz ile chcesz. Niestety jest powiedzmy.... cennik uslug kościelnych. Na wesele mnie stać - powiem więcej- widzę, ze tutaj na forum jest pełno ludzi, ktorzy urzadzają wesele pomimo,że ich nie stać ( bo płacą rodzice). My płacimy za wesele sami. Ja chce mieć małe wesele ( ewentualnie obiad weselny- to jest do obgadania) nie dlatego, że mnie nie stać ale dlatego, że mam inne priorytety niż zapraszanie 300 osob ( ciotek, wujków, kuzynów), ktorych na oczy nie widziałam i ktorych po prostu nie znam. Wolę zaprosić najbliższych niż zapraszać byle kogo- byle tylko sala była zapelniona. W tym momencie kupuje większe mieszkanie i naprawdę zamiast wydać na tych dodatkowych gości 50 tysięcy wole wlożyć do nowego mieszkania.

                              Umiem liczyć i nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto. Może właśnie dlatego te pieniądze mam, bo nie wydaje na głupoty. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Na weselu będę miała wszystko o czym marzyłam od dziecka,

                              aha... powaliłaś mnie argumentem, że jestem biedna i dlatego nie chce na weselu dzieci. Ja po prostu nie chcę ich, bo przeszkadzają. Codziennie pracuję jako nauczycielka i nie chciałabym opiekować sie dziećmi cale swoje wesele- jakoś tak jest, że dzieci po prostu do mnie lgną, uwielbiam je ale na weselu chcialabym trochę od nich odpocząć.


                              Już odpowiadam skąd nauczycielka ma pieniądze na wesele ( bo zaraz stwierdzisz,że to nie ja płacę tylko partner):
                              - odkładałam w czasie studiów
                              - teraz pracuję w dwóch miejscach ( w przedszkolu + w domu mam własną działalność, która przynosi zyski)

                              pozdrawiam smile

                              • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.07.12, 20:56
                                > Ja absolutnie nie jestem osobą wierzącą więc ślub w kościele będę brała dlatego
                                > , że partner jest katolikiem smile

                                Więc z łaski swojej dopasuj się do katolickiego punktu widzenia - który jest taki, że KAŻDY może wejść do kościoła podczas twojego ślubu - nawet niezaproszona przez ciebie obca ci kobieta z trójką małych, rozwrzeszczanych dzieci.

                                >No ofiara w k
                                > ościele to nie 50 zł tylko 1000 zł wiec to nie jest tak,że dajesz ile chcesz. N
                                > iestety jest powiedzmy.... cennik uslug kościelnych.

                                Więc albo trzeba sobie wybrać porządny kościół z porządnym księdzem, który rzecyzwiście zrobi ślub, jak powinien, czyli "co łaska", albo skarżyć się do kurii na księdza, który każe płacić [a nie powinien. chociaż z drugiej strony nie należy też przesadzać - jeżeli ktoś wydaje 30 albo 40 tysięcy zł na wesele, nie powinien się wygłupiać i dawać księdzu za mszę 50 zł, to przesada].

                                > aha... powaliłaś mnie argumentem, że jestem biedna i dlatego nie chce na weselu
                                > dzieci.

                                Chyba ktoś tu ma kłopoty z rozumieniem czytanego tekstu. Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam powyżej.

                                Szczerze mówiąc, zachowujesz się identycznie histerycznie, jak te nadopiekuńcze mamusie, które MUSZĄ zabrać swoje słodkie dzieciaczki na wesele. Tylko wektor odwrotny - ty NIE CHCESZ ŻADNYCH dzieci na ślubie. Przez takie osoby jak ty ta dyskusja nie będzie miała końca. uncertain
                                • mojemieszkanie24 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.07.12, 21:10
                                  forum jest po to, by dyskutować i wymieniac poglądy prawda ?

                                  Kościół jest wybrany świetny ale trzeba jeszcze ode mnie wziąć załatwic z parafii potrzebne papiery ( a to jest koszt nie 50 zł). Nie mogę księdza zaskarżyć i nigdzie napisać ponieważ biskup to jego kolega smile No widzisz...właśnie w kościele katolickim tak jest dlatego nie uważam się za katoliczkę ( no i z innych powodów).

                                  Tak jak napisalam wiem, ze do kościoła może wejsć każdy ale jeszce nie słyszalam o sytuacji, gdzie do kościoła wchodzi matka z 3 rozkrzyczanymi dziećmi.

                                  > Szczerze mówiąc, zachowujesz się identycznie histerycznie, jak te nadopiekuńcze
                                  > mamusie, które MUSZĄ zabrać swoje słodkie dzieciaczki na wesele. Tylko wektor
                                  > odwrotny - ty NIE CHCESZ ŻADNYCH dzieci na ślubie.

                                  Ja nie muszę być histeryczna, bo moi goście uznaja to jako naturalne, że na takie uroczystości malutkich dzieci sie nie zabiera.
                                  • annajustyna Re: Dzieci na weselu - rozpacz 18.07.12, 23:18
                                    Tylko nie pisz, ze robisz szopke i bierzesz slub jako strona katolicka, czyli bez apostazji sad. Taki slub bedzie dla Twojego narzeczonego tez niewazny...
                                    • mojemieszkanie24 katolik 18.07.12, 23:38
                                      może sprecyzuję kim dla mnie jest KATOLIK: jest to osoba, która żyje zgodnie z 10 przykazaniami i Biblią.
                                      1. do kościoła nie chodzę ( ewentualnie wielkie święta ale to też nie zawsze)
                                      2. uprawiam seks przedmałżeński
                                      3. nie spowiadam się

                                      W swoich oczach katoliczką nie jestem jednakże ta wiara jest najbliższa moim poglądom i temu w co wierzę. Niektórzy mówią: niepraktykujący katolik- nie ma kogoś takiego. Katolikiem się albo jest albo nie. Czyli nie jest prawdą, ze ponad 90% osób w Polsce jest katolikami tylko są OCHRZCZENI. Kościoły świecą pustkami... Cenie sobie tradycje, mam szacunek do katolików więc nie widze w tym nic złego, że biorę ślub w kościele katolickim. Zraziłam się do kościoła ( jako instytucji) dlatego nie można mnie uznać za pełnowartościową, zapatrzoną w kościół katoliczkę- moje niektore poglądy stoją w sprzeczności z ta wiarą ( np. jestem za karą śmierci). Bóg jest wszędzie i nie jest ważne pod jaką postacią on jest, bo skoro jest jedyny to uzna to małżeństwo jako pełnowartościowe.
                                      • annajustyna Re: katolik 19.07.12, 08:43
                                        Ok, ale sama zadeklarowalas ateizm pare postow wyzej. Nie zeby mnie to interesowala, bo to Twoje sumienie, ale przed slubem jest obowiazkowa spowiedz i w czasie slubu deklarujesz wiare katolicka.
                                        • annajustyna Re: katolik 19.07.12, 08:44
                                          A stosowanie antykoncepcji wyklucza rozgrzeszenie. Oczywiscie istnieje tez prymat sumienia w KK; ale wiadomo co on w praktyce oznacza.
                                      • kaga9 Re: katolik 19.07.12, 13:18
                                        mojemieszkanie24 napisała:
                                        1. do kościoła nie chodzę ( ewentualnie wielkie święta ale to też nie zawsze)

                                        Kościoły świecą pustkam
                                        > i...

                                        Nie bardzo rozumiem, jak te dwa fragmenty wypowiedzi mają się do siebie...To znaczy, skąd taka wiedza na temat miejsc, w których się nie bywa.

                                        • raszefka Re: katolik 19.07.12, 13:21
                                          Zabawne... konstruowałam identycznego posta, ale odpuściłam smile
                                          • kaga9 Re: katolik 19.07.12, 13:27
                                            wink
                                            • annajustyna Re: katolik 19.07.12, 13:29
                                              Moze ostatnie statystyki dokladnie przeanalizowala?
                                              • kaga9 Re: katolik 19.07.12, 14:14
                                                Wczoraj byłam na spacerze z koleżanką i jej psem. Statystycznie każde z nas miało prawie 2,7 nogiwink
                                              • raszefka Re: katolik 19.07.12, 15:18
                                                Z których wynika spadek liczby wiernych o 1/5 w ciągu 30 lat, z 50 do 40%. I 459 apostatów w 2010 roku.

                                                Pustoszenie to nadal pobożne życzenie smile
                                  • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 08:20
                                    > Kościół jest wybrany świetny ale trzeba jeszcze ode mnie wziąć załatwic z paraf
                                    > ii potrzebne papiery ( a to jest koszt nie 50 zł).

                                    U mnie to był koszt właśnie 50-70 zł [ nie pamiętam dokładnie]. Zmień kościół.

                                    > Tak jak napisalam wiem, ze do kościoła może wejsć każdy ale jeszce nie słyszala
                                    > m o sytuacji, gdzie do kościoła wchodzi matka z 3 rozkrzyczanymi dziećmi.

                                    Może taka pani wejdzie akurat podczas twojej przysięgi. tongue_out

                                    > Ja nie muszę być histeryczna, bo moi goście uznaja to jako naturalne, że na tak
                                    > ie uroczystości malutkich dzieci sie nie zabiera.

                                    Poprawka - możesz uznawać, że malutkich dzieci nie zabiera się na wesele - to impreza zamknięta i to ty decydujesz, kto się na niej znajdzie. Natomiast w przypadku ślubu już nie masz takiej władzy, kościół nie jest twoją własnością, nie możesz go zamknąć.
                                    • annajustyna Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 08:46
                                      Jak ma zmienic kosciol, jak potrzebuje zasw. z konkretnej parafii?! Moze ejst bogata i ksiadz to wie, a w koncu co laska powinno byc wedle mozliwsoci parafianina. I jak nie chodzi na msze i na tace nie daje, to i tak po paru latach cos tam zaoszczedzila wink.
                                      • mojemieszkanie24 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 13:10
                                        deszcz.ryb

                                        1. żeby wyciągnąć od proboszcza papiery musze ZAPŁACIĆ. Nie mogę zmienić kościoła ponieważ te papiery są w tym konkretnym kościele tongue_out
                                        2. kościół tworzą ludzie wiec poniekąd sama go tworzę  oczywiście nie zabronie nikomu wejść do kościoła ale tak jak mówiłam, nie znam nikogo kto by wszedł z 3 dzieci do kościoła podczas ślubu. No ale zobaczymy


                                        annajustyna- bogata niestety nie jestem ale nie ukrywam, że nie narzekam na brak pieniędzy. Staram się być oszczędna ( ale nie bez przesady… jakiś poziom życia, który sobie założyłam mam osiągnięty), kontroluję wydatki- na pewno nie jest tak, że nie wiem ile mam pieniędzy. Kupuję dużo przez Internet a to mi pozwoliło bardzo duzo zaoszczędzić ( porównywałam ceny). Nie lubię wydawać na głupoty.
    • sueellen Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 15:33
      Gdyby na moje wesele ktos pytal czy moze wziac dzieci, zdziwilabym sie bardzo. Dzieci sa pelnoprawnymi czlonkami rodziny. Skoro zapraszam kuzynke to z synkiem i z corka oczywiscie. Czy dzieci to jakas podrasa?
      • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 15:41
        sueellen jak widzę podzielasz moje staroświeckie poglądy wink

        dożyłam czasów, gdzie wesele to wystylizowana imprezka dla znajomków, a jeśli już rodzina to tylko bez dziatwy!
        • mojemieszkanie24 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 15:48
          no widzisz smile czasy się zmieniają tongue_out
          • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 15:57
            mojemieszkanie24 napisała:

            > no widzisz smile czasy się zmieniają tongue_out

            Niestety nikogo to nie ominie wink Za kilka lat dowiesz się od nieco młodszych koleżanek, że mieszkanie urządziłaś niemodnie, a to co miałaś zaplanowane na swoim weselu to straszliwa "wiocha".
        • landora Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 11:29
          > dożyłam czasów, gdzie wesele to wystylizowana imprezka dla znajomków, a jeśli j
          > uż rodzina to tylko bez dziatwy!

          A może weźmiesz pod uwagę, że ludzie są różni i mają różne rodziny? Nam bliżsi są przyjaciele, niż kuzynka 3 stopnia, której nigdy nie widziałam na oczy. Nie, wesele nie było wystylizowane, było chyba najbardziej na luzie z tych, na których byłam.
          • moopsinka otóż to 23.07.12, 12:38
            Twoja odpowiedź na mój post powinna być też odpowiedzią do autorki tematu.
    • bukfa Re: Dzieci na weselu - rozpacz 19.07.12, 16:36
      My wyraznie napisalismy w zaproszeniach ze ze wzgledu na lokal na wesele nie zapraszamy dzieci, ale beda mile widziane na samym slubie. Tylko jedna para zdecydowala sie wziac dziecko na slub a potem odstawic do domu. Reszta zorganizowala opieke i stawila se bez dzieci. Nikt sie nie dziwil ani nie obrazil.
    • fiamma75 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.07.12, 15:35
      Na wielu weselach bywałam, jeszcze nie spotkałam się, żeby dzieci nie były zaproszone - również ze swoim własnym smile Na jednym to nawet była specjalna salka do położenia dzieci spać i fajne zabawy dla dzieci a PM oczekiwali, że przyjedzie się z dziećmi, nawet z maluchami więc wzięliśmy roczniaka (i tak nie mielibyśmy co z nimi zrobić). teraz za 2 tyg. idziemy na wesele i na zaproszeniu dzieci są wymienione (ale mówiliśmy, że młodszego nie bierzemy). Brat jeździ na wesela jeszcze częściej, też z dziećmi, bo też to jest oczekiwane. No ale my to zwykli ludzie,, którzy nie planowali ślubu czy wesela przez 2 lata, żeby był doskonały pod każdym względem wink Jakie znaczenie ma po latach to, ze czyjeś dziecko płakało na ślubie a na weselu umazało buzię tortem itp. Jedynie zabawne wspomnienie, jeśli inaczej, to tylko mogę współczuć.
      • tamtakobieta Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.07.12, 18:02
        To ja może słowo od siebie, nie chodzi o samo przyjęcie weselne, bo wtedy, jeśli dzieci są pilnowane przez rodziców, to jest okej, natomiast jeśli przyjęcie jest skromne i eleganckie, i jeśli para młoda nie życzy sobie dzieci, to goście chyba mogą to uszanować, zwłaszcza że dla młodych to jedyny dzień w życiu i nic nie zaszkodzi ten jeden raz pójść na ustępstwo... wink zmierzam do tego, że byłam raz na ślubie, w dość małym kościele, na którym przez pół mszy dziecko płakało, również podczas przysięgi, a że był to grudzień, to rodzice nigdzie nie mogli z dzieckiem wyjść, bo zimno (tak to tłumaczyli), w efekcie panna młoda była zdruzgotana, popłakana i pokłóciła się podczas składania życzeń z matką tego dziecka (rodziną od strony pana młodego), nie będę dodawać, jaka potem była atmosfera. To mnie dużo nauczyło i na swój ślub na pewno nie zaproszę dzieci. Dzieci oczywiście są pełnoprawnymi członkami rodziny, ale są też nieprzewidywalne. Na eleganckie, kameralne przyjęcie lepiej ich nie zabierać i jeśli panna młoda sobie ich nie życzy to powinna dać to gościom wprost do zrozumienia.
        • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.07.12, 19:09
          w efekcie panna młoda była z
          > druzgotana, popłakana i pokłóciła się podczas składania życzeń z matką tego dzi
          > ecka (rodziną od strony pana młodego), nie będę dodawać, jaka potem była atmosf
          > era.

          Ta panna młoda powinna się w głowę puknąć - raz a porządnie. Czy ona składała przysięgę po to, żeby ładnie wszystko wypadło przed kamerą, czy składała przysięgę swojemu mężowi i Bogu? Naprawdę, niektórym pannom młodym odbija strasznie...
          • apolonija Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.07.12, 19:31
            Nie sądzę żeby chodziło tu o to, aby wszystko ładnie przed kamerą wyglądało, tylko o to, że przysięga to taki moment, kiedy raczej każdy chciałby być skupiony na tym co właśnie się dzieje i jeśli rodzice dziecka tego nie uszanowali, to moim zdaniem duży nietakt z ich strony. Oczywiście nie jest to powód do kłótni, ale rozumiem zdenerwowanie PM. I może się wydawać, że to innym odbija, dopóki taka sytuacja nie przytrafi się właśnie nam.
            (Ale żeby nie było, jestem za weselem z dziećmi, tyle, że w rozsądnym wieku.)
      • bukfa Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.07.12, 20:06
        To ja jeszcze dodam jako ta "zla" panna mloda co to dzieci nie zaprosila, ze ani nie planowalam slubu 2 lata, ani nie mialam na nim kamerzysty, ani nie naleze do osob nielubiacych dzieci (przeciwnie, uwielbiam je!)
        Ale przyjecie weselne mielismy w formacie typowo dla doroslych - zabawa zaczynala sie o 20-tej i odbywala sie w naszym ulubionym barze. Glowne atrakcje to wysmienite drinki, rozmowy i troche tanczenia. Dzieci zwyczajnie by nie pasowaly (nie mowiac juz o tym ze bar z zasady nie wpuszcza osob ponizej lat 21). Wsrod naszych znajomych nie ma zbyt wielu rodzicow, a ci ktorzy maja maluchy chetnie skorzystali z mozliwosci wypadu na "randke" bez nich.
        Rozumiem ze tradycyjne rodzinne wesele rzadzi sie innymi zasadami, ale nie kazdemu odpowiada taki walsnie format!
        • rudzielec_8 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.07.12, 20:14
          Ja na swój ślub zaprosiłam tylko chrześniaczkę męża, ponieważ to dziecko jest nam bliskie. Nie zaprosiłam córki kuzynki, która jest rozpieszczona, wiecznie sfochowana i wiecznie wpada w histerię. Nie lubię tej dziewczynki i nie miałam ochoty na jej towarzystwo.I uważam , że jest to sprawa PM, kogo chcą zaprosić na swój ślub i tyle. Niestety niektóre kobiety są w dziwny sposób przyssane do swoich dzieci i myślą, że są one pępkiem świata. No nie dla wszystkich...
          • tamtakobieta Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.07.12, 23:27
            deszcz.ryb, Twój komentarz jest, jakby to grzecznie powiedzieć, co najmniej niepoważny. Pozwól że napiszę raz jeszcze - dziecko miało coś około roku, i darło się przez pół mszy niemiłosiernie, tak, że nie tylko przeszkadzało to parze młodej, ale i niektórym gościom. Po Twoich komentarzach wnoszę, że masz dzieci, więc pewnie wiesz jakiego rabanu potrafi narobić takie maleństwo. Nie chodzi o to, że coś ma ładnie wyglądać przed kamerą, ale o to, że ślub i przysięga to JEST dla wielu młodych najważniejszy moment w życiu, który chcą celebrować. Dlatego też coraz częściej na mszach ślubnych gra się na skrzypcach "Ave Maria" albo zatrudnia się profesjonalne chóry. Prawda jest taka, że na tamtym ślubie może nie dziecko, ale rodzice którzy nie potrafili odpowiednio zająć się dzieckiem, zupełnie zepsuli tę chwilę. Myślisz, że panna młoda myślała w takim momencie o kamerze? Z całą pewnością nie. Weź pod uwagę, że ślub to także nerwy i stres, chwila w której zasadniczo zmienia się całe życie, i każdy chciałby się w takiej chwili skupić. Na szczęście podczas tej kłótni przy składaniu życzeń pan młody stanął murem za swoją nową żoną, i goście zmyli się natychmiast po obiedzie. Dziecko na ślubie/weselu to NIE jest dobry pomysł. Ludzie chcą mieć swój idealny dzień, a dzieci, tak jak napisałam, są nieprzewidywalne. Zresztą, z tego co obserwuję, znakomita większość osób które się oburzają na pomysł zapraszania bez dzieci to właśnie rodzice - spróbujcie się postawić na miejscu pary młodej, chociażby w przypadku który przytoczyłam powyżej.
            • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 07:59
              >Po Twoich komentarzach wnoszę, że masz dzieci, wi
              > ęc pewnie wiesz jakiego rabanu potrafi narobić takie maleństwo

              Nie mam dzieci. wink Co najzabawniejsze - nie zamierzam mieć ich szybko.

              Ale pomimo tego - jakby to dziecko z twojej opowieści się nie darło [i owszem, dopuszczam możliwość, że to rodzice tego dziecka nie umieli się zachować; chociaż mieli argument - była zima i zimno i może naprawdę, naprawdę nie mieli gdzie wyjść z tym dzieckiem?] - nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby panna młoda zachowała się tak, jak się zachowała [czyli wszczęła awanturę podczas rozdawania prezentów]. Nie odpłaca się chamstwem za chamstwo - i jeszcze, z tego co piszesz, wyrzucono tych ludzi z wesela. To jest dopiero niekulturalne.

              >Dzi
              > ecko na ślubie/weselu to NIE jest dobry pomysł.

              Zgadzam się połowicznie - malutkie dziecko na weselu to rzeczywiście nie jest dobry pomysł. Tymczasem kościoły są otwarte dla wszystkich - i dla matek z dziećmi, i dla staruszek, i dla młodzieży, i dorosłych. Nie można z nich nikogo wyganiać [a zupełnie inną sprawą jest, że rodzice tego dziecka nie zachowali się odpowiednio].

              >Zresztą, z tego co obse
              > rwuję, znakomita większość osób które się oburzają na pomysł zapraszania bez dz
              > ieci to właśnie rodzice - spróbujcie się postawić na miejscu pary młodej, choci
              > ażby w przypadku który przytoczyłam powyżej.

              Sama to zauważyłam. wink

              Jak uważam [powtarzam to po raz chyba dziesiąty] - wesele jest prywatną imprezą i tam można zaprosić sobie, kogo się chce, choćby i biskupa. Natomiast ślub odbywa się w publicznym kościele, który jest ogólnodostępny - i z tym trzeba się pogodzić.
            • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 08:16
              tamtakobieta napisała:
              ślub i przysięga to JEST dla wielu młodych najważniejszy moment w życiu

              Współczuję Ci takich poglądów (z tonu wypowiedzi wnioskuję, że podzielasz poglądy tej większości), bo wynika z tego, że niczego ciekawszego w życiu już nie oczekujesz. Dzień ślubu jest oczywiście dniem ważnym, oficjalnym rozpoczęciem wspólnego życia, ale wiele panien młodych czuje ewidentny niedosyt i stara się na siłę podkreślać wyjątkowość tego wydarzenia. Bardzo często efekt jest groteskowy - po prostu widać, że pm miała parcie na szkło.
              A wytłumaczenie, że nie zaprasza się dzieci, bo wesele jest 'skromne i eleganckie' jest przynajmniej śmieszne i świadczy o braku inwencji i snobizmie pm (wybacz jeśli Cię urażę, ale właśnie tak to widzę)

              tamtakobieta napisała:
              Zresztą, z tego co obserwuję, znakomita większość osób które się oburzają na pomysł zapraszania bez dzieci to właśnie rodzice - spróbujcie się postawić na miejscu pary młodej

              Ameryki nie odkryłaś wink Może zrozumiesz, jak będziesz miała własne, ale dzieci to nie rzeczy, które można wziąć lub zostawić w domu. Poza tym często są rodziną młodych, a wówczas zaznaczanie, że są niemile widziane jest niegrzeczne.
              • landora Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 11:31
                > Ameryki nie odkryłaś wink Może zrozumiesz, jak będziesz miała własne, ale dzieci
                > to nie rzeczy, które można wziąć lub zostawić w domu.

                Do pracy też bierzesz dzieci? I na Sylwestra? Nigdy nie wychodzicie sami, podczas gdy dzieci zostają z opiekunką czy dziadkami?
                • fiamma75 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 12:38
                  na rodzinne wesela to akurat dziadkowie też są zapraszani wink
                  a zostawianie dzieci z opiekunką na noc - nie każda się zgodzi, poza tym to spory koszt.

                  Rozróżniam też typowo rodzinne wesele - i tu nie zrozumiem niezapraszania dzieci od kameralnego przyjęcia a barze z drinkami itp.
                • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 12:43
                  Do pracy akurat nie, ale na imieniny ciotki, świąteczny obiad, chrzciny kuzynki i komunię chrześnicy już tak. Wesele to tych imprez też się zalicza.
                  • landora Re: Dzieci na weselu - rozpacz 24.07.12, 11:43
                    > Do pracy akurat nie, ale na imieniny ciotki, świąteczny obiad, chrzciny kuzynki
                    > i komunię chrześnicy już tak. Wesele to tych imprez też się zalicza.

                    Właśnie usiłuję Ci wytłumaczyć, że nie każde wesele jest takie samo!
                    Nie miałam takiej sytuacji, bo u mnie jeszcze wszystkie bliskie kuzynki niedzieciate, ale gdybym miała do wyboru zaprosić bliską znajomą albo nigdy niewidziane dziecko kuzynki, to wybrałabym znajomą. Co z tego, że rodzina, więzy krwi nie gwarantują bliskości.

                    A co do omawianego dziecka drącego się w kościele, uważam, że rodzice powinni mieć tyle taktu, by wyjść, jeśli dziecko płacze. Grudzień to kiepska wymówka. Chyba zimą nie trzymają dziecka cały czas w mieszkaniu? Oczywiście, że ślub jest mimo to ważny i ślub to nie "najpiękniejszy dzień w życiu", bo będą piękniejsze. ale jednak jest to dzień ważny i niepowtarzalny, ślub bierze się (z założenia) raz. Naprawdę trzeba tej młodej parze psuć taki piękny moment? Ja jednak wolałabym słyszeć męża, księdza i organistę, a nie cudzego drącego się bachora. I byłabym wściekła na bezmyślną matkę, tylko bym pewnie nic nie powiedziała.
                    • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 24.07.12, 13:20
                      landora przeczytaj jeszcze raz pierwszy post. Autorka pisze o nieokrzesanych gościach (bez wyszczególniania stopni pokrewieństwa), którzy przyprowadzili na wesele swoje niezaproszone dzieci i dziwi się takiemu chamstwu.
                      No cóż, dla wielu ludzi (a szczególnie tych starszej daty - dzieciatych) wesele to jednak impreza rodzinna i brak zaproszeń dla ich dzieci jest przynajmniej niezrozumiały. /Sama odgrzebałam zaproszenie na niedaleki ślub, aby się upewnić, czy i ja przypadkiem nie padłam ofiarą nowej mody i czy mogę bezpiecznie wziąć dziecko... po prostu nie przyszłoby mi do głowy, że nie mogę. Co innego, gdybym zabrała dziecko z premedytacją hehe/
                      Robienie z wesela imprezy tylko dla dorosłych, gdy ma się dzieci w bliskiej rodzinie lub takie, z którymi często się widuje (np. chrześniacy, dzieci bliskich przyjaciół) jest po prostu niegrzeczne. Powodzenia w tłumaczeniu 10-letniej siostrzenicy, że to taki rodzaj wesela... a kto ten rodzaj wybrał hę? Masz w rodzinie ryczące bachory? - trudno, rodziny się nie wybiera...
                      Ale cóż, bycie prekursorem to ciężki kawałek chleba. Zanim bezdzieciowe wesela wejdą na stałe do kanonu to trochę panien młodych zdrowie straci. Zresztą, jako osoba z natury złośliwa, nie zamierzam nikomu tego bolesnego procesu ułatwiać wink

                      Oczywiście jak pm ma jednak trochę kreatywności i polotu, to i z przedszkola na weselu umie zrobić atut...

                      Co do zapraszania dalekiej rodziny kosztem bliskich przyjaciół - to nie jest nowy problem wink Najczęściej rozwiązuje się go tak, że dalekich czy nielubianych krewnych nie zaprasza się wcale (i dorosłych i dzieci).
                      • pole_koniczyny Re: Dzieci na weselu - rozpacz 24.07.12, 14:12
                        > wejdą na stałe do kanonu to trochę panien młodych zdrowie straci. Zresztą, jako
                        > osoba z natury złośliwa, nie zamierzam nikomu tego bolesnego procesu ułatwiać
                        > wink

                        Nie jesteś złośliwa. Jesteś prostą chamką - uważasz, że masz jedyną słuszną wizję życia, nie odnosisz się z szacunkiem do niczyich i próśb, uważasz, że to wszyscy mają się dostować do Ciebie, a raczej do tego, co dla Ciebie jest właściwe i słuszne. I jeszcze się z tym chamstwem obnosisz i nim szczycisz. Jak każdy cham zresztą.

                        Piszę to jako osoba, która ma zbliżone poglądy na przyprowadzanie dzieci na wesele - zwyczajowo to u nas impreza rodzinna i wiele osób przychodzi z dziećmi bo uważa to za naturalne. Ale jeżeli życzenie młodych jest inne, to korona nikomu z głowy nie spadnie jeśli je uszanuje, ewentualnie nie przyjdzie. Obżeranie się i opijanie na koszt młodych nie jest obowiązkowe.
                        • moopsinka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 24.07.12, 15:39
                          pole_koniczyny napisała:
                          uważasz, że masz jedyną słuszną wizję życia, nie odnosisz się z szacunkiem do niczyich i próśb, uważasz, że to wszyscy mają się dostować do Ciebie, a raczej do tego, co dla Ciebie jest właściwe i słuszne.

                          Pomyliłaś pojęcia. To co opisujesz to egocentryzm (sposób myślenia,postawa życiowa,charakteryzujące się tendencją do oceniania wszystkiego z punktu widzenia własnej osoby;ujmowanie rzeczywistości w sposób zniekształcony przez subiektywne odczucia.-Słownik wyrazów obcych PWN-1999-wydanie nowe) i nie jest taki zły wink
                      • landora Re: Dzieci na weselu - rozpacz 24.07.12, 19:13
                        Jeśli na zaproszeniu dzieci nie ma, to nie są zaproszone, to proste. A przyprowadzenie niezaproszonych osób jest niegrzeczne.

                        Wesele jest taką imprezą, jaką chcą zorganizować gospodarze. Jeśli się nie podoba, to można odmówić.

                        Moja świadkowa ma synka, na wesele go nie wzięła i była zadowolona, że mogli się z mężem pobawić do białego rana. Dziecko zostało z babcią, nikt się nie obraził.
            • raszefka Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 13:49
              tamtakobieta napisała:

              >, znakomita większość osób które się oburzają na pomysł zapraszania bez dz
              > ieci to właśnie rodzice - spróbujcie się postawić na miejscu pary młodej,

              Znakomita większość tych rodziców też kiedyś brała ślub, zatem łatwiej jest się postawić na miejscu pary młodej niż odwrotnie... i mając nieco szerszy punkt widzenia dojść do wniosku, że właśnie niektórym PM we łbach się przewraca.
              • fiamma75 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 14:37
                raszefka napisała:

                > Znakomita większość tych rodziców też kiedyś brała ślub, zatem łatwiej jest się
                > postawić na miejscu pary młodej niż odwrotnie... i mając nieco szerszy punkt w
                > idzenia dojść do wniosku, że właśnie niektórym PM we łbach się przewraca.

                100% racja
              • apolonija Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 18:46
                Możliwe jednak, że gdyby na ich ślubie dziecko zagłuszyło połowę mszy, to zastanowiliby się, zanim zabraliby swoje na czyjś ślub.
                • tamtakobieta Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 20:25
                  apolonija napisał(a):

                  > Możliwe jednak, że gdyby na ich ślubie dziecko zagłuszyło połowę mszy, to zasta
                  > nowiliby się, zanim zabraliby swoje na czyjś ślub.

                  Dokładanie tak smile poza tym goście nie zostali wyproszeni, owszem, panna młoda pokłóciła się z matką tego dziecka, a oliwy do ognia dolało to, że ta druga stwierdziła, że "to przecież dziecko i nic się nie stało", pan młody wtedy dodał od siebie, że jednak się stało. Była to matka z tych, co uważają, że ich dziecko jest pępkiem świata. Otóż, przykro mi, ale nie jest. To jest dzień tej kobiety i tego faceta, tylko jeden dzień, i warto to uszanować wink Większość gości weselnych podzielała zdanie państwa młodych, tak jak napisałam - hałas na mszy przeszkadzał wielu ludziom, i atmosfera znacznie się rozluźniła po ich wyjściu, potem padały nawet jakieś delikatne żarty na ten temat, ale nie zmienia to faktu, że panna młoda popłakała się z w drodze z kościoła na salę weselną, dodam, że nie jest żadną egzaltowaną paniusią, po prostu było jej przykro, a panu młodemu też było głupio, głównie przed rodziną panny młodej, ze względu na to, że to goście z tego strony zachowali się tak nietaktownie.
                  Wydaje mi się, że jednak mimo wszystko trzeba być świadkiem takiej sytuacji, żeby rozumieć o co chodzi.
                  • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 20:41
                    Ale ja świetnie rozumiem, o co chodzi. I rozumiem, że drący się dzieciak wkurza i przeszkadza [mnie na mszach przeszkadzają i rozpraszają nieco starsze dzieci, biegające dookoła bez nadzoru]. Pomimo tego panna młoda zareagowała strasznie histerycznie, niby z jakiego powodu ona się rozpłakała? uncertain Nikt przecież nie umarł, ślub był ważny, wszystko było ok.

                    I składanie życzeń to NAPRAWDĘ nie miejsce na wypominanie komuś jego złego zachowania. Czy jak masz urodziny i koleżanka daje ci prezent, mówiąc "wszystkiego najlepszego", ty wyskakujesz z pretensjami "dobra, dobra, dzięki za życzenia, ale dlaczego wtedy i wtedy zachowałaś się jak ruda małpa"? No chyba nie.

                    Poza tym - to jednak byli goście. I to goście ZAPROSZENI przez tych młodych. Więc należało im się minimum szacunku i dobrego wychowania!

                    >Była to matka z tych, co uważają, że ich dziecko
                    > jest pępkiem świata. Otóż, przykro mi, ale nie jest. To jest dzień tej kobiety
                    > i tego faceta, tylko jeden dzień, i warto to uszanować

                    Wiesz co wynika z tych słów? Że uważasz, że ty - jako panna młoda [i inne młode] - jesteś pępkiem świata. Otóż przykro mi, ale tak nie jest. tongue_out

                    Poza tym to takie pieprzenie, że to "jedyny dzień", to głupota. Owszem, ten dzień jest uroczysty, radosny, ale w życiu możesz mieć o wiele więcej szczęśliwszych dni. Życie się nie kończy na głupim ślubie. Naoglądałaś się chyba za dużo filmów romantycznych [z rodzaju takich, na których przyszła panna młoda mdleje jak się okazuje w ostatniej chwili, że kolor serwetek nie współgra z krawatem młodego]. uncertain
                    • apolonija Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 20:46
                      deszcz.ryb napisała:

                      > Poza tym - to jednak byli goście. I to goście ZAPROSZENI przez tych młodych. Wi
                      > ęc należało im się minimum szacunku i dobrego wychowania!
                      Szacunek powinien działac w obie strony. A płaczu (mówię o tym PM) się raczej nie planuje. Po prostu wychodzi jak człowiek się poczuje bardzo zawiedziony.

                      > Naoglądałaś się chyba za dużo fi
                      > lmów romantycznych [z rodzaju takich, na których przyszła panna młoda mdleje j
                      > ak się okazuje w ostatniej chwili, że kolor serwetek nie współgra z krawatem mł
                      > odego].
                      Rewelacyjne porównanie, kolor serwetek i powaga przysięgi w kościele.
                      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 21:22
                        > Rewelacyjne porównanie, kolor serwetek i powaga przysięgi w kościele.

                        No porównanie niezbyt dobre, niemniej niektóre panny młode tak właśnie głupio traktują ten ślub i wesele. Że to NAJWAŻNIEJSZY dzień w życiu i jak im się coś wtedy nie uda, to będzie TRAGEDIA.

                        Przy czym owszem, drące się dziecko należy do czynników wybitnie wkurzających, jednak nawet z jego powodu młoda nie powinna się zachowywać tak, jak się zachowała w tej opisanej wyżej historii.
                    • tamtakobieta Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 20:56
                      Nie mam telewizora, więc nie oglądam smile ale jestem sentymentalna, i ślub w kościele ma dla mnie olbrzymie znaczenie. Pochodzę z dość małej miejscowości, z mojego punktu widzenia ślub jest bardzo ważny i bierze się go, przynajmniej z założenia, na zawsze. Dzieci skupiają na sobie niemal całą uwagę, przez cały czas. Chodziło o 30 min tylko dla tych dwojga ludzi, a goście tego nie uszanowali. Poza tym młoda była sfrustrowana, poryczana, ale nie było tak, że wydarła się na tą matkę, po prostu powiedziała jej, że ten incydent w kościele był nie na miejscu. Zareagowała ostrzej dopiero jak usłyszała wspomniane "przecież nic się nie stało". Brakiem szacunku w stosunku do pary młodej wykazali się rodzice dziecka, po pierwsze - jeśli chodzi o samo zajście (naprawdę przez 20 minut można było jakoś to dziecko uspokoić), po drugie nawet nie przeprosili, a tekst że nic się nie stało był już ciosem poniżej pasa. Dla tych ludzi się stało. Uważam też, że jeśli młodzi organizują fajne wesele, to robią to raczej dla gości, niż dla siebie, chcą, żeby ludzie dobrze się bawili, cieszyli się razem z nimi. Chyba po to robi się wesela smile w zamian chodziło o pół godziny skupienia w kościele, czego nie było.

                      deszcz.ryb napisała:

                      > Poza tym to takie pieprzenie, że to "jedyny dzień", to głupota. Owszem, ten dzi
                      > eń jest uroczysty, radosny, ale w życiu możesz mieć o wiele więcej szczęśliwszy
                      > ch dni.

                      to bardzo, bardzo smutne i szczerze Ci współczuję, że tak uważasz. Nie życzę nikomu podobnej sytuacji na własnym ślubie, za to wszystkim życzę, żeby ta chwila naprawdę wyjątkowa, ważna i uroczysta. Na moim ślubie dzieci na szczęście nie będzie smile
                      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 21:30
                        >Po
                        > za tym młoda była sfrustrowana, poryczana, ale nie było tak, że wydarła się na
                        > tą matkę, po prostu powiedziała jej, że ten incydent w kościele był nie na miej
                        > scu. Zareagowała ostrzej dopiero jak usłyszała wspomniane "przecież nic się nie
                        > stało".

                        Ale na litość, po co, PO CO wtedy ta młoda o tym powiedziała? Wygląda na to, że chciała po prostu dokopać matce dziecka, przy wszystkich gościach weselnych. Naprawdę - przy składaniu życzeń powinna zmilczeć, na weselu też powinna się bawić, a nie prowadzić dysputy. A do tematu przecież mogła wrócić po paru dniach i wtedy opieprzyć porządnie tę matkę - to by było eleganckie zachowanie.

                        >Brakiem szacunku w stosunku do pary młodej wykazali się rodzice dzieck
                        > a, po pierwsze - jeśli chodzi o samo zajście (naprawdę przez 20 minut można był
                        > o jakoś to dziecko uspokoić), po drugie nawet nie przeprosili, a tekst że nic s
                        > ię nie stało był już ciosem poniżej pasa.

                        Zgadzam się z tobą. Ale i panna młoda wykazała brak szacunku dla tych zaproszonych przez siebie gości. Czyli wykazała się takim samym brakiem wychowania, co ci goście. A jak już pisałam - przerzucanie się obelgami jest bezsensowne i prowadzi tylko do eskalacji konfliktu.

                        Jeszcze co innego mi przyszło do głowy - trzeba było rozwiązać sytuację na bieżąco - też by było ok. Mam na myśli to, że matka młodej, jej kuzynka, babcia, wuj, kuzyn czy ktokolwiek był z nią blisko, powinien podczas tej nieszczęsnej mszy podejść do tych ludzi z drącym się dzieckiem i wyprosić ich na zewnątrz, skoro mówisz, że dziecko aż tak przeszkadzało. To też by było jakieś wyjście.
                        • tamtakobieta Re: Dzieci na weselu - rozpacz 23.07.12, 22:56
                          deszcz.ryb napisała:

                          > Jeszcze co innego mi przyszło do głowy - trzeba było rozwiązać sytuację na bież
                          > ąco - też by było ok. Mam na myśli to, że matka młodej, jej kuzynka, babcia, wu
                          > j, kuzyn czy ktokolwiek był z nią blisko, powinien podczas tej nieszczęsnej msz
                          > y podejść do tych ludzi z drącym się dzieckiem i wyprosić ich na zewnątrz, skor
                          > o mówisz, że dziecko aż tak przeszkadzało. To też by było jakieś wyjście.

                          Zgadzam się z Tobą, tak byłoby najlepiej dla wszystkich.
                          • apsik87 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 24.07.12, 17:28
                            równiez popieram
                            • monaliska1985 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 24.07.12, 22:37
                              jesli ktos niechce na slubie moich dzieci to i nas nie zobaczy, a to juz inna sprawa czy bysmy je brali na owy slub, ale skoro oficjalnie sa niemile widziane - my rowniez dziekujemy za takie zaproszenie. zostajemy z gorszym gatunkiem w domu.
                              • duchess85 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.08.12, 14:32
                                > jesli ktos niechce na slubie moich dzieci to i nas nie zobaczy, a to juz inna s
                                > prawa czy bysmy je brali na owy slub, ale skoro oficjalnie sa niemile widziane
                                > - my rowniez dziekujemy za takie zaproszenie. zostajemy z gorszym gatunkiem w d
                                > omu.

                                Ja bym wolała, żeby obrażeni goście rodzice-zostali w domu niż przyszli na ślub z dziećmi, których sobie nie życzę. Jeżeli ktoś nie potrafi uszanować życzenia młodych, to faktycznie niech siedzi w domu.
    • agusienka0 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.08.12, 15:52
      A czy napisałaś na zaproszeniu "bez dzieci"?
      U mnie w rodzinie to jest logiczne, że jak zaprasza się parę, która ma dziecko to biorą ze sobą dziecko. Oczywiście jeśli sami sobie tego życzą.
      Parę ładnych lat temu siostra cioteczna zaprosiła moich rodziców i powiedziała, żeby nie brali na wesele mnie i mojego brata. Mama oczywiście powiedziała, że w takim razie przyjdą z tatą i z nami tylko na ślub. Jak reszta rodziny dowiedziała się o całym zajściu to zrobiło się gorąco i siostra nie miała wyjścia i nas zaprosiłasmile
      Nie wyobrażam sobie nie zapraszać dzieci... czy one są jakieś gorsze? a czy wesele organizuje się tylko patrząc na pieniądze? Jeśli planujecie mieć dzieci to wyobrażasz sobie wynajmować opiekunkę do dziecka, bo ktoś Cię zaprosił bez niego? poza tym one tak pięknie się bawią, są tak zafascynowane suknią Panny Młodej, dają tyle radości na ślubie i na weselu... Nie mam jeszcze dzieci, ale jakby mnie ktoś zaprosił bez dzieci na wesele to zrobiłabym to samo co moja mama.
      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.08.12, 16:03
        Rany...

        Weź sobie przeczytaj cały wątek jeszcze raz, ale tym razem porządnie i ze zrozumieniem, dobrze?

        > Parę ładnych lat temu siostra cioteczna zaprosiła moich rodziców i powiedziała,
        > żeby nie brali na wesele mnie i mojego brata. Mama oczywiście powiedziała, że
        > w takim razie przyjdą z tatą i z nami tylko na ślub. Jak reszta rodziny dowiedz
        > iała się o całym zajściu to zrobiło się gorąco i siostra nie miała wyjścia i na
        > s zaprosiłasmile

        No to strasznie niewychowaną masz rodzinę, bardzo nieelegancko jest wymuszać na kimś, kogo ma zaprosić, a kogo nie.
        • agusienka0 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 09:08
          Bardzo nieelegancko jest robić taką selekcję i nie zapraszać dzieci. Tyle w tym temacie dla mnie. Niedługo będziecie zapraszać tylko osoby z niebieskimi oczami, żeby ładnie wyglądały na fotografii...
      • hawa.etc Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.08.12, 23:50
        Jeśli planujecie mieć dzieci to
        > wyobrażasz sobie wynajmować opiekunkę do dziecka, bo ktoś Cię zaprosił bez nieg
        > o?

        Rozwaliło mnie to pytanie. Wieczorne wyjście to jedna z tych okazji, kiedy zostawia się dzieci pod czyjąś opieką. Normalna sprawa. A pytasz takim tonem, jakby goście mieli co najmniej obcinać dzieciaczkom słodkie, maleńkie paluszki na życzenie panny młodej.
        • agusienka0 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 09:16
          Normalna sprawa? Widać nie dla każdego... Rodzice powinni sami zdecydować, czy idą na wesele z dziećmi czy zostawiają je pod czyjąś opieką. Wiele osób nie może sobie pozwolić na wynajęcie opiekunki, a zostawić dzieci nie mają z kim. Ciekawa jestem, w których rejonach Polski są takie zwyczaje, że zaprasza się rodziców bez dzieci. Ja na szczęście spotkałam się z czymś takim tylko raz i mam nadzieję, że nie będę miała więcej tej "przyjemności"... Siostra przeprowadziła się do Warszawy i pewnie przez to "poprzewracało" jej się w głowie.
          • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 10:55
            >Wiele osób nie moż
            > e sobie pozwolić na wynajęcie opiekunki, a zostawić dzieci nie mają z kim.

            No to mają problem, czemu nie myśleli PRZED zrobieniem sobie dzieci? I to jest tylko ICH problem, państwo młodzi nie muszą myśleć, jak rozwiązać problem cudzych dzieci. Nie masz z kim zostawić niezaproszonych dzieci = nie idziesz na wesele. Nie masz obowiązku tam być.
            • agusienka0 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 11:38
              lekko przerażające podejście... nie wiedziałam, że dzieci się robi, żeby potem je zostawiać komuś i iść się bawić. Państwo Młodzi powinni zastanowić się najpierw kogo chcą widzieć na swoim weselu i po prostu trochę POMYŚLEĆ, że osoby mające dzieci bez nich mogą nie przyjść. A po co zapraszać osoby, które nie przyjdą? Pozostaje w takim wypadku tylko niesmak z obydwu stron. Chyba, że wesele robi się tylko po to, żeby koszt się zwrócił, bo bywa i tak... polecam w takim razie jeszcze dopisać na zaproszeniu ile minimum goście mają dać w kopercie. Mi osobiście byłoby wstyd nie wpisać na zaproszeniu czyichś dzieci.
              • sushi_girl Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 11:44
                Bije z Twojego postu, że nikt Cię na wesela nie zaprasza ani że sama jakoś w temacie nieobyta. Wytłumaczone w tym wątku jest dlaczego dzieci nie są przez niektorych zapraszane, a w przypadku moich gości byli bardzo zadowoleni, że mają wieczór dla siebie.
                W ogóle ta moda na branie dzieci wszędzie i to attachementparenting i obsesja na ich punkcie jest jakaś dziwna.
              • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 11:57
                > lekko przerażające podejście... nie wiedziałam, że dzieci się robi, żeby potem
                > je zostawiać komuś i iść się bawić.

                ? No to siedź z nimi w domu, kto ci broni? Dzieciaka przecież nie ciągniesz ze sobą wszędzie, gdzie idzisz - nie bierzesz go do pracy, nie bierzesz na imprezę sylwestrową - więc na wesele też nie musi z tobą iść.

                >Państwo Młodzi powinni zastanowić się najpi
                > erw kogo chcą widzieć na swoim weselu i po prostu trochę POMYŚLEĆ, że osoby maj
                > ące dzieci bez nich mogą nie przyjść. A po co zapraszać osoby, które nie przyjd
                > ą? Pozostaje w takim wypadku tylko niesmak z obydwu stron

                Nie powinno być niesmaku z żadnej strony - młodzi zapraszają tak, jak uważają za stosowne, a zaproszona osoba albo przyjmuje zaproszenie tak, jak zostało ono sformułowane albo go nie przyjmuje. I nie ma tu o co strzelać focha.

                >Mi os
                > obiście byłoby wstyd nie wpisać na zaproszeniu czyichś dzieci.

                I tu jest klucz: TOBIE. Tobie by było wstyd. Ale ludzie są różni i ają różne poglądy na życie - wychodzą z założenia, że skoro przyjaźnią się z osobami dorosłymi, to niekoniecznie muszą przyjaźnić się z ich dziećmi [zresztą przeczytaj wreszcie porządnie ten wątek].

                I uwierz: savoir vivre NIE WYMAGA, żeby zapraszać rodziców z dziećmi. Natomiast całkowicie WBREW sv jest wpychanie na czyjąś imprezę osób niezaproszonych.
              • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:06

                agusienka0 napisał(a):

                > lekko przerażające podejście... nie wiedziałam, że dzieci się robi, żeby potem
                > je zostawiać komuś i iść się bawić.

                jak Ty kobieto funkcjonujesz? na sylwesta tez ciagasz dzieci? a co z pracą? pod biurkiem siedza?

                Powyzsze roszczeniowe podejscie prezentuja tez czasem wlasciciele psów: jeżdżą po rodzinach z siersciuchem czy innym pchlarzem i nawet im do łbów nie przyjdzie, ze ktos soie w domu kundla nie życzy.
              • 5th_element a co z psami? 14.08.12, 12:32
                agusienka0 napisał(a):

                > lekko przerażające podejście... nie wiedziałam, że dzieci się robi, żeby potem
                > je zostawiać komuś i iść się bawić. Państwo Młodzi powinni zastanowić się najpi
                > erw kogo chcą widzieć na swoim weselu i po prostu trochę POMYŚLEĆ, że osoby maj
                > ące dzieci bez nich mogą nie przyjść.

                a co z psami? nie macie z kim zostawic dzieci a pies dobe albo dwie sika w mieszkaniu? jakos nikt sie nad bozymi stworzeniami nie rozczula. Ja proponuje jeszcze zaciagnac na impre drzewko bonsai, tez nie moze stac niepodlewane dłużej niz dobe, a z poprawinami to nieraz i dwa dni krzaczek w samotnosci stoi!
              • zia86 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:44
                Strasznie autorytarna jesteś.
                Ja uważam, że opcje są dwie, albo Młodzi robią wesele, które jest przyjazne dzieciom i traktują to rzeczywiście jako wielkie rodzinne święto, choć wtedy też moim zdaniem powinna być zapewniona opiekunka/animator do tych dzieci i koniecznie jakiś pokój do spania dla maluchów. Albo robią normalną nocną imprezę i taka forma moim zdaniem nie jest dla dzieci. Nie wyobrażam sobie dzieci na swoim weselu, nie dlatego, że dzieci nie lubię, czy chce być gwiazdą ale dlatego, że uważam, że to nie była impreza dla dzieci. Impreza, gdzie jest głośna muzyka, mocne kolorowe światła, pełno szkła, bufety, którymi dzieci mogą się wybrudzić, alkohol itd. nie jest przeznaczona dla dzieci. A co do rodzinności wesela, na naszym weselu rodziny było bardzo malutko, resztę gości stanowili nasi przyjaciele, czy to znaczy, że nie miałam wesela, bo nie miałam wielkiej rodzinnej imprezy? wink
    • paul_ina Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.08.12, 21:57
      Oj panny młode, któregoś dnia - serdecznie życzę - zmienicie forum na Ciąża i Poród, a potem Niemowlę i Małe Dziecko, i inaczej spojrzycie na sprawę.
      • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 13.08.12, 22:34
        Nie, mam nadzieję, że nie schamieję aż tak, żeby wpraszać komuś gdziekolwiek swoje dzieci. Bo to chamstwo, trzeba to nazwać po imieniu.

        A skoro masz dziecko, to jasne, że masz ograniczenia, nie możesz już robić tego samego, co robiłaś bez dziecka. I teraz: jak masz zaproszenie na wesele bez dziecka to masz dwie możliwości: albo z kimś zostawić, albo [jeżeli nikomu nie ufasz] zostajesz z dzieckiem w domu. Tyle.
        • paul_ina Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 00:05
          Mi się zawsze wydawało, że wesele to święto rodzinne, święto radości, a nie bankiet u ambasadora. Ale może czasy się zmieniają, może dzisiejsze panny młode po prostu chcą się tylko pokazać, odbyć show, a nie wspólnie z rodziną pobawić. Stąd selekcja przy rozsyłaniu zaproszeń.
          • bukfa Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 01:40
            Ale dlaczego zaraz musi byc albo "show" albo tradycyjna impreza rodzinna z dziecmi? Jakby niezapraszanie dzieci automatycznie oznaczalo ze PM jest egocentryczna pusta lala ktora tylko marzy o tym zeby byc w centrum uwagi w swym "najpiekniejszym w zyciu" dniu. Uproszczenie! Isnieje jeszcze wiele posrednich rozwiazan. Np. moj slub byl bardzo kameralny i skromny, a zarazem "bezdzietny". Nikt z naszych gosci nie uznal tego za dziwne.
            • duchess85 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.08.12, 15:53
              > Ale dlaczego zaraz musi byc albo "show" albo tradycyjna impreza rodzinna z dzie
              > cmi? Jakby niezapraszanie dzieci automatycznie oznaczalo ze PM jest egocentrycz
              > na pusta lala ktora tylko marzy o tym zeby byc w centrum uwagi w swym "najpiekn
              > iejszym w zyciu" dniu.

              A która PM nie marzy o tym, żeby być w centrum uwagi? wink
              • kaga9 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 16.08.12, 20:52
                Ja! Fatalnie się czuję w roli atrakcji dnia. Naprawdę wszystkie PM mają osobowość gwiazdy i chcą być w centrum uwagi? Oj, nie sądzę...wink
          • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 08:09
            paul_ina napisała:

            > Mi się zawsze wydawało, że wesele to święto rodzinne, święto radości,

            czyli jak sie nie zaprasza namolnej rodziny, ktora nie umie czytac zaproszen, to juz nie jest swieto radosci? Tak podejrzewam ze optujace za wciskaniem "na chama" swoich wyjących małych stworzen generalnie nie maja znajomych i jedyne okazje do zabawy dla nich to wlasnie wesela...bo rodzina MUSI je zaprosic. Dlatego tak dyskredytujecie wesela gdzie goscmi sa DOBRANI znajomi.
            No nie ma wyjscia, rodzina staje pod sciana i zaprasza. Dlatego tak trzymacie sie tej remizowej tradycji gdzie dzieci biegaja miedzy zaproczonymi wódą wujkami.
            • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 11:47
              wydaje mi sie, ze wiekszosc kobiet, ktore tak mocno obstaje przy tym, ze dzieciak na weselu byc musi, to typowe matki polki z najwiekszym sukces na koncie w postaci urodzenia potomka. mieszkanki polski B, malo zarabiajace, ubierajace sie w tafty i tiule na wesele, bez innych imprez niz te weselne i komunijne.
              nie rozumiem jak mozna byc takim egoista, zeby brac dziecko na slub mimo wyraznego sprzeciwu PM. jesli kogos nie stac na opiekunke na jedna noc to nie robi sobie dziecka i tyle.
              • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:07
                niebieska.oktawia napisała:

                > wydaje mi sie, ze wiekszosc kobiet, ktore tak mocno obstaje przy tym, ze dzieci
                > ak na weselu byc musi, to typowe matki polki z najwiekszym sukces na koncie w p
                > ostaci urodzenia potomka. mieszkanki polski B, malo zarabiajace, ubierajace sie
                > w tafty i tiule na wesele, bez innych imprez niz te weselne i komunijne.

                otóż to. A na weselu musi byc rosol lany na zimny rozgortowany makaron i przasne przyspiewki, bo toto niczego innego nie zna, ruszac na parkiecie sie nie potrafi prócz żałosnych podrygów a'la święty Wit, nowosci sie obawia itd.
                • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:17
                  koniecznie z oczepinami i tymi wsiorskimi zabawami jak butelka miedzy nogami etc big_grin
                  • kolpik124 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:40
                    Z tego rozumowania wynika, że zwolenniczki imprez bezdzietnych to ą i ę niedopchnięte zimne sucze, którym wieczorny klubbing w wielkim mieście pomylił się z imprezą familijną i rautem dyplomatycznym big_grin

                    Jak to słoikom od razu na forum słoma wychodzi, kiedy odcinają się od swoich korzeni big_grin
                    • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:46
                      kolpik124 napisała:


                      > Jak to słoikom od razu na forum słoma wychodzi, kiedy odcinają się od swoich ko
                      > rzeni big_grin

                      rulez! big_grin
                    • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:49
                      kolpik124 napisała:

                      > Z tego rozumowania wynika, że zwolenniczki imprez bezdzietnych to ą i ę niedopc
                      > hnięte zimne sucze, którym wieczorny klubbing w wielkim mieście pomylił się z i
                      > mprezą familijną i rautem dyplomatycznym big_grin
                      >
                      > Jak to słoikom od razu na forum słoma wychodzi, kiedy odcinają się od swoich ko
                      > rzeni big_grin


                      sluchaj, to nie moja wina, ze nie znasz clubbingu, dyplomatycznych rautow, wernisazy itp a jedyna okazja do wystrojenia sie, sa sluby, chrzciny i komunie. niektore z tych "niedopchnietych suk" dlugo pracuja na swoj status zawodowy i prywatny, ale potrafimy tez zrozumiec, ze sa panie jak ty, ktorym wystarczy urodzenie dziecka i zlapanie meza.
                      gdybys nie zauwazyla, rozmowa jest o tym, ze wiocha jest przyprowadzanie bachora na slub mimo protestow PM.
                    • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 13:07
                      kolpik124 napisała:

                      > Z tego rozumowania wynika, że zwolenniczki imprez bezdzietnych to ą i ę niedopc
                      > hnięte zimne sucze, którym wieczorny klubbing w wielkim mieście pomylił się z i
                      > mprezą familijną i rautem dyplomatycznym big_grin
                      >
                      > Jak to słoikom od razu na forum słoma wychodzi, kiedy odcinają się od swoich ko
                      > rzeni big_grin

                      ja piernicze Ty tak naprawde? myslalam ze to dobry sarkazm jest ale racje ma Niebieska. Poza tym takie wulgary są właśnie charakterystycznie wsiurskie (nie mylić z wiejskim) - pierwsze pokolenie w miescie ew. córeczki ubeków.
                      • kolpik124 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 15:11
                        Widzę, że masz dobre rozeznanie środowiska big_grin
                        • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 15:22
                          wiem co chcialas udowodnic 5th elementowi swoja zlosliwoscia, ale sama dalas sobie pstryczka w nos. to, ze ty nie czytasz, drogi kolpiku, nie obserwujesz, nie oznacza, ze wszyscy zyja sobie bezrefleksyjnie.
                        • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 15:28
                          kolpik124 napisała:

                          > Widzę, że masz dobre rozeznanie środowiska big_grin

                          nie zyje w zlotej klatce i czasem nawet wdepne w g* leżące na ulicy, co nie znaczy, że na te ulice defekuje. Paniała?
                          • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 15:32
                            10/10 smile
                          • kolpik124 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 18:07
                            No i smród się niesie big_grin

                            Młodziutka jak widać jesteś big_grin
              • pole_koniczyny Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:44
                niebieska.oktawia napisała:

                jesli kogos nie stac na opiekunke na jedna noc to nie robi so
                > bie dziecka i tyle.

                Cóż, po pierwsze wesele to bardzo często jest większe przedsięwzięcie niż impreza na jedna noc. Nader często trzeba gdzieś na nie jechać, bo rodzina mieszka w innym mieście, czasem odległym. I nagle konieczność znalezienia opiekunki "na jedną noc" przeradza się w koniecznosć znalezienia kogoś, kto zostanie z dzieckiem na dwa dni z noclegiem. I to już daleko bardziej upierdliwe przedsięwzięcie. Po pierwsze nie każde dziecko dobrze znosi tak długą rozłąkę z rodzicami. Po drugie koszty takiej opieki są znacznie wyższe.
                Rozwala mnie takie wyliczanie na co kogo powinno być stać. Pojechanie do kogoś na wesele to jest droga impreza. Obowiązkowo prezent - kilkaset złotych, kwiaty czy ekwiwalent - kiladziesiąt złotych, dojazd na miejsce: taksówka jeśli w tym samym mieście albo benzyna do samochodu jeśli trzeba gdzieś dojechać - kilkadziesiąt do kilkuset złotych, opiekunka dla dziecka - kolejny wydatek. No na litość, nikt stózłotówkami nie sra.
                • pole_koniczyny Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:46
                  Nie upieram się, że trzeba koniecznie zapraszac dzieci na wesele, niech to będzie decyzja młodych, a ja jako gość na pewno bym ją uszanowała. Ale jednak trochę dystansu w tym zarządzaniu cudzą kasą i cudzym czasem.
                  • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:52
                    tylko, ze argument: "nie stac mnie na opiekunke" przewija sie w tym watku i w podobnych co jakis czas. to nie jest mnostwo pieniedzy i w porownaniu do innych wydatkow na dziecko, to sa wrecz symboliczne kwoty. no, ale. masz racje, ze sie nie zarzadza cudza kasa, tutaj akurat poszlam za daleko, faktycznie.
                    • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 13:08
                      niebieska.oktawia napisała:

                      > tylko, ze argument: "nie stac mnie na opiekunke" przewija sie w tym watku i w p
                      > odobnych co jakis czas. to nie jest mnostwo pieniedzy i w porownaniu do innych
                      > wydatkow na dziecko, to sa wrecz symboliczne kwoty. no, ale. masz racje, ze sie
                      > nie zarzadza cudza kasa, tutaj akurat poszlam za daleko, faktycznie.

                      ale tez nie zarządza sie czyjas imprezą przemieniajac ją z zabawy dla dorosłych w kinderbal z kaczuchami
                      • brzuchaczek Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 13:32
                        U mnie nigdy nie było takiego problemu w rodzinie ,skoro w zaproszeniu nie jest wymienione dziecko to znaczy ,że nie jest zaproszone i tyle .Ja lubię dzieci(choć ich nie posiadam ) ,bardzo ale jeśli chodzi o tego typu imprezy uważam ,że dzieci powinny zostać w domu (babcia,dziadek,ciocia,wujek ,opiekunka ,koleżanka itd jestem pewna ,że zawsze się ktoś znajdzie do pomocy i opieki nad pociechą) .Byłam na wielu weselach i na każdym ,absolutnie każdym dziecko było po opieką matek ,to one się nimi zajmowały ,nosiły na rekach ,bawiły ,przewijały ,usypiały (nie mówię ze to źle,ze matka się własnym dzieckiem zajmuje ) podczas gdy tatusiowie w najlepsze imprezowali ,nawet na chwilę nie przejmując obowiązków nad swoim dzieckiem .Niestety innej sytuacji nie widziałam,dlatego solidaryzując się z kobietami mówię dzieciom na weselu stop smile
                • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 13:25
                  > Rozwala mnie takie wyliczanie na co kogo powinno być stać.

                  Ależ nikt cię nie rozlicza, czy cię stać na opiekunkę do dziecka. Sama sobie powinnaś policzyć, czy cię stać. Jak nie - nie musisz jechać na wesele, prawda? Trudno, życie to nie same przyjemności. A dziecko - jakby nie parzeć - ogranicza.
                  • pole_koniczyny Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 15:44
                    deszcz.ryb napisała:

                    > > Rozwala mnie takie wyliczanie na co kogo powinno być stać.
                    >
                    > Ależ nikt cię nie rozlicza, czy cię stać na opiekunkę do dziecka. Sama sobie po
                    > winnaś policzyć, czy cię stać. Jak nie - nie musisz jechać na wesele, prawda? T
                    > rudno, życie to nie same przyjemności. A dziecko - jakby nie parzeć - ogranicza

                    Alez oczywiście - skoro mnie nie stać albo nie chcę na to wydawać pieniędzy to nie jadę na wesele. Na pewno nie postuluję zjawiania się z dzieckiem, jeśli organizatorzy imprezy sobie tego nie życzą. Natomiast staram się spojrzeć na problem z drugiej strony: zostawienie w domu dziecka, żeby się udać na wesle to po prostu nie zawsze musi być takie hop-siup organizacyjne i finansowe bo to nie jest wyjście na drinki do sąsiadów na kilka godzin. I tyle.
                    • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 19:46
                      >Natomiast staram się spojrzeć na probl
                      > em z drugiej strony: zostawienie w domu dziecka, żeby się udać na wesle to po p
                      > rostu nie zawsze musi być takie hop-siup organizacyjne i finansowe bo to nie je
                      > st wyjście na drinki do sąsiadów na kilka godzin. I tyle.

                      Ależ owszem. Tylko czyj to jest problem? Chyba nie młodych? To, niestety, rodzice, muszą być na to przygotowani. Już chyba piąty raz powtarzam w tym wątku: dziecko to ograniczenia - trzeba się liczyć z tym, że "przez nie" np. nie pojedzie się na wymarzoną wycieczkę, nie podejmie się świetnej pracy, która jednak wymaga częstych wyjazdów, czy nie pójdzie się na jedno czy drugie wesele. Takie życie po prostu. Czasem ma się takie zobowiązania, że po prostu nie da się zrobić tego, co by się chciało.

                      Poza tym wzburzyły mnie słowa jednej forumowiczki, która to radośnie napisała, jak to jej rodzice i rodzina wymusili jej udział w weselu [była tym niezaproszonym dzieckiem].
                      • hawa.etc Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 21:36
                        > Poza tym wzburzyły mnie słowa jednej forumowiczki, która to radośnie napisała,
                        > jak to jej rodzice i rodzina wymusili jej udział w weselu [była tym niezaproszo
                        > nym dzieckiem].

                        Prawda? Aż dziw, że można się chwalić takim burackim zachowaniem.
                      • pole_koniczyny Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 22:17
                        deszcz.ryb napisała:


                        > Ależ owszem. Tylko czyj to jest problem? Chyba nie młodych? To, niestety, rodzi
                        > ce, muszą być na to przygotowani. Już chyba piąty raz powtarzam w tym wątku: dz
                        > iecko to ograniczenia - trzeba się liczyć z tym, że "przez nie" np. nie pojedzi
                        > e się na wymarzoną wycieczkę, nie podejmie się świetnej pracy, która jednak wym
                        > aga częstych wyjazdów, czy nie pójdzie się na jedno czy drugie wesele.

                        Serio dziecko to ograniczenia??? I nie można wszędzie jeździć?
                        No patrz, dobrze że mi powiedziałaś, pomyślę dobrze zanim się zdecyduję na własne.

                        Jedyne co chciałam powiedzieć to to, że bratowa/szwagierka/ktokolwiek pytająca grzecznie czy jednak może przyjść z dzieckiem niekoniecznie jest
                        1.obłąkańczą matką, która ma pieluszkowe zapalenie mózgu i świata nie widzi poza potomstwem albo
                        2. patologią z Polski B , co sobie robi dzieci chociaż nie ma grosza przy duszy.

                        Nie trzeba się ani zgadzać na przyjście z dzieckiem ani nie trzeba z dziećmi zapraszać - moim zdaniem dzieci na weselu również nie są konieczne.
                        Ale nie jest fajnie twierdzić, że każda matka która mówi, ze przyjdzie z dzieckiem albo wcale jest przedstawicielką jakiejś podklasy ludzi.
                        Innymi słowy - róbta co chceta, ale więcej wyrozumiałości.
                        EOT z mojej strony.
                        • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 11:13
                          Hm - z twoich wypowiedzi wynika właśnie, że nie jesteś matką,która za wszelką cenę bierze dziecko na wesele - więc czemu wzięłaś moje słowa do siebie?

                          > Ale nie jest fajnie twierdzić, że każda matka która mówi, ze przyjdzie z dzieck
                          > iem albo wcale jest przedstawicielką jakiejś podklasy ludzi.

                          Tu się zgadzam - niektóre użytkowniczki tego forum strasznie chamsko się zachowały, wyzywając te matki od najgorszych. uncertain Buractwo i tyle.
                          • pole_koniczyny Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 18:55
                            deszcz.ryb napisała:

                            > Hm - z twoich wypowiedzi wynika właśnie, że nie jesteś matką,która za wszelką c
                            > enę bierze dziecko na wesele - więc czemu wzięłaś moje słowa do siebie?

                            Nie jestem bo w ogóle nie jestem matką wink i nie wzięłam raczej do siebie tylko chciałam naświetlić sprawę ze strony, która nie bardzo została poruszona w tym wątku: że istnieją pewne racjonalne powody dla zapraszania gości z dziećmi - wielu z nich ułatwia sie w ten sposób życie w znaczym stopniu. Podobnie jak istnieją bardzo racjonalne powody dla zapraszania bez dzieci. A tutaj jakoś szybko dyskusja zeszła na emocjonalne tony: wieśniary matkipolki kontra nowoczesne paniusie z miast wink
                            • deszcz.ryb Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 20:12
                              >A tutaj jakoś szybko d
                              > yskusja zeszła na emocjonalne tony: wieśniary matkipolki kontra nowoczesne pani
                              > usie z miast wink

                              No, niestety - buractwo z jednej i drugiej strony. A wystarczyłoby tylko trochę dobrej woli poobu stronach i ten wątek nie miałby racji bytu. wink
          • hawa.etc Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:13
            > Mi się zawsze wydawało, że wesele to święto rodzinne, święto radości, a nie ban
            > kiet u ambasadora. Ale może czasy się zmieniają, może dzisiejsze panny młode po
            > prostu chcą się tylko pokazać, odbyć show, a nie wspólnie z rodziną pobawić.

            No i to jest właśnie bład w rozumowaniu - wesele to impreza, która odbywa się z okazji ślubu. To jest jedyny warunek "weselności wesela", a nie to, że "czeba się wtedy pobawić z rodzinom". Para młoda zaprasza na swoje wesele ludzi, którzy są jej z jakichś względów bliscy, a cudze dzieci niekoniecznie spełniają ten warunek, nawet jeśli spełniony jest warunek pokrewieństwa.
      • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:19
        oj, zle nam zyczysz.
        oby nigdy dzieciak nie stal sie sednem mojego zycia. to jest zalosne i swiadczace o malych ambicjach.
        • 5th_element Re: Dzieci na weselu - rozpacz 14.08.12, 12:33
          niebieska.oktawia napisała:

          > oj, zle nam zyczysz.
          > oby nigdy dzieciak nie stal sie sednem mojego zycia. to jest zalosne i swiadcza
          > ce o malych ambicjach.

          Ty jak Ty ale jak dziecko takiej matki ma przekichane ;D
        • paul_ina Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 16:28
          niebieska.oktawia napisała:

          > oj, zle nam zyczysz.
          > oby nigdy dzieciak nie stal sie sednem mojego zycia. to jest zalosne i swiadcza
          > ce o malych ambicjach.

          Współczuję Tobie, Twojemu przyszłemu małżonkowi i ewentualnym przyszłym dzieciom. Masz nasrane w głowie i myślisz stereotypowo. Polecam ciekawy artykuł o takich, jak Ty:

          www.uwazamrze.pl/artykul/909451.html
          • niebieska.oktawia Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 16:56
            hahah. wybacz, ale artykuly z uwazamrze nie sa dla mnie wyrocznia, nie mowiac o tym, ze z linia programowa tego pisma jest mi nie po drodze i nawet jakbym chciala przeczytac, to nie moge, bo trzeba wykupic dostep a na to szkoda mi pieniedzy, zatem strescisz dlaczego to jest "ciekawy artykul o takich jak ja"?
            paul_ina napisała:


            >Masz nasrane w głowie

            swoim dzieciom i mezowi tez tak mowisz, jak sie z toba nie zgadzaja czy to moze pozostałości wyniesione z domu rodzinnego? kiss

      • oliwkowa75 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 16:27
        a potem na "Rozwód, co dalej?" wink

        PS
        Jeśli dzieci nie zostały uwzględnione w zaproszeniu, i sytuacja jest taka, że nie ma możliwości z kimś dziecka zostawić, to po prostu informuje się parę młodą, że na wesele się nie pójdzie. I tyle
      • oliwkowa75 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 15.08.12, 16:30
        >Oj panny młode, któregoś dnia - serdecznie życzę - zmienicie forum na Ciąża i Poród, a potem >Niemowlę i Małe Dziecko, i inaczej spojrzycie na sprawę.

        a potem na "Rozwód, co dalej?" wink

        PS
        Jeśli dzieci nie zostały uwzględnione w zaproszeniu, i sytuacja jest taka, że nie ma możliwości z kimś dziecka zostawić, to po prostu informuje się parę młodą, że na wesele się nie pójdzie. I tyle
    • floress Nie rozumiem 16.08.12, 12:42
      A jak było napisane zaproszenie? Było wyraźnie zaznaczone, że bez dzieci?
      Jeśli nie było, to ludzie potraktowali to po prostu jako zaproszenie rodzinne. I się nie dziwię. ślub to wydarzenie rodzinne, w którym uczestniczy rodzina. Dzieci też są częścią tej rodziny. Tak jak się zabiera dziecko na Wigilię, Wielkanoc czy imieniny cioci, tak samo na ślub.
      Akurat w sobotę idziemy na wesele. Nasz 4 miesięczny synek razem z nami. Nie wyobrażam sobie iść bez niego, bo:
      1. Jak już pisałam, to wydarzenie rodzinne. My tworzymy rodzinę, skoro idę z mężem, to i z dzieckiem.
      2. Wszędzie zabieram go ze sobą. Jak ma nauczyć się różnych zachowań społecznych, jeśli będzie cały czas siedział w domu? Dziecko uczy się poprzez obserwację. Jeśli teraz będzie uczestniczył w różnych wydarzeniach, to w przyszłości będzie potrafił się zachować w różnych sytuacjach. Od razu zaznaczę, że również impreza z alkoholem, muzyką itp. uczy. Dziecko widzi, że można wypić wino i nie być pijanym, nie robić burd czy nie leżeć pod stołem.
      3. Nie oczekuję żadnych atrakcji przeznaczonych specjalnie dla dzieci. To w mojej gestii jest zapewnieniu dziecku zajęcia, opieki i bezpieczeństwa. Również w mojej gestii jest takie zajęcie się dzieckiem, aby Państwo Młodzi ani pozostali goście nie musieli się skarżyć na uciążliwą obecność dziecka.
      4. Sama podczas własnego ślubu zakładałam, że goście przyjdą w komplecie. Nawet jeśli jakieś dziecko rozpłakałoby się nagle podczas przysięgi, nie uznałabym tego za katastrofę. Dobrze wychowany rodzic, w takiej sytuacji weźmie dziecko na ręce i wyjdzie z sali, żeby nie przeszkadzać. A Państwo Młodzi z uśmiechem na ustach wrócą do składania przysięgi.
      5. Dodam też, uprzedzając komentarze. Nie, nie zabieram dziecka na imprezy do klubu. Po prostu póki co, na takie nie chodzę. Ale wesele to coś zupełnie innego.
      6. Dziecko nie jest ograniczeniem. Ograniczeniem są osoby, które uważają że dziecko to kula u nogi i problem. Jeśli wszyscy podejdą do tematu naturalnie, dziecko jest po prostu częścią naszego życia i w niczym tego życia nie utrudnia.

      Ale jeśli dostałabym zaproszenie, w którym Państwo Młodzi wyraźnie zaznaczają, że dzieci nie zapraszają, to bym się do tego dostosowała i przyszła na sam ślub. Ewentualnie na godzinę na wesele, a potem do domu. Tylko czy Państwo Młodzi wolą, żeby po sali biegały dzieci, czy żeby sala wyludniła się po godzinie, bo rodzice wrócą do swoich dzieci. Z ekonomicznego punktu widzenia, nie opłaca się druga opcja. Bo zapłacić trzeba za osoby, które nie zjedzą tego, co wykupione, a miejsce zajmą.
      • duchess85 Re: Nie rozumiem 16.08.12, 14:38
        > 2. Wszędzie zabieram go ze sobą. Jak ma nauczyć się różnych zachowań społecznyc
        > h, jeśli będzie cały czas siedział w domu? Dziecko uczy się poprzez obserwację.
        > Jeśli teraz będzie uczestniczył w różnych wydarzeniach, to w przyszłości będzi
        > e potrafił się zachować w różnych sytuacjach. Od razu zaznaczę, że również impr
        > eza z alkoholem, muzyką itp. uczy. Dziecko widzi, że można wypić wino i nie być
        > pijanym, nie robić burd czy nie leżeć pod stołem.

        Jesteś pewna, że czteromiesięczne dziecko się tego nauczy na weselu?...

        Co do głównego tematu, ani ja ani narzeczony dzieci nie lubimy, denerwują nas nawet na zwykłej mszy. Więc chyba mamy prawo wyraźnie powiedzieć gościom, że nie życzymy sobie ich dzieci na naszym ślubie? Bo z tego wątku wynika, że ci, którzy tych dzieci nie chcą, to jakieś potwory nie rozumiejące wagi rodziny i imprez rodzinnych uncertain Akurat u nas dużo więcej będzie przyjaciół niż rodziny (mam nadzieję smile)
        • 5th_element Re: Nie rozumiem 16.08.12, 15:10
          duchess85 napisała:

          > > 2. Wszędzie zabieram go ze sobą. Jak ma nauczyć się różnych zachowań społ
          > ecznyc
          > > h, jeśli będzie cały czas siedział w domu? Dziecko uczy się poprzez obser
          > wację.


          > Jesteś pewna, że czteromiesięczne dziecko się tego nauczy na weselu?...

          ludzie teraz ucza języków obcych dzieci dwuletnie (pomijam syt. gdzie dziecko wychowuje sie w rodzinie dwujęzycznej). To nic, że przez taką nauke cala reszta gawiedzi ma skopaną imprezę, która zamienia się w kinderbal. To nic.
        • floress Re: Nie rozumiem 16.08.12, 15:35
          duchess85 napisała:

          > Jesteś pewna, że czteromiesięczne dziecko się tego nauczy na weselu?...

          Jestem całkowicie pewna. Dziecko uczy się powtarzając. Nie dziwię się, że niektórzy narzekają na weselu na wrzeszczące i biegające wszędzie dzieci. Te dzieci być może pierwszy raz w życiu są na weselu. Nigdy nie były na takiej imprezie, to skąd mają wiedzieć jak się zachować? To tak samo, jakby powiedzieć, że do noworodka nie trzeba mówić, bo on i tak nic nie rozumie.

          >Więc chyba mamy prawo wyraźnie powiedzieć gościom, że nie życzymy sobie ich dzieci na naszym ślubie? Bo z tego wątku wynika, że ci, którzy tych dzieci nie chcą, to jakieś potwory nie rozumiejące wagi rodziny i imprez rodzinnych

          Pewnie, że macie prawo. I goście powinni to uszanować. Jednak zrozum też tych, którzy mają inny pogląd.

          5th_element napisała:

          > ludzie teraz ucza języków obcych dzieci dwuletnie (pomijam syt. gdzie dziecko wychowuje sie w rodzinie dwujęzycznej). To nic, że przez taką nauke cala reszta gawiedzi ma skopaną imprezę, która zamienia się w kinderbal. To nic.

          Akurat najlepszy wiek do nauki języka, to wiek niemowlęcy. Mówiąc do dziecka w innym języku, nauczy się ono jego mimowolnie. Tak jak swojego ojczystego. W jakim języku będzie się mówić do dziecka, takiego będzie używać.
          Co do drugiej części Twojej wypowiedzi. Nie widzę powodu, dla którego goście mają mieć skopaną imprezę z powodu obecności dzieci. Czy babcie i dziadkowie też psują imprezę, bo zamienia się ona w sanatoryjny fajf?
          • duchess85 Re: Nie rozumiem 16.08.12, 15:50
            > >Więc chyba mamy prawo wyraźnie powiedzieć gościom, że nie życzymy sobie ic
            > h dzieci na naszym ślubie? Bo z tego wątku wynika, że ci, którzy tych dzieci ni
            > e chcą, to jakieś potwory nie rozumiejące wagi rodziny i imprez rodzinnych
            >
            > Pewnie, że macie prawo. I goście powinni to uszanować. Jednak zrozum też tych,
            > którzy mają inny pogląd.

            Ależ ja szanuję inne poglądy. Dziwi mnie tylko oburzenie niektórych, że przecież wesele to impreza rodzinna i dzieci być powinny, a jak ktoś ich nie chce, to ja się obrażam i nie idę. To tak jakbym ciągnęła na wszystkie imprezy męża (narzeczonego), bo przecież to rodzina, mimo że nikt go nie zapraszał.

            > 5th_element napisała:
            >
            > > ludzie teraz ucza języków obcych dzieci dwuletnie (pomijam syt. gdzie dzi
            > ecko wychowuje sie w rodzinie dwujęzycznej). To nic, że przez taką nauke cala r
            > eszta gawiedzi ma skopaną imprezę, która zamienia się w kinderbal. To nic.
            >
            > Akurat najlepszy wiek do nauki języka, to wiek niemowlęcy. Mówiąc do dziecka w
            > innym języku, nauczy się ono jego mimowolnie. Tak jak swojego ojczystego. W jak
            > im języku będzie się mówić do dziecka, takiego będzie używać.

            Nie wiem o co chodziło dokładnie, ale akurat z racji wykształcenia wiem, że bilingwizm dzieci ma zarówno plusy jak i minusy (np. jąkanie), więc nie jest to do końca takie super.

            • floress Re: Nie rozumiem 16.08.12, 17:54
              duchess85 napisała:

              >To tak jakbym ciągnęła na wszystkie imprezy męża (narzeczonego), bo przecież to rodzina, mimo że nikt go nie zapraszał.

              Poszłabyś na wesele, na które zostałaś zaproszona bez męża?

              > Nie wiem o co chodziło dokładnie, ale akurat z racji wykształcenia wiem, że bilingwizm dzieci ma zarówno plusy jak i minusy (np. jąkanie), więc nie jest to do końca takie super.

              Oczywiście, jak wszystko. Znam wiele dzieci, które są dwujęzyczne i się świetnie rozwijają, w wieku 2 lat potrafią rozróżnić oba języki.

              deszcz.ryb napisała:

              > Hahahahaha. CZTEROMIESIĘCZNE dziecko? Taki dzieciak to tylko leży i guga, a później robi w pieluchę. Chyba przeceniasz zdolności poznawcze swojego dzieciaka.
              Jak będzie miał sześć miesięcy, to zapewne będzie posługiwał się biegle nożem i widelcem? smile

              Mylisz się. Wystarczy zestawić ze sobą dwoje dzieci. Jedno, których rodzice uważają, że takie dziecko tylko leży i nic nie rozumie, więc tak je też traktują. I drugie, którego rodzice mówią do niego, pokazują mu świat, cały czas mają z dzieckiem kontakt. Różnica w rozwoju takich dzieci jest kolosalna.
              Widzę to po swoim dziecku, które wymawia pojedyncze sylaby, powtarza gesty, które ja wykonuję, a mając 3,5 miesiąca zaczęło siadać.
              I nie, nie chcę wychować małego geniusza. Daleko mi do tego. Nie zajmuję się dzieckiem po to, aby coś osiągnąć. Po prostu zachowuję się tak, jak moi rodzice zachowywali się w stosunku do swoich dzieci. Dla mnie to naturalne, że mówię do dziecka, opowiadam mu wszystko, co robię, pokazuję mu różne rzeczy, bawię się z nim i nawet gdy gotuję obiad, mówię mu wszystko, co akurat robię. Opinia fachowców - dziecko jest co najmniej dwa miesiące do przodu.

              >Czy chciałabyś, żeby kilkulatki prowadziły przy stole wyrafinowaną konwersację np. o jakości lemoniady, którą piją?

              O nie, nie. Zdecydowanie nie chciałabym. Dziecko ma być dzieckiem. Ale nie musi wybałuszać oczu na widok zastawionego jedzeniem stołu, latać po całej sali z brudnymi od kremu rękoma, tudzież płakać po kątach, bo nigdy nie miało do czynienia z większą ilością osób i jest przerażone tym.
          • deszcz.ryb Re: Nie rozumiem 16.08.12, 15:53
            > > Jesteś pewna, że czteromiesięczne dziecko się tego nauczy na weselu?...
            >
            > Jestem całkowicie pewna.

            Hahahahaha. CZTEROMIESIĘCZNE dziecko? Taki dzieciak to tylko leży i guga, a później robi w pieluchę. Chyba przeceniasz zdolności poznawcze swojego dzieciaka. Jak będzie miał sześć miesięcy, to zapewne będzie posługiwał się biegle nożem i widelcem? smile

            >Te dzieci
            > być może pierwszy raz w życiu są na weselu. Nigdy nie były na takiej imprezie,
            > to skąd mają wiedzieć jak się zachować?

            Wtedy - jeżeli mają zapędy do biegania po całej sali [bo w sumie nic więcej kilkuletni dzieciak nie uskutecznia] - matka albo ojciec biorą je za rękę i prowadzają, pilnując, żeby nie wbiegły pod tańczących, tańczą z nimi, karmią przy stole itp. Nie bardzo widzę, jak inaczej miałyby "zachowywać" się te dzieci? Czy chciałabyś, żeby kilkulatki prowadziły przy stole wyrafinowaną konwersację np. o jakości lemoniady, którą piją? wink Naprawdę niewiele trzeba, żeby kilkulatek "dobrze się zachowywał" na imprezie, na której nigdy nie był.

            > Akurat najlepszy wiek do nauki języka, to wiek niemowlęcy. Mówiąc do dziecka w
            > innym języku, nauczy się ono jego mimowolnie.

            Tak, ale to trzeba uskuteczniać regularnie, bez przerwy i przez całe dzieciństwo. Mitem jest to, że wystarczy posłanie dzieciaka na godzinę dwa razy w tygodniu na "lekcje" angielskiego.

            > Co do drugiej części Twojej wypowiedzi. Nie widzę powodu, dla którego goście ma
            > ją mieć skopaną imprezę z powodu obecności dzieci. Czy babcie i dziadkowie też
            > psują imprezę, bo zamienia się ona w sanatoryjny fajf?

            Bo to naprawdę zależy - głównie od rodziców tych dzieci. Ja miałam na ślubie i weselu trzech kilkumiesięczniaków i nie przeszkadzały w ogóle. Chyba nie płakały [a jak płakały, to rodzice je wynosili z kościoła czy sali]. Z kolei był tu wątek o tym, że na czyimś ślubie w małym kościółku jakiś niemowlak darł się przez pół mszy.

            A kilkulatki czasem są niedopilnowane i biegają po całej sali bez jakiegokolwiek nadzoru [to naturalne, bo takie dzieci szybko się nudzą], co może być niebezpieczne - bo wystarczy, że taki dzieciak zderzy się z tańczącą parą i nieszczęście gotowe. Przy domach weselnych są często oczka wodne - na forum był wątek o tym, jak taki dzieciak wpadł do wody i ledwo go odratowano. Przy czym, jak mówię - zachowanie dzieci zależy od rodziców.

            A większych dzieci często się nie zaprasza z prozaicznego powodu - bo zajmują miejsce, które mogliby w innym przypadku zająć bliscy przyjaciele albo wręcz ulubiona rodzina młodych. Bo jeżeli ktoś przyjaźni się z jakąś dorosłą parą, to już niekoniecznie musi przyjaźnić się z dziećmi tej pary, prawda?
            • duchess85 Re: Nie rozumiem 16.08.12, 15:55
              deszcz.ryb napisała:

              > > > Jesteś pewna, że czteromiesięczne dziecko się tego nauczy na weselu
              > ?...
              > >
              > > Jestem całkowicie pewna.
              >
              > Hahahahaha. CZTEROMIESIĘCZNE dziecko? Taki dzieciak to tylko leży i guga, a póź
              > niej robi w pieluchę. Chyba przeceniasz zdolności poznawcze swojego dzieciaka.
              > Jak będzie miał sześć miesięcy, to zapewne będzie posługiwał się biegle nożem i
              > widelcem? smile

              Właśnie o to mi chodziło... Ale że nie mam dzieci i nie mam pojęcia o ich rozwoju, postanowiłam się nie wymądrzać. wink
            • floress Re: Nie rozumiem 16.08.12, 18:06
              deszcz.ryb napisała:

              > Tak, ale to trzeba uskuteczniać regularnie, bez przerwy i przez całe dzieciństw
              > o. Mitem jest to, że wystarczy posłanie dzieciaka na godzinę dwa razy w tygodni
              > u na "lekcje" angielskiego.

              Ależ oczywiście. Regularność to podstawa. I na tej samej zasadzie działa uczenie dziecka zachowań społecznych smile

              > Bo to naprawdę zależy - głównie od rodziców tych dzieci.

              Dokładnie. Ale nie zakładajmy z góry, że wszystkie dzieci mają nieodpowiedzialnych rodziców i wszystkie dzieci są niemile widziane na ślubie.

              > A większych dzieci często się nie zaprasza z prozaicznego powodu - bo zajmują m
              > iejsce, które mogliby w innym przypadku zająć bliscy przyjaciele albo wręcz ulu
              > biona rodzina młodych.

              Przepraszam, ale ten argument jest co najmniej niegrzeczny. Skoro moja siostra jest moją siostrą, to rozumiem, że zaproszę ją bez męża, bo zajmie miejsce, które mogłaby zająć moja koleżanka. Też bez męża.

              deszcz.ryb napisała:

              > Na zaproszeniu NIE MUSI być zaznaczone, że bez dzieci. Jeżeli masz na zaproszen
              > iu napisane np. Hanna i Krzysztof Kowalscy, to znaczy, że zaproszeni są TYLKO H
              > anna i Krzysztof, BEZ Jasia i Ani.

              Oj niekoniecznie. Wiele osób uznaje, że Hanna i Krzysztof, to Hanna i Krzysztof z dziećmi. Sprawdziłam swoje zaproszenie na sobotnie wesele. Dziecko nie zostało wymienione, niemniej jest zaproszone. Jak dwadzieścioro parę innych dzieci, które będą na tym weselu.

              >To malutkie dziecko, które moim zdaniem niczego się nie nauczy. Twoje rozumowanie miałoby sens, gdyby twoje dziecko miało, powiedzmy, koło roku. Przyznam, że ja bym tak małego dziecka na wesele nie brała, bo bałabym się, że sie przestraszy hałasu. Poza tym wolałabym się sama pobawić i pohulać, a nie zajmować się dzieckiem. Ale jak wolisz.

              O nauce już pisałam smile A co do zabawy. Ależ ja zamierzam się bawić. Inaczej niż gdy nie miałam dziecka, owszem. Ale jak się człowiek decyduje na dziecko, to również zdaje sobie sprawę z tego, że już zawsze będzie inaczej. To jak z małżeństwem (związkiem). Gdy się jest singlem, to się człowiek inaczej bawi, niż gdy ma partnera.

              > A dla mnie to prawie to samo - tu i tu pije się alkohol i siedzi do późnej nocy

              Ale alkohol jest dla ludzi i nie trzeba tego ukrywać przed dzieckiem. A jak raz dziecko pójdzie później spać, albo pośpi w wózku, to nic się nie stanie. My akurat mamy pokój na miejscu i dziecko jak będzie chciało spać, to będzie w łóżeczku turystycznym z elektroniczną nianią, a ja co jakiś czas będę do niego zaglądać.

              >Jednak dziecko to jest jakieś utrudnienie, i nie ma co zamykać na to oczu.

              A tam smile Dla chcącego nic trudnego.

              > Goście weselnie NIE składają się z rodziców malutkich dzieci

              Ale mówimy akurat o tych gościach, którzy te dzieci mają.

              • deszcz.ryb Re: Nie rozumiem 16.08.12, 20:10
                > Przepraszam, ale ten argument jest co najmniej niegrzeczny. Skoro moja siostra
                > jest moją siostrą, to rozumiem, że zaproszę ją bez męża, bo zajmie miejsce, któ
                > re mogłaby zająć moja koleżanka. Też bez męża.

                Czy widzisz różnicę między mężem a dzieckiem? Bo chyba nie bardzo.

                > Oj niekoniecznie. Wiele osób uznaje, że Hanna i Krzysztof, to Hanna i Krzysztof
                > z dziećmi. Sprawdziłam swoje zaproszenie na sobotnie wesele. Dziecko nie zosta
                > ło wymienione, niemniej jest zaproszone. Jak dwadzieścioro parę innych dzieci,
                > które będą na tym weselu.

                W takim razie nie popisali się młodzi, którzy powinni wymienić dziecko w zaproszeniu [zgodnie z sv na taką imprezę przychodzą tylko osoby wymienione w zaproszeniu] - przez to, że dzieci są niewymienione, można tę sytuację różnie rozumieć. Gdybym ja miała taką sytuację, to poszłabym bez dziecka, bo nie dopytywałabym się, czy dziecko jest zaproszone [chyba, że dziecko zostałoby zaproszone ustnie].

                No i nie ma tak, że "wiele osób uznaje". Widocznie wiele osób musi się wiele nauczyć o zasadach savoir-vivre'u.

                > O nauce już pisałam smile A co do zabawy. Ależ ja zamierzam się bawić. Inaczej niż
                > gdy nie miałam dziecka, owszem. Ale jak się człowiek decyduje na dziecko, to r
                > ównież zdaje sobie sprawę z tego, że już zawsze będzie inaczej. To jak z małżeń
                > stwem (związkiem). Gdy się jest singlem, to się człowiek inaczej bawi, niż gdy
                > ma partnera.

                Ale to jest jednak niepotrzebne utrudnianie sobie życia. Jak już będę miała swoje dziecko, to nawet na wesela, na które będę zaproszona z nim, będę [w miarę możliwości] chodzić bez niego. Dziecko nie będzie do mnie przyrośnięte i naprawdę nie widzę powodu, żeby je wszędzie ze sobą ciągać. Też jestem człowiekiem i też mam prawo do zabawy - z alkoholem, zupełnie tak samo, jak bez dziecka. Nie chcę, żeby dziecko mnie definiowało jako człowieka.

                > Ale alkohol jest dla ludzi i nie trzeba tego ukrywać przed dzieckiem. A jak raz
                > dziecko pójdzie później spać, albo pośpi w wózku, to nic się nie stanie.

                Tak, ale wybacz - mimo, że masz tak mądrego CZTEROMIESIĘCZNIAKA, to założę się, że jeszcze dłuuuugoo nie zrozumie, o co chodzi z tym alkoholem. tongue_out To raczej kwestia lat.

                > > Goście weselnie NIE składają się z rodziców malutkich dzieci
                >
                > Ale mówimy akurat o tych gościach, którzy te dzieci mają.

                Tak, ale ty roztoczyłaś apokaliptyczną wizję, jak to stoły weselne się wyludnią, kiedy matki dzieci tłumnie ruszą do domu nakarmić swoje pociechy tongue_out [swoją drogą, osoby, które tak robią, postępują niegrzecznie, bo skoro przyjmują zaproszenie, to gospodarze mają prawo spodziewać się, że goście zostaną przez jakiś czas na przyjęciu, a nie ulotnią się po godzinie]. A u mnie były raptem trzy niemowlaki - nawet, gdyby założyć, że wszyscy rodzice poszliby do domu, to ubytek 6 osób nie jest czymś zauważalnym przy 120 zaproszonych gościach. W innych rodzinach i na innych weselach te proporcje są pewnie nieco inne, ale nigdy nie będzie aż tylu niemowląt na jednym weselu, żeby po wyjściu wszystkich rodziców stoły się wyludniły. wink
                • floress Re: Nie rozumiem 17.08.12, 11:27
                  deszcz.ryb napisała:


                  > W takim razie nie popisali się młodzi, którzy powinni wymienić dziecko w zaproszeniu [zgodnie z sv na taką imprezę przychodzą tylko osoby wymienione w zaprosz
                  > eniu] - przez to, że dzieci są niewymienione, można tę sytuację różnie rozumieć

                  A owszem. Powinni wymienić. Ja wymieniałam wszystkich członków rodziny, bo nawet miesięczne dziecko jest odrębną osobą. Ale dzieci są zaproszone, sami młodzi dopytywali się o nie.

                  > Ale to jest jednak niepotrzebne utrudnianie sobie życia.

                  Nie dla mnie. Jak już pisałam, tak samo można napisać o partnerze. A alkoholu nie trzeba sobie odmawiać, no chyba, że ktoś na weselu upija się i bez tego nie ma zabawy. Ja piję wino i moje dziecko nie ucierpi na tym ani trochę. W domu do obiadu też piję i nie widzę powodu, dla którego miałabym to ukrywać przed dzieckiem.

                  > Tak, ale wybacz - mimo, że masz tak mądrego CZTEROMIESIĘCZNIAKA, to założę się,
                  > że jeszcze dłuuuugoo nie zrozumie, o co chodzi z tym alkoholem. tongue_out To raczej k
                  > westia lat.

                  Oczywiście, ale tak samo nie rozumie, dlaczego myję mu dziąsełka, mimo że nie ma zębów jeszcze.

                  > Tak, ale ty roztoczyłaś apokaliptyczną wizję, jak to stoły weselne się wyludnią
                  > , kiedy matki dzieci tłumnie ruszą do domu nakarmić swoje pociechy

                  Mi nie chodziło o wyludnienie całej sali, tylko o kwestię zajmowania miejsca. Argument, że nie zapraszam dzieci, bo zajmują miejsce. Pokazałam, że zaproszenie rodziców malutkiego dziecka, którzy przyjdą na krótko, jest również niepotrzebnym zajmowaniem miejsca.
                  Ale wyludnienie sali byłoby możliwe. Na przykład na weselu, na które jutro idziemy, dokładnie wszyscy młodzi mają malutkie dzieci. Jakieś trzydzieści parę osób, połowa gości smile


                  Dodam raz jeszcze, jeśli chodzi o meritum tej dyskusji. Jeśli goście zaproszeni są bez dzieci, to należy się do tego dostosować i dzieci absolutnie nie zabierać.
                  Jednak jeśli chodzi o sam fakt zapraszania czy też nie dzieci, ja jestem za zapraszaniem. Bo dzieci są członkiem rodziny i powinny w wydarzeniach rodzinnych uczestniczyć.
                  Amen
          • 5th_element Re: Nie rozumiem 17.08.12, 10:53
            > 5th_element napisała:
            >
            > > ludzie teraz ucza języków obcych dzieci dwuletnie (pomijam syt. gdzie dzi
            > ecko wychowuje sie w rodzinie dwujęzycznej). To nic, że przez taką nauke cala r
            > eszta gawiedzi ma skopaną imprezę, która zamienia się w kinderbal. To nic.
            >
            > Akurat najlepszy wiek do nauki języka, to wiek niemowlęcy. Mówiąc do dziecka w
            > innym języku, nauczy się ono jego mimowolnie. Tak jak swojego ojczystego. W jak
            > im języku będzie się mówić do dziecka, takiego będzie używać.
            > Co do drugiej części Twojej wypowiedzi. Nie widzę powodu, dla którego goście ma
            > ją mieć skopaną imprezę z powodu obecności dzieci. Czy babcie i dziadkowie też
            > psują imprezę, bo zamienia się ona w sanatoryjny fajf?

            napisałam wyraźnie o nauce a nie o WYCHOWANIU w rodzinie dwujezycznej. Zakładam nauke dla dziecka, ktorego rodzice NIE MOWIA w jezyku, ktorego ucza swoje dziecko (uczą: ergo posyłają na lekcje). I tu taka nauka idzie psu w ...
      • deszcz.ryb Re: Nie rozumiem 16.08.12, 16:14
        > A jak było napisane zaproszenie? Było wyraźnie zaznaczone, że bez dzieci?

        Na zaproszeniu NIE MUSI być zaznaczone, że bez dzieci. Jeżeli masz na zaproszeniu napisane np. Hanna i Krzysztof Kowalscy, to znaczy, że zaproszeni są TYLKO Hanna i Krzysztof, BEZ Jasia i Ani.

        > 2. Wszędzie zabieram go ze sobą. Jak ma nauczyć się różnych zachowań społecznyc
        > h, jeśli będzie cały czas siedział w domu? Dziecko uczy się poprzez obserwację.
        > Jeśli teraz będzie uczestniczył w różnych wydarzeniach, to w przyszłości będzi
        > e potrafił się zachować w różnych sytuacjach. Od razu zaznaczę, że również impr
        > eza z alkoholem, muzyką itp. uczy. Dziecko widzi, że można wypić wino i nie być
        > pijanym, nie robić burd czy nie leżeć pod stołem.

        No dobrze. Ogólnie to się z tobą zgadzam [o ile twoje dziecko jest zapraszane na takie imprezy]. Tylko... to wciąż czteromiesięczniak. big_grin To malutkie dziecko, które moim zdaniem niczego się nie nauczy. Twoje rozumowanie miałoby sens, gdyby twoje dziecko miało, powiedzmy, koło roku. Przyznam, że ja bym tak małego dziecka na wesele nie brała, bo bałabym się, że sie przestraszy hałasu. Poza tym wolałabym się sama pobawić i pohulać, a nie zajmować się dzieckiem. Ale jak wolisz.

        >Dobrze wychowany rodzic, w takiej sytuacji weźmie dziecko na
        > ręce i wyjdzie z sali, żeby nie przeszkadzać.

        Żeby tylko tacy rodzice byli! big_grin [i młodzi też!] Wtedy naprawdę nie byłoby się o co kłócić. wink

        > 5. Dodam też, uprzedzając komentarze. Nie, nie zabieram dziecka na imprezy do k
        > lubu. Po prostu póki co, na takie nie chodzę. Ale wesele to coś zupełnie innego

        A dla mnie to prawie to samo - tu i tu pije się alkohol i siedzi do późnej nocy. To też oczywiście zalezy od wesela i od gości [bo są wesela prawie albo bezalkoholowe, a są i ciężkie popijawy], ale generalnie dla mnie wesele to impreza dla dorosłych.

        > 6. Dziecko nie jest ograniczeniem. Ograniczeniem są osoby, które uważają że dzi
        > ecko to kula u nogi i problem. Jeśli wszyscy podejdą do tematu naturalnie, dzie
        > cko jest po prostu częścią naszego życia i w niczym tego życia nie utrudnia.

        To też zależy od podejścia - bo jak mówię - ja wolałabym się na weselu wybawić, a nie zajmować się dzieckiem. Jednak dziecko to jest jakieś utrudnienie, i nie ma co zamykać na to oczu.

        >Tylko czy Państwo Młodzi w
        > olą, żeby po sali biegały dzieci, czy żeby sala wyludniła się po godzinie, bo r
        > odzice wrócą do swoich dzieci. Z ekonomicznego punktu widzenia, nie opłaca się
        > druga opcja. Bo zapłacić trzeba za osoby, które nie zjedzą tego, co wykupione,
        > a miejsce zajmą.

        Bez przesady. Goście weselnie NIE składają się z rodziców malutkich dzieci. tongue_out Argument nietrafiony kompletnie. smile
        • rudzielec_8 Re: Nie rozumiem 16.08.12, 17:54
          Przeczytałam post autorki wątku. Pytanie brzmiało, czy wpraszanie się z dziećmi na wesele jest ok? A tu toczy się dyskusja na temat: wesele jako impreza rodzinna i dzieci muszą być, że na zaproszeniu powinno się napisać BEZ DZIECI ( trochę przegięcie, jak jest napisane Anna i Adam to przychodzą Anna i Adam - chyba jasne...). Wszystkie oburzone dziewczyny, które twierdzą, że jak można zaprosić je bez ich dzieci nie zwróciły uwagi na pytanie czy wpraszanie się jest grzeczne? A nie jest. Bez dwóch zdań. Sama miałam taką sytuację i mam uraz do tych gości, którzy zresztą na co dzień nie utrzymują z nami kontaktu.
          Sama lubię dzieci i spodziewam się własnego. Na wesele ich nie zapraszałam ze względu na chociażby ograniczoną ilość miejsc w lokalu. Wolałam zaprosić przyjaciół niż dziecko, którego prawie nie znam i które po kilku godzinach opuści wesele bądź zostanie puszczone samopas przez mamę, aja będę musiała się martwić czy sobie nie zrobi krzywdy ( byłam nie raz świadkiem ). Niestety, nie wszyscy uszanowali moją decyzję i miałam kłopot. Może uznano mnie za niegrzeczną, jednak Ci, którzy bezczelnie "wprosili" się z dziećmi też do taktownych nie należeli...
        • raszefka Re: Nie rozumiem 17.08.12, 19:12
          deszcz.ryb napisała:

          > >
          >
          > Na zaproszeniu NIE MUSI być zaznaczone, że bez dzieci. Jeżeli masz na zaproszen
          > iu napisane np. Hanna i Krzysztof Kowalscy, to znaczy, że zaproszeni są TYLKO H
          > anna i Krzysztof, BEZ Jasia i Ani.
          >
          > >

          A gdyby to nie było oczywiste, można wybrnąć w sposób, jaki wybrał mój eks. Chodziło o niemile widziane nastoletnie kuzynki, których rodzice byli zaproszeni na wesele. Dziewczyny dostały osobne zaproszenie wyłącznie ślubne.
          • raszefka A w ogóle to... 17.08.12, 19:21
            ...nie zabieram mojej córki na wesela, chyba że jest wyraźnie ujęta w zaproszeniu (i za każdym razem mnie wzrusza, że ktoś o niej pomyslał). Aczkolwiek za każdym, razem kiedy zapraszana jestem z "osobą towarzyszącą" mam ochotę odwdzięczyć się dowcipnisiom... Zoś byłaby zachwycona.

            Natomiast jej obecność na ślubach jest dla mnie bezdyskusyjna. Zabieram zawsze.
    • manka_222 Re: Dzieci na weselu - rozpacz 22.08.12, 15:04
      Mam podobną sytuację, rozdawałam zaproszenia dla dorosłych, bez informacji " z dziećmi". Część rodziny zareagowała dobrze, część uniosła się honorem. Nie chodzi o to, że nie lubię dzieci i nie chcę żeby mi płakały na ślubie. Bardzo lubię dzieci i chciałabym, żeby było ich tam jak najwięcej. Chodzi o sprawę oczywistą - kasę. W moim przypadku dzieci liczone są jak dorośli. Niestety, tak się składa, ze w mojej rodzinie dzieci jest od cholery w różnym wieku (ok. 30-40). To, że musiałabym się dopytywać w nieskończoność ile tych dzieci ostatecznie będzie to jedno, ale druga rzecz to fakt, że większość tych małych gości zostałaby odwieziona do domów jeszcze przed oczepinami, a ja niestety nie mam stawki "do oczepin" i "do końca wesela". Bywa tak, że ludzie nie zastanawiają się nawet, że za dziecko koszt jest taki sam jak za osobę dorosłą.
      Jeśli obawiasz się, że kogoś urazisz mówiąc, ze dzieci nie były brane pod uwagę to niesłusznie, szczególnie w przypadku znajomych i przyjaciół. U mnie akurat poszło samo, o tym, ze dzieci nie są proszone powiedziałam tylko 2 osobom w rodzinie, reszta już wiedziała o tym fakcie zanim do nich dotarłam z zaproszeniem bo ploteczka się już dawno rozniosła.
      To jest Twoje wesele i Ty decydujesz kogo zapraszasz, najważniejsze, żeby atmosfera była dobra, lepiej uprzedzić ludzi wcześniej, niż później przeżywać przykre sytuacje. Jeśli ktoś się obrazi to jest problem tej osoby nie Twój.
      Jeszcze jedna rzecz odnośnie dzieci, z którą się nie zgadzam i taktuję jako wymysł, aby wyciągnąć więcej kasy za salę weselną, czyli atrakcje dla maluchów. Wesele to nie jest plac zabaw, to jest oficjalna uroczystość, wiadomo, ze może okazać się niesamowicie nudna dla dzieci, ale trudno.. Piszę o tym, bo tak się składa, że jeden z gości mi odmówił właśnie dlatego, że sala nie jest dostosowana do pobytu dzieci...
    • ula_la_25 [...] 26.06.14, 14:27
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kisanecki Re: Dzieci na weselu - rozpacz 01.07.14, 11:05
      niestety powszechne zjawisko - ponoć samemu zacznie się to robić - gdy już będą bachory wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka