Nikomu nic nie mówiąc pojedziemy w nasz kochany Beskid Niski, tam wezmiemy
ślub, przez tydzień pochodzimy sobie po górach, następnie wrócimy do domu,
urzadzimy grilla, sprosimy rodzine i znajomych niby na zwykła imprezę, i tam
poinformujemy ich o naszym ślubie

Marzy mi sie coś takiego, chcę skupić sie tylko na ślubie, chcę go naprawdę
przeżyć a nie myśleć rok naprzód o sukience czy sali, nie chcę badziewnych
zespołów i konkursów na tzw. weselu itd, itp.
Ech, tak bardzo mi się to marzy

))
Czy jest tu ktoś kto zrobił coś takiego lub ma zamiar tak postąpić?