Ślub w sobotę, a co chwila dzwoni ktos zgości z pytaniem czy przypadkiem nie
odwołujemy ze względu na ostatnie wydarzenia.

smutno mi, bo mial to byc
taki wspanialy dzien, a boje sie ze część osób nie przyjdzie, a ci co przyjdą
nie będą się bawić. Czy jest ktoś w podobnej sytuacji? co robicie?