Dodaj do ulubionych

ah! te ZARĘCZYNY :)))

24.01.06, 11:42
Hej dziewczyny! Jak wyglądały Wasze zaręczyny? Miejsce i wogóle ta cała
oprawa? Jakie macie pierścionki zaręczynowe???

Ja swój pierścionek wybierałam razem z "chłopakiem" - wybrałam sobie skromny
z białego złota z małą cyrkonią w środku. Zaręczyny oficjalne z rodzicami
ustaliliśmy na 10 października 2004 roku. Tak więc skoro był już pierścionek
i ustalona data oficjalnych zaręczyn to przeczówałam, że dostanę pierścionek
przed tą datą i za każdym razem jak byłam z ukochanym to zastanawiałam się w
którym momencie mi się oświadczy. Mój facet chciał aby to było z zaskoczenia
i ... zrobił tak, że się nie spodziewałam, otóż jechaliśmy windą do mojego
mieszkania na 4 piętro i między 1 a 2 piętrem spytał czy za niego wyjdę ja
myślałam że to żart a on po chwili wyciągnął pierścionek - mówię Wam byłam
wzruszona powiedziałam głośno "tak" a on wsunął mi pierścionek na palec.
Wieczór spędziliśmy przy romantycznej kolacji i szampanie.
Może Wam wydać się, że winda to śmieszne miejsce na takie "sprawy" ale
naprawdę On to tak zrobił i wogóle użył takich cudnych słów określających
swoją miłość, że aż mi łzy w oczach stanęły.
Teraz jesteśmu już małżeństwem - pobraliśmy się pod koniec 2005 roku.
Obserwuj wątek
    • mydlo_w_plynie Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 12:02
      Witaj!
      2-3 miesiące przed zaręczynami oglądaliśmy razem pierścionki, ale tylko
      rekreacyjnie smile do jubilera weszliśmy przy okazji, z mojej inicjatywy -
      chciałam obejrzeć bransoletki. To nie był żaden podstęp z mojej strony smile
      Był jeden śliczny i bardzo skromny pierścioneczek z białego złota, który
      chciałam sobie kupić ale niestety nie było rozmiaru. Wszystkie te informacje
      mój N skrzętnie odnotował w głowie smile)
      Oświadczył się niespodziewanie w Wigilię, ale nie było bardzo spektakularnie.
      Tak w ukryciu trochę smile Byłam szczerze zaskoczona, bo zawsze uważałam że
      prędzej ja jemu się oświadczę smile Pierścionek dostałam inny, niż ten upatrzony
      wcześniej. Też skromny ale z białego złota i z bardziej "wypasionym" oczkiem.
      • mydlo_w_plynie Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 12:05
        pomyłka
        zaręczynowy pierścionek mam z żółtego złota
        • anniszka Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 12:51
          Datę ślubu (10.06.06) ustaliliśmy rok przed tym terminem. Chodziliśmy ze sobą 6
          lat i w ustaleniu konkretnej daty nie było niezwykłości (od tak, przy
          herbatce), zawsze wiedzieliśmy, że sie pobierzemy i czekaliśmy tylko do
          ukończenia studiów podyplomowych. Wiedziałam dwie rzeczy: że oświadczyny będą
          dotyczyły tylko nas dwojga, na osobności, kameralnie, i że... nieprędko się
          odbędą sad Mój mężczyzna jest bowiem wielkim tradycjonalistą pod tym względem i
          uważa, że zaręczyny muszą się pojawić na kilka miesięcy przed ślubem, po nich
          zaś mają nastąpić bardzo konkretne przygotowania do zawarcia związku. No więc
          czekalam. Restauracja i msza były zarezerwowane, wino weselne gromadzone w
          szafkach a ja wciąż nie czułam się narzeczoną. Nie chciałam wybierać
          pierścionka, od czasu do czasu pokazywałam tylko swemu mężczyznie, jakie mi się
          podobają. Na prezent gwiazdkowy sama wybrałam sobie książkę w księgarni, którą
          on, przy mnie, mi kupił. Ale w wigilię, gdy się u nas pojawił, mama i brat
          powiedzieli mi, iż M. ma dla mnie bardzo osobisty prezent, i chciałby mi go
          wręczyć na osobności. Troszkę się zdziwiłam, bo wiedziałam przecież o książce,
          przez myśl przemknęło mi też, że kupił mi dodatkowo piękną bieliznę (kilka
          tygodni wcześniej skarżyłam się na brak czegoś ładnego). Ale właśnie wtedy,
          przy choince, kolędach, świecach przytulony do mnie, i z pierscionkiem w cudnym
          pudełeczku wyszeptał mi na uszko pytanie, czy uczynię mu ten zaszczyt...
          Pierścioneczek jest skromniutki, delikatny, typowo zaręczynowy, z żółtego
          złota, z jedną cyrkonią. Taki, jaki chciałam smile
          • kbor Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 15:51
            Rozumiem ze cyrkonia to wszystko o czym marzycie?
            A moze na wiecej ich niestac??
            Zenujace!!!
            • ineczka22 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 16:03
              Kazda dziewczyna marzy o ksieciu na bialym koniu i brylancie jak pieciozlotowka.
              • ineczka22 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 16:07
                Gdy ma 5 lat i wszystko co sie swieci to zloto
                Pozniej sa inne sprawy
              • heather4 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 16:09
                a czy nie sądzicie, że zaręczyny powinny być przed planowaniem ślubnych
                uroczystości? bo oświadczyny w momencie, kiedy każdy konkret jest już ustalony
                wydają mi się musztardą po obiedzie..wiecie o co mi chodzi, o takie prawdziwe
                zaskoczenie, zachowanie naturalnej kolei rzeczy...
                • a1ma Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 19:57
                  Dokładnie smile
                  Mój chłopak oświadczył mi się, gdyzupełnie się tego nie spodziewałam, na
                  wakacjach, bardzo romantycznej scenerii big_grin
                  I dopiero kilka miesięcy później ustaliliśy konkretną datę i zaczeliśmy
                  planowac ślub. Po kolei.
            • gumis82 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 16:27
              przepraszam a co widzisz złego w pierścionku z cyrkonią???Myślisz że każdy ma
              na tyle kasy, żeby kupić pierścionek z brylantem za nie wiadomo ile???myśle że
              w tym nie chodzi o to z czym pierścionek, tylko za gest, za miłośc,no ale coż,
              skoro ktoś mierzy miłośc po kasie to powodzenia w życiu i nie mam pytań
              • justm Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 16:31
                gumis - trochę nie trafiłaś / trafiłeś z tym postem ....
                • ivon20 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 16:35
                  ja tez uwazam ze nie chodzi o pierscionek tylko o wydarzenie.......ja akurat
                  dostalam pierscionek z malym brylantem i nie byl wcale az takie drogi kosztowal
                  jakies 700zl wiec nie wydaje mi sie zeby to byla jakas bardzo wygorowana cena
                  (to tak odnosnie kosztow)
              • kbor Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 17:42
                pierscionek z cyrkonia... 800 zl
                pierscionek z brylantem..1300 zl

                Bez przesady....
                • histe Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 17:48
                  jesli dla Ciebie liczy sie tylko to ile pierścionek jest warty, to jesteś
                  załosny/a i współczuje partnerowi
                  • kbor Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 18:06
                    Ten ton to zachowaj dla swojego przydupasa...

                    Nie liczy sie kasa, to normalne ceny. Po prostu kazdy kupuje to co moze. Ale
                    skoro roznica niewielka to po co sie ograniczac. Brylancik to brylancik.
                • a1ma Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 19:59
                  albo:
                  z cyrkonią 200 PLN
                  z brylantem 10000 PLN

                  Ja bym przjęła nawet oświadczyny kółkiem od piwa wink
                  • kbor Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 18:07
                    jasne ze tak...
                    Pod warunkiem ze wszystko ma sie dogadane a zareczyny to formalnosc.

                    Jesli ma byc wyjatkowo to i pierscionek powinien byc wyjatkowy, najlepszy na
                    jaki nas stac...
            • leeloo26 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 17:54
              gratuluję podejścia do życia!

              boszsz.. skąd się tacy ludzie biorą?
              z kapusty chyba..
            • anniszka Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 21:12
              Oczywiście, że marzyłam o cyrkonii. Nie marzyłam tym samym o sytuacji, w której
              sugeruję narzeczonemu, że MUSI mi kupić brylant. Nie marzyłam o sytuacji, w
              której on pomyśli, że dla mnie w chwili zręczyn liczy się głupi kamyk. Nie
              marzyłam o tym, by po szesciu latach wspaniałego związku, mężczyzna, pomagający
              mi w przełomowych chwilach życia poczuł, że jedynie kawałek złotka w tym
              wszystkim ma dla mnie znaczenie. Marzyłam o skromnym pierscionku, o cyrkonii,
              bo on tym samym odczuł, że jego słowa i jego pragnienie połączenia się ze mną
              na resztę żcyia jest najważniejsze. Marzenia o brylantach nie są żenujące.
              Prawdziwie żenujące jednak jest, gdy realizacja marzeń o zimnym kamyku staje
              się podstawą i pierwszym dążeniem na początku wspólnej drogi.
            • ra81 zenujaca cyrkonia 25.01.06, 12:24
              och laska, ciesz sie, ze zyjesz w Polsce xxi wieku
              w Powstaniu ludzie robili sobie obraczki z puszek, z drutu , ze sznurka...
              zostalabys zenujaca stara panna, hehesmile
            • pannaanna1980 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 27.01.06, 02:06
              A może wszystko na co Cię stać to ta bezczelność, którą zaprezentowałeś ?
              Poinformowałeś wybrankę o cenie pierścionka dla niej ? A może dyskretnie
              dołączyłeś metkę ?
              Czasami pierścionek z cyrkonią jest więcej wart niż z jednokaratowym brylantem.
              Dlaczego ? Bo daje go mężczyzna bardziej wartościowy.
              • inka28 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 27.01.06, 11:23
                pannaanna1980 napisała:

                > Czasami pierścionek z cyrkonią jest więcej wart niż z jednokaratowym brylantem.
                > Dlaczego ? Bo daje go mężczyzna bardziej wartościowy.

                Brawo!
                • sloik1979 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 28.01.06, 01:36
                  A czasem bardziej wartosciowy facet daje pierscionek z brylantem - wtedy to
                  idealna kompilacjasmile))))
    • golinda Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 18:18
      ja dostałam pierścionek, który sama sobie wybrałam (z żółtego złota, z 7
      brylantami, taki typowy, klasyczny pierścionek zaręczynowy)
      dostałam go w cudowny sposób-przyniósł mi go na szyi nasz maleńki kochany
      króliczek (który od kilku miesięcy niestety nie żyje, mam jednak po nim
      pamiątkę-ryski na pierściionku od ząbków-nigdy ich nie usunę)
      mój narzeczony nie jest typem romantyka, nie spodziewałam się zupełnie takich
      oryginalnych oświadczyn
    • agacciam Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 19:45
      U mnie było tak. W wakacje, 7 sierpnia 2003. My nie jesteśmy z jednej
      miejscowości, tak więc przyjechałam do mojego ukochanego na wakacje. Byliśmy
      sami w mieszkanku. Na wieczór zrobiliśmy sobie małą kolacyjkę i zaplanowaliśmy
      wino. Dodam, że nic nie wiedziałam o zaręczynach. Ja ubrana w zwykłą zwiewną
      sukieneczkę, którą pobrudziałam przy szykowaniu jedzonka, ona też tak normalnie
      w spodenki, jak to latem. W penym momencie, gdy kolacja była już prawie gotowa
      M powiedział, że idzie się wykąpać. Nic w ty dziwnego, pomyślała, gorąco, więc
      musiał. Po jakimś czasie wyszedł z łazienki i woła mnie... Agatko, przyjdź na
      chwilkę. Ja z kuchni wychochodzę i co wiedzę.... mój ukochany klęczy, ubrany w
      garnitur, w ręce trzyma śliczny, dlelikatny, z żółtego złota z cyrkonią
      poerścionek i pyta się, czy zostanę... ja byłam w takim szoku, że uklęknęłam
      razem z nim i powiedziałam, no właśnie dopierop na drugi dzień sobie
      przypomniałam co, powiedziałam po prostu TAK smile) ślub w tym roku w sierpniu smile)
    • agnieszkalp Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 21:22
      moje byly cudowne,bylam bardzo zaskoczona. pojechalismy na narty i na sylwestra
      do zakopanego. o 00.00 ,na krupowkach w wielkim tlumie, wsrod przecudnych
      zimnych ogni moj kochany zamiast zyczen: z pod kurtki wyjąl
      kwiaty,ukleknal ,wyciagnal pierscionek i spytal czy wyjde za niego.... mowe mi
      odjelosmile Moj ukochany twierdzi,ze te wszystkie fajerwerki to byly z okazji
      naszych zareczynsmile
    • agnieszkalp Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 21:25
      a pierscionek cudowny, mimo ,ze nie ogladalismy pierscionkow wybral takio jakim
      marzylamsmile skromny, romantycznysmile
      • an20 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 24.01.06, 22:52
        u mnie byly cudowne i romantyczne, kazdej dziewczynie takich zycze smile
    • bacha1979 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 09:55
      My pierscionek wybralismy razem...
      Najpiewr , mniej więcej w lipcu wybrałam sobie pierścionek, no a potem pod
      koniec sierpnia pojechalismy razem nad morze. No i tam, romantycznie, nad
      brzegiem morza, wieczorkiem dostałam pierscionek. Zamiast kwiatów- jakos w
      poblizu nie było kwiaciarni-dostałam słodkiego słonika.
      Tylko jedna rzecz była irytująca- komary gryzły jak opetane...
      Potem, we werzesniu była oficijalna kolacja z rodzicami...
      • bkn Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 28.01.06, 12:56
        bacha1979 - to prawie zupełnie tak jak u nas: też była plaża, zachód słońca,
        TO pytanie i przepiękny pierścionek w pudełeczku. A potem, po powrocie do
        pokoju szampan... i grill u znajomych, którzy też byli w tym czasie nad
        morzem smile ech, rozmarzyłam się...

        A we wrześniu uroczysty obiad z rodzicami. A pierścionek mój A. wybrał sam - po
        wysondowaniu, co mi się podoba, oczywiście.
    • maya28 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 12:35
      Dla mnie zaręczyny były zupełnym zaskoczeniem. Romantycznie przy naszej
      choince, także już na wigilii u rodziców mogliśmy powiedzieć wszystkim i
      wspólnie swiętować. Pierścionka nie wybierałam, nie pokazywałam też jakie mi
      się podobają, i nie mam pojęcia ile kosztował smile Ślub jeszcze w tym roku.
    • azanna Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 13:27
      A my byliśmy na spacerze w parku w zimowy dzień. Było mnóstwo śniegu i bardzo
      romantyczna sceneria. W pewnym momencie mój mężczyzna zatrzymuje się i wpatruje
      się w śnieg, więc pytam co się dzieje. A on mi na to "zobacz w śniegu coś
      leży" - schylił się i zaczął szukać czegoś w śniegu. Ja stałam i zastanawiałam
      się co on tam mógł zobaczyć. Odwrócił się do mnie i pokazał mi pierścionek,
      który trzymał w dłoni. Na pierścionku było trochę śniegu, więc wyglądał jakby
      go naprawdę znlalazł. Potem uklęknął i...niestety nie pamiętam co powiedziałsad
      Pamiętam, że gdy go podniosłam z tych kolan i przytuliłam nawet przez te nasze
      grube kurtki mocno czułam bicie jego serca. To było prawie równy rok temu, a za
      trzy miesiące będę jego żoną (nareszcie!smile
      Oczywiście pierścionek nie leżał w śniegu - wtedy gdy udawał, że czegoś szuka
      wyjął go z kieszeni i "namoczył" w śniegu.
    • koralik00 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 19:09
      Ja zareczylam sie po 3 miesiacach znajomosci, gdy moj R. przyjechal po raz
      pierwszy poznac moich rodzicow. Przyznam ze nie bylam tym zaskoczona - od
      pierwszej chwili poznania wiedzielismy ze czekalismy na siebie cale zycie -
      byla to jakby naturalna kolej rzeczy. Dostalam pierscionek dokladnie taki o
      jakim zawsze marzylam z "moim kamieniem" - przepieknym blekitnym szafirem. Same
      zareczyny odbyly sie bardzo tradycyjnie, bo tez moj R jest wielkim
      tradycjonalista. Po wczesniejszej rozmowie z moim ojcem uklakl przede mna i
      spytal czy zostane jego zoną. Odpowiedz byla oczywista smile)) no i po 3 latach za
      3 miesiace nasz slub!!!
    • koralik00 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 19:47
      Chcialabym tylko dodac nawiazujac do wczesniejszego tematu o pierscionkach, ze
      uwazam iz najwiekszym idiotyzmem i snobizmem jest, kiedy kobiety chca dostac
      tylko i wylacznie pierscionek z diamentem. Mam to nieszczescie ze mieszkam w
      kraju (Stany Zjednoczone) w ktorym kobiety przyjmuja tylko pierscionki z
      brylantami - zaznaczam iz twierdza ze im jest on wiekszy tym bardziej to
      swiadczy, o uczuciu ich przyszlych mezow. Kiedys spytalam takiego "zenskiego
      okazu" co sie dzieje jesli mezczyzna mimo ze bardzo kocha nie jest w stanie
      kupic jej duzego pierscionka z brylantem - no i otrzymalam odpowiedz - to
      znaczy ze wcale nie kocha!!! W zyciu nie slyszalam czegos tak perfidnego,
      odartego z wszelkich uczuc i bezinteresownosci. Dodam ze ta sama osoba
      otrzymala w 3 miesiace pozniej swoj wymarzony pierscionek, za ktory jej
      mezczyzna zaplacil a raczej zadluzyl sie na wysokosc 6 tys dolarow. Od tej pory
      nosi ten brylant na reku co nota-bene (a wiem to z najlepszego zrodla) nie
      przeszkadza jej facetowi ogladac sie za innymi i mowic do swoich kolegow ze
      gdyby nie to ze jest z nia tak dlugo juz dawno by sie innej oswiadczyl. No i co
      Wy na to dziewczyny? .... Nie dziwcie sie wiec ze usmiechnelam sie sama do
      siebie jak KOCHANE POLSKIE DZIEWCZYNY pisza z taka czuloscia o swych skromnych
      pierscionkach z cyrkoniami - ile w tym prawdziwej milosci i piekna. Jestescie
      naprawde wspaniale - bo wiecie doskonale ze pierscionek to tylko symbol czegos
      czego za nic na swiecie nie da sie zamknac i oddac w kawalku swiecidelka.
      Niestety i u nas zdarzaja sie wyjatki i pozostaje tylko wspolczuc ich przyszlym
      mezom, albo liczyc ze kiedys zrozumieja na czym polega prawdziwa milosc do
      mezczyzny!
      • anniszka Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 21:05
        Koraliczku, przywróciłaś mi wiare w ludzi wink Luuubię Cię.
        • koralik00 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 25.01.06, 21:17
          I vice-versa Anniszka smile) - Wszystkiego Dobrego!!!
          • kbor Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 26.01.06, 09:30
            Tak slodko ze sie zaraz porzygam...

            Poza tym wszystkie jestescie feministkami!!!
            • ra81 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 26.01.06, 09:37
              kbor napisał:

              > Tak slodko ze sie zaraz porzygam...
              >
              > Poza tym wszystkie jestescie feministkami!!!

              to straszne, co piszesz! fe fe fe feminstka, bleee... feministka z cyrkonia
              zamiasta brylantu... fe fe fe fe! a fe!
      • golinda Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 26.01.06, 10:38
        cóż...mam inne zdanie na ten temat-każdy kupuje taki pierścionek z kamieniem
        szlachetnym, na jaki go stać
        niech to będzie maleństwo za 600zł, kilka brylantów za 2.000zł albo coś
        wielkiego za 10.000
    • kbor O co chodzi? 26.01.06, 10:08
      Jak tak czytam Wasze wszystkie wypowiedzi, to widac ze sa pelne hipokryzji.
      Ze niby nie ma znaczenia jaki pierscionek, to tylko swiecidelko.
      A przeciez chodzi o to ze ma reprezentowac przynaleznosc i milosc, i powinien
      byc wyjatkowy i najlepszy na swiecie.

      A zaloze sie ze po zareczynach pierwsze lecialyscie sie pochwalic kolezankom w
      pracy pierscioneczkiem. Ile z Was nie przyznalo sie ze to cyrkonia?

      W glebi ducha kazda marzy o pierscionku z brylantem.
      I kazdy normalny facet chce dac swojej lubej najlepszy pierscionek na jaki go
      stac. Prawda jest taka ze dla nas to sporo kosztuje, przelamanie sie, wybranie
      i kupienie. I w koncu wypowiedzenie tych magicznych slow. To nie tylko
      swiecidelko, to wybor drogi zycia i nie jest latwy.
      A mowienie ze nie liczy sie pierscionek a fakt to glupota. Pierscionek tez sie
      liczy i kto wie czy nie bardziej niz to pytanie.
      Pozniej to na niego patrzycie jadac do pracy, bedac na zakupach.. I po kryjomu
      porownujecie z pierscionkiem kolezanki, przyjaciolki, wspolpasazerki..

      Ja kupilem z brylantem...Nie dlatego ze chcialem sie wykazac... Podobal mi sie
      po prostu...Chcialem by byl to wyjatkowy pierscionek na wyjatkowa okazje, bo
      jedyna w zyciu...I nie wydalem majatku...Bo w takich chwilach nie dziala sie
      zastaw sie a postaw sie...Po prostu wlasnie tym mozna pokazac swe uczucia do
      wybranki...

      Ktos tu przytoczyl przyklad Amerykanek...Nie rozumiem co to za
      porownywanie...Inna mentalnosc...Inny swiat...Chca tak traktowac swych
      narzeczonych prosze bardzo...Co mi do tego

      Jasne ze i w Polsce sa tacy co nie wyorazaja sobie by kupic/dostac pierscionek
      za mniej niz 10000zl, i by przyjecie weselne bylo na minimum 200 osob... Ale po
      co wpadac w takie skrajnosci?
      Kazdy dostaje to na co zasluzyl i same ocencie czy to duzo czy malo ze strony
      Waszych meskich polowek...
    • nunia01 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 26.01.06, 17:10
      Miało być o zaręczynach - o pierścionkach jest inny temat.
      Ja zostałam kompletnie zaskoczona. Byliśmy razem długo, zamieszkaliśmy razem i
      byłam przekonana, że to będzie właśnie ten moment, ale nie... Czekałam i
      czekałam, aż zapomniałamsmile
      Niemąż oświadczył mi się w zwykły, normalny dzień kiedy zasmarkana, śpiesząc się
      do pracy stałam nad garami. Padł na kolana w naszej kuchni i wręczył mi
      prześliczny pierścionek, zadając wiadome pytanie.
      Było i śmiesznie i wzruszającosmile))
      Jeśteśmy ponad rok po ślubie.
    • koralik00 Do Kbor 26.01.06, 19:40
      Zastanawiam sie czy nie masz czasem jakis problemow z hierarchia wartosci.
      Piszesz ze w naszych wypowiedziach kierujemy sie hipokryzja bo tak
      naprawde "umieramy z pragnienia by nosic pierscionek z brylantem" - hahahaha -
      ogarnia mnie pusty smiech!
      Nie - nigdy nie marzylam o pierscionku z brylantem - bo gdybym o nim marzyla to
      bym juz go dawno nosila na palcu (moj narzeczony jest lekarzem w Stanach wiec
      pomysl czy go na to nie stac). Otrzymalam za to pierscionek z szafirem, ktory w
      moich oczach jest najpiekniejszym zareczynowym pierscionkiem. Co wiecej -
      jestem pewna ze kazda kochajaca kobieta, to samo widzi w swoim wlasnym
      pierscionku (nawet z tak pogardzana przez Ciebie cyrkonia). Posadzanie tych
      wszystkich dziewczat o to ze sie wstydza swojego pierscionka i udaja ze to
      brylant -jest naprawde odrazajace i swiadczy albo o twoim snobizmie albo o
      toksycznej sklonnosci do ranienia ludzi. Widocznie nie masz zielonego pojecia o
      tym czym jest milosc i w czym sie wyraza, jezeli twierdzisz ze tylko brylant
      jest odpowiednim swiecidelkiem by wyrazic uczucie. Nie na darmo wspomnialam
      tutaj o amerykanskich kobietach i o tym jak materialnie i przedmiotowo
      podchodza do zwiazku z mezczyzna i wbrew temu co piszesz ich swiat i kultura
      nie sa nam tak odlegle, skoro i w Polsce sa ludzie ktorzy reprezentuja takie
      poglady jak ty. Nie chodzi tu juz o same diamenty (bo osobiscie nie mam nic
      przeciwko nim), ale o przekonanie ze sa one jedynym i wlasciwym sposobem
      wyrazania "milosci", a wszystko inne to nic niewarte "smieci", ktorych nalezy
      sie wstydzic!
    • anouk_2005 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 26.01.06, 23:06
      Chyba mam najfajniejszą historięwink(to żarcik, oczywiście)
      Jakiś czas temu,pamiętnego poniedziałku pod koniec listopada 2005, mój Miś,
      który wówczas popracowywał w mojej firmie, siedział w biurze z szefową i o czymś
      tam rozmawiali. Kiedy weszłam, szefowa powiedziała, że ma dla mnie ważną
      wiadomość. Że muszę uporac się ze wszystkimi sprawami do końca tygodnia, bo w
      czwartek wylatuję...samolotem na szkolenie do Pragi. Ja zamarłam - dodam, że
      jakoś myślenie zatrzymało mi się przy tym wyleceniu, które w szoku potraktowałam
      dosłownie. Szefowa zaczęła mi opowiadać o szkoleniu i w trakcie opowieści
      okazało się, że Miś o wszystkim wiedział już od jakiegoś czasu i wszystko
      organizował razem z szefową. Wiecie, taka niespodziankawink Kocham Pragę, w tamtym
      momencie niemal kochałam moja szefową za to jakże cudowne wyróżnienie moich
      pracowniczych umięjętnościwink A potem histeria - Boże, mój business English, nie
      mam się w co ubrać, nie mam walizki, Chryste - jest poniedziałek, jak się z tym
      wszystkim wyrobię...etc. Wieczorem w przeddzień wyjazdu zaciągnęłam jeszcze
      Misia na zakupy, ale on był jakiś nabzdyczony. Nic mu się nie podobało, do
      wszystkiego mnie zniechęcał. Doszłam do wniosku, że może być odrobinkę
      zazdrosny. No w końcu Pragawink)) Zmusiłam moje kochanie do pomocy przy pakowaniu
      i do znoszenia tych moich napadów paniki. Uczyłam się historii firmy, w której
      miało być szkolenie i gorączkowo przypominałam sobie słówka związane z moja
      pracą. Cztery dni minęły jak z bicza. Miś, jak zaznaczyłam na początku -
      wiedział coś niecoś o szkoleniu, więc był dość pomocny. Wspomniał o burzach
      mózgów, które czasem sie na takich szkoleniach pojawiają, o zabawach
      konsolidującyh grupę itd. Ja jestem w temacie ZIELONA, więc uważnie słuchałam
      wszystkich rad. W dzień wyjazdu, byłam już kłębkiem nerwów. Oliwy do ognia
      dokładali wszyscy - szefowa, mówiaca żebym nie skompromitowała firmy,
      przyjaciółka opowiadająca o podobnych szkoleniach...
      Kiedy jechaliśmy na lotnisko, umierałam z nerwów - korki w Wawie to czasem
      naprawdę koszmar. Pamiętam jak wystękałam przy Galerii Mokotów, ze jak tak dalej
      pójdzie, może się wcale na ten tydzień nie rozstaniemy. Bo przez te cholerne
      korki nie zdążę na samolot!!!!
      Ok, dojechaliśmy jakimś cudem na czas. Na lotnisku dzikie tłumy, byłam
      kompletnie zdezorientowana. Miś tam bywa częściej, z racji swojej właściwej
      pracy - oddałam się więc w jego ręce i stanęliśmy na końcu serpentyny
      oplatającej całą Etiudę. Miś rzucił, żebym kupiła papierosy, bo przeciez w
      Czechach są droższe. Mnie się już zaczęło robić natomiast smutno, że on nie leci
      ze mną i zaczęło być już wszystko jedno. A wtedy...on powiedział - Aniu,
      nadeszła chwila prawdy. Ja- '?????' 'Nie ma żadnego szkolenia w Pradze. Lecimy
      razem do Londynu!!' Otumaniałam. I dotarło do mnie co powiedział, dopiero kiedy
      wytaszczył z okolicznej firmy bagazowej swoja wielka walizę (zawiózł ją tam
      dzien wcześniej) Skoki i okrzyki zachwytu wzbudziły nie lada zinteresowanie,
      wśród współkolejkowiczówwinkŁobuz uknuł to wszystko już kilka miesięcy
      wcześniej-kupił bilety, przekabacił szefową, załatwił mi urlop, dogadał się z
      moją przyjaciółką, która mieszka tam na stałe, zebyśmy mogli ją nawiedzić itd.
      Mistrz suspensu i tajemnicywink
      A clue programu- czego nie podejrzewałam w najśmielszych marzeniach (ciągle
      było, że kiedyś na pewno, ale nie terazwink miało miejsce na London Bridge, dzień
      później. Byłam w totalnym szoku, kiedy ni z gruszki ni z pietruszki, gdy
      staliśmy sobie podziwiając deszczowo-zamgloną panoramę Londka, on zapytał czy za
      niego wyjdęsmile
      Szkolenia w Pradze może sa fajne, ale Londyn kocham jeszcze bardziej i nigdy
      nie zapomnę tamtej chwilismile
      • nunia01 Re: ah! te ZARĘCZYNY :))) 27.01.06, 08:38
        Super!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka