Dodaj do ulubionych

czy moge to zataić przed księdzem?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 15:35
wiem, że to może być śmieszne dla was, ale dla mnie to dość istotne. chodzi o
to, że ksiądz pyta się podczas rozmowy duszpasterskiej czy chcemy mieć dzieci
ponieważ to jeden z warunków zawarcia związku małżeńskiego. a my nie chcemy
mieć dzieci. nigdy. jeśli odpowiemy że nie chcemy to ksiądz nie udzieli nam
ślubu. jak myślicie powiedzieć prawde czy skłamać??
Obserwuj wątek
    • Gość: Enisia Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: *.proxy.pascal.pl 10.02.05, 15:37
      Bellisima! Zastanów się w takim wypadku, czy rzeczywiście chcesz brać ślub, tym
      bardziej kościelny. Nie rizumiem Cię, ale każdy ma prawo do swojego zdania, Ty
      też. Pozdrawiam
      • Gość: kasia Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: 195.94.206.* 10.02.05, 15:43
        ale dlaczego uważasz że skoro bellisima nie chce mieć dzieci nie powinna brać
        ślubu kościelnego??? przecież może byc szczęśliwą mężatką bez dzieci, skoro nie
        chce widocznie ma jakieś swoje powody
        myslę że nie powinnaś tego ukrywać to jest twoja decyzja i wydaje mi się że
        chyba ksiądz z takiego powodu nie może Ci odmówić slubu
        • annb Re: czy moge to zataić przed księdzem? 10.02.05, 15:44
          odmowi
          stety albo niestety
          narzeczeni podczas ceremoni mowią iz chca miec dzieci i wychowac je po katolicku
          jak chca jak nie chca?
          • ania_rosa Re: czy moge to zataić przed księdzem? 10.02.05, 15:53
            Zataic możesz, bo wszystko mozna, o ile pozostaje to w zgodzie z czyjąs etyką.
            Natomiast ksiądz ma prawo odmówić udzielenia sakramentu małzeńskiego w takim
            wypadku. Kto ciekaw, dlaczego ma takie prawo, niech zajrzy do prawa
            kanonicznego i katechizmu. Branie ślubu w obrzadku katolickim nie jest
            obowiazkiem, ale jesli ktos się na to decyduje, powinien byc swiadom pewnych
            konsekwencji. Sprawa generalnie nie podlega dyskusji na zasadzie "mnie się
            wydaje, że nie ma prawa", bo jest to regulowane przepisami i albo ktoś "wchodzi
            w ten interes", albo nie. Wolna wola.
            Jednym z celow sakramentalnego związku jest m.in prokreacja i katolickie
            wychowanie potomstwa. Na podstawie zatajenia tego faktu przed Kościołem i/lub
            współmałżonkiem można wystąpić o unieważnienie sakramentu przed Sadem
            Metropolitalnym i jest to jedna z sytuacji, w której to unieważnienie dostanie
            się na pewno. Czyli: założenie bezdzietności jest równoznaczne z poddaniem w
            wątpliwośc wazności sakramentu.
            pzdr
            Ania
            • Gość: doris Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: 62.148.92.* 10.02.05, 16:05
              A jak sklamie a pozniej nie bede ich miec, to ksiadz mnie moze przeciez w nos
              pocalowac.
              Nikt nie moze nam niczego narzucac ani zabraniac. Bez przesady!!!
              • ania_rosa Re: czy moge to zataić przed księdzem? 10.02.05, 16:11
                Naturalnie, że nie moze. Istnieje jednak kilka pojęc takich jak dojrzałość czy
                odpowiedzialność, bez których ceremonia religijna (jesli ktoś się na nią
                decyduje) nie ma większej wartości.
                Rzecz nie w tym, co można zataić i co się komu udowodni, bo- jak pisałam- można
                naprawdę wszystko. Jeśli jednak ktoś traktuje powaznie pewne zobowiązania i
                przysięgi, to oszukiwanie kogokolwiek nie ma po prostu sensu.
                Co więcej: każda religia i wyznanie zakładają jednak pewne ograniczenia, które
                sprowadzają się własnie do narzucenia pewnych zasad. Nie da się zjeśc ciasta i
                mieć ciastka. Nawet ateizm niesie ze soba wiele ograniczeń- jak każdy wybór.
                Dobrze zdawać sobie z nich sprawę.
                a.
              • Gość: Jowita Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: 217.153.33.* 10.02.05, 16:51
                Do Doris
                Dziewczyno, wg Kościoła ślubujesz mężowi w obecności księdza. Jaśli coś Ci nie
                odpowiada, to nie musisz mieć Slubu w kościele. Po co - aby się pokazać - do
                cywilnego też możesz wyglądać jak księżniczka.
            • ania_rosa Re: czy moge to zataić przed księdzem? 10.02.05, 16:05
              Aha, zawsze jednak jest nadzieja, że zmienicie zdaniewink))
              Dzieci są najlepszym czynnikiem korygującym człowieka, mój czynnik skorygował
              mnie o 180'. Tak więc nigdy nie mów nigdy...
              Ania
              • lama_83 Re: czy moge to zataić przed księdzem? 10.02.05, 16:33

                ____ _______
                / / ! !---
                • a_weasley Po co ta agresja? 10.02.05, 16:44
                  lama_83 napisała w niepotrzebnie nerwowym tonie:

                  > Małżeństwo udzielają sobie małżonkowie nawzajem!

                  To niech sobie w cztery oczy udzielą i nie zawracają księdzu głowy. I nie
                  składają publicznie przysięgi, której nie mają zamiaru dotrzymać.

                  > Przeciez w przysiedze małżenskiej nie ma nic takiego, jak "przysiegam miec z
                  Toba dziecko"!

                  Ale przedtem jest pytanie "czy chcesz z miłością przyjąć i po katolicku
                  wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy?".

                  > A jeśli ktoś nie może mieć dzieci, to co? Ślub jest nieważny?

                  Dokładnie tak jest. Takie są zasady religii katolickiej.
                  Nikt nie musi być katolikiem. Jest wolność wyznania. Uczestnicząc w tak ważnej
                  sprawie w obrzędzie określonej religii, przyjmujesz to, czego ta religia
                  wymaga. Nie chcesz, żeby się ksiądz wtrącał, to go do sprawy nie mieszaj i żyj
                  sobie na wiarę. Bez obłudy.
                  • ailija Re: Po co ta agresja? 10.02.05, 17:05
                    Wybacz, ze to napisze, ale uważam, że gadasz, jak ograniczona umysłowo.

                    a_weasley napisał:

                    > > A jeśli ktoś nie może mieć dzieci, to co? Ślub jest nieważny?
                    >
                    > Dokładnie tak jest. Takie są zasady religii katolickiej.
                    > Nikt nie musi być katolikiem. Jest wolność wyznania. Uczestnicząc w tak
                    > ważnej sprawie w obrzędzie określonej religii, przyjmujesz to, czego ta
                    > religia wymaga. Nie chcesz, żeby się ksiądz wtrącał, to go do sprawy nie
                    > mieszaj i żyj sobie na wiarę. Bez obłudy.

                    Mieszasz pojęcia, dziecinko. Nie ma takich zasad religii katolickiej.
                    • ardzuna Re: Po co ta agresja? 10.02.05, 17:54
                      ailija napisała:

                      > a_weasley napisał:
                      >
                      > > > A jeśli ktoś nie może mieć dzieci, to co? Ślub jest nieważny?
                      > >
                      > > Dokładnie tak jest. Takie są zasady religii katolickiej.
                      > > Nikt nie musi być katolikiem. Jest wolność wyznania. Uczestnicząc w tak
                      > > ważnej sprawie w obrzędzie określonej religii, przyjmujesz to, czego ta
                      > > religia wymaga. Nie chcesz, żeby się ksiądz wtrącał, to go do sprawy nie
                      > > mieszaj i żyj sobie na wiarę. Bez obłudy.
                      >
                      > Mieszasz pojęcia, dziecinko. Nie ma takich zasad religii katolickiej.

                      Sa niestety, a ślub katolicki to nie ładny teatrzyk, który sobia kazdy raz w
                      życu musi odprawić. Powiem więcej - jeśli ktoś przysiega kłamliwie co do jednej
                      rzeczy (dzieci), to i nie ma powodu, żeby wierzyć w kazdą inną przysięgę przez
                      niego składaną, w tym w przysięgę małżeńską.
                      • ailija Re: Po co ta agresja? 10.02.05, 18:02
                        ardzuna napisała:

                        > Sa niestety, a ślub katolicki to nie ładny teatrzyk, który sobia kazdy raz w
                        > życu musi odprawić. Powiem więcej - jeśli ktoś przysiega kłamliwie co do
                        > jednej rzeczy (dzieci), to i nie ma powodu, żeby wierzyć w kazdą inną
                        > przysięgę przez niego składaną, w tym w przysięgę małżeńską.

                        Czytaj, proszę, uważniej. Ja właśnie zachęcam do przyznania się i odradzam
                        krzywoprzysięstwo.
                        A skoro uważasz, że "są niestety", to podaj namiary, zacytuj, cokolwiek.
                        Przynajmniej tak dyskutują reformowani ludzie.
                        • annb namiary 10.02.05, 18:14
                          czyli inaczek kodeks prawa kanonicznego
                          www.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t7r4.html

                          Kan. 1096 -

                          § 1. Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały
                          przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i kobietą,
                          skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne współdziałanie.

                          • ailija Re: namiary 10.02.05, 18:25
                            annb napisała:

                            > czyli inaczek kodeks prawa kanonicznego
                            > www.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t7r4.html
                            >
                            > Kan. 1096 -
                            >
                            > § 1. Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały
                            > przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i
                            > kobietą, skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne
                            > współdziałanie.

                            Przeczytaj co zacytowałaś.
                            "...konieczne jest, aby strony WIEDZIAŁY..." a to nie jest równoznaczne z
                            warunkiem. Poza tym sformułowanie "zgoda małżeńska" to nie związek małżeński
                            czy sakrament.
                            • annb Re: namiary 10.02.05, 18:29
                              ailija masło maślane
                              nalezy przeczytac całość
                              do zawarcia małżeństwa potrzebna jest zgodna małżeńska
                              strony winny wiedzieć o tym co napisałam bo KK w tym celu prowadzi tzw nauki
                              przedmałzeńskie
                              dla mnie EOT
                              • ailija Re: namiary 10.02.05, 18:37
                                Cyt.
                                Kan. 1096 -
                                § 1. "Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały
                                przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i kobietą,
                                skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne współdziałanie.

                                Czyli jeśli strony "wiedzą przynajmniej" o czym mowa dalej w cytacie to jest
                                już "zgoda małżeńska"?
                                • a_weasley Jeszcze jeden cytat 10.02.05, 18:56
                                  Kanon 1101:
                                  § 1. Domniemywa się, że wewnętrzna zgoda odpowiada słowom lub znakom użytym
                                  przy zawieraniu małżeństwa.
                                  § 2. Jeśli jednak jedna ze stron albo obydwie pozytywnym aktem woli
                                  wykluczyłyby samo małżeństwo lub jakiś istotny element małżeństwa, albo jakiś
                                  istotny przymiot, zawierają je nieważnie.

                                  Przy zawieraniu małżeństwa odpowiadasz twierdząco na trzy pytania i jedno z
                                  nich dotyczy chęci przyjęcia potomstwa. To są właśnie te "słowa użyte przy
                                  zawieraniu". Skoro pyta się o trzy sprawy i to jest jedna z nich, to chyba nie
                                  wątpisz, że wszystkie trzy są "istotnymi elementami". Zresztą wcześniej masz w
                                  kan. 1096, który Ci tu AnnB zacytowała, wyraźnie napisane, czym jest katolickie
                                  małżeństwo.
                                  • ailija Re: Jeszcze jeden cytat 10.02.05, 19:13
                                    "Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały
                                    przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i kobietą,
                                    skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne współdziałanie."
                                    Czy to ma być ta cytowana przez AnnB definicja katolickiego małżeństwa? W takim
                                    razie dzięki Bogu, że nie biorę małżeństwa katolickiego. U mnie liczy się coś
                                    więcej niż "skierowanie do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne
                                    współdziałanie".
                                    A jeśli chodzi o Twoje słowa: czy możesz dokładnie zacytować owo pytanie
                                    dotyczące "chęci przyjęcia potomstwa"?
                                    • a_weasley Re: Jeszcze jeden cytat 11.02.05, 09:42
                                      ailija napisała:

                                      > "Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały
                                      > przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i
                                      kobietą,
                                      > skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne współdziałanie."
                                      > Czy to ma być ta cytowana przez AnnB definicja katolickiego małżeństwa?

                                      Definicja to oczywiście nie jest. I nikt nie twierdzi, że w małżeństwie w
                                      katolickim rozumieniu chodzi tylko o dzieci. Natomiast jest to istotny warunek.
                                      Co do innych, masz o tym w katechizmie i w kodeksie prawa kanonicznego.

                                      > W takim razie dzięki Bogu, że nie biorę małżeństwa katolickiego.

                                      Dzięki jak dzięki, pojęcie o nim masz dość mgliste, bo ze słów

                                      > U mnie liczy się coś więcej niż "skierowanie do zrodzenia potomstwa przez
                                      jakieś seksualne współdziałanie".

                                      rozumiem, że Twoim zdaniem w katolickim rozumieniu małżeństwa liczy się tylko
                                      to.

                                      > A jeśli chodzi o Twoje słowa: czy możesz dokładnie zacytować owo pytanie
                                      > dotyczące "chęci przyjęcia potomstwa"?

                                      Cytowałem już, ale w trosce o niektórych dyskutantów zacytuję jeszcze raz:
                                      - Czy chcesz z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg
                                      was obdarzy?
                                      • ailija Re: Jeszcze jeden cytat 11.02.05, 11:54
                                        a_weasley napisał:

                                        > Definicja to oczywiście nie jest. I nikt nie twierdzi, że w małżeństwie w
                                        > katolickim rozumieniu chodzi tylko o dzieci. Natomiast jest to istotny
                                        > warunek.
                                        Nikt tak nie twierdzi? Więc poczytaj swoje wypowiedzi.
                                        Jeśli faktycznie, tak jak piszesz, jest to warunek, to nawet na chłopski rozum,
                                        jest to głupi i średniowieczny warunek. Najwyższy czas, żeby Kościół katolicki
                                        ocknął się również i w tej kwestii.

                                        > Co do innych, masz o tym w katechizmie i w kodeksie prawa kanonicznego.
                                        Powiem Tobie tak szczerze: nie chce mi się już czytać tych średniowiecznych
                                        bzdór. Jeśli Ty masz w tym upodobanie, to Twoja sprawa.

                                        > Dzięki jak dzięki, pojęcie o nim masz dość mgliste
                                        Niby o czym/kim? Radzę uważać z wydawaniem osądów, przypominam, że tego również
                                        uczy Twoja wiara. A swoją drogą mam prawo dziękować komu chce i za co chce, a
                                        Tobie nic do tego. Akurat za to, że nie muszę być hipokrytką jestem Bogu
                                        wdzięczna.

                                        > rozumiem, że Twoim zdaniem w katolickim rozumieniu małżeństwa liczy się tylko
                                        > to.
                                        Właśnie próbujesz wszystkich do tego przekonać. Nie chcesz dzieci, to wypad z
                                        Kościoła Katolickiego, sakramentu nie dostaniesz, albo będzie nieważny.

                                        > Cytowałem już, ale w trosce o niektórych dyskutantów zacytuję jeszcze raz:
                                        > - Czy chcesz z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg
                                        > was obdarzy?
                                        Osoba, która nie chce mieć dzieci może odpowiedzieć (zgodnie z prawdą, a nie
                                        tak jak nakazuje regułka) "jeśli obdarzy to przyjmę" - chyba nie byłoby
                                        zaprzeczebniem ani jednego ani drugiego?
                                        • ardzuna Re: Jeszcze jeden cytat 13.02.05, 21:57
                                          ailija napisała:
                                          .
                                          > Nikt tak nie twierdzi? Więc poczytaj swoje wypowiedzi.
                                          > Jeśli faktycznie, tak jak piszesz, jest to warunek, to nawet na chłopski
                                          rozum,
                                          >
                                          > jest to głupi i średniowieczny warunek. Najwyższy czas, żeby Kościół
                                          katolicki
                                          > ocknął się również i w tej kwestii.

                                          Na razie się jednak nie ocknął, a para ma do wyboru albo skorzystanie z
                                          jego "usług", albo nieskorzystanie. Dla mnie sprawa jest prosta - nie akceptuję
                                          choć w jednym punkcie nauczania KK, ergo nie uważam się za katoliczkę i nie
                                          biorę ślubu kościelnego. I choć znam tok rozumowania tych wszystkich ludzi,
                                          którzy robią inaczej, jest mi on zupełnie obcy.
            • ailija Re: czy moge to zataić przed księdzem? 10.02.05, 17:14
              ania_rosa napisała:

              > Zataic możesz, bo wszystko mozna, o ile pozostaje to w zgodzie z czyjąs
              > etyką. Natomiast ksiądz ma prawo odmówić udzielenia sakramentu małzeńskiego w
              > takim wypadku. Kto ciekaw, dlaczego ma takie prawo, niech zajrzy do prawa
              > kanonicznego i katechizmu.

              Owszem, ksiądz ma prawo odmówić, ale nie w takim przypadku. Ani prawo
              kanoniczne, ani katechizm nie mówi nic o takich ograniczeniach.

              > Jednym z celow sakramentalnego związku jest m.in prokreacja i katolickie
              > wychowanie potomstwa.

              Prokreacja nie jest celem związku nawet tego "sakramentalnego".

              > Na podstawie zatajenia tego faktu przed Kościołem i/lub
              > współmałżonkiem można wystąpić o unieważnienie sakramentu przed Sadem
              > Metropolitalnym i jest to jedna z sytuacji, w której to unieważnienie
              > dostanie się na pewno. Czyli: założenie bezdzietności jest równoznaczne z
              > poddaniem w wątpliwośc wazności sakramentu.

              Sama piszesz o zatajeniu, więc istnieje możliwość wyboru. I jeszcze raz
              powtórzę: CHĘĆ NIEPOSIADANIA POTOMSTWA NIE WYKLUCZA ZAWARCIA ZWIĄZKU
              MAŁŻEŃSKIEGO! Oboje małżonkowie mogą jednogłośnie podjąć taką decyzję i nikt
              nie ma prawa odmówić im udzielenia takiego sakramentu. W tej sytuacji również
              wykluczy się późniejsze próby unieważnienia sakramentu. Człowiek ma wolną wolę
              nawet przed Bogiem i nawet ksiądz nie ma prawa nikomu jej odbierać.
        • dafni Re: czy moge to zataić przed księdzem? 10.02.05, 16:24
          Nie słuchaj w ogóle takich rzeczy.
          Nie mów nic księdzu, weźcie ślub i bądźcie szczęśliwi.
          • Gość: ania Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 11:17
            ale wówczas slub nie będzie miał sesnu. dlaczego? bo prze spisywaniu licencji
            ksiądz pyta o to, czy chcą mieć dzieci, oni powiedzą ,że chcą. ale to będzie
            kłamstwo. następnąrzeczą jest spowiedz- powinni się z tego kłamstwa
            wyspowiadać. nie wiem co w takiej sytuacji zrobi ksiądz w konfesjonale? nie
            udzieli rozgrzeszenia? nie wiem. ale jeśli to zatają równeż podczas spowiedzi
            to będzie świętokradztwo i po co wówczas przystępować do komunii podczas mszy
            św. na ich własnym ślubie?
            jest to sprawa skąplikowana, bo nie ma tu prostego rozwiązania.
            musicie sią zastanowić po co chcecie brać ślub kościelny. czy jesteście
            religijni, chodzicie do kościoła? jeśli w przyszłym życiu chcecie żyć wg zasad
            kościoła to musicie tą sprawę rozwiązać tak, aby ślub nie spowodował
            komplikacji. jeśli nie, to możecie skłamać księdzu.
            ale może jeszcze się wam zachce mieć dzieci? w przyszłości. a co w takim razie
            w przypadku "wpadki" ? skrobanka?
    • a_weasley Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 16:14
      Gość portalu: bellisima napisał(a):

      > wiem, że to może być śmieszne dla was, ale dla mnie to dość istotne. chodzi o
      > to, że ksiądz

      Katolicki, jak rozumiem?

      Gość portalu: bellisima napisał(a):

      > wiem, że to może być śmieszne dla was, ale dla mnie to dość istotne.

      Dla mnie kwalifikuje się do uczczenia minutą ciszy.

      > że ksiądz pyta się podczas rozmowy duszpasterskiej czy chcemy mieć dzieci
      > ponieważ to jeden z warunków zawarcia związku małżeńskiego. a my nie chcemy
      > mieć dzieci. nigdy. jeśli odpowiemy że nie chcemy to ksiądz nie udzieli nam
      > ślubu. jak myślicie powiedzieć prawde czy skłamać??

      To bez znaczenia. Małżeństwem nie będziecie tak czy owak. Osoby, które nie chcą
      mieć dzieci, nie mogą zawrzeć ważnego związku małżeńskiego w Kościele
      katolickim.
      Jeżeli powiecie prawdę, ślubu nie będzie.
      Jeżeli skłamiecie, zacznie się ceremonia ślubna i znowu padnie pytanie o
      potomstwo.
      Jeżeli powiecie prawdę, oczywiście ślubu nie będzie.
      Jeżeli skłamiecie, będzie szopka, w której publicznie oświadczyliście
      nieprawdę, kwitując ją słowami "Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w
      Trójcy jedyny, i wszyscy święci". To się nazywa świętokradztwo.
      Małżeństwo, w którym małżonkowie nie chcą mieć dzieci i z góry to ustalili,
      jest od samego początku nieważne.
      Po co to? Dla rodziny? Jeżeli nie akceptujecie tego, czego oczekuje Kościół,
      jeżeli chcecie żyć ze sobą bez ślubu wyznaniowego, to od czego urzędy stanu
      cywilnego?
      • pati102 Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 16:24
        sorry, jestem osoba niewierzaca i zasady religijne sa mi totalnie obce ale mnie
        zaciekawil temat, czy jak ktos jest bezplodny albo chory to nie moze brac slubu
        koscielnego?
        • lama_83 Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 16:37
          Jeszcze raz powtarzam, moim zdaniem to jest wymysł księży.
          I dlatego takie rzeczy powinniśmy poprostu zignorować, Bóg zna nasze serca i
          napewno wie co kieruje naszą decyzją!
          • Gość: Jowita Re: Po co Wam katolicki ślub? IP: 217.153.33.* 10.02.05, 16:59
            Wstępując do jakiejkolwiek organizacji musisz przestrzegać jej statutu. Kościół
            też jest organizacją i jak komuś nie odpowiadają jego zasady nie musi w nim być.
            A brać ślub w kościele, żeby wszyscy podziwiali, slubować wiedząc, że się nie
            dotrzyma słowa - to jest dopiero hipokryzja.
            • Gość: P. Re: Po co Wam katolicki ślub? IP: *.range81-155.btcentralplus.com 10.02.05, 17:34
              hmmmmmmmmmm przeciez nie beda slubowali "Bedziemy miec dzieci"!
              Przeciez sa osoby, ktore nie chca miec dzieci, ale tez nie chca zyc "na kocia lape".
              Wiec co lepsze grzeszyc zyjac w nieformalnym zwiazku, czy byc malzenstwem i nie miec dzieci?
              P.S. Moim zdaniem z tymi dziecmi to czyjs wymysl. To nie ma sensu!!!
              • a_weasley Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 17:46
                Gość portalu: P. napisał(a):

                > hmmmmmmmmmm przeciez nie beda slubowali "Bedziemy miec dzieci"!

                Nie? To dlaczego odpowiadają "chcemy" na pytanie o dzieci?

                > Przeciez sa osoby, ktore nie chca miec dzieci, ale tez nie chca zyc "na kocia
                l
                > ape".
                > Wiec co lepsze grzeszyc zyjac w nieformalnym zwiazku, czy byc malzenstwem i
                nie
                > miec dzieci?

                To i tak będzie związek nieformalny, bo małżeństwo od początku nieważne. Do
                jednego grzechu dodajesz jeszcze świętokradztwo.
            • lama_83 Re: Po co Wam katolicki ślub? 11.02.05, 09:59
              Jowita! O czym Ty w ogóle mówisz, Ty wierzysz w Boga czy w Kościół?!?!?!?

              Zastanów się...

              A co do innych podajcie mi cytat z Biblii a nie z prawa kanonicznego!
              • ailija Re: Po co Wam katolicki ślub? 11.02.05, 16:25
                Jowita wie o czym mówi. W przeciwieństwie do Ciebie.
                • Gość: pacman Re: Po co Wam katolicki ślub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 18:27
                  Mhm.... W jakiej szkole katechezy uczysz? Mam nadzieję, że nie tam gdzie są
                  moje dzieci...
                  • ailija Re: Po co Wam katolicki ślub? 12.02.05, 12:32
                    Nie chcę mi się nawet komentować Twojego prymitywizmu, ale pocieszę Cię, nie
                    uczę katechezy, nie jestem nawet katoliczką.
                    • Gość: Dagny Re: Po co Wam katolicki ślub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 22:14
                      ailija napisała:

                      > Nie chcę mi się nawet komentować Twojego prymitywizmu, ale pocieszę Cię, nie
                      > uczę katechezy, nie jestem nawet katoliczką.

                      To na jakiej podstawie wypowiadasz sie tak autorytatywnie na temat dogmatów i praw w kościele katolickim?
                      • ailija Re: Po co Wam katolicki ślub? 14.02.05, 11:41
                        A czy trzeba być katechetką, aby wypowiadać się na temat dogmatów i praw?
                        Tak się składa, że troszkę wiem z racji pewnego przedmiotu na studiach (i to
                        właśnie dzięki wgłębieniu się w wyznania chrześcijańskie nie jestem
                        katoliczką). Mam pewne pojęcie na ten temat więc wypowiadam się. Nie rozumiem
                        tylko, dlaczego napadnięto na mnie i wyzwano od katechetki.
        • Gość: ewcia1980 Re: Po co Wam katolicki ślub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 17:56
          do pati102
          oczywiście, że takie osoby mogą wziąć slub.
          natomiast jeżeli jedno z przyszłych małżonków wie, że nie może mieć dzieci i
          zatai to, taki slub bez problemu mozna unieważnic. to samo dotyczy sie
          powaznych chorów łacznie z chorobą alkoholową. ksiądz pyta o takie rzeczy przy
          spisywaniu licencji.
          pozdrawiam
        • ardzuna Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 17:57
          pati102 napisała:

          > sorry, jestem osoba niewierzaca i zasady religijne sa mi totalnie obce ale
          mnie
          >
          > zaciekawil temat, czy jak ktos jest bezplodny albo chory to nie moze brac
          slubu
          >
          > koscielnego?

          Nie znam się na zawiłościach katechizmu, ale mam wrażenie, ze moze (o ile nie
          zataił bezpłodności przed przyszłym współmałżonkiem. W końcu można wierzyć, ze
          Bóg jeśli zechce, da potomstwo, jak dał Abrahamowi i Sarze albo Elzbiecie i
          Zacharaszowi.
        • Gość: aa Re: Po co Wam katolicki ślub? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 20:29
          Może. Ja najprawdopodobniej nie mogę mieć dzieci, a ślub kościelny brałam.
          Ksiądz nie robił ŻADNYCH problemów, tyle że powiedzieliśmy, że chcemy
          adoptować. smile
          • hanna26 Re: Po co Wam katolicki ślub? 11.02.05, 02:21
            Dziewczyno, zataić możesz wszystko, chyba nie sądzisz, że ksiądz wynajmuje
            detektywa, że sprawdzać prawdziwość oświadczeń wszystkich narzeczonych? Ale po
            co ci w takim razie ślub kościelny, skoro zamierzasz go zawrzeć w kłamstwie?
            Dla bialej kiecki? Idź w niej do ślubu cywilnego, wiele dziewczyn tak robi.
        • pieskuba Re: Po co Wam katolicki ślub? 11.02.05, 17:03
          Oczywiście, że może. Choroba czy bezpłodność to rzeczy niezależne od woli.

          pieskuba
        • annajustyna Re: Po co Wam katolicki ślub? 16.06.05, 13:35
          Oczywiscie, ze moze. Musi jednak poinformowac o tym przyszlego malzonka przed
          zawarciem malzenstwa. JPII wielokrotnie podkreslac godnosc malzenstw
          bezplodnych (nieobdarzonych potomstwem), ktore nie zdecydowaly sie na adopcje
          (nie ma obowiazku adopcji w KK): Ksiadz na slubie moze pominac formulke "i
          niech obdarzy Was potomstwem", jesli np: slubuja sobie staruszkowie. Pani EWa
          Bem - niemogaca miec dzieci wg lekarzy - co ciekawsze pare lat po slubie
          koscielnym urodzila coreczke...
          • dagny1001 Re: Po co Wam katolicki ślub? 16.06.05, 14:17
            Co za bzdury? Co innego nie móc mieć dzieci, a co innego nie chcieć i stosować
            w tym celu zabronioną przez Kościół antykoncepcję. Poza tym, wyszstkie metody
            są zawodne. Jeśli będzie wpadka, to co wtedy? Aborcja? JPII miał na myśli
            małżeństwa bezpłodne.
            • annajustyna Re: Po co Wam katolicki ślub? 16.06.05, 14:18
              A co ja napisalam???
              • dagny1001 Re: Po co Wam katolicki ślub? 16.06.05, 14:34
                Sory - nie chciało mi się czytać wszystkiego i zrozumiałam, że autorka wątku
                może zataić przed księdzem, że nie chce mieć dzieci. Zwracam honorsmile
                • annajustyna Re: Po co Wam katolicki ślub? 16.06.05, 14:42
                  Tak przypuszczalam, bo w tym "drzewku" to naprawde ciezko sie rozeznacsmile)).
                  POzdrawiam!
      • annb czytając pwne odpowiedzi 10.02.05, 17:46
        dochodzę do wniosku że nauki przed ślubem nie są tak znowuż bez sensu
      • ailija Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 18:16
        a_weasley napisał:

        > To bez znaczenia. Małżeństwem nie będziecie tak czy owak. Osoby, które nie
        > chcą mieć dzieci, nie mogą zawrzeć ważnego związku małżeńskiego w Kościele
        > katolickim.
        To absurd! Przeczytaj jeszcze raz swoje wywody.
        Nieposiadanie dzieci nie unieważnia związku małżeńskiego!

        > Jeżeli powiecie prawdę, oczywiście ślubu nie będzie.
        Nie bądź taka pewna.

        > Jeżeli skłamiecie, będzie szopka, w której publicznie oświadczyliście
        > nieprawdę, kwitując ją słowami "Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w
        > Trójcy jedyny, i wszyscy święci". To się nazywa świętokradztwo.
        Zastanów się ile razy w życiu ludzie popełniają "świętokradztwo". Samo
        przysięganie, że wychowa się dzieci w duchu katolickim (a wszyscy wiemy, jak
        większość ludzi wychowuje swoje dzieci) jest według Twojej
        definicji "świętokradztwm. A rozwody? Idąc dalej, 99 % ślubów to
        świętokradztwo. Dlaczego nie unieważnia się tych sakramentów, skoro popełniło
        się "świętokradztwo", bo przecież nie dotrzymało się danej przysięgi?

        > Małżeństwo, w którym małżonkowie nie chcą mieć dzieci i z góry to ustalili,
        > jest od samego początku nieważne.
        Kolejna bzdura, której nawet nie chce mi się komentować!
        • annb Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 18:18
          ailija > Nieposiadanie dzieci nie unieważnia związku małżeńskiego!
          masz rację
          ale twojemu rozmowcy chodziło o świadome wyrażenie że się nie chce mieć dzieci

          nie móc a nie chciec to dwie różne sprawy
          • ailija Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 18:34
            annb napisała:

            > masz rację
            > ale twojemu rozmowcy chodziło o świadome wyrażenie że się nie chce mieć dzieci
            >
            > nie móc a nie chciec to dwie różne sprawy

            Masz rację, są to dwie różne rzeczy, ale powyższa dyskusja dotyczyła właśnie
            kwestii "nie chce mieć dzieci". Powtórzę więc: Małżeństwo, które z pełną
            świadomością decyduje się na to, by nie mieć dzieci jest ważne i decyzja ta nie
            unieważnia sakramentu. Właśnie niezatajenie tego przed ślubem uniemożliwia
            późniejsze unieważnienie owego sakramentu. Natomiast skłamanie i oświadczenie,
            że chce się mieć dzieci daje później możliwość unieważnienia.
            Czy już jasne?
            • a_weasley Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 19:00
              ailija napisała:

              > Powtórzę więc: Małżeństwo, które z pełną
              > świadomością decyduje się na to, by nie mieć dzieci jest ważne

              Odpisałem w tej sprawie na inną Twoją notkę w tym wątku, o tu
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=20458745&a=20466100, nie będę
              się powtarzał.
              Ale z chęcią się dowiem, skąd bierzesz to, co głosisz. AnnB i ja powołujemy się
              na kodeks prawa kanonicznego. Mam nadzieję, że i Ty masz równie konkretne
              źródła.
              • ailija Re: Po co Wam katolicki ślub? 10.02.05, 19:18
                a_weasley napisał:

                > Ale z chęcią się dowiem, skąd bierzesz to, co głosisz. AnnB i ja powołujemy
                > się na kodeks prawa kanonicznego. Mam nadzieję, że i Ty masz równie konkretne
                > źródła.

                Ależ proszę bardzo. "Instrukcja Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia
                małżeństwa w Kościele katolickim", n.91.
                Ordynariusz miejsca może dyspensować od formy kanonicznej. Ordynariusz może ją
                udzielić wówczas, gdy zachowanie formy kanonicznej jest moralnie niemożliwe. W
                tym wypadku Kościół, udzielając dyspensy przez ordynariusza, sankcjonuje
                niejako tę formę publiczną zawarcia małżeństwa, jaką strony wybiorą.
                Jeśli narzeczeni pragną ubiegać się o dyspensę od formy zawarcia małżeństwa,
                wyboru sposobu jego zawarcia dokonują w czasie załatwiania wszystkich
                formalności związanych z tym faktem. Duszpasterz załatwiający wszystkie
                formalności podaje to również w prośbie o dyspensę.
                Jeśli narzeczeni wybrali jakąkolwiek z tych form zawarcia małżeństwa oraz
                została udzielona odpowiednia dyspensa, małżeństwo w ten sposób zawarte staje
                się ważne w obliczu Kościoła, a więc sakramentalne i nierozerwalne.
                • a_weasley Nie myl formy z treścią 10.02.05, 20:09
                  ailija napisała:

                  > a_weasley napisał:
                  >
                  > > Ale z chęcią się dowiem, skąd bierzesz to, co głosisz. AnnB i ja powołuje
                  > my
                  > > się na kodeks prawa kanonicznego. Mam nadzieję, że i Ty masz równie konkr
                  > etne
                  > > źródła.
                  >
                  > Ależ proszę bardzo. "Instrukcja Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia
                  > małżeństwa w Kościele katolickim", n.91.
                  > Ordynariusz miejsca może dyspensować od formy kanonicznej.

                  Trochę skróciłaś. To zdanie brzmi: "Ordynariusz miejsca może dyspensować od
                  formy kanonicznej zawarcia małżeństwa mieszanego, ale dyspensę taką trzeba
                  uważać za rzecz wyjątkową".

                  > Jeśli narzeczeni wybrali jakąkolwiek z tych form zawarcia małżeństwa oraz
                  > została udzielona odpowiednia dyspensa, małżeństwo w ten sposób zawarte staje
                  > się ważne w obliczu Kościoła, a więc sakramentalne i nierozerwalne.

                  Po pierwsze, jako się rzekło, dotyczy to małżeństw mieszanych, na które i tak
                  trzeba mieć zezwolenie i udziela się go pod warunkiem, że "obydwie strony
                  powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach małżeństwa, których
                  nie może wykluczać żadna ze stron" (kan. 1125 ust. 3).
                  Po wtóre, podkreślone, że udziela się wyjątkowo.
                  Po trzecie, dotyczy odstępstwa od formy, a nie od istotnych warunków. Ksiądz, z
                  którym załatwiasz formalności przedślubne, musi się upewnić, że
                  wspomniane "cele i istotne przymioty", o których już była mowa, znasz i ich nie
                  odrzucasz.
                  Z odstępstwa od formy kanonicznej może wyniknąć tyle, że to pytanie nie padnie
                  na ślubie, ale pojawi się wcześniej - przy załatwianiu zgody na ślub. Możesz
                  oczywiście zataić swoje intencje, ale kogo chcesz oszukać i po co?
                  • lama_83 Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 10:00
                    Jeszcze raz poproszę o cytaty z Biblii, a nie z prawa kanonicznego! Ja wierzę w
                    Boga, a nie w Kościół!
                    • a_weasley Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 10:10
                      lama_83 napisała:

                      > Jeszcze raz poproszę o cytaty z Biblii, a nie z prawa kanonicznego!

                      A dlaczego? Rozmawiamy o zasadach obowiązujących w konkretnym wyznaniu.

                      > Ja wierzę w Boga, a nie w Kościół!

                      To co Ci w takim razie do tego, co robi Kościół, w który nie wierzysz?
                      Załatwiaj sobie sprawy bezpośrednio z Bogiem.
                      • lama_83 Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 10:19
                        Bo chcę wziąść ślub w świętym miejscu, zgodnie z tradycją... A nie po to aby
                        ksiądz się na mnie nie obraził, ja ślub traktuję jako załatwianie sprawy między
                        mną, przyszłym małżonkiem a Bogiem i nic księdzu do tego! Poza tym sama
                        piszesz, że omawiamy zasady obowiązujące w konkretnym wyznaniu więc co?
                        Zamierzasz dopisać jedenaste przykazanie? Ja zamierzam "Dzień Świety Święcic",
                        a takim jest przyjęcie Sakramentu Małżeństwa! Poza tym, Sakrament Małżeństwa
                        składają sobie małżonkowie nawzajem, to jedyny tego typu sakrament, jeżeli do
                        końca jesteśmy ze sobą szczerzy i mamy te same poglądy to nic Tobie do tego!
                        • lama_83 Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 10:21
                          I jeszcze jedno, jednym z argumentów dla których mam takie zdanie jest brak
                          tolerancji reprezentowany głównie przez Ciebie!
                        • ailija Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 12:24
                          lama_83 napisała:

                          > Bo chcę wziąść ślub w świętym miejscu, zgodnie z tradycją...
                          Kościół katolicki nie jest świętym miejscem a tym bardziej nie jedynym, gdzie
                          można wziąć ślub, nawet zgodnie z tradycja. Jeśli z czymś się nie zgadzasz, nie
                          bierz w tym udziału.

                          > ja ślub traktuję jako załatwianie sprawy między
                          > mną, przyszłym małżonkiem a Bogiem i nic księdzu do tego!
                          Więc nie mieszaj w to księdza, jeśli nie chcesz. Nikt nie zmusza Ciebie do
                          brania ślubu w Kościele katolickim.

                          > Zamierzasz dopisać jedenaste przykazanie?
                          Zasady nie są przykazaniami, więc nie trzeba ich przestrzegać. Z zasadami
                          zgadzasz się automatycznie przynależąc do danego wyznania. Kwestia
                          interpretacji i pewnych odstępstw to już druga sprawa.

                          > Ja zamierzam "Dzień Świety Święcic", a takim jest przyjęcie Sakramentu
                          > Małżeństwa!
                          Przyjęcie sakramentu nie jest "święceniem dnia świętego".

                          > Poza tym, Sakrament Małżeństwa składają sobie małżonkowie nawzajem, to
                          > jedyny tego typu sakrament, jeżeli do końca jesteśmy ze sobą szczerzy i mamy
                          > te same poglądy to nic Tobie do tego!
                          Małżonkowie nie składają sobie sakramentu, a przysięgę. Sakramentu udziela
                          ksiądz.
                          • raszefka Re: Nie myl formy z treścią 13.02.05, 08:43
                            ailija napisała:


                            > Małżonkowie nie składają sobie sakramentu, a przysięgę. Sakramentu udziela
                            > ksiądz.

                            "W Kościele łacińskim uważa się zazwyczaj, że sami małżonkowie jako szafarze
                            łaski Chrystusa udzielają sobie nawzajem sakramentu małżeństwa wypowiadając
                            wobec Kościoła swoją zgodę."
                    • Gość: ania Re: Nie myl formy z treścią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 11:08
                      w Bibli jest napisane: idzcie i rozmnażajcie się. to dotyczy zawarcia
                      sakramentu małżeństwa.
                      • Gość: conica Re: Nie myl formy z treścią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 11:17
                        A co my małżonkowie jesteśmy? Jakimiś buchajami? Sprowadzasz małżeństwo nawet
                        nie do kochania się, ale rozmnażania niczym jakies p i e p r z o n e myszki...
                      • ailija Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 12:26
                        Gość portalu: ania napisał(a):

                        > w Bibli jest napisane: idzcie i rozmnażajcie się. to dotyczy zawarcia
                        > sakramentu małżeństwa.

                        Gdy to było piane, sakramenty nie istniały. Więc radzę być ostrożnym w
                        wydawaniu takich interpretacji.
                    • Gość: BD Re: Nie myl formy z treścią IP: 195.164.48.* 11.02.05, 11:16
                      Witam,

                      lama_83 napisała:

                      > Jeszcze raz poproszę o cytaty z Biblii, a nie z prawa kanonicznego!

                      Np. "bądźcie płodni i rozmnażajcie się" - pierwsze polecenie Boga do ludzi.

                      > Ja wierzę w Boga, a nie w Kościół!

                      Żenujące. W Kościele katolickim istnieje coś takiego jak "Urząd nauczycielski" -
                      jeden z filarów religii katolickiej. W KK wiara nie jest do prywatnego
                      interpretowania. Jak się komuś taka sytuacja nie podoba, niech po prostu
                      wystąpi z KK.

                      Sprawa jest najzupełniej oczywista - świadoma chęć nieposiadania dzieci czyni
                      małżeństwo nieważnym. Powiem Wam o tym absolutnie _każdy_ specjalista od prawa
                      kanonicznego. Twierdzenie, że małżonkowie sami sobie ślubują (to fakt) więc
                      ksiądz nie ma się wtrącać jest bez sensu. Kształ sakramentu nie jest jakimś
                      widzimisie, ale w myśl nauki KK jest określony przez instancję wyższą. To
                      jest "pakiet", który trzeba brać w całości.

                      Ślub osób świadomie odrzucających płodność jest tak samo nieważny jak ślub
                      dwóch osób o tej samej płci, ślub brata z siostrą, ślub zawierany pod wpływem
                      oszustwa co do osoby, slub z osobą wcześniej poślubioną komu innemu etc - we
                      wszystkich tych sytuacjach możliwe jest od strony technicznej ślubowanie sobie,
                      a ważnego małżeństwa jak najbardziej nie będzie.

                      pozdrawiam,

                      BD
                      • ailija Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 12:36
                        Gość portalu: BD napisał(a):

                        > W Kościele katolickim istnieje coś takiego jak "Urząd nauczycielski"
                        > - jeden z filarów religii katolickiej. W KK wiara nie jest do prywatnego
                        > interpretowania.
                        Jeszcze bardziej żenujące!

                        > Sprawa jest najzupełniej oczywista - świadoma chęć nieposiadania dzieci czyni
                        > małżeństwo nieważnym. Powiem Wam o tym absolutnie _każdy_ specjalista od
                        > prawa kanonicznego.
                        Mogę zaprzeczyć Twojemu twierdzeniu. Znam specjalistów od prawa kanonicznego,
                        którzy udzielali ślubów osobom świadomie nie chcących posiadać dzieci. Czy
                        według Ciebie ich małżeństwa są nieważne? Chyba nie za bardzo przejmą się
                        Twoimi interpretacjami.

                        > Ślub osób świadomie odrzucających płodność jest tak samo nieważny jak ślub
                        > dwóch osób o tej samej płci, ślub brata z siostrą, ślub zawierany pod wpływem
                        > oszustwa co do osoby, slub z osobą wcześniej poślubioną komu innemu etc
                        Wrzucanie wszystkiego do jednego worka jest rzeczą niedopuszczalną. Ślub z
                        zatajeniem odrzucania płodności będzie nieważny.

                        > - we wszystkich tych sytuacjach możliwe jest od strony technicznej
                        > ślubowanie sobie, a ważnego małżeństwa jak najbardziej nie będzie.
                        W pozostałych przypadkach nie jest możliwe ślubowanie nawet od strony
                        technicznej.
                        • a_weasley Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 13:49
                          ailija napisała:

                          > Gość portalu: BD napisał(a):

                          > > W Kościele katolickim istnieje coś takiego jak "Urząd nauczycielski"
                          > > - jeden z filarów religii katolickiej. W KK wiara nie jest do prywatnego
                          > > interpretowania.

                          > Jeszcze bardziej żenujące!

                          Ale prawdziwe. Każda religia ma swoje zasady i albo się ją wyznaje, albo nie.


                          > > Sprawa jest najzupełniej oczywista - świadoma chęć nieposiadania dzieci c
                          > zyni
                          > > małżeństwo nieważnym. Powiem Wam o tym absolutnie _każdy_ specjalista od
                          > > prawa kanonicznego.

                          > Mogę zaprzeczyć Twojemu twierdzeniu. Znam specjalistów od prawa kanonicznego,
                          > którzy udzielali ślubów osobom świadomie nie chcącym posiadać dzieci.

                          Nie chcącym w ogóle czy nie chcącym teraz? Bo to jest duża różnica.

                          > > Ślub osób świadomie odrzucających płodność jest tak samo nieważny jak ślu
                          > b
                          > > dwóch osób o tej samej płci, ślub brata z siostrą, ślub zawierany pod wpł
                          > ywem
                          > > oszustwa co do osoby, slub z osobą wcześniej poślubioną komu innemu etc

                          > Wrzucanie wszystkiego do jednego worka jest rzeczą niedopuszczalną.

                          Dlaczego niedopuszczalną? Ślub nie może być częściowo ważny. Wszystkie sytuacje
                          wymienione przez BD czynią ślub nieważnym, automatycznie i bezwarunkowo.

                          > Ślub z zatajeniem odrzucania płodności będzie nieważny.

                          Z jawnym odrzuceniem płodności również.
                        • lama_83 Re: 11.02.05, 14:00
                          WIECZ CO AILIJA? JUZ NIE BEDE SIE TU UDZIELAŁA, BO PISANE PRZEZ CIEBIE RZECZY
                          SWIADCZĄ O TWOJEJ ŚLEPOCIE I STRONNICZOŚCI. POZA TYM W WIELU KWESTIACH SIE
                          MYLISZ, A SPOSÓB PRZEZ CIEBIE WYKORZYSTYWANY, ABY "PRZEKRZYCZEĆ"(WYSYŁASZ PO
                          PARĘ DŁUUUGICH WYPOWIEDZI NA RAZ) BURZY BARDZO SENS WYMIANY POGLĄDÓW NA TYM
                          FORUM. POWIEDZIAŁAM CO MYŚLĘ NA TEN TEMAT I TAK JAK INNI KOŃCZĘ JUŻ W SWOIM
                          MNIEMANIU TEN WĄTEK. MOIM ZDANIEM OSOBY TAKIE JAK TY POWODUJĄ, ŻE W TYM KRAJU
                          SZYKANOWANE SĄ PANNY Z DZIECKIEM, ZGWAŁCONYM NIEPODAWANY JEST POSTINOR W
                          SZPITALU, LEKCJE SEKSUOLOGII CZŁOWIEKA TAK MAŁO POPULARNE, A LUDZIE CORAZ
                          BARDZIEJ MAJĄ WSZYSTKO W D... BO WIĘKSZOŚĆ PRZEDSTAWICIELI WIARY KATOLICKIEJ
                          JEŹDZI SAMOCHODAMI O KTÓRYCH SPORO LUDZI MOŻE POMARZYĆ. TWOJE WYPOWIEDZI,
                          CYTATY, ŚWIADCZĄ O CZYMŚ WIESZ? ZAPOMINASZ O CZYSTEJ WIERZE I MIŁOŚCI DWÓCH
                          LUDZI. A CO NAJGORSZE LUDZIE TACY JAK TY SPOWODUJĄ, ŻE JESZCZE PRZEZ DŁUGI CZAS
                          W KWESTII TUTAJ OMAWIANEJ NIC SIĘ NIE ZMIENI. DEMOGRAFIA SPADA, CZY KOŚCIÓŁ NIE
                          POWINIEN ZACHĘCAĆ A NIE OD RAZU SZYKANOWAĆ Z POWODU NIECHĘCI DO POSIADANIA
                          DZIECI? PRZECIEŻ WSZYSCY WIEMY, ŻE ILE LUDZI TYLE SYTUACJI... A SYTUACJA
                          GOSPODARCZA W NASZYM KRAJU NIE JEST NAJLEPSZA. NIE SPROWADZAJ INSTYTUCJI
                          MAŁŻEŃSTWA JEDYNIE DO FUNKCJI ROZPŁODOWEJ. I JESZCZE JEDNO... TO WŁAŚNIE OSOBY
                          TAKIE JAK TY POWODUJĄ NA MNIE TAKIE ZDANIE JAKIE MAM, DZIĘKI BOGU, ŻE SĄ LUDZIE
                          NIEZAŚLEPIENI, DOBRZY TAK JAK KSIĄDZ O KTÓRYM PISAŁA KARDAMONN... KOŃCZĘ,
                          POZDRAWIAM! KRZYCZCIE SOBIE DO WOLI, A
                          TOBIE BELLISIMA ŻYCZĘ WSZYSTKIEGO DOBREGO NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA... I NIE
                          PRZEJMUJ SIĘ... JEST DUŻO EGOIZMU I NIESPRAWIEDLIWOŚCI NA TM ŚWIECIE... MAM
                          NADZIEJĘ, ŻE JAKĄKOLWIEK DECYZJĘ PODEJMIESZ BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWA.
                          POZDRAWIAM
                          • ailija Re: 11.02.05, 16:15
                            Po pierwsze: Nie musisz do mnie krzyczeć, jednocześnie zarzucając krzyk tym,
                            którzy dyskutują. Jeśli Ty nie potrafisz się dołączyć, to przynajmniej nie
                            obrażaj innych.
                            Po drugie: Najwyraźniej nie czytałaś moich wypowiedzi, skoro zarzucasz mi
                            powyższe kwestie. Po Twojej wypowiedzi jestem skłonna właśnie Tobie zarzucić
                            ślepotę (zresztą nie tylko).
                            Po trzecie: Nie musisz sie udzielać ani tutaj ani nigdzie, nikt do niczego
                            Ciebie nie zmusza. Tylko troszkę średnio mnie to interesuje i nie musisz mnie o
                            tym informować.
                            Po czwarte: Wyjaśniając Twoje zarzuty co do mojej osoby, to informuję Ciebie
                            uprzejmie, iż to nie przeze mnie szykanowane są panny z dzieckiem, czy osoby
                            zgwałcone. I to nie dzięki mnie przedstawiciele kościoła katolickiego jeżdżą
                            samochodami. A jeśli chodzi o czystą wiarę i miłość, to właśnie to propaguję w
                            swoim życiu, a nie głupią i naiwną wiarę w księdza i Kościół katolicki. Gdybyś
                            tylko pofatygowała się doczytać do końca moje "dłuuugie wypowiedzi"
                            zorientowałabyś się, że właśnie jestem przeciwna temu, co dzieje się w Kościele
                            katolickiem, temu, że ślub bez planów potomka uważa się za nieważny, że
                            małżeństwo sprowadza się właśnie do funkcji rozpłodowej. I to właśnie o tym
                            świadczą moje wypowiedzi. I to nie przeze mnie w tej kwestii nic się nie
                            zmienia, nie przeceniaj moich wpływów. Jeśli Ty źle to odczytałaś, to radzę z
                            większą uwagą śledzić wątki, na temat których masz zamiar się wypowiedzieć
                            (zwłaszcza w taki sposób), bo jesteś po prostu śmieszna.
                            Po piąte: Jeśli zarzucasz mi, że w czymś się mylę, to może bądź tak łaskawa i
                            nie uogólniaj, tylko podaj konkrety, w przeciwnym razie dyskusja z Tobą będzie
                            dziecinna.
                            Tak na zakończenie dodam tylko, że wysyłanie długich wypowiedzi nie jest
                            przekrzykiwaniem. Przypominam Tobie, że to jest forum, czyli miejsce na
                            publiczne wyrażanie swoich opinii. Jeśli Tobie to nie odpowiada, to po prostu
                            nie czytaj. A jeśli masz zamiar kogoś obrażać, to przynajmniej rób to z kulturą.
                        • Gość: BD Re: Nie myl formy z treścią IP: 195.164.48.* 14.02.05, 12:17
                          Witam,

                          ailija napisała:

                          > Mogę zaprzeczyć Twojemu twierdzeniu. Znam specjalistów od prawa kanonicznego,
                          > którzy udzielali ślubów osobom świadomie nie chcących posiadać dzieci. Czy
                          > według Ciebie ich małżeństwa są nieważne? Chyba nie za bardzo przejmą się
                          > Twoimi interpretacjami.

                          Powiem wprost - uważam, że teraz zmyślasz (jeśli piszesz o sytuacji, gdy ktoś
                          otwarcie zadeklarował całkowitą niechęć posiadania dzieci i udzielono mu ślub).
                          Nie wierzę Ci dlatego, że kilka postów wyzej smiejesz się z katolickiej
                          definicji małżeństwa, piszesz, że sama katolickiego małżeństwa nie zawrzesz, a
                          KPK i KKK nazywasz "średniowiecznymi bzdurami". Nie wydaje mi się, by ktoś taki
                          miał jakikolwiek kontakt ze specjalistami prawa kanonicznego (ciekawe, że od
                          razu utożsamiasz ich z księżmi udzielającymi ślubów).

                          Kanon 1101.2 jest jasny i wyklucza ważność małżeństwa w opisanym przypadku.
                          Równie dobrze mogłabyś pisać bajki, że znasz specjalistów od KPK udzialającym
                          śluby osobom tej samej płci smile) etc.

                          pozdrawiam,

                          BD
                    • fasolka_70 Re: Nie myl formy z treścią 16.06.05, 15:23
                      Lama_83!!!
                      Jeśli, jak piszesz, wierzysz w Boga a nie wierzysz w kościół, to po jakiego
                      grzyba chcesz brać ślub w kościele??? Naprawde tego nie rozumiem. Przecież to
                      jest właśnie ta instytucja, której tak bardzo nie lubisz, której nie cenisz i w
                      którą, jak piszesz szczerze, nie wierzysz!!! To właśnie kościół przez księży
                      udziela sakramentów, jednym z nich jest właśnie małżeństwo. Czemu chcesz od
                      kościoła, w który nie wierzysz, udzielenia tego właśnie sakramentu? Skoro
                      wierzysz, jak zrozumiałam, że to małżonkowie w obliczu Boga składają sobie
                      przysięgę a zasady kościoła są nieistotne i kościół do tego niepotrzebny, to
                      ślubujcie sobie w obliczu Boga gdziekolwiek ale nie w kościele! Bo po co? Skoro
                      w niego nie wierzysz... To wszystko bardzo nielogiczne sad
                      A swoją drogą, akurat pismo święte jest baaardzo konserwatywne w określeniu
                      roli małżeństwa i kobiety. Zapewniam Cię, że o wiele bardziej, niż współczesne
                      dokumenty kościoła.
                      Chyba musisz to wszystko jeszcze raz przemyśleć...

                      F.
                  • ailija Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 12:13
                    a_weasley napisał:

                    > Po pierwsze, jako się rzekło, dotyczy to małżeństw mieszanych, na które i tak
                    > trzeba mieć zezwolenie i udziela się go pod warunkiem, że "obydwie strony
                    > powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach małżeństwa, których
                    > nie może wykluczać żadna ze stron" (kan. 1125 ust. 3).
                    Radzę dokładniej zapoznać się z tym, co tłumaczysz. Cytowany fragment dotyczy
                    odstępstw od tradycyjnego udzielania sakramentu małżeństwa. A skoro są
                    odstępstwa, to warunek przestaje być warunkiem.

                    > Po wtóre, podkreślone, że udziela się wyjątkowo.
                    Wyjątkowo nie oznacza wcale. Znając księży i ich rządzę pieniądza... warunki
                    nagle przestają być warunkami.

                    > Po trzecie, dotyczy odstępstwa od formy, a nie od istotnych warunków.
                    Pytanie w tym poście dotyczyło właśnie formy powiedzenia księdzu o niechęci
                    posiadania dzieci.

                    > Ksiądz, z którym załatwiasz formalności przedślubne, musi się upewnić, że
                    > wspomniane "cele i istotne przymioty", o których już była mowa, znasz i ich
                    > nie odrzucasz.
                    Tak na prawdę, to za pomocą koperty ksiądz bardzo chętnie "się upewni"

                    > Z odstępstwa od formy kanonicznej może wyniknąć tyle, że to pytanie nie
                    > padnie na ślubie, ale pojawi się wcześniej - przy załatwianiu zgody na ślub.
                    I właśnie o tym piszę, o odstępstwie od formy. O tym, że ksiądz w ramach
                    odstępstwa, pominie lub inaczej sformuuje owo pytanie o dzieci. Owszem, pojawi
                    się wcześniej, ale tu radzę być szczerym, więcej się osiągnie przez szczerą
                    rozmowę niż przez cytowanie narzeczonym prawa kanonicznego.
                    • a_weasley Re: Nie myl formy z treścią 11.02.05, 13:44
                      ailija napisała:

                      > a_weasley napisał:
                      >
                      > > Po pierwsze, jako się rzekło, dotyczy to małżeństw mieszanych, na które i
                      > tak
                      > > trzeba mieć zezwolenie i udziela się go pod warunkiem, że "obydwie strony
                      >
                      > > powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach małżeństwa, któr
                      > ych
                      > > nie może wykluczać żadna ze stron" (kan. 1125 ust. 3).

                      > Radzę dokładniej zapoznać się z tym, co tłumaczysz.

                      Dzięki za radę i proszę o nieudzielanie dalszych.

                      > Cytowany fragment dotyczy
                      > odstępstw od tradycyjnego udzielania sakramentu małżeństwa.

                      Dokładniej: zmian co do FORMY, stosowanych WYJĄTKOWo w małżeństwach MIESZANYCH.

                      > > Po wtóre, podkreślone, że udziela się wyjątkowo.

                      > Wyjątkowo nie oznacza wcale.

                      Jest też wyjaśnione, kiedy się te wyjątki robi.

                      > Znając księży i ich rządzę pieniądza... warunki
                      > nagle przestają być warunkami.

                      Brak dowodu. Dowolnie rzucane oskarżenia jako argument?

                      >
                      > > Po trzecie, dotyczy odstępstwa od formy, a nie od istotnych warunków.

                      > Pytanie w tym poście dotyczyło właśnie formy powiedzenia księdzu o niechęci
                      > posiadania dzieci.

                      Pytanie dotyczyło powiedzenia prawdy albo jej zatajenia.

                      >
                      > > Ksiądz, z którym załatwiasz formalności przedślubne, musi się upewnić, że
                      >
                      > > wspomniane "cele i istotne przymioty", o których już była mowa, znasz i i
                      > ch
                      > > nie odrzucasz.

                      > Tak na prawdę, to za pomocą koperty ksiądz bardzo chętnie "się upewni"

                      Po pierwsze, brak dowodu, a po drugie, jeżeli uzyskujesz potwierdzenie przy
                      pomocy koperty, to dlatego, że wiesz, że jest lewe.

                      > > Z odstępstwa od formy kanonicznej może wyniknąć tyle, że to pytanie nie
                      > > padnie na ślubie, ale pojawi się wcześniej - przy załatwianiu zgody na śl

                      > I właśnie o tym piszę, o odstępstwie od formy. O tym, że ksiądz w ramach
                      > odstępstwa, pominie lub inaczej sformuuje owo pytanie o dzieci.

                      Jeżeli nawet je pominie, to cóż stąd? Małżeństwo będzie nieważne. Gdyby
                      małżonkowie tego nie wiedzieli, ksiądz wziąłby ich grzech na swoje sumienie.
                      Ale oni o tym wiedzą.
        • Gość: Martel Re: Po co Wam katolicki ślub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 12:50
          > Jeżeli skłamiecie, będzie szopka, w której publicznie oświadczyliście
          > nieprawdę, kwitując ją słowami "Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w
          > Trójcy jedyny, i wszyscy święci". To się nazywa świętokradztwo.
          Zastanów się ile razy w życiu ludzie popełniają "świętokradztwo". Samo
          przysięganie, że wychowa się dzieci w duchu katolickim (a wszyscy wiemy, jak
          większość ludzi wychowuje swoje dzieci) jest według Twojej
          definicji "świętokradztwm. A rozwody? Idąc dalej, 99 % ślubów to
          świętokradztwo. Dlaczego nie unieważnia się tych sakramentów, skoro popełniło
          się "świętokradztwo", bo przecież nie dotrzymało się danej przysięgi?

          zaczynasz juz bredzic...
          sa zasady-skoro Ci nie pasuja to uwazasz je za bzdurne i sredniowieczne...
    • Gość: chipsi Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 10:50
      Jeżeli oboje postanawiacie ze dzieci nie chcecie to nie ma problemu. Ja tez kiedys nie chciałam ale też nie zamierzałam w zwiazku z tym brac slubu w kosciele. Tam się zakłada rodzinę a nie spółke cywilno-prawna! Teraz w jakis sposób dojrzałam chyba, w lipcu wychodzę za mąż, a na dzieci przyjdzie czas; nikt nam czy wam nie każe zajść w ciążę w noc poslubną. pozdrawiam!
      • kardamonn A jednak są ludzie widomi na tym świecie... 11.02.05, 10:58
        Coś tak mi się kojarzyło... Tak dla pewności się dowiedziałam... Koleżanka
        miała świetnego księdza w swojej parafii, powiedzieli, że ze względu na zła
        sytuację mat. i zły stan jej zdrowia(co jest faktem) nie chcą mieć dzieci,
        natomiast chcą zalegalizować związek i jeśli kiedyś sytuacja sie zmieni i
        urodzi się dziecko to napewno będą chcieli je wychować w wierze. Ksiądz podczas
        mszy zmienił troszkę standardowe pytania, co zauważyli tylko nieliczni...
        okazał się bardzo wyrozumiały...
        • a_weasley A tak konkretnie to co było inaczej? 11.02.05, 13:53
          kardamonn napisała:

          > powiedzieli, że ze względu na zła
          > sytuację mat. i zły stan jej zdrowia(co jest faktem) nie chcą mieć dzieci,
          > natomiast chcą zalegalizować związek i jeśli kiedyś sytuacja sie zmieni i
          > urodzi się dziecko

          A więc nie odrzucają płodności ogólnie, ino nie chcą mieć dzieci, póki ona jest
          w takim stanie jaki jest. To istotna różnica.

          > to napewno będą chcieli je wychować w wierze. Ksiądz podczas
          > mszy zmienił troszkę standardowe pytania,

          To znaczy co konkretnie zmienił?

          > co zauważyli tylko nieliczni...

          Jestem pod wrażeniem. W kraju, w którym na śluby zaprasza się tabun znajomych i
          każdy z natury rzeczy jest na dziesiątkach ślubów, zmianę w przysiędze ślubnej
          zauważyli tylko nieliczni.
          • kardamonn Re: A tak konkretnie to co było inaczej? 11.02.05, 15:07
            a_weasley napisał:

            > kardamonn napisała:
            >
            > > powiedzieli, że ze względu na zła
            > > sytuację mat. i zły stan jej zdrowia(co jest faktem) nie chcą mieć dzieci
            > ,
            > > natomiast chcą zalegalizować związek i jeśli kiedyś sytuacja sie zmieni i
            >
            > > urodzi się dziecko
            >
            > A więc nie odrzucają płodności ogólnie, ino nie chcą mieć dzieci, póki ona
            jest
            >
            > w takim stanie jaki jest. To istotna różnica.


            Czytaj uważnie, nic takiego nie napisałam, odrzucają ogólnie, a w takim stanie
            jakim jest raczej niestety pozostanie. Nie dopisuj swojej ideologii: a więc...
            póki co... narazie...


            > To znaczy co konkretnie zmienił?
            >
            > > co zauważyli tylko nieliczni...
            >
            > Jestem pod wrażeniem. W kraju, w którym na śluby zaprasza się tabun znajomych
            i
            >
            > każdy z natury rzeczy jest na dziesiątkach ślubów, zmianę w przysiędze
            ślubnej
            > zauważyli tylko nieliczni.


            najwidoczniej nie wszyscy żyją ślubami i weselami i nie biegają na dziesiątki
            ślubów... Niewszystkich stać na zaproszenie "tabunów gości"
            Różnica była subtelna coś w stylu "czy Wasze dzieci BYŁYBY wychowywane w
            wierze..." itp...
    • Gość: olga Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: *.ircpl.net / *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:10
      może teraz nie chcecie, a skąd wiesz, co będzie za kilka lat? To naturalne, że
      ludzie mją dzieci. Ja jeszcze 5 lat temu nie chciałam za nic ślubu, a teraz już
      nie mogę sie doczekać kiedy będize październik. zastanów się, czy na pewno w
      ogóle nei chcesz, czy tylko teraz nie chcesz. Żyje się nie dla siebie, ale dla
      kogoś. Może za 10 lat będziesz chciała mieć dziecko - jeśli nie swoje, to możę
      adoptowane?
    • wojtow Re: czy moge to zataić przed księdzem? 11.02.05, 20:23
      Moim zdaniem powinnaś szczerze o tym księdzu powiedzieć i poznać jego zdanie na
      ten temat.
      • ania_rosa Re: czy moge to zataić przed księdzem? 11.02.05, 23:43
        Zastanawiałam się, czy się jeszcze dopisywać, bo to moja pierwsza wypowiedź
        wywołała pośrednio burzę.
        Myslę, że padło wiele rozsądnych argumentów tłumaczących, czemu stanowisko
        Kościoła jest, jakie jest. Niestety częśc z nich była zanurzona w sosie
        złośliwości i demagogiiwink
        Warto chyba napisać jedno: dwoje ludzi (bezdzietnych), którzy postanawiają się
        pobrać ( w Kościele) i którzy uważają, że nigdy nie zechcą mieć dzieci:
        a) może jeszcze zmienić zdanie, nawet jeśli na chwilę obecną ich intencje są
        jasne
        b) może zostać postawionymi przed "wyborem dokonanym" czyli ciązą i wówczas
        postanowić urodzić

        Te dwa punkty są wyjściem do kompromisu. Ksiądz może zdecydowac, że udzieli
        sakramentu z uwagi na nieprzewidywalnośc losu i ludzkich decyzjiwink Tak więc
        każdemu dajemy szansę w nadziei, że z niej skorzystawink
        Jest jeszcze jedna rzecz: z całej dyskusji może wynikać, że osoba bezpłodna z
        założenia nie może zawrzeć ważnego małżeństwa sakramentalnego. Tymczasem jedno
        nie jest tożsame z drugim. Czym innym jest zatajenie bezpłodności przed
        męzem/zoną, a czym innym zaakceptowanie bezplodności kobiety/ męzczyzny przez
        partnera- wtedy zasada uczciwości jak najbardziej zostaje zachowana. Poza tym
        istnieje adopcja, a nawet jeśli nie wchodzi ona w grę z różnych przyczyn, to
        jednak sytuacja jest dla obu stron jasna, a decyzja o takim małżeństwie
        świadoma.

        Tak oto- w moim odczuciu- zbliżamy się do kompromisu. Kościoł naprawdę jest dla
        ludzi i trafiają się w nim myslący oraz zyczliwi księża. Decyzje o
        dzietności/bezdzietności są naprawdę zmienne i trudno uzależniać od nich czyjąś
        przyszlość odmawiając udzielenia sakramentu (choć- jak pisałam wczesniej-
        ksiądz teoretycznie ma do tego prawo)
        Ja bym radziła niczego nie zatajac i pogadac z księdzem otwarcie. Dobrze
        będzie, zobaczysz.
        ania
        • Gość: agnieszka Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 13.02.05, 13:50
          ania_rosa napisała:
          > Te dwa punkty są wyjściem do kompromisu. Ksiądz może zdecydowac, że udzieli
          > sakramentu z uwagi na nieprzewidywalnośc losu i ludzkich decyzjiwink Tak więc
          > każdemu dajemy szansę w nadziei, że z niej skorzystawink

          Aniu - moim zdaniem mówisz troszkę o czymś innym niż wyżej wypowiadający się.
          Nie chodzi o to jak nie przewidywalny jest los bo to podkreśla nawet stare
          przysłowie: "człowiek planuje a Pan Bóg drogi krzyżyje"
          I rzecz nie tkwi w konpromisach - wydaje mi się, że trochę źle zrozumiałaś
          istotę:

          to czy przyszłe małżeństwo jest bezpłodne czy też nie, nie oznacza niechęci do
          posiadania dzieci.
          A kłamanie przed Bogiem, że się dzieci chce mieć gdy tak nie jest (niezeleżnie
          od tego co się stanie później - chodzi o wyrażenie woli), czyni sakrament
          nieważnym - niezależnie od tego,że udzielił go ksiądz.
          I to tylko o to chodziło wink

          pozdrawiam
          • tamilnadu Re: czy moge to zataić przed księdzem? 13.02.05, 14:10
            Agnieszko, ja się z Tobą zgadzam. Pytanie tylko, czy młodzi ludzie (bo
            zakładam, że Belissima jest młodą osobą) podejmują decyzję o świadomym nie-
            rodzicielstwie naprawdę świadomie i długotrwale?
            Inna jest sytuacja osoby posiadającej dzieci, która deklaruje się, że więcej
            dzieci mieć nie zamierza i postanawia to zataić przed księdzem. Nieco inna jest
            tez sytuacja ludzi, którzy mają juz dzieci (np. z poprzednich związków), gdzie
            dzieciaty mężczyzna z góry oświadcza partnerce, że swój "prokreacyjny
            przydział" już wyczerpał i decyzji nie zmieni.
            Mam jednak wrażenie (może niesłuszne), że tego typu deklaracje u osób w wieku
            20- 28 lat, a więc jeszcze przed wizją dramatycznie kurczącego się czasu
            biologicznego, nalezy traktowac z dużą dozą pobłażania. Mam wiele przyjaciółek,
            które aż do trzydziestki twardo obstawały przy twierdzeniach, że dzieci nigdy w
            zyciu. Po przekroczeniu trzydziestki czy czterdziestki ich priorytety
            zaskakująco się zmieniały. Czym innym jest nie chcieć, a móc, a czym innym nie
            chcieć i nie mócwink
            Myslę, że wielu rozsądnych księzy uwzględnia także i ten aspekt przy decyzji o
            udzieleniu sakramentu młodym ludziom, którzy "absolutnie nie chcą mieć dzieci"wink
            ania
        • Gość: BD Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: 195.164.48.* 14.02.05, 12:25
          Witam,

          ania_rosa napisała:

          > Te dwa punkty są wyjściem do kompromisu. Ksiądz może zdecydowac, że udzieli
          > sakramentu z uwagi na nieprzewidywalnośc losu i ludzkich decyzjiwink Tak więc
          > każdemu dajemy szansę w nadziei, że z niej skorzystawink

          Niestety, ale punkt widzenia Koscioła jest odwrotny - liczy się stan faktyczny
          dokładnie w momencie zawierania ślubu. Prowadzi to choćby do następujących
          sytuacji: niemoc płciowa (impotencja) jest przeszkodą uniemożlwiającą zawarcie
          małżeństwa. Jeśli jednak np. dzień po zawarciu sakramentu pan młody miał
          wypadek, który uczynił go impotentem to "po ptokach" - małżeństwo jest wciąż
          ważnie i nierozwalne.

          A propos nieważności - sporo się mówi o stwierdzeniu nieważności małżeństwa,
          ale w KK jest jeszcze coś takiego jak "uważnienie małżeństwa" - (kanony 1156-
          1165 KPK) - małżeństwo w momencie zawierania było nieważne, ale przeszkody
          ustały z czasem i się "zrobiło ważne". Natomiast nigdy w drugą stronę.

          pozdrawiam,

          BD
    • magdalenax Re: czy moge to zataić przed księdzem? 14.02.05, 11:22
      Wg. mnie ksiadz nie moze odmowic slubu, szczegolnie ze jestescie zgodni w swoim
      zamiarze. Taka jest teoria, a praktyka.... no coz to chyba zalezy od tego na
      jaki kosciol trafisz. W kosciele w ktorym ja bralam slub mysle ze nie
      odmowiliby. Ja raczej polecalabym szczerosc w tej sytuacji chociaz musicie sie
      liczyc z tym ze bedziecie musieli zaliczyc wedrowke po kosciolach aby znalezc
      taki ktory Was przyjmie. Na pewno jezeli sklamiecie to zawsze to moze byc potem
      podstawa do uniewaznienia malzenstwa. Oczywiscie nie zakladam ze tak bedzie ale
      teoretycznie kiedys Twoj maz moglby sie domagac uniewaznienia malzenstwa mowiac
      ze go oklamalac twierdzac ze chcesz miec co najmniej dwoje dzieci a nie chcesz
      miec ich wcale. Po to sa wlasnie te "przesluchania" duszpasterskie. W sytuacji
      gdy zostanie zlozony wniosek o uniewaznienie malzenstwa kuria sprawdza protokol
      z takiego "przesluchania" i wszystko jest jasne.

      Zycze powodzenia i duzo szczescia,

      Pozdrawiam,
      Magda


      • Gość: qwerty Ale brednie w tym watku IP: 62.148.92.* 14.02.05, 11:49
        >Ja raczej polecalabym szczerosc w tej sytuacji chociaz musicie sie
        > liczyc z tym ze bedziecie musieli zaliczyc wedrowke po kosciolach aby znalezc
        > taki ktory Was przyjmie. Na pewno jezeli sklamiecie to zawsze to moze byc
        potem
        > podstawa do uniewaznienia malzenstwa.

        A kto i jak sprawdzi ze mloda para sklama?Ksiadz chodzacy po koledzie? To
        smieszne jest.
        Najwazniejsze to byc w zgodzie z soba samym i wspolmalzonkiem.
        • ania_rosa Re: Ale brednie w tym watku 14.02.05, 12:21
          Magdzie chyba chodziło o sytuację (odpukac), w której dochodzi do sprawy o
          unieważnienie sakramentu małżeństwa. Wtedy jedno z małżonków, które składa
          pozewm może oświadczyć, że małżeństwo od poczatku było niewazne, ponieważ druga
          strona zataiła ważną informację (tj. swój zamiar nieposiadania dzieci).
          Ksiądz chodzący po kolędzie nie ma tu nic do rzeczy.
          Aha, przypomniała mi się pewna historia: kiedy pięć lat temu przymierzałam się
          pierwszy raz do slubu kościelnego, odbyłam szczerą rozmowę z pewnym księdzem, w
          której m.in przyznałam się do tego, że zawieram to malżeństwo pod presją.
          Ksiądz oświadczył, że sakrament jak najbardziej mogę uzyskać, ale GDYBYM KIEDYŚ
          zdecydowała się na złożenie pozwu w sądzie metropolitalnym i pozwała Go na
          świadka, BYŁBY ZMUSZONY poświadczyć, że zaistniały istotne przyczyny do
          uczynienia tego sakramentu niewaznym (czyli zawieranie małżeństwa w sytuacji
          przymusu). Warto więc pamiętac o takich niuansach. Tak samo- gdyby Bellissima
          wzięła ślub kościelny i zdecydowała się na zatajenie informacji o planowanej
          bezdzietności, gdyby w trakcie trwania małżeństwa nie zmieniła zdania, gdyby
          (odpukac po trzykroć) to małżeństwo się rozpadło i gdyby mąz Belissimy jakoś
          dotarł do tego wątku ( i móglby udowodnić, że faktyczną autorką jest jego żona)-
          mógłby wykorzystać to jako dowód na świadome wprowadzenie księdza w błąd, a
          więc podważenie zaistnienia sakramentu.
          Dura lex, sed les- nic dodac, nic ując.
          pzdr
          a.
          • ania_rosa Re: Ale brednie w tym watku 14.02.05, 12:21
            Mialo byc "dura lex sed lex" oczywiściewink
        • ardzuna Re: Ale brednie w tym watku 14.02.05, 21:54
          Gość portalu: qwerty napisał(a):

          > A kto i jak sprawdzi ze mloda para sklama?Ksiadz chodzacy po koledzie? To
          > smieszne jest.
          > Najwazniejsze to byc w zgodzie z soba samym i wspolmalzonkiem.

          ...no i ze swoim sumieniem, które najlepiej wie, że skłamaliśmy.
      • a_weasley Re: czy moge to zataić przed księdzem? 15.02.05, 14:43
        magdalenax napisała:

        > Wg. mnie ksiadz nie moze odmowic slubu,

        A według obowiązującego go prawa nie może ślubu udzielić.

        > gdy zostanie zlozony wniosek o uniewaznienie malzenstwa kuria sprawdza
        protokol
        > z takiego "przesluchania" i wszystko jest jasne.

        a ksiądz podpada pod stosowne kary kanoniczne.
    • Gość: aga Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: *.hcz.com.pl 14.02.05, 12:42
      nigdy nie mów nigdy
    • Gość: anka Re: czy moge to zataić przed księdzem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 15:28
      ano, ano. ja jestem w podobnej sytuacji. Maż zataił przede mną , że nie chce
      mieć dzieci, nawet nie chciał ze mną współżyć.
      wiec.... ja mam podstawy... i będe walczyć o unieważnienie.
      jednak...
      co się tyczy problemu: w przysięga się".... że przyjmą i z miłością wychowają
      potomstwo, którym i ch Bóg obdarzy, czy tak..../
      tak
      a oni się postaraja o to, żeby ich nie obdarzył.....
      I nie ma problemu.....
      Pozdrawiam wszystkich zmagających się z tematem..
      ania
      • aknee Re: czy moge to zataić przed księdzem? 16.06.05, 15:03
        A ja sadze, ze nie mozna przysiadz CHECI posiadania dzieci. Nie przysięga sie,
        ze bedzie sie chcialo je miec. Chcenie to sprawa od nas niezalezna. Przysiega
        sie PRZYJĄĆ, wychować po katolicku, i kochać dzieci, ktorymi BOG NAS OBDARZY
        (wedle Jego woli, w momencie, ktory On wybierze). Ja dzieci miec nie chce
        jeszcze przez najblizszych kilka lat (z rozmaitych, osobistych wzgledow, z
        ktorych nawet ksiedzu nie zamierzam sie tlumaczyc), ale JESLI BOG POSTANOWI
        INACZEJ i wbrew mojej woli obdarzy mnie potomkiem, to przysiegam kochac to
        dziecko i wychowywac je po katolicku. Ot i wszystko. I tak wlasnie zamierzam
        powiedziec ksiedzu: Na dzien dzisiejszy nie pragne dziecka (co sie byc moze
        kiedys zmieni), ale jesli bede je miala, jesli zostanie mi ono dane, to je
        przyjmę, wychowam wedle zasad wiary, pokocham i uczynie wszystko by bylo
        szczesliwe. Małzeństwo w KK nie ma racji bytu, jesli zakladamy, ze odrzucimy
        zeslanego nam dzieciaczka, usuniemy ciążę, oddamy do adopcji. Wtedy ślub
        katolicki jest czysta hipokryzja.
        • annajustyna Re: czy moge to zataić przed księdzem? 16.06.05, 15:05
          I wlasnie podalas "katolika" definicje checi posiadania potomstwa. Pozdrawiam!
      • periwinkle Re: czy moge to zataić przed księdzem? 16.06.05, 20:29
        Sprawa z puktu widzenia Kosciola jest prosta. Jesli nie chcecie miec dzieci
        malzenstwo bedzie niewazne jesli nawet sklamalabys przed ksiedzem i on
        wyrazilby zgode na slub. To jeden z warunkow jesli sie chce wziasc slub
        koscielny. Mozesz jeszcze przemyslec sprawe i zmienic zdanie jesli zalezy Ci na
        slubie koscielnym. Jesli wciaz sie upierasz ze nie chcesz miec dzieci, to po co
        Ci taki slub??? Wez tylko cywilny. Tez slub przeciez.
    • ozana1 Re: czy moge to zataić przed księdzem? 16.06.05, 20:31
      a co jesli wam sie przytrafi?
      • uunnii Re: czy moge to zataić przed księdzem? 16.06.05, 20:58
        Cyt.
        Kan. 1096 -
        § 1. "Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały
        przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i kobietą,
        skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne współdziałanie.

        Co to znaczy "jakieś seksualne współdziałanie"? Czy zostaly gdzies wymienione
        dopuszczalne metody? Dalo mi to wiele do myslenia...

        Odonszac sie do Twojego dylematu, pozwole sobie napisac jakie jest moje
        podejscie do slubu koscielnego. Raczej wezme, a to, co powiem przy konfesjonale
        i ksiedzu przy spisywaniu papierkow, biore na siebie. Moje sumienie jest moja
        wyrocznia i to mnie beda meczyly wyrzuty sumienia, ze sklamalam... Moze kiedys
        bede miala z tego jakies korzysci lub strate. Ale to biore na swoje barki!
        • periwinkle Re: czy moge to zataić przed księdzem? 16.06.05, 21:42
          A czy zdajesz sobie sprawe ze klamiac w konfesjonale jeszcze pogarszasz swoja
          sytuacje? Bo wtedy Twoja spowiedz jest niewazna. A klamiac w sprawie checi
          posiadania dzieci sprawiasz ze Twoj slub jest niewazny. Po co w takim razie
          brac slub koscielny jesli on i tak jest niewazny? Nie lepiej poprzestac na
          cywilnym?
          • uunnii Re: czy moge to zataić przed księdzem? 16.06.05, 21:45
            To skoro wszystko oparte jest na wierze, zaufaniu i prawdzie, to po co te
            wszystkie papierki???
    • mariankaa Re: czy moge to zataić przed księdzem? 19.06.05, 12:59
      Hmmm sprawa jak widać spolaryzowała forum... ale nie jest to tak jednocznacze
      jak się niktórym wydaje...

      Jeśli nie chcecie mieć dzieci z powodu jakieś choroby, lub możliwości jej
      zastnienia to wasze mażeństwo będzie ważne. Jeśli nie chcecie mieć dzieci,
      ale "potomstwo, którym Was Bóg obdarzy" przyjmiecie to sakremant będzie ważny...
      Generalnie chodzi o niezamykanie się na rodzicielstwo (na przykład
      antykoncepcją lub trwałym ubezpłodnieniem - np podwiązaniem jajników). Może
      jest w Was strach przed rodzicielstwem i na razie nie chcecie, ale co by było
      jak by się jednak pojawiło... Jeśli je przyjmiecie i nie będziecie działać
      przeciwko maleńswtu to wszytsko jest w porządku.

      Bardzo dobrze, że zadajesz sobie takie pytania. To świadczy o Twojej
      wrażliwości i posiadaniu sumienia. Ja na Twoim miejscu poradziłabym się
      jakiegoś mądrego kapłana np u Dominikanów.
      • annajustyna Re: czy moge to zataić przed księdzem? 20.06.05, 09:12
        Tylko, ze z tematu wynika jednoznacznie, ze nie chodzi o lek przed przyjeciem
        potomstwa (ktoz go nie ma?) lub o chec odlozenia go w czasie, tylko o
        rezygnacje z niego. Wbrew pozorom sa takie pary (zdrowe), ktore po prostu nie
        chca miec dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka