Mam problem. Jak odwieźć narzeczoną od pomysłu zorganizowania wesela bez alkoholu?
Próbowałem przekonywać, że i owszem to ""nasza" uroczystość, ale równie ważne jest to jak się będą bawili goście. Że nie należy traktować ich jak dzieci i wprowadzać zakazy. Że trzeba mieć nadzieję, że nikt się nie upije i nie zepsuje zabawy innym, ale tego nie jesteśmy w stanie zagwarantować. Nie udało mi się tym jej przekonać. Nawet to, że pewnie goście przywiozą swój alkohol i będą po kryjomu spożywać po szatniach czy buduarach jej nie przekonało. Nie mam już argumentów więc powoli ulegam jej wizji wesela. Kurczę niby bzdura, ale już nerwy wysiadają

(((