Dodaj do ulubionych

przykro mi

14.06.05, 14:33
Naprawdę przykro mi, jak czytam te wątki spowiedniczo-kościelne. Dziewczyny,
w Polsce nie ma przymusu ślubu kościelnego. Tak, jest on z reguły piękny,
bardziej uroczysty niż w USC, można mieć suknię i czerwony dywan i małe
drużki sypiące płatki pod kościołem... Ale nie ma też potrzeby życia w
obłudzie. To, co zewnętrznie piękne w tym ślubie chyba nie jest tego warte.
Odnoszę wrażenie, że czujecie się takie sprytne, bo ocwanicie księdza, bo coś
zataicie, bo dostaniecie od naiwniaka w konfesjonale rozgrzeszenie, a swoje i
tak wiecie. Są ludzie wierzący naprawdę, traktujący to wszystko poważnie.
Ranicie ich, ale przede wszystkim same siebie wkraczając w małżeństwo w
kłamstwie. O ile oczywiście drugi punkt jest Waszą prywatną decyzją i Wy
poniesiecie skutki, to pierwszy powoduje właśnie, że mi przykro. Po lekturze
takich wątków mam jeszcze więcej szacunku dla mniejszości, która potrafi być
uczciwa wobec siebie i powiedzieć "nie" dla ślubu kościelnego.
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: przykro mi 14.06.05, 15:05
      Zgadzam sie w 100%!!! Pozdrawiam serdecznie!
    • olga811 Re: przykro mi 14.06.05, 15:12
      nie przesadzajcie, bo w końcu każda z nas musiałaby być dziewicą do ślubu,
      jeśli taką czystość chce zachować. A jeśli spowiadacie sie ze współżycia z
      narzeczonym to przecież żałujecie zgodnie ze spowiedzią. A naprawdę
      żałujecie???? Jeślibyście żałowały, to chyba nie chciałybyście spędzić z nim
      reszty życia, co? wink
      • kaczuszka21 Re: przykro mi 14.06.05, 15:14
        No nie zgodze sie akurat z taka argumentacja
        • olga811 Re: przykro mi 14.06.05, 15:18
          "za wszystkie grzechy serdecznie żałuję, obiecuję poprawę" czyli żałujecie tego
          co zrobiłyście i nie zamierzacie wiecej tego robić, czy nie tak?
          • asia19815 Re: przykro mi 14.06.05, 15:24
            Myślę, że żałować tzn żal że się nie wytrzymało żyć w czystości tak jak tego
            chce sam Bóg. Jest to ciężkie gdy się kogoś kocha - i to skrucha że żyliśmy z
            nzrzyczonym za blisk, próba starania się poprawić.
    • weronika2005 Re: przykro mi 14.06.05, 15:18
      Tak zgadzam sie z Toba,czeka mnie jeszcze spowiedz przed slubna.Ale obawiam sie
      jej jednak,poniewaz mieszkamy razem ale nie wspolzyjemy ze soba,boje sie ze jak
      tak powiem ksiedzu to nie da mi rozgrzeszenia,a slub koscielny jest dla mnie
      bardzo waznym wydarzeniem!Slyszalam ze rozgrzeszenie raz sie otrzymuje innym
      razem nie i zalezy to od ksiedza na jakiego trafisz przy spowiedzi.I co z takim
      przypadku?nie da rozgrzeszenia jeden ksiadz i co chodzic i spowiadac sie az sie
      je otrzyma?pozdrawiam
    • anna.belle Re: przykro mi 14.06.05, 15:23
      Myślę zupełnie tak samo.
      I cieszę się, że jest ktoś jeszcze kto myśli jak ja.
      Pozdrawiam!
    • anna.belle Re: przykro mi 14.06.05, 15:27
      I jeszcze jedno - wczoraj byłam na kolejnym spotkaniu nauk przedmałżeńskich u
      Dominikanów. Ojciec prosił, żeby się poważnie zastanowić dlaczego chcemy ślubu
      kościelnego. Prosił, żeby nie robić z tego teatru. Przecieżmożna wziąć ślub
      wierzący z niewierzącym i będzie prawdziwie i też ładnie. Bo chyba o oprawę
      chodzi ludziom, którzy nie do końca wierzą, a chcą ślub w kościele.
      • kasia191273 Re: przykro mi 14.06.05, 20:16
        agamaks!!! zgadzam sie w 100% i przykro mi razem z Toba!
        Nie zebym byla wierzaca i praktykujaca, bynajmniej, mam wszystkie sakramenty,
        ale do kosciola nie chodze od kilku lat. I DLATEGO WLASNIE, ZE NIE ZGADZAM SIE
        Z WIZJA KOSCIOLA nie biore w nim slubu! Po co slub koscielny, jak sie czlowiek
        nie zgadza z tym, co Kosciol glosi. Hipokryzja w narodzie straszna...
    • kamsi Re: przykro mi 14.06.05, 22:38
      Mi się wydaje, że to nie jest do końca tak, że ślub kościelny w przypadku osób
      wcześniej niepraktykujących i/lub łamiących przykazanie przedślubnej czystości
      to zawsze jest pełna hipokryzji szopa. Przecież nawet jeśli ktoś boi się
      spowiedzi przedślubnej, żył niezgodnie z zaleceniami Kościoła i do tego nie do
      końca zgadza się z tymże Kościołem, to nie znaczy, że chce bojkotować również
      kościelną wizję małżeństwa! Skoro chcę wziąć ślub kościelny, to znaczy, że nie
      chcę już żyć niezgodnie z tym wskazaniem, czyż nie? Mogłam tak żyć wcześniej,
      ale doszłam do punktu, w którym liczy się dla mnie przysięga przed Bogiem
      wiecznej miłości i wierności dla jednego, jedynego mężczyzny. Spotkałam go
      dopiero teraz, a nie wcześniej. Gdzie tu hipokryzja?
      • kasia191273 Re: przykro mi 14.06.05, 23:24
        chyba sama nie wierzysz w to, co piszesz...
        watek ten jest nawiazaniem do innego, dot. klamstwa na spowiedzi- sadzac po
        wypowiedziach osob tam zabierajacych glos nie ma mowy o tym, co sugerujesz-
        czyli refleksji nad soba, ewolucji w kwestii moralnej, a jedynie zlosci na to,
        ze ksieza sa niezyciowi, bo powinni na wszystko przymykac oczy, nie czepiac sie
        i w ogole. Moim zdaniem Kosciol jest Kosciolem (pisze jako osoba
        niepraktykujaca, ktora bierze slub cywilny rowniez przez szacunek dla tych,
        ktorzy serio traktuja to, co dla innych jest tylko urocza oprawa slubna)
        wlasnie dlatego, ze nie ulega modernizacji w kwestiach moralnych, nie przyzwala
        na wszystko. Ja sie akurat z tym nie utozsamiam, ale jak komus zawadza, ze
        ksiadz stoi na strazy tzw. czystosci malzenskiej, to niech idzie na lake i
        bierze slub w stylu flower-power. Bedzie przynajmniej konsekwentnie.
        • kasia191273 Re: przykro mi-cd 14.06.05, 23:30
          teraz na przyklad dziewczyny sobie przekazuja info, na czym polega spowiedz, co
          sie i kiedy mowi. Jeny! Ja nie moge w to uwierzyc, ze ktos bierze slub
          koscielny,a u spowiedzi byl chyba 20 lat temu po raz ostatni! I teraz sobie
          kombinuje, jak oszukac ksiedza albo ...sobie go zmieni, jak ten powie cos nie
          po jej mysli...
        • kamsi Re: przykro mi 16.06.05, 21:54
          Ależ wierzę, w to, co piszę! Z Kościołem jest jak z wieloma innymi rzeczami,
          systemami wartości itp. - to, że nie ze wszystkim się zgadzasz, nie znaczy, że
          z niczym. Nie chodzi o komformizm, że wybieram, co mi wygodniej. Z chęcią
          wcielam też rzeczy wymagające jakichś poświęceń, o ile mnie przekonują,
          trafiają do mnie rozumowo albo do moich emocji.
    • pepperann Re: przykro mi 15.06.05, 00:08
      Jak w jakims innym watku slusznie zauwazono, katolicyzm w Polsce to zachowanie
      spoleczne, pewna obrzedowosc, ktora z wiara i przykazaniami Kosciola malo ma
      wspolnego. Nie zmienisz tego.

      Ale zgadzam sie z Toba. Dlatego koscielnego nie biore. Ale czuje sie w swoim
      wlasnym kraju wyjatkiem. Przypuszczam, ze osoby wierzace, powaznie traktujace
      wiare czuja sie w sumie podobnie...
    • viinga Re: przykro mi 15.06.05, 08:14
      Ja do końca z kasią sie nie zgodze. Bardzo chciałam mieć ślub kościelny, aby
      nie żyć w grzechu. Nigdy nie oburzałam się na księży, którzy nie chcą dać
      rozgrzeszenia parom mieszkajacym z sobą przed ślubem. My razem nie
      mieszkaliśmy, ale nie powiem , że byłam święta, chciałam się z tego uwolnić i
      wziąść ślub. Spowiedź potraktowałam poważnie, byłam już u niej 3 miesiące temu
      i od tej pory przestaliśmy z sobą sypiać, ślub mamy w tę sobote i myśle że
      jeszcze wytrzymamysmile)).
      • anna.belle Re: przykro mi 15.06.05, 09:47
        po pierwsze życzę Ci dużo szczęścia z okazji ślubu i cudownego życia potem.
        po drugie, myślę, że wytrwanie w postanowieniu może przynieść sporo satysfakcji.
        ja np. jestem osoba wierzącą, którejteż przeszkadzały postawy różnych księży
        dlatego szukałam tak długo, aż znalazłam wspaniałych ojców Dominikanów w
        Szczecinie. 1 października wychodzę za mąż za człowieka, który nie wierzył w
        Boga, bo tak był wychowany przez swoich rodziców. i absolutnie nie mam do nich
        żalu. nie namawiałam narzeczonego na chodzenie do kościoła, sam kiedyś zapytał
        czy mógłby ze mną pójść, żeby przekonać się jak tam jest, dlaczego ja chodzę,
        wierzę. dwa lata temu w wieku 36 lat poszedł pierwszy raz do spowiedzi, przyjął
        chrzest, komunię św, bierzmowanie. i od razu powiem - nie czuję się żadną
        misjonarką. do niczego go nie namawiałam. wolałabym, żeby wziął ze mną ślub
        jako niewierzący, niż jako wierzący, gdyby sam tego nie chciał.
        do ślubu 3,5 m-ca. chodzimy na mądre nauki, na których nikt na siłe nic
        człowiekowi nie wciska, a jedynie proponuje przemyśleć.
        pozdrawiam! życie w zgodzie ze samym sobą przynosi zazwyczaj tylko dobre
        skutki smile niezależnie czy ktoś jest wierzący czy niewierzący.
    • sol_bianca Re: przykro mi 15.06.05, 09:08
      POPIERAM!!!!
      • misia.a Re: przykro mi 15.06.05, 10:14
        Nie należy postrzegać wszystkiego tak czarno-biało tzn., że jak ktoś nie
        zachował czystości przed ślubem, to od razu flower-power i w ogóle nie powinien
        brać ślubu kościelnego (bo niby dlaczego,skoro jest wierzący). Odkąd jestem z
        narzeczonym nie chodzę do spowiedzi, bo nie otrzymałabym rozgrzeszenia (i
        słusznie). Nie żałuję samego współżycia (bo przecież nikt normalny nie żałuje),
        ale tego, że "ziemskie" problemy typu remont mieszkania, brak pieniędzy itp.
        powstrzymywały nas przed ślubem i "ułożeniem spraw z Bogiem". Dziewczyny,
        zatajanie grzechów pociąga za sobą ŚWIĘTOKRADCZE przyjęcie sakramentów
        (małżeństwa i komunii). Po co wam to? Konfesjonał jest przecież po to by
        grzechy wyjawiać a nie zatajać. Natomiast zupełnie nie rozumiem dlaczego
        niektórzy księża nie udzielają rozgrzeszenia parom mieszkającym ze sobą (a nie
        współżyjącym), to niesprawiedliwe i bardzo krzywdzące. Jeżeli nam nie zostanie
        udzielone rozgrzeszenie, spytam, czy sprawiamy wrażenie osób niesprawnych
        intelektualnie, które nie potrafią kontrolować swojego zachowania? Przecież
        współżycie przed ślubem nie wynika z "ulegania pokusie"(jak sądzą niektórzy
        księża), ale ze świadomej, przemyślanej decyzji: kochamy się=jesteśmy ze sobą
        duszą i ciałem (bo tak naszym zdaniem wygląda pełny związek).A co do
        powstrzymywania się od współżycia mieszkając razem, to nie jest to takie
        trudne, jak sądzą niektórzy księża (czyżby na podstawie autopsjiwink). Skoro
        kiedyś wytrzymaliśmy bez seksu przez ponad 4 miesiące (ciąża), to damy sobie
        radę przez kilka tygodni.
    • agamaks Dziewczyny dziękuję za otuchę, 15.06.05, 10:13
      i że pokazałyście, że jednak niemało jest uczciwych osób zarówno wierzących jak
      i niewierzących.
      Przy okazji specjalne - oj, niech powieje nam prywatą - pozdrowienia dla
      całkiem licznej na forum frakcji dominikańskiej smile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka